Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. a musisz go kastrować? w sensie hm, ja jestem jak najbardziej za, ale w sytuacjach, kiedy psu nie przeszkadzają jajka (nie przyćmiewają umysłu;)) i pilnujesz go przed sukami, nie macie za bardzo kontaktu, to po co?
  2. paskudne realia, nie ma co ukrywać, gdyby nie Wy, to takie przypadki (a nawet gorsze) nigdy w życiu by nie wyszły na światło dzienne..
  3. no i ja się właśnie zbieram od niego zamówić, tym bardziej, że ma tanie legowiska a moje już wyszmacone i przede wszystkim niewygodne w praniu... chyba w końcu się skuszę, ale niepokoją mnie jego inne aukcje - widziałaś? :roll: makaron z zupek chińskich wymieszany z jakimś chappi, 30kg za 100zł "pokarm dla psa" :roll: i inne paskudztwa sprzedaje, no ale może taka hurtownia.. widać nie obchodzi go, co opycha, ale mięsiwo normalne, Robo wrzucała fotki. inna sprawa, że u mnie w zamrażarce chyba nie ma miejsca na to, żeby zamówić opłacalnie te tuby... co prawda 3,5 za kilo, ale przesyłka 20zł a u mnie wejdzie MAX 5kg no i szósty "na przemiał" mogę zamówić...po przeliczeniu mi wyjdzie 6,8 za kilo a to wcale nie jakoś ekstra, to normalna cena za mięso drugiej klasy.
  4. tzn. wiesz, inna sprawa że zgon przy narkozie u zwierząt [I]się zdarza[/I]. tak po prostu, ale muszę doczytać, czy są badania, które w 100% dadzą jasny obraz, czy narkoza jest ryzykowna, czy nie. nie wiem od czego to zależy i czy ryzyko da się w 100% wyeliminować, faktem jest jednak, że moja wetka dawała Patrykowi po troszeczku, przez wenflon i obserwowałyśmy reakcję. szycie tej łapy, narkoza i wszystko wokół zajęło półtorej godziny..
  5. no i właśnie tak zrobię, choć do tej pory jako hard były po prostu zamrożone :eviltong: ale jestem zadowolona, podeszła mu zabawka, kiedyś miał kość z otworami to olewał i smętnie się wgapiał, nie ogarnął, że można zacząć z niej wyjadać, a tu proszę - taka niespodzianka ;) szybko załapał, może ZA szybko :diabloti:
  6. o matko... :( ja się strasznie boję narkozy, aczkolwiek moja wetka władowała Patrykowi bez pytania, jaką miał w schronie przy kastracji, ogólnie o nic nie pytała, ja się tylko dopytywałam co to za substancje i powiedziała dodatkowo, że to bezpieczne. nic więcej, a może jednak wypadałoby zrobić te badania serca tak na przyszłość... aleś mnie nastraszyła,więcej nie dam go uśpić do zabiegu w ciemno :eviltong: znieczulenie i przytrzymujemy :eviltong:
  7. aa i poproszę przepis na konga level hard :roll: dziś gnojek rozpracował w 15 minut, potężnie zamrożoną gruchę wypchaną posiekanymi sercami (nie wiem jak on to wygrzebał), pasztetem, kawałkiem kaczego grzbietu i chrupkami. wydłubał co do śladu, magik!:D
  8. [quote name='agutka']to teraz Profesorka musisz okazać Patrykowi dużo miłości żeby wiedział że ty nie samo zło :evil_lol:[/QUOTE] już okazałam, jak wyłapał z kapcia rzuconego przez całe mieszkanie :diabloti: dziś wyjątkowo dużo psów w okolicy się darło, a królewna oczywiście NIE WYTRZYMIE jak się też nie wydrze, ale powoli go uczę "cicho" i "spokój" - dziś pouczył kapeć :diabloti: dobry to straszak, nawet dla mnie, która brutalności wobec psa nie lubi - to piankowy japonek, waży kilka deko, jak pióreczko, nawet ostry zamach takim kapciem zrobi tylko głuche PAC bez bólu, ale sam fakt lecącego obiektu go nieco onieśmiela :diabloti: no i czasem mu się zdarzy zamknąć jak tylko podniosę ten klapek i lezie obrażony z BURRRR pod nosem na posłanie :grin: [quote name='ewaal1982']Jakby to młodzież powiedziała LOL :D[/QUOTE] młodzież :grin: powiedziała emerytka! :grin:
  9. ooo,mój ulubiony skałkowy temat - gołe parówy :loveu: ja już dawno (jak na ten rejon) niczyjej nie widziałam, więc jakbym dziś z Tobą polazła, to by była następna do kolekcji. chyba już pisałam, że tż powiedział, że każda kolejna parówa obejrzana na skałkach będzie traktowana jako zdrada? :diabloti: a tak na marginesie, to co to za żart, "chłopaki się chciały powygłupiać", super dowcip, pokażmy parówę przechodniom :grin::grin: ...no i czekam na filmik!
