Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. a Patryk i piłeczka to co? :cool3: identyko, tylko wyciągnęłam z nerki i już szał ciał, a chwilę wcześniej ledwo się wlókł ze zwieszonym nosem i kapiącą śliną z paszczęki :eviltong:
  2. nie no, to od początku wygląda tak samo :D małe plameczki, dziś znalazłam jedną sztukę, więc niedużo, ale jednak zbadam, wolę zapobiegać, niż później mieć ostre problemy z jego nerkami, wiadomo, jak szybko tego typu choroby postępują... musimy wyjść na choćby fizjo, a ani ja, ani pies nie mamy na to ochoty :shake:
  3. agutka, wypychasz Ledę watą? :mad:
  4. o matko, ja jakbym dorwała Patryka, że wykopuje jakaś swoją zdobycz, to na bank bym wyrwała, jestem panikarą i dmucham zawsze na zimne, ale skoro Torka ma taki zwyczaj i nic jej nie jest, to tym lepiej dla Was :) Obama, Pat nie wygląda, jakby cierpiał, tzn. cierpi przez upał okrutnie (ale ja też :roll:), nienawidzę takiej temperatury i jestem wk*wiona cały dzień :shake: nic mnie tak nie irytuje jak mrowiące, okropne uczucie totalnego gorąca... zdecydowanie wolę mrozy -40, choć wtedy nie da się nic robić z psem. (tak czy owak, teraz też się nie da :shake: nie mam sumienia wywlekać Pata na taki ukrop)
  5. sik pobrany, poszło łatwiej, niż się spodziewałam :D kucnęłam kiedy lał na krzaczek i nabrałam do pudełka po lodach :diabloti:, nawet się nie skapnął, więc poszło gładko. już była pani doktor i zabrała, zrobimy posiew ogólny i jeśli jest jakaś infekcja, to powinno wyjść.
  6. a u nas zawsze coś niehalo w kwestii pogody :diabloti: idealna jest wczesna wiosna, albo końcówka lata, w innych wypadkach jest albo za deszczowo, albo za zimno, albo za gorąco :diabloti: dzisiaj sapał ciężko całą drogę, a teraz leży i nawet nie raczy wystawić dupska na balkon :D
  7. Majkowska, nie kąpał się ostatnio, nie miał okazji przeziębić nijak. Nie leży na żadnym betonie, ew. na płytkach na balkonie jeśli się opala jak jaszczura, ale nagrane to to do czerwoności ,nie idzie się przeziębić. Co do zepsutego mięsa, to nie próbowałam takich eksperymentów :diabloti: za radą dogociotek nie wywalam jednak lekko nieświeżego i mu daję, nic się złego nie działo nigdy. Nie mówię oczywiście o zielonym, cuchnącym na kilometr, a takim które już nie pachnie za bardzo świeżością i człowiek by się wahał - nic nie jest, raz zjadł takie paskudne serca które chciałam wywalić bo wg. mnie były fuj (zrobił się 'kisielek', nie pachniały fajnie) a tż rano nakarmił Patryka zanim wywaliłam - i nic ;) na szczęście! trzymajcie kciuki, idę pobrać sik prosty do badania :roll:
  8. [quote name='zmierzchnica'] Jak my robimy interwencje, to patrzą na nas jak na wariatów - ale zaczynamy gadkę od innej strony. "Taki ładny ogród pan ma, a ten pies na łańcuchu, jak to paskudnie wygląda... Chodzimy do biednych ludzi i psy ładnie mają, a tutaj u pana śliczna altana, kwiatki, a pies okropnie, straszny ten kojec, miski brudne, jakby pies zaniedbany był" - to baaardzo działa na ego gospodarzy! Ostatnio facet po kilkunastu (!) latach psu z łańcucha świetny kojec wybudował, ładną budę postawił. Jak mówimy, że "ale ten pies odżył, inaczej mu z oczu patrzy, jest radosny!" to koleś nic nie mówi, tylko kręci głową - on ma to w doopie, że pies ma się lepiej. Jednak nadepnęliśmy mu na odcisk - zarzuciliśmy zaniedbanie gospodarstwa - i to go ubodło, psu warunki poprawił. Czasem trzeba wyczuć ludzi, może i z Twoją teściową się uda.[/QUOTE] ekstra!!! :D
  9. ja też hybrydy polecam :cool3: jedyna inwazyjność to zmywanie acetonem, a tak to tylko utwardzony lakier, no ale nie przedłużysz. żele miałam raz, sto lat temu, zniszczyłam płytkę na kolejne lata :roll: co odrosło,to się kruszyło. jak masz mega mocne pazury to powodzenia, ale jak się łamią i kruszą, to zrobi się jeszcze gorzej po zdjęciu :shake:
  10. ojesu, to chyba jakaś zbiorowa schiza, bo u nas domofony też były modne :diabloti: albo w wieżowcu wszystkie guziki naraz i FIUUUU za róg z chichotem, albo właśnie durne dzwonienie z tekstami typu "kartofle panu przywieźli, niech pan schodzi!" :grin: i bezcenna mina mamy, jak [I]przy niedzieli [/I]wystroiła mnie w jakąś kiecę i białe rajstopki, a ja wracam w błocie, rajstopek bardziej nie ma niż są :diabloti:, krew cieknie z kolan i "mamo daj piciu" :loveu: wspaniałe.
  11. [quote name='magdabroy']Nosz kuźwa, czy ja coś pisałam na temat spermy? :mad::hmmmm: To ja się teraz powinnam obrazić za jakieś chore insynuacje, względem mojej osoby :obrazic::eviltong: [/QUOTE] ojeju nic nie pisałaś! ale tak mi się skojarzyło,że jak już [I]ktoś [/I]palnie taki argument, to będziesz to Ty, tak jakoś mi się kojarzysz z podtekstami wszędzie :diabloti: może to przez red room :evil_lol: [quote name='Majkowska'] PP dziewczyny dobrze piszą o tej spermie. znaczy może nie jest to konkretnie sperma ale psom kapie jakaśtam wydzielina z sisiora i to jest normalne (mam nadzieję), a nawet jeśli coś mu tam kapnie kropelka moczu to bym się szczerze mówiąc nie przejmowała, chyba żadna żywa istota nie ma tych narządów czy to samczych czy żeńskich suchych ;) To zalezy też ile mu tego kapie, ale ja pewnie w kropelkąwielkości paznokcia bym się nie przejęła.[/QUOTE] wydzielina to i owszem, ale ewidentnie są to siuśki (organoleptycznie - żółte na białym papierku) no i faktycznie małe krople, ale dużo - gdzie się nie położy, tam po nim zostanie placek, malutki, no ale jednak. dziś wyszło z 10, a trwa to od kilku dni (jeśli nie dłużej, choć mogłam nie wyłapać, że to krople siuśków). zbadam, i tak miałam badać mocz i krew znowu pro forma, więc co za różnica ;)
  12. jutro złapię siki, a jak nie jutro, to pojutrze, bo skoro musi być pierwszy poranny, to najpierw muszę się zaopatrzyć w pojemnik :roll: a że mam seminarium o 8, to nie chcę Pata trzymać bez sikania do cholera wie której. zapalenie pęcherza psa boli? są jakieś symptomy zewnętrzne? bo wg. mnie żadnych nie ma, nie jęczy, nie chowa się (ucieczka w kąt to pierwszy sygnał, żeby obejrzeć co mu jest :diabloti:), tylko te kropelki zostawia, nic więcej. zobaczymy!
  13. jeśli chodzi o próby przemówienia teściowej do rozsądku, to bym sobie darowała - szkoda nerwów. od strony 'prawnej' niech się wypowie ten, kto się mocno zna - ja za to się wtrącę od strony ludzkiej. babka tż-ta ma dwa psy, niby DON-kę (przepiękną, ale z "wiejskiej hodowli", usłuchana, mądra, charakter trochę jak tybek) i małego farfocla niby-corgi, typowy burek wiejski na krótkich łapach, przewspaniały i wesoły. DON-ka siedzi w kojcu, a od zmierzchu do świtu lata luzem, czasem idą z nią do lasu, "bo to wilk", to przecie się dobrze czuje w swoim otoczeniu :roll: mały bąbel jest prześmieszny, próbuje sztuczek, tańczy, charakterek pudlowaty, no ale ucieka przez ogrodzenie - wzmacniać siatki dla psa nie będą, bo po co generować koszty, skoro można zapiąć psa na łańcuch :loveu: no i siedzi sobie taki bąbel na łańcuchu, sika pod siebie kiedy ktoś podchodzi, wywala się do głaskania, liże - euforia. dodam, że "rasowa" sucz ma kojec na widoku, od strony ulicy, zaś kundel przytwierdzony jest do ściany na tyłach domu, gdzie ludzi widuje od okazji (typu karmienie, albo wywalenie kompostu). argumenty za łańcuchem: - ucieka - skacze (dostaje pie**lca, to fakt, ale trudno, żeby nie dostawał, skoro to ulotne momenty obcowania z człowiekiem) - przekopuje rabatki (jak wyżej) jak tylko [I]napomknęłam[/I], że [I]może[/I] dałoby się nieco przeorganizować ogród (kawałek siatki wokół rabatek, to mały piesek + kawałek siatki pod ogrodzeniem, koszt kuźwa prawie żaden), to zostałam potraktowana jako świruska aka "wam młodym to się w dupach poprzewracało", nikt nawet nie zrozumiał motywacji i w ogóle dlaczego ja zaczynam gadkę o PSIE :crazyeye: przy stole. żal mi małego, ale co poradzę - to babka tż-ta, widzę ją 1-2x w roku, DONka ma fory, bo jest ładna, a mały bubek spędzi życie w oczekiwaniu na uwagę. odpięłam go jak byłam na wsi i aportował patyczek, wylatał się za wszystkie czasy. w dalszej rodzinie tż-ta jest jedna stara ciotka, która trzyma młodego mieszańca na łańcuchu, bo "skacze" a w domu "są dzieci" - no ok, tylko że ten pies skacze, bo się wita, syndrom szaleńca i wcale nie tak znowu mocno - wystarczyłoby przyciąć pazury... ...myślicie, że gadka coś zmieni? psy mają łańcuchy 'przepisowe', woda jest, jakieś ochłapy też lecą, więc co tu zgłaszać, pączki w maśle..
  14. a Patryk swego czasu miał biegunkę dość często, ale im bardziej cudowałam, tym gorzej reagował. najgorzej - ale już tak naprawdę do granic - zniósł purinę dog chow, okropieństwo, dobrze, że miałam małą paczkę bo bym wtopiła fundusze w 15kg bez sensu. a odnośnie kroplenia - teraz był na fizjo, wylał się 100x i dalej kropi :( to [I]chyba [/I]nie sperma, tzn. nie wiem jak wygląda psia sperma :grin: (Magdabroy, jak napiszesz "tak jak ludzka", to się obrażam :grin::diabloti:) no ale wydaje mi się, że to raczej siki. jeszcze coś - mam dziwne wrażenie (i nie wiem dlaczego to łączę), że takie mikro-kropelki zostawiał przed dwoma tygodniami, po zabiegu szycia łapy (narkoza ogólna). wtedy po wybudzeniu się zalał sobie kocyk i posłanie, w nocy kroplił po podłodze bardzo mocno, ogólnie wysikał 3x normalną ilość dzienną, ale uznałam, że to po znieczuleniu tak mięśnie zwiotczały. później miałam wrażenie, że widzę jakieś kropki, no ale kto by na to zwracał uwagę w takim syfie, jaki panuje na mojej podłodze :cool3: a od kilku dni jestem niemal pewna, że to Patryk, dziś się przekonałam, bo ma mokry koniec siusiaka no i spadła mu kropla na moich oczach jak stał. myślicie, że może to być jakieś powikłanie po narkozie? :roll: czy znowu nadinterpretacja?
  15. [quote name='marmara_19']a to siki czy sperma czy inna wydzielina? Cekinowy tez zcasem zostawi kropke. ale nie jest to mocz.. czasme w okresie cieczek mu wiecej pokapie..[/QUOTE] wydaje mi się, że mocz, bo na podłodze prawie przezroczyste, a przy ścieraniu lekko zażółca papier. psu wykastrowanemu tez może 'pokapać' w okresie cieczek, jeśli to jakimś cudem nie mocz? [quote name='furciaczek']Dla świętego spokoju nie zaszkodzi siq zanieść do badania, polecam chochelkę do zupy do łapania...ludzie mogą sie dziwnie patrzeć jak będziesz tak za psem i chochla latać ale co poradzic :evil_lol: Panikowac chyba nie trzeba ale sprawdzic zawsze warto co sie dzieje.[/QUOTE] no i właśnie nie mogę się doczekać tego łapania chochelką :diabloti: polazę jutro po sterylny pojemnik do apteki,bo dziś pozamykane, no i będzie łapanko :cool3:
  16. kurde... miałam o tym nie pisać, póki się nie upewnię, ale dziś widziałam na własne oczęta. Patryk popuszcza siki po domu :-( miałam wrażenie, że co jakiś czas wdeptuję w małą plamkę wody, no ale wiadomo, lato, psu kapie z gęby, dostaje kostki lodu więc nieraz nie dożre, nieraz rozniesie wodę z miski na mordzie po całym domu.. ale kilka razy w ostatnich dniach wydawało mi się, że ma podejrzanie blisko brzucha te plamki, no i często liże siusiaka, ponad normalne dzienne "czyszczenie". dziś na gorącym uczynku widziałam spadającą kroplę, max godzinę po spacerze, więc to nie kwestia parcia :( chodzi i kropi - niedużo, plamki wielkości paznokcia, no ale jednak. co robimy, cioteczki? :cool3: pobrać siki i dzwonić po wetkę, czy zawieźć gdzieś do badania? macie to jakoś obcykane na szybko co i jak zrobić, włącznie z pobraniem moczu? :roll: (to będzie najgorsza część zapewne...) nie wiem, czy go coś boli, bo nie wygląda na osowiałego (tzn. leży jak jaszczura i sapie ciężko, ale to od temperatury;) ), tkliwości nie sprawdzę,bo on ogólnie nie da majstrować przy siusiaku/tylnej części ciała za mocno, kolor siuśków full normalny, częstotliwość normalna. spacer 3-4x dziennie, jeśli 3, to jeden bardzo długi, jeśli krótkie,bo nie mam czasu, to 5. mocno to podejrzane? czy to np. efekt uboczny kastracji, ale tak późno? :roll:
  17. mnie się też najbardziej truskawkowa podoba, przepiękna!
  18. marmara, współczuję straty suki - malamut ją zabił [I]niechcący[/I],czy to był zamierzony atak? mój durnowaty pies się sadzi bardzo brzydko, tzn. wygląda to groźnie dla kogoś z boku,bo charczy, warczy i kłapie na lewo i prawo, ale realne uszkodzenia dla drugiego psa są żadne (bo parę takich scysji zaliczyliśmy, oczywiście nie na spacerach a wśród naszych i znajomych psów, jak się np. pocięły o żarcie). nie mniej jednak zawsze jest w kuble choć i tak go muszę pilnować, bo jak podleci do takiego psa jak np. Szaman od Maron, to nie będzie co z mojego zbierać :diabloti: kozactwa i odwagi mu nie brakuje, wyskoczy choćby na słonia.
  19. ja zapinam zawsze i wszędzie, nie widzę powodu żeby nie zapinać ;) taki odruch i już.
  20. u mnie w rodzinnym mieście, na osiedlu, znalazłam po świętach gomołę jakiegoś surowego syfu i kawałki surowego mięsa ZIELONAWE :angryy: a znalazłam tak, że Pat biegał za piłką i coś go zatrzymało.. chyba trochę wziął do gęby, ale wytrzęsłam mu pysk porządnie i nic nie wyleciało, więc albo mało, albo nie zdążył.. mięcho oczywiście parujące syfem i smrodem, muchy, było MEGA gorąco, po prostu makabra :angryy: jakby mi się zatruł, to chyba bya wybijała cegłą szyby w tym bloku jak idzie, aż ktoś by się przyznał do wywalenia tego na trawnik :diabloti:
  21. nie 'zakładać że wypadek', tylko to prewencja :eviltong: przecież [I]po coś [/I]się zapina pasy w aucie na co dzień ;)
  22. [quote name='marmara_19']jesli ona tylko byla z psem w tej przykrej sytuacji to ja beda ciagac po sadach a nie jego pomimo tego, ze on widnieje w papierach jako wlasciciel psa. Troche na biezaco jestem..[/QUOTE] to tego nie wiedziałam - myślałam, że mimo wszystko właściciel psa ponosi odpowiedzialność za to, komu dał psa i co ten pies wówczas nawyprawiał.
  23. leónowa, złe, bo nie dość, że nie chronią psa poprawnie (zero atestów i prób wytrzymałościowych, to po prostu kawałek parcianego paska owinięty wokół zwierza i przypięty do pasów), to mogą wręcz utrudnić ewakuację, bo nie dość, że pies dupnie w pasażera albo kierowcę z przodu (poczytajcie jak przy wypadku zwiększa się masa, to są nieraz tony uderzenia przy dużym psie), to na dodatek takie pasy mogą go szarpnąć w złych miejscach, nie amortyzują, pies się może połamać jeszcze bardziej, niż bez pasów. gdzieś czytałam, że taka prowizora jest gorsza niż całkowity brak pasów, bo bez ochrony jest szansa, że pies np. spadnie pod siedzenie albo wyleci przez przednią szybę i ma szanse wyjść cało, a w takich pasach stwarza zagrożenie i kierowcy (dupnie w niego toną przy uderzeniu) i samemu sobie, bo bez amortyzacji go pogniecie jeszcze gorzej, niż jakby dupnął luźno. to tak, jakby ludzie zamiast pasami bezpieczeństwa przywiązywali się sznurkiem do fotela w aucie ;) inna bajka, że mnie też nie stać na takie pasy, ale nie zapinam Patryka już w prowizoryczne szelki tylko podróżuje luzem. ryzyko jest, ale mniejsze niż w przypadku dziadowskich szelek, poza tym my mamy składane tylne siedzenia i to trochę inaczej wygląda, podejrzewam, że pies poleciałby w bagażnik przy jakimś wypadku. tak czy siak, takie pasy są u mnie na liście zakupów,bo my jeździmy dość często na długie trasy.
  24. Angi, te które wrzuciłaś,to właśnie te gówniane :shake: to tylko formalność, poprawne i realnie chroniące kosztują tyle: [URL]http://biosante.pl/pasy-bezpieczestwa/14-bergan-pasy-bezpieczestwa-dla-psa-rozmiar-s.html[/URL] a podobno jak ma pies mieć takie z trixie, to lepiej żadnych.
×
×
  • Create New...