-
Posts
2333 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Pani Profesor
-
ja teraz mam w dupie, co pies dostanie (jeśli to nie jest czekolada, rodzynki albo coś innego 'zakazanego'), bo odkąd jest na BARFie, to pełni też funkcję śmietnika, tj. dojada różne skórki od chleba, obierki z warzyw i tak dalej, a że to pies, który nie tyje i nie miewa sraczek odkąd wprowadziłam surowe, to w zasadzie mi zwisa co zeżre (po wypatrzoszeniu śmietnika ANI RAZU go nie ganiało, a nażarł się już spalonego kurczaka z kośćmi, odpadków z pieczonej,mocno przyprawionej ryby, końcówek z pikantnych papryczek, cytryny z herbaty i innych syfów). jak mu gotowałam i paćkałam się z każdym posiłkiem, ważyłam ryż, wątróbkę i dobierałam warzywka, to sraka za sraką :roll: a teraz na trybie śmietnikowca żyje mu się wspaniale. włomotał dziś kurzy półdupek a teraz męczy płaską kość wołową - polecam takie płaskie psom - pochłaniaczom, bo za cholerę nie może się do takiej dobrać :D
-
e tam, wesoło - on jak wszczyna awanturę taką ze szczekaczem (a to był jamnik, wiadomo, jak one się zachowują, kiedy drą japę), to zazwyczaj jest serenada warknięć, kwiknięć, doskakiwania do siebie, kłapania zębami, a nawet futro nie poleci, tylko wychodzą oba ze starcia oślinione jak melepety i tyle z wojny... ...gorzej, gdyby tamte pozostałe psy ruszyły, w trójkę mogłyby już zrobić niezłe kuku, mimo tego, że to były kundle bure i niewielkie - podejrzewam, że Patryk by po prostu zwiał :diabloti: ale wtedy musiałabym go ganiać po krzaczorach, nie wiem co gorsze :cool3:
-
a, mam z pierwszej strony, siedem :D
-
może wydoroślał :cool3: ile Oscar ma lat? bo taaaaka duża galeria, że się pewnie nie doczytam ;)
-
[quote name='unikatowydiament']albo nigdy się nie dowiesz,może Ci nie dokuczać,ostatnio Synek przestał zwracać uwagę że deszcz pada,robi swoje i do domu,a kiedyś cyrki mi robił:evil_lol:,po kałużach by chodził gdybym mu pozwoliła,jemu to [B]siura w no[/B][/QUOTE] wsio rawno! :D haha, najlepsza wersja powiedzonka, jaką widziałam :D :D Patryk jak jest ostra ulewa typu letnie urwanie chmury, a wychodzimy, jak już jest ciemno, to sika na najbliższy obiekt pod klatką i zwiewa:D boi się straszliwie jak huczy ulewa.
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
MA DAĆ radę, bo ja chcę zobaczyć wystawowego Warchla :D:D -
a co do żebrania, to najgorsza sytuacja z możliwych jest na imprezach - jak przychodzą do nas goście, to zwlekamy do salonu 'zapasowy stół' taki niski, bo nasz jest barowy, wysoki (tam Patryk nie widzi żarcia :cool3:) a przy zapasowym usiądzie więcej osób... wtedy jest tragedia - chodzi od człowieka do człowieka, macha ogonem, robi sztuczki, najpierw się podlizuje i zaczepia, później udaje cierpiącego, a w trakcie olewa mnie dokumentnie - to są najgorsze momenty :( mogę go ganiać na miejsce, cokolwiek - ignoruje całkowicie, dopóki go nie odgoni ta osoba, od której próbuje coś wyżebrać :roll: próbowałam mu pokazać, gdzie jego miejsce i wlec za obrożę, jak nie słuchał - efekt jest taki, że kiedy żebra od znajomych a ja podejdę i mu udaremnię próbę wyłudzenia żarcia, to gryzie :roll: bezczelnie :roll: na zasadzie "won, ja tu żebram!" uznałam, że nie ma sensu psuć komendy, której i tak nie wykona, więc pozwalam mu pożebrać (i znajomi też) i po jakimś czasie, jak mu się znudzi, to sam sobie odchodzi - gorzej, jeśli ktoś się złamie i mu coś podetka... wtedy godzina ignorowania w dupę i serenada od nowa :diabloti: a raz pod uniwerkiem odprowadzałam TŻ-ta na przystanek z psem, dziewczyny jadły jakieś bułki, zagadałam się z TŻ, one zacmokały i zaniuniały, Patryk poleciał, więc pozwoliłam go tam wymiziać i wygłaskać. patrzę, a on już wylizuje papierki po bułkach, a dziewczyny zadowolone, że piesek sam daje łapkę :diabloti:
-
