Jump to content
Dogomania

spike1975

Members
  • Posts

    512
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by spike1975

  1. ale "obskakał" to nie znaczy zniszczył cokolwiek.
  2. ale to jej własny pies jej potargał rajstopy zdaje się. tak pisała: oczywiście za zniszczenia dokonane przez swojego psa kazdy odpowiada. natomiast nie za zniszczenia dokonane przez inne psy które nie lubią jego towarzystwa. więc z tymi analogiami grubo przesadziłaś.
  3. No tak. Teraz pozostaje ci jeszcze przekonać cały świat że twoje "nie życzę sobie" jest prawem dla pozostałych kilku miliardów ludzi. Dopóki nie uda ci się ta sztuczka musisz starac się jakoś koegzystować z ludźmi dla których twoja wola nie jest prawem boskim i to że ty sobie "nie życzysz" tyle ich obchodzi co ciebie to "czego potrzebuje ich cholerny piesek". A może ty mi wyjaśnisz jak to jest że twoje "nie obchodzi mnie" jest w jakikolwiek sposób lepsze od "nie obchodzi mnie" pana czy pani których pies podbiegł do twojego? W jaki sposób doszliście do tego że wasze "nie obchodzą mnie inni ludzie, ich problemy, ich psy, ich potrzeby itd" jest SŁUSZNE a jeżeli ktoś inny reprezentuje przekonanie "nie obchodzą mnie inni ludzie, ich problemy, ich psy, ich potrzeby" i jeżeli jego pies przybiega do ciebie a jego to "nie obchodzi" to jest CHAM, SWOŁOCZ, KANALIA I WODA NA MŁYN ODWETOWCÓW Z BONN. to tak samo jak i oni, te "chamy". tyle że "chamy" uważają że oni puszczają swojego pieska i nie przejmują się do kogo podbiega i inni też tak mogą robić. jeżeli pies nie jest agresywny, nie stanowi zagrożenia, nie gryzie tylko podbiega żeby się bawic to problemu nie ma (zdaniem chamów). wymagają od innych tyle co od siebie, dokładnie tak jak i ty, czyli jest to, wg twojej teorii "kulturalne zachowanie". a że to są różne rzeczy to chyba oczywiste, w końcu ludzie są różni, mają różne poglądy, różne wartości i priorytety. Naprawdę zdumiewa mnie że dorośli ludzie nie pojmują że stanowisko w stylu "nie obchodzą mnie inni" to broń obosieczna i skoro ty masz takie zdanie to dlaczego masz pretensje o to że podbiega do ciebie pies a jego właściciela to "nie obchodzi"? Arystokracja w ząbek czesana.
  4. Szczerze mówiąc odnoszę wrażenie że dalsza dyskusja jest zbędna. Pan Berek jest nieco śmieszny ze swoimi wymysłami na temat tego jak to strasznie szkodliwe jest dać obcemu psu smakołyk a megalomania z gatunku "ja sobie nie życzę a cały świat ma postępować tak jak ja chcę" to już jest śmieszność do kwadratu. I taki człowiek innych ośmiela się oskarżać o chamstwo. Tymczasem żarcie jest najprostszą formą uspokojenie zdenerwowanego psa a najlepszy dowód miała Pani Profesor, to po prostu działa. Głupie gadanie ze to sprowokuje psa "pilnującego zasobów" do obrony tych zasobów nie wymaga nawet komentarza bo czego ten pies ma bronić, jakich zasobów? Czy my mu dajemy kilogramowy stek albo kość? Dostaje kawałek wielkości paznokcia który w całości ginie w jego paszczy. Miejmy nadzieję że to gadanie pana Berka wynika z jego uporu przy tym żeby etatowo być w opozycji do tego co ja mówię a nie jest faktycznym wyrazem jego przekonań w sprawach wychowywania psów bo jeżeli tak jest to jego kreowanie się na specjalistę w tym zakresie jest jeszcze śmieszniejsze od dwóch poprzednich śmieszności. Jeżeli właściciel innego psa "nie życzy sobie" żeby go karmić to niech go zawoła. Ja nie proponuję biegania za innymi psami po lasach i parkach i karmienia ich siłą tylko proponuję użycie smakołyku jako "uspokajacza" zbyt pobudzonego lub nerwowego psa, proponuję użyć tego dla odwrócenia uwagi od naszego psa który czuje się niekomfortowo a właściciel drugiego nie potrafi zareagować itd itd. A jeżeli ktoś woli dopuścić do awantury między psami, do zestresowania jednego i drugiego a następnie zrobić awanturę drugiemu właścicielowi i przylecieć opisać to na dogomanii to proszę bardzo. Mogę to tylko skomentować tak że głupich nie sieją, sami się rodzą. No akurat tego to ty jesteś najlepszym przykładem No i właśnie błąd. Gdbyś odpowiednio zareagowała smaczkiem albo zabawą, zwróciła uwagę obcego psa na siebie a odwróciła ją od swojego psa to by ci go być może nie "zglebował". Ale skoro ty nie jesteś zainteresowana rozwiązaniem problemu to pozostań sobie na stanowisku "ja sobie stanowczo nie życzę" i skarż się na forum. Tak też można. To już złośliwość z mojej strony ale nie mogę się powstrzymać. Pan Berek pisze: żeby za kilka linijek, jeszcze w tym samym poście, napisać: Rozmawiałem już wiele razy z osobami które sobie samym zaprzeczały ale jeszcze nigdy coś takiego nie zdarzyło w tym samym poście :)
  5. no właśnie dokładnie prezentujesz taki punkt widzenia, którzy u innych tak bardzo cię razi. bo ciebie "guzik obchodzi" jaki jest cudzy pies ale innych to ma obchodzić jaki jest twój bo ty sobie tego życzysz. i ja o tym piszę, żeby w sytuacjach konfliktowych, kontaktowych raczej dać temu obcemu psu smakołyk czy inaczej uspokoić niż stawać sztorcem i wrzeszczeć "panie, zabierz pan tego psa bo jak nie...." nie rozumiem dlaczego twoje "guzik mnie obchodzi" chamstwem nie jest a "obce" to "chamstwo i drobnomieszczaństwo". i ja uważam raczej że ludzie te swoje niewychowane psy to puszczają raczej z powodu lekkomyślności i niefrasobliwości niż "chamstwa" i złej woli. trzeba wykazać trochę zrozumienia a nie ciskać gromami i odstawiać osiedlowego suwerena którego wszyscy wokół muszą pytać o pozwolenie.
  6. Nie wszyscy się jak widać z tą opinią zgadzają. Ja na przykład jestem może trochę konserwatywny w poglądach i bynajmniej nie zachwyca mnie świat w którym niedługo będę musiał pisać podania żeby się do kogokolwiek zbliżyć. Nie wiem ile ty masz lat ale jeszcze głupie 30 lat temu, za mojego dzieciństwa, pomysł żeby kogokolwiek pytać o zgodę bo pies do psa chce podejść byłby co najwyżej opowiadany w dowcipach z serii "co to jest szczyt idiotyzmu". Mi się nie podoba wcale kierunek zmian taki, że obecnie w przedszkolu żeby pani mogła sprawdzić dzieci czy nie mają wszy musi mieć pisemne oświadczenia rodziców że wyrażają na to zgodę. Niedlugo będziecie domagały się ode mnie uzyskiwania zgody na powiedzenie sąsiadowi dzień dobry bo przecież on sobie "może nie życzyć" żebym się do niego odzywał. Paranoja to jest i wcale nie uważam normalnego, zwyczajnego zachowania właścicieli psów za "chamstwo". Raczej uważam że wy jesteście przewrażliwione i robicie "z igły widły". Oczywiscie ta kobieta z twojej historii powinna się inaczej zachować i powinna kontrolować tego psa ale raczej określiłbym jej zachowanie jako niefrasobliwość lub nonszalancję a nie chamstwo. Chamstwo to bardzo mocne słowo jest. Z zacytowanych historii stosowne raczej wyłącznie do opisu zachowania tego smarkacza który groził koleżance KapustaPusta.
  7. Oczywiście ze to było na serio. Co tu Twoim zdaniem nie jest serio? Naprawdę łudzisz się że ktokolwiek będzie zastanawiał się czy czasami twój pies nie jest lękliwy albo jakiś inny wrażliwy i będzie wokół ciebie chodził na paluszkach co by go przypadkiem nie urazić? Wypadało by tobie zadać twoje własne pytanie: Ty tak na serio? Oczywiście w idealnym swiecie nie było by psów nieposłusznych. Każdy byłby dobrze wychowany i wracał do pana na jedno skinienie paluszkiem. Ale tak nie jest, nie było i nie będzie. Jeżeli mamy sytuację że na smyczy i w kagańcu trzymane są psy agresywne, które gryzą i robią krzywdę innym to już jest bardzo dobrze, bo to wcale nie jest takie oczywiste. A sytuacji gdy podbiega do nas jakiś radosny piesek i chce się bawić a jego pan jest z tego zadowolony i w ogóle nie zwraca uwagi na to że twój się tego boi albo że mu się nie podoba to jeszcze przez dłuuuuuuuuuuuuuuuuugie lata nikt z nas nie uniknie, choć oczywiście w świecie idealnym coś takiego nie miało by miejsca. No i teraz mamy dwa wyjścia: 1. zareagować tak jak ja polecam. wziąć o ile to możliwe odpowiedzialność za spotkanie tych psów i sprawić żeby przebiegło w maksymalnie niekonfliktowej atmosferze. to nie powinien być problem dla wysokiej klasy dogomaniackich specjalistów od behawioru ;) 2. zrobić drugiemu człowiekowi awanturę, postraszyć go strażą miejską policją i 25 brygadą kawalerii powietrznej z tomaszowa mazowieckiego. wreszcie sięgnąć po broń ostateczną to znaczy obsmarować drania na dogomanii, "jechać" po nim przez 3 strony z koleżankami i odnieść druzgocące zwycięstwo moralne. no i to jest nasz wybór co będzie dla nas przyjemniejsze w ogólnym rozrachunku. ja tam za każdym razem wybieram pierwszą wersję i to się sprawdza w moim wypadku. wolę już rozrzucić te wasze "15 kg karmy" niż żreć się z właścicielem tamtego psa, stresować przy tym mojego, tego drugiego, jego właściciela i samego siebie, no i w ostateczności zrobić sobie z niego wroga. moim zdaniem to jest sprawa do zgłoszenia na policję. ja bym się w ogóle nie wahał. ustal miejsce zamieszkania szczeniaków i po prostu zgłoś to. złożą gówniarzom wizytę to się uspokoją a gdyby w przyszłości do czegoś doszło (nie tylko z tobą ale z kimolwiek innym) to policja będzie miała odpowiednią notatkę w kartotece odnośnie tego psa i jego właścicieli. oczywiście za to co zrobili żadnej kary raczej nie poniosą ale to jest materiał który może zostać użyty w przyszłości a jeżeli tego nie zgłosisz to "sprawy nie było" i gdyby ich pies np kogoś kiedyś pogryzł to będą rżnąć głupa że to "wypadek", że wcześniej wszystko było bez zarzutu i oni się "nie spodziewali". oczywiście to nie ma nic wspólnego z radośnie podbiegającym do nas w zabawie psiakiem, żebyście mi tu nie wmawiali.
  8. ej dajże spokój. gdybym ja liczył na to że inne psy będą się zachowywać tak jak mój, przybiegać na każde zawołanie, ignorować szczekające na niego inne psy, nie być nachalnymi dominującym w zabawach to bym chyba w ogóle na spacery nie wychodził. I bynajmniej nie mówię że to dlatego że jestem taki nie wiadomo jaki super i tak go ekstra wychowuję. Mój pies od samego początku, jak go tylko wziąłem ze schroniska był łagodny wobec innych psów, tak mi się trafiło. Jest duży i wygląda groźnie więc często na jego widok inne reagują strachem i właśnie szczekaniem, niedawno został ugryziony przez sukę która wyrwała się właścicielce (w ogóle się tym nie przejął, na początku uciekł ale potem to był taki zadowolony jakby to on kogoś ugryzł). Nie ma co stawiać ludziom zbyt dużych oczekiwań, większość nie ma żadnego pojęcia na temat wychowywania psów dlaczego więc nie ułatwić sobie i im życia pomagając trochę w sytuacjach konfliktowych a nie uparcie "mieć słuszność" a potem warczeć na nich na forum?
  9. Ja się dziwię. Bo ja sto razy bardziej wolę właśnie "oswoić" przestraszonego, obcego psa niż mieć z nim jakieś przeboje albo stać i domagać się od właściciela żeby go zabrał. Szczególnie że jeszcze dochodzi do sytuacji kuriozalnej, jak ta opisywana przez ciebie, że właścicielka "atakującego" przestraszonego knypka boi się podejść do twoich większych i groźniej wyglądających psów które się na knypka rozszczekały. Tak, oczywiście, "wina" leży po stronie tej kobiety. Ale czy nie lepiej zamiast szukać winnego i potem opisywać na forum sytuację w topiku "chamstwo innych psiarzy" po prostu ją szybko i "na bieżąco" rozwiązać? tak jak pisze isabelle, spójrz na sprawę z drugiej strony. jeżeli evel stoi na stanowisku: "właściciel którego pies podbiegł powinien go natychmiast zabrać i nie ma zamiaru zrobić nic żeby sytuację załagodzić", choć z łatwością by mogła to dlaczego oczekujecie od właściciela psa który chce się bawić że on się będzie zastanawiał czy ty "pracujesz z psem"? jego pies jest spokojny, nieagresywny, a że chce się pobawić to zwyczajna psia rzecz. nie robi nic co by wymagało jego reakcji wg oceny większości ludzi. większość by ci powiedziała "przestań panikować". choć to się odnosi raczej nie do sytuacji evel tylko tej małej lilo. a w sytuacji evel raczej chodzi o nie eskalowanie psiego konfliktu i nie przenoszenie go jeszcze na poziom ludzi tylko dlatego żeby pokazać, że ma się rację. kobita się przestraszyła i tyle. czemu jej nie pomóc zapanować nad sytuacją?
  10. Ale zrozum że tu nie chodzi o to co "powinien" zrobić wlaściciel drugiego psa bo jakie to ma znaczenie skoro tego nie robi? Kupienie sobie palki, gazu, noza czy karabinu niczego nie zmieni bo wywolasz tylko wojnę ktorą "wygrać" ci będzie ciężko bo to jednak ty masz strachliwego psa. Trzeba sobie poradzić w określonej sytuacji a poradzić sobie lepiej wlasnie tak jak piszę- zajmując się drugim psem albo wręcz fizycznie go przytrzymując (zupelnie spokojnie, bez nerwów i krzyku) i dając jednocześnie swojemu tyle dystansu ile to możliwe (czyli dlugosc smyczy), jeżeli okoliczności nie pozwalają na to żeby zupełnie smycz rzucić. Czasami mozna zobaczyć filmiki na ktorych jeden pies gryzie drugiego a wlasciciel tego gryzionego probuje je "rozdzielać". To blad, trzeba się w każdej takiej sytuacji zająć tym psem ktory dąży do konfrontacji, do kontaku. Wtedy dajemy temu drugiemu szanse na ucieczkę a sami możemy skuteczniej "operować" tym pierwszym. A jak ktoś probuje jedną ręką unieruchomić psa 30 lub wiecej kg bo druga ma zajętą trzymaniem swojego to jak to się może udać? Ja tak często robię bo mój pies też jest bardzo lagodnego usposobienia i nie lubi bawic się z duzymi, gwaltownymi psami. Jak taki podbiega i zaczyna zbyt intensywne harce to wlasnie na ogol sprawę zalatwia jakiś smaczek, rozpoczęcie zabawy z tym drugim psem, ktora odciąga go od mojego itp rzeczy. LIczyc na to że ktokolwiek będzie zwracal uwagę na to że twoj pies się boi albo czegoś nie lubi to moim zdaniem duża naiwność. evel, dokładnie to samo w twoim wypadku. wystarczyło by delikatnie zbliżyć się do malucha, dać mu jakieś jedzenie choćby do powąchania i by się uspokoił. robilem to z milion razy. takie karaluchy atakują tylko i wylacznie ze strachu. wystarczy im pokazać że nie ma się czego bać i jest spokoj na ogol. przecież nie chodzi o to żeby pozostać na pozycji "moja jest sluszność więc proszę zabrać swojego psa" tylko żeby rozwiązać sytuację ktora dla nikogo komfortowa nie jest. przynajmniej mi o to chodzi więc tak sobie zawsze radzę. i to dziala.
  11. Coś odnoszę wrażenie że strach twojego psa nie jest dziełem przypadku. Żeby odnieść jakikolwiek sukces w "pracy nad strachem" jakiegokolwiek psa to przede wszystkim sama musisz być spokojna. No niestety gdy pies widzi że jego przewodnik wpada w histerię to wręcz nie sposób żeby sam zachował spokój. Piszesz "nie pies jest winny", ale "winny" czego? Tego że się pies chciał z nim pobawić? Pierwszy byłbym skłonny do krytyki gdyby faktycznie twojemu psu coś groziło. Niestety jedyne co mu grozi to twoja histeria. Przesadzasz i bardzo źle to działa na twojego psa. Swoim zachowaniem utwierdzasz go w przekonaniu że sytuacja jest niebezpieczna, dramatyczna, że coś mu grozi. Jeżeli będziesz kontynuować takie zachowanie to będzie tylko gorzej. Piszesz o "bezpieczeństwie swojej małej", "ratowaniu twojej suni" gdy nie groziło jej żadne niebezpieczeństwo, sama to przyznajesz - pies chciał się tylko pobawić. I w dodatku nie widzisz związku pomiędzy swoim zachowaniem a strachem swojego psa. Bardzo to źle wróży na przyszłość. Dobrze by było zgłosić się do jakiegoś behawiorysty który by skonsultował zachowanie twojego psa i poradził ci co zrobić. Bo jak się mogę domyślić nie uznasz tego co ci proponuję za warte zastosowania, będziesz eskalować swoją histerię i "bronić" swojego psa przed tym co nie jest zagrożeniem a on żadnej obrony nie potrzebuje.
  12. Lepiej wychodź ze smakołykami albo zabawkami i jak następnym razem jakiś obcy pies przyjdzie się pobawić to daj mu smakołyk albo skuś jakąś zabawką i uspokój w ten sposób. Albo zwyczanie i po prostu puść swojego na długość smyczy a obcego złap za obrożę i przytrzymaj. Jeżeli właściciel nie umie uspokoić i odwołać swojego psa to ty załatw sprawę. Wpadanie w panikę nikomu nie posłuży a jeżeli pies nie atakuje tylko chce się bawić to jaki jest sens robić taką aferę? Spokojnie dasz sobie radę tylko trzeba zmienić trochę sposób myślenia i potraktować tego drugiego psa jakby był twój. Gdyby temu drugiemu właścicielowi nie podobało się że głaszczesz, trzymasz albo karmisz jego psa to niech go zabiera w cholerę bo dopóki ci się narzuca to ty z pewnością masz prawo interweniować a nie tylko bezsilnie go odganiać. A spokojna interwencja jest na pewno lepsza niż jakieś pałki i gazy. Takie rzeczy to są raczej na psy agresywne albo dla ludzi którzy boją się psów i nie są w stanie racjonalnie reagować.
  13. Już naprawdę nie musisz się więcej swoim prostactwem popisywać.
  14. Wasza "wiedza" jest zapewne taka sama jak "wiedza" o tej sąsiadce, czyli "krąży opinia o mojej sąsiadce". Plotki to nie wiedza, drogie panienki. A co do samego "polemizowania" to nawet nie wiecie co to takiego. Zamiast argumentów używacie chamskich uwag i chciałybyście żeby każdy przyjmował wasz punkt widzenia "bo tak i już". A jak się ośmiela z wami nie zgadzać to częstujecie go prostackimi uwagami w rodzaju "plecie bzdury" czy "dwa plus dwa to ciągle dla ciebie pięć". I co więcej, jesteście takimi prymitywami że nawet nie widzicie jak prostackie są te teksty i jak nie mają nic wspólnego z agrumentacją a są zwyczajną próbą "zakrzyczenia" tego kto się ośmiela twierdzić co innego niż wy. A jak śmieszne są te wasze argumenty to dowodzą przepełnione schroniska praktycznie w każdym zakątku kraju. Tysiące ogłoszeń o psach do adopcji (zupełnie za darmo). W każdej gazecie, w każdym portalu, schronisku, gabinecie weterynaryjnym, gazetach, nawet galeriach handlowych. Mając tę, zupełnie podstawową, wiedzę trzeba być kompletnie oderwanym od rzeczywistości żeby twierdzić że kradzieże psów się opłacają. Ze się zdarzają od czasu do czasu to oczywiste ludzie robią różne dziwne rzeczy. Ale to są wyjątki a nie problem w jakiejkolwiek skali. Problemem w Polsce są psy NIECHCIANE a nie chciane przez wszystkich. Skoro handel psami (dorosłymi kundlami) to taki świetny "byznes" to na co czekacie. Schroniska pękają w szwach, bierzcie od nich te psy i sprzedawajcie. Skoro taki popyt w niemczech to do niemiec, byle im było dobrze. Dlaczego tego nie robicie? Wszyscy by na tym skorzystali przecież. I psy by zyskały i ludzie którzy tak bardzo je chcą że mają zamiar płacić za coś co w każdym schronisku dostępne jest za darmo a wy byście doskonale na tym zarobiły zamiast tych złodziei. Ja to jednak ciężkim frajerem jestem. Wpłacam co miesiąc kasę na jedno ze schronisk i w ogóle nie pomyślałem że oni mnie w balona robią. Zamiast na posiadanych psach robić biznes sprzedając je, skoro jest taki ogromny popyt (nie muszą ich kraść) to doją kasę ode mnie.
  15. Z pewnościa nie przyznam ci racji tylko dlatego, że tego chcesz. A pisanie do obcego człowieka że "musi spokornieć" to jest naprawdę szczyt arogancji. W "realu" też tak mówisz do ludzi z którymi się nie zgadzasz?
  16. No chyba żyję w takim razie w alternatywnym świecie jakimś bo nigdy w "realu" nie słyszałem jeszcze ani nie widziałem żadnego ogłoszenie dotyczącego UKRADZIONEGO psa. Zdarzają się przypadki że pies zaginie, przestraszy się i ucieknie i potem wiszą na słupach ogłoszenia ale nigdy, przenigdy poza netem nie spotkałem się z przypadkiem że komuś psa skradziono. Natomiast ogłoszeń dotyczących "psów do adopcji w typie rasy" to widziałem już całą masę. Dlatego nie wierzę w historie o tym że ktoś może chcieć takie psy kraść. I jeszcze w dodatku zrobić sobie z tego źródła utrzymania. Gdyby naprawdę tak było to fundacje zajmujące się "bokserami do adopcji" i innymi rasami powinny być po prostu kopalnią pieniędzy. Nie muszą kraść tylko dostają z legalnych źródeł psy które potem mogą sprzedawać. To dlaczego tak nie jest i te fundacje nie dość że nie zarabiają to zbierają kasę na opiekę nad psami? A może to wyłudzacze w takim razie? Opływają w luksusy i jeszcze żebrzą o kasę? Jak w takim razie to działa że złodziej jest w stanie sprzedać dorosłego "psa w typie rasy" z zyskiem na tyle dużym że opłaca mu się ryzykować złapanie na kradzieży a legalnie działająca fundacja nie jest w stanie zarobić na zupełnie legalnie posiadanych psach?
  17. proponuje nie słuchać osiedlowych plotek i nie rozpowszechniać plotkarskich "sensacji". to miałem na myśli od samego początku. oskarżanie kogokolwiek bez żadnych dowodów jedynie na podstawie "nie wiem ile w tym prawdy" albo "taka opinia krąży o mojej sąsiadce" jest doprawdy niesmaczne. a tobie, koleżanko czy też kolego radskorpion trochę dobrego wychowania by się przydało. tego rodzaju teksty: to zwykłe prostactwo. i doprawdy nie chce mi się już kontynuować wątku o tym jaki to można majątek zbić na kradzieżach psów bo nie wiem czy mam się z tego śmiać czy płakać.
  18. Nie wiem, może to wy macie rację ale mi się zawsze wydawało że popyt to jest na ogół na szczeniaki. A dorosłego psa to mało kto chce wziąć nawet i za darmo więc co dopiero mówić o kupowaniu. Oczywiście o ile nie jest to jakiś medalista do rozrodu. No właśnie tutaj się chyba nie za bardzo zgadzamy. Bo wg mojej oceny nie ma zupełnie sensu kraść psa po to tylko żeby go zabić. Jak ceny samochodów w polsce spadły to i kradzieże samochodów się skończyły (bardzo ograniczyły). Złodziej naprawdę dobrze kalkuluje czy to co ukradnie ma jakąś wartość a skoro pełno jest psów za darmo, skoro istnieją fundacje zajmujące się konkretnymi rasami do adopcji za darmo i wcale nie jest im tak łatwo wyadoptować psy to jaki sens ma kraść takiego psa, kto go później kupi? Zgadzam się że miały by sens kradzieże szczeniaków popularnych ras, takie "cuś" zawsze się szybko i dobrze sprzeda. No ale takie szczeniaki to są zawsze dobrze pilnowane i na pewno nie pozostawiane same "do ukradzenia". Dlatego raczej wydaje mi się że ta opisana w temacie babka padła ofiarą "osiedlowej sensacji" i owe "dziwne źródła z których ma psy wcale dziwne nie są.
