Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. tak, popieram - te chrabąszcze majowe to takie durne robociki, upadnie to to na plecy, pomerda nogami parę minut i zdycha - dlatego właśnie w poprzednim mieszkaniu jak miałam 'nocny taniec chrabąszczy', to rano miotłą z balkonu zrzucałam kilkanaście pancerzyków, albo z prania :roll: fuuuuuuuj!
  2. [url]http://i57.tinypic.com/4qt20h.jpg[/url] o matko:loveu::loveu::loveu: ...ale w całości nie pokażesz, bo się wyda pseudohodowla :diabloti:
  3. ja robactwo jeszcze jako-tako zniosę, chociaż cholerne chrabąszcze majowe to koszmar - w poprzednim mieszkaniu od maja do września w okolicach 20-21, jak się ściemniało, nie można było wyjść na balkon bo rozpoczynał się NOCNY TANIEC - leciało tego gnojstwa milion, waliło o szyby, wyglądało jak plaga egipska... a później strzepywałam rano z prania niedobitki, które padły i zdechły :placz: okropne to, fakt, ale pająka NIC nie przebije.. jest darcie ryja, spazmy, ZAAABIEEERZ TOOO i łzy :diabloti: i tak od zawsze :diabloti:
  4. [quote name='Alicja']twoje powieki są ciężkie ...ciężkie...cieżkie ...zaraz zaśniesz :) [URL]http://oi59.tinypic.com/ixqlhc.jpg[/URL] Pająków bałam się bardziej jak elektryczności :diabloti: ale pojechaliśmy kiedyś nad morze na kwaterę i tam na ileś tam pokoi była 1 łazienka ...a sraczyk taki na szybko w stodole :lol: wiec aby nie sterczeć jak głupek w kolejce musiałam isć do stodółki między pajączkami siq uskuteczniać :) i tak skończyły się moje fobie :D[/QUOTE] lałabym w krzaki przez tydzień, a nawet miesiąc, jeśli byłoby to konieczne, żeby tylko się nie przedzierać przez te potwory :roll:
  5. mój to samo - z tego względu zamierzam go opitolić na już, bo dziś po 30min piłki położył się w krzakach i wyciągaliśmy go na siłę :diabloti: a do domu lazł jak 15-letni psi staruszek.
  6. ja nie zabijam pająków, bo się brzydzę podejść :placz: TŻ zawsze ma za zadanie się pozbyć i zazwyczaj wynosi za nogę i wyrzuca na balkon. dobrze, że mam psa którego można poszczuć na małe zwierzątko - dorwałby potwora na podłodze i nie musiałabym się zbliżać :diabloti: naprawdę mega się brzydzę, makabra...
  7. mamy BARDZO dużo rowerzystów, ogólnie w weekend te nasze tereny są niesamowicie oblegane, o ile jest pogoda - dziś u nas jest na krótki rękawek, byłam z Patem na piłce i musieliśmy się kitrać po krzakach, żeby nie wpaść na yorkarzy/dzieciaki. ogólnie jest ciekawa tendencja - podczas brzydkiej pogody jestem tylko ja i Majkowska :diabloti: a jak tylko wyjdzie słońce, to okazuje się że 121038542141 ludzi ma nagle pieski... oczywiście w większości ozdóbki, których nigdy tam nie widuję - tylko jedna babeczka z osiedla z jorasem chodzi w każdą pogodę. fakt, że w te rejony zjeżdżają ludzie z całego miasta, bo to taka "dzicz niedaleko centrum", ale i tak statystyka nie kłamie - w paskudną pogodę mało kto jest taki wytrwały, żeby się szlajać w tych okolicach :evil_lol:
  8. boże, odpalam galerię zadowolona, że pewnie nowe fotki... a tu... FUUUUUUUUJ :placz: błe,błe,błe - jeszcze że masz odwagę TO zapakować do słoika :roll: brrrr, aż mam dreszcze... ostatnio TŻ spod balkonu u znajomej zgarniał takiego bydlaka w ręce, nie wiem, jak ludzie mogą być do tego zdolni :eviltong:
  9. nie pokazujesz Kasty, bo pewnie ma cyce do ziemi i wielki bęben, w którym jest szczeniak dla mnie :diabloti:
  10. ja go blokuję, żeby nie wjechał z pełną mocą w nowo poznanego psa - niezależnie, czy smycz jest luźna i pozwolę się witać (były takie 'momenty nadziei'), czy go ściągnę i napnę - efekt jest ten sam, a czasem podbiegacz podejdzie i nie idzie go odpędzić, więc siłą rzeczy muszę się zgodzić na wąchanko - kończy się w dużej części tak samo :( i wiesz, tu nawet nie chodzi o patowe bezpieczeństwo, bo psów 'podejrzanych' unikam i po prostu zwiewam, ale jeśli to jest np. rozmachany golden albo inny wesoły psiur (któremu wiem, że Pat nie zrobi krzywdy - yorków nie wita), tu chodzi raczej o to, że staram się uniknąć 'rozpuszczania' psa, czyli pozwolenia na buractwo. i tak nie daję mu się witać na hurra, musi zawsze poczekać, zwolnić, usiąść- nie ma, że podbiega i heja. tak czy siak, nie potrafię go zapoznawać z psami, no :roll: wszystko zależy od tego, czy mu się nie odwidzi. dziewczyny wczoraj powiedziały "puść, niech ustalą hierarchię" - ok, ustaliły elegancko, bo suki nie dały sobie dmuchać w kaszę i był spokój - gorzej, jeśli puszczam go luzem do takiego ustawienia, a on przegania jakiegoś małego psiaka po całej okolicy, jak królika :roll: nie chcę fundować zwierzom takiego stresu.
  11. z resztą kurde, jak mam się nie spinać, skoro zachowuję [I]minimum [/I]prewencji w jego przypadku takim przytrzymywaniem na smyczy - on w 99% zawsze tak wita nowego psa, jeśli ma jakiegoś zaakceptować z marszu (jak tego czarnuszka Tahira), to się nie wita wcale, tylko wącha po jakimś czasie biegania obok niego. jeśli to jest 'spacerowa znajomość' i idą do siebie wąchnąć się po pysku, to w 100% zawsze jest to samo - atak.
  12. [quote name='Majkowska']No nie dbasz, to co kto poradzi :eviltong: A co do Pata - nie spinaj się tak!!! Jak psy podeszły to myślałam że go powiesisz ( robię to samo czasem, tylko że mi nie ma kto zrobić oceny z boku) a on najpierw naprawdę chciał się jakoś ustosunkować do stada suk idącego w jego kierunku. Dziewczyny może trochę nastraszyły że jak się rzuci to całe stado da mu po dupsku, ale ani jedna ani druga suka nie była do tego żeby ściąć się i zagryźć. Sunia jest bardziej ustawiaczka po kątach, a Acme się sama boi i ze strachu kłapie. Myślę że to dla Pata całkiem dobre towarzystwo, w każdym razie lepsze niż parówek od babci :eviltong:[/QUOTE] ble ble - z tym goldenem Dexem dałam smycz TŻ-towi i powiedziałam "rób co chcesz" - puścił Patryka, bez napinania, że niby podejdzie się powąchać (bez żadnej spiny) i co? wąch, wąch i CAP za ryj goldena bez ostrzeżenia :roll: dla Pata, mimo wszystko, to dobre towarzystwo, bo ruda nie dała się złapać za pysk, tylko sama się odgryzła :) więc elegancko, a do małej Suni nawet nie startował, to taka pani prezes dzielni :D :D
  13. znowu zapchana? :roll: jeju,czyszczę to i czyszczę....
  14. aha, i nie strasz, że u niej teraz terminy dopiero po świętach :roll:... bo ja właśnie przed świętami chciałam go opitolić..
  15. adres i imię się zgadza,to na bank ta babka :) ma super podejście, bo Patryk jest w niektórych miejscach niedotykalski, my zostawiamy gnojka, idziemy na zakupy do Biedrony :diabloti: i po godzinie odbieramy super zrobionego pieska - pani mówiła, że tylko próbował kozaczyć przy ścinaniu pazurów, więc naprawdę jest ok i robi to wszystko szybko i wesoło. nawet się nie zdenerwowała, jak Pat wlazł w dwie ogromne miski z wodą na stojaku i wywalił na podłogę :diabloti:
  16. o,to o tym nie pomyślałam :cool3: może faktycznie, biorąc pod uwagę fakt, że Patryk raczej nie rozdrabnia tego co żre :roll:
  17. no i właśnie dlatego nawet się nie starałam o asta z adopcji (choć w schronisku zapikało serducho kilka razy), bo i tak nikt rozsądny by go nie wydał laikowi, a jeśli już kiedyś ast- adopciak, to z fundacji, bo "zagadka z boksu" to dla mnie było za duże ryzyko, a w fundacji się nieraz trafi łagodny i 'do życia' bez większego wysiłku :)
  18. [quote name='Majkowska']zapraszam tez jutro :)[/QUOTE] jutro to się chyba skuszę :cool3: tylko fajnie byłoby trochę wcześniej, niż dziś! [quote name='agutka']wiesz wcale nie powiedziane że będzie kochał pieski ale na swojej skórze wiem jaka by to była ulga przejść w spokoju[/QUOTE] przejść w spokoju to my już umiemy, może nie zawsze, ale w dużej mierze się udaje, chyba że drugi pies wyjątkowo zaczepny, to jest WRRR WRRR z obu stron. mi zależy na tym, żeby on zrozumiał, że z większością psów, które do niego podchodzą, DA SIĘ żyć, a nie tylko z tymi, które on łaskawie dopuści :razz:
  19. [quote name='ewaal1982']Ja ide na bojki ! I też chyba do Pani Gabrysi :D[/QUOTE] aaa faktycznie, na Bojki, nie Bujaka! :D (pomyliło mi się, kiedyś tam mieszkałam) to chyba ta sama pani Gabrysia :) zawsze jak pytałam, to termin był 'na już' (tzn. na następny dzień zazwyczaj). pani ma kaukaza w domu :)
  20. ooo żyjecie :diabloti: Białas z oczkiem :loveu: a co u mojej faworytki? :cool3:
  21. no właśnie, a u mnie to miał być w 100% adopciak :) najpierw z fundacji, ale jednak wyszło, że ze schronu
  22. to gdzie Ty masz fryzjera, że kolejka jak przed weselem? :razz: ja chodziłam z Patrykiem do babeczki na Kurdwanowie (Twoja okolica jakby nie patrzeć, na ul. Bujaka) i płaciłam chyba 60zł z kąpielą (ale babka mi dawała zniżkę, bo to pies ze schronu - nie wiem, czy to dalej obowiązuje, ale zawsze mi tak liczyła), no i strzyże ekspresem, zawsze jest "na już" - salon ma w mieszkaniu, chyba się nazywa Pet-Spa czy jakoś tak, pani Gabrysia :)
  23. [quote name='Vailet']ale przepraszam gdzie ty masz tego psa zabrać? :lol:[/QUOTE] nie zacytowałam, to była do tego odpowiedź ;)
  24. ...do domku :loveu: :diabloti:
×
×
  • Create New...