-
Posts
2333 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Pani Profesor
-
zaraz będzie raźniej, burza nadchodzi ;) u mnie już trochę łupie na osiedlu, ale deszczu póki co brak.
-
a ja nie lubię pierogów :diabloti: chyba że mocno podsmażone... sos do gołąbków jaki robicie? ja śmietana 18% + koncentrat pomidorowy, zaciągnięte mąką
-
a, na pytanie nie odpowiedziałam :diabloti: po kastracji trochę za późno i jednocześnie za wcześnie - kastrowany był rok temu, a jest za młody na "awarię zaworu", to raczej przypadłość u starszych piesków a ten mongoł ma maksymalnie 3 lata.
-
jeśli wyjdzie jakieś łagodne zapalenie pęcherza to nie ma szans, że go będę męczyć badaniami - potem muszę odzyskiwać zaufanie przez tydzień, a znakomita większość lekarzy nie pobiera ludziom np. wymazu z gardła tylko wali antybiotyk w ciemno,np. przy anginie... nie mówię, że to dobrze - mówię, że taka jest praktyka walenia w ciemno,bo trudno byłoby do każdziuteńkiej infekcji robić antybiogram, szczególnie [I]dosiusiakowy[/I], gdzie znając życie pies dostanie zaj*ba, albo się okaże, że trzeba robić badanie pod narkozą, bo inaczej się nie da :roll: podziękuję póki co. mam nadzieję, że już dziś będą te wyniki, ale cholera wie! dziś nie ma kropelek, a teraz nie ocenię, bo pies jest mokry - wlazł do bajora błotno-szlamowego (z pozdrowieniami dla Majkowskiej, która pokazała mi znikające jeziorko :loveu:), wytaplał się jak hipopotam i wniósł ten syf na sobie do mieszkania... w ogóle dostaliśmy kanapę z odzysku, zwykła fajna sofa w stanie bdb, Patryk już od wczoraj kombinuje, jak się na nią dostać :diabloti: na razie wymyślił, że między stołem a kanapą jest super szczelina na modłę "bunkru" i tam sobie przesiaduje. wymyśliłam w ogóle, że mu przearanżuję domek - kupuję nowe legowisko, bo te stare jest niewygodne w praniu i ogólnie zniszczone, więc oddam gdzieś do schronu, a Patryka legowisko ukryję pod malutkim stolikiem (ten najtańszy klasyk z Ikei, część z Was pewnie zna;) ). zauważyłam, że on przepada za bunkrami, kryjówkami, norami - tata mu zawsze organizuje jakąś miejscówę w domu rodzinnym, nawet nie wiem po co :diabloti: ale chyba ma poczucie, że robi mu przyjemność, tak więc stary chłop siada na podłodze, bierze poduszki, koce i buduje BAZĘ dla pieska :grin:
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
[quote name='Panna Cotta']i patrz co wyrosło :evil_lol::diabloti::loveu: [/QUOTE] :evil_lol: -
e no, z bazarków trzeba się rozliczać, choć przecież było kilka afer, jeszcze zanim się zarejestrowałam, była taka gówniara która organizowała akcje pomocowe dla psów z googli :roll: i mnóstwo ludzi się wtedy nabrało, pieniędzy nazbierała że ho ho, ale na szczęście ktoś odkrył fortel. nie pamiętam, jak to się skończyło, ale sprawa poszła do prokuratury.
-
[quote name='LadyS']No i właśnie przez podawanie antybiotyków ogólnych na wszystko potem jest coraz trudniej leczyć, bakterie się uodparniają i jest płacz i zgrzytanie zębów, że leki nie działają ;)[/QUOTE] Patryk bardzo rzadko bierze antybiotyk, choć wetka - jak wg. mnie większość lekarzy - ładuje lek z tej grupy do każdego schorzenia 'na wszelki wypadek'. do łapy, którą szyliśmy, miał dostać, ale dostał tylko przeciwbólowca, bo skoro nie ma syfu i rana jest oczyszczona, nie ropieje, to nie będę go truć bez potrzeby. z resztą na razie nie ma coś wyników,do wetki dodzwonić się w dzień graniczy z cudem, więc czekamy. dziś nie znalazłam żadnej kropki, posłanie suche, no ale zbadać nie zaszkodziło ;)
-
opłaca :eviltong:
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
albo zabieraj małą do pracy :diabloti: mnie mama targała w nosidełku do pracy od wczesnych miesięcy :evil_lol: -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Majkowska, a tż sobie nie może tak zmian dobrać, żeby choć na początku był na nocki i pilnował Kini w dzień? a teściówka w ostateczności? -
[quote name='Panna Cotta'] Za to Rico chcą poglaskad tylko pijaczyny... przyciąga margines :D[/QUOTE] pisałam u siebie na wątku, ale się nie dokopiesz - mnie w mieście rodzinnym skrytykowały menele :grin: jeden do drugiego "ale brzydki pies!" i HA HA HA HA w najlepsze :diabloti:
-
aha, i polecam zabieranie psa w okolice uniwerku :diabloti: jakbym nie miała chłopa, to na Patryka bym wyrwała :diabloti: czasem mnie tż odprowadza na wydział z psem i puszcza go na dzikie harce na trawnik (jest dużo zieleni wokół), ile ludzi się zatrzymuje, żeby pogłaskać, to nawet nie liczę ;) a na wydziale mam niewidomą kobietę, ma przewodniczę-labradorkę, ona to ma dopiero lipę,bo psa nie wolno rozpraszać (sunia jest z tych labów kochających świat, no a przecież nie może pociągnąć tej babki znienacka do cmokającego przechodnia), także każdemu tłumaczy, że suni nie wolno zaczepić póki jej nie zwolni z 'trybu pracy', choć widziałam, jak ludzie pchają łapy bez pytania, bo fajny, przytulaśny labradorek :roll: a babka oczywiście ledwo ją utrzymuje i znienacka leci w którymś kierunku. okropieństwo i zero pomyślunku!
-
ja też pogłaszczę co tylko koło mnie przejdzie :diabloti: tzn. nie ładuję rąk jeśli wyraźnie właściciel sobie tego nie życzy, to widać z daleka, ale jeśli piesek idzie na luźnej smyczy i zaczepia ludzi ogonem, to zawsze dostanie głaski. czasem puszczam tak Patryka, teraz moja okolica gdzie popylam w dresiku na spacer stała się najbardziej atrakcyjnym miejscem Krakowa :diabloti: bo jest gdzie pójść na piwko w krzaki i popływać mimo zakazu, więc codziennie mijamy mnóstwo ludzi, poluzowuję mu smycz i heja banana, idź zaczepiaj, może ktoś Cię zabierze :evil_lol: [url]http://oi58.tinypic.com/u1rmq.jpg[/url] - mówiłam :roll: ciekawe skąd tyle waty wzięłaś :shake:
-
wetka mi tak powiedziała :watpliwy:, że jeśli chcemy wiedzieć, jaka to konkretnie bakteria, to trzeba zrobić antybiogram, a mocz pobrać cewnikowaniem :( nie mam zamiaru tego robić, dopóki nie przyjdą wyniki badania moczu - jeśli to faktycznie jakaś drobna infekcja, to kij w to, jadę z antybiotykiem w ciemno. większość tłucze wszystko jednakowo, nawet ludziom podaje się na zmianę rowamycynę, augmentin i kilka innych na wszystkie schorzenia świata, bo mają całą gamę bakterii, które wytłukują. zaryzykuję i będę Patryka leczyć "uniwersalnie", nie chcę mu robić takich badań, które przysporzą więcej cierpienia, niż się przydadzą - przecież nie leje krwią i nie chodzi obolały, tylko co jakiś czas popuszcza kropelkę..
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
3 grzyby to już na pół porcji sosu grzybkowego ;) a psy przez upał są cudowne i grzeczniutkie :diabloti: -
ja mam szybkowar, w nim nawet kamień szybko zmięknie :loveu: a gołąbków nienawidzę zawijać, zero wprawy, zawsze mi się rozwalają i ogólnie dno, a jeść uwielbiam :eviltong: w nagrodę za trudy dzisiejszego dnia jednak robię sobie te naleśniki :eviltong:
-
i ja trzymam :roll: jak coś wyjdzie,to trzeba będzie albo dawać antybiotyk w ciemno, wytłukujący większość pomniejszych infekcji, albo trzeba będzie moje biedactwo zacewnikować i pobrać taką próbkę :placz::placz::placz: tego to nie przeżyję, na samą myśl mi słabo. tak z innej beczki - widać, że jest upał i pies jest trupem, bo dał mi w spokoju pokroić wielkie (naprawdę GIGANTYCZNE) indycze skrzydło i bezgłośnie zniósł fakt, że miska stoi już NA BLACIE i że coś w niej LĄDUJE po kawałku i że zaraz to ZEŻRE. podniósł dupę dopiero na "Patryk, jedzonko!", zjadł i poszedł dalej się opalać, więc ewidentnie upał mu nie służy :diabloti: chyba go opitolę znowu,bo trochę zarósł, zawsze jakiś komfort życia lepszy...
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
ehhh..140zł.. jakbym tyle miała na wywalenie teraz w psa,to by dostał profesjonalne pasy bezpieczeństwa do auta :diabloti: a poza tym ma coś z pęcherzem, więc widmo wydatków u weta wisi nade mną nieuchronnie... w ogóle strasznie drogi ten sklep, który podesłałaś :crazyeye: ciekawe, czy takie "psie luksusowe towary" dobrze im schodzą, kosmiczne mają ceny przysmaków. -
ale bym zjadła gołąbki :roll: ale nie chce mi się robić, dziś tak umieram na gorąc, że nic prócz śniadania nie zjadłam, co innego jakby mi ktoś przyrządził :diabloti: naleśniki ze szpinakiem czekają na zrobienie, ale jak mam podejść i odpalić kuchenkę,to wolę głodować dopóki temperatura nie spadnie...
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
fajne! ciekawe tylko, czy nie przyzwyczaiłabym swojego psa do takiego sztucznego 'dochładzania' (bo nie jest jakiś wybitnie zarośnięty, ot, niby sznup, sierść od podwozia rzadka jak niemowlęce włoski) i czy przez to nie miałby problemów z brakiem takiej kamizelki non-stop, czy by nie przywykł, ale faktycznie fajna sprawa. cenowo nie wiesz jak się to prezentuje? bo na stronie nie ma informacji -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Talia,a cóż to jest ochładzający kubraczek? :crazyeye: jakiś specjalistyczny strój czy po prostu taki żelowy kapok, który można mrozić/grzać na zasadzie termoforu? -
Tora & Lumpek (oboje za Tęczowym Mostem), ich dwóch i Tajga :)
Pani Profesor replied to *Magda*'s topic in Owczarek niemiecki
o matko :grin: z pluciem na głowę i balonami - makabra :D a odnośnie telefonów, to my u koleżanki wraz z paczką znajomych w podstawówce natłukliśmy horrendalny rachunek wydzwaniając na jakieś dowcipy dnia, wróżby i inne pierdoły typu 0-700 :diabloti: mama znajomej poniosła rachunek skserowany do naszych mam i musiały się na niego zrzucać :diabloti: to popamiętam do dziś, ten okropny stres, czy mama koleżanki się skapnie, że jest za dużo wydzwonione, czy "wcale tak źle nie jest". było :diabloti: inna sprawa, że część dzieciaków pamiętam jako małych sadystów, zrzucających kotki z wieżowca (słyszałam, nie widziałam), podpalających mrówki za pomocą lupy i nadmuchujących żaby (była jakaś chora moda na nadmuchiwanie żaby przez słomkę, raz widziałam na własne oczy :shake:). moja paczka była za to z tych "sprawiedliwych", tj. jakieś bezdomne zwierzątko było automatycznie upychane po domach, ptaszek z połamanym skrzydłem lądował u osiedlowego zbieracza zwierzyny wszelakiej, zaś trupki znalezione przy jezdni miały porobione groby i krzyże z patyków :diabloti: że też nikt się niczym nie zaraził od tych trucheł znoszonych na kiju do wykopanych dołów :grin: powiem Wam jeszcze, że prawdziwe jaja przez telefon zaliczyłam podczas mojej pierwszej w życiu pracy - w telemarketingu :diabloti: a wcale znowu taką gówniarą już nie byłam :diabloti: wpadłyśmy z koleżanką na świetny pomysł, a że ja fantastycznie moduluję głos "na sekretarkę", to wydzwaniałyśmy maniakalnie do znajomych i znajomych-znajomych z komunikatem, że jestem Grażyna jakaś tam i dzwonię z... ogólnopolskiego stowarzyszenia świadków Jehowy i mam do zaoferowania pracę w postaci roznoszenia ichniejszej gazetki po mieście. Niby nic, ale żebyście słyszały nasze reakcje, jak znajomy się nabierał i przystawał na propozycję...:grin::grin: -
nie no, pewnie tylko robiłaś przymiarki, czy będzie ładnie wyglądać na półce taka wypchana i ustawiona do góry nogami :diabloti: bo w sumie jakieś tam zdjęcia w ruchu też były, więc pewnie żywa :diabloti: