Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. ja za cholerę nie potrafiłam złapać metody na nitkę, nie wyobrażam sobie, jak ktokolwiek może wydłubać tym kleszcza, ale na YT są filmiki :cool3:
  2. [quote name='Majkowska'] A teraz się pochwalę naszym spacerkiem , dawno nie było miło...:loveu: Wychodzę z pieskiem a piesek pobudzony , piszczy, rwie na przód...:roll:Pomyślałam że może pieseczkowi się chce kupkę, może się podniecił nadmiernie że idziemy na spacerek itd... ale piesek [B]radośnie rozpłaszczył się jak pająk[/B] i rwie przed siebie. Jak nie przykleił się w kilku miejscach tak nie mogłam go oderwać:roll: Stwierdziłam że biedactwo przebiegnę w parku bez Jagi bo coś się nie mogliśmy zgadać, więc pędzimy sobie radośnie i nagle piesek robi skok w bok i ziuuuu do siurów, a ja wpadam na krawężnik i wykręcam sobie nogę w kostce. Jak dziadem nie miotnęłam spowrotem na chodnik, a ten pisk w miejscu i dalej do trawniczka bo tam sunia czeka na niego...:mad: Przechodzimy przez ulicę a on dalej jękoli i łeb mu lata z prawa na lewo w nerwach jakby się bał po ulicy chodzić...... Przeleźliśmy i widzę w oddali jakieś światełka jadące po chodniku w naszą stronę - jedzie facet calkiem młody na bardzo nowoczesnym wózku inwalidzkim. Wald od czasu jak zaczęła go najeżdzać na przystanku wózkiem babka lubi na wózek szczeknąć w obawie że zostanie zaatakowany, ale tu szedł całkiem nieźle... Do momentu jak gość już był prawie za nami i nie wydał jakiegoś dziwnego dźwięku - nie wiem czy to tik był czy może on to zrobił na psa, ale Wald ryknął jak dziki i odskoczył z podkulonym ogonem... I tu następuje punkt kulminacyjny - smycz Walda zaczepia mi się o nogę i chcąc go szarpnąć do tyłu rzucam Waldka na ziemię, nadeptuję mu na środek przedniej łapy, a jego zaćwiekowana obroża wbija mi się w nogę:roll: Miotnęłam nim znowu dodając do tego najgrosze wyzwiska, jakaś baba spojrzała na mnie i pokiwała przecząco głową, Waldek zaczął przeraźliwie wyć i wyciągać łapę do przodu, a ja poczułam że noga mnie grzeje niesamowicie i ociekam krwią... Ludzie się patrzyli na mnie jak na idiotkę, a ja z wyjącym i kulejącym Waldkiem niestając na jedną nogę zaczęłam się oddalać czymprędzej żeby nie robić z siebie widowiska... Stwierdziłam że wejdę do parku, obejrzę Waldka nogę , swoją, ochłonę i może trzeba będzie dzwonić po ojca żeby nas do weta zabrał, bo dość mocno mu stanęłam i w bardzo kiepskim miejscu...Z jednej strony mi go było szkoda, z drugiej miałam ochotę go rozszarpać za te radosne wyczyny:angryy:... W parku trochę zapomniał i zaczął jojczyć, więc widząc że jest puściutko odpięłam smycz, a on się położył za ławką i zaczął lizać łapsko:roll:Podniosłam swoją nogawkę i zobaczyłam jakieś 5 rządków dziurek i kresek z których ciekły sobie strużki krwi... Siedzialam chwilę, aż Wald zaczął sobie biegać i niuchać, więc stwierdziłam że może złamanej łapy nie ma... Całkowicie zapomniał o bólu jak zza górki wyłonił się pies bez smyczy. Zerwał się z miejsca z piskiem olewając moje stój i nie i podbiegł jak i tamten zresztą i... wsiadł od razu na nowego przybysza. I wtedy wypadła babka zza górki z wrzaskiem że " ONA MA CIECZKĘ!!!!!!!!! " [B]Złapałam Waldka za obrożę i ciągnę , a on jedzie na suce dalej i już prawie wsadził jej co trzeba gdzie trzeba, więc desperacko łapię go w pasie i ciągnę razem ze suką... Suka oczywiście pisk i zaczęła się odgryzać łapiąc mnie za rękawy kurtki, a baba spanikowana coś tam wrzeszczy:shake:Wkońcu złapałam Waldka za obydwa uszy i pociągnęłam do tyłu :oops: i się odczepił, ale jechał jeszcze w powietrzu długo długo. A baba do mnie z gębą dlaczego on nie ma kagańca :crazyeye:Byłam już zagotowana , więc wrzasnęłam jej tylko " nooo, chyba na h......!!!!!" odeszłam z Waldkiem. [/B]Nawet go nie miałam jak zwyzywać bo tak był zajęty wylizywaniem interesu, ale widać było że się boi mnie i zdaje sobie sprawę ze coś przewalił... Potem droga powrotna do domu też była owocna ... Ledwieśmy z parku wyszli to wpadliśmy na jakiegoś typkowatego pijaczka który wyszedł z bramy i został przywitany salwą ujadania:angryy: [B]Za chwilę na seans głosowy załapał się duży czarny worek stojący koło kosza na śmieci[/B], a na koniec kiedy stałam na przejściu dla pieszych nad Waldkiem nachyliła się baba i wpatrując sie w przycisk zarechotała żabim głosem " świeci się tam??" , więc od razu [B]Wald powiedział ładnie pani że się świeci...[/B]:angryy: za co został ostatecznie spier..... doszczętnie, a za nim i ja, bo pani była zbulwersowana katowaniem psa... A ja szłam tylko powtarzając wszelkiej maści epitety i przeplatając to " zobaczysz, nie masz już jaj kundlu!!" Doszłam do domu i mówię do tżta, licząc na zrozumienie , :" ty wiesz co się stało?! Co Wald odpi......?!". Na to tż hipnotyzując komputer odpowiedział nieme "nooooooo???" , więc nawet już nie opowiadałam... Ale dzisiejsze zachowanie Waldka ugotowało mnie na twardo... Pies który chodzi normalnie między ludźmi, jest zsocjalizowany, nikogo nie zaczepia, odwołuje się grzecznie i względnie dobrze współpracuje.........[/QUOTE] sory, ja wiem, że Ci nie do śmiechu raczej po dzisiejszym, ale... ...wyję na głos :grin::grin::grin: makabra, dawno nie słyszałam takiej kompilacji tragedii na jednym spacerze :grin:
  3. [quote name='agutka']ale ty paca w tyłek nie wkładasz:D:D wariatka :) zrób biochemię i jakieś jeszcze dodatkowe bo tą ilość leków którą przyjmował to nie dziwię się że coś się poddaje i trzeba szybko pomóc[/QUOTE] hahaha, myślałam, że o to Ci chodzi, bo nie sądziłam, że da się to jakoś 'z zewnątrz' zmajstrować, weci zawsze gmerają w doopsku, dlatego uznałam, że Ty też :D leków tak naprawdę nie wziął jakoś makabrycznie dużo, bo mu sama ograniczałam :roll: (np. od niekompetentnej, dawnej wetki dostał wiadro antybiotyków na cholera wie co, miał zeskrobinę, to i zastrzyk przeciwzapalny po tym, coby się nie zapaprało :roll: takie zapapranie to on ma co 2 dni na łapach, trudno żebym mu wciskała antybiotyk na małe ranki, bo ta ofiara się non-stop gdzieś kaleczy w krzakach...)
  4. mój miał czyszczone - bo tak, kiedyś dawna wetka zawyrokowała, że to na pewno od tego tak śmierdzi :roll: no i mu coś tam wyczyściła, cholera wie, czy naprawdę tego wymagał, bo smród jest - jak wiadomo - od skóry, ale to w ogóle kiepska lekarka była, zdiagnozowała mu 3x nie to co trzeba i to na pewniaka, że na bank odkryła przyczynę (była nużyca, było atopowe zapalenie i coś tam jeszcze, oczywiście żadnej z tych przypadłości Patryk nie ma)
  5. ale z tymi menelami to mimo wszystko hit, jak można puścić psa, żeby przebiegł po menelu :grin: nienormalna :grin:
  6. Patryk się nie narzuca swoją obecnością 'fizycznie' tak na co dzień (bo jęczenie pod stołem - jak najbardziej :cool3:), ale jak leży w łóżku, to się przytula, ociera i w ogóle najlepiej wleźć na mnie, przedreptać i położyć się koniecznie tak, żeby łapy/łeb były na człowieku. zawsze tak się kładzie :D on jest jednak równo nienormalny, bo w łóżku nie ma stref niedotykalskich, mogę go bezczelnie przesunąć za przednie łapy, jak mi się wtryni na poduszkę, a żeby chociaż warknął... :roll: (chyba że jest na tyle cwany, że wie, że łóżko to taki przywilej, że za najmniejsze przewinienie grozi WYNOCHA :evil_lol:)
  7. [quote name='agutka']dowiedz się bo sama jestem ciekawa czy mataliczny nie pokiciał mi się z inną przypadłością :roll: ja zaraz na bullowym poszukam tematu tam fajnie opisane było co niego o kupach ;)[/QUOTE] ok, czekam na info, ale i tak już badanie trzustki zaklepane :D (tzn. morfo pod kątem trzustki, zrobię też hormony jeszcze raz) [quote name='Czekunia']Ufff... nadrobiłam zaległości:eviltong:. Nie wiem dlaczego, ale do tej pory czytałam nową nazwę galerii: "Transterrier..." i zachodziłam w głowę, skąd Ci się wziął taki pomysł na tytuł. Przed chwilą się zorientowałam, że to jest TRASHterrier...:evil_lol:[/QUOTE] hahaha, trans też pasuje, bo jajek niet, za to samców gwałcić uwielbia :cool3: a trash pasuje,bo to śmietnikowiec, złodziej i brudas.. [quote name='Czekunia']Mój Sajan np. nie oczyszcza sobie gruczołów samoistnie, mimo że kupę ma twardą, więc regularnie chodzimy do weta i czyścimy u niego.[/QUOTE] [quote name='agutka']u nas gruczoły waliły śledziem i moczem ;)przez ten moczowy zapach leciałam szybko na badania bo byłam pewna że nery siadają:evil_lol: raz sama oczyściłam w sumie dotknęłam i wystrzeliło a raz wet, teraz na barfie nie mam tego problemu[/QUOTE] ja się sama nie odważę - jakbym wetknęła Patrykowi palec w tyłek, to mogę się pożegnać z ręką :D (poza tym wolę mu nie zrobić krzywdy, niech się wetka zajmuje :cool3:)
  8. [quote name='Czekunia']Ja też polecam te kleszczołapki:cool3:, kiedyś kupiłam taki "długopis" jak poleciła PP, ale za cholerę nie umiem nim usuwać kleszczy:eviltong:, natomiast kleszczołapka jest genialna. Co do pozbywania się kleszczy to ja im funduję full opcję: gniotę, podpalam, a potem spuszczam w klopie - spuszczenie żywego kleszcza w kiblu podobno nic nie daje, bo te mendy przeżywają.[/QUOTE] co ręka, to opinia - TŻ miał ostatnio wyciągać tego kleszcza, bo jak jesteśmy oboje, to czemu ja mam to robić :diabloti: (makabrycznie się brzydzę pajęczaków, naprawdę, na samą myśl mnie skręca), ale coś nie umiał tym majstrować i dźgał tego gnoja, dźgał, aż w końcu ja za pierwszym razem PYK i wyciągnęłam. to chyba lata wprawy w skubaniu brwi :diabloti: (albo masz jakiś trefny egzemplarz ze słabym zaciskiem, bo mój plastikowe barachło, a jak zaciśniesz,to jak w imadło).
  9. a to nie mogą być zatkane gruczoły? pies sobie je sam 'oczyszcza', jak ma nadmiar wydzieliny, czy trzeba za każdym razem do weta? (miał czyszczone z 3-4 miesiące temu)
  10. trochę dłużej jest świeży, niż po hexodermie - nic więcej :shake: absolutnie doraźne efekty, po hexodermie 2 dni świeżości, po sebovecie - ze 4, potem już się zaczyna dramat i rośnie wykładniczo. a skoro ten metaliczny odorek, to może akurat trzustka? zadzwonię jutro do wetki i ją umówię, każdy trop się nam przyda :roll:
  11. ja słyszałam, że podobno nawet to, że jest martwy, nie zapobiega roznoszeniu zarazy, bo tak czy siak - mały kleszczowy trupek jest zainfekowany (tzn. może być), dlatego każdy idzie na ofiarę w palenisku :diabloti:
  12. akurat tutaj Cię rozumiem, gops - jeden kolega dostał ochrzan za wciskanie psu chipsów (na zasadzie "oj, jeden, nic się nie stanie" - stanie, miał dietę eliminacyjną, zaburzał mi rytm pracy z psem, psu się udało wyżebrać za nic, dostał pod stołem, etc, etc) i też usłyszał, że jak się nie podoba, to nikt mu nie każe tu przyłazić i że w moim domu obowiązują moje zasady, w skład których wchodzi NIEKARMIENIE mojego psa (bez pytania). ludzie czasem nie rozumieją, ile to kosztuje - szczególnie nie-zapsieni, moi dawni lokatorzy zgodzili się z faktem, że wezmę psa, byli nawet podekscytowani, więc poprosiłam o trzymanie się jednej zasady - zamykania śmietnika, choćby nie wiem co. to jedna, prosta rzecz, naprawdę dużo nie kosztuje, przykleiłam kartkę - trudno było zapomnieć. pies miał diety różnego rodzaju (dalej nie wiem co mu jest) i wpierdzielenie syfu NAPRAWDĘ mi psuło rachubę, kosztowało kupę kasy (przedłużanie eliminacyjnej, leki), no ale mimo to - nie zawsze docierało. to samo z niezostawianiem żarcia na blacie (pominę podstawową higienę i to, że taki obiad się psuje na zewnątrz, ale pies to zwyczajnie zżerał, lokatorów nie przerażały najwyraźniej straty obiadów). i zgadnijcie, czy pies magicznie przestał być złodziejem, czy nie mam już lokatorów :diabloti:
  13. ja tego nie używałam, bo mnie nie przekonało wizualnie na allegro :diabloti: ale mam takie cuś: [IMG]http://www.bircoon.pl/images/10.jpg[/IMG] i to rewelacyjnie wyciąga, z tyłu ma taki przycisk jak długopis, którym wysuwa się te szczypce, wbijasz to dość mocno w skórę i okręcasz - w sekundę wyłazi gnojek, też nie urwałam łba ani razu (poprzednie wyciągane pensetą, nitką, jakimiś kombinacjami, wszystkie miały pourywane łby i trzeba było czyścić u weta :roll:...) tak więc ja zostaję przy tym urządzeniu, 5 zeta na all ;)
  14. u nas tak jest, jak jemy coś mega pachnącego (np. z piekarnika), albo otwieramy worek mocno szeleszczący (co mu się z automatu kojarzy z czymś dla niego), wtedy patrzy, bezczelnie podchodzi blisko i na nasz wzrok automatycznie leci na posłanie :D :D i tam drży i siedzi jak statuetka :D to samo jak ktoś obcy coś je (jakiś znajomy, którego można terroryzować żebractwem, bo się nie opędza), wtedy siada na dupie i robi "hande hoch", później szczeka, ogólnie się popisuje, jak może, właśnie w tym samym celu co Leda :D:D a odnośnie siadania na stopie to mistrzem jest nibyhusky - Neska. ona tak po prostu ma, że jak usiądzie spokojnie w celu popatrzenia przed siebie (:diabloti:) a człowiek stoi/siedzi obok, to sunie dupskiem po ziemi aż znajdzie czyjąś stopę, żeby na niej zasiąść :D :D kosmos, albo chociaż żeby się oprzeć o nogi, jak już usiadła, śmieszna jest:D
  15. boże, znowu badania... ...czy śmierdzi - trudno powiedzieć, czy bardziej, ale mam wrażenie, że ma taki 'metaliczny' smrodek, już któryś raz, TŻ też to zauważył jak mijał patrykowe koopsko :diabloti: dobra, czyli teraz leci trzustka - a może ten łojotok jest od flaczków właśnie? cholera wie. trzeba dzwonić po wetkę.
