Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. dostąpił Cię zaszczyt odebrania ode mnie życzeń świątecznych, choć z zasady ich nie składam :diabloti: wesołego jajeczka dla Was wszystkich :loveu:
  2. boże, a tu znowu nagadane, nawet jak kierowniczka nieobecna :D:D kocham dogo :loveu:
  3. tak się zawsze zastanawiam, które z naszych psów odstawia gorsze cyrki, bo Pat się też emocjonuje i kwiczy, ale [I]jakichś tam [/I]psich znajomych ma, a Leda prócz Sagata ma zwierza, z którym się dogaduje w ogóle? bawi się z jakimkolwiek innym psem?
  4. ja tak samo mam z Patrykiem :cool3: mam go ochotę czasem udusić, jak po raz n-ty coś odstawia albo mnie gryzie, ale później jak spojrzę na tę jego smutną gębę, to od razu mi się go robi żal :loveu:
  5. ja bym to nazwała ogromnym fartem, że usłyszeliśmy te usterki, bo leciała głośno muzyka - pierwsze [I]bum [/I]opony było dość wyraźne, ale odkręcanie się koła i drugie przebicie - niezbyt :roll: raczej na czuja się zatrzymaliśmy, przy 3 akcji już nie wierząc własnym zmysłom, bo to przecież "niemożliwe", że ZNOWU coś poszło..
  6. jak będziemy mieli pewność, że to ich wina, to damy czadu - trzeba tylko w 100% ustalić, że to wina partactwa/niewiedzy/czegokolwiek, bo jeśli przypadek albo błąd nowicjuszy, to naprawdę zadowolimy się przeprosinami/rekompensatą za cenę naprawy opon na trasie. jeśli wyjdzie jednak, że ktoś miał świadomość błędu, to nie popuszczę absolutnie. albo że miał wahanie, czy jest dobrze założone - nie pobędzie długo ten zakład na krakowskiej mapie, gwarantuję :cool3:
  7. ...właśnie? :cool3:
  8. Sagat to taki niby-wilczak, co nie? :cool3:
  9. kurna, żeby to był klasyczny flaczek to pół biedy, ale nie 3 rozwalające się z różnych powodów koła :roll: ja się czułam jak w jakimś durnym filmie, że to po prostu niemożliwe, że [I]następna [/I]rzecz się zaraz schrzani - a jednak :cool3:
  10. [quote name='gojka']Heh,ciekawe co by sąsiad zrobił jakbyś nagle zaczęła uciekać? Myślisz,że by Cię gonił? :)[/QUOTE] [quote name='Koszmaria']albo jakbyś Ty zaczęła za nim chodzić i przedrzeźniać jego gesty...[/QUOTE] to nie taki typ człowieka, że zrozumie żart/ironię - jak za nim polazę, to pewnie rozpocznie gadkę "o niczym" z mówieniem na ty + bluzgi. z resztą trudno, żebym za nim lazła z ujadającym Patrykiem - pewnie wystawiłby się drugą stroną i popuścił boksera, bo skoro lazę, to pewnie chcę zapoznać pieski (kij, że się drą na siebie nawzajem). on mi jakoś strasznie nie zawadza, bo już przywykłam i traktuję jako pewien skansen/ciekawostkę ;) nie mniej jednak jest ciekawym przypadkiem "chamstwa psiarzy".
  11. u nas taki assistance w tym miejscu by był, że hoho... ...może i trochę w tym racji jest,ale nie sądzę, że takim psikadłem można było naprawić tę pierwszą oponę,bo była rozryta od środka - dlatego też z zewnątrz nie umieliśmy namierzyć co się stało, bo nie uchodziło powietrze przez żaden otworek, a spod felgi. spytam jeszcze tżta, co o tym sądzi :)
  12. [quote name='BBeta']Wstawiałaś gdzieś zdjęcia Patryka w kagańcu? Ciekawa jestem jak się prezentuje ;) Współczuję przygód z samochodem, ale najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło ;) Wesołych! :)[/QUOTE] nie wrzucałam :( zlinczujecie mnie za te odwlekanie fotek... [quote name='Koszmaria']masakra macie jakieś pisma od tych całodobowych wulkanizatorów,że mieliście źle założone opony?[/QUOTE] nie mamy pism, bo i oni nie byli pewni, głównie przez stan, w jakim te opony zdzierali - trudno byłoby cokolwiek wywnioskować, to tylko poszlaki, z resztą trochę za dużo tutaj na 'przypadek' wg. mnie, mamy fotki i będziemy z nimi kombinować,bo nie było miejsca w aucie, żeby zabrać ze sobą te flaki...poza tym przedstawię to z innej strony tym majstrom - tak, żeby niechcący mi się przyznali, jeśli wiedzieli coś o takiej usterce, a świadomie puścili nas z takimi oponami, żeby 'nie było lipy że coś spieprzyli' aka 'się nie wyda'. dam Wam znać, jak poszło :cool3: [quote name='gops']Cholera jacyś kretyni zakładali wam te koła , od takich rzeczy przecież można zginąć :/ Współczuje tej "wycieczki" .[/QUOTE] na szczęście dojechaliśmy w jednym kawałku :D ale odstresowywać się będziemy pewnie jeszcze długo... [quote name='Obama']Nie zazdroszczę przygody! dodam jedynie,że dobrze,że macie dojazdówkę. U mnie np nie ma na wyposażeniu kół ani dojazdówki, jest za to "koło" w proszku. I jak szukałam samochodu to to jest mega popularne w nowych furach :/ [URL]http://www.bdsklep.pl/holts-kolo-zapasowe-500ml-preparat-do-naprawy-przebitej-opony,id-33783[/URL][/QUOTE] a cóż to za cholerstwo :crazyeye: ale co, nie ma do Twojego auta WCALE dojazdówki? u nas tą zaprawę moglibyśmy sobie wylać na wściekłe gęby co najwyżej, bo w przypadku pierwszej opony nie było dziury, tylko wyflaczyła się w środku (rant od felgi ją pociął), a w przypadku drugiej musielibyśmy mieć 10 kilo tej zaprawy, bo opona była jak po spotkaniu ze stadem amstaffów...
  13. [quote name='rosa']Może im się wydaje, że jak będą tak stali albo uparcie leźli za obiektem zainteresowania swojego psa to on się w końcu znudzi, albo zmęczy i się uspokoi? ;)[/QUOTE] nie nie, w przypadku tego sąsiada "wydaje mu się" to posądzanie go o myślenie i wnioskowanie - mi jego zachowanie przypomina reakcję małego dziecka na coś zadziwiającego, co wmurowuje małolata w ziemię, otwiera mu buzię i sprawia mimowolny spływ śliny na ziemię. tyle że ten facet ma pewnie z 50-kilka lat, co dodatkowo potęguje we mnie agresora - wiem jednak że nie jest upośledzony ani chory (znam go od dziecka), to po prostu niezaradna życiowo melepeta, której się nudzi, więc szuka takich form rozrywki.
  14. [quote name='magdabroy']Chcesz się zamienić? Ja jutro pozapierdzielam, a Ty jedź za mnie w nocy 1000km :cool3:[/QUOTE] ja przejechałam 500 w tyle czasu, co Twoje 1000 :roll: a odnośnie psów, to ja mimo problemów z mendą dalej wierzę w przytuliskowe okazy ;) choć następny pies mógłby co prawda być ttb z hodowli :cool3: ale pewnie skończy się na bezdomniaku, którego gdzieś tam wypatrzę i wpadnę...
  15. kuźwa, ciotki... cieszcie się, że ze mną piszecie :roll: jestem po dobie bez snu i opowiem Wam, jak wyglądała nasza podróż do domu... ...500km, które robimy normalnie w 6 godzin, przejechaliśmy w ponad 12. jestem trupem, Patryk też wymęczony, ogólnie cyrk na kółkach - dosłownie :roll: wyjechaliśmy sobie o 21, wszystko elegancko, po około godzinie podróży coś nam dupnęło - okazało się, że mamy flaka w przedniej oponie... no trudno, zdarza się. dotoczyliśmy się na stację, gdzie zaczęły się schody - zapasowa dojazdówka była 2 rozmiary za mała, na szczęście znaleźliśmy w necie całodobowego wulkanizatora 20km dalej, więc się na tym małym kółeczku dotoczyliśmy (po ogromnej walce tż-ta z kołem, które nie chciało nijak zejść). okazało się, że opona jest wyszarpana od środka i gość powiedział, że nie ma pojęcia, jakim cudem przejechaliśmy na niej choćby kawałek :roll: nieważne - uszanowanko, do widzenia, nowa opona założona, jedziemy... ...parę kilometrów dalej odkręciło nam się KOŁO :angryy: tym razem drugie, nie to od opony :shake: zawróciliśmy do gościa, dokręcił nam na styk, powiedział, że mamy jakiegoś wyjątkowego farta, że się nie rozpieprzyliśmy od razu i że to koło nie ODPADŁO, bo wisiało na włosku. mieliśmy ze 3 godziny podróży w dupę, wymęczeni i spięci pojechaliśmy dalej. przerobiliśmy ŁĄCZNIE niecałe 200km i co? uwaga, uwaga - - DRUGI FLAK!! :angryy: tym razem w jeszcze innym kole! :crazyeye: i na dodatek spalona guma, kłęby dymu, opona wyglądała, jakby poszarpały ją niedźwiedzie... no cóż - znaleźliśmy znowu całodobowego wulkanizatora, znowu tż mocował się z kołem i jechaliśmy na tej gównianej zapasówce 30km/h poboczem...ogólnie okazało się, że całą tę przyjemność zafundowali nam wulkanizatorzy w Krk, którzy źle założyli opony - to w zasadzie cud, że nie zginęliśmy, bo 3 przypadki podbramkowe zakończyły się dla nas pozytywnie (mechanicy w nocy wywalali oczy, jak widzieli stan tych opon). oczywiście mają przesrane :diabloti: bo już szykuję piękne pismo i reklamację, ale teraz bardziej mnie cieszy to, że jesteśmy w jednym kawałku - pies całą drogę się denerwował, piszczał i prawie nie zmrużył oka, bo słyszał nasze joby i stres, mechaników, burczenie, podnoszenie... jesteśmy wyżęci jak brudne szmaty ze zlewu - tak się zaczął weekend świąteczny :multi:
  16. pakuję się pół dnia :placz: kuźwa, znienawidzicie mnie :diabloti:
  17. [quote name='agaga21']robię mazurek. mój pierwszy w życiu:roll: przy okazji zapraszam do pooglądania jak wygląda "hilton" w wydaniu dogomaniackim:angryy::angryy: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/187399-gdzieś-jest-TAKI-DOM-gdzie-jest-ich-moc-gdzie-dostają-Miłość-i-odzyskują-Wiare?p=22070128#post22070128[/URL][/QUOTE] osz fak... kolejna taka afera na dogo :angryy: a kto na tym wychodzi najgorzej, to chyba wiadomo :-(
  18. uroki posiadania białego psa ;) Patryk jak się ubrudzi,to łazi tak do następnej kąpieli (jak jest hardcore, to wanna po spacerze od razu), bo generalnie nie idzie go wyczesać - teraz jest ogolony na krótko, to trochę mniej się brud trzyma ;)
  19. no ja nie muszę komentować, bo zawsze napiszę to samo o Clayu - ale czołg :loveu:
  20. robaki fuj, ale to: [url]https://lh5.googleusercontent.com/-c1WsZYfRglI/U0_S1E1NWyI/AAAAAAAAXkQ/uL523KLOxks/s512/17%20096.jpg[/url] hahahaha! :D :D
  21. [quote name='leónowa']Uff, kamień z serca, bo już zaczynałam zbierać kasę na proces:diabloti: Messi? Niee, co chwile jakiegoś spotykam;) poza tym, nie lubię Barcelony:evil_lol:[/QUOTE] ...Pepe? :diabloti:
  22. [quote name='Obama']Same here. Na Lelewela w Krakowie, spaceruje taka pani z pieskiem. Piesek widząc innego wpada w szał. Pani stoi spokojnie i czeka. Jakby to nie jej pies zachowywał się w ten sposób tylko jakis inny podstawiony.:evil_lol:[/QUOTE] ja o tym sąsiedzie pisałam wielokrotnie, to taki typowy "dziad" (w sensie - nie staruszek, a obdarty, zaniedbany, osiedlowy pieniacz) przy czym lezie z tym boksem tam, gdzie pies prowadzi - mieszka niestety w klatce obok, więc siłą rzeczy się nieraz mijamy, choć schodzę z drogi, jak umiem. Patryk burczy na boksa, bo ten straszliwie ujada, odciągam więc swego zwierza, zmieniam trasę, kierunek... a sąsiad za mną :loveu: i jak coś do niego mówię, to tylko mruży oczy, aż słyszę te trybiki w głowie :loveu: i NIC, zero reakcji, zawsze to samo - albo staje i spokojnie znosi wyrywanie ręki przez boksa, albo idzie [I]dokładnie [/I]za mną, na ten sam trawnik - to jest parodia, nie widziałam nigdy takiego typa i nie uwierzyłabym, jakbym przeczytała, że tacy ludzie istnieją :loveu:
  23. jeśli od nazwiska piłkarza, krótkie i jest to Messi, to znajoma ma cziłkę o takim imieniu :cool3: ..a ja też już mam przygotowane imię dla następnej suczy (choć nie wiem kiedy się pojawi, ale to będzie sucz na 100%) i też nie sądzę, że ktoś będzie chciał się nim 'zainspirować', tak samo jak Patrykiem :diabloti:
  24. cześć :D witam się ostatni raz przed Twoim zniknięciem :eviltong: kulenie po piłce to u nas standard, bo mój głupek lubi sobie coś naciągnąć/naderwać (np. skórę w 'nadgarstku'), ale też po nocy zawsze elegancko mija, więc don't worry ;) i miłego pobytu w Polszy :loveu:
  25. wracaj do grodu, zanim Patryk zarośnie :cool3:
×
×
  • Create New...