-
Posts
2333 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Pani Profesor
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
ale mnie śmieszy okrutnie Waldek z tymi myszami :grin: "patrz, myszy. o tu." :grin: jakoś w takim wydaniu wystawianie nie jest majestatyczne tylko wygląda na psychiczny schiz, straaasznie mnie to bawi :D a myszek żal, ale pewnie sobie świetnie poradzą - jak to dzikie myszy :cool3: -
cześć, Vailet! agutka, jak samemu zdjąć kamień psu? :roll: u Patryka to jest taki osad, ale nie schodził na szorowanie psią szczoteczką :diabloti:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
ja nie mam tego problemu,bo chcę trochę [I]pomieć[/I] tapicerkę w aucie, a co za tym idzie - nie mogę zostawić Patryka samopas :diabloti: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
też mam wrażenie, że to efekt szeroko zakrojonej akcji pt. "wybij szybę", wszędzie o tym głośno, jak już dotarło do mojej mamy (:diabloti:) to znaczy, że naprawdę [I]wszyscy [/I]wiedzą, że mogą wywalić szybę w aucie, jeśli psie życie jest zagrożone. coś czuję, że pani chciała koniecznie spełnić jakąś życiową posługę ku chwale ojczyzny, trzeba było jej polecić wolontariat w schronisku ;) a z drugiej strony pocieszające, że ktoś jednak zwraca na to uwagę. ja na przykład nigdy nie widziałam psa zamkniętego w aucie na upale. -
no za setkę regularne strzyżenie to dramat, mnie to trochę poraziło i mieliśmy plany zakupu używanej maszynki do strzyżenia psa, 5 strzyżeń i koszt by się zwrócił, ale okazało się, że Pat wcale tak szybko nie zarasta i że da się go opitolić za cztery dychy :) lubię panią Gabrysię i efekt końcowy, więc dopóki się nie przebranżowi to jesteśmy stałymi klientami ;)
-
no to klops, bo na suchym Patryk miał taki wędzono-chrupkowy oddech :cool3: no taka po prostu psia morda, a teraz rąbie zepsutą kurą... może to kwestia trawienia? chyba trzeba mu zrobić znowu diagnostykę, morfologię, jakieś badania, znowu wziąć zeskrobiny ze skóry, szukać źródła smrodu i łojotoku... NIC się nie zmienia, dalej się tłuści i cuchnie, drapie... zmotywujcie mnie,bo ja się powoli przyzwyczajam :roll: i już się godzę z tym, że do końca życia będę go kąpać raz w tygodniu, a wszystko trzeba będzie non-stop prać i wietrzyć... mam namiary na jedną doktorkę-cudotwórczynię, ale to w Wawie, poza tym badanie kosztuje MILION i raz - nie mam pieniędzy, dwa - nie mam CZASU, żeby tam zajechać, dopiero w lipcu pewnie się uda :( :( muszę sobie szybko znaleźć stałą pracę, nie chce ktoś prawie-dyplomowanego metodologa do badań w jakimś ośrodku typu "jajogłowi z brodami"? :diabloti:
-
ja podkreślę, że tylko powtarzam co wyczytałam/zasłyszałam odnośnie diety, nie znam się i wszystkiego próbowałam na Patryku eksperymentalnie :cool3: podoba mi się ten barf mimo wszystko, nie ma z tym pitolenia dużo, pokroję, zamrożę, nauczyłam się obrabiać zwierzaki bez strat w porcjach :diabloti: bo kiedyś kurczak po moim oprawaniu wyglądał jakby wybuchła obok niego bomba... no i Pat zadowolony, żre chętnie, mocno się najada (no, na 2 godziny dłużej, niż suchym ;) ) i ma mniej kamienia na zębach. jedna lipa jest taka, że nieziemsko wali mu z pyska - koszmarnie! zepsutym mięchem :roll: myślicie, że to jakiś tam jego problem gębowy (ma jednak trochę kamienia na jednym kle), czy każdy barfowy pies tak capi z otworu?
-
gratulujemy Hani odpuszczenia mamie nocki :cool3: a co do filmu, to oprócz youtube może być jeszcze vimeo :)
-
a albo ja jestem jakaś lewa i nie umiem wypatrzyć, albo Patryk nigdy nie miał robali :cool3: to możliwe, czy po prostu źle doglądam kupska? nigdy, ani po schronie, ani po odrobaczaniach, a też wpieprza surowe i na spacerach się nie oszczędza, tj. nieraz coś poliże, znajdzie, czy coś.
-
co Ty, Tyśka, Kraków ma koszmarne ceny, ile ja się naszukałam, żeby zejść poniżej 120zł za 'full service', to moje :roll: większość salonów mi krzyczało min.100zł z użebraną zniżką, bo pies duży, bleble. p. Gabrysię znalazłam przypadkiem, z resztą wydaje mi się, że ona ma zniżkę dla schroniskowców 'stałą', bo najpierw zrozumiałam mailowo że mi daje jednorazowy upust (psa trzeba było ogarnąć po schronie, bałam się go sama kąpać), a okazało się, że zawsze tyle płacę - bez kąpania (umiem, robię to często i mam swój szampon) płacę 40zł, pazurki gratis, kleszcze 5zł sztuka, ale też sama wyciągam, więc cena jest fantastyczna :) z kąpielą płaciłam 60, a trymowanie na wielkość Patryka to 100zł czy 120, ale to u niego podobno 4-5 godzin roboty, po cholerę :diabloti:
-
co Ty insynuujesz, nic takiego nie było :evil_lol::diabloti:
-
to co, małolaty, kto się ze mną przywita na wystawie? :evil_lol: tak serio, to będę na obu dniach, o ile mi nic nie wypadnie... np. dysk :roll::diabloti:
-
[quote name='magdabroy']Wiesz PP, wszystko z umiarem i będzie dobrze :) Wszystkie moje poprzednie psy były na gotowanym + sporadycznie suche. Do tego dostawały gotowane/pieczone kości. Ale to było x lat temu i nikt mnie wtedy nie uświadomił, że takich kości się nie daje :shake: Do tej pory jest na tym świecie wiele osób, które nie dadzą np. kości z kurczaka-bo nie wolno i już! Owszem nie miesza się suchego i surowego, ale... Jeśli to będą sporadyczne przypadki i zachowana kilku godzinna przerwa od suchego, to ja nie widzę problemu ;) Moja Tora, za małolata była na suchym + gotowane. 1-2x w tygodniu dostawała świńską nogę do pogryzienia. Nigdy nie miała problemów żołądkowych ;) [B]Mało tego, nawet na wątku barf'owym są osoby, które na codzień karmią barf'em, a na wyjazdy psy dostają suchą karmę. I co Ty na to?[/B][/QUOTE] Madzia, ale w odwrotną stronę to chyba łagodniej przebiega - wydaje mi się, że lepiej barfowy pies zniesie przetworzone żarcie (w końcu Pat też dostaje nie-barfowe smaczki, jakieś psie ciastka, zawsze coś wpadnie), niż pies na suchym, kiedy dostanie kupę surowego mięsa (którą może się po prostu zatruć, jako że nie ma odpowiedniego ph w żołądku). poza tym piszę, że tylko tak słyszałam ;) a z obserwacji mam Neskę, która po mieszance miała sensacje. jeśli to takie podawanie od okazji do okazji, to może nic się nie stanie, choć wtedy dla pewności sparzyłabym takie mięsiwo wrzątkiem :) [quote name='Panna Cotta']Mnie to bardziej zależy, żeby tym zarciem się zajął na jakiś czas, nie tyle żeby sie nażarł zamiast suchej, tylko tak rozrywkowo- siedzi i memła sobie zeby sie nie nudził. Zabawki go tak nie kręcą jak nie są rzucane przez człowieka, marchewki ileż można dawac, choć radochy co nie miara, kości prasowane- jak mu się rozpada na mniejsze kawlki to potem mi sie na podłodze walają no i czasem dostałby coś nowego dla odmiany. Ja psa mam ok kilku miesiecy, wiec wiecie- taka zielona trochu jestem :D[/QUOTE] kochana, jak Rico szybko żre, to i indycza szyja nie będzie stanowiła przeszkody - wg. mnie to tylko wygląda na duże i twarde,bo Pat to kruszy w mordzie jak ciasteczko, a później łyka całe 'segmenty'. jedyne, co zajmuje go na dłużej, to właśnie świńska noga albo ogon, ale wieprzowinę trzeba przemrozić przez np. noc przed podaniem (a dla nie-barfowego psa bym sparzyła wrzątkiem, króciutko). świnia jest twarda i trudno się dostać, nawet łapczywemu Patrykowi dużo czasu zajmuje obalenie kopyta :cool3: a może kości cielęce, takie z chrząstką? to też nie powinno pójść łatwo, Pat prasowane zżera ekspresowo, żadna przeszkoda. chrup, chrup i do widzenia, za to z gnatem są problemy,bo to duże i bardzo twarde cholerstwo, a że pachnie,to zajmuje mi psa na bardzo długo. w połowie jedzenia muszę i tak podstępem odbierać taką kość,bo zeżarłby choćby ważyła 20kg :roll: także organizuję wymiankę na coś super i kradnę mu resztę 'na później' :diabloti:
-
Sara - powrót z koszmaru do nieba. Ma dom !!!
Pani Profesor replied to Becia66's topic in Już w nowym domu
oglądam i nie wierzę, że to ta sama suczka.. -
ale się cieszę, że pociąg Wam się udał :loveu: zaraz,zaraz...a czy tu ciocia coś wspomniała o KRAKOWIE? :cool3:
-
[quote name='Panna Cotta'] PP, bo Ty sie znasz i jesteś taka mądra i w ogóle :loveu::evil_lol: Rico jest na suchej karmie MM, ale czasem mam ochote dac mu surowe miecho dla rozrywki czy jak cos tam zasłuzy ( ehe, akurat ). Co mu moge dac bo ja w BARFie ciemnogród mam. Jakas szyjke kupic, korpusy?całego bawoła?[/QUOTE] [quote name='magdabroy']Jak nie je łapczywie, to możesz mu dać tak naprawdę wszystko co chcesz ;) A jak będzie chciał od razu połknąć, to najlepiej siedzieć i trzymać w ręce :) Wtedy lepsze jest coś dużego, żeby dobrze się trzymało :) I nie dawaj zaraz po posiłku z suchej karmy. Lepiej odczekać kilka godzin :)[/QUOTE] ja się wcale nie znam jakoś wybitnie na barfie :oops: ale wydaje mi się, że NIE wolno podawać psu surowego mięsa jeśli jest na suchej! może to doprowadzić do rozstroju żołądka, bo flora bakteryjna jest zupełnie inna przy przetworzonym żarciu, a całkowicie inna przy surowym - do surowego trzeba psa przyzwyczajać (na barf przechodzi się stopniowo, choć niektórzy idą od kopa, np. ja, ale Pat ma twardy żołądek). psu nie szkodzi surowe mięso jeśli jest na diecie barf bo wytwarza się ochronna flora + zmienia się ph, kwas żołądkowy inaczej działa, itd. (dlatego pies raczej nie chwyci salmonelli z kurczaka, tak słyszałam, podkreślam, że to obiegówa a nie wiedza z książek). tak czy owak, nie dawałabym psu karmionemu suchym surowych nagród, tzn. myślę, że kawałek nie zaszkodzi, ale na pewno nie w ilości typu szyja czy skrzydełko. dopytaj na wątku barfiarzy, ale ja obstawiałabym problemy żołądkowe - moja Iza przestawiała swoją Neskę na "pół barf", bo chwyciła ode mnie, że to fajne karmienie, no ale jednak nie mogła się przełamać do karmienia "paskudztwami" (np. korpus), bo ma bardzo ludzkie podejście do psa - BARDZO :cool3: i generalnie "Neska nie będzie jadła odpadów", nie da się koleżance niestety wytłumaczyć, że dla psa to rarytas :cool3:, już o świńskiej nodze czy ogonie nie wspomnę. efekt był taki, że Neska srała dalej niż widziała,bo raz suche, a raz np. surowe serduszka albo kurczak - ostatecznie została na suchym, a rarytaski dostaje gotowane i w małej ilości. a odnośnie łapczywości i tempa jedzenia - nawet nie patrzę, jak Pat je korpusy czy kościste obiadki,bo mnie trzepie :diabloti: mam wrażenie, że zaraz się udusi i umrze, na początku strasznie się bałam mu takie coś podawać, ale np. świńską ratkę żre bardzo długo, więc widocznie rozgryza wedle swoich możliwości i kurzy korpus to żadna przeszkoda, żeby go zeżreć w 2 minuty. tak czy siak, zakładam słuchawki jak żre, kiedy siedzę przy komputerze :diabloti:
-
[quote name='furciaczek']A jak pies biega bez kagańca i coś sie stanie to afera dlaczego ta groźna bestia nie miała namordnika...ludzie sa dziwni, po prostu i trzeba się chyba przyzwyczaić:roll: Moje do miasta bez namordników, bo mam schizy ze jakiś puszczony luzem pies je zaatakuje i pogryzie...no ale tez nie latają bez smyczy po za swoim podwórkiem w zasadzie.[/QUOTE] tu jeszcze jest taki problem, że chopo wygląda komicznie na tej cherlawej mendzie ;) ale ludzie, którzy chcą go przywitać i titają patrzą co najmniej jak na cziłkę w kagańcu :cool3: oczywiście prowadzę misję edukacyjną pt. "to taki super specjalny kaganiec, bardzo wygodny, piesek nie zdejmuje, [I]pani patrzy[/I]" :evil_lol:, więc jakiś pozytywny aspekt takiego gadania o kuble jest. [quote name='evel']PP, u mnie z pazurami był dramat i rodeo, więc... nauczyłam się sama obcinać i psa też nauczyłam, że nikt mu łap nie odrywa a jeszcze można wygrać super śmierdzące smaczki. Obecnie sucz jest w stanie wytrzymać np. golenie maszynką z kilkoma krótkimi przerwami. Także jakbyś się uparła to może by jakoś poszło ;) Jako ciekawostkę powiem, że Raven muszę przytrzymywać nogą jak jej obcinam pazurzyska, bo inaczej mi wsadza kinol prosto pod obcinaczkę :diabloti: Mnie do szału doprowadzają titacze autobusowi, bo młodej dużo nie trzeba do pobudzenia - ona wszystkich kocha i ze wszystkimi chciałaby się całować, ladacznica :roll: Więc jak ktoś zaczyna do niej titać, ona się nakręca jak debil i jojczy to mam ochotę zabić WSZYSTKICH w promieniu kilometra :evil_lol: Choć, tfu tfu, ostatnio jest nieco lepiej i Rav jest w stanie w większości wytrzymać zaczepki, łypie na mnie tylko czy widzę, że jest taka grzeczniusia.[/QUOTE] Patryk też łypie, czy zauważyłam, że jest grzeczny :cool3: na spacerach tak robi, kiedy dostanie ochrzan za coś i ostentacyjnie idzie [I]bardzo [/I]przy nodze, [I]bardzo [/I]równa, robi wtedy taki koński chód jak z parady, wysoko łapy :D i oczywiście wzrok na mnie co chwilę "widzisz? daj coś" :D a odnośnie pazurów,to kupię cążki i faktycznie sama zacznę to robić,bo wg. mnie jego bardziej stresuje fakt, że robi to wetka i jest przytrzymywany (i nie wie czego się spodziewać, cóż to za tortura się zbliża), niż realnie go boli czy przeszkadza. on w ogóle ma bardzo długie i szybko rosnące szpony, ale ma też długi rdzeń :( i obcięte na maxa wyglądają tak, jak u innego psa "zapuszczane"... no niestety, raz wetka uszkodziła, bo chciała przyciąć więcej - nie ma opcji, wystaje mięsko. dodam jako ciekawostkę, że poniosłam kolejną porażkę :diabloti: wprowadziliśmy psu komendę "na bok" przy czekaniu na cokolwiek - idzie miska - "na bok" i leż spokojnie, aż pozwolę podejść. teraz gnojek załapał i uwaga - sam się kładzie :evil_lol:, mimo pobudzenia i drgawek na widok żarcia robi HYC na bok i nieruchomieje. wszystko fajnie, efekt osiągnięty (miał się wyciszyć i uspokoić przed miską), no ale cholera... to jest udawane :grin: jak niby ma to być wyciszenie, skoro skamle, drży, dostaje "na bok" i rzuca się o podłogę, a następnie nieruchomieje i wodzi wzrokiem za nami :grin: robi to tak "idealnie", że widać, że to tylko sztuczka :roll: za mądry pies mi się trafił, oszust i manipulant :diabloti: a właśnie żre świńską nogę, odkryłam posiłek, który zajmuje mu z 20-30 minut :crazyeye: leży i memła, to niewykonalne przy jakimkolwiek innym żarciu, np. indycza szyja 400g znika w 2-3 minuty, a tu proszę - kopytko stawia opór :cool3:
-
aha - myślę, że poważny dysonans i tęsknotę za tamtym psem odczuwalibyście tylko wtedy, kiedy nowy trafiłby się Wam [I]trefny[/I], tj. wybitnie niegrzeczny, agresywny czy niekontaktowy, ale myślę, że to marginalna sytuacja i może się zdarzyć w każdej rasie (albo nie-rasie). normalny, fajny piesek wg. mnie szybko zastąpi miejsce starego, jak weźmiecie szczeniaka, to w ogóle wsiąkniecie ;) ja myślę, że moim następnym psem (czy jako kolega Patryka, czy następca) będzie właśnie ttb (ast/bull/staff), bo taki miał być wybór na początku, ale się nie odważyłam na pierwszy ogień brać trudnej rasy (miał być z adopcji), a pewnie skończy się tak, że polazę do schroniska i wezmę co mi wpadnie w ręce, tak jak zrobiłam z pierwszym psem ;) mam do niego mnóstwo "ale", co nie zmienia faktu, że rozczulają mnie sznupowate mordki na ulicy ;)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
tojm, powiem Ci co sądzę o braniu drugiego psa na miejsce zmarłego na przykładzie rodziny tż-ta. mieli cudownego asta, najmądrzejszą istotę czworonożną jaką udało mi się poznać, zmarł dość wcześnie (8 lat) na gronkowca i babeszję jednocześnie... rodzina w rozpaczy, autentycznie - nieteściowa chodziła zapłakana tygodniami, w 2 miesiące podjęli decyzję o kolejnym psie bo pies był w domu od zawsze, dziwnie się czuli. kupili labradora (z pseudo, nie zdążyliśmy wytłumaczyć różnicy między hodowlą, a "domową hodowlą", uznali że hodowla, to hodowla, byle nie na targu...), właśnie po to, żeby nie porównywać do poprzedniego amstaffa. i co? porównują :cool3: cały czas, choć labek jest przefajny i nic mu nie brakuje, udał się w 100%. myśleli, że nową rasą 'zaczną od nowa', no ale często padały hasła "Brutus tak nie robił", "Brutus spał inaczej", choć nie zauważyłam, że w jakimś negatywnym kontekście. nowy pies jest po prostu inny, nie gorszy - ma swoje wady i zalety i wiadomo, że nie dorówna tamtemu, ale po jakimś czasie te "dorówna" znika, bo przyzwyczajasz się do nowego zwierza i kochasz go takiego, jakim jest. myślę więc, że nowy sznaucer byłby dobrym pomysłem, bo znacie specyfikę rasy, zwyczaje, zachowania, a to i tak będzie nowy pies, którego wg. mnie szybko się 'nauczycie', zwyczaje i rytuały wchodzą przecież szybko w krew,a dawny obraz się zaciera. myślę, że to nie jest krzywda ani dla Was, ani dla nowego psa, że będzie tej samej rasy, co poprzednik. dodam jeszcze, że nieteściowie napomknęli, kiedy labek był mały, że "można było wziąć asta i nie wydziwiać", bo trochę im zajęło nauczenie się obsługi labka, jego zwyczajów, co lubi robić, innych rozrywek, niż z astem (ast lubił się szarpać, wisieć i aportować, lab lubi taplać się w wodzie i błotku :cool3:), ale nigdy nie powiedzieli, że lab jest gorszy od asta - jest po prostu inny. brałabym sznaucera dla własnej wygody ;) bo skoro znam rasę przez 15 lat, to wiem mniej więcej, czego się spodziewać, to trochę minimalizuje ryzyko błędów wychowawczych - tak na moje oko.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
zoperowali ogon..mam nadzieję, że nie jest to łamanie ogona na kawałki i noszenie w jakiejś szynie dla uformowania kształtu :roll:
-
ja teraz bym przetrzymała w domu przez noc, na 100%, chyba że Patryk naprawdę by szalał (bo zazwyczaj się jakoś przyzwyczaja do drugiego psa, długo to trwa, ale dajemy radę, np. z Waldusiem). jeśli by jakoś wyjątkowo się cięły, to upchałabym na szybko do kogoś znajomego i teraz bym względnie wiedziała, jak szukać mu domu (z umową, itd.), albo poprosiłabym fundację o podpięcie psa "prawnie" pod siebie, żeby uniknąć idiotów przy adopcji. wtedy mogłam tylko jęczeć "[I]MAMO NOWEŚŚŚŚ"[/I] :cool3:, a że mama doskonale wiedziała, że następnego dnia już to będzie mój piesek i nigdzie go nie oddam :diabloti: to kategorycznie się zaparła, no i pies poleciał w siną dal..
-
odnośnie "drugiej ręki", to my mamy kanapę za "ładny uśmiech", fotel z ikei (stan idealny) za 10zł z gumtree,bo ktoś się wyprowadzał i chciał pozbyć jak najprędzej, łóżko o wartości co najmniej półtora koła za 250zł (sytuacja jak wyżej, szybka wyprowadzka) a także stoliki z ikei (te takie malutkie, kwadratowe) po piątaku za sztukę, a jeden przyniesiony...spod śmietnika :) ludzie często wywalają takie rzeczy jak nie mają co z tym zrobić,bo wywózka jest droga, a bawienie się np. w allegro wymaga czasu. sama opyliłam worek ubrań po koleżankach za złotówkę-dwa, bo przynajmniej miałam pewność, że pójdzie wszystko i nie będę musiała wozić całego majdanu przy przeprowadzce ani robić fot, obrabiać, wymyślać aukcji, itd.
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
[quote name='Angi']nie wiem jak wyglądasz :p[/QUOTE] ale chyba widziałaś Majkowską, a ja się będę pałętać zapewne z nią ;)