-
Posts
2333 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Pani Profesor
-
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
Pani Profesor replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
[quote name='agaga21']ja uważam, że rodzice/teściowie jacy by nie byli, powinni mieszkać osobno. może są wyjątki ale chyba zawsze zdrowsza atmosfera jest gdy można się odwiedzać a nie trzeba żyć ze sobą na co dzień.[/QUOTE] mam tak samo - absolutnie i za nic w świecie nie chciałabym mieszkać z rodzicami, jeszcze z rodzicami tż-ta bym przeżyła, bo 'teściówka' strasznie fajna, taka młodzieżówa pod 50-tkę ;) i ogólnie cała rodzinka zakręcona, ale z moją... no cóż, na zdjęciach, jak to się mówi :diabloti: w jednym domu byśmy się pomordowali na 100%, ja tylko czekałam od dzieciaka, aż zwieję gdzieś na studia :diabloti: [quote name='marta1624']Hejka ;) Widać że trójca "święta" :evil_lol:[/QUOTE] u Magdy zawsze tyle foteczek :loveu: (i napitolone też, aż strach nie wejść przez 3 dni bo trzeba czytać dwie godziny :eviltong:) -
[quote name='qmu']zeby nie dzieciak decyzja byla by dosc prosta bo sredniawo nam sie ostatnio uklada, tak troche kazde sobie, ale mlody lata za nim wola do niego tata i nie wiem czy warto yhhh, a z drugiej strony bym chciala bo rutyna i ciagle niezadowolenie tz mnie po prostu drazni, wszystko mu przeszkadza, nigdzie wyciagnac sie nie da itd...[/QUOTE] rutyna to standard, trudno mieć codziennie atrakcje, szczególnie jeśli się jest z kimś długo długo - ja z tżtem jestem 5 lat i przerabiamy to samo, nieraz nudno, spięcia, blebleble,codzienność, mycie garów..ale z drugiej strony jak coś odpierniczamy na poziomie gimnazjum, to się upewniam, że to wybranek dla mnie :D hahahaha ...z resztą don't worry, chyba każda baba takie odchyły przerabia co jakiś czas ;)
- 1417 replies
-
całkiem możliwe, że to ten pies, choć wydawał się jeszcze bardziej srebrny, ale bardzo świeciło słońce ;) piękny był, nooo! mnie wilczaki strasznie fascynują, ale za cholerę bym nie chciała takiego psa - nie potrafiłabym go ułożyć na 100% ;) choć zawsze jak mijam na ulicy (a mijam rzadko), to wzdycham tęsknie ;)
-
[quote name='qmu']w chlopie - ze lba wywalic go nie moge [/QUOTE] patrz, czy ma wszystkie zęby, myje się częściej niż raz w tygodniu i ma bogatego wujka z własną firmą :grin::grin: (rada mojego krejzi kolegi, po którym mój pies odziedziczył imię ;) )
- 1417 replies
-
[quote name='qmu']a tak na marginesie to wam powiem ze chyba sie zabujalam :shake:[/QUOTE] w sensie w chłopie, czy bierzesz nowego pieska? :diabloti: nadrobiłam galerię, ilość zdjęć to miód dla moich oczu :loveu: Diesel kawał basiora się zrobił, a Negra śliczna jak zawsze!
- 1417 replies
-
[QUOTE=makot'a;22038732]Nie, to nie my :) Jak napiszesz coś więcej, to powiem Ci kogo widzieliście ;)[/QUOTE] facet w skórze z kucykiem, pani ruda w stylu goth - pies PRZEPIĘKNY :-o:loveu:, ale chyba trochę jaśniejszy, bardziej szary niż Cresil :)
-
zdrówka! a zdjęcia z golden hour - mistrz :loveu: uwielbiam! i bardzo współczuję z powodu braku diagnozy, sama się tłukę prawie rok czasu i nadal nie mam pojęcia, co Patrykowi dolega..
-
[quote name='agutka']daj spokój ... później latać musiałam na komisariaty, co najlepsze koleżanka z którą byłam uciekła ze zdarzenia i mnie zostawiła sam na sam ze zbokiem i jego gołą fujarką:mad:[/QUOTE] ach, koleżanki :loveu: no ale to za jakichś gówniarskich czasów było, z tego co piszesz, choć moja znajoma też dziś pobladła równo i najchętniej by dała dyla najdalej jak tylko mogła, a podbiegła tylko kawałek i się zawróciła :eviltong: [quote name='junoo'] Gdybym poszła tam wcześniej mogłabym być świadkiem. A ja głupia oczywiście zawsze na spacerek z psem bez telefonu idę. No bo po co mi telefon? Od tego zdarzenia staram się brać. Tak na wszelki wypadek...[/QUOTE] ooo proszę Cię, przy takiej akcji to można wysiąść faktycznie... brak telefonu utrudniłby dodatkowo, ale gaszenie gościa w sytuacji 1:1 jest wręcz niewykonalne... skąd weźmiesz koce czy gaśnicę? jedyna opcja to posypywać piachem, zdzierać z niego ciuchy, sama nie wiem... okropna sprawa :shake:
-
[quote name='agutka']ja się krwi nie brzydzę ani obcej ani swojej ale na pobranie krwi nigdy nie patrzę ;) PP- mówisz ząbki wybić .... [B]tak go pięścią lałam po ryju że ręka była fioletowa i napuchnięta jak limo pod okiem :D pamiętam to był dzień naszych wagarów.... i policja kazałam mi iść z matką i ręką na obdukcję , omal nie skończyło się śliwką pod okiem od matki jak się o wszystkim dowiedziała [/B];)[/QUOTE] o matko :grin::grin: jak o tym wspomniałaś post wyżej, to nie sądziłam, że to miało takie 'malownicze' zakończenie :grin: makabra!
-
[quote name='Majkowska']Szczerze mówiąc ja też nie mam jakiegoś panicznego lęku przed krwią, ale jak jestem na taki widok przygotowana. Jeśli np przeczuwam sytuację że coś jest strasznego to robi mi sie lock i koniec, nie pójdę choćbym chciała bo coś mnie trzyma w miejscu. I nie to że nie chcę pomóc, nie to że się brzydzę, tak mi sie poprostu robi i sama tego nie kapuję... A pierwszej pomocy w takich sytuacjach nie umię... Waldek do parówy jest przyzwyczajony :diabloti: a tak serio myślę że on robi tak fantastyczny show głosowy że jeśli podbiegnie panu do parówy z ujadaniem to pan automatycznie schowa sobie ją najgłębiej jak potrafi :diabloti: Nie musi nawet używać zębów , choc miło by było w ramach nauki kultury :D Jak jeździłam jeszcze z psem do pracy to zawsze zaliczałam rano godzinkę biegania, więc wychodziłam o bardzo wczesnych porach. Kiedyś w okolicach 5.30 w parku natknęlam się na pana z fujarką który za mna gonił... Puściłam Waldka ze smyczy ale nie robił chyba piorunującego wrażenia - był małym rozlazłym szczeniaczkiem który sobie galopował w podskokach... Dzięki bogu wpadłam na babkę ze starym staffikiem i odewakuowałam się z nią. Właściwie nigdy z bliska nie miałam kontaktu bo zawsze olewam - przeważnie wykorzystuję psa, schylam się do niego, puszczam ze smyczy, tresuję, czasem nawet się nie oddalam, a stoję w miejscu i robię show pt "mój piesek zrobi wszystko co mu każę". I nie wiem czy miałam szczęscie czy poprostu swoją postawą wyraziłam coś co nie skusiło fujarczyka :D[/QUOTE] w dzisiejszej sytuacji pierwszą pomocą było NIE RUSZAĆ chłopaka, delikatnie mu tylko ściągnęliśmy rolki z nóg żeby leżał w miarę na płasko. później dzieciaki pościągały bluzy i go przykryliśmy, bo się biedak zaczął trząść w szoku. ogólnie boję się takich rzeczy jak pozycje boczne ustalone, przeciąganie kogoś z jezdni po wypadku i tak dalej, ale reanimację potrafię zrobić bo nauczyłam się tego kiedyś na fantomie i dalej pamiętam, więc pewnie bym się podjęła (chyba że ktoś by na pewniaka zgłosił się pierwszy, ale w przypadku paniki + "co tu zrobić" - jak najbardziej). odnośnie tego drugiego - chwilowe przeganianie leśnego gnoma to nie mój cel, bo łatwo takiego przepędzić (dziś usłyszał pewnie, że dzwonię na policję stojąc niedaleko i zwiał, bo zniknął szybciutko, z resztą myślę, że głośne WON MI STĄD, ZBOCZEŃCU też by dało efekt), mój cel to go przepędzić w cholerę, żeby przestał tam przyłazić - tym bardziej, że to już któryś raz z rzędu, a że policja jedzie jakby lazła na piechotę z drugiego końca Krakowa, to muszę albo gościa przygwoździć (tu potrzebny jest mi TŻ, w sensie zatrzymać za fraki, żeby nie uciekł, nagrać wykroczenie i tak dalej), albo po prostu mieć farta i spotkać go, kiedy SM stoi nieopodal na parkingu (bo wystają tam notorycznie). może się bowiem okazać, że to ten sam, o którym pisałam kiedyś (albo w innym wątku), że sobie dogadzał w samochodzie pod marketem nieopodal - wówczas policja przyjechała ekspresem i go wylegitymowali, dostał mandat (pewnie nie zdążył schować, bo podeszli do niego od tyłu) i mam nadzieję, że za taką recydywę wyciągną wreszcie konsekwencje. nie mam zamiaru więcej oglądać jego interesu, dziś był ostatni raz :angryy: i dodam jeszcze, że guzik mnie obchodzi, że to jego zaburzenie - niech sobie będzie zaburzony, ale we własnej chacie.
-
[quote name='agutka']he,he... ;) moja tylko dostaje ślinotoku, wilku nawet tego nie posiada :p mata filmik z trzema głupolami ;) [URL]https://www.facebook.com/photo.php?v=770652092979149[/URL][/QUOTE] prawidłowa ilość bullka na metr kwadratowy :loveu:
-
[quote name='Majkowska']Boże dziękuję niebiosom że nie było mnie tam... Swoją drogą podziwiam opanowanie w Twoim wydaniu, diabli wiedzą co ja bym zrobiła. Ostatnio przy mnie ze skał spadł gośc na rowerze... Powinnam była lecieć ale gość się pozbierał i odjechał dalej, pewnie gdyby leżał to bym byćmoże nie podeszła sama. Ja kiedyś zbierałam dzieciaka który skoczył na rowerze z garażu - podobna akcja , dziecko jakieś 10 lat, szczęka wybita z zawiasów, język w dwóch kawałkach, zęby wybite, dzieciaki bały się wogóle do niego podejść. Własciwie nie wiem czy to dziecko by nie umarło tam gdybym nie zebrała się w sobie i nie poszła go ratować. Najgorsze było jak przyszła babcia jednej dziewczynki i kiedy ja delikatnie chłopczyka uspokajałam i czyściłam mu twarz z ziemi ona podeszła z ręcznikiem i wsadziła mu do buzi i na chama wyjęla grudę ziemi, a potem na jego " ale nie pojedziemy do szpitala ??" ( ja mówiłam że przyjedzie po niego mama i pójdą conajwyżej do lekarza) ta zaczęla wrzeszczeć że oczywiscie że pojedzie i będzie miał bolesne operacje... Z dwojga złego to nie wiem czy nie wolałabym być sama w takiej sytuacji... A tu u was się dziwię, bo przecież na skałach mnóstwo ludzi! Nie było naprawdę nikogo zawołać? Choć podlecieć nawet tam do leśniczówki jesli byłyscie blisko - na polanie?? A co do gościa z fujarą tez go kilka razy widziałam chyba,ale zawsze wtedy odpinam smycz i wyjątkowo Walda nie krzyczę jak leci z ujadaniem :D szkoda że mnie z wami nie było bo Wald parówką by nie pogardził :D[/QUOTE] ja się nie brzydzę krwi, ran, ogólnie ludzkich 'elementów', ale widok otwartego złamania byłby nienajmilszy i pewnie by mi zmiękła rura, choć na szczęście chłopak takiego nie miał. ja zachowuję spokój, myślę, że umiałabym udzielić porządnej pierwszej pomocy z reanimacją włącznie, dlatego tam polazłam, bo się poczułam do odpowiedzialności, ludzie mogli spanikować i mu coś przekręcić, poprzestawiać, itd. a z leśniczówki nie trzeba było nikogo wołać, tam trwała jakaś ogródkowa zakrapiana impreza z zacharczanymi panami typu "raczej się nie myję" :roll: poza tym ludzi wokół przechodziło multum, nie była potrzebna pomoc, chodziło raczej o to, że się nikt nawzajem nie słuchał i moje uwagi o lokalizacji początkowo puszczali mimo uszu (uroki wyglądania na 10 lat mniej, niż się ma...) ...a odnośnie tego typka, to musisz zacząć przyzwyczajać Waldka do widoku parówy, później zacznie wystawiać w krzakach, jak zauważy i zapolujemy na gnojka :diabloti: weź kij z Zakrzówka, zrobimy sobie dzidy :diabloti:
-
ZŁAPAŁ... no cóż, z pełną świadomością i znajomością swoich reakcji stwierdzam, że jakby mnie złapał, to by wrócił do domu bez zębów - odruch bezwarunkowy :angryy: zapoluję na dziada, w końcu go dorwę w jakiś magiczny sposób i albo ujawnię wizerunek w necie, jak mu nastrzelam zdjęć, albo osobiście go zawlokę na komisariat - no kuźwa, ile można :roll: nieraz ludzie mają takie 'przygody' i kij w to, ale żeby w tym samym miejscu? zgłaszane pewnie nie tylko przeze mnie, gość na 99% ten sam...
-
[quote name='agutka'] PP- hmm to i może ja dam recenzje moim do "adopcji" Sagat - skrajnie wychudzony,brak witamin sierść wypadająca całym rokiem, bojaźliwy prawdopodobnie często bity, nie nadaje się do dzieci -ucieka czasem zęba pokarze - dziecko musiało go męczyć. Nie lubiący mężczyzn :diabloti: Leda- pies kojcowy / łańcuchowy nie potrafi chodzić na smyczy, agresywny -inne zwierzęta w domu wykluczone, były właściciel chciał poderżnąć gardło, nie leczona grzybica, stan zapalny oczu.... sierść błyszcząca i dupka przytyła (brak żeber) to już by nie pasowało ;)[/QUOTE] no nie mogę :grin: u mnie jeszcze byłoby, że "pies za najmniejszy skrawek pożywienia pokazuje szereg sztuczek z błaganiem w oczach, musiał być terroryzowany, głodzony i w ten sposób uczony sztuczek, jak pies w cyrku, który wie, że jedyną opcją na jakikolwiek posiłek w ciągu doby jest upodlenie się i mechaniczne powtarzanie bezsensownych czynności... "
-
Pat wie, jak się ustawić :D (tak samo jego pani, która znalazła ciocię z talentem do pstrykania fotek :eviltong:) a ja Wam może opowiem, co mnie dziś spotkało :roll: wyszłam z koleżanką na długaśny spacer po psich terenach, miało być tak pięknie :roll:, pogoda super, niestety ludzi od cholery, więc poszłyśmy trochę w dal, w stronę polanki, gdzie łażę z Majkowską... na ścieżce usłyszałyśmy przeraźliwy huk i histeryczny, okropny krzyk - pobiegłyśmy sprawdzić co się stało. na środku drogi leżał chłopak na rolkach, może 14-letni, z rozwaloną, złamaną nogą, wszędzie krew, rozbita głowa... wokół niego dzieciaki i kilkoro dorosłych, oczywiście chłopaka zabroniłam ruszać, bo chcieli go przenieść na trawę (przecież mógł mieć połamany kręgosłup) i dziś się przekonałam, że ludzie to idioci - jakiś typek nie potrafił zawołać karetki, motał się gdzie jesteśmy, mimo że podałam dokładną lokalizację, nikt mnie nie słuchał, choć mówiłam precyzyjnie - obok jest leśniczówka, to widać na mapie, jeśli ratownicy sprawdzają namiar GPS-em (to tereny leśno-polankowe, trudno tam o adres, ale moja lokacja była precyzyjna, po prostu tam łażę i znam kierunki dróg, dojazdu, itd.) - zgadnijcie, po ilu minutach przyjechało pogotowie... ...uwaga - po prawie czterdziestu :roll: dzieciak już zdążył wpaść w szok, najpierw podsypiał (bardzo niedobrze!), później histeryzował, a to nie był mały chłopiec, to dość wyrośnięty nastolatek,tacy zazwyczaj udają, że nic im nie jest żeby "nie było lipy", więc musiało być naprawdę kiepsko - łupnął z rozpędem głową o wielki głaz przy ścieżce, na moje oko miał wstrząs mózgu i był w szoku, noga rozwalona dokumentnie... na szczęście przyszedł przytomny facet, wysłał szczyli na rowerach wzdłuż jezdni, żeby mogli pokazać ratownikom, gdzie jesteśmy - ratownicy jeszcze spacerem zmierzali w naszą stronę, mimo że było nas widać z daleka :roll:, po prostu makabra, wszyscy na spokojnie, a chłopak fiksował coraz bardziej. nie wiem co się stało, bo kiedy przejęło go pogotowie to poszłyśmy, dzwoniłam do matki chłopaka, której mało nie wyskoczyło serce, ale nie miałam sumienia powiedzieć, że tyle czasu czekaliśmy na karetkę... mam jej numer, zadzwonię i jutro i zapytam, jak się młody czuje, bo nie wyglądało to najlepiej, w razie czego jestem świadkiem akcji. odeszłyśmy nieco wymęczone sytuacją (pilnowanie chłopaka, trzeba go było uspokajać, bo naprawdę wpadał w panikę, szczególnie jak wymacał krew), leziemy w stronę domu i co? mój ulubiony pan w krzakach, z fujarą w ręku :loveu: a wokół matki z dziećmi, gromady ludzi, nastolatki - po prostu suuuuper :loveu: to był ten sam gość, którego już widywałam na spacerach z Patrykiem... moja znajoma spanikowała i zwiała kawałek, a szkoda - zadzwoniłam na policję, patrol przyjechał po ponad pół godziny, gdzie gość już dawno dał dyla w krzaki... po prostu makabra, w dwóch sytuacjach dzisiaj przekonałam się, że naprawdę z reagowaniem jest bardzo kiepsko - z jednej strony małolat, który równie dobrze mógł nabić sobie krwiaka mózgu (liczą się minuty, może pęknąć), z drugiej - debil z fujarą na wierzchu, onanizujący się przy przechodzących dzieciach (które to mogą mieć traumę do końca życia po takim widoku) - żałuję, że nie było z nami mego TŻ-ta, przytrzymałby pewnie gościa w krzakach do przyjazdu policji, ja mimo wszystko bałabym się napaści i siłowania z takim zboczkiem. najgorzej, że nie przechodził żaden sensowny facet, albo gówniarze, albo starsi panowie... ...a na domiar złego, na Patryku dziś się odbił mój stres, bo darł ryja na absolutnie każde mijane w dniu dzisiejszym zwierzę, a było ich z pięćdziesiąt :diabloti:
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
uwielbiam te jego pozy :loveu: -
ciotki, opisy psów złapanych po ucieczce to hit :D u mnie byłoby "kochany piesek, strasznie zagłodzony - rzuca się na jedzenie, więc musiał strasznie głodować (o czym świadczą wystające żebra) - musiał być też bity, bo czasem pokazuje zęby, na pewno ze strachu. ma skórę w strasznym stanie, pewnie nigdy nie był u weterynarza...bardzo od niego śmierdzi, więc kąpany też pewnie nigdy nie był..." :diabloti:
-
ja już niedługo, przy przeprowadzce, skonstruuję taki mega bazar, że popadacie :diabloti: a Patrycjusz zyskuje miano grzecznego pieska - od dwóch czy trzech dni nie wykręcił numeru, ładnie się odwołuje, trochę wydarł mordę na psy, ale w granicach przyzwoitości :evil_lol:
-
a mnie nie :diabloti: ja nie lubię wywalania czegokolwiek, więc większość rzeczy, które mi są niepotrzebne, oddaję na portalach - co prawda trochę czasu to wymaga, ale lubię uczucie ulgi, że już mi to nie zalega w kątach, a ktoś korzysta :D
-
wjedzie zatem Chopo, bo mam zamiar psu to nakładać na każdy spacer, wtedy może latać luzem - na smyczy mniej się słucha (paradoksalnie) i bardziej wylatuje na psy, a luzem mogę go odwołać i idzie przy nodze - to jakiś absurd, ale takie są fakty :) ma jakaś ciocia na sprzedaż chopo foksterier/spaniel suka, czy ściągać z neta?
-
[quote name='Sowroneczka']Ja tylko raz wystawiłam jakieś rzeczy koło kontenera, bo potem je znajdowałam rozwleczone po okolicy i zniszczone :( Teraz staram się wywozić na wieś, albo do zakonnic. A niedawno naiwnie postanowiłam ciuchy i zabawki po Nucie (w bardzo przyzwoitym stanie) oddać do domu samotnej matki. Zadzwoniłam i dostałam oburzoną odpowiedź, że nie, bo UŻYWANYCH nie chcą! I tak sobie je trzymam w workach a strychu, bo wszyscy dzieciaci znajomi mają chłopców, wyrzucić szkoda, a w pojemniki PCK nie wierzę :([/QUOTE] gumtree! albo inna tablica.pl czy lokalne ogłoszenia - ja bardzo dużo rzeczy pozbyłam się na zasadzie handlu wymiennego (tj. graty za czekoladę, żel pod prysznic, karmę dla psa:D), a kontenery PCK to nie są miejsca, gdzie ciuchy faktycznie idą dla biednych - firma od tych pojemników wykupiła od PCK możliwość używania ich loga :p, poczytaj w necie- 99% idzie na lumpeksy i to jest fakt, nie miejska plotka. [quote name='Majkowska']Ja ogólnie jestem mocno zrażona do wszelkich organizacji bo znam trochę sprawę od zaplecza... Dajesz bezdomnym dzieciom zabawki a potem bawi się tym rodzina pracownic które biedy nie cierpią... Niestety, tak jest że jesli daje się za darmo to ludzie dają sobie pozwolenie do brania tego dla siebie. Wolę dać konkretnej osobie wiedząc że ona tego potrzebuje i wykorzysta... Bo jeśli faktycznie mi nie zależy komu chcę przekazać to znacznie łatwiej postaić pod śmietnik.[/QUOTE] no i te konkretne osoby łatwo wyłapać przez gumtree - ja oddałam wór ubrań (nieciekawych, na pewno nie do sprzedania) wolontariuszce, która przyjechała do mnie, przedstawiła faceta (!) do którego pójdzie cała torba (parę kilo, ciuchy, buty) i generalnie chciała się legitymować, ale oczywiście nie było to potrzebne. druga sprawa - rozdawanie żywności :loveu: KOCHAM te akcje, kiedy od razu w mediach wjeżdża piękny obrazek, jak baby wysiadają z taksówek, ładują całe wory i niosą do domu :loveu: też znam to 'od środka', bo miałam znajomą, która naprawdę ledwo wiązała koniec z końcem w pewnym okresie i chodziła po żywność z zapomogi z MOPSu - mówiła, że po przesorcie kierownictwa zostawał najpodlejszy sort makaronu, jakaś pastewna cebula, ziemniaki (i to wszystko z tych akcji "podziel się posiłkiem", wystarczy zajrzeć w markecie, jakie rzeczy ludzie tam oddają, a co trafia do potrzebujących, to słyszałam niejednokrotnie...)
-
cześć, czy Wy przypadkiem nie byliście dziś na Skałach w Krakowie z Cześkiem? :cool3: minęłam parę z pięknym wilczakiem (na którego Pat się rzucił z ujadaniem, ze wzajemnością :cool3:) i tak właśnie szukam krakowian z wilkiem na dogo, bo fajnie byłoby takiego bliżej poznać ;)
-
patrzcie, pierwsze z brzegu: [url]http://www.gumtree.pl/cp-lozka-i-materace/krakow/za-darmo-sofa-580230004[/url] :cool3:
-
ja śmietniki traktuję jako wyprzedaż garażową :cool3: z resztą boże, nie mówimy o grzebaniu w konterenach celem znalezienia 'skarbów' i wypchania nimi chałupy, ludzie się mebli pozbywają w taki sposób, bo najłatwiej - stoi obok śmietnika, więc 'do wzięcia', choć nie można wywalać dużych obiektów w ten sposób, no ale szybciej, niż wrzucić ogłoszenie w neta... ...na krakowskim gumtree na szczęście pojawiają się często meble za friko, nieraz w super stanie, bo ktoś się po prostu wyprowadza i nie ma co z tym zrobić, a tak ma 'wynosiny' z chałupy za darmo, a dodatkowo ktoś skorzysta. takim trybem kupiliśmy łóżko za 280zł, używane niecały rok, z czego.. sam materac kosztuje w ikejce półtora koła :) a rama drugie tyle - jest boskie :loveu: