-
Posts
2333 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Pani Profesor
-
[quote name='gops']Mam w bliskiej rodzinie jehowych , normalni ludzie , według mnie niczym się nie wyróżniają . Nawet idę niedługo do nich na ślub ( oczywiście cywilny) . Ja nigdy z nikim nie dyskutuje o wierze poprostu ani z jehowymi ani z katolikami .[/QUOTE] ja się chętnie wymieniam informacjami takimi jak tutaj, typu "a co, a jak", ale jeśli pada "a dlaczego", to natychmiast milknę :diabloti: spędziłam naprawdę tysiące godzin na dyskusjach, debatach, rozmowach, dochodzeniach i mam serdecznie po dziurki w nosie, więc jak pada pytanie - "dlaczego niewierząca?" to odpowiedź brzmi - BO TAK :diabloti:
-
oooo mamo [url]http://i62.tinypic.com/fvfp88.jpg[/url] :loveu: piękności radosne, kocham ją :loveu:
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Majkowska, jak się wyprowadzisz, to z kim ja będę chodzić na spacery? :placz: -
ja nie znam obecnie żadnego świadka Jehowy, znałam za dzieciaka i pamiętam tą rodzinę jako mega biedną, zahukana matka + dzieciak bojący się własnego cienia. do domu nigdy nie wpuszczam,bo mi się podnosi ciśnienie przy takiej durnej demagogii "a dlaczego pani nas zbywa" :diabloti: więc wolę nie prowokować. a odnośnie lansu i hejtowania i wszystkich innych rzeczy,to mi się wydaje, że i w naszych podstawówkach były dzieciaki 'popularne' i 'ofermy', tylko że teraz mają inną płaszczyznę uprawiania tegoż lansu - internet :roll:
-
[quote name='Obama']a mnie się podobają, choć po swoim kundlu przyzwyczailam sie do psa przylepy. Zmieniając temat, przymierzam się do prezentu dla kolezanki ciazy.Alez mnostwo cudownych rzeczy dla dzieci. Az napisalam dzis do faceta, ze robimy sobie chlopczyka, bo te ciuszki sa fenomenalne: [URL]http://www.bicoque.pl/[/URL][/QUOTE] ale fantastyczne :crazyeye: choć ceny trochę porażają... za naszych czasów trochę ciężko było o takie super szmatki, wszystko na jedno kopyto :diabloti: u mnie było tak, że jak na jakimś bazarze wypuścili wzór bluzki, to cała klasa w podstawówce nosiła tą samą w różnych wersjach kolorystycznych :diabloti:
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
mój ex ma taki zawód, że akurat doskonale pasuje, bo jest artystą plastykiem, grafikiem i ilustratorem. tworzy głównie alternatywną sztukę, czasem użytkową (typu koszulki), ale wszystko w obrębie tego, co chce - odrzuca propozycje koncernów i agencji reklamowych, strasznie chciałabym móc mieć taką niezależność, żeby przebierać w ofertach zgodnie z sumieniem. to człowiek nieco znany w swoich kręgach, pewnie wiele z Was kojarzy jego prace z mediów;) ale nie wiem, czy mogę go tu wrzucić. -
a może któraś z dogociotek ma dzieciaczka i jest ateistką i zechce się podzielić informacjami na przyszłość, w jaki sposób odpiera ataki rodziny, żeby się całkiem nie skłócić? :cool3: ja pamiętam, że w podstawówce i gimnazjum miałam znajomą z rodziny niewierzących, ale to była wyjątkowo rozumna istota i każdemu spokojnie wyjaśniała, że mama i tata nie wierzą w to i tamto, ale jesteśmy dobrymi ludźmi, itd. podziwiam rodziców za takie wyjaśnienie, bo dziewczyna nie wyglądała, jakby miała z tym problem, że nie chodzi na szkolne choinki i tak dalej. matka była fizyczką, też bardzo rozsądna kobieta. z innej beczki - w podstawówce chłopak był świadkiem Jehowy... i to był dzieciak z wieczną depresją, nie ogarniał, dlaczego dzieci malują Mikołaja,a on nie może - tego chciałabym bardzo uniknąć :roll:
-
