Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. o, ktoś jeszcze prócz mnie nie śpi? :evil_lol: ja za dawanie żarcia się wściekałam, kiedy mieliśmy diety eliminacyjne, wykluczanie produktów alergizujących, różne karmy jednoskładnikowe itd., a ktoś mi tu wjeżdżał z jakimś odpadem z talerza :angryy: no i trzeba było zaczynać dietę od nowa... (i tak dalej nie ma efektów, Pat dalej cuchnie i się drapie). a odnośnie gadania do psa, to mnie tylko irytują komentarze 'luzaczek' pt. "taki groźny piesek, oooo, taki poważny kaganiec na takiego groźnego pieseczka!" i TITIITITI głaskanie. nie znoszę i nienawidzę takiego paplania, że "po co mu to", "a co on niby zrobi" (bo faktycznie, podczas takiego titania lezie z przytulakiem do obcych ludzi i nie wygląda na mordercę). raz powiedziałam, że "on ma niejedno na sumieniu", to mnie właścicielka goldena wyśmiała :roll: no nic, tak czy siak - lepiej to przecierpieć, niż dać komuś naoczny dowód po co pieskowi kaganiec (TAAAKI DUŻY), czyli spuścić go do czyjegoś pieska, poszczuć albo wrzucić w kretowisko bez kagańca :diabloti:
  2. "zimne uszy" mega, faktycznie :D a Patryk zachowywałby się jak Baski - zaglądanie ludziom w oczy, machanie ogonem - on ogólnie na obcych robi doskonałe wrażenie, wygląda na kochanego i przyjacielskiego (to mnie skusiło w schronisku, żeby wziąć tego bydlaka :diabloti:) - jeśli ktoś zacmokta na ulicy (dziś rano mnie dwie "wózkary" dorwały, tititi, zobacz Kasiu/Krzysiu, pieseczek! - i oczywiście ręce w stronę Patryka, no to cóż... popuszczam smycz i zaczynają się igrzyska :cool3: Pat skacze, liże, cieszy się jak psychiczny, wrażenie mega dobre. to samo jest właśnie w zbiorowych przestrzeniach typu bus, tramwaj, apteka (:diabloti:) czy czyjś dom, jak wpadamy w odwiedziny - lezie od człowieka do człowieka, zagląda w oczy (wszyscy się właśnie z tego cieszą wybitnie, że taki kontaktowy, a on opracował taki system sprawdzania, czy niczego nie przeżuwasz :diabloti:), no generalnie w autobusie stanowimy atrakcję. mnie to się wcale wyjątkowo nie podoba, bo ok - spoko - niech sobie doceniają walory mojego przesympatycznego pieska, ale ja gdzieś na dnie łba czuję, że powinnam go uspokajać, uczyć opanowania, siedzenia na dupie bez rozglądania się po ludziach i w efekcie wychodzę na złą tyrankę, która szarpie pieska i nie da mu się przywitać :diabloti: a jedna babka mu dała kiedyś kawałek jakiejś kiełby z siatki, myślałam że oszaleję, bo był na diecie eliminacyjnej :diabloti::diabloti: no ale uznałam, że to był taki akt dobroci, że daruję sobie ochrzan, babcia miała pewnie dobre intencje (starowinka, Pat jej uwalił łapami spódnicę :eviltong:).
  3. [quote name='Angi']ja będę w Krakowie 8)[/QUOTE] to mam nadzieję, że przyleziesz się przywitać :eviltong:
  4. aha, a jakbym miała strzelać w rasę Soni, to najbardziej mi pasuje mix vizsla (wyżeł węgierski krótkowłosy), choć nie wiem jak z charakterem :)
  5. no to ja zmiękłam całkowicie :placz: nie wierzę w to co widzę,to po prostu piękne i bardzo dobrze, że macie to udokumentowane. dziękuję, że ktoś się podjął wyciągnięcia jej z boksu :loveu:, nie wierzę - 3 tygodnie siedzenia jak mysz pod miotłą, z zębami na wierzchu, a w jeden dzień głaski, piłeczka, zabawa... no po prostu nie wierzę :placz: trzymam kciuki za sunię,to może być spektakularna metamorfoza!
  6. kij tam z treningiem, ważne, że słodzinka dalej słodka :loveu: [url]https://lh4.googleusercontent.com/-nRejQ3yi_Vc/U5CM2-UQZSI/AAAAAAAAZQg/UaKHz6yH-x0/s512/alc%20469.jpg[/url]
  7. [quote name='szanelka'] Wiem, że jesteście na mnie cięte, [B][COLOR=#ff0000]ale wchodzenie w moje życie prywatne[/COLOR] i zaczynanie dyskusji o mnie wszędzie, gdzie się udzielę, jest żałosne.[/B] Skoro macie pewną misję, to załóżcie nowy temat i tam nawracajcie sobie świat lub po prostu mnie olejcie i zajmijcie się sobą, tak jak Koszmaria napisała, wasz czas jest dla was cenny, więc nie marnujcie go na mnie. I zaraz ktoś napisze "ale Ty sama opowiadasz nam o swoim życiu prywatnym" - r[B]acja, powiedziałam wam co nieco, ale nie wszystko i nie mam zamiaru się zwierzać i wszystkiego tłumaczyć :').[/B] [/QUOTE] a parę postów wyżej "[B][U][I]bd[/I][/U][/B] mieć oddzielne łóżko oczywiście" :megagrin:
  8. serce mi się kraje, jak na nią patrzę i czytam o niej.. po prostu dramat :-( co ona, biedulka, musi mieć w tej główce..
  9. [quote name='Obama']Też mam kłopot z psami, szczególnie,że teraz mieszkamy w bloku, gdzie psów jest multum. I zawsze mam stresik, że będzie wojna w windzie albo na klatce (a zdarzyło się kilka razy) :shake:[/QUOTE] [quote name='agutka']he,he ja mam taki stres wszędzie gdzie idę, wczoraj Leda odstawiła koncert w autobusie bo pani miała parasolkę w ręku nie do końca złożoną:roll: poprosiłam panią aby pokazała jej tą parasolkę bo nie odpuści a kobieta bekę stoczyła dała powąchać i nawet pogłaskała ;)[/QUOTE] mnie wizja drugiego psa np. w autobusie przeraża, Pat co prawda rzadko jeździ komunikacją miejską, ale zawsze w duchu trzymam kciuki, żeby nie było innego zwierza, bo będzie koncert, szarpanina... raz wsiadaliśmy i wysiadał staruszek z białym niby-maltanem, co Patryk naodstawiał i co się najadłam wstydu, to moje :roll: na szczęście tylko się minęliśmy przy wsiadaniu,bo jakby miał tak całą drogę ujadać (a ujadałby, mogłabym go tam szarpać, głaskać - powodzenia, nic z tego), to bym chyba wysiadła :oops: raz w pociągu nas oblał zimny pot, bo wsiadł facet z goldenką.. o dziwo, Patryk popiszczał, podenerwował się i odpuścił, bo goldenka miała go w dupie i zasnęła momentalnie pod siedzeniem, obok pana, ale to pewnie dlatego też, że pociąg go wynudził, mało się dzieje, jedziesz i jedziesz. w autobusie jest rotacja ludzi, denerwowałby się bardziej - no koszmar :roll: a Leda z parasolką... no cóż :grin: też bym chyba leżała ze śmiechu, że sobie pies coś uwalił w głowie i trzeba mu pokazać co tam się ma, bo inaczej oszaleje :grin:
  10. ja się nie mogę doczekać, kiedy przerośnie resztę :D zawsze mnie zastanawia, czy psy myślą na tyle abstrakcyjnie, że czują różnicę, tj. pamiętają, że kiedyś się bawiły z maluszkiem, a tu nagle potwór 2x większy od nich :evil_lol:
  11. hahahahahaha :D ja za małolata jechałam autobusem z kolegą i...na pierwszym siedzeniu przy kierowcy, takim pojedynczym, siedziała stara, spasiona suczka w typie foxa :D normalnie na fotelu, jak statuetka. nie miała obroży ale była przylepna, wylazła za mną z autobusu, to było koło 21, ciemno, chciałam zawlec ją do domu ale oczywiście odmowa kategoryczna, więc z kolegą tak łaziliśmy z nią, nakarmiliśmy i kombinujemy co zrobić... aż zadzwoniliśmy po policję :diabloti: dziwne jest to, że przyjechali - rozłożyli jednak bezradnie ręce, w końcu nie przetrzymają jej w nocy na komendzie, a schron zamknięty... historia skończyła się tak, że sunia pobiegła w siną dal w osiedle :roll: i tyle ją widziałam. eh..teraz wiedziałabym, co zrobić ;) wtedy niekoniecznie.
  12. aż pod Piaski się nie zapuszczałam ;) a co do wagi, to Pat jest w takim razie identyczny :cool3: i też nie tyje, choć wg. mnie się zaokrąglił,no ale dostaje niewyobrażalne ilości żarcia dziennie.
  13. a tak na marginesie,to chodzicie do parku obok Daliowej? tam za pętlą tramwajową, gdzie obok jest boisko. strasznie lubiłam tę miejscówkę kiedy jeszcze mieszkałam u Was na osiedlu ;) pewnie teraz bym tam chodziła z psem.
  14. o matko jakie śliczności :loveu: mam mega sentyment do takich sznupowych morduch, a z zabawką - bezbłędne :D śmieszy mnie to strasznie, jak pies sobie coś uwali we łbie i np. nosi jakąś rzecz w kółko. tak mam, kiedy mój dureń upatrzy sobie obiekt w domu,bo robi to bardzo rzadko - ostatnio obiektem jest..kokardka na moim kapciu :cool3: albo i dwie. jak sobie siedzę i macham nogami, to czuję od czasu do czasu takie dyskretne capnięcie - Patryk sobie je upatrzył i usiłuje odczepić te cholerne kokardki, okrutnie mnie to bawi :D Kosmitek jest prześliczny, po strzyżeniu śmieszniej wygląda, a powiedz, ile on waży? Patryk to 13kg, próbuję ocenić wielkość na oko ;)
  15. naszym psom odbiło,bo moja wesz miała wczoraj dzień przytulaka :D dzisiaj za to wystartował do kundelka, który wyłonił się znikąd, dobrze, że miał kaganiec na mordzie...nie odwołał się, cała praca w dupę,choć tż był z nim wieczorem i minął ładnie goldena, a ja rano luzem minęłam DWA labradory, bardzo blisko. w południe coś trzasnęło w mózgu i wyleciał na kundelka.. tyle z tego ma, że kundelek, choć zębów prawie nie miał, poślinił mu futro w ramach samoobrony :diabloti:
  16. miałam nie offtopować, ale nie mogę się powstrzymać - szanelka, będziesz w wieku 15 lat mieszkać z chłopakiem w innym mieście i planujecie psa "do domu", tj. pod kątem kto i kiedy będzie mógł go wyprowadzać? serio? :grab: nie no, życzę wszystkiego najlepszego :diabloti: ale wydaje mi się, że w tym wieku powinnaś brać poprawkę na to, że, [I]ekhm[/I], dużo się może zmienić i mieć na uwadze to, że nie masz stabilnej sytuacji życiowej (a tym bardziej finansowej) i pies, szczególnie mops, może być obciążeniem większym, niż Ci się wydaje. ja bym nie ryzykowała przez jeszcze kilka lat z kupnem psa, serio - nie lepiej zapewnić mopsikowi to, czego potrzebuje, kiedy będziesz miała swój budżet i jakąś tam stabilność? choćby stypendium czy dorywczą pracę. a nie chcesz zabrać ze sobą przypadkiem starszej suni? pomieszkać ze znanym sobie psem tak na próbę..
  17. o, fajnie, że spotkanie z tą babeczką udane ;) a co powiecie na psa, który bez rozproszenia umie w 100% wszystkie komedy, odwołuje się perfekcyjnie - zostaje, siada, wraca, zaś w sytuacji, kiedy po prostu NIE chce wracać, to NIE wróci, choćbym się rozdarła na cały Kraków? :cool3: i roczne ćwiczenia NIC nie zmieniły, jeżeli się uprze, to za cholerę nie przekonam - ani prośbą, ani groźbą. i nikt inny nie przekona - dziś wystartował mi debil do starszego kundelka, którego nie zauważyłam, miał chopo na ryjcu i tylko dlatego się nie pogryzły (choć kundelek go dziabnął w samoobronie parę razy). nic nie dało STÓÓÓÓJ! (które w krytycznych momentach zazwyczaj działa, bo wybijam go z transu), nic nie dało CHODŹ, JEDZONKO! - trzeba było iść po psa, kopnąć w dupsko dla otrzeźwienia, żeby przestał burczeć na kundelka, wziąć za wsiarz i zapiąć na smycz. kiedy poczuł, że ma smycz i już za wiele nie zdziała, to.. łasił się do mnie, do kundelka (który już nie chciał go znać, rzecz jasna) i do właścicielki drugiego pieska,a całą drogę do domu szedł przy nodze i nie wyprzedzał o centymetr. to jest dopiero tragedia, taki pieseczek :diabloti:
  18. [url]https://lh3.googleusercontent.com/-NhAxj2mKKII/U460XPQWkmI/AAAAAAAAOb8/PK_PSyp_jp4/w640-h427-no/GP1A3350.jpg[/url] - fota tygodnia, nie dość, że genialne ujęcie,to jeszcze przepiękne psy. skąd wy bierzecie ładne zwierzęta? :diabloti: ja co się nie rozejrzę po domu, to non-stop brzydkie :diabloti:
  19. unikatowy - to nie sukces,to przypadek :diabloti: dzisiaj jest już 'normalny', tj. taki jak zawsze. nie to, że oschły, ale też nie łasi się jak kotka w rui - zrobiło się ładnie i cieplej, więc siedzi i obserwuje przez balkon pół dnia ;)
  20. no i nareszcie się poznamy ;) ale bez kundli pewnie,co? ja swojego nie biorę, on w psim tłumie co prawda nie cwaniakuje, ale sytuacja 1:1 - jeżeli jakaś zajdzie - skończy się ujadaniem i borutą, a po cóż mi to potrzebne :D
  21. nie mogła się doczekać tego łososia, to się nażarła leśnego runa :diabloti: taka wiesz, [I]dziczyzna [/I]:diabloti: Patryk nie żre takich rzeczy na szczęście, ale potrafi się napić wody z jakiegoś błotnego bajora i później mu się cofnie żwirkiem :cool3: jak lata za piłką,to nie upilnujesz skąd się cholera napije. zawsze mnie dziwi Waldek Majkowskiej,bo jak kopie norę, to wyrywa paszczą grudy ziemi, że też mu nie przeszkadza cała gęba piachu? :D
  22. ...i taka jedna też by chciała się zakręcić :oops: posiedzieć sobie wśród wychowanych piesków, dla odmiany :diabloti: a tak poważnie,to chcę się wybrać na 2 dni, muszę zobaczyć koniecznie terriery, molosy i ozdóbki :) no i pointery, rzecz jasna!
  23. kiedyś był taki blog, ale naprawdę [I]kiedyś [/I]- z 10 lat temu, "look what my dog did", czy coś takiego... ...ok, szybki edit - mam :D [url]http://www.shitmypetsruined.com/[/url] :loveu:
  24. on ma zaskakującą umiejętność robienia zbitej gęby, kiedy dodatkowo wygląda jak ofiara losu - jak wytaczał się w kupie (i myślałam, że oszaleję :roll:) to też wlazł do domu ze zwieszoną mordą, nos na kwintę, zgięty wpół... wychodzi z błota - to samo, leci z niego a on patrzy raczej na zasadzie "bardzo źle to wygląda, prawda?" :D nie jest typem brudasa sam z siebie, że widzi kałużę i O MATKO O MATKO LECĘ *chlap*, raczej podczas gonitwy, głupawki albo aportu zdarzy mu się w czymś ubabrać. ostatnio jednak zaczął robić coś, czego wcześniej nigdy nie robił - tarzać się w krzaczorach, ocierać o nie dupskiem i tak dalej. nie wiem skąd taka nowa faza ;)
×
×
  • Create New...