Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. ale piękne foty :loveu: zaraz coś nakradnę, tylko link daj :diabloti: a Patryk nie jest już miziasty, bo się zatłuścił znów :( to tylko pod słońce taki puchaty wyszedł... ...a TŻ dziękuje za kwiatuszki :diabloti:
  2. ooo nie ma szans, dziś to go już tylko nocne szczanie spotka... wymęczyłam się prawie tak jak on, tylko nie aportowałam :diabloti: jezu, a tyle do zrobienia jeszcze:placz:
  3. ale pychol :D planuj spotkanie, ja wynalazłam dziś sposób, jak łagodnie zapoznać Patryka z innym psem, poszło elegancko :eviltong: musi być wymęczony do granic i mieć nadal piłkę na widoku, wtedy nie ma ochoty i zamiaru rzucać się na nowego kolegę :D
  4. jakie mysie pysie :loveu: a to wygrywa :diabloti: [url]http://oi58.tinypic.com/993zu1.jpg[/url]
  5. bla,bla,bla... robota nie zając :diabloti: kuźwa, zarwę nockę, dziś chyba nie pośpię... no ale jednak pies okazał się ważniejszy niż wszystko :diabloti: mieliśmy dziś dwa długie spacery... Patryk biegał od godz. 11 do co najmniej 12 za piłką, wróciliśmy z TŻ-tem i uznaliśmy po pół godziny, że kij ze wszystkim, za ładna pogoda żeby nie iść :evil_lol: doleźliśmy na łączkę na Skałach, zadzwoniłam do cioci Majkowskiej i fartownie szła akurat w tamto miejsce ;) mieliśmy kilkugodzinny spacer, z czego na moje obliczenia wynika, że Patryk pobił rekord życia w aporcie :cool3: wyszły 4 godziny z malutką przerwą notorycznego noszenia piłki/dysku/kija :cool3: leży teraz nieprzytomny na podłodze i nie ma z nim kontaktu. i dziś muszę pochwalić swoją mendę - na polankę wkroczyła pani ze wspaniałym pieskiem, mix flata z czymś a'la golden, czarniutki słodziak :loveu: i - o dziwo - wymęczony Patryk NIJAK nie zareagował agresywnie :multi: powąchały się, pani spuściła Tahira i biegały razem, później doszedł do nas Waldemar i było fantastycznie :loveu: uznajemy pobity rekord w aporcie - najlepsze jest to, że dureń odpoczywał kilka minut, zziajany, nieprzytomny, całą drogę powrotną do domu szedł luzem bo był tak wykończony, że nie chciało mu się nawet czepiać do psów i wszystkie pięknie mijał, a pod samym domem i tak aportował wielkiego kija, którego rzucał mu TŻ :D jestem szczęśliwa :loveu: (ale za to nie pośpię :cool3:) może receptą na to, żeby Patryk nie stawiał się do psów jest solidne wymęczenie...? chociaż to nie zawsze się sprawdza, ale dziś absolutnie bez oporów przyjął obcego psa na skądinąd 'swoim' terenie (bo go zna, bywa często) i na dodatek dał się obwąchać, zero CS-ów, jeśli nie chciał się bawić, to po prostu ignorował... oddawał Tahirowi piłkę, no niesamowite :D żeby tak było codziennie :roll: ehh... ...no i czekamy na ciocię Majkowską z fotkami :diabloti:
  6. [quote name='asiak_kasia']:evil_lol: Ja sobie doskonale zdaje sprawe, że cieczkująca suka nie biega sobie z repem bez kontroli. I nie o tym mowa była. Tylko o tym, że hodowca majacy x psów ogarnia towarzystwo. Panuje nad psami, potrafi dotrzec do rozumku jajecznego pieska, który moze sobie wyć, śpiewać i nie jeść w tym czasie, ale nie demoluje mu chaty i nie stawia domu na głowie, bo gdzies tam jest cieczkująca suka. doskonale sobie zdaje sprawę z tego, że pies bedzie zainteresowany suką w cieczce, ALE to nie oznacza tego, ze może lać ciepłym moczem na właściciela, miotać nim po łące i robić za ciągnik, bo SUKA. Serio jeżeli problemem jest ogarnięcie 20-30kg psa, bo cieczka, to jak radzą sobie posiadacze 50+ kg? :diabloti: Kurde zanim rot stracił jajka to spotkań z cieknącymi sukami mieliśmy sporo, BA! nawet na szkoleniu były takie i jakoś mimo wszytko pies mi rak ze stawów nie powyrywał, nie pokrył zadnej chętnej, nawet na robocie potrafił się skupić. Może chłopców wolał? :evil_lol:[/QUOTE] cześć, gops :D przywitam się wreszcie w galerii, bo mnie przyciągnęła dyskusja. wtrącę się w dyskusję z racji, że znam Waldka osobiście, ale za to nie znam drugiego tak 'popędowego' psa - zarówno w kwestii pasji myśliwskiej (nos na zewnątrz zawsze w górze), jak i emocji i - o dziwo - wg. mnie Majkowska panuje nad nim całkowicie. Wald nawet jak nie wyrabia nerwowo, jęczy, piszczy i się trzęsie, to siada na dupie na komendę i ani drgnie. mój Pat - dla porównania - emocjonuje się mniej, a nieraz "zostań" potrafi przerwać - bo tak, mimo tego, że komendę mamy przetłuczoną na blachę. wg. mnie to nie jest kwestia nieogarnięcia psa ani braku wychowania, tylko tego, że to bardzo reaktywny pies. chodzi o to, że mój Patryk czasem nie posłucha bo mu się nie chce, a Waldek posłucha,mimo tego że cierpi. uwaga odnośnie suki paradującej z dupą pomiędzy jajecznymi samcami odnosi się do faktu psucia starań właściciela - to dokładnie taka sama sytuacja jak podbiegacze w moim przypadku, które - nawet z pokojowymi zamiarami - rujnują mi naukę olewania innych piesków i muszę zaczynać od nowa. ja myślę, że w kwestii Waldka nie idzie wypracować więcej, niż Majkowska wypracowała - odwoływanie zawsze można doprecyzować, żeby wracał w sekundę, a nie w dwie, ale ignorowanie cieczkującej suki wykracza wg. mnie poza "nauczalne" - tak sądzę. jeśli udało Wam się powstrzymać emocje napalonego samca wobec cieczkującej suki i Wasze psy umieją na komendę się "od-napalić", to podziwiam autentycznie i chylę czoła.
  7. [quote name='furciaczek'][URL]https://www.youtube.com/watch?v=_L1pH09h-I0[/URL] :) [/QUOTE] hahaha, nie mogę, jak siedzi na dupie! :grin: i jeszcze się buja prawie że w rytm muzyki:D no kosmos!
  8. nie idę :( mam robotę, powaliłam terminy i muszę klepać jakieś mądrości... mam dwa dni na 40 stron pitolenia :diabloti: a w trakcie jeszcze zajęcia, pies, no i wypadałoby pospać :diabloti: uwielbiam taką adrenalinę, później to odsypiam przez tydzień :diabloti: u nas dziś stateczne, fizjospacery po 15min. tylko, ale za to zrobię więcej w ramach tego, że pies pocierpi dziś z nudów.. chyba że TŻ weźmie go na piłę jakimś cudem :cool3:
  9. [quote name='Majkowska'] Nie lubisz mojego tyłka?? :diabloti::placz::placz: Ciocia PP, zapraszam dzisiaj na spacer ;)[/QUOTE] uwielbiam :loveu::evil_lol: ciocia nie ma jak, mam dwa dni na napitolenie 40 stron mądrości, bo mi się terminy posrały i okazało się, że mam coś skończyć do końca marca, a nie kwietnia :roll: Patryk dziś pod dowodzeniem TŻ-ta, a później mam zajęcia do cholera wie której, chyba do 19...
  10. o matko, współczuję... nic się nie stało młodemu? ja taką akcję z agresorem luzem miałam dwa razy,z czego oba psy miały właścicieli... jedna suka luzem na jakimś blokowisku obskoczyła nas, ja zasłaniałam Patryka (który się darł i bardzo chętnie poszedłby w bójkę), a suczysko nas obskakiwało jak wilk ofiary... wywalała zęby, pozycja do ataku - makabra, moje wymachiwanie kończynami ignorowała, a właścicielka LAZŁA (wolnym krokiem) w moim kierunku z ironicznym uśmiechem :roll: to był pierwszy raz, jak nasadziłam jobów komuś na ulicy :diabloti: aż się kurzyło, wyjęłam telefon z zamiarem wezwania SM, to zwiała... ...a drugi raz zaatakowała nas sucz puplet w typie corgi, wyszła z klatki, do której ja wchodziłam i od razu, bez ostrzeżenia Patrykowi zęby w kark :roll: pogryzły się wtedy, poleciało trochę futra, ale generalnie suka doznała większych obrażeń od moich kopów, niż Pat od jej zębów - sukę wyprowadzała dziewczyna max 10 lat :roll: (sąsiadka dostała zjebkę, miała na wierzchu w przedpokoju zaświadczenie o szczepieniu p.wściekliźnie, więc pewnie nie jedyna 'poszłam na skargę'...). Podczas jak opieprzałam sąsiadkę, że nie daje się dziecku psa bez smyczy, to sucz wywalała koła do głaskania po brzuszku, zdawała się nie pamiętać, że zasadziłam jej parę kopniaków :razz: dobrze, że nic poważniejszego się nie stało u Was, bo bezdomniaka nawet awaryjnie nikt pewnie nie próbowałby odciągać z obawy o siebie...
  11. rok temu, jak go brałam, miał podobno rok-półtora, więc gdzieś 2,5 do 3 lat, trudno powiedzieć ;)
  12. [quote name='Majkowska'] A to jest najlepsze - spodoba się pani profesor, którą cieszy moja "strójwymiaryzowana dupa":roll: Bez kitu, myślałam że ta tunika mnie choć trochę wyszczupla...[/QUOTE] hahaha, durna! :D nie Twoja dupa mnie cieszy, a słowotwórstwo :cool3: "dresy trójwymiaryzujące dupę", no błagam :D :D
  13. nie wróci, on im starszy, tym bardziej osowiały :eviltong: to jest typ psa, który się nudzi nami, domem, wszystkim oprócz piłki :cool3: szybko mu przechodzi euforia po tym, jak ktoś przyjdzie i znowu się wala ponury. to taki pies z mentalnością starego tetryka :D (+ łakomy :cool3:)
  14. ale ja nie pisałam, że nie ma dziś pogody :D tylko że pies markotny, może wiosenne przesilenie w sensie 'psich mocy', a nie że pogoda kiepska :eviltong:
  15. z niebieskim merlakiem to bym się sama pobawiła :loveu:
  16. [quote name='4Łapki']Ja po dzisiejszym spacerze mam już dość. Czy ludzie naprawdę chcą żyć wśród stert śmieci? Jeśli tak, to czemu się po prostu nie przeprowadzą na wysypisko? :angryy: Psioczą, że trawniki zasrane, ale resztki z obiadu to hyc! przez okno :angryy: A odkurzacz jak się zepsuje, to nie do punktu, tylko hyc! 50 metrów dalej jest przecież nasyp kolejowy i krzaczki.[/QUOTE] resztki to jeszcze nic - co się dzieje w moich okolicach w 'sezonie' (czyli jak się zrobi ciepło, a małolaty wyłażą ze szkół i idą w krzaki na winko), to po prostu horror - są między ścieżkami leśnymi śmietniki, ale takie 'miejskie', a ludzie tam wywalają całe wory, oczywiście to się wysypuje, więc wokół jest burdel kosmiczny. następni przechodnie uznają, że w śmietniku nie ma miejsca i kolejne tony odpadów lądują w 'okolicy' (bliżej lub dalej kosza). do moich 'ulubionych' sytuacji należy puszczenie psa w pozornie głuchą dzicz, np. kiedy mu miotnę piłkę hen, daleko, a on wraca z rozwaloną łapą, bo nadepnął na szkło... np. takie z butelki po browarze :roll:... Majkowska ostatnio na wspólnym spacerze znalazła na polanie pięknego tulipanka z butelki...
  17. ja bym chciała choć namiastkę :roll: będę się niedługo przeprowadzać, marzę o mieszkaniu na parterze z chociażby "ziemnym balkonem", byleby się dało posadzić warzywa :diabloti:
  18. cześć, ciotki - Patryk dziękuje za komplementy :diabloti: od wczoraj wieczorem do dziś jest jakiś nieswój, albo go coś boli, albo taki ma markotny dzień - nie chce się coś bawić, chociaż jak rzuciłam piłkę, to ganiał nakręcony, a w domu jakoś się wala smętnie, wiosenne przesilenie :eviltong:
  19. to ja Patryka nie odwiodę z kolei od pomysłu polowania na żyjątka :cool3: też kłapie zębami, dlatego te polowania mu uniemożliwiam, zanim jeszcze się skapnie, że coś sobie drepcze. a dziur nie kopie :D raz w życiu, na Mazurach, jak dorwał się do kupy piachu, to sobie coś tam majstrował, ale to nie jest zdecydowanie jego hobby ;)
  20. prawy klawisz myszy na fotkę -> "kopiuj adres obrazka" -> wklepujesz w okienko wiadomości ctrl+v i gotowe :)
  21. można zawsze złożyć oświadczenie woli o spacerze i też mieć takie foty:cool3:
  22. siedzi i jedzie wozem jak królowa :D prześmiesznie to wygląda, Bóbr rozsadzony na środku karocy, rozgląda się wkoło i pozdrawia łapiną :D :D :loveu:
  23. z Patrykiem spacery NIGDY nie są o tej samej porze,ale to może dlatego, że ja nie jadłam posiłku o tej samej godzinie od lat :D śpi w zależności od tego, o której zaśnie i jak bardzo się zmęczył - po ostrym wycisku i powrocie np. o 17, pada trupem, wstaje na nocne siku, wraca i śpi do 10-11 :D oczywiście nie ciągiem, przejdzie się tam po chacie, powącha, zmieni miejscówkę i dalej tnie komara. poranny spacer raz jest o 7, a i zdarza się o 12 jak zarwę noc...tylko wtedy ostatni jest np. o 4 nad ranem ;) makabra :look3:
  24. no nie mogę:D [url]http://oi60.tinypic.com/119qhbp.jpg[/url] z daleka jak Pat i Waldek :D ale Kosmita jest śliczny, taki mięciutki pluszak :loveu:
×
×
  • Create New...