Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. a u nas podstawa to drób, bo mam najwięcej, najłatwiej i najtaniej, głównie skrzydła, nogi i półdupki z kurczaka, indycze szyje, okrawki z piersi i kacze korpusy/grzbiety. druga z kolei jest wołowina, często Patryk je serca, a technicznie rzecz biorąc to mięso, niemal bez tłuszczu :) to chyba równoznaczne z mięśniem np. z goleni, prawda? czy sobie dorabiam ideologię? jest różnica w "wołowinie klasy I" i sercu wołowym z punktu widzenia żywienia psa? do tego daję jaja, bardzo dużo, żółtka niemal codziennie, warzywa - marchew, seler, burak najczęściej, owoce to jabłka i resztki do wygryzienia z arbuza :diabloti:, czasem banan, jak za długo poleży ;) nabiału nie daję,bo go ganiało, ale wylizuje przynajmniej raz dziennie opakowanie po jogurcie naturalnym czy serku wiejskim, bo tż zjada hurtowo, więc coś tam z tego może i wędruje do organizmu. oprócz tego kurze łapki (wędzone bądź surowe), świńskie nogi (rzadko, raz na 2 tyg. albo rzadziej) i suplement Multical (witaminka uniwersalna), a teraz poluję na olej z łososia. czasem sypnę garść płatków owsianych do papki warzywnej czy mięsa mielonego, no i smakołyki "sztuczne" jak jakieś mięsne kostki typu Maced, bardzo malutkie, żeby móc dać częściej. tak wygląda dieta u nas :) pomijając fakt, że od dwóch dni pies rzyga w nocy :diabloti: to jak do tej pory zero komplikacji, a jemy już tak z pół roku... nawet nie ma biegunek, nic, choć dieta zróżnicowana i o różnych godzinach. jak mi nie przytkało psa i przestanie rzygać, to znaczy, że barf jest ok :diabloti: wychodzi 100zł na miesiąc "na bogato", czyli jak nie szukam po taniości tylko biorę jak leci, przy zaciskaniu pasa da radę za 60zł.
  2. dziś robił, normalny, większy klocek bez żadnych odłamków ani niepokojącego koloru - sprawdzałam :diabloti: słuchajcie, padło mi na mózg... moi znajomi poszukują dobka do adopcji, mieli kiedyś i teraz chcą koniecznie dobermana albo w typie, wolą adoptować niż kupić, więc pomagam im znaleźć odpowiedniego (ma być 100% łagodny). grzebałam na stronie krakowskiego schroniska i znalazłam... [IMG]http://www.schronisko.krakow.pl/files/objects/49762/10/damian_DSC_1066.JPG[/IMG] [IMG]http://www.schronisko.krakow.pl/files/objects/49762/10/damian_DSC_1073.JPG[/IMG] wiecie jak ten delikwent ma na imię? DAMIAN :loveu: wszyscy znajomi walnęli śmiechem, a ja... się zakochałam :oops: poszły żarciki, że to brat Patryka i na dodatek DAMIAN, litości :D biedne, skrzywdzone imieniem zwierzątko - w sam raz dla mnie :diabloti: tż przewrócił oczami, że jestem nienormalna... ...a ja jutro jadę do schronu z worem karmy - poznać Damiana :oops::oops::oops::oops: trzymajcie mnie,bo walnęło mnie w dekiel - zakochałam się tak samo, jak w mojej wszy po pierwszym spojrzeniu, od razu myśl - BIORĘ. nie mam warunków na drugiego psa, wynajmuję mieszkanie, nie mam stałej pracy, okresowo mam sporo kasy i utrzymałabym dwa psy z palcem w nosie, ale chwilami niestety ledwo - ledwo... Patryk to najmniejszy problem, poznałby "brata" na spacerze w sforze,to obeszłoby się bez wojny, pewnie by polubił psie towarzystwo. oficjalny plan jest taki, że jadę z tą znajomą, która poszukuje dobka (ona chce jakiegokolwiek psa, to jej facet naciska na dobermana) i poznamy Damiana - jeśli jest fajny i kontaktowy, to jest duża szansa, że koleżanka się złamie i go zaadoptuje,bo ze zdjęć jej się podoba (i też się podśmiewa, że to brat Patryka :D). jeśli nie zdecyduje się go wziąć, to... ...obawiam się, że to kudłate ze mną wróci :oops: zróbcie coś, żebym nie ściągnęła tej brodatej bidy do domu!!!
  3. ok, dałam mu żreć, bo nie wytrzymam tego mendzenia :diabloti: jak rzygnie, to jutro prześwietlonko. nie mówcie tylko, że trzeba psu dać narkozę do rtg :roll:
  4. Majkowska, będzie to problem, jeśli podjadę do Ciebie po 23 dopiero? Bo jadę do znajomych i tak właśnie będę wracać autem... wzięłabym te legowisko i zrobiłybyśmy wymiankę pod Twoim blokiem, żebyś nie łaziła - dasz mi tylko namiar i podskoczę pod blok, co Ty na to? nie za późno? wcześniej Cię pewnie nie ma, bo jadę już niedługo, a pewnie remontujesz ;) napisz mi smska czy to nie za późno :)
  5. doglov, ja nie w temacie - fasolka w drodze? :D
  6. [quote name='agutka']Profesorka ja mojej po takich żółciach robię głodówę do wieczora skoro kupa ok to coś w większym kawałku zeżarł i przewód chciał się tego jakoś pozbyć[/QUOTE] kurna, to już za późno, bo zjadł dziś... waham się czy dawać mu wieczorny, tj. dupsko z kaczki [quote name='LadyS']PP, może to kwestia za wcześnie/za późno podawanego posiłku ostatniego? U nas był swego czasu rzyg taki nad ranem, jak pies za głodny - i tylko nad ranem, w dzień nie. Przesunęliśmy na później wieczorną dawkę i jest już ok :)[/QUOTE] on nie je regularnie, on je rano jak wstanę (raz o 7, raz o 10) i mniej więcej 8h później ma drugi posiłek,czasem później, jeśli nie ma mnie w domu. nigdy nie jadł regularnie o bitych porach i nie reagował źle na zmiany godzin karmienia, jemu to obojętne, bo dojada w dzień (resztki kulinarne, smaczki). [quote name='Panna Cotta']Rico rzyga mi np jak jedzie w aucie, ale tylko jak na czczo jest. Rzygał jak jechaliśmy na kastracje- na czczo. Rzygał jak niedawno jechałam do rodziców rano- na czczo. Wiec teraz przed jazdą dostaje choćby dentalstixa i już nie rzyga. I też o trawie pomyślalam, ale jak mówisz, że to ni to... Może rzeczywiście do wetki jak do jutra nie przejdzie.[/QUOTE] po trawie jak sobie rzygnie, to właśnie trawą i zawartością żołądka - teraz walił na pusto, przed 2 noce z rzędu... ja się położyłam po 2 wczoraj a i tak rano narzygane, więc musiał jeszcze raz gdzieś chlapnąć. boję się, cholera, że coś mu stoi...no ale kupa elegancka, nie wiem sama :shake: dałam ten kleik z marchwią i jest ok, zaraz idziemy na spacer, pies żadnych objawów nie ma, poza tym nocnym haftem x2. no nic, jak dziś zwróci, to do wetki, tylko co wtedy? jakie badania, rtg? usg?
  7. Pani Profesor

    Barf

    kurde, może faktycznie to od tego? wczoraj nie miałam barfa żadnego, więc na wieczór Pat dostał warzywa z jajkiem, trochę mało, no ale zdarzało mi się parę razy go przetrzymać kiedy mięso się rozmrażało, albo nie było mnie w domu w "porze karmienia", z resztą dopchał się smakami... fakt, że wczoraj wybitnie intensywnie żebrał, ale żeby tak od razu rzygać z "głodu"? a co myślicie o dzisiejszym żarciu? dostał rano jajo, teraz zje kleik z ryżu i marchwi (nie barfowy, ale niech mu nasmaruje ten żołądek) - dać mu wieczorem kaczą porcję? grzbiet, kości z mięsem.
  8. jaka piękna Venus :loveu: fajnie, że jest takim ogarniętym szczylkiem, to dobrze wróży ;) i u nas wypady "w miasto" (mimo tego, że mieszkamy w mieście :evil_lol:) są takie jak u malawaszki - Patryk od razu stróżuje i po chwili przejmuje władanie na dzielni, przyszedł = jego terytorium :cool3:, już nie wspomnę o świrze na nowe zapachy, więc u nas każde nowe miejsce musi być obsikane, obwąchane i oszczekane, później można spacerować ;)
  9. ooo, wróciliście :D Dżamal jaki basior, ja pierdykam :crazyeye: kawał pieska :razz: nie dla mnie do wyprowadzania na pewno :D :D
  10. Pani Profesor

    dubel

    chyba będę musiała to [I]zjutubować[/I], albo pójdę gdzieś na trening agi i podpatrzę, ewentualnie znajdę kogoś, kto już tego nauczył psa - jak przychodzi co do czego to miotam tymi nogami, pies się plącze i wyrywa mi smaka, dostaje nerwówki i obchodzi mnie naokoło i tyle ze slalomu :eviltong: a że pies reaguje na gesty to akurat dla nas nie nowość, ja mogę mu dać komendę "idzie Janusz" i dać gest na szczekanie ("kłapanie" dziubkiem z palców) i Pat się rozedrze, to fajnie wygląda jeśli robię jakąś pokazówę przy znajomych i powiem mu np. imię nielubianej koleżanki, dyskretnie dam gest a on się rozdziera :evil_lol: tak samo mój żarcik, że pies zna wszystkie języki świata - daję komendę np. po angielsku, później w jakimś innym języku, a Pat i tak nie słucha tylko patrzy na gesty ;) wycelowany pistolet = siedzenie na tyłku z łapami w górze, palec w dół - waruj, płaska ręka - siad, generalnie fajnie, tylko nie umiem go tego oduczyć :diabloti: i często jest tak, że daję mu komendę słowną, Pat ją zna, ale nie pomagam mu gestem, więc robi co uważa - zazwyczaj nie trafia :diabloti:
  11. nie żarł - ostatnio nam się na spacerze przecież porzygał, ale to żarciem z trawą, więc ewidentnie przeczyściło, a teraz nie żarł i haftuje żółcią. szukam winowajcy, no na razie prócz pomidora brak. załatwia się normalnie, nie boli go brzuch, bawi się i drze mordę z balkonu :diabloti: więc zdrowy, tylko te nocne rzyganie żółcią... no cholera wie o co chodzi. poczekam, zobaczymy czy dziś znowu go szarpnie. teraz dostanie kleik, a myślicie że dać mu normalnie posiłek na wieczór? mam kaczy grzbiet z kuprem, kości + mięso.
  12. Pani Profesor

    dubel

    a jak to przełożyć na slalom między nogami w trakcie, kiedy ja idę? :diabloti: kombinuję na głupa, czyli smaczek między nogami, ale on po prostu wodzi nosem w tym miejscu gdzie go mam, nie zajarzył za cholerę o co mi chodzi, szukam jakiejś metody "agilitowej" teraz, bo nie chcę go wodzić za nos non-stop. w ten sposób umie "czołgaj się", że wodzę smaczkiem po ziemi, na odległość nie umiem mu wytłumaczyć nooo :(
  13. ja z własnej woli nosiłam buty z blachami przez parę lat :evil_lol: no ale do pracy to faktycznie może być dyskomfort. kurde, lipa straszna taka praca "na akord" i jeszcze o 18 dają znać... nic nie zaplanujesz, makabra :shake: a co z tą drugą, u Bogdana w firmie? idziesz tam próbować? może będą lepsze warunki niż taka "dorywcza" cholera wie o której i kiedy... moja mama teraz pracowała przez ostatnie kilka lat w UK (wraca za kilka dni na stałe :cool3:) i też miała co jakiś czas tak, że "napiszą wieczorem" czy przychodzić, czy nie. nieraz napisali o 22 (mama musi wstać przed 5 żeby tam dotrzeć, nie ma auta w UK) i weź tu człowieku jeszcze pośpij, wyszykuj się, uprasuj :roll: tragedia. najlepsza praca,to praca z domu wg. mnie :diabloti:
  14. Pani Profesor

    dubel

    Yuki, przyjmij rady :cool3: dogomania to jedyne miejsce, gdzie ktoś z własnej woli radzi za friko, ja tam czerpię garściami ile wlezie :D
  15. nie - w ciuchach, w ostateczności w piżamie :cool3: nie mam szlafroka, po cholerę to komu :watpliwy: jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy kupić tej instytucji i uważam ją za zbędną :eviltong: mam za to taki polarowy kubraczek, dostałam od mamy :D : [IMG]http://thumbs2.ebaystatic.com/d/l225/m/mqq20Af8yxX6AePmzsbcPuQ.jpg[/IMG] tylko inne kolory,to jest akurat super :cool3:
  16. aha, szukam winowajcy - przedwczoraj zeżarł pomidora (ze skórą, ale pomemłał) a wczoraj kawałek papryki :roll: może to ta cholera podrażniła mu żołądek? jak dziś w nocy znowu rzygnie,to dzwonię do wetki
  17. [quote name='Wola istnienia.']U mnie jeśli się widzi smycz to często przed klatką bloku, pan w szlafroku i trzyma pieska na smyczy metr dwadzieścia. Piesek się załatwi i od razu do domu...[/QUOTE] ja tak często robię nocą :diabloti: ale to nie jest wieczorny spacer, tylko nocne opróżnienie pęcherza, takie minutowe, po prostu zbiegam pod klatkę żeby nie trzymał do rana i tyle ;)
  18. ok, to na śniadanie ryż :diabloti: kurde, załatwił mi się normalnie dziś, elegancka kupa bez żadnych problemów, cóż to może być za nocne rzyganie? :shake:
  19. Pani Profesor

    Barf

    a co myślicie o tym, że pies od dwóch dni nocą wymiotuje żółcią? malutkie plamki, z przedwczoraj na wczoraj zostawił 4, z wczoraj na dziś - 5. przedwczoraj znalazłam fragment chrząstki z indyczej szyi, dzisiaj nic, puste plamki. załatwia się normalnie. co mu dać do jedzenia? rozgotowany ryż, choć nie-barfowy? trochę mnie barf martwi w wykonaniu tego pieska, bo on bardzo szybko żre i generalnie łyka duże kawałki, ale nic się nie działo - do teraz. ogólnie pies się czuje ok, tylko od 2 dni plami wymiotami w nocy. mogło mu coś się przytkać, jakaś niestrawność...? barfować dalej?
  20. ten park Majkowskiej to nie taki do końca psi park ;) po prostu spotykają się tam psiarze.
  21. zmierzchnica... :diabloti: :D ten obrazek :loveu: słuchajcie, zostawił mi w nocy parę placków z żółci... :shake: nie wiem co mu dać, dałam kawałek kaczego kupra i jajko bo mi jęczy że głodny, ale nie wiem - mogę dać rozgotowany ryż z marchewką? wiem, że to nie barfowe, ale na wymioty... co myślicie?
  22. echh.. miałam nie pisać, bo po co panikować - wczoraj Patryk rzygnął parę razy żółcią, aż zwrócił kawałek główki od małej kostki z indyczej szyi. ot, zdarza się. było wszystko ok, a przed momentem zarzygał pokój - znowu żółć, ale tym razem bez żadnych kości, na wieczór miał warzywa i jajko, kości nie jadł... jak sprawdzić, czy psu się nic nie zatkało? jakieś prześwietlenie? jeżeli pies się zachowuje normalnie, nie boli go brzuch i po prostu haftuje od dwóch dni (malutko, ale jednak) to czy jest to w ogóle niepokojące? ...nie powiem już, która jest godzina...
  23. proponuję winko dla relaksu :evil_lol: no i czekamy na relację!
  24. no no - czyli postępy :cool3:
×
×
  • Create New...