Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. oho, włamałam się, a tam cisza :-o i nie ma foteczek :( poproszę zatem o link :)
  2. aaaaale foteczek :loveu: zaraz Ci się włamię do albumu i do siebie ukradnę część fot.. a jak byłam przy lekturze posta o kleszczu, to pierwsza myśl - do weterynarza! :D poważnie, klinik jest w cholerę w naszej okolicy, podejrzewam, że spokojnie wyjęliby człowiekowi "po prośbie", a w ostateczności za 5zł jak u psa :eviltong:
  3. Pani Profesor

    dubel

    tu nie chodzi, Yuki, o gnębienie Ciebie czy czepialstwo, a o to, że w przypadku pierwszych fot np. ja zareagowałam obojętnie,bo ot, wzięła kurczaka na ręce i cyknęła, kurczak i pudełko jakie są każdy widzi, świata nie zbawisz, koniec tematu. widziałaś jednak, że wywołało to poruszenie i dlatego bez sensu było wrzucać dalsze fotki, gdzie wg. mnie dobitniej widać, że to nie są jednak "w miarę" warunki, a twarda znieczulica. o to chodzi, że dogomaniaczki próbują Cię nakłonić do refleksji, a nie zbesztać ;)
  4. agutka, ja tam trzymam kciuki za wychowanie Ledzi obojętnie jaką metodą, naprawdę domyślam się co z nią masz, bo pewnie jest 2x gorsza od Patryka + jest bullkiem, więc nie dziwię Ci się nic a nic, że sięgasz po ostrzejsze środki. a paczka.. cóż, zależy jaką umowę mają z kurierem, tzn. w ile godzin ma to być dostarczone.. nie wiem jak to jest, tj. kto ma się wykłócać z przewoźnikiem o zwrot kasy za zniszczenie paczki, czy Ty, czy sprzedawca...
  5. hahha, jak się obraziła, że dyskusja wygasła :grin: a z mięsem... no cóż, ewidentna wtopa :( dawaj znać jak idzie spór, wg. mnie nie ma w tym Twojej winy.
  6. ale słodko :loveu: + ja też uwielbiam spać z psem o ile jest wykąpany :cool3: Patryczek śpi jak pluszak :D
  7. ja powinnam ważyć z 3x tyle przy moim odżywianiu :diabloti: no ale niestety daje się we znaki na inne sposoby, włosy, paznokcie... trzeba się chyba zmotywować jakoś :roll: a dla porównania - z trzymaniem psu diety nie mam problemu, lubię liczyć składniki i analizować, czy aby na pewno zdrowo je :diabloti:
  8. ja też nosiłam acanę rybną na smaczki i też śmierdziałam jak skrzynka wędkarza ;) ale szybko przywykłam, mnie ogólnie nie brzydzą psie smrodki jedzeniowe, ani karma, ani surowe mięcho, ani przysmaki. ot, kwestia wrażliwości, choć kupsko w domu albo na psie to przeginka i tego nie zdzierżę :diabloti:
  9. [quote name='Majkowska']Czyli jest? Bo wydało mi się dziwnie podejrzane to że tż zapomniał okularów... pomyślałam nawet że może mecz będą rozgrywać między jednym kieliszkiem a drugim...[/QUOTE] non-stop są mecze, w końcu mundial ;) teraz właśnie drugi się kończy powoli. [quote name='Majkowska']Nie, to ja zazdrosna o niego nie jestem, ale np nie lubię jak mówi że idzie na mecz a idzie się uchlać z kumplami.Bo niestety mój Tż tak ma - nie pije rok, ale jak już pójdzie to żyga 3 kolejne dni...To się tak zdaje, ale 24h/ dobę razem być nie można bo się niedobrze człowiekowi już na sam widok zaczyna robić :D Ja wyznaję zasadę taką że dzielimy się obowiązkami (póki co ja i tak mam większość) ale i każde robi co chce, nie krępujemy się wzajemnie. Ja chodzę sama w pola z psem, jeżdzę na dogtrekkingi, tż idzie sam do kumpla. Właściwie wstępna wersja to była że kumpel miał przyjść do nas oglądać mecz, ale tak miałam dość jego gadania, "przymusu" goszczenia go, martwienia się że tu za głośno, tu nie zasnę bo się martwię, że wolałam TŻta puścić samego tam.Dzidziuś śpi spokojnie, a to było warunkiem jego wyjścia ;) A jeszcze dopiszę, co mi się zdaje - jak już się jest po ślubie to chyba bardziej się wymaga i jakoś ta "zazdrość" wzrasta, bo jak to jesteś moim mężem a idziesz sobie z kumplami? Ja nie mam takiego , chcesz idź, ja pójdę, ale jak trzeba się zająć domem to jesteśmy w domu,chociaż mam znajomych którzy np się bez siebie nie ruszają itd...[/QUOTE] ja tak mam z tż-tem właśnie, że rzadko chodzimy oddzielnie, no ale u nas nie ma dzidzi więc nie ma obowiązku pilnowania jej przez jedno z nas. jeśli już ktoś idzie sam, to prędzej on niż ja, bo ja preferuję spotkania koedukacyjne ;) bo z "babskich wieczorów" nigdy nic nie wychodzi, zawsze się jakiś chłop przypałęta ;) więc i tak robimy spotkania i wyjścia "mieszane". z drugiej strony, jakby chciał gdzieś wyjść, to krzyż na drogę i kop w dupsko na rozpęd - mam wolny wieczór dla siebie :diabloti: nie wyobrażam sobie zabraniać takiego czegoś, albo żeby ktoś miał mi zabronić... o nieeee nie nie nie.
  10. Pani Profesor

    dubel

    nie jako jedyna, te powygryzane kurczaki w klatkach i ściśnięte jak parówy dorosłe osobniki trochę zmieniają postać rzeczy.. poprzednie fotki kurczaczków w kartonie to nic takiego, tutaj już się jakoś źle robi przy patrzeniu. co kto lubi.
  11. ja też oglądam mecz :diabloti: już drugi dzisiaj :evil_lol:
  12. ...jutro dam Ci popalić, droga ciociu, na spacerku :cool3: z resztą kuźwa, to tylko drugi koniec Krakowa, będziemy gdzieś wypośrodkowywać spacerki ;)
  13. nie wiem, czy to już pora na przedwczesną radość biorąc pod uwagę ile ostatnio jest zwrotów... no ale weź i się nie ciesz :loveu: fantastycznie!! :D
  14. [url]http://img31.otofotki.pl/lh7_WP_20140628_020.jpg.html[/url] jaaakie kochane :loveu: fajnie mieć wesołego pieska :diabloti: a odnośnie lepszego powietrza,to Pat robi to samo, jakakolwiek bramka/barierka wywołuje przymus wetknięcia nosa albo łba, w razie się zmieści ;)
  15. co u Was?? jak Zdzisiek się miewa?
  16. a mała jest karna? w sensie kiedy ją okrzyczysz/skorygujesz to faktycznie działa na nią, czy raczej wisi i powiewa? nie znam się na wychowywaniu szczyla, ale mam psa z utrwalonymi paskudnymi nawykami i muszę się koszmarnie gimnastykować, żeby jeszcze bardziej tego nie pogłębić, a maluch wydaje się bardziej hm, plastyczny ;) więc może pozytywne wzmocnienie jak nie naburczy, a jeśli się jeży to jakieś "EJ" czy "NIE WOLNO" czy co tam macie..? tak najprościej, w końcu to maluch jeszcze :D tak czy owak bym nie olewała, mojemu psu ktoś musiał kiedyś odpuścić wyskoki, później ja nieco odpuszczałam no i mam histeryka drącego japę na co popadnie...
  17. a ja się odżywiam parszywie :D mam dni "zdrowotności" gdzie wsuwam właśnie ujemne kalorie, obiadki typu mięsko+ziemniaczek+sałatka, a pozostały czas.. no cóż, co się nawinie :diabloti: w ilości dowolnej i o dowolnej porze, choćby to była 2 w nocy... i też mam tak jak Ty, majoka - żrę jak stary chłop, tatar z wódką :loveu: no makabra, a najlepszy posiłek to pajda ze smalcem i kawał ogóra...
  18. a Patryczek zje wszystko :loveu: tylko no, z różnym skutkiem...:diabloti:
  19. po żwaczach większość psów szuka :cool3: ja nie daję żwaczy, baaaaardzo rzadko jeśli już, ale z suszonych lepiej idą krowie siusiaki, świńskie nosy, uszy, kurze stópki. żwacze raczej odpuszczam, tak samo płuca, Pat po nich też miał apokalipsę..
  20. na pewno tak, na pewno zauważyłabym inne gesty i ruchy, ale po ogonie jest najłatwiej ;) kikutek co prawda się majta i pokazuje radość/podniecenie, ale już intencji w krzakach nie pokaże, a Pat sobie coś wywąchuje bardzo często, więc wskazuję na te praktyczne 'zastosowania' ogona,które już wyłapałam ;) z resztą lubię ogon, można psa za niego ciągnąć :diabloti:
  21. odnośnie czytania psa, to wiem, że nie tylko ogon wskazuje na intencje, ale kiedy Pat np. wącha w głębokich krzakach i ma postawiony ogon albo luźno nim macha, to po prostu sobie wącha, zaś sztywny bicz majtający się w poziomie oznacza, że coś wywąchał i tego szuka/poluje, co może oznaczać potrzebę natychmiastowej ewakuacji pieska i odwoływania - dzięki temu, że ma ogon, widzę to nawet z daleka i jak jest zakopany w krzakach, więc mogę w porę zareagować, coby żadna mysza albo inny kret nie dokończył żywota :cool3:
  22. aha, jeszcze słowo o pizzy - to nie bułka drożdżowa, więc nie zostawiam do wyrośnięcia NIGDY. żadnego ciepłego miejsca, tylko same drożdże odstawiam na chwilę z cukrem, żeby wyrosły, ciasto NIE. mam znajomego kucharza, speca od pizzy i on jak przyrządzał ciasto to odkładał je do lodówki :cool3: także typowo cieniutka pizza nie wymaga rośnięcia wg. mnie.
  23. [quote name='4Łapki']PP, ja o batonach jeszcze. Znalazłam w Carrfourze baton RAFI za 1,99 zł. Skład: [I] mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego min. 70%, woda, dodatki zbożowe do 10%, składniki mineralne: wapń i fosfor[/I][/QUOTE] fuj :diabloti: na pewno to nie jest dobre jedzenie, bo to mięso jest bankowo po obróbce i "produkty pochodzenia zwierzęcego" to może być wszystko ;) tłuszcz z wymion, oczy i tak dalej, na co wskazuje cena :diabloti: ja miałam nadzieję, że znalazłaś barfowe batony, tj. z surowym mięskiem :-( żebym nie musiała ściągać z neta, ale najwyraźniej nie, to o czym piszesz to badziewna psia mortadela :eviltong:
  24. Majkowska, nici, właśnie tż polazł na siłkę więc zostaje mi całe sprzątanie i zakupy... kalyna - przepis jak przepis, ja ciasto robię na oko :diabloti: tzn. drożdży daję 1/3 kostki (takiej stugramowej), rozcieram z cukrem, wrzucam do mąki z wodą, solą i oliwą - bełtam, mieszam i czekam na konsystencję ;) jak się ciągnie,to dosypuję mąki, w razie się kruszy - daję wody, totalnie na oko. ciasto rozciągam i staram się podrzucać albo rozciągać, żeby unikać wałka, ale czasem się wspomogę i rozwałkuję - kamień nagrzewa się w piekarniku przez ok. 20min na pełnej mocy, musi być bardzo mocno rozgrzany. kładę wtedy szybko na tym placek i doprawiam na kamieniu (to jest ważne, bo robię przezroczyste, cieniutkie ciasto i jak dam dodatki na blacie, to za cholerę tego nie przeniosę do piekarnika, więc przyrządzam szybciutko na kamieniu w piecu). z dodatków to co kto lubi, a sos robię zawsze taki sam - pomidory w puszce (albo świeże, odparzone ze skórki) wrzucam do gara z ziołami i kapką keczupu, wyciskam czosnek i zagotowuję, robi się aromatyczny i fajny. oczywiście czasem nie chce mi się pitolić, więc smaruję placek koncentratem ;) ale to po najmniejszej linii oporu. szybko kładę dodatki na placku na kamieniu, zamykam piekarnik, 5-6 min i wyciągam ;) mam elektryczny, w gazowym pewnie jeszcze szybciej się zrobi.
  25. argument ze sterylką jest jednak trochę na wyrost wg. mnie,bo owszem - daje komfort, że nie trzeba pilnować suki w cieczce i odganiać amantów - ale też minimalizuje ryzyko wpadki, powołania do życia miotu, który trzeba będzie uśpić, albo zasili on grono bezdomniaków do opchnięcia. inna sprawa, że cóż.. pies się rodzi z uszami i ogonem, no spoko, ale pies też się rodzi z futrem, które jednak trymujemy/przycinamy, z chęcią polowania, którą w nim dusimy (jak ja w moim psie, totalnie wbrew jego naturze :diabloti:) i generalnie pies jako zwierzę jest tak dostosowane pod człowieka (vide - setki psich ras wyhodowanych na własne potrzeby), że hipokryzją jest mówienie o "działaniu wbrew naturze" przy ciachaniu ogona/uszu. jakbym miała klapniętego asta,to pewnie bym go nie cięła, ale gdybym adoptowała ciętego, to też nie miałabym z tym problemu. ot, wisi mi ten aspekt i tyle. ogony za to lubię ;) i nie wiem po co ścinać taką dobrą psią wyrocznię, ja po ogonie poznaje nastrój i nastawienie u mojego psa jak po niczym;)
×
×
  • Create New...