  16. Pani Profesor

    Monte

    a to to fakt, że żarcie to macie niehalo :diabloti: byłam, jadłam, cierpiałam, wiem :diabloti: marynowane jajka, dmuchany chleb i pasta z drożdży, mmmm :diabloti: rozejrzyj się za internetowym sklepem z BARFem w Twojej okolicy, może akurat - mięso w UK jest droższe, niż w Polsce, ale takie 'dla psa' z barfowego sklepu niekoniecznie musi dać po kieszeni :) [SIZE=1]a smażona świńska skóra akurat mi smakowała :diabloti:[/SIZE]
  17. Patrycjusz też ładnie chwycił chodzenie przy nodze luzem, bo debil myśli, że za każdym razem odpięcie ze smyczy kończy się piłką/patyczkiem :diabloti: (2 m-ce go nie spuszczałam W OGÓLE, tylko na piłkę, więc sobie tak zakodował, że wolność = przyjemność = muszę zasłużyć). jakbyście zobaczyły, jak jest 'sztucznie grzeczny', to byście popadały :diabloti: nie idzie przy nodze tak normalnie, wyluzowany, tylko drepcze z zadartym ogonem i co jakiś czas okrąża mnie jak satelita :diabloti: chyba żeby pokazać - 'patrz, idę przy nodze, widzisz? ładnie? no to rzucaj' :D :loveu: ...ale na psy dalej burczy :roll:
  18. nie uśmiecha mi się leźć zakrzówkiem wieczorem do parku :cool3: no i mam pisaninę na wieczór, więc pewnie kicha... a teraz wróciłam z szybkiego fizjologa - powiedzcie, skąd śluz w koo u psa? podrażnienie? kości? (Pat barfuje). zrobił wielkie koo w 'worku' ze śluzu, fuj - cóż to może być? to może mieć jakiś związek z tym jego świądem, ktoś coś wie? jakiś trop?
  19. ciotki, mam pytanie - skąd się może brać śluz w kupie u psa? ma już tak od kilku dni, nie zawsze, ale dziś cała kupa była pokryta śluzową błonką :shake: wygląda to koszmarnie. czytałam, że podrażnienie jelit, ale nie ma biegunki, nic mu nie jest - po prostu kupa "w worku". to może być od BARF-a...? (oszaleję, jak znowu trzeba będzie zmieniać dietę...) myślicie, że to może być coś robakopodobnego? (pasażerów nie stwierdzono, nigdy). dodam, że brzuch go nie boli (widać, kiedy mu coś jest), sraczki też niet, tylko ten dziwaczny śluz. to może być od barfowych kości...?
  20. gówno z tym parkiem, nie uciekłam z zajęć, bo nie było jak, niedawno przylazłam, robię obiad, zanim się wytoczę i tam dojdę, to Wy już pewnie wrócicie :roll:... ...i dlaczego Twoje fotki telefonem są lepszej jakości, niż moje z aparatu? :roll: a Kinia to już taka wielka baba, że po prostu szok! następnym razem jak nam się w końcu uda spotkać, to już pewnie będzie chodzić i gadać :diabloti:
  21. ja kupowałam na allegro, to nie było jakoś koszmarnie, ale to właśnie na gorący kleszczowy sezon, w zimie był fypryst (wetka mówiła, że na kleszcze to taki pi razy oko, za to pchły gania elegancko i faktycznie, niczego Pat nie złapał) a odnośnie chemii - co ja mam powiedzieć, kiedy ten mój chodzący strup po wszystkim się drapie, non - stop łojotok, nic nie pomaga, diagnozy od prawie roku brak (a wykluczonych milion chorób, chyba wszystkie skórno-hormonalno-alergiczne już przerobiliśmy na 100 sposobów) :roll: zawsze jest ryzyko przy zakropleniu, że mu wyleci jakiś hot-spot, albo się załupieży cały... ostatnio mam wrażenie, że chyba do końca życia będę skazana na tą kąpiel co tydzień, a jak nie chcę smrodu, to i 2x w tygodniu...
  22. Pani Profesor

    Monte

    jak wypada mu z gęby, to może po prostu nie jest łakomy ;) bo mój pies wynajdzie każdy okruszek, choćby spod ziemi, w zimie wygrzebał SPOD LODU zamarzniętą żelkę :diabloti: lizał, lizał, aż ukruszył i wydłubał, myślałam, że mi oczy wyjdą ze zdziwienia, jak się skapnęłam co tam wyprawia :D a biegunki to faktycznie może być sprawka mieszania karmy, zdecyduj się na jeden rodzaj, to najlepsza opcja. słyszałam, że można psa 'przetrzymać' z miską, jeżeli nie je - zabrać po minucie, postawić z powrotem przy najbliższej porze karmienia i jak wybrzydza - znów zabrać, ale nie wiem, czy to jest dobre w przypadku szczeniaka, który bądź co bądź rośnie i potrzebuje odpowiednich dawek żarcia. a BARF jest ekstra, potwierdzam - trochę zabawy z kupowaniem/mrożeniem na bieżąco, ale pies bardziej syty (szczególnie taki z cyklu "uciekłem z obozu, błagam, daj mi jeść" 24/7) i kamień nazębny zdziera elegancko, uniknęliśmy w ten sposób laserowego ściągania kamienia, bo już się powoli na to zanosiło, więc prewencyjnie maluchowi może też pomóc. poza tym mój pies na suchym/gotowanym miał okazjonalne sraczki bez konkretnej przyczyny (np. tydzień jadł to samo, a nagle biegunka nie wiadomo skąd), a odkąd je BARF, to nie ganiało go ani razu (a dostaje totalne różności, warzywa, mięsa, kości, różne 'odpadki' kuchenne, oczywiście zdatne dla psa).
  23. [quote name='gops'] Za to nasz listonosz uwielbia go i zawsze go woła nawet jak gdzies na ulicy go widzimy i koniecznie musi pogłaskać . [/QUOTE] u mnie to samo :cool3: zawsze "ojojoj tititi", a Patryk debil zaczął na listonosza szczekać, jak idzie po klatce :diabloti: nie mam pojęcia, dlaczego, ale zawsze jak otwieram drzwi to mu leci w ramiona z buziaczkami, więc to jakiś kolejny przejaw psiej schizofrenii :eviltong: mam też jedną babunię osiedlową, taką z cyklu "wyjdę se z wózeczkiem na zakupy, nadłożę drogi i popatrzę, co u was" - kiedyś mnie ochrzaniła, jak trzepałam przez balkon psie bety (jakieś tam koce, itd., przed wrzuceniem do pralki), przeprosiłam, a później spotkała mnie z psem na spacerze i od razu rzuciła się z przeprosinami za ochrzan :diabloti: (których wcale nie oczekiwałam), wymiziała Patryka i teraz jak ją spotykam, to zawsze jest "dzień dobry, jak się piesek chowa" :loveu:
  24. te, ciotka, a masz czas wyjść dziś? bo się nigdy nie spotkamy :shake: ja idę zaraz na zajęcia, ale zwieję z części :diabloti: więc możemy np. o 15 wyskoczyć na godzinkę, na polankę,co Ty na to?
  25. [quote name='Majkowska']No... może prócz Kini, bo to ona częściej liże Waldka niż on ją...:roll:[/QUOTE] o matko :grin:
×
×
  • Create New...