Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. [quote name='ewaal1982']Kurde no, ja w misce mogę gmerać , dosypywać jak żre i dolewać wody. Jedyne akcje z kością są :) Będziemy zamianki robić, pychotka za kość ;) Boże , biorę się za robotę jakąś ! Bo 13 dochodzi :diabloti: a ja cały czas sobie powtarzam , za chwilę , za chwilę :P[/QUOTE] standard :diabloti: [quote name='Majkowska'] [B] PP dlaczego nie zabierać jak warczy??[/B] Ja całe życie Amorowi zabierałam, bo bez zabrania ryczał na mnie jak wściekły tygrys i dopuszczał się ataków sądząc że to on dyktuje regułę że jak on je to wszyscy siedzą na dupskach wkoło grzecznie. Dopiero jak zaczęłam mu udowadniać swoją przewagę to odpuścił - robiłam to z początku bardzo delikatnie np siedząc sobie przy nim czy odsyłając go na miejsce i kiedy poszedł nagradzałam pozwalając mu dalej jeść. Karmiłam go też dużo z ręki bawiąc się chrupkami w misce. Na początku był taki że jak mu kość w gardło wlazła ( a grzebał w śmietniku regularnie) to nie było szans go dotknać, pod koniec życia wypracowałam go tak ze jak jad i powiedziałam puść to wypluwał. Z Waldkiem to przerobiłąm od początku i nie ma żadnego problemu. Pies powinien wiedzieć że to ja dyktuję warunki i jeżeli ryczy na mnie to żreć nie będzie. Mało tego czasem pies powinien bezwględnie oddać,więc samo uczenie tego jest dobre. Jaka logika jest w tym że jeśli pies na ciebie warczy to dajesz mu dodatkowego smaka??[/QUOTE] [quote name='agutka']mój Sagat bardzo pilnuje zasobów , kiedyś starał się mnie użreć :mad: [B]gdy słyszę warki jakieś chwytam za obrożę i po prostu zabieram.[/B] Kiedyś siedziałam z nim przy miskach i jakoś teraz jest spoko, mogę go głaskać przy jedzeniu czym miskę przesunąć ale paluchów raczej nie chcę wkładać do michy. Miał ten problem od dnia wzięcia szczeniaka ze schronu, ludzie w schronie powiedzieli mi żebym go tylko nie drażniła i najlepiej niech je w spokoju. Teraz wiem że są fajne metody i troszkę pracowaliśmy nad tym ;)[/QUOTE] są dwie szkoły - jedna "dominacyjna",czyli pokazywanie kto tu rządzi, a druga - po dobroci. początkowo się skłaniałam ku Waszej wersji, czyli jak warczy - to zgnoić i zabrać, ale później uświadomiłam sobie, że Pat należy do tych psów, z którymi się nie walczy (a ja nie jestem dla niego rywalem). o co chodzi? ano o to, że toczenie z nim walki to jak z wiatrakami - mogę go szarpać, ciągnąć, zakazywać, wyrywać żarcie na siłę, ale dzięki temu on się utwierdza, że jestem wrogiem (bo mojej 'dominacji' nie uzna, to po prostu taki pies, on się już 'poczuł' i swojej roli nie zmieni ot,tak), a z wrogiem się nie negocjuje. poza tym warczenie to wg. mnie nic złego (szczególnie u psów, które warczą non stop - jak Pat, on warczy w zabawie, przy mizianiu, wszystko sygnalizuje warknięciami, już przywykłam, że w 90% to taka forma wyrażania emocji, a nie realna groźba). warczenie to ostrzeżenie, 'nie podchodź', więc skoro mnie ostrzega, że użyje zębów, jeśli podejdę, to po cholerę podchodzić? nauczyłam go po dobroci "puść", na piłce, później na nieatrakcyjnym jedzeniu, które jeśli puścił na komendę, to dostawał coś ekstra pachnącego (np. szynkę). jak próbowałam z nim walczyć (czyli warczał, a ja pchałam łapy na siłę bo chciałam obejrzeć jego łapę, jak się skaleczył), to mnie gryzł - brałam łapę jeszcze bardziej na chama, to on stawiał jeszcze bardziej opór. miałam to kontynuować, aż zacznie gryźć o wiele dotkliwiej, skoro ostrzegawcze kłapnięcia na mnie nie działają? z tym psem się NIE DA walką, choć podniesiony ton respektuje i jak go ganiam np. z kuchni, to spuszcza łeb, to samo jak daję ochrzan na zasadzie "kto to zrobił!". nie widzę sensu w karceniu go za warczenie przy kości, bo skoro dostał (zapracował, zarobił na tą kość, dostał i je) to nie mam prawa mu tego zabierać - bo niby czemu. pies nie rozumie, że zabieram, żeby się nie zatkał :diabloti: dlatego się zamieniam na np. kiełbaskę i on nie ma poczucia straty. jakbym go terroryzowała po warknięciu, to by gryzł bez ostrzeżenia (zdarzyło się, musiałam to odkręcać tygodniami) + teraz chwyta mocniej, niż kiedyś (choć dalej lekko). a Majkowska - logika z dawaniem smaka po warczeniu jest taka, że zmienia psu perspektywę - warczy,bo jest spięty, bo się boi, że zabiorę - a tu zonk, niespodzianka, coś lepszego wpadło. tak samo jest jak np. na mnie burczy, a chcę mu opatrzyć łapkę, wtedy robię coś błahego (np. dotykam nosa) i ryczę DOOOBRY PIESEK! - jakby zrobił coś super, i on wtedy jest tak zaskoczony, że daje mi tą łapę wziąć i mogę z nią zrobić, co chcę.
  2. a Ty gdzie? :cool3:
  3. [quote name='agutka'] PP- ja się w ogóle cieszę że ona za czymś pobiegnie:diabloti: jej jedyna frajda to sznur który rzucę metr czy dwa dalej i go przyniesie ale tylko po to żeby się szarpać ;) no i tylko zawsze robi to w domu lub w lasach gdzie jeździmy. Ostatnio szarpała się z liną przywiązaną do złamanego drzewka.... żałowałam że nie nagrałam tego jej szarpania i kwiku , osobiście wyłąm ze śmiechu co ona wyczyniała [B]bo drzewko odbijało się jak amortyzator a ona razem z nim [/B]:-D[/QUOTE] kocham ją bezgranicznie :loveu::diabloti: [quote name='Majkowska']Zobacz to : [URL]http://www.kacikpupila.pl/sumplast-max-dysk-frisbee-25cm-p-11512.html[/URL][/QUOTE] nie ma opinii w necie, a jak nie będzie latać, to lipa :oops: [quote name='Majkowska']Ooo na pierwszy spotkaniu z Waldkiem faktycznie pałał do niego szacunem :diabloti: Ale własnie mi się tym spodobał :D Wiedziałam od razu że będzie do Waldka pasował ;)[/QUOTE] cicho, GENERALNIE do większych psów ma respekt :eviltong: [I]jako - taki[/I], czyli jest większa [I]szansa, [/I]że dużego psa nie zaatakuje z mordą ;) [quote name='Naklejka']fastback jest dość słaby (szybko się dziurawi, jeśli pies ma mocny chwyt), ale super się nim rzuca. Te gumowe z trixie nie latają za bardzo, ale są super do przeciągania. Plastiki z trixie są wytrzymałe(są dość takie gumowe, miękkie, dlatego się nie dziurawią), latają nie najlepiej, ale da radę :P[/QUOTE] oooo, dziękuję za odpowiedź! mi właśnie zależy na tym, żeby latał - Patryk nie ma mocnego chwytu, tenisówki nie przedziurawił nigdy, więc dysku pewnie też szybko nie zniszczy. nie chcę się z nim przeciągać, bo to go nie bawi na zewnątrz za mocno, więc fastback mi pasuje - ma latać ;) (tym bardziej, że Pat nie umie jeszcze łapać w locie za każdym razem, a jak będę rzucać takim gumowym gniotem to ani ja to dobrze miotnę, ani pies to złapie :diabloti:) dzięki za opinię!
  4. nie rób tak! nie zabieraj, jak warczy, kiedy go mijasz, bo utwierdzasz go w tym, że warto warczeć - następnym razem może kłapnąć :roll: właśnie o to chodzi - jak warczy, to znaczy że broni żarcia i ostrzega Cię zawczasu - "nie próbuj podejść, to moje". jeśli i tak "przegrał" i mu zabrałaś, to strzał w stopę :shake: jeżeli burczy kiedy go mijasz, to go zaskocz - wrzuć do miski coś ekstra, np. kawałek parówki, coś wędzonego, pachnącego, lepszego niż to, co właśnie żre - ja teraz spokojnie mogę podejść do jedzącego Patryka, jeśli chcę wziąć np. miskę z wodą i ją napełnić. kiedyś nie można było się zbliżyć na 3 metry. uczyłam go tak, że miał w misce np. nieatrakcyjne chrupki, a ja zbliżałam się i moja ręka oznaczała dorzucenie do michy czegoś pysznego - parę razy się spinał, warczał, ale zobaczył, że kiedy wędruje moja łapa to nie po to, żeby zabrać, ale DORZUCIĆ - i odpuścił :) (choć gmerać w misce nie próbowałam, nie wiem, czy się nie odwinie - ale po co sprawdzać ;) )
  5. [quote name='agaciaaa'] One chyba nie są uznane przez FCI? Czy mam nieaktualne info? ;)[/QUOTE] ok, to już wiem, dlaczego nie widziałam nigdy na wystawie ani w ogóle :cool3:
  6. [quote name='ewaal1982']AA na żarcie się rzuca i pożera tak szybko, że miewa czkawki. Zawsze po jedzeniu musi się odbić.Jeśli idzie o kości do gryzienia , ostatnio mi wymiotował po takiej do czyszczenia zębiszczy.Warczał i straszył zębami na początku, ja mogę mu w tej chwili zabrać. Mama powiedziała, że ma w nosie i jak dostaje kość to mu nie zabiera. Dostawał kość i mu zabierałam parę razy bez słowa, chowając do lodówki. Z michą jest tak, że on wie, że bez siad i łapy - nie dostanie nic. Efekt jest takim, że ja robię mu jedzenie, a on siedzi i szoruje tyłkiem po podłodze czekając, aż powiem łapa i położę miskę mówiąc "Proszę":D Ledwo położę to się rzuca:D Przestał mi zżerać świństwa na spacerze i na spacerze generalnie mogę wyciągnąć mu z pyska i nawet nie warknie.No raz się nie opanował, jak znalazł słoninę:diabloti: Połknął zanim zauważyłam :D[/QUOTE] no to u nas jest identycznie :cool3: po postawieniu miski siada i macha łapami, bo wie, że zaraz trzeba będzie odpracować swoje. i na spacerach też daje wyciągnąć z ryja bez problemu, jeśli coś znajdzie, chyba że zdąży to połknąć, ale raczej nie zjada śmieci - to musi być coś ekstra :cool3: jak np. kawałek bułki dla gołębi :roll:... a z tym, że jak się daje, to już się nie zabiera - znam tą zasadę i też uważam, że zabieranie "bo tak" jest bezcelowe i tylko utwierdza psa w przekonaniu, że warto bronić swego, bo zabiorą. ja to stosuję tylko jeśli dostanie ogromnego gnata i nie poddaje się, próbuje zeżreć do końca - żeby go nie zatkało, to stosuję fortel na wymiankę i taką kość dostaje do dokończenia na następny dzień :)
  7. ja nie wiem do końca, co było motorem zapalnym do tego, że Patryk zaczął się czepiać psów, ale się domyślam... :placz: i jeżeli to to, to jest w 100% moją winą... na samym początku, pierwsze osiedlowe spacery - poznawał pieski, wąchał się trochę z dystansem, ale zero zębów, tylko lekka spina, czasem nawet pojawiał się ogonek. mamy sąsiada z dwoma labradorami, takie prawdziwe czołgi po 50kg. podlazłam do niego w krzakach i pytam z daleka, czy mogą się zapoznać, bo próbuję socjalizować swój nowy nabytek - gość mówi, że jasne, posadził laby, ja podchodzę z Patrykiem, on się trochę waha..i nagle laby ruszyły w jego stronę z pełną parą, oba naraz - on się biedny tak wystraszył, że wymsknął mi się z obroży i zwiał w siną dal, na szczęście zatrzymał się na STÓÓÓÓÓJ... ale mam wrażenie, że to właśnie od tego czasu zaczęły się problemy :placz: inna sprawa, że dużo osób mówiło mi, że taka jego uroda i był kozakiem od zawsze, tylko w nowym miejscu nie czuł się pewnie, więc dopiero po czasie wyszły z niego rogi (bo z charakterkiem wyszły :diabloti: po 2 tygodniach to był zupełnie inny pies, przestał non stop machać ogonem, spowszednieliśmy mu). później był etap marazmu, nie umiałam go zabawić, nie cieszył się na nasz widok w ciągu dnia (tylko rano albo po powrocie),był osowiały... no i odkryłam aport :D a później pracę umysłową - do akcji wkroczył kliker i intensywne uczenie sztuczek i okazało się, że to mu daje radość, kiedy smakołyk zdobywa, a nie dostaje za friko. jak widzi, że wyciągam klikające pudełeczko, to leci, siada i z czujną miną obserwuje, co tu mu tym razem każę zrobić - do nauki jest chętny, mam wrażenie, że to takie wyzwanie dla niego, jak aport - "coś porobię, ale super" :D
  8. a właśnie - jak u Kosmitka z żarciem? rzuca się na michę? ma syndrom 'psa, który nie jadł od tygodnia'? bo u nas jest makabra :shake: przeszliśmy ze względów zdrowotnych na BARF, ale dziś w nocy już drugi raz rzygnął czymś, ostatnio kilka dni temu zwrócił cały posiłek... i 3/4 było ledwo zmiażdżone (kości), już nie mówiąc o tym, że w jednym kawałku, nierozdrobnione... ...Pat musiał polować i rzadko jeść, mieliśmy ogromne problemy na początku z dawaniem mu miski, bo wybijał z ręki i rzucał się na to, co się z michy wywaliło, a przy próbie podejścia do jedzącego psa warczał albo atakował bez ostrzeżenia. wypracowaliśmy oddawanie na zamiankę :) mogę mu zabrać kość (i to widzi) w momencie, kiedy dostaje np.plaster szynki. michę dostaje tylko na "proszę", ćwiczę go, że leży przy żarciu i choć trzęsie się i ślina mu kapie do ziemi, to nie rusza. na głośne, stanowcze PUŚĆ nawet udało mi się zmusić go do zaprzestania zżerania kury ;) w nagrodę dostał dwie :diabloti:
  9. a co to za Jurek? (chyba, że pisałaś, a ja nie doczytałam :cool3:), bo mi generalnie potrzebna jest rada, jak Patryka 'ułagodzić' do psów, bo wiem, że to nie jest nienawiść, Pat nie jest psem, który 'nie akceptuje innych', tylko nie umie się witać. dużo w tym mojego udziału :roll: bo na samym początku coś spartoliłam i zaczął się rzucać na podchodzące zwierzaki, choć w pierwszym tygodniu po wzięciu ze schronu był tylko lekko zachowawczy do psów, ale nie kozaczył. a odnośnie tego, że robi sztuczki jak mu się chce... cóż, u nas bez karty przetargowej można się cmoknąć w zad :evil_lol: na szczęście kartą jest okruszek z talerza, kawałek chleba, skórka od marchewki, cokolwiek,co mam w ręku - czasem jak komuś chcę pokazać jakąś sztuczkę, a nic nie wzięłam do żarcia, to i za kamień zrobi, a później wypluje z obrzydzeniem i patrzy z okropnym wyrzutem, że tak go oszukałam :diabloti: te wszystkie sznupowato-terrierowate psy są do siebie charakterem bardzo podobne - jest tu kilka takich na dogo, np. Frotek (Zmierzchnicy) - też ma podobne zachowania, albo Frodo (Kataszy) - też mądre to to, cwane i wredne :diabloti:
  10. cześć, przywędrowałam i do Twojej galerii :cool3: choć podczytuję nie od dziś. podziwiam za akcję z tajniacką sterylką kota i trzymam kciuki, żeby się sąsiedzi nie pokapowali ;)
  11. a jakiego bierzesz? :cool3: nie widziałam nigdy burbla na żywo :placz: (chyba, że nie poznałam na wystawie i uznałam to za ca de bou albo innego 'dużego z faflami' :cool3:)
  12. ja od razu mówię, że Patryk jest [I]naprawdę [/I]niemiły przy pierwszym kontakcie :diabloti: tzn. zdarza się, że mu coś kliknie w mózgu i jest super (jak wczoraj z tym Tahirem), ale muszą być ku temu warunki, musi być albo zmęczony, albo na totalnie obcym terenie, a psy muszą podejść większą sforą. zauważyłam też, że więcej szacunku ma do większych psów - może się po prostu boi :diabloti: z maluchów, które toleruje, ma znajomego pinczero-sznupka, maciupeńkiego Bazyla, ale tylko dlatego go lubi, że to przyszywany braciszek sznaucerki-olbrzymki, którą pokochał z marszu :D więc nie fika do jej kolegi :cool3: (choć mały jest wredny, taki prezes dzielni - psy się bawią, a on lata w kółko i obszczekuje :D)
  13. dokładnie tak, Ewa, Zakrzówek/Skałki Twardowskiego/Park Twardowskiego, o ile na same skałki nie lubię chodzić (bo mam lęk wysokości :diabloti:), tak okoliczne polanki i leśne tereny są super. w sumie z Kurdwanowa masz ładny przestrzał przez Łagiewniki :D (kiedyś tam mieszkałam ;) )
  14. ...a jeszcze wracając do psich zapędów - co, jeśli kastrat regularnie usiłuje dymać pieski, i to tylko niektóre - głównie samce? :diabloti:
  15. Agutka, aport to jest wtedy, jak pies to przyniesie, a nie za tym poleci i zeżre :diabloti: Patryk jabłka u TŻ-ta w ogrodzie też przynosił, ale takie na wpół zeżarte :D a z kolei TŻ-towy labrador zjadał całe w drodze powrotnej i patrzył z nadzieją, że dostanie jeszcze jedno :loveu: kiedyś jak się najadły tych jabłek zostawione same w ogrodzie, to... myślałam, że pozabijam za te wychodzenie na sranie całą noc :angryy:
  16. [url]http://dogfrisbee.pl/pl/p/FASTBACK-FLEX-STANDARD-FRISBEE/76[/url] - brać, czy nie brać? kto się zna? :cool3: takiego z dziurką jak ma Majkowska nie mogę znaleźć :placz: a o zoologicznych typu trixie czytałam, że gówno i nie lata, a ja niezbyt umiem rzucać :cool3:
  17. oj, ja też, szczególnie kiedy on wracał podjarany z tym dyskiem na głowie :D :D nie ma jak patent :cool3: fajnie też mu się rzucało plastikowym na betonie, jak upadł na ziemię,to Pat go pchał nosem do pierwszego murku/krawędzi i z agresywną miną pchał na ścianę, żeby jakoś podważyć zębami i przynieść :D
  18. no ja w końcu nie wiem, kiedy na to szkolenie dojdę.. okazuje się, że od czasu, kiedy uważałam, że potrzebuję z Patem pomocy, to 80% problemów rozwiązałam sama ;) np. kradzież, rzucanie się na jedzenie, gryzienie, podnoszenie na ręce i tak dalej - ma wpadki z udziałem zębów, ale ogólnie jest nieźle, wracać też się nauczył, mam na niego sposoby na okrętkę, odwracam uwagę, kombinuję, przekupuję.... ..psy też potrafi olać przy odpowiednim staraniu i rozpraszaniu uwagi piłką/żarciem, ale olewka mnie nie satysfakcjonuje - ja chcę, żeby on nie startował z zębami. to nie amstaf, nauczę go tego ;) i to wg. mnie nie abstrakcja, bo on POTRAFI współżyć z psami i nie ma ŻADNEJ zasady co do psów, których nie lubi - to zależy od tego, czy chce mu się kozaczyć, czy posłucha mojego "grzecznie!". w nim nie ma nienawiści do psów, jest za to dużo przerośniętego ego i troszkę obawy ;) ale Kosmitka muszę poznać :loveu:
  19. toż Sagat to wilczak :cool3: ja tam w nim widzę właśnie bardziej wilka, niż owczarka.
  20. [url]https://lh3.googleusercontent.com/-6dmuHbRJ2rs/UzMH4Squ-zI/AAAAAAAAWvY/ZSOe7JLrVS4/s640/zak26%20059.jpg[/url] ...nie mam uwag :grin::roflt: piękne zdjęcia, dzięki ciocia :loveu:
  21. a pewnie :D wrzucaj jakieś patrysiowe :loveu: z dyskiem czy coś, o ile jeszcze są jakieś :) ja już serio lecę póki co :placz:
  22. też to zauważyłam - taki miły, pewny siebie pies, jak Wald mu coś tam podpadł (chyba chciał zabrać frisbee) to warknął dość groźnie, ostrzegawczo, ale generalnie miziak-przytulak fantastyczny :loveu: bardzo mięciutki. a odnośnie parówki, to chyba był ten etap, że Patrykowi obojętne, co wokół niego łazi - jeśli bodziec pozytywny typu piłka jest ciągle 'w grze', to olewa otoczenie, może dlatego zaakceptował Tahira z marszu. nawet się nie spiął jak tamten podszedł, gorzej ze mną :diabloti: nie odpala mi picasa, jakiś internal server error :(.. a muszę iść, więc dodam fotki później :)
  23. dawaj foty! bo jak nie uzupełnię wątku to się nie zabiorę za nic, hahaha
  24. [quote name='gops']A ten czarnuch to nie flat ? Piękne wiosenne zdjęcia ! Dopiero na zdjęciach przy Waldku widać że Patryk wcale małym psem nie jest :lol:[/QUOTE] pytałam, to 'coś z flatem', bo ze schronu :) Patryk to 13kg raptem ;)
×
×
  • Create New...