  10. agutka, a jak robiłaś przelew? ja zawsze robię przez Internet i mam święty spokój, bo sama widzę co klikam, czy doszedł kod, czy przepisałam, czy wyskoczyło "zatwierdzone". a skąd zamawiałaś tak w ogóle?
  11. zdroooowe, na bank, spójrz na te zdjęcia :D
  12. AHAHAHAHA!! [url]http://oi61.tinypic.com/2cyo7xe.jpg[/url] :loveu: PADŁAM :loveu: jejusiu jaki on pięęęęęęęęknyyy :loveu: u mnie ma fory przez nieuniknione podobieństwo do mojej mendy :diabloti: ale jest po prostu prze-cu-dacz-ny :loveu: sama radość
  13. [quote name='Czaki']:-x:mdleje::mdleje::flaming: No masakra jakaś. Ja jak sterylizowałam dzikusy, które też się mnożyły za potęgę to wet wziął po 100 od kota. zrobiłam to bo czółam się za nie odpowiedzialna, [B]a tu widzę jej brak i zero empatii dla tych zwierząt[/B].... ale się wkurzyłam :angryy: [/QUOTE] tutaj nie chodzi o brak empatii, a o bezmyślność- jakbym zarzuciła brak empatii i współczucia, to ta osoba autentycznie pomyślałaby, że jestem nienormalna. mama tej znajomej ma dość proste poglądy na życie i skoro karmi, to robi dobrze - to jest brak dystansu i pomyślunku z perspektywy, a poza tym przysłowiowy 'zakuty łeb', czyli nie idzie wytłumaczyć, że takie pomaganie to nie pomaganie. dopiero jakby kotów zrobiło się 600, założyłyby oddział wojskowy i zaczęłyby atakować mieszkańców po czym zajmować im mieszkania,to wtedy miałaby naoczny dowód, że coś poszło źle. skoro koty są, jedzą, rosną i dają się głaskać, to fajnie i wszystko ok.
  14. ja polecam powdychać krakowskie powietrze, w razie ktoś się czuje za zdrowo i pragnie mieć raka płuc :roll:... kiedyś myślałam, że to mit z tym powietrzem, ale mieszkając 5 lat w Krk, kiedy jadę gdziekolwiek indziej (np. na Mazury), mam wrażenie, że pierwszy raz od dawna oddycham...
  15. ehh..no JA nie będę DT nijak :shake: odległość,a poza tym mój kochany pieseczek uniemożliwia hotelowanie czegokolwiek co się rusza...straszna sytuacja jest z wiejskimi psami, ja mogę wspomóc groszem/karmą w razie się znajdzie dom na przechowanie dla pieska.
  16. matko, jaka kluseczka jest słodka to nie idzie opisać :loveu: i te zabawy...to tak non-stop? codziennie? :diabloti:
  17. ja trzymam kciuki za Cześka najmocniej na świecie, taaaki fajny pies :D
  18. Patryk makabrycznie boi się spryskiwaczy, od razu dupa w troki i zauważyłam, że część psów też tak ma - tż-ta labrador jest nieustraszony i kocha wodę, ale na widok spryskiwacza do kwiatków zwiewa. może właśnie taki spryskiwacz? szkoda byłoby, mimo wszystko, walić psu w ryj gazem, a jest szansa, że wody też się panicznie wystraszy i więcej nie podejdzie, może noś przy sobie jakąś taką flaszkę po np. płynie do szyb z wodą w środku?
  19. bydlaki - nie wiem, co tacy ludzie mają we łbach, że niby co ten pies tam ma robić cały dzień? szczekać? co to za pilnowanie, przecież teoretycznie ma przeganiać, ale jak on cokolwiek przegoni na tym łańcuchu? jak masz właściciela, to połowa sukcesu - ja bym optowała za odebraniem psa, o ile macie gdzie, a właściciela nastraszyć solidnie grzywnami, karami (tego się ludzie bardziej boją, niż grania na emocjach pt. "piesek cierpi", nie dotrzesz) i dać do zrozumienia, że "ktoś będzie miał oko" czy następny pies nie siedzi w ten sposób, choć wiem, że to niewykonalne w praktyce, ale właściciel nie musi wiedzieć.. jednego znaleźli, to znajdą drugiego...
  20. ja nie wiem, jak można na sesję zniknąć z dogo :diabloti: u mnie tendencja jest wręcz odwrotna :diabloti: a fotki super, fajnie, że coś takiego zorganizowali - moim faworytem byłby Fro i dostałby wszystkie nagrody "za gębę" :loveu:
  21. albo się podziel na bazarku :evil_lol:
  22. ale bambaryły :loveu:
  23. [quote name='Beatrx']powiedz znajomej, że pewnego pięknego dnia ktoś na tym osiedlu się w końcu wkurzy i wszystkie te koty potruje. i to tyle będzie jeśli chodzi o tę ich "pomoc".[/QUOTE] znajoma straciła tak własną kotkę, pisałam o tym gdzieś wyżej - ma sąsiada-idiotę, takiego prawdziwego chama bez uczuć, skopał jej kotkę i widziały to starsze sąsiadki, ale oczywiście woda w usta i żadnych dowodów nie ma. skopał tak, że wetka powiedziała że wygląda jak po spotkaniu z autem, krew z każdego otworu, trzeba było uśpić. sąsiad skomentował atak na swoją osobę (uzasadniony), że "się może [I]nałuczo"[/I] + że koty śmierdzą, srają i szczają i ogólnie to zaraza stulecia i może przestaną karmić. takie zdarzenie już było, moja droga - nic się nie zmieniło. znajoma się już wyprowadziła na swoje, ale mama dokarmia dalej, bo co nie przyjadę do rodziców to widzę ile kotów tam się wałęsa. [quote name='Berek']Przetrzymają je też po operacji...? Parę dni? Tydzień? Bo najczęściej o to się rzecz rozbija. Jeśli chodzi o dorosłe koty wolnożyjące, to oczywiście że jestem przeciw akcjom "adopcje". Co innego kociaki, młode koty - wtedy można próbować, ale raczej tak, żeby kot z podwórka od razu trafił do DS. Najczęściej "adopcja" dorosłych dziczków się źle kończy bo nawet jak się uda znaleźć "domek", to przeżywa on niejaki wstrząs odkrywając że to nie milunia kiciunia co się łasi. I kot zestresowany, i ludzie. BTW ciekawe czy wiecie, jak wyglądają domy tymczasowe tych różnych dobrych pań wolontariuszek. Panie wciskają sobie te zwierzaki i upychają piętrowo, ale oczy wydrapią jak się wspomni coś o zbieractwie... albo zakwestionuje stan powszechnej, różowej szczęśliwości panującej w niedużym mieszkaniu wypełnionym kotami - zwierzętami skrajnie terytorialnymi. Tylko czemuś na kocich forach pełno ich opowieści o tym jak to ten czy ów kot sika po kątach, jak trzeba leczyć ropnie po podrapaniach, a nowy - kolejny - kotek "przyjęty na DT" czemuś dwa miesiące siedzi rozpłaszczony pod szafą. "Wycofany" taki. [/COLOR]:angryy: No i czemuś te kotecki ciągle chorują, biedaki. Ale, w sumie, wtedy można ogłosić zbiórkę "na leczenie". Tyż dobrze. [COLOR=#000000]Peem tak: żeby pomagać, byłoby dobrze trochę znać podstawowe cechy gatunku. I jego behawior [I]dlanaprzykładu[/I]. [/COLOR][/QUOTE] wiem, że przetrzymać kota po sterylce gdzieś trzeba - osoby, o których mowa, mają stado swoich kotów (same samice) i nie byłoby problemu w przechowaniu kolejnej kotki, bo wielokrotnie tak było, że jeśli któryś kot się pocharatał, wpadł pod samochód czy coś mu się stało, to trafiał do nich na DT (po którym był znowu wypuszczany "na wolność", czyli sterczenie pod klatką celem najedzenia się 2x dziennie). a jakie widzisz rozwiązanie dla miliona kotów różnej płci pod jednym blokiem, które regularnie dokarmiane mają wspaniałe warunki do rozmnażania? wg. mnie albo nie karmić wcale, albo karmić rozsądnie, tj. złapać i wysterylizować kotki. one naprawdę się szybko oswajają, dzikusy bywają tylko okresowo, bo są przeganiane przez "stado". mówię jak było kilka lat temu, bo nie jestem tam regularnie, ale znając życie, to nic się nie zmieniło.
  24. Majkowska, nie przeprowadzaj się :placz:
  25. iiii tam gotowane - opracowałam już konga odpowiedniego dla Patryczka, zmielone za łatwo wychodzi :diabloti: siekam serca, upycham do oporu a przekładam mieszanką pasztetu z pokruszonymi smaczkami - na koniec teaser w postaci paszteciku wychodzącego zalotnie na zewnątrz i do zamrażary na kilka godzin :diabloti: niezamrożonego rozwala w 5-10 minut, a po ostrym mrożeniu dochodzi zabawa do pół godziny. ogarnął, co trzeba robić i wylizuje do cna, po prostu NIC nie zostaje :D dziś w ramach zwiększenia trudności wepchnę kość z kaczego korpusu - będzie dłubanie :diabloti: dodam też, że chyba zafunduję tż-towi eksmisję, bo Patryczek bez obecności mego wybranka jest fantastyczny dla mnie - wczoraj późną nocą przylazł do mnie piszącej na kanapie, położył łeb, dostał w przypływie czułości HOP (chociaż kanapa jest zakazana) i uwaga - wlazł, ale tylko do połowy :cool3:, tj. nogi na podłodze, wtulił się jak szczeniaczek i...zasnął. spał tak na stojąco z półtorej godziny :loveu: a jak się budził, to lizał mnie z czułością i ogólnie najwspanialszy piesek na świecie. biorę go też na ręce normalnie, wczoraj i dziś na próbę znienacka go podniosłam, tylko stęknął jak staruszek, zero agresji. chwalę, smaczkuję i jest super, choć na spacerze współczynnik darcia mordy jest taki, jak zawsze - przeprowadziłam luzem koło dwóch psów, ale na trzeciego już wyskoczył, dobrze że na smyczy..
×
×
  • Create New...