Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. [quote name='marta1624']To ja też się spotam z ciekawości bo swój typ już mam ;) Szukam rasy na "kiedyś". Zależy mi na psie średnim lub dużym, z krótką sierścią. Do dyspozycji podwórko (ale pies spałby w domu). Oczywiście spacery plus zabawa, często rower, wyjazdy nad jezioro. Chciałabym psa który nie oszaleje bez spaceru długiego przez 2 dni- szkoła. I miłośnika ludzi, psów, niedominującego bo mam słaby charakter. Najbardziej zależy mi na miłośniku do wszystkiego, psa uniwersalnego na wyjazdy i dłuższe wycieczki np w górach, pływanie, miło by było gdyby nie był bardzo lękliwy (np burza), chociaż to może zależeć od osobnika co biorę pod uwagę. Mam nadzieję że coś się znajdzie ;)[/QUOTE] labrador? :cool3: tylko z jakiejś dobrej hodowli, bo wiadomo co popularność robi psom
  2. właśnie odnośnie tego bicia chopo jestem za tubą w takich krótkich sytuacjach, bo wg. mnie 40min ze spętanym pyskiem to nic takiego, Patryk sapie tylko w duże upały albo po męczącej zabawie, tak na co dzień nie otwiera pyska wcale. a co do cen, to też powoli zaczynam się dziwić, zawsze uważałam, że zoologi mają kosmiczną przebitkę a ostatnio kilka rzeczy kupiłam po cenie z allegro, więc odpadła przesyłka :)
  3. inna sprawa, że w tubie nic nie przeszkadza wokół pyska i np. w chopo całego strzyżenia nie przeprowadzisz, a gdyby Patryk był oporny, to w tubie dałoby się ładnie przyciąć nawet pysk, bo zasłania tylko bródkę (która sobie rośnie jak chce, nie ruszam jej przy strzyżeniu). jeśli pies nie należy do 'sapaków' z wiecznie otwartą gębą, to myślę, że to żadna szkoda :)
  4. a bo ja wiem, czy tuba to taki zły pomysł do strzyżenia uszu? przecież to nie trwa kilka godzin, choć u cockerów to nie wiem ;) ale moja groomerka strzyże całego Pata w 40 minut, jeśli nie jest gorąco, to mój pies w ogóle nie otwiera pyska w ciągu dnia więc i całe strzyżenie w tubie nie byłoby wcale męczarnią.
  5. cześć, dziewczyny :D dzisiaj mojemu pieskowi coś się stało w mózg i od rana sukcesywnie znosił mi wszystko,co tylko może - mam więc szarpak, 2 pogryzione skarpety, piłkę, konga i piłkę na sznurku. chodzi i wciska mi w rękę na zmianę zabawki, ogólnie jest kochany i rano przywitał mnie tak, jakby nie widział tydzień :D zauważyłam, że jestem przez niego kochana i adorowana, kiedy nie ma w domu tż-ta :diabloti: i nie wiem, czy to z braku laku, czy po prostu w starciu ja-tż wypadam blado. tak czy owak, jest dziś fajny a ja mam śmietnik wokół swojego stanowiska i kupę gratów zniesioną przez pieska ;) a jutro mam przesrany egzamin i muszę wbić 30 stron na pamięć w ekspresowym tempie i jeszcze umieć napisać na ten temat składny esej...
  6. on się tam zakopał jak szczeniaczek, Majkowska rozłożyła ten materacyk a on HYC i głowa schowana :D i leży zadowolony, poza tym zasypiał na siedząco :loveu:
  7. ja na takie okazje bym wzięła byle co z zoologicznego na rogu, w sumie to takie strzyżenie uszu trwa niewiele dłużej, niż wizyta u weta ;)
  8. a pewnie, że studiował - dalej jak koło niego usiądę, to wącha spodnie z uwagą :D a właśnie - Wasze psy też mają jakiegoś fisia na punkcie..KOLAN? :D Pat i labrador tż-ta robią to samo, tj. wąchają KOLANA, a konkretniej spodnie w tym właśnie miejscu. dodam, że niekoniecznie po jakimś przytulaniu z innymi psami, tylko tak po prostu - siedzę na płasko na dupie, na podłodze, a tu podchodzi taki kundel i niucha metodycznie kolana, milimetr po milimetrze:D już dwa psy złapałam na takiej akcji i nie wiem, co to za schiza. dodam, że z moimi kolanami jest wszystko w porządku a spodni wcale tam nie brudzę/nie [I]zazapaszam[/I] jakoś wyjątkowo.
  9. [quote name='ewaal1982'][URL]https://www.youtube.com/watch?v=FQVrR0o-n1k[/URL] Tego bym spróbowała, w sensie no Kosmos by mógł spróbować :D[/QUOTE] ja właśnie jutro planuję tak Patowi zaserwować kolację :cool3: na razie mam plan napchania mielonego mięsa i jakiegoś serka albo pasztetu naokoło, a w środek jeszcze wetknę jakieś serducho czy coś ekstra. zamrożę i heja ;) na razie leży z kongiem pod pyskiem, zakochany w bałwanku na całego :loveu: aż mnie zdziwił, bo zazwyczaj zabawki są średnio ciekawe. [quote name='Majkowska']Jaka relacja. Jak zwykle mnie wykreowała w ciemnym świetle :D Dzięki za towarzystwo, było szalenie miło. Wrzucam właśnie foty na wątek Warchliczego, więc zapraszam potem. A ciotce to ja łapy poucinam za rzucanie się do piesków - masz szczęście że trafiłaś na mnie obok siebie, a nie po drugiej stronie smyczy , bo byś skończyła jak Warchl który powąchał bulinę po dupce.:diabloti:[/QUOTE] moja droga, nie [I]rzucanie [/I]tylko [I]delikatne zaakcentowanie swojej obecności[/I] , żaden piesek (ani właściciel) nie miał nic przeciwko, a to, że wróciłam cała w glutach z poplamionymi spodniami to już inna bajka :evil_lol:
  10. a kto takie ładne zdjęcie zrobił? :siara:
  11. na razie tylko nie wiem, czym to skutecznie wypchać, jutro pójdzie w ruch mielone mięsko, zakleję to jakimś serkiem czy pastą i przymrożę ;) jako obiekt do odbijania też spasowało, więc w ogólnym rozrachunku jest na plus ;)
  12. dodam jeszcze, że prócz pucharu Waldek wygrał balon :diabloti:
  13. Patryk robi TO SAMO, dokładnie- skrada się jak ninja i włazi do mnie, kiedy śpię (a ja śpię jak trup, budzik potrafi walić, aż się rozładowuje telefon przy czym ja śpię w najlepsze) i kiedy tż wyjeżdża, to Pat ładuje mi się nocą do wyra - prawie zawsze :D muszę zamykać drzwi :cool3:
  14. byliście dzisiaj na wystawie w Krakowie? :cool3:
  15. przerywając Wasz ulubiony temat kupy :diabloti: wrzucam dzisiejszą relację ze spędu psiarskiego. uwagi pt. "zła z Ciebie pani, nie powinnaś mieć psa" proszę zachować dla siebie, gdyż niżej podpisana doskonale zdaje sobie sprawę, że pieska się nie zostawia samego na cały dzień, ale TAK WYSZŁO :diabloti: zwlokłam się półżywa i pojechałam z ciocią Majkowską na sławetną wystawę krakowską - przybyłyśmy ok. 10, Patryka rano wyprowadziłam na szybkości bo zaspałam (:roll:), a że mego chłopa nie ma, to bidak siedział sam cały dzień. od razu zaznaczę, że nie ma NIC przyjemniejszego od spędzenia dnia z Waldkiem - serio! macie moją rekomendację:D taka ilość czasu jest bez porównania do spacerów, gdzie ma w dupie wszystko, poza zapaszkami - na wystawie pokazał swoje cudowne oblicze i uważam, że to jeden z najukochańszych psów jakie stąpały po tej ziemi :loveu: słodzinka niesamowita, przytulas i taki prawdziwy kompan. nowe oblicze Waldka sprawiło, że zostałam z ciocią do końca, a dlaczego, to niech powie :diabloti: bo miałam nie sprzedawać wyników z wystawy. wystawa to mój żywioł, bo większość psów można pomacać :loveu: i generalnie było bardzo fajnie, widziałam mało astów, ale za to ukochałam stafforda (z pozdrowieniami dla ząbków odbitych na mojej ręce :loveu:) i mega mi się podobały bullki, mieli przepiękne miniaturki i na nowo przeżywam fascynację właśnie nimi. nawet asty odeszły na dalszy plan w obliczu tych kolorowych świnek ;) pominę fakt, że Warchlicze ciężko będzie wspominać jedno wąchanie z mini bullinką, która ząbkami dobitnie pokazała, że NIE WOLNO wąchać jej dupy bez pytania :diabloti: na szczęście dzielna Majkowska poderwała ratownika z karetki pogotowia, który ochoczo przemył waldusiny fafel naznaczony bullkowym ząbkiem. starałam się nie nakupić wora gówien jak mogłam, ale z racji, że nie było dysków fastback, kupiłam konga - wahałam się, czy wziąć klasyczny, czy dla szczeniaka ale uznałam, że Pat nie gryzie mocno i najwyżej zaryzykuję - podoba mi się cena, kosztował 40zł w wersji junior rozmiar L. dałam teraz Patrykowi napchanego smaczkami suchymi (bo puchy w lodówce, nie mam czym innym tego wypchać) i powiem Wam, że strzał w 10 ;) nie dość, że kong przeważył nad piłką (rekord świata, nie było NIC ważniejszego od piły) i nawet jeśli pusty leżał obok piłki, to Pat wybierał jego :loveu: gania po domu, rzuca, wciska mi w rękę,ta różowa gruszka odbija się po całej chacie gdzie sobie życzy, a smaczki w środku dodatkowo uatrakcyjniają zabawę. na razie, niestety, traktuje to jako kulę-smakulę i uprawia znane sobie patenty (podrzuca, tacza, miota łapą, lekko wpycha jęzor), ale jeszcze nie ogarnął, że można to gryźć i wtedy wydłubie wszystko. ma ktoś może jakiś pomysł, w jaki sposób wypchać konga dla laika? żeby nauczył się, że trzeba to ŚCISNĄĆ zębami? później pokombinuję i może ściskanie mu wyklikam, na razie jest gonitwa z piłko-kulą-smakulą i radość przeogromna ;) dobrze, że wzięłam miękką wersję junior, nie ma szans, że ciamkałby twardszą, skoro tej też nie ciamka. tak czy siak,zabawka trafiona, a jeśli się nauczy memłać, to w ogóle mam psa z głowy :diabloti: kontynuując - zaliczyłam gratisik przez swój nieodparty urok starej, zrzędliwej baby na stoisku beaphar :cool3: kiedy pan zachęcał nas do zakupu środków do mycia psa tej właśnie firmy - kręcąc nosem nastękałam, że mój piesek to taki i sraki i musi mieć swój super specjalny szampon i nic innego mu nie pomoże na łojotok - pan poczuł się wyzwany na pojedynek i zachwalał mi jeden szampon tejże firmy, moja reakcja pokroju "paaanie, idź pan w diabły" zaowocowała tym, że pan się POCZUŁ :cool3:...i dostałam butelkę szamponu za friko. [SIZE=1](a poza tym wizytówkę i mam koniecznie zadzwonić, czy pomogło, czy nie :diabloti:).[SIZE=2] tym oto sposobem mam butlę szamponu z dziegciem i przetestuję, bo wiecie, darowanemu koniu...i tak dalej :diabloti:[/SIZE] [SIZE=2]samego przebiegu wystawy nie opowiem, bo Majkowska ma zdać szczegółową relację z wyników i ogólnych konkurencji, z ciekawostek dodam, że poznałam pana Jurka :) bardzo miły facet, ciepły i śmieszny, nie będzie milanował psa na pewno ;) choć już przybliżyłam nieco, na czym polega problem Patryka. umówię się z nim, jak skończę robotę, czyli pewnie pod koniec czerwca, bo coś czuję, że warto, a Warchlak jest w panu Jurku po prostu zakochany :loveu: mam też nareszcie bandaż samoprzylepny i oczywiście nie mogłam się powstrzymać i wziąć heteroseksualnego, psiego koloru, także Patryk przy następnej usterce będzie popylał w różowym bandażu w czerwone serduszka :loveu: widziałam też na żywo pierwszy raz kilka ras, które znam tylko z sieci, np. thai ridgeback (myślałam, że są większe) czy gryfon korthalsa i przeżyłam wspaniałą kłótnię z Majkowską o to, że TO NIE SĄ AKITY (tylko duże japońskie psy) i stanęło na tym, że obie mamy rację, bo Majkowskiej chodziło o akitę amerykańską, a ja uznałam, że o inu :eviltong: dzień uważam za mega udany, choć prawie zdechłam ze zmęczenia i nerwów, że Pat obsrał chałupę (na szczęście nie!), teraz leży wymęczony kongiem i gonitwą po ścianach, super sprawa, tylko muszę opatentować jakiś atrakcyjny wypych. dodam jeszcze, że upewniłam się ostatecznie o chorobie psychicznej Majkowskiej - kiedy zaczęło kropić to kazała mi wyjść ze sobą i Waldem z budynku, a kiedy kropienie zamieniło się w ulewę, ciocia stwierdziła, że idzie puścić Waldka po boisku i sobie z nim pobiega - wszyscy ludzie uciekli pod daszek, a ciocia uciekła z Waldusiem w siną dal :loveu:[/SIZE] [/SIZE]
  16. ja miałam doniczki z kubełków po jakichś jogurtach i serkach, zanim przesadziłam roślinki do normalnych :diabloti: a co do kuchni tajskiej, to ja w tygodniu zżeram kawał imbiru, parę limonek i krzak kolendry,o ostrych paprykach nawet nie wspomnę ;) bo wszystko z tż-tem jemy po piekielnemu. jakbym wyjechała do tajlandii, to ważyłabym 300kg po miesiącu i umarła na wrzody...
  17. Waldek wygrał PUCHAR :diabloti: więcej NIC nie zdradzę, poczekacie sobie na Majkowską, dodam, że spędziłyśmy tam cały dzień :cool3: u mnie kawałeczki relacji z mojej strony, ale nic konkretnego, ciocia Majkowska sprzeda wyniki! :D
  18. cicho, jak już ja się zwlokłam bladym świtem, to musi być ważne wydarzenie... :cool3:
  19. [quote name='zmierzchnica']Haha, Frotek też jest szaleniec pod względem zabawek, on w ogóle lubi się bawić w "umieranie" - kładzie się na grzbiecie, wierzga i wydaje z siebie odgłosy jak "aał ucchhh uchh ał", jakby ktoś go dręczył... Wtedy trzeba się pieskiem zainteresować, a on wierzga mocniej, dodając "łułuuu" i łapiąc zębami za co popadnie, ciągle będąc na grzbiecie :diabloti: Maniakiem butów jest Hera, czasem wybiera specjalnie buta tej osoby, która wyszła - np bierze kapcia mamy, jak ona pójdzie na zakupy, i przychodzi z nim do mnie. Czasem przychodzi z jakimś oblepionym błotem buciorem... Czasem mi go zrzuca na głowę, jeśli akurat śpię...:diabloti: A to szukanie rano przed wyjściem na pociąg butów rozwleczonych po całym domu :loveu: Ona w ogóle jak śpi, obudzi się, to leci po buta - uspokaja ją to. Po ilości butów przy Herci można poznać, jak dobrze spała. Hitem było 7 butów - leżała na nich niczym smok...:diabloti: Kupojady niestety posiadam, znam ten ból, a ludzkie odchody można znaleźć w takich miejscach, że idzie paść... Najgorzej jest w okolicach placów zabaw dla dzieci :evil_lol:[/QUOTE] a te dalej o kupskach :roll: :diabloti: zabawy w umieranie ani znoszenia butów nie znam, ale Pat w ramach tęsknoty leży na kapciach, dziś spędził dzień na dywaniku od butów z klapkami tż-ta pod ryjcem i ogólnie siedzi osowiały, nie chciał się nawet bawić. [quote name='Majkowska']Możesz championa macać na codzień, czegoż ci jeszcze potrzeba?:diabloti: [/QUOTE] no i macam :diabloti: ale jeszcze bullki chcę :loveu: [quote name='kalyna']Mój Ciap też ma takie szały radości.. hitem była deska, na której siedziałam :roflt::roflt: Gównojada przerabiałam za czasów szczenięctwa, to co wtedy przeżywałam to był kres mojej wytrzymałości :shake: On nawet jak po asfalcie szedł i były plamy jakieś to się rzucał na nie, bo to na pewno coś dobrego :angryy: ale przeszło mu to :multi: teraz goowna i inny truposze powąchają i omijają... ostatnio to wysyp padniętych kretów jest :roll:[/QUOTE] ja krety widuję tylko żywe :) na szczęście Patryk [I]nie [/I]widuje, bo dołączyłyby do grona tych po drugiej stronie tęczy... :roll: idę chyba spać, bo nie zwlokę się jutro i przegapię Waldka na ringu, wraz ze spadającymi spodniami Majkowskiej :eviltong:
  20. [url]http://i62.tinypic.com/mr7k2a.jpg[/url] o tak ode mnie i od moich buziaczków uciekałyby asty, jakbym je miała :diabloti: a czarny jaki basior! :crazyeye: skąd Wy bierzecie takie ttb, ja spotykam tylko klocki albo chuderlaki :eviltong:
  21. [B][quote name='Majkowska'] Błagam, nie rób mi siary. Wystarczy że wyjdę z nim na ring[/B] :diabloti: Też mam ambitne plany na wielkie zakupy, mam nadzieję że tatuś mnie podwiezie, bo planuję i karmę i nowe legowisko, i miseczki, i kaganiec, i obróżki...:roll: Właśnie , karma... co byście poleciły mu kupić na próbę?[/QUOTE] patrz, żeby Ci tym razem spodnie nie spadły :diabloti: ja chcę kupić konga, jeśli będzie ładnie cenowo się prezentował i ten nieszczęsny bandaż ;) no i rozejrzę się za dyskami, chcę fastback flex a jeśli cenowo jest to samo,co online,to nie ma sensu sprowadzać :)
  22. jakie królewny na podusiach :D a to w wodzie,to nie mam pojęcia cóż to może być :roll:
  23. skrót myślowy, masz rację ;) tak czy siak stres niepotrzebny, dobrze, że młodej nic nie jest.
  24. a jednak!:D Patryk niby poluje na małe zwierzątka (i większe też...), ale moja groomerka ma szynszylę i jak weszłam na ostatnie strzyżenie, to byłam pewna,że zaraz będzie atak na klatkę i zdenerwuje gryzonia, a tu zaskoczenie - podszedł, powąchał i heja banana witać groomerkę :loveu: później jak go odbierałam, to pani powiedziała, że nawet nie podszedł do klatki, więc może i u mnie gryzoń by przeżył ;)
  25. na siłę Frotka nie pakuj,bo nigdy w życiu nie wlezie sam z siebie. dla Patryka najlepszą motywacją do wypływania dalej niż zawsze był labrador tż-ta, typowy hipopotam, który w wodzie przesiaduje godzinami i po kija wypływa baaaaardzo daleko od brzegu. Pat w ramach zazdrości leciał za nim, a jak zaczynał się bać to czekał, aż labek dopłynie po kij i w drodze powrotnej mu wyrywał z gęby, po czym przynosił, że niby to jego aport i zasługa :diabloti:
×
×
  • Create New...