święta bez rytuałów - nie jestem w końcu aspołeczna, żeby siedzieć w chałupie zamknięta, podczas kiedy rodzinka się zjeżdża i zajada ;) ale nie chodzę do kościoła, nie święcę żadnych koszyczków i tak dalej, ogólnie święta spędzam mało tradycyjnie, nie przywiązuję wagi do żadnych obrzędów. wykręcanie się od spotkań z rodziną (szczególnie, że mam do niej 500km) to gimnazjalny ateizm i durny opór, dla mnie to nie jest hipokryzja, że idę na te święta i zajadam, aczkolwiek choinki nie ubieram ;) da się przywyknąć, tż ma tak samo. gorzej jest z "idź do babci na cmentarz", bo co poniektóre stare ciotki besztają mnie, że to obraza, bleble, brak pamięci po zmarłym. ja tak nie uważam, babcia wiedziała za życia, że nie uczestniczę w takich obrzędach i miałaby chyba najmniej pretensji ze wszystkich ;) tak czy siak, ojciec mnie raczej wspiera (sam jest takim pół-ateistą, gdyby nie wiek i wychowanie, to byłby całkiem anty) ale matka najchętniej by mnie udusiła, bo ona nie jest mocno wierząca (tj. łazi do kościoła 2x w roku + pogrzeby/śluby), ale strasznie jej zależy na tzw. OPINII :shake: dziadka mam zindoktrynowanego przez najświętszą polską rozgłośnię :roll:, ale tak już totalnie, gadka o żydomasonerii, pójdziesz do piekła, ble, ble... ...wszystko bym zniosła w obrębie swojej osoby, ale jak pomyślę o małej istotce, której moja mama potajemnie nawkłada do łba opowieści o aniołkach, to mam dreszcze...
-
[quote name='Obama']Ja chyba mogłabym mieć: CAO Podenco z Ibizy Buldog Angielski Boerboel :) Mini Bull Więcej grzechów nie pamiętam.:p[/QUOTE] burble też przefantastyczne :loveu: a do CAO nie pałam miłością, nie znam blisko ani jednego, a wydają mi się być takie niedostępne, jak tybetany...
-
[quote name='Obama']Właśnie o tym mówię. Ale nie marudźmy już.:diabloti: Nie ma się co rozczulać. Mnie już nie dziwi nic. Nawet mój 3letni bratanek zasuwający paluchem na Iphone, świadomie wybierający aplikacje itd:loveu::loveu:[/QUOTE] ja absolutnie nie popieram uzależniania dzieciaków od TV i małych ekraników, ale nie podchodzę do tego jak jaskiniowiec do ognia, bo np. moja babcia wybałuszała oczy, kiedy w podstawówce zasuwałam na kompie, bo dla babci to była czarna magia (a moi rodzice są z ludzi, którzy nie ogarniają smartfona, "bo po co to"). dlatego też 3-latek, który [I]umie [/I]się tym posługiwać nie jest niczym złym, ale uzależniony od neta, gierek i notorycznego ogłupiania się byłby tragedią. ja też się boję odpowiedzialności za dzieciaka, bo jeśli mi się trafi taki, jaka ja byłam za małolata, to uduszę :diabloti: dla mnie nie istniało słowo "nie", zawsze musiałam mieć ostatnie słowo (i dalej muszę :diabloti:), poza tym nie wyobrażam sobie na chwilę obecną wychowywania dziecka "po mojemu" (i "po tż-towemu", bo to jakby nie patrzeć te same morale i wartości). rodzina by mnie zlinczowała (jestem zatwardziałą ateistką), a w święta znowu była gadanina "a kiedy dziecko" + dziadek z "wychodź za mąż, bo nie dożyję" :diabloti: makabra, zaszczepiam rodzicom powolutku tę myśl, że nie dojdzie do kościelnego, dziecko nie będzie miało chrztu i tak dalej, ale zbywają mnie prychnięciem... ...pożyjemy, zobaczymy :diabloti:
-
u mnie wishlista wygląda następująco: - amstaff, suka, beżowa z białym (jak forumowa Kasta :loveu:) albo błękitna - stafford beżowy albo pręgus - alano espanol beżowy (nigdy w życiu się na tego psa nie skuszę, bo to byłby mój koniec :diabloti: ale pomarzyć można) - bullterrier biały z czarnymi pacnięciami na mordzie - jakiś duży, obwisły pies z gatunku molosa :loveu: np. corso albo fila... ...a mam cholera jasna sznupowatego strupa, na własne życzenie :diabloti: jaki to ten los bywa przewrotny :diabloti:
-
dla mnie nie ma [I]żadnego [/I]usprawiedliwienia. nie ma, że ktoś miał problemy ale "wstydził się prosić" - jest mnóstwo osób na dogo, które błagają o pomoc, kiedy sytuacja jest nie do ogarnięcia i zawsze się ktoś znajdzie, kto wspomoże groszem. gdyby yumanji powiedziała o problemie w odpowiednim czasie (bo tak, dopuszczam, że mogło jej się posypać życie), to nie byłoby tragedii. na chwilę obecną jest, na tego asta nie mogę patrzeć, NIC tego nie usprawiedliwia.
-
cześć, witam się u ślicznotki - to mój wymarzony pies - serio :placz: aż pokażę TŻ-towi :diabloti: ale wiem, że to 00000,1% szans, bo on na szczęście myśli realistycznie, w przeciwieństwie do mnie... marzę o towarzyszce dla swego szaraka, o suni asta, która na dodatek jest łagodna i psiolubna... no ideał :placz:ale warunków niet... prześlę pieniążek na dniach, bo nie mam nic na koncie póki co. a czy macie jakieś info odnośnie prawnej strony posiadania suni? czy to nie jest przypadkiem tak, że po okresie kwarantanny poprzedni właściciel nie ma już praw do psa ze schroniska...? (kiedyś googlowałam co będzie, w razie ktoś się zgłosi po mojego Patryka jako po zaginionego psa, bo na bank był czyjś, umiał parę sztuczek)
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
a ja nie chcę nigdy pracować na etat :diabloti: nie to, że mam zamiar być na czyimś garze, ale mnie najbardziej interesuje freelance + praca w domu. serio, uwielbiam to - za starych czasów z moim ex-tżtem obiecaliśmy sobie, że nigdy w życiu nie pójdziemy do korpo na etat i co? i on już tak żyje :diabloti:, pracuje z domu, cały dzień robi co lubi,a w nocy zlecenia... super sprawa. -
ja to bym nawet chciała mieć cziłkę :D w ogóle lubię mikruski (ze skrajności w skrajność,bo olbrzymy też :loveu:), a trafił mi się średniak w ramach kompromisu z TŻ :diabloti: (z resztą mówiłam, byle co z boksu, a to to moje wredne wylazło, to i zabrałam w cholerę :eviltong:)
-
[quote name='gojka']- fleja to określenie na brudasa[/QUOTE] drobne przejęzyczenie - w końcu szewc bez butów chodzi ;) doskonale wiadomo, co miałam na myśli (leniwego, ciapciatego, powolnego, ociągającego się i flegmatycznego psa, w razie wu)
-
a ja mam cały czas wrażenie, że to nie posuwa się wykładniczo do przodu, tylko nam się wydaje bardziej jaskrawe, niż za 'naszych czasów' :) przecież każdy w podstawówce miał jakichś 'rozwalaczy systemu', ja też doskonale pamiętam, jak się laska rozbierała w 1gim i wysyłała komu popadnie gołe zdjęcia, a później musiała się z rodziną wyprowadzić z miasta,bo wyciekły gdzieś na jakiś portal... ...nie wiem - mi się wydaje, że to tak widzimy, bo teraz nas gorszy więcej rzeczy (jako stare, zgorzkniałe baby :eviltong:), a za dzieciaka się tylko wywalało oczy przy patrzeniu,co te 'odważne' wyprawiają. po czym to wnioskuję? ano choćby po tym, że jak ja podpalałam papierochy w gimnazjum to było wszystko ok i "czego się staruchy gapią niby", a jak teraz widzę takie małolaty, to mam ochotę im wyrwać z buzi peta i pogonić do chałupy :eviltong:
-
[quote name='agutka']ty jesteś dobra Profesorka:grin: za to kocham czytać twoje wpisy ;)[/QUOTE] tutaj to akurat nie przemyślany żarcik, a szczera prawda :placz: :diabloti:
-
[quote name='agutka']a do kogo to pytanie bo zgłupiałam ? ;) PP- zgadza się ale teraz to przeginka co się dzieje, padł mi telefon i mam zastępczy bez bluta i aparatu, niema nic tylko dzwonic i pisac . Nietety jestem zdania że takie telefony powinny mieć dzieci a nie smarty, ajfony,ajpady i inne gówna pokazujące status rodzica ;) w dodatku z mózgu robi się delikatna sieczka ale każdy ma swoje zdanie :lol:[/QUOTE] ja nie mówię wcale, że to dobrze :cool3: tylko że po prostu trudno na to narzekać, skoro to w pewnym sensie wyznacznik czasów i nie da się od tego dzieciaka uchronić. a zwykłe telefony bez pierdół z tego co wiem kosztują pi razy oko podobnie, jak tanie smartfony, takie w sam raz dla dzieciaka. inna bajka, że ja bym nie pozwoliła gapić się 24/7 w jakiekolwiek ekranik dziecku, ale nie widzę powodu, żeby narzekać, że to jakaś straszna plaga, bo to ruszyło i się nie zatrzyma- może być tylko gorzej ;)
-
[quote name='dog193']Zazwyczaj psy wyrastają na to, co sobie wychowaliśmy sami :eviltong:[/QUOTE] to swoją drogą, miałam raczej na myśli to, czy psiaki będą temperamentne, czy np. flejowate i spokojne, bo z takimi byłoby łatwiej ogarnąć wychodzenie wespół z wózkiem :)
-
a ja moje 13kg wniosę bez problemu :D :D (tzn. o ile mnie nie pogryzie przy podnoszeniu :cool3:)
-
matko, jaka upaprana świnka :roflt: a odnośnie "dzisiejszej młodzieży" - jak dla mnie, to taka paplanina bez dystansu :cool3: nie lubię takiej gadki, że młodym teraz się kupuje w prezencie PS czy inne bajery - a co, mamy kupować drewniane klocki, bo takie dostawali nasi rodzice w swoich czasach? :cool3: nie to, że popieram rozbuchany konsumpcjonizm i wzbudzanie zapachu pieniądza u dzieci, ale np. moi rodzice za kasę z komunii kupili do domu komputer - wtedy to była huhu, inwestycja, nie każdy miał kompa. inna sprawa, że jechanie po młodzieży, jaka to głupia i zapatrzona w justina biebera, kucyki pony i inne durnoty jest też bez sensu, bo myśmy się gapiły w jakieś backstreet boys, a nasze matki w beatlesów ;) wg. mnie to tylko duch czasów - jakbyśmy my mieli tablety i smartfony za małolata, to też byśmy nie ganiali po drzewach i piaskownicach. czy to źle? wg. mnie po prostu inaczej. trudno trzymać dziecko z kijem na podwórku, żeby wyskoczyło do szkoły bez 'nadążania' za techniką, podczas kiedy koledzy będą umieli sformatować komputer. ...tzn. tak myślę, nie mam dzieci :diabloti:
-
to oczywiście zależy od psa - kiedy wyłażę z moim wrednym + z sunią koleżanki, to mam dokładnie tyle samo pilnowania, ile z samym Patrykiem ;) bo suka jedynym, czym mnie może zaszokować, to tym, że usiądzie na środku chodnika. i tyle. jakby się zaś trafiły dwa Patryki, to bym oczadziała (choć czasem takie dwie mendy się ścierają i paradoksalnie dobrze im się razem funkcjonuje), ale jeśli miałabym wziąć takiego psa, jak suka w typie husky od znajomej, a nawet pięć takich suk, to spacer by nie był o wiele trudniejszy, niż z moim jednym psem. autorka ma jednak szczyle, więc nigdy nie wiadomo, na co wyrosną...