Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. [url]http://img31.otofotki.pl/xq110_WP_20140622_008.jpg.html[/url] - wszystkie piłkoluby mają identyczną fotkę w galerii, chociaż jedną:D czyli leży psiur z wywalonym jęzorem na trawce, a obok piłeczka :loveu:
  2. 4Łapki, pokażesz fotkę? kaganiec jeśli jest za szeroki to chyba można dogiąć ;)
  3. nie jest źle, to nie taka znowu mortadela, ale za 4zł, jeśli masz pojemną zamrażarkę, kupisz na allegro (Robokalipsa i Agutka mają namiary) na 100% mięso, mieszane wołowe i drobiowe. u mnie to się nie sprawdzi, bo załaduję max 8kg, a przy takiej ilości nie opłaca się przesyłka. poza tym patrz - większość tutaj to wieprzowina albo podroby, za 4zł/kg spokojnie w mięsnym znajdziesz ścinki za tyle (o ile masz takie osiedlowe mięsne, albo masarnie)
  4. super jak macie miejscówkę w szafie! widziałam u znajomych że pies ma legowisko w takim oldschoolowym tapczanie wysuwanym z meblościanki :D fajna opcja, pies ma taką kryjówkę jakby, u nas nie przejdzie,bo nie ma takiej szafy, żeby wlazł no i nie jesteśmy samobójcami, szkoda rzeczy, żeby miały prześmierdnąć :roll: dziś spacerek z Majkowską! :D a później kąpiel, bo nie da się wysiedzieć obok królewny Patrykowej...
  5. matko, nie zazdroszczę okolicy :shake: ale fakt, że samo posiadanie psa wieczorową porą poprawia samopoczucie ;) ja też się czuję pewniej, bo z daleka nie widać, jaki to pies, a jak się Pat rozedrze, to brzmi groźnie, więc może jakiś potencjalny rabuś się dwa razy zastanowi, zanim podejdzie. już raz wytestowałam to z tż-tem ;) byliśmy co prawda razem i w znanej sobie doskonale okolicy, ale szło dwóch jakichś takich łepków z daleka kiwając się na cały chodnik, Pat rozdarł ryja na nasze wyraźne życzenie i skręcili w inną dróżkę niż ta, na której staliśmy my ;) a i pytanie - co jest w tych mięsnych batonach, które dajesz viki? samo mięso, tj. nadawałyby się na barf? bo ja stacjonarnie nie mogę upolować dobrych batonów w niskiej cenie :shake: trafiam tylko na te mortadelopodobne paskudy bez czegokolwiek cennego w składzie..
  6. teraz je posiekane jabłko z jajkami, wygląda koszmarnie w misce, ale pieseczek zadowolony :D
  7. oj przestań, przecież się śmieję ;) ciastka mają smakować psu, a nie wyglądać - mam sfotografować patrykowy posiłek z krwią, kośćmi i papką z warzyw, która wygląda, jakby już ktoś ją jadł?:D
  8. o raju, przecież napisałam, że są sytuacje, w których nie da się nic innego zrobić a to NIE JEST taka sytuacja! i szczerze potępiam opinię Yuki o kradzieży "bo tak", bo to szybsza droga uwolnienia psa, itd. mi chodzi o sytuacje podbramkowe i również nie namawiam, a po prostu mówię, że byłabym w stanie to etycznie usprawiedliwić, gdyby ktoś odebrał psa w ten sposób jeżeli machina prawna by zawiodła :) (a zawodzi, nie zacytuję wątku z oczywistych przyczyn, ale niedawno była taka sytuacja, gdzie 'zainteresowana' złożyła wniosek do sądu o kradzież psów, a psy zostały odebrane przez fundację z 7.3, bo były skrajnie zagłodzone i wycieńczone. to była niby kradzież, bo nie poparła tego ani policja, ani powiatowy wet, ale fundacja działała zgodnie z prawem,choć na własną rękę.)
  9. do szafy, oł gasz... u nas jest biureczko i nogi tż-ta ;) a jeśli nie ma tam dostępu, to się Patryk kładzie pod drzwiami wyjściowymi, zawsze coś ;)
  10. zabieraj Ledę i właź na ring, zobaczymy, po jakim czasie się skleją, że to kundlinka :eviltong:
  11. dlatego trzeba nagrać, najlepiej kilka razy (choć słowo "najlepiej" nie pasuje w kontekście bicia psa, lepiej, żeby jednak nie było okazji do nagrywania...) jeżeli ma to charakter uporczywy, to podchodzi pod znęcanie się nad zwierzęciem. jeden łomot faktycznie nikogo nie zaalarmuje, szczególnie że autorka pisze, że pies jest odkarmiony i nie wygląda źle.
  12. ej, nie pitolcie - kradzież jest złym wyjściem, ale jest MILION sytuacji opisywanych na dogo, gdzie była jedynym wyjściem i faktycznie podpisałabym się pod nią obiema rękami. w przypadku zagłodzenia/zamęczenia zwierzaka, albo skrajnie złego traktowania, zabiera się interwencyjnie z ustawy (art. 7 par. 3? nie chce mi się ściągać ustawy i sprawdzać), ale wg. mnie tutaj nie ma podstaw do takiego odbierania, a TYM SAMYM podstaw do kradzieży. ja jestem w stanie usprawiedliwić kradzież, ale tylko wtedy, kiedy spirala urzędowa uniemożliwia zgodne z prawem odebranie zwierząt, a ich dni są policzone. spirala, czyli - policja da dupy - TOZ nic nie zrobi - powiatowy weterynarii uprawia kumoterstwo i uważa, że z psem jest wszystko spoko itede, itepe w przypadku wyżej opisanym, istnieje szereg działań, które trzeba podjąć, żeby załatwić sprawę zgodnie z prawem. kradzież to ostateczność, tutaj nie ma podstaw i nie usprawiedliwiałabym tego za żadne skarby. Wasylek - jak nagrasz, to telefon do TOZu, albo najpierw telefon, żeby dać cynk i obiecaj, że jak najszybciej nagrasz. poza tym zawsze można postraszyć sąsiada, jeśli się nie boisz "zadzierać", może przestraszy go argument "ogromnych kar pieniężnych", tylko to trzeba umiejętnie zakamuflować, bo nie każdy łyknie bajdurzenie o gigantycznych tysiącach grzywny za bicie psa, które TOZ na niego nałoży.. ja bym spróbowała :diabloti: (bo polubownie pewnie nie ma co, skoro to pijaczek, w innym wypadku można próbować na zasadzie "przecież to zwierzątko, ono czuje i cierpi", tutaj pewnie odpada...)
  13. a faktycznie dawałaś link - zabieram się za lekturę i dam Wam znać, co wymyśliłam ;)
  14. [quote name='motyleqq']po pierwsze: dużo ćwiczeń różnych na samokontrolę. po drugie właśnie BAT. pozwalam psu podjąć właściwą decyzję, a jak się pomyli, to trudno, próbujemy jeszcze raz ;) nie karcę go, mówię tylko 'nie' i zabieram go z sytuacji i wchodzę w nią jeszcze raz. jak mamy kryzysową sytuację, gdzie nie da się przejść w bezpiecznej odległości od psów, to wołam Timiego na ręce. on to bardzo lubi, siedzi wtedy grzecznie i nie utrwala sobie głupich zachowań. tylko nim go wezmę, to musi chociaż kilka kroków grzecznie przejść ;) żeby to nie była ucieczka edit: tak swoją drogą, to myślę, że za blisko z nim mijasz te psy[/QUOTE] dajże mi jakiś dobry materiał, cóż to jest ten BAT, chętnie się podszkolę i wypróbuję. psy mijam dalej lub bliżej, zależy od okoliczności, czasem nie mam gdzie uciec, a już nie wspomnę o "psie zza zakrętu", notorycznie napotykam na naszych terenach, gdzie pełno zaułków, krzaków, ścieżek.. [quote name='motyleqq']nie wiem o jaką sytuację chodzi. ja nie pokazuję czego chcę, tylko czekam na jakiś sygnał uspokajający ze strony mojego psa: odwrócenie głowy, wąchanie, ziewanie i wtedy pozwalam odejść z sytuacji, bo to jest dla niego nagrodą. na tym polega BAT. a Tobie chyba chodzi o co innego :)[/QUOTE] jak to - odejść z sytuacji? sytuacją jest darcie japy, a wcześniej jeżenie się na nadchodzącego zwierza. Pat nie wygląda, jakby chciał odejść z sytuacji, wręcz przeciwnie :diabloti: no i nie potrafię tego przełożyć na zapoznawanie się z psami, to jest w ogóle koszmar... dawaj jakieś materiały o tym BAT-cie, poczytam, to zrozumiem ;) btw, to muszę znowu zabierać go częściej na Błonia, teraz będzie luźniej pod koniec czerwca, to choćbym miała codziennie tam łazić - zrobię to. w dużym skupisku psów on się zachowuje ekstra, choć widać, że nie jest liderem grupy, raczej nie zaczepia do zabawy, tylko poddaje się temu, co reszta wyprawia. czasem tylko inicjuje gonitwę, jeśli inny pies wyraźnie chce pospieprzać. może taki socjal na coś wpłynie..
  15. [quote name='motyleqq']za sterylki kotów wolnożyjących to powinno miasto/gmina płacić, a nie karmicielki ;)[/QUOTE] i jak to się technicznie przeprowadza? odławiasz takiego kota i niesiesz do SM?:D nie no, żartuję - masz dać cynk, że tu i tu łażą koty i odławia je ktoś ze schroniska? czyim obowiązkiem jest później rekonwalescencja? jeśli jest tak jak piszesz, to w pon. zadzwonię i szybciutko dam namiar na te kotki, które tam na 100% są...
  16. hahaha, u nas z kulą-smakulą jest to samo, zaturla gdzieś debil i przychodzi jęczeć z wlepionym wzrokiem pt. "no wyjmiiiiiij" :D a ciastka najmniej apetyczne na ziemi :eviltong: ważne, że psu smakują :D u nas posiłki też wyglądają koszmarnie :D
  17. wiecie co, jak tak czytam, to może i dobrze, że ta sąsiadka i jej matka nie dają się namówić na sterylki dla kotek... przetrzymać w domu może by przetrzymały, w zasadzie prawie na pewno, ale jeśli do tego dochodzą badania pod kątem narkozy, antybiotyki i kolejne "pieniądzogenne" czynniki, to na 100% kot by albo wyleciał na podwórko dzień po sterylce, albo by nie był cięty wcale... to taka rodzina, że niby się liczą bardzo z pieniędzmi, a rozwalają na pierdoły - niby sterylka droga, a karmienie miotów od 20 lat spoko, niby szkoda pieniędzy na te przybłędy, a whiskasa jedzą, choć tłumaczyłam, że to gówniana karma i jak kupują,to coś sensownego, co z hurtowni kosztuje mniej niż whiskas w markecie osiedlowym... nie przemówisz. nie znam realiów kocich sterylek i teraz czuję, że to jednak dobrze, że nie zabierają ich na cięcie...
  18. ...pewnie na wianki polazły :evil_lol: u nas nie było słychać petard, [I]chyba[/I],bo to jakoś przed chwilą stukało, nie? po 22? ja wróciłam do domu koło 22:15 i cisza, chata nie rozniesiona, więc pewnie nie było słychać tutaj ;)
  19. powiem Wam jeszcze ciekawostkę życia odkrytą na dniach - Patryk drze mordę i leci stróżować na balkon/pod balkon kiedy usłyszy słowo BITCH :diabloti::diabloti::diabloti::diabloti: wywalaliśmy z TŻ-tem gały, kiedy o czymś tam gadaliśmy, dowcipkowaliśmy i tż użył jakiegoś zwrotu po angielsku gdzie padło przeciągłe BIIIICZ... na co Patryk wyleciał z legowiska jakby go walnął piorun, wyskoczył na balkon i UJADAŁ wniebogłosy :crazyeye: sprawdziliśmy to jeszcze kilkakrotnie, tu nie chodzi o modulację głosu, nawet cichutkie "bicz" owocuje tym, że zrywa się i leci szczekać, choćby przez szybę - obowiązkowo na zewnątrz, nie w próżnię :-o jesteśmy w szoku - nigdy nie miał podobnej komendy (tzn. imię nielubianej koleżanki też powoduje "daj głos" :diabloti: ale to dla jaj i nie w taki sposób, nie brzmi podobnie do "bitch"), no i na razie mamy ze znajomymi ubaw, że pies rozumie przekleństwa po angielsku, ale skąd to się wzięło? :-o najgorsze jest to, że to brzmi bardzo podobnie do "bierz"... czyli słowa, którego NIGDY nie słyszał, nigdy nikt go nawet w żartach nie szczuł taką komendą, może jednak on był czyjś i był traktowany nie do końca fajnie... :shake: może był szczuty? dodam, że to nie przypadek, testowaliśmy wielokrotnie, za każdym razem leci zły na balkon i przegania "bitch", czyli intruza... ale zagadka!
  20. [quote name='evel'][B]A ja z innej strony - Pat umie wykonywać jakieś komendy bez względu na okoliczności?[/B] Z tego co piszesz pojętny jest. Dobrze zmotywowany pies będzie miał cały świat w d..., jeśli go wrzucisz w tryb "praca" - Zu, histeryczce jakich mało, mogą inne psy nawet pod sukienkę zaglądać, gdy ona pracuje i najwyżej fuknie, ale nie podejmuje żadnej gwałtownej reakcji, bo jest nakorbiona na robotę. Może idź do kogoś, kto pomógłby Ci wprowadzić coś sensownego "zamiast", np. bezwarunkowe równanie przy nodze przy mijankach? No i oczywiście liczy się czas reakcji - IMO Pat powinien dostać zjebę jak tylko się SZYKUJE, żeby wyskoczyć, potem jest już za późno. Choć wiem, że to upierdliwe i wydaje się niemożliwe, ale im więcej razy zdusisz już w zarodku jego chęć to kozaczenia plus pokażesz mu zachowanie zastępcze, tym rzadziej on powinien te próby podejmować. Skoro siadanie nie wychodzi, bo on się denerwuje jeszcze bardziej, to może wprowadzić ruch tzn. mijanie w bezpiecznej odległości?[/QUOTE] tak, ma takie komendy i wg. mnie do pewnego czasu było to "siad", no ale gnój się nauczył, że "siad" na spacerze oznacza nadchodzącą zadymę, mam wrażenie, że on [I]na złość[/I] zaczyna szukać spiny, bo doskonale wie, co znaczy siad, a jednak ostentacyjnie tego nie wykonuje tylko się rozgląda z uszami do góry. tak, wiem, u psów nie ma 'na złość', chodzi mi tylko o pokazanie, do jakiego stopnia widać tę celowość,to nie jest szukanie czynności do zrobienia, to nowy odruch (bo w domu 'siad' rozumie doskonale, najbardziej wbita i naturalna komenda ever) [quote name='motyleqq']popieram to co napisała evel :evil_lol: wprawdzie uważam, że zachowanie zastępcze nie do końca rozwiązuje problem PSA, tylko człowieka, ale lepsze to, niż frustracja i szarpanie się z psem ;) ale musisz być szybsza niż Patryk. ja widzę kiedy mojego małego zaczyna nosić i zanim wybuchnie mówię mu, że nie wolno i jest wszystko git wtedy. gorzej jak już zacznie ;) ale teraz nie wpada już w taki amok jak kiedyś, że czołg by po nim przejechał a on nadal by ujadał ;)[/QUOTE] i z ciekawości - jak wypracowałaś, że do tego amoku nie dochodzi? samym reagowaniem [I]zanim [/I]zacznie? niektórzy mówią że to źle, bo pies dostaje zjebkę za nic, ale ja się skłaniam ku Waszej wersji, czyli wolę zdusić w zarodku. nie zawszę to zauważę :shake: w 90% tak, ale czasem idzie z uszami na głowie, elegancko wyluzowany i mijamy psa spokojnie, a w ostatniej chwili jednak się zrywa, dosłownie w ostatnich centymetrach mijania... wtedy nie zareaguję "zanim" :shake: [quote name='evel']Zależy, jak na to patrzeć. Część psów zwyczajnie [B]nie wie[/B], że da się inaczej zachować w danej sytuacji i jeśli przewodnik takiego psa nie przejmie inicjatywy, to mamy co mamy. Jeśli to jakieś tam pierdoły typu "skaczę z radości na ludzi a ważę 30kg+" to jeszcze jakoś da się przeżyć, gorzej, jeśli to "aaaaaaaaaa, drę ryja, bo nie bardzo wiem, co innego mógłbym robić". I nawet jeśli pies ma świadomość, że to zachowanie powoduje nieprzyjemne konsekwencje to nadal nie wie, jakie zachowanie jest zachowaniem oczekiwanym. Może coś przeoczyłam, ale Patrykowi chyba nikt nie pokazał do tej pory jak można się zachowywać, żeby było super, może to kwestia motywacji, może w samym procesie nauki coś się nie zgrywa, nie da się ocenić przez net, jednak - dotychczas mamy efekty wręcz odwrotne do zamierzonych - "aha! każe mi siadać i macha mi smakami, to ja się rozejrzę, komu by tu wpier...". To coś jak nieświadome napinanie smyczy przy mijance z potencjalnie dymiącym psem...[/QUOTE] ok - jakie zachowanie zastępcze polecacie? to jest dobry trop, podoba mi się i jest "świeżym powiewem", bo wszystko inne wałkowałam. zachowanie zastępcze, a nie nagroda (piłka = nagroda, smaczek = nagroda). on nie lubi nosić rzeczy w gębie, czasem tylko niesie piłkę do domu, nie mam pomysłu na "pracę" poza aportem, a to jest jednak nagroda. szarpak przy psie też nie będzie atrakcyjny, szarpak jest super tylko w domu, jak ktoś siedzi na kanapie :evil_lol: myślę o... uwaga... DARCIU MORDY :cool3: ale nie w stronę psa, a w moją. uwielbia komendę "daj głos", bo to takie naturalne polecenie, on uwielbia się drzeć i naprawdę wolałabym, żeby darł się wniebogłosy (na mnie, tj. patrząc mi w oczy) niż na psa, bo do psa dochodzi wyrywanie. może to jest dobre zachowanie zastępcze? przy okazji spuści trochę ciśnienia. [quote name='motyleqq']wiem, o co Ci chodzi, ale bliższa jest mi idea BAT, niż zachowanie zastępcze, ale może trochę inaczej rozumiemy to słowo. bo jeśli chodzi o to, żeby pokazać psu, że szarpanie się jest złe, a za to można iść spokojnie, ale na tej zasadzie, że zmieniamy psu emocje, to wszystko jest ok. mi chodziło o to, że nie do końca fajne jest rozwiązanie, że pies owszem, idzie przy nodze, ale w środku go i tak nosi(człowiek ma problem z głowy, pies niekoniecznie). i też mi się wydaje że coś poszło nie tak, skoro pies komendę siad traktuje jako sygnał do rozglądania się. Timi też tak miał, tzn jak był na smyczy kawałek przede mną i go wołałam, to on się spinał, bo na pewno z jakiegoś strasznego powodu go wołam ;) więc zaczęłam go wołać bez żadnego powodu, aż mu przeszło[/QUOTE] teraz to ćwiczę, takie właśnie podpuchy, że znienacka ostrym tonem rzucam SIAD i przerywam mu korektą ten etap rozglądania się. parę razy udało się posadzić go bez rozglądania, m.in. na wieczornym spacerku, gdzie chodzi na podwójnym czujniku, więc mini-sukces. muszę to ćwiczyć bez psów, bo widocznie przerypałam tym, że zawsze "siad" dostawał przy nadchodzącym psie, no i się nauczył... [quote name='Majkowska']Aleeee... zauważyłam obserwując Pata że on się fajnie kontaktuje (czasem se go biorę od ciotki ze smyczą żeby ponapawać się jak to sie z psem idzie na luzie i jeszcze się gapi cudownie w oczy ), więc z tego powodu pojawia mi się taki cień że on może przy odpowiednim zmotywowaniu i korekcie odwracania się dość szybko pojął żeby np w momencie przejścia psa patrzeć na PP. Co myślą?[/QUOTE] jemu się to nie opłaca, on to robi bezczelnie i ostentacyjnie, spojrzy na mnie szybko i przelotnie i leci do psa, dokładnie jak przy "siad", choć fakt, kontakt z nim jest super, ale tylko na luzaku. nieraz idziemy i jak Pat poczuje, że ma luźną smycz i odszedł na całe 3m. to się sam odwraca co jakiś czas i patrzy, czy nie każę mu wrócić, albo sam z siebie ostentacyjnie równa ;) zawsze dostaje za to głaski/smaka choć czuję, że jest w tym jakiś ukryty cel :diabloti: co myślicie o zachowaniu zastępczym "daj głos", ale bez patrzenia na psa, tylko gapiąc się mi w oczy? (tak robi komendę, nigdy w próżnię, zawsze jest to "szczekaj do mnie", uwielbia to)
  21. [quote name='kalyna']No to jak widzisz, że się szykuje to odwróć jego uwagę.. stań bokiem, siad, utrzymuj kontakt wzrokowy, daj mu coś wtedy do roboty! i pyszne smaczki musisz mieć, gotowane mięsko czy podroby, coś mega niecodziennego ;) Może szarpanie się szarpakiem, zamiast ma lecieć z zębami... najpierw spore odległości a potem mniejsze? Może postawa tamtego psa powoduje do wyskoku? może idzie za bardzo na Was, może ogon zadarty, wpatruje się w Pata czy coś? Skoro sobie wybiera pieski to coś go musi prowokować.[/QUOTE] stara śpiewka, wypróbowane 100x. nauczył się tylko tego, że jak dostaje "siad" znienacka na spacerze,to rozgląda się, z której strony nadejdzie boruta, bo przecież mama każe usiąść, więc zaraz przejdzie obok piesek..smaczki przestały przeważać nad chęcią wydarcia mordy na psa, już daaawno temu. my już przerobiliśmy wielomiesięczne metody małych kroczków, sumiennie i skrupulatnie, nie dały efektu żadnego poza wyżej opisanym (czyli smaczki i siadanie = coś podejrzanego. nawet jak robiłam to na sucho,to i tak nie przestał się rozglądać, więc zakodował to na amen) [quote name='Majkowska']A jakbyś tak pominęła zupełnie całkowitą ideologię i postąpiła wedle swojego, hmmm jak to nazwać żeby było dobrze, sumienia (?)? Czyli - wkurza cię pies, nie chcesz tego, to mu to mówisz jasno prosto i wyraźnie. Może jestem trochę niedoczuonym w kwestii psiej durniem, ale dla mnie wszystko na pałę i jak czegoś nie chcę to nie chcę i koniec, nie gardzę klikerem ale jak ryknę to pies stoi na baczność (choć ja ryczę naprawdę bardzo mało, bo Wald jest jaki jest). I wiesz że będzie wojna - w tym momencie bym zadbała o to żeby pies nie wybuchł. Czasem sami powodujemy atak - u mnie przy Amorze hasłem "zabij" było ściągnięcie go na smyczy z komendą "spokój!" i on już zapalał się do szukania kogo dorwać, bo pańcia robi schiza to coś ważnego musi być. Dopiero pod koniec jego życia nauczyłam się go opanowywać, bez schematu, poprostu nie pozwalałam mu na atak, nie pozwalałam się nakręcać, obracać, nie i koniec, wcześniej szarpałam na kolczacie , kantarze i nie działało nic, ale byłam tak słabo prawdziwa że on miał w nosie, no i przede wszystkim - coś tam szarpnęłam a tak naprawdę mogłam w niego czołgiem wjechać,a on nie widział nic bo nie było we mnie żadnej determinacji, poprostu przeczytałam w książce że tak trzeba, ludzie mi doradzili i robiłam to bez jakiegoś większego przekonania. I to nie był pies którego bym mogła w tym momencie zglebić niczym bohaterski Milan, bo by mi rączki poodgryzał w furii. Pies niestety jest takim zwierzęciem że jak nie dostanie jasnego przekazu to postara się zrobić coś co mu odpowiada najbardziej. Nie opieraj się przed spotkaniem z J, ani żadnym innym szkoleniowcem, uważam że jeżeli ktoś będzie umiał go nauczyć tego co niemożliwe (pozornie) głupimi smaczkami to warto.A co jeszcze mi się narzuciło - był moment że go uspokajałaś piłką, to mi się podobało i odnosiłam wrażenie że ta piłka jest dla niego ważniejsza a to żeby dostał piłkę za spokój i nienaszczekanie było całą esencją jego zachowania. Odkąd pojawił się tamten facet widzę że idziesz w swoich metodach niepozytywnych coraz dalej, zastanawia mnie tylko efekt końcowy ...[/QUOTE] nieprawda, pozytywne dalej stosuję wymiennie,co jakiś czas działają, np. dziś - minęliśmy 4 psy (jednego kulawego staruszka) z czego 2 bardzo blisko i ciastko okazało się ważniejsze,ale być może miał po prostu dobry dzień,albo to były te psy, których i tak by nie zaatakował. wg. mnie to przypadek, miły, ale jednak z woli psa, a nie dlatego, że mi się coś tam udało. piłka też raz działa, raz nie - wg. mnie to poszło za daleko, żeby teraz się zastanawiać nad piłką i smaczkowaniem, bo wystarczy, że mi tego oręża brakuje, albo nie zdążę go odwrócić (np. pies wyskoczy znienacka zza rogu) i adios, cała praco - mamy darcie ryjca.
  22. [quote name='motyleqq']ja też myślałam że nigdy nic się nie poprawi, a w czwartek Timi którego wielu moich znajomych się boi luzem biegał na grillu i miział się ze wszystkimi ;) i nie musiał dostać w łeb żeby wiedzieć, że ma zachować spokój[/QUOTE] ja już nie wiem co mam zrobić, żeby Patryk [I]widział,[/I]że sobie od niego życzę spokoju przy pieskach. moim [I]goalem[/I] nie jest to, że ma latać z każdym psem wśród motylków i kwiatuszków, a to, że minie psa spokojnie ZAWSZE i że wpuszczony w towarzystwo innego psa nie będzie go gnoił/atakował. nie widzę sposobu, jakim mam mu to wytłumaczyć, a wytestowałam chyba wszystko, co mi przez rok piszecie.
  23. [quote name='Majkowska']Słabość słabością, ale nie widzę robienia czegoś jak w teatrze,gramy i nie pokazujemy nic po sobie, dla mnie to bez sensu, przewracasz psa "nie chcem ale muszem", on se leży, ty go trzymasz, wstaje zaczyna od nowa, ty go znowu pac, emocji zero itd. Do tak jak ludzie idą z psami i mówią " proszę cię, uspokuj się, ej, masz natychmiast przestać bo dostaniesz w tyłek", mniej więcej to samo tylko mnij brutalnie wygląda, a czasem wystarczyło bo wypowiedź ograniczyć do "ej" połączonego z dobrym tonem i szarpnięciem i nie pozwolić psu postawą na wybuchy.To co piszą dziewczyny wątpię że jest pozbawione emocji, na zasadzie obróć psa do góry kołami i nie pokaż mu że jesteś zła bo wyjdzie że jesteś słaba. Dla mnie nie jest ważne to trzaśnięcie, a cała otoczka tego, trzaśnięcie w zasadzie jest ostatecznością i tym się psów nie wychowuje, szarpnąć w ramach korekty, ok, wrzasnąć , ok, ale rzucac na ziemię z wyzbyciem się emocji - bezsens dla mnie. Zressztą, skoro ta metoda tak działa to dlaczego ....nie działa?!Dlaczego Pat od kilku ostatnich mcy się nie poprawił, a tak wygląda że coraz dalej idzie w swoim szale? Dlaczego nie szkoli się tym wszystkich agresywnych (naprawdę agresywnych mających mord w oczach) psów tylko jednak buduje się w inny sposób wizerunek pana który rządzi i nie wyraża zgody na takie czy inne zachowania ?[/QUOTE] Majkowska, ależ ja krzyczę i wrzeszczę, kiedy mi puszczą nerwy :cool3: trudno choleryczce odgrywać ten, jak mówisz, spektakl i udawać spokojną za każdym razem, bo czasami ku*wica sięga zenitu, kiedy setny minięty pies zostaje oszczekany a mnie już boli bark od szarpania smyczy... ale ani jedno, ani drugie nie daje wymiernych efektów, bo Patryk I TAK się rzuci, jeśli ma na to ochotę. on jest koszmarnie oporny w długofalowych efektach, bo jednorazowo jestem w stanie coś tam wskórać. albo właśnie porządnie go wyszarpię, albo niecenzuralnie zwyzywam na całe gardło :diabloti:, ale to już jak naprawdę mnie doprowadzi do ostateczności. nie widzę tego jako metody na co dzień,błagam - mam iść po skałach i walić ku*wami na psa jak opętana furiatka? :roll: to fakt, że go to zdziwi i wybije z toru, ziewa po takich akcjach i nie wie co ze sobą zrobić, ale to traktuję jako metodę awaryjną. postanowiłam, że nagram Wam filmiki w jaki sposób mijamy pieski i jak wyglądają różne konfiguracje, może coś się rozjaśni, bo tu jest tak napaplane, że porażka. a z Jurkiem się umawiam po 25-tym, mówiłam :) nie mogę się doczekać co wymyśli,bo podobno próbuje wszystko na pozytywie.
  24. Patryk na klepnięcie zareaguje albo wcale, albo ewentualnie się odgryzie (nie zaatakuje na śmierć i życie,po prostu pokaże, że mu się to nie podoba). jedyne, co mnie właśnie trzyma przed zasadzeniem mu solidnego kopa w momentach agresji z wyłączeniem mózgu jest to, że przestanie mi ufać i skojarzy, że moja ręka = zło. z drugiej strony nie wyobrażam sobie absolutnie metody pozytywnej, na ciastko może i minie tego psa, raz, drugi, a za trzecim i piętnastym oleje, bo woli się wydrzeć. z resztą to nie metoda do końca życia, a efektów nie widać, mimo długotrwałego próbowania metod pozytywnych. chyba najbardziej w całej mojej sytuacji z tym psem denerwuje mnie to, że brakuje jakiejkolwiek prawidłowości w tych jego atakach. tzn. widzę już z daleka, że będzie atak, albo będzie olewka, ale nie ma żadnych kryteriów według których on sobie to planuje. nieraz nadchodzi pies i już z daleka wiem, że będzie wojna bo Pat stawia uszy i wypina klatę, a nieraz przechodzimy obok i nawet nie raczy spojrzeć na psa. oczywiście wtedy chwalę, ale to za mało, to nie nauka sikania na zewnątrz - kiedy sobie życzy zaatakować,to to zrobi. dokumentnie mnie rozwalił przedwczoraj, jak poleciał atakować tego starszego kundelka.. najadłam się strachu i wstydu za wszystkie czasy.
  25. Robo, Ty wygrałaś życie z tymi psami po prostu :diabloti: nie oglądam już Twoich fot bo zdechnę z zazdrości..
×
×
  • Create New...