Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. a w mojej okolicy NIE MA placu zabaw :loveu: już gdzieś tam pisałam, że dzieciaki tutaj to mogą sobie ewentualnie pochodzić po chodniczkach w ramach rozrywki. w jedną stronę od mojego osiedla jak się podejdzie kawałek,to jest PRL-owskie blokowisko i tam jest jakaś namiastka placu zabaw, ale z jedna zjeżdżalnia + trzepak, poobdzierane, gierkowskie huśtawki i te klimaty, tylko dresy tam przesiadują :diabloti: dzieciaki mogą sobie pomarzyć.
  2. [quote name='unikatowydiament']też lubię obrożę z kolcami,świetnie bullowate w nich wyglądają[/QUOTE] trochę stereotypowo :cool3: ja wolę w słodziaśnych, bo to ociepla wizerunek rasy zniekształcony przez media :) i jak drepcze bullik w obroży w stokrotki to ktoś się może zawahać, zanim zacznie uciekać/wyzywać :D
  3. co nie? :diabloti: (dzisiaj kasztan w normie, ale i tak mu zbadam co się da, bo mam wrażenie, że jego grzbiet wygląda coraz gorzej :roll: jutro Wam dodam zdjęcia w dobrym świetle, tj. zbliżenia na te placki, ręce opadają co się dzieje pod długim futrem...)
  4. wiem, zbierałam rzygi nieraz :diabloti:
  5. no właśnie nosiła, dlatego mnie to tak bawi :grin::grin: takie życiowe, stara, pomięta siata (w owoce albo z szampanem i całującą się parą na motorze) a w środku portfelik :grin: cudowne, nie szydzę, serio rozczulające wspomnienie :D
  6. APELUJĘ O ZAPRZESTANIE wypisywania mi w wątku o gównach, pająkach, gruczołach, odbytach, śluzach, robakach i innym piekle które sprawia, że wszystko co dziś zjadłam podeszło mi do góry :placz: (tak, wiem, sama zaczęłam, ale to było PYTANIE :cool3:)
  7. [quote name='Majkowska']Ale czego wy się brzydzicie w tych kleszczach ?? :lol: [/QUOTE] BO WYGLĄDAJĄ TROCHĘ JAK PAJĄKI, end of story :roll: brrr fuj, ale dziś temat na dogo podkręcony...
  8. [quote name='Dioranne']Pff, pająki. Mi kiedyś tata wyganiał z pokoju nietoperza. :evil_lol:[/QUOTE] ja się nie boję nietoperzy :D ani węży, ani jaszczurów żadnych, ani myszy, to tylko i wyłącznie chodzi o pająki (no dobra, i pajęczaki) i to jest irracjonalny strach, wiem, że mnie nie zeżre, po prostu... AAAAARGHT fu, nieważne, fu, fu, fu! [quote name='Maron86']Akurat pająków to się teoretycznie nie boję, dlaczego teoretycznie? Myślę że jak bym spotkała takiego to bym 'w gacie narobiła': [/QUOTE] musiałaś to zdjęcie dodać, mu-sia-łaś...:roll: ...arachnofobia jest do dupy, a w ramach ciekawostki dodam, że w dużej mierze bierze się ona z lęków, jakie nasze mamy/ojcowie prezentowali nam do 18 m-ca życia :) jest taki ciekawy punkcik w mózgu, hipokamp, i to on odpowiada za większość naszych lęków w dorosłym życiu, czyli - inaczej mówiąc - jak moja mama darła się na widok pająka (a darła, dalej się drze :diabloti:) a ja, jako niemowlakowa tabula rasa się temu przyglądałam, to jest duża szansa, że to właśnie mama zafundowała mi obecne ataki paniki na widok tego...BLEEE, wiecie czego :roll:
  9. ale! jest jedna metoda na zrelaksowanie durnia - jak dostawał kości takie duże, białe (pisałam Wam) to i tak pochłaniał szybko, nerwowo, jak posiłek, zabierałam mu na zamiankę po jakimś czasie, żeby się nie zapchał na amen. teraz kupiłam wołowinę rosołową z płaską kością, zeżarł mięso w sekundę, a z kością polazł na posłanie i już drugi dzień się wala po podłodze, co jakiś czas skubnie, ale do takiej nie może się dostać i nareszcie traktuje jako gryzak, a nie ostatni w życiu posiłek :loveu:
  10. no właśnie ja dzisiaj miałam wrażenie, że ta "parówa w galarecie" to były kawałki kurzej kości, ale nie macałam, bo to w głębokiej trawie było... ..może dureń nie pogryzł czegoś porządnie :roll: z nim ten BARF to rosyjska ruletka - udusi się, czy nie udusi? najgorsze jest to, że na tym suchym już się w miarę nauczył przeżuwać, znudziły mu się chrupki więc mniej atakował miskę, nawet więcej, niż 2-3 *CHRUP* na cały posiłek było słychać :diabloti: a teraz jak dostaje w całości kurzy półdupek, to czasem tylko miażdzy kości, słychać to, ale nie rozrywa na kawałki tylko... wsysa jak wąż :roll: tj. miażdzy, żeby przeszło przez gardło, ale po cholerę gryźć... :roll: dzięki temu rozdrobnione mięso czy mielone jest DOSŁOWNIE na 3 sekundy, jakbyś wessała pod ciśnieniem - daję mu najbardziej wyzwaniowe kawałki, żeby miał z 2 minuty rozrywki :diabloti:
  11. fu, ja ani kapciem, ani miotłą, ani niczym się tego nie pozbędę, nie podejdę na 10 metrów do pająka, nawet żeby utłuc - kiedyś w przypływie odwagi wessałam olbrzyma odkurzaczem, to mi wylazł z powrotem z rury jak odkurzałam kąty bez "stópki", samą rurą :placz: i nie pozostało mi nic innego, jak zaryczanej iść po sąsiada :diabloti:
  12. mój do ludzi nie jest taki podły, ale do zwierzątek - owszem :diabloti: dziś udało mi się wypatrzeć żabę w trawie szybciej, niż jemu i zdążyłam ściągnąć smycz jak już leciał z otwartym ryjem :diabloti: a historia z babcią i portfelem w siatce... boże :grin:
  13. śmieszą mnie strasznie te czołgowe tendencje u bullków :D te tłuczenie o wszystko i robienie rozróby całą sobą :D TŻ-ta lab też tak ma, ale w zapewne gorszym stylu niż bullki, choć jak macha ogonem i z każdym PAC PAC strąca inną bombkę z choinki, to mimo wszystko rozkłada na łopatki :D
  14. [quote name='4Łapki'] Nie mówię, że każdy może w ten sposób leczyć ten lęk przed psami, ale jeden taki egzemplarz siedzi teraz koło mnie :)[/QUOTE] ja się panicznie boję pająków i mam jedną skuteczną metodę leczenia lęku, miotacz ognia :diabloti:
  15. [quote name='Majkowska']i PP streszcza jak Wartkunia chciał zgwałcić sukę w parku lub rzucił się na kobietę-żabę :D [/QUOTE] rzadko streszczam, a na pewno nie historie "obcych" psów, bo TŻ-ta to lekko mówiąc nie interesuje :cool3: (choć sam, hipokryta, opowiada o patrykowych przygodach na spacerach czasami :evil_lol:) [quote name='agutka']o matko gdybym miała przechodzić przez menela w klatce to bym się zesikała ze śmiechu widząc biegnącą po pijaku Ledę:D po prostu bym ją puściła bo pewnie i tak przeturlałabym się z nią po nim ;) dziś miałam akcję z robotnikiem budowlanym i białą: ćwiczyliśmy na lince i wyszłam zza murka gdzie robotnicy przyczepiali blachy ogrodzenia po wczorajszej wichurze. Leda wyrwała do nich a ja stałam bo byłam pewna że linka nie sięgnie, krzycząc "do mnie" stałam jak debilka bo przecież piesek ładnie reagował a tam pieska nie było. Niestety Leda dobiegła ja mówię nic nie zrobi można głaskać to jeden z nich wyciągnął łapska do głaskania a drugi stanął prosto i za jaja się trzymał, ja na to pan puści właśnie zjadła ;) Facio przerażony po gliniastej skarpie zmyka i krzyczy ja świniom nie wierzę:evil_lol: zaczęliśmy się śmiać[/QUOTE] hahaha, wy to macie jazdy :D "ja świniom nie wierzę" :D :D z robotnikami mam tylko jedną akcję - w moim rodzinnym mieście coś robili, chyba docieplanie bloku, stał taki furgon i w środku robotnicy szamali śniadanie - mieli z daleka miny pt. "wczesny Wodecki", więc już się szykowałam na jakąś zaczepkę,no i jeden woła Patryka "Azor, do nogi!" i głupek gwizdnął, na co Patryk oczywiście HYC i im wskoczył na pakę :diabloti: chyba nigdy w życiu tak szybko nie podnosili kanapek w górę :diabloti: (specjalnie popuściłam smycz, tak :eviltong:)
  16. [quote name='Majkowska'] Gdzieś była taka sytuacja - hodowczyni sprowadziła sukę, którą dopadł pies innej rasy będący już na emeryturze, czy jakoś tak. Pierwsza cieczka i od razu wpadka... Oficjalnie się przyznała i tak samo oficjalnie została zlinczowana, ale suki nie wysterylizowała bo kupiła ją dla hodowlanki właśnie... Bywa przecież też w hodowlach że psy mają innego tatusia niż ten który wpisany jest w rodowodzie, albo mają inny rodowód niż geny. Różne są rzeczy na tym świecie tylko świat o tym nie mówi .... Ja bym szczeniaków nie przebolała, zrobiłabym wszystko żeby ktoś sukę wysterylizował- zresztą czułabym się zobowiązana sterylkę opłacić... Na szczeniaki dwóch ładnych ras byłoby napewno wiele chętnych, ale pomyśl - połączenie haszczaka i Waldka u kogoś kto wziął psa bo jest ładny??[/QUOTE] nie oszukujmy się, to byłyby psy do regularnej adopcji jako mieszańce,a przecież nie bez powodu psom adopcyjnym się robi ładne fotki i opisy - właśnie po to, żeby ktoś zechciał. z resztą są ciotki doświadczone w szukaniu domów, tak naprawdę dużo psów 'w typie' jest o wiele większą zagadką, niż Wald + husky, choć nie przeczę, że to byłaby mieszanka wybuchowa :diabloti:
  17. ja mam to samo, jeśli ktoś jęczy, że brudna podłoga :cool3: albo bierzesz najgorsze skarpetki, albo kapcie :cool3: bo po moim syfiarzu nie da się doczyścić na błysk,to jest po prostu niewykonalne...
  18. [quote name='Majkowska'] W kilku hodowlach była już akcja że pies pokrył przypadkiem sukę nie tą co trzeba. Takie sprawy przeważnie zamiata się pod dywan i wychodzą dopiero po latach, szczególnie jak np są to psy różnych ras...:roll:[/QUOTE] a tak na logikę - co wtedy, jeśli to naprawdę wspaniała suka, która dopiero co wyrobiła hodowlankę i jest super rokująca jeśli chodzi o potomstwo? i ktoś jej za wszelką cenę nie chce sterylizować? ja chyba bym już te szczeniaki 'przebolała' i zostawiła, nawet jeśli to byłyby psy dwóch różnych ras,to oddałabym gdzieś po prostu w przysłowiowe dobre ręce - myślisz że na mixa dwóch rodowodowych, fajnych psów by nie było chętnych (oczywiście rozdanych za darmo, jako "bękarty") jakby taki Wald dorwał np. haszczankