Jump to content
Dogomania

spike1975

Members
  • Posts

    512
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by spike1975

  1. [QUOTE][COLOR=#000000]Wzruszające [/COLOR][/QUOTE] tylko tyle pan "znafca ferieróf" ma do powiedzenia? przecież ten york to chodząca terierza patologia, takie coś nie powinno mieć miejsca. "prawdziwy terier" powinien się nakręcać, awanturować, ujadać, gryźć po uszach itd.
  2. [QUOTE][COLOR=#000000]tylko nie wszystko z każdym psem da się wypracować[/COLOR][/QUOTE] a gdzie ja twierdziłem że wszystko i z każdym? mam wrażenie czasami że dyskutuję z analfabetami którzy jakoś tam te sylaby składają ale więcej się domyślają niż rozumieją z tego co czytają.
  3. w moim bloku na 1 piętrze mieszka sąsiadka z yorkiem który jest zaprzeczeniem wszystkich tych rozwrzeszczanych i histerycznych yorków jakich pełno dookoła. spokojny piesek, chodzi ciągle bez smyczy, penetruje okolice, obwąchuje trawniki, czasem się się pobawi z jakimś znajomym psiakiem. ale ona też jest spokojna i jak pierwszy raz zobaczyła mojego to nie podskoczyła jak małpa na drucie i nie zabrała swojego psa na ręce jak to robi wielu. powąchały się i poszły sobie dalej. a wtedy jeszcze mój pies chodził na smyczy bo dopiero co go wziąłem ze schroniska. dwa różne bieguny jeżeli chodzi o porównanie do histeryków którzy widując mojego psa już od dłuższego czasu ciągle zwiewają z trawnika jak go zobaczą. [QUOTE][COLOR=#000000]Co do twojego opisu zabawy - tak się bawią teriery.[/COLOR][/QUOTE] być może twoje. to jest właśnie typowe tłumaczenie nieudolnego przewodnika psa.
  4. [QUOTE][COLOR=#000000]tylko żeby to pojąć musiałbyś wyjść poza czubek własnego nosa i zobaczyć coś więcej, niż jedynie swoje zwierzątko.[/COLOR][/QUOTE] właśnie to zdanie że 90 proc problemów z psami wynika ze złego postępowania z nimi biorę z obserwacji innych psów. z narzekań obcych ludzi że pies głupi, że agresywny, że taki czy owaki a jak się przyjrzeć jak właściciel z nim postępuje to zachowanie psa staje się oczywiste. oczywiście że zdarzają się psy agresynwne czy lękliwe "same z siebie" lub takie które miały lękliwe czy agresywne charaktery i cechy te się przez dotychczasowe życie rozwinęły i nic się nie da zrobić (lub bardzo niewiele) ale to są wyjątki, naprawdę rzadkie przypadki. a na te wyjątki lubią się powoływać "masy" które nie potrafią postępować ze swoimi psami i istnienie takich "wyjątków" jest dla nich doskonałym usprawiedliwieniem. jak spotykam kobitę która na widok mojego psa podskakuje jakby jej ślimak wpełzł między półdupki i zaczyna ciągnąć smycz swojego psa to nie mam wątpliwości że taka osoba psa spokojnego i zrównoważonego nie wychowa. i na pewno nie jest to wina "charakteru psa" choć ona z pewnością będzie tak twierdzić.
  5. [QUOTE][COLOR=#000000]Równie dobrze idź ulicą, stan przed kimś i zapytaj: Przepraszam, mogę się na pana/panią popatrzeć? spuścić głowę i czekać na odpowiedź[/COLOR][/QUOTE] rozumiem że ty wpatrujesz się w ludzi na ulicy a jak ktoś do ciebie podejdzie i zapyta o co ci chodzi to pałasz świętym oburzeniem "jak on śmiał podchodzić nie zapytawszy cię wcześniej czy wolno"? obydwie te postawy są równie idiotyczne i ja wyłącznie dlatego napisałem że nie masz prawa używać mojego psa do swoich ćwiczeń że dla ciebie tak oburzające jest to że on ośmieli się do ciebie PODEJŚĆ. ale tego rodzaju idiotyczne pseudo PROBLEMY właśnie wynikają z tej waszej głupiej postawy oburzania się o byle co, robienie z igły widły. więc właśnie tak jest. jeżeli tak cię oburza że ktoś do ciebie podejdzie to nie prowokuj do tego podchodzenia. spuść głowę, patrz w ziemię i tak łaź. wtedy faktycznie uznam "podbiegacza" za nachalnego prostaka który nie potrafi uszanować twojej prywatności. ale jeżeli ty lub twój pies dajecie sygnały zachęcające do kontaktu to naprawdę nie na miejscu jest oburzanie się gdy ktoś ten kontakt nawiąże. i nie mówimy tu tylko o psach.
  6. [QUOTE][B]Spike, no sorry, ale przeginasz. I to grubo[/QUOTE] bardzo to jest ciekawe że widzisz przegięcie w nazwaniu tego małego prymitywa tak jak to zrobiłem a nie widzisz przegięcia w tym że to kibolskie bydle od właściwie samego początku mnie obraża a ostatnio nawet próbuje straszyć "wywiezieniem w bagażniku". czyżby to był wg ciebie szczyt savoir vivre'u? co do reszty to już mi się po prostu odechciało. zamiast się z wami użerać to po prostu będę postępował tak jak postępuję mając tak jak do tej pory "w tyle" że to się paru oszołomom nie podoba. a gdybym miał mojego psa prowadzać na smyczy i przy nodze to bym w ogóle psa nie miał bo taki "spacer" to żadna przyjemność ani dla mnie ani dla psa. a to są kompletne bzdury że spotykając na spacerze psa luzem, który do ciebie podbiega coś się traci. ja czasami specjalnie wprowadzam mojego psa w sytuacje dla niego niekomfortowe żeby uczył się socjalizacji i spokoju również w takich sytuacjach. bo właśnie na tym, aby mieć spojnego, łagodnego, dobrze zsocjalizowanego psa którego mogę zabrać wszędzie mi zależy. i żeby takiego psa mieć muszę mu pozwalać kontaktować się z psami, ludźmi, dziećmi itd itd. jak tylko są chętni to pozwalam go głaskać, daje ludziom smakołyki żeby dawali mojemu psu itd itd. to że on jest spokojny naprawdę nie jest "samo z siebie" choć może niektórym się tak wydaje. a może raczej chcieli by wierzyć że jestem skończonym idiotą któremu "trafił się" dobry pies. bo jeżeli ktoś bierze "psa z problemami" to oczywiście nie ma w tych problemach jego winy ale nie oszukujmy się - w większosci przypadków to sami ludzie są odpowiedzialni za problemy swoich psów. a główne grzechy to nerwowość w postępowaniu z psem, izolowanie go, karanie za "bycie psem". i niestety coraz więcej jest ostatnio różnych oszołomów dla których ważniejsze jest uczenie psa głupich sztuczek niż jego prawidłowa socjalizacja. takiego mam teriera w tym "moim" parku. niby na pozór grzeczna suczka, wybiegana energinczna, karna, uwielbiająca frisbee które rzuca jej właścicielka. ale dlatego właśnie ze zamiast się bawić z psami ciągle tylko ganiała za tym głupim frisbee stała się aspołeczna. jak się "nakręci" przy zabawie z innymi psami to zaczyna ujadać, gryźć je po uszach, być nieznośna. a właścicielka widzi problem ale nie widzi przyczyny i nie potrafi zrozumieć że stała się nadpobudliwa na skutek zbytniego nakręcania ją na frisbee bo to przecież było takie fajne gdy ona z taką radością je przynosiła. no i jak się okazało nie do końca jest fajne. a postępując zgodnie z waszą filozofią to by się skończyło tak że żaden pies nie mógłby kroku samodzielnie zrobić i ciągle tylko łazić przy nodze a właściciele na każdego psa w zasięgu wzroku sami by warczeli jak psy. ja tam mam szczerą nadzieję że w rzeczywistości postępujecie inaczej niż wynika to z waszych wypowiedzi bo jeżeli nie to biedne są te wasze psy.[/B]
  7. [QUOTE][COLOR=#000000]Nie ma się czemu dziwić bo taki nie ogar, nie dostrzegając różnicy jak Ty widząc takiego psa spuści swojego.[/COLOR][/QUOTE] miałem kiedyś podobny przypadek. szedłem sobie z psem i z naprzeciwka szła kobita z goldenem. golden zaczął ciągnąć w kierunku mojego. baba nie reagowała, mój podbiegł i zaczęły się nochalami dotykać. wtedy baba się oburzyła i z tego oburzenia odpięła swojego ze smyczy ze słowami "teraz będą miały przynajmniej równe szanse". no i miały. powąchały się a ponieważ szliśmy w przeciwnych kierunkach to się rozeszły. nie było widać absolutnie zadnych śladów agresji u któregokolwiek z nich. golden też był wesołym, przyjaznym sukinsynem. ale "świetym oburzeniem" zapałała, jakże by inaczej. [QUOTE][COLOR=#000000]Po pierwsze, nie znasz mojego psa lepiej niż ja.[/COLOR][/QUOTE] ani ty mojego lepiej niż ja. [QUOTE][COLOR=#000000]Jeszcze tylko mi powiedz, jak np. ktoś by ćwiczył BAT, czyli: pies stoi, wpatruje się w dany obiekt (Twój pies)[/COLOR][/QUOTE] skoro ty sobie możesz "nie życzyć" żeby mój pies do twojego podbiegał to ja tym bardziej mogę sobie nie życzyć żebyś ty wykorzystywała mojego jako przyrząd do ćwiczeń bez pytania mnie o zgodę. jeżeli tak robisz to jest to oczywiscie twoja wina. to jest zwykłe drażnienie psa, coś jakby przyjść sąsiadowi pod płot i szczuć jego psa a jak się kiedyś wydostanie i pogryzie to mieć do sąsiada pretensje.
  8. [QUOTE][COLOR=#000000]Uważaj żeby Ci tacy koledzy dupy nie skopali kiedyś.[/COLOR][/QUOTE] na groźby karalne tym bardziej, pajacu, mogę złożyć donos. tylko konieczny jest jeden warunek: REALNA szansa spełnienia takiej groźby. a póki co to jesteś tylko żałosnym kretynem z małym fiutkiem który swoje żałosne ego podbudowuje napinaniem się w sieci.
  9. [QUOTE][COLOR=#000000]Tak samo uwielbiam, jak mam smutną/wesołą minę i przypadkowa pani z autobusu pyta się mnie, o co chodzi..[/COLOR][/QUOTE] oczywiście najlepiej zamknijmy się wszyscy we własnych mieszkaniach a międzyludzkie kontakty ograniczmy do wymiany postów na forum a na każde spojrzenie na ulicy reagujmy jak stadionowi koledzy paryska "co się tak ***** gapisz". to wtedy wszystkim nam będzie lepiej. i niech będzie tak jak parę postów wyżej, że jak wyleciał na laskę pies sąsiada to ta zamiast pogadać z tym sąsiadem już kombinuje gdzie by tu na niego złożyć jakiś donos. a "takie psy jak mój" to raczej by ci pomogły w oswajaniu twojej suki bo to jest naprawdę pies który z marszu mógłby zostać użyty do socjalizowania innych i już miałem takie doświadczenie gdy lękliwą suczkę "bronił" przed zbyt napastliwym szczeniakiem.
  10. [QUOTE][COLOR=#000000]Moja Happy cieszy się na psy i lubi na nie patrzeć. Więc, jak pisałam, wysyła 100% pozytywnych sygnałów.[/COLOR][/QUOTE] jeżeli masz tego świadomość to się później nie dziw że inny pies do ciebie dobiegnie. i nie porównuj, proszę cię, zachowania psa wobec dzieci do zachowania psa wobec innych psów. to jest absolutnie nieodpuszczalne żeby pies wobec dziec zachowywał się tak jak wobec innych psów. poza tym tak jak pisałem, jeżeli pies idzie na smyczy i jakiś inny do niego podbiega to zawsze jest "wina" tego podbiegającego, cokolwiek by się nie stało. dlatego gdy ja mówię komuś kto prowadzi psa na smyczy żeby się nie martwił to biorę na siebie to co się stanie później bo wiem że w takiej sytuacji mój nie zaatakuje a gdyby został zaatakowany to ucieknie. i bardzo często spotykam się później ze zdziwieniem "ojej, a to nie suczka? bo mój to z innymi psami się nie lubi.". i dlatego właśnie psy chodzące ludzem, tak jak mój, muszą być naprawdę łagodne i spokojne. i mój taki jest więc będzie luzem chodził, będzie podbiegał to psów do których chce (oczywiście mieści się tu pewien wyjątek że jak właściciel prosi żeby psa zabrać albo jak widzę że nie chce to go odwołuję, ale to są naprawdę rzadkie przypadki) i żebyście tu nawet narobili w portki to się nie zmieni.
  11. jeżeli twój pies nie będzie wykazywał zainteresowania moim to mój z pewnością nie będzie się narzucał i nikogo odciągać nie będzie trzeba. afery z "odciągaczami" to ja mam wtedy gdy ich pies robi co tylko może żeby się zbliżyć do mojego a właściciel wlecze go za sobą i ma do mnie pretensje że mój "nie jest na smyczy". ja naprawdę próbuje być uprzejmy dla ludzi tak jak tylko się da. w któryś z ostatnich weekendów, kiedy chodzę sobie na spacery dłuższe i w inne miejsce niż zazwyczaj, spotkałem faceta z suką. ślicznym, pewnie rasowym wyżłem weimarskim. biegała bez smyczy no i jak się spotkały to przypadły sobie do gustu. zaczęły biegać i szaleć no ale facet czy to nie miał czasu, czy nie chciał (też taka "wyższa *******ęcja" jak i wy) w każdym razie zaczął wołać ją do domu. ja stoję, chcę dać im odejść a suka ma go w dupie biega sobie z moim. pomyślałem sobie że pójdę za nimi bo facet mi już znika między drzewami a suka się nawet za nim nie obejrzy a jak próbowałem iść w przeciwną stronę to już go kompletnie olała i pobiegła za moim. ponieważ byłem na spacerze to kierunek był mi obojętny to polazłem za nim. w końcu jak tam do niego doszedłem to jakoś ją złapał i zapiął na smycz ale tak się na mnie patrzył jakby to była moja wina że jego suka sobie wolała z moim psem biegać zamiast iść za nim. i takie wypadki nie są wcale rzadkie. wręcz przeciwnie właśnie, są najczęstsze. to ludzie których psy nie słuchają, chcą podbiec do mojego (gdy są na smyczy) lub podbiegają i nie chcą wrócić (gdy są bez smyczy) mają pretensje o to że mój biega wolno. o byle co ci się taki potrafi przyczepić. facet o którym pisałem nic nie powiedział bo nie miał zupełnie podstaw. jego pies też był bez smyczy i prawie taki duży jak mój ale historii że mój pies zaczyna się bawić z jakimiś maluchami a maluchy nie chcą wrócić albo podbiegają i obszczekują mojego który je zlewa a ich właściciel do mnie że "takiego dużego psa to trzeba trzymać na smyczy" to miałem kilka.
  12. dinos czyli to co jest na tym komiksie? to chyba opisałem. uważam że nie powinno się pozwalać psu dobiegać do prowadzonego na smyczy psa człowieka który sobie tego nie życzy. ale też uważam że to co właśnie napisałaś: [QUOTE][COLOR=#000000]ja nie mam ochoty odciągać psa i dopiero tym dać Ci sygnał, że coś jest nie halo..[/COLOR][/QUOTE] jest chamstwem jeszcze większym i dokładnie taką postawę mam w dupie. nie masz ochoty to nie, nie będę płakał. ja nie mam ochoty w lot zgadywać czy księżniczka sobie "nie życzy" czy łaskawie "pozwala". zresztą dodajmy że "odciąganie" psa oznacza jedno - pies ciagnie do mojego a nie spokojnie stoi czy idzie więc to nie za bardzo jest kwestia "ochoty" a raczej konieczności która bynajmniej o tym że pies jest dobrze wychowany nie świadczy.
  13. trudno mi jest już zliczyć ile razy pisałem że mój pies przychodzi na każde wołanie, podchodzi do psów do których chce ale to wcale nie znaczy że tych psów jest dużo bo raczej większość psów ignoruje, bardziej bawi bieganie po krzakach, penetrowanie terenu, niż obwąchiwanie się z innymi psami. a ciągle zarzucane są mi wasze urojenia na temat tego jak ja swojego psa nie kontroluje itd. o tego rodzaju fanatyzmie pisał kiedyś ziemkiewicz, że większość ludzi, jeżeli kogoś nie lubi, to przypisuje mi wszelkie możliwe, urojone przez siebie wady i jest autentycznie przekonana że ta osoba owe wady posiada. pewnie jakbym wstawił film ze spaceru to też byście powiedzieli że trickowy albo że nie mój pies. nie odwoływanie swojego psa na prośbę kogoś kto prowadzi swojego na smyczy jest chamstwem i prostactwem. ja tak nie robię, pisałem o tym że mój pies sam nauczył się odchodzić od psów odciąganych przez swoich właścicieli. ale wy czytacie nie to co ja piszę tylko to co chcecie wyczytać. czasami gdy po właścicielu widzę że "chciałby a boi się" to mówię mu żeby po prostu poluzował smycz i dał się psiakom obwąchać na luźnej smyczy to wszystko będzie OK. i prawie wszyscy mnie słuchają, robią to o co ich proszę i wszystko jest OK. większym chamstwem jest puszczanie swojego psa luzem a następnie postawa "ja sobie nie życzę" żeby cudzy pies do niego podbiegał. natomiast apogeum chamstwa to postawa lośka i paryska od której skrytykowania zaczęła się ta dyskusja a która jest tu przez wielu chwalona - puszczanie swojego źle wychowanego psa luzem a gdy pogryzie innego uznanie że to wina tamtego "bo podbiegł". historyjka jak to parysek ze swoim psem poszedł do parku, "rozkazał" opiekunowi miniaturowego pinczera zapiąć go na smycz po czym spuścił swojego to po prostu himalaje prostactwa, coś w co po prostu trudno uwierzyć i tylko największy prymityw jest zdolny do popierania czegoś takiego. no ale cóż, parysek włazi wam w de bez wazeliny więc nikt tego nie skrytykował, ja z kolei jestem "wrogiem publicznym nr 1" w związku z tym z marszu ignorujecie i "nie wierzycie" że mój pies jest dobrze wychowany i przypisujecie i mi i jemu wszelkie możliwe wady. jest to niewyobrażalnie głupie ale jest. pisałem już o powodach dla których to mój pies praktycznie sam wybiera do kogo podchodzi a do kogo nie. przykład miałem na wczorajszym spacerze. mój pies biegał sobie po górce a na dole szedł facet a z naprawdę dużym psiakiem. pies szedł obok niego ale był bez smyczy. mój pies się zainteresował, podniósł głowę i zaczął się przyglądać. ale postawa tamtego nie była zachęcająca, stanął i opuścił łeb. więc mój po krótkiej chwili wrócił sobie do biegania po górce i tropienia jakichś nornic. nie musiałem nic robić, odwoływać go, interweniować. sam zdecydował że może i by nawet chciał podbiec i się pobawić ale skoro tamten nie był zainteresowany a nawet przybrał groźną postawę to "nie to nie". podejrzewam że gdyby tamten uniósł głowę i podszedł kilka kroków to mój by podbiegł bo zainteresowany był. to że mój pies może podbiegać do kogo chce nie wzięło się znikąd. nie lubię tego nazywać "pracą" bo dla mnie nie jest to żadna praca a sama przyjemność ale jest to konsekwencja tego jak pies jest wychowywany i nie wzięło się absolutnie z powietrza ani z tego ze ignoruje to jak się zachowuje mój pies a on "robi co chce" w potocznym tego słowa znaczeniu.
  14. [QUOTE][COLOR=#000000][I]Nie wiesz jak zareaguje mój pies, [/I][/COLOR][/QUOTE] coś wam się chyba kompletnie pomyliło skoro uważacie że to ja mam być odpowiedzialny za to jak zareaguje wasz pies. to wy jesteście za to odpowiedzialni i jeżeli nie potraficie psa wychować to nie szukajcie wokół winnych. powtórzę po raz kolejny bo widocznie do was nie dociera: każdy jest odpowiedzialny za to aby jego zwierzę nie stanowiło zagrożenia dla innych. natomiast nikt nie może być odpowiedzialny za czyjeś irracjonalne lęki i urojone poczucie zagrożenia. jeżeli czyjś pies boi się np mężczyzn w kapturach to nie możecie żądać od nikogo żeby zdejmował kaptur jak się do was zbliża. możecie co najwyżej o to poprosić. i tak samo jest w wypadku chodzącego luzem psa. jeżeli nie stanowi zagrożenia to jest to wszystko co możecie wymagać. wam się wszystko kompletnie pomyliło i oczekujecie że ludzie wokół was będą postępowali zgodnie z waszymi zachciankami. ciągłe ubliżanie mi i wyzwiska wobec mnie dlatego że nie mam zamiaru respektować waszego "nie życzę sobie" świadczą tylko o tym jak bardzo jesteście oderwani od rzeczywistości. być może jesteście potomkami jakichś "jaśnie państwa" i do tej pory to co sobie "jaśnie państwo" zażyczyło to było spełniane więc w głowach wam się nie mieści że ktoś może uważać że ma takie same prawa jak i wy i nie ma się zamiaru podporządkowywać waszym "życzeniom". [QUOTE][COLOR=#000000]Nie mam zamiaru się zastanawiać czy podbiegający pies jest na pewno przyjazny[/COLOR][/QUOTE] a ode mnie wymagasz żebym sie zastanawiał czy ten twój ma jakieś lęki czy ich nie ma. ja też tego nie mam zamiaru robić. jak sobie nie potrafisz poradzić z wychowaniem psa to sobie kup chomika.
  15. kolego parysek, niech naprawdę kolega zajmie się tajskim boksem czy kibolskimi zadymami czy jeszcze czymś innym o czym kolega ma jakiekolwiek pojęcie bo te banialuki na temat wychowywania psów wyczytane w jakichś artykułach na onecie czy innych podobnie "fachowych" źródłach to naprawdę są zbyt idiotyczne żeby dalej rozpowszechniać.
  16. jest taka piosenka w.młynarskiego pt "terpentyna dziadka pola" są w niej słowa:"chamstwo, gdy mu słów zabraknie, drapie w biurko pazurami". najwyraźniej koleżance dardamell zabrakło słow i wylazła z niej w pełnej "krasie" jej natura prymitywa. koleżanko dardamell, proszę trochę zbastować z wyzwiskami. nie jesteś u siebie w domu gdzie być może takiego zachowania nauczyli cię tatuś z mamusią.
  17. [QUOTE][COLOR=#000000]Ale odpowiadasz za przestrzeganie prawa odpowiadasz przez siebie odpowiadasz ty[/COLOR][/QUOTE] tylko o tyle o ile są mnie w stanie na jego nieprzestrzeganiu złapać. a całe szczęście chętnych do ścigania po parkach spokojnych psów jest bardzo mało to i się nie boję. są różne kretyńskie ustawy i uchwały. nie zamierzam skakać jak małpa na gałęzi tylko dlatego że paru cymbałów jakąś idiotyczną ustawę uchwaliło. jak byłem dzieckiem to w bloku obok mnie mieszkała dziewczyna która panicznie bała się psów. jakichkolwiek. obojętnie czy duży czy mały, czy na smyczy czy bez. wpadała w histerię na widok jakiegokolwiek, goniła najbliższego faceta i takim rozpaczliwym szeptem prosiła go: "proszę pana, niech pan zabierze tego psa, niech pan zabierze tego psa". biedna była ale przecież mimo wszystko nie zakażemy ludziom posiadania psów dlatego ze istnieją takie osoby. analogicznie uważam sprawa ma się z dyskofortem u twojej mamy czy kogokolwiek innego na widok psa bez smyczy. usuwać z ulicy trzeba psy niebezpieczne, które mogą zrobić komuś krzywdę a jeżeli ktoś ma fobię (czyli lęk NIEUZASADNIONY) to powinien z nią walczyć a nie domagać się żeby świat się do jego fobii dostosował. [QUOTE][COLOR=#000000]No to źle się wyraziłam. Nic mi do psa buszującego po krzakach czy zasuwającego za jakimś zapachem jeśli nie podchodzi do psow czy ludzi.[/COLOR][/QUOTE] czyli już dwa metry nie mają nic do rzeczy a istotne jest tylko "podchodzenie"? wiedziałem że ludzie zmieniają poglądy ale żeby tak ze strony na stronę tom się nie spodziewał :D
  18. najwyraźniej pomyliłem cię z kimś kto napisał: [QUOTE][COLOR=#000000]Moje psy jak idą luzem na osiedlu czy w parku to mogą się oddalić wyłącznie na odległość 2m. Dla mnie osobiści pies oddalający się na większą odległość i nie będąc w trybie pracy jest poza kontrolą.[[/COLOR]/QUOTE] nie było nic o "nie podchodzeniu" dopóki nie pojawiła się talagia która przyznała że jej pies też biega 20 czy 30 metrów dalej. no a później trzeba było coś wykombinować co by "front jedności słusznych przeciw niesłusznemu" nie został przełamany. [QUOTE][COLOR=#000000]Spike - ekscytacja na smyczy dla psa po operacji może być groźna.[/COLOR][/QUOTE] może ale nie musi. dlatego zadałem autorce pytanie z jakiej przyczyny uważa tę ekscytację za niezdrową.
  19. [QUOTE][COLOR=#000000]To zależy jak się zachowują twoje psy.[/COLOR][/QUOTE] no pewnie że zależy. jak ja puszczam swojego psa na 20 m to jest skandal i "poza kontrolą" ale jak robi to ktoś inny z forum to już jest OK, bo "to zależy" :D
  20. [QUOTE][COLOR=#000000]dla mnie tworzysz sytuacje stresową dla takiego człowieka/psa kiedy oni n naprawdę niczym nie zawinili[/COLOR][/QUOTE] oczywiście że tworzę. no ale sorry, nie mogę odpowiadać za urojenia innych ludzi i ich lęki. ja jestem im w stanie zagwarantować bezpieczeństwo ale nie mogę odpowiadać za ich psychikę. jak mają jakieś problemy to niech idą do psychologa. [QUOTE][COLOR=#000000]Jednak nie pozwalam się jej witać na smyczy ponieważ tworzy to niezdrową ekscytacje[/COLOR][/QUOTE] dlaczego uważasz że ta ekscytacja jest "niezdrowa"? to co, izolacja jest zdrowa? nadmierna ekscytacja jest niezdrowa. brak zdolności do wyciszenia i uspokojenia jest niezdrowy, nerwowość jest niezdrowa. ale normalna chęć do zabawy nie jest niczym niezdrowym. moim zdaniem źle robisz.
  21. [QUOTE][COLOR=#000000]No tak[/COLOR]:loveu:[COLOR=#000000]to tylko potwierdza, że nie masz nic mądrego do powiedzenia.[/COLOR][/QUOTE] ty piszesz same mądrości więc nie chcę ci robić konkurencji. [QUOTE][COLOR=#000000]Poczekaj aż trafisz na psa, który nie ma ochoty gonić [/COLOR]:smile:[COLOR=#000000] Tylko podczas obwąchiwania nagle kłapnie zębami i już nie puści.[/COLOR][/QUOTE] będę czekał. ale myślę że się nie doczekam. bo jeszcze o jednym punkcie nie napisałem. mój pies gdy widzi że drugi jest agresywny to się bynajmniej do niego nie pcha tylko odchodzi. mądra bestia jest naprawdę. każdemu życzę takiego. ale to samemu trzeba być takim geniuszem jak ja :D
  22. biegać lubi. mam w planie zaprząc go do siebie ale na to to jeszcze potrzebuję sam trochę kondycję poprawić więc jeszcze przez parę miesięcy jest skazany na bieganie luzem. chyba go to specjalnie nie martwi.
  23. [QUOTE][COLOR=#000000]mój leżał z brzuchem na wierzchu, koła wywalone do góry, totalnie uległa pozycja - a owczarek gryzł go po tyłku, szarpał i niczym się nie przejmował[/COLOR][/QUOTE] mój się tak nie zachowuje tylko ucieka. a jest naprawdę szybki i mało który pies może go dogonić jeżeli nie chce się dać dogonić. puszczałem go już do "gangu czterech" takiej grupy 4 dosyć dużych i dosyć pobudliwych psów które też łaża po parku i ciągle są tam jakieś awantury. najpierw przed nimi uciekał ale jak się zmęczył i zobaczył że tez są dobrze wytrenowane to jednak stanął frontem, trochę poszczekał, pokazał zęby i wszystko było OK. ale przyznam że spotkania z gangiem są dosyć stresujące dla niego. później długo odpoczywa. [QUOTE][COLOR=#000000]Mam podobnego psa na swoim osiedlu.[/COLOR][/QUOTE] podobnego do mojego? jak tak to już będzie drugi "podobny" do którego ja podobieństw nie widzę. a jestem jego właścicielem bądź co bądź.
  24. [QUOTE][COLOR=#000000]Dla psa nie ma różnicy czy idzie w odległości 2 m czy 10 m a dla właściciela i otoczenia to zasadnicza różnica.[/COLOR][/QUOTE] no chyba nie wiesz o czym mówisz. oczywiście gdyby to uznać tylko za sprawę odległości to jasne że nie ma. nawet bliżej to lepiej. ale jak mój pies odbiega to po to właśnie żeby obwąchac jakiś krzak, pokopać jakąś dziurę, pogonic za wiewiórką, wywęszyć coś w trawie, pobiec to tu to tam i wrócić do mnie z wywalonym jęzorem. to nie jest tak że on sobie tylko idzie, to faktycznie nie miało by żadnego sensu. a tego wszystkiego nie mógłby zrobić gdyby miał być ode mnie 2 metry. [QUOTE][COLOR=#000000]bo ja tu histerii nie widzę[/COLOR][/QUOTE] widocznie jesteś mało spostrzegawcza. albo może idź do lekarza od oczu.
  25. no i co taki pies ma z tego spaceru skoro drepcze za panem w odległości 2 metrów? no chyba że uprawiasz z spem jakiś sport i codziennie trenujecie bo inaczej to mordęga. jak taki ma rozładować energię, wybiegać się?
×
×
  • Create New...