  19. Gdybym widzial te wszechobecna, jak piszesz, milosc do psow to bym nie zakladal tego tematu. Moze sie gdzies schowala i faktycznie jest ale jakos tutaj jej nie widac. Piszesz ze to "odpowiedź na jeden temat" ale chyba nie do konca tak jest bo jak spojrzec na pierwsza strone "forum ogolnego" to trzy największe tematy to: chamstwo innych psiarzy dziwne komentarze najkoszmarniejsze chwile Trudno ktorys z nich uznac za pozytywny. Przy czym dwa pierwsze to już cz.2 i tysiące postow. Zaden inny temat nie zbliza sie nawet do tego wyniku. Oczywiście zdaje sobie sprawe z tego ze życie z psem to nie jest dla użytkownikow dogomanii pasmo udręk ale chyba zgodzisz się że nie za bardzo to, przynajmniej na tej części ogólnej, widać.
  20. Nie martw się Rysiu, świat nie jest taki zly, swiat wcale nie jest mdly, niech no tylko zakwitną jabłonie. Szkoda mi Ciebie jeżeli Twoim sposobem na poczucie się odrobinę lepiej jest prawienie innym złośliwości. Coś musi być z tobą poważnie nie tak. No ale mam nadzieję że Ci się poprawi, zobaczysz że życie może być w sumie całkiem przyjemne i nie ma potrzeby rozglądać się ciągle wokół tylko po to żeby "obszczekać" każdego kto pojawia się w zasięgu wzroku.
  21. Wątek założylem dla zrownoważenie powszechnego narzekactwa i pesymizmu na forum. Będę w nim staral się przekonać ludzi że posiadanie psa to jednak jest fajne, że spacery z psem są fajne a pojedyncze niefajne incydenty to jednak zdecydowana mniejszość. Mój dzisiejszy spacer był fajny wyjątkowo. Spotkaliśmy 3 nowe pieski i moja bestia się z nimi trochę pobawila. O jednym spotkaniu napiszę. Byl to piękny owczarek niemiecki, dlugowlosy. Moja bestia tchorzliwa jak go zobaczyla to oczywiscie w nogi, jak zwykle. On sam jest wielkosci owczarka ale innych duzych sie boi i jest bardzo ostrożny. Ale wlascicielka psa mowi ze nie gryzie i jest przyjazny to spoko, mysle sobie, niech pobiegają. Po kilku okrążeniach wokol nas tchorz wreszcie sie zatrzymal i pozwolil poobwąchiwać. No i już dalej bylo wszystko OK, pieski sie troche poobwachiwaly, poganialy troche po polach i krzakach i w spokoju sie rozeszlismy. Wniosek jest taki że jak właściciel psa mówi że pies nie gryzie to czasami po prostu tak jest i nie ma co "na wszelki wypadek" wpadać w panikę tylko dać psu szansę na na nawiązanie przyjacielskich relacji z drugim psem.
  22. ten wątek to mnie trochę osłabia. tyle ile tu ludzkiej glupoty mozna wyczytac to masakra. i to z kazdej strony. z jednej strony niewychowane psy skaczace i gryzace wszystko w zasiegu wzroku. z drugiej z kolei jacys przewrazliwieni ludzie ktorzy awanture robia "bo pies do nich podbiegl". parę dni temu bylem u siebie w parku, na takiej gorce. no i bęc. gorke zajela sobie pani z niewychowanym owczarkiem ktory na widok mojego psa ruszyl w jego kierunku. moj oczywiscie w nogi a tamten za nim. jak dobiegly do mnie to go dopiero przepędzilem. no ale jak tak mozna robić? jak się nie umie odwolać wlasnego psa i to psa agresywnego to sie go nie puszcza bez smyczy i kaganca. ale babsko zadowolone bo pies przegania wszystkie inne i ona sama sobie na gorce stoi. jak sie w koncu wkurze to tak opieprze ze z beretki wyskoczy. sorry ale jestes przede wszystkim przewrazliwiona. nikt ci tego psa wbrew temu co piszesz nie atakowal tylko dwa spokojne psy podbiegly zeby sie pobawic a ty i twoj pies wpadlyscie w histerie. nie mowie ze ten facet zrobil dobrze bo powinen swoje psy odwolac ale to co ty tutaj prezentujesz to klasyczna "psia mamuska" z syndromem nadopiekunczosci. wyluzuj trochę. nikt nie ma w planach atakowania ci psa a skoro ty psa masz to musisz sie liczyc z tym ze w miejscach publicznych wejdzie z innymi w jakies interakcje. co innego gdy obce psy sa agresywne, niebezpieczne i gryza a co innego gdy po prostu podchodza sie przywitac. oczwiscie wlasciciel powinen je odwolac ale ty tez masz rączki i glowe. tez powinnas potrafic odwrocic uwagę takich psow, zając je czyms innym, uspokoić a nie wpadac w histerie i wrzeszczeć. i jak twoj pies ma byc w takich warunkach normalny i spokojny skoro w stresowych sytuacjach jego "pani" jego "przewodnik" zamiast byc spokojnym i opanowanym wpada w histerie? a ten tekst to juz kuriozum: naprawde wierzysz w to ze ten facet chcial cie bic i zrezygnowal bos zaczela wrzeszczec ze mu "wpie...lisz"? to ja zadam ci pytanie podobne do tego co on mowil: czy ty jestes normalna?
  23. no dobrze ale ludzie kupujący psy chcą na ogół szczeniaki. a z drugiej strony wlasciciele szczeniakow raczej ich pilnuja i jak zostawiaja przed sklepem albo nawet puszczaja bez smyczy to juz psy dorosle, wychowane, posluszne. a na dorosle psy ktore nie sa championami to raczej popytu nie ma. dlatego uwazam za duzo bardziej prawdopodobne ze kobita po prostu znajduje gdzies te psy i sa to psy niechciane niz ze je kradnie. nieporownywalnie w ogole latwiej jest zarabiac na hodowli psow "w typie rasy" niz na ich kradziezy. kradziez psow, zwlaszcza psow nierasowych, gdzie cena szczeniaka nie jest wcale jakas wielka, jest po prostu zupelnie nieoplacalna. to sie nijak nie kalkuluje. no bo kto i za ile kupi nierasowego, doroslego beagla, pudla czy jamnika? za darmo nikt tego nie chce a wy tu takie spiski tropicie.
  24. i co, ta kobita też na mięso te psy przerabia? raczej uwierzę w to że ona faktycznie te psy gdzieś znajduje i przygarnia a potem rozdaje niż w coś takiego. naprawdę bezpańskich psow jest pelno i nie jest zadna sztuka miec co chwile kolejnego jezeli sie tylko chce. a "dziwne zrodla" to po prostu nieodpowiedzialni wlasciciele ktorzy rozmnazaja swoje psy a potem nie maja co z nimi zrobic. oczywiscie nie wiem jak to jest naprawde ale historia o kradzionych doroslych kundlach na ktorych sie zarabia to sie w ogole kupy nie trzyma. jezeli ktos takiego ukradnie sprzed sklepu to tez raczej ze zwyklej podlosci i checi dokuczenia wlascicielowi niz dla zysku. ukradnie a potem gdzies przegoni i tyle. zeby ktos takiego kupil to naprawde by musial byc wyjatkowej urody okaz.
  25. ale czy wy trochę nie przesadzacie? sami wiecie jak dużo jest bezdomnych psow, jakie masy psow szukaja wlascicieli. a tu opowiadacie o jakichs szajkach ktore kradna i sprzedaja poxniej psy. ciekawe komu. jeszcze bym sie zgodzil gdyby chodzilo o szczeniaki jakichs popularnych ras ale dorosle psy? kto kupi doroslego psa, w dodatku kundla? skoro tak swietnie na tym mozna zarobic to dlaczego w kazdym schronisku przez cale lata siedza psy i nikt ich za darmo nawet nie chce.
×
×
  • Create New...