[quote name='agutka'] PP- wiesz takie wypatrywanie jest mega męczące-zero przyjemności ze spaceru, odpoczywam tylko z Sagatem na indywidualnym spacerku jak kogoś widzę i widzi to Sagat to się ładnie przywoła (no czasem nogą tupnąć trzeba).... no chyba że sarenka.... to se potupię, pogwizdam ;) wychodzenie zza rogu i mam cię to my też przerabiamy ;) teraz się zatrzymuję i staram się ja jako pierwsza iść bo był raz przypadek że Leda na całej długości smyczy a zza rogu pies :crazyeye: daj spokój z taką adrenaliną ;) co do żebrania to gdyby Leda nie chodziła na takim czuju to pewnie nie raz by siedziała wpatrzona w kogoś żarcie i gilami z pyska zaczęła by głośno mruczeć ;)[/QUOTE] my też raz zaliczyliśmy psa zza rogu, ale Patryk jest wtedy w takim szoku, że zanim zdąży się spiąć, burknąć i wysłać całą serenadę sygnałów pt. "zaraz cię dojadę", to zdążę go zebrać do nogi ;) wyskoczył tak raz zza rogu na małego sznupko-kundla z małą dziewczynką :roll: jak ona się biedna przeraziła, Patryk szczekał, to zamarła (mimo tego, że miałam pełną kontrolę nad nim, wlokłam go przy nodze duszącego się na smyczy, a ta, biedna, stała jak wryta, jej piesek to samo... )
-
ja jeszcze nie skończyłam nawet 24 :evil_lol: więc może dopiero później się dowiem, co to znaczy cierpieć w upały :cool3: też nie lubię jak się pocę jak foka, ale tragedii nie ma. zdecydowanie bardziej nie znoszę deszczu, mogłabym tydzień nie wychodzić z chaty... na szczęście Patryk też nie bardzo lubi deszcz, a kałuże omija jak księżniczka, więc mamy pozamiatane z żebraniem o bieganie w deszczu :diabloti:
-
ale dzisiaj przygoda :roll:... rzucałam Patrykowi piłkę w czasie powrotu do domu, na naszym skałkowo-parkowym terenie, był luzem, ale kontrolowałam sytuację na bieżąco - nagle, wracając, wyrzucił piłkę z gęby, odwrócił się w bok i zdębiał - myślę sobie OHO, pewnie pies. daję mu od razu STÓJ, stanowczym tonem - stanął i się gapi twardo w bok. dobiegło mnie ujadanie małego psa, idę ze smyczą (biec nie mogę, bo on wtedy automatycznie szarżuje), byłam 10cm od obroży z karabinkiem... i ruszył :placz: nie wytrzymał :-( a już było tak blisko meeega sukcesu, bo okazało się, że tam były TRZY psy, wszystkie luzem, a darł mordę stary jamnik - jakby dureń wytrwał 2 sekundy dłużej, to miałby zaliczoną samokontrolę życia. a tak - dupa :watpliwy: oczywiście nic się nie stało, to była popisówa, podleciał do jamniczki (sucz to była), jamniczka naszczekała, dużo hałasu, a nawet się nie zbliżyły na odległość 20cm od siebie... z tyłu był niby-pin i chartowaty kundel, tylko patrzyły, to jamniczka wyleciała bronić stada, co nie zmienia faktu, że sytuacja niegroźna - podeszłam zapiąć Pata, to jamnica odskoczyła jak oparzona, nawet nie musiałam odganiać... przeprosiłam tamtych właścicieli (bo to Pat podleciał, choć jamniczka pierwsza się rozdarła, a całe stado było luzem), a gość mi powiedział "nie nie, ja się nie gniewam, PRZECIEŻ DZIEWCZYNIE NIC NIE ZROBI" (jamniczce)... ...już nie miałam ochoty tłumaczyć, że jemu to ryba :cool3: no ale JAKIŚ TAM ślad respektu pokazał, bo jednak się zatrzymał, nie atakował, tylko poburczał i postróżował. jakbym była z TŻ-tem, to NA BANK by się odwołał, luzem takiej "próby ataku" jeszcze nie udało się powstrzymać do tej pory, więc tak czy siak trochę się cieszę :D a poza tym jest wykąpany, pachnący i mięciutki :cool3: i spał ze mną, taka ciepła przytulanka :loveu:
-
u nas to samo! tzn. czujnik i wyglądanie z daleka, czy przypadkiem nie idzie pies. Patryk już nieraz się zjeżył na torbę/plecak/kamień :D a wieczorami to w ogóle heca, każdy szmer stawia mu uszy, a mi robi gęsią skórkę :eviltong: i jak idziemy po ciemku osiedlem, to wychodząc zza rogu wyskakuje na zasadzie MAM CIĘ! (chociaż nigdy nic nie ma...) i jak jesteśmy w tłumie, to robi to samo z ludźmi :D szczególnie jak ktoś coś je:D parę dni temu leźliśmy w południe i szedł jakiś gość z hot-dogiem, Patryk go minął, zajrzał w oczy, podleciał na całą długość i smyczy i USIADŁ przed facetem :D (oczywiście z nadzieją w oczach, oblizując się) - gość parsknął równo, ale na szczęście nie dał mu nic :eviltong:
-
ja mam to samo :shake: snuję się jak trup w takie dni. mój gnojek też wykąpany dziś :loveu:
-
za dużo to Patryk... ...2h po kąpieli, a on właśnie leży i się drapie jak zapchlony...:roll:
-
ja w ciągu 10 minut zmokłam tak, jakbym wylazła spod prysznica.. lodowatym deszczem... makabra. a właśnie wykąpałam mojego potwora i znowu jest mizialny :loveu: jak pędrak pokochał suszarkę to jest niesamowite, przytula się, ociera i nadstawia pychol, żeby suszyć :D :D
-
najcudniejsza, kiedy wyłażę z psem rano i zaczyna lekko kropić, ale myślę kij - nie będę się zawracać, bo zaraz naprawdę lunie i już nie wyjdę nigdy (:diabloti:), a tak to szybko kupa/siku i do widzenia. i co? urwanie chmury, zlało mnie jak z wiadra, ja jak idiotka w szwedce cieniutkiem z gołym łbem, pies mokrusieńki i zadowolony, wracam do domu, biegnę, otwieram drzwi... koniec deszczu... wieszam w domu kurtkę, walę bluzgami na cały świat - wyszło słońce... :roll:
-
ale piękna pyza :loveu: a co do czarnej kokardy, to mistrzowski pomysł :D
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
też jestem za filmikiem z dowodami, tylko nie nagrywaj babsku facjaty, bo się przyczepi, że nagrywasz bez jej wiedzy (jeśli to naprawdę prawniczka-furiatka), a odnośnie tego, że Cię straszy swoją profesją, to na moje oko rozumuje ona tak - nie ma dowodów ani na to, że Twoje psy były na smyczy, ani na to, że jej były luzem, więc generalnie jest słowo przeciwko słowu, przy czym ją "znajo w środowisku", więc Cię szantażuje. a tamtemu poturbowanemu psu się coś poważnego stało, że tak spytam na marginesie? czy tylko poleciało futro? -
hahaha jaki wybuziany :loveu: Patryk by mnie znienawidził za to, on się boi kosmetyków/środków chemicznych (trauma po kąpielach i psikaniu neutralizatorami smrodu :diabloti:), jak lazę do niego z buzią wyszminkowana jakąś ochronną pomadką, to zwiewa i strasznie śmiesznie to wygląda :D sterczy zawsze dureń pod łazienką, jak np. kremuję gębę przed snem i zawsze się przygląda (bo coś mam i to coś jest w okolicy buzi, więc pewnie spoko - pożebram na wszelki wypadek), daję mu powąchać krem, leci zadowolony... niuch, niuch... CS pt. "patrzę w bok i powoli się odsuwam" i... dzida biegiem w drugą stronę :diabloti:
-
chciałam wygooglować jakiegoś białasa w kokardzie, ale coś nie mogę znaleźć :diabloti:
-
ano wiem, wybiorę się na dniach w końcu, czekam teraz na to co orzecze wetka w ramach trzustki,bo może jeszcze dorobię badania pod innym kątem od razu za jednym zamachem
-
[quote name='agutka']PP- wyobrażasz sobie Ledę w stokrotkach?:grin: w sumie ty jej w akcji nie widziałaś ;) ona ma przecież cieniutką różowiutką obróżkę w psie łapki ( odblaskowe ):loveu: [/QUOTE] no właśnie wyobrażam :D albo w jakieś motylki czy inne pitu pitu, tak dla kontrastu :D
-
no muszę go opitolić, ale ma naprawdę dużo szarych i czarnych placków/przełysień, będzie wyglądał jak pogryziony...
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Merrick']Kobieta straszy mnie, że jest prawnikiem...cóż w takim razie świadomie łamie prawo. [/QUOTE] kocham takich pieniaczy :loveu: jak coś jest niehalo, to zaraz "jestem prawnikiem", "mam szwagra policjanta" albo inne arcy-groźby. ja bym tej babce odpowiedziała - zgodnie z prawdą - że jestem dziennikarką ;) z doświadczenia wiem, że to ucina wszelkie "a proszę mi tu nie tego bo ja pani ten tego, pani nie wie kim ja jestem", etc., etc.... inna bajka, że to hipokrytka stulecia - przyznać się do swojego zawodu (chyba, że bajdurzy) w obliczu puszczania psów luzem (ja wiem, że "można", ale jak widać - nie były to łagodne pimpusie) i tego, że chciała wymusić od Ciebie dowód osobisty (przezabawne, droga towarzyszko prawniczko), że już nie wspomnę o wymogu kagańca - sprawdź to sobie w statucie gminy, tj. czy w Chorzowie pies musi być i na smyczy, i w kagańcu. to gmina ustala warunki, w Krakowie jest tak, że pies ma być na smyczy ALBO w kagańcu, a jeśli to pies z listy "groźnych ras", to oba artefakty naraz. durna baba, współczuję Ci straszliwie sytuacji. -
jak widać co pies, to metoda, u nas advantix nie zawiódł. a z zakraplaniem u włochatego psa nie mam dużego problemu, bo ma na grzbiecie łyse placki :diabloti: