Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. no nareszcie :loveu: ale co to za bydlę :crazyeye: [url]http://i62.tinypic.com/afdetk.jpg[/url] taaaaki wielki się wydaje przy Kastuszce! :crazyeye: (bullmastiff...?)
  2. Pani Profesor

    Barf

    mi się to zawsze wydawało takie... nieludzkie :cool3: tzn. wiem, że pies potrafi zjeść na spacerze gorsze rzeczy, ale mimo wszystko - rzygnie i...mam wrażenie, że to okropne, bo np. labrador TŻ-ta jeśli sobie zwróci, to zżera z entuzjazmem (a zwraca, kiedy np. biega po żarciu, to pies z predyspozycjami do skrętu żołądka, bo biega non stop...), a Patryk ma 'wyrzuty sumienia' (nigdy nie dostał zjebki za zwrot czegokolwiek ani za nabrudzenie w domu, zdarza się) i jakoś się wahałam, więc zawsze zabierałam mu to zwrócone [I]coś [/I]- tak samo z barfem. dogo więc po raz kolejny zmienia mi perspektywę ;)
  3. no u nas właśnie loteria, albo są super dni, albo 'nie zwiastujące tragedii', albo koszmarne... ...Makot'a, masz czas w weekend? planuję Błoniowy spacer, na razie ze wstępnych kandydatów mam głuchegopsa (z sunią Czarką) i pewnie się kogoś jeszcze dokoptuje:)
  4. ale piękności :loveu: jak użytkowy ON-ek ze skandynawskimi psami- pięęęękna! uszki same stanęły?
  5. Pani Profesor

    Barf

    [quote name='motyleqq']hm... kup mu całą kurę i podaj bez dzielenia :diabloti: może to mu uzmysłowi, że można ją jeść powoli. bo wołowe jest twardsze i on o tym wie, że to trwa, że można sobie porzuć, że jest fajnie itd. no i moja Etna też bardzo szybko zjada kurczaka. ja się tym nie przejmuję ;) nie połyka w całości, tylko chrupnie kilka razy i już. nigdy nie wymiotowała. być może lepiej byłoby mu dawać nieco większe kawałki[/QUOTE] dawałam mu w ten deseń, ale u niego nie ma poczucia pewności, jeśli chodzi o ilość - wygląda tak, jakby dostał mały kawałek, nie uspokaja się z gigantycznym kawałkiem, ale skoro u Was też jest tylko "chrup" i do widzenia, to może nie ma się czym martwić ;) [quote name='isabelle301']Nie przejmuj się - zbyt duży kawałek połknięty = rzyg i ponowne jedzenie ale z dokłądnym gryzieniem... psy są przystosowane do łykania dużych kawałków. One nie mają uzębienia pozwalajacego na rozdrabnianie pokarmu. Mogą jedynie odszarpać od duzej całości kawałek, potem go zmiażdżyć i właśnie połknąć... Serce indycze wcale takie duże nie jest dla duzego psa. Takie w sam raz do łykania bym powiedziała.[/QUOTE] mnie to przeraża, bo pseudo-husky koleżanki, przestawiona na barf, zjada elegancko, memła każdy kawałek dokładnie, a ten dureń łyka serca w powietrzu... kurze jak kurze, ale indycze widać, że łyka z trudem - a mimo to łyka :roll: skoro piszecie, że to 'taka uroda', to niech sobie tak je ;) mnie po prostu przeraża tempo, jeśli porównam do innych psów (które zjadają suche/puszkowe 2x dłużej), obawiałam się jakichś długotrwałych problemów z żołądkiem, ale skoro to nie problem, to spróbujemy. rzygnął solidnie tylko raz, ale nie pozwoliłam mu zjeść z powrotem, bo... jakoś nie :diabloti: TŻ mówi, że to nic takiego, ale mnie przerosło i wtedy mu zabrałam, bo rzygnął posiłkiem niby w całości, ale takim z glutami i w ogóle... może mam zbyt 'ludzkie' podejście do tematu ;) (nie mniej jednak boję się zadławienia np. główką kości, bo nie widziałam nigdy psa, który [I]aż tak [/I]szybko pożera 'trudne' kawałki mięsa)
  6. [quote name='agutka']bo taka prawda, fizjologi trzepią tak samo jak metale ;) ktoś kiedyś się mnie spytał czemu nie kupiłam fizjologa z tą gumową czarną osłonką a ja się zapytałam a w czym to się różni bo i wagowo to samo i w uderzeniu a zimą i tak metalu jej nie dawałam bo ma skórkę zabudowaną ;)[/QUOTE] ja wzięłam powlekany ze względu na to, że taki wystawiła użytkowniczka na dogo :) z resztą wydaje się trwalszy, niż sam blaszany, choć Patryk nie wydaje się psem wybitnie niszczącym takie rzeczy... na razie jest [I]w miarę, [/I]biega lekko zdołowany, ale BIEGA :D i nie ściąga tego z pyska, nawet nie próbuje, ewentualnie gapi się na mnie rozżalony. przejdziemy to ;) [quote name='magdabroy']Lepiej poturbować niż pogryźć ;)[/QUOTE] niby tak :roll:
  7. no właśnie teraz ponosił po chałupie, na zewnątrz jeszcze nie byliśmy, bo zastałam kagan akurat po ostatnim spacerze ;) ale zaraz wychodzę, przetestujemy. boję się tylko spotkania 1:1 z jakimś małym psem, bo mało to te chopo nie waży :roll: tłukliśmy sobie właśnie z tż-tem po nogach tym przybytkiem :diabloti: w celu sprawdzenia 'siły rażenia' i kurczę, małego psa mógłby poturbować... boli cholerstwo przy dobrym rozmachu :roll:
  8. ach, niereformowalne pieski :loveu: albo my takie głupie :diabloti: u nas jest sinusoida - jest ekstra, potem mini-załamanie, następnie tragiczny krach tylko po to, żeby z powrotem przywracać mi wiarę w tego pieska :diabloti: i tak w kółko!
  9. Pani Profesor

    Barf

    da się, ale jakoś kurzego półdupka sobie nie wyobrażam skarmiać z ręki, bo wtedy co prawda nie wyrywa, ale... no nie wiem, niepraktycznie to jakoś mi się wydaje, przecież i tak będzie musiał wziąć ode mnie większy kawałek,bo przednimi zębami nigdy w życiu nie pogryzie kości należycie.. ...a z zatkaniem od kości, to faktycznie chodzi mi o połknięcie zbyt dużego kawałka - jestem w szoku,bo TYLKO RAZ zrzygał się po kości (właśnie po kurzym półdupku, zmiażdżonym na płasko, ale nie rozczłonkowanym nic a nic, w całości wyleciał przednimi drzwiami :roll:), a jeśli rzyga w innym wypadku,to głównie przez połykanie w całości (np. indyczych serc, przecież to jest ogromne...) - obawiam się, że przy ataku głodu może niechcący sobie zrobić krzywdę kurzymi kośćmi - wołowe je o wieeeele lepiej, nawet nieraz weźmie na posłanie i się z nią położy, zrelaksuje, poskrobie przednimi ząbkami - kurze są dalej jako 'posiłek, posiłek, wpychaj bo zabiorą' :roll:
  10. aha, skutecznie zmotywowany wydarł mordę w kuble :loveu: więc się da. mam tylko dylemat z zapięciem, bo jak jest za ciaśniej, to niemalże dotyka nosem do kratki z przodu, a luźniej lepiej leży, ale lata straszliwie i podejrzewam, że w emocjach bez problemu to ściągnie...
  11. [quote name='Majkowska']Pat w kuble?? :O nie, ja muszę to zobaczyć , chyba wczesniej wrócę :D Skąd wzięłaś fizjo w efekcie?? Cholera ja ciągle nie mogę zakupić dla Walda, chyba zdecyduje sie na tego baskera z karuska, bo tez go chcę spokojnie puszczać...[/QUOTE] wzięłam z dogo ;) użytkowniczka BBeta sprzedawała w wątku o psich akcesoriach, doszedł mi dzisiaj i rozmiarowo jest chyba ok, zaraz zrzucę zdjęcia, a Patryk [I]trochę [/I]mniej go nienawidzi niż tuby - nie próbuje raczej ściągać, nie ryje mordą o ziemię/ludzi, tylko taki trochę posmutniały, niezabawowy, ale może przywyknie ;)
  12. Pani Profesor

    Barf

    chcę co jakiś czas mielić mięso z kością, żeby się nie zatykał i nie haftował,bo on jest strasznie łapczywy i czasem z przerażeniem obserwuję, jak miażdży kurze kości i wpycha całą nogę do gardzieli... normalnie jak wąż :roll:
  13. a weź tam mu napisz w komentarzu, żeś pan jest buc, to jak Ci wjedzie na moralność i poglądy polityczne to się tyyyyle o sobie dowiesz ;) makabra, internet powinien być reglamentowany.
  14. uwielbiam taki orzekająco-proroczy ton, zabawę w Boga, wydawanie osądów, cytowanie Biblii, a na końcu chlast- naukowa definicja (jako-tako naukowa), jak to zwierzę jest kupą neuronów, bleble, połącznia nerwowe, bleble, współczesna nauka,ble, Kartezjusz,plepleple i na końcu Stary Testament :loveu: równie dobrze mógłby cytować elementarz szkolny. grrrr, postawiłaś mnie na nogi tym artykułem dzisiaj :eviltong:
  15. Pani Profesor

    Barf

    a u nas jest nadzieja na maszynkę na korbkę :cool3: o ile mama takową wygrzebie z piwnicy, bo chyba gdzieś jest. wyrobią mi się mięśnie,coś tak czuję :evil_lol:
  16. ok, wieczorem zarzucę fotkami przed ściskaniem, to zobaczycie. poza tym idę go ostrzyc we wtorek, więc trochę z ryjca ubędzie futra, może nie będę zgniatać jakoś mega mocno ;)
  17. później, bo w końcu od tygodnia mam pomalowane POPRAWNIE paznokcie i NIE MAM ZAMIARU niczego dotykać przez najbliższą godzinę :D a później lazę na zajęcia do wieczora :watpliwy: jak dobrze, że mam blisko na uczelnię, bo taki mi dupnęli na magisterę plan, że to druzgocące... 8, okienko, 12, okienko... i tak w koło, do 19-20 nieraz :roll:
  18. buihihi, mamy fizjologa... igrzyska czas zacząć :diabloti: na razie jesteśmy na etapie "boże, zdejmij to ze mnie" ale się nie rzuca, tylko siedzi i patrzy spod byka, jakby dostał karę :roll: tuby nienawidzi, więc może kojarzy, że to 'podobny' ograniczacz, usiłuję mu pokazać, że może robić w tym wszystko, więc wyjęłam kawał pyszności i tłukę DAJ GŁOS, ale gnojek boi się szczeknąć i zarzuca łapy na pysk celem zdjęcia kubła, choć spokojnie może w tym ujadać bo jest dużo miejsca :cool3: mam nadzieję, że kiedy ogarnie, że da radę się drzeć i nie ma ściśniętego ryjca, to trochę polubi kagan, bo jeśli nie, to zakup jest bez sensu - jest mi potrzebny do puszczania go luzem, a jak ma zamiar leźć jak skazaniec przy nodze (w każdym innym kagańcu tak właśnie lazł, jakby chciał 'odwieszenia kary'), to DUPA BLADA :diabloti:
  19. tadaaam - mam fizjologa. Patryk oczywiście przeżywa tragedię narodową, siedzi z wywalonymi białkami i miną "co ty mi zrobiłaś" a także ciężko wzdycha :roll: no ale trudno, nasmaruję pasztetem kilka razy,to polubi :diabloti: mam rozmiar na cockera sukę, wydaje mi się, że jest ok, choć mam dylemat - po bokach leży niby w miarę, nie wiem sama, czy jeszcze dogiąć, czy nie - ma leżeć po boku kufy bardzo ściśle? tzn. dotykać boków mordy? bo u niego nie dotyka, raczej trzyma się na pasku. na ścisłym zapięciu ma ok. 1cm od nosa, ale lepiej się trzyma, na luźniejszym ma z 2cm ale lata po całej mordzie - Wasze też tak latają? nie wyobrażam sobie, żeby w tym podbiegł, wybije sobie oczy :D :D
  20. [quote name='sleepingbyday']to z przekąsem było ;-) generalnie jest źle, bo kościół nie wspiera takich działań, opacznie interpretując biblijne zapisy o poddaństwu ziemi człowiekowi. oczywiście jak to w życiu, wszystko zależy od ludzi, ale wystarczy nawiedzić pierwsza lepszą losowo wybrana polską wieś i się przekonać. wsie proboszczem stoją. i oczywiście - są wyjątki, ale mediana jest, jaka jest. może do jednego psuedonaukawego tekstu, który mnie kiedys położył na łopatki, ale uwaga, nie jest dla wrażliwych, bo sadza takie kwiatki, że włos się jeży: [URL]http://www.eioba.pl/a/1y0p/uczuciowosc-zwierzeca[/URL] do tego ten cały psl i mój ulubieniec poseł kłopotek, który kiedyś stwierdził, że trzymanie psów na łańcuchach to polski zwyczaj uświęcony tradycją. żarliwym, ale prozwierzęcym katolikom nie jest łatwo w takiej atmosferze.[/QUOTE] ale grafomański bełkot, bez sięgania do jakiejkolwiek literatury naukowej (czy pseudonaukowej) umiarkowanie rozgarnięty człowiek potrafi skonstruować bardziej trzymające się kupy wnioski... hitowa nadinterpretacja, nie doszłam do końca, bo się gotuję, jak czytam takie bzdury. a odnośnie wiejskiej mentalności i 'stania proboszczem' - znowu się zgadzam w 100%, w dużej mierze wiejska religijność jest też z logicznego punktu widzenia hipokrytyczna, więc trudno oczekiwać, że stosunek do zwierząt się zmieni sam z siebie (tak samo, jak nie zmieni się łażenie do kościoła, żeby proboszcz wypatrzył i nie wyczytał nazwiska z ambony). najgorsze jest, że ludzi trzymających psy w skandalicznych warunkach w miastach nazywa się oprawcami bez uczuć, prymitywami i psychopatami, a ludzi ze wsi, którzy psy na łańcuchach mają od pokoleń - ludźmi prostymi (albo tłumaczy się 'tradycją'). to nie prostota, a prostactwo.
  21. [QUOTE=makot'a;22048142]No właśnie z Cresilem też na razie jest tak, że odebrać mu coś ja i Bartek możemy - burczy, ale niegroźnie, daje sobie zabrać kość (wyjątkiem była noga jelenia - jej za nic w świecie nie chciał nam odstąpić ;) ) Gorzej znosi dotykanie podczas posiłków - tzn. jeśli karmię go z ręki i nie odchodzę od niego to spokojnie je przy mnie, daje się głaskać, przytulać, tarmosić... ale kiedy już odejdę to za każdym razem kiedy wracam do niego i chcę obok usiąść, albo go pogłaskać to jestem potraktowana burczeniem - tym intensywniejszym im bliżej mięsa sięgam ręką ;) Pracujemy nad tym, jeszcze długa droga przed nami :D Tak, jestem w Krakowie większość czasu, tylko zwykle spacerujemy "kiedy grzeczne pieski już śpią" ;) Tzn. jeśli chcemy wybiegać Czesia, bo w dzień to już niemal niewykonalne ;) Ale bywamy na Błoniach czasami :) Czesio jest teraz co prawda burak buraczany do chłopaków (chyba, że Pat to kastrat? Kastratów lubimy :D ), ale zawsze można go zapakować w kaganiec i po prostu nie spuszczać ze smyczy buraka wstrętnego :P[/QUOTE] Patryk też jest gnidą w pierwszym poznaniu, ale jest kastratem, więc skoro Czesiek się nie najeży, to Pat pewnie ustąpi, bo jakiś tam respekt do dużych psów miewa (choć tego Ulvara na Skałach oszczekał potężnie, na co wilk odpowiedział tak samo :eviltong:)
  22. [quote name='magdabroy']Ciesz się z tych małych postępów ;) Choć nie ukrywam, że jak czytam o tych jego kradzieżach, to śmiać mi się chce niesamowicie :evil_lol: Ja tam mogę w misce grzebać do woli, podczas Tory posiłku :p A do tego, młody już teraz też, bo wiele razy dostała miskę z żarciem od młodego i wie, że Theoś też jest tą osobą, która ją karmi :loveu:[/QUOTE] ja jestem bardzo krótko zła za te kradzieże, bo ma kosmiczne reakcje na ochrzan i na ewentualne przyłapanie :eviltong: teraz mi to wisi, najwyżej go przesra, gorzej jak kradł i całą dietę eliminacyjną trzeba było zaczynać od początku...
  23. [quote name='magdabroy']Moja siostra miała taką adoptowaną kotkę, przy której żadna kanapka z wędliną nie była bezpieczna :D Wystarczyło się odwrócić do lodówki, a szyneczka znikała w błyskawicznym tempie :evil_lol:[/QUOTE] z Patrykiem na początku było to samo, w ogóle przez pierwsze dni wybijał mi miskę z ręki skacząc i wyżerał łapczywie to, co się wywaliło z niej na ziemię. później zaczęliśmy go cywilizować przy jedzeniu, ale warczał niemiłosiernie, jednak metodą dorzucania do michy w obecnej chwili mogę podejść,pogłaskać kiedy je, dorzucić coś i zabrać stojącą obok miskę celem napełnienia wodą - nie warczy. do michy łap nie pcham, nie próbuję, bo nie chcę jeszcze wzmóc w nim bronienia zasobów. co zostanie na płytce kuchennej na noc - trafi do psiego brzucha :diabloti: choć i z tym są postępy, ale to chyba przypadek, bo najwyraźniej się nie skleił, że zostawiliśmy ostatnio cały gar żarcia, ledwo przykryty (albo przespał noc jak kamień). z kradzieżą rzeczy na naszych oczach szło nieźle, tzn. nie był na tyle chamski, żeby wyjść z posłania i porwać coś w gębę, no a wczoraj chwila nieuwagi... przy trzech osobach, no no :cool3: nie podejrzewałabym go o taką odwagę :D nie mniej jednak jestem z niego dumna, bo tak czy siak puścił tę bułkę (no dobra, pół :diabloti:), a kiedyś nie było mowy, pisałam chyba o tym, jak zapierniczył gotowaną kurzą nogę z gara i mnie uwalił do krwi przy próbie przejęcia tej nogi siłą... ostatnio też dostał barfowy półdupek, wyjął z miski i zaczął wlec na świeżo uprane posłanie (a już go nauczyłam, że jemy na ceratce przy misce :diabloti:) i na moje NIE NIE NIE NIE!...puścił mięso! :crazyeye: byłam W SZOKU, bo czegoś, co raz wepchał do ryja zazwyczaj nie odda za cholerę, a tu po dobroci upuścił na posadzkę, odszedł i patrzył, co ma zrobić :loveu: (i w nagrodę dostał dwie :evil_lol:)
  24. u nas super, wsza ukradła dzisiaj kanapkę :mad: tż zrobił sobie bułkę na pół z serem i wędliną, położył na takim niskim stoliku, przyszła moja koleżanka, tż poszedł zalać herbatę, myśmy się zagadały... popatrzyłam na psa, a tu HYC wypada pół buły z mordy :D :D już zanim tż się rozdarł COOO TO MA BYYYYĆ!! to gnojek upuścił pół zdobyczy na samo nasze spojrzenie, poczuł się jawnie przyłapany, chyba pierwszy raz w życiu :D ale i tak widziałam, jak przepycha przez gardziel upolowaną część bułki a od drugiej połówki odchodzi z podkuloną dupą, jakby mówił "to nie ja, to się samo przykleiło" :diabloti: nie mam siły się złościć w takich chwilach, bo mnie jego reakcje taaaak strasznie bawią :D a tż oczywiście jak dziecko - OBRAŻONY, że psu nic do łba nie wchodzi i że już było tak ładnie, a znowu zaczął kraść (ładnie, bo mamusia pilnowała, żeby nic nie było w psim zasięgu, a nie że nie kradł :diabloti:) no i stwierdził, że z taką mendą nie idzie na spacer i sama polazłam w deszcz. tadaaam, to u nas :D
  25. makot'a, Ty dalej mieszkasz w krk? łazisz ze swoją sforą np. na Błonia albo Zakrzów, żebym się przypadkiem mogła na Was natknąć i popatrzeć na wilczaka z bliska? :cool3: (a mojego pieska przywiążę do drzewa 100km dalej :loveu:)
×
×
  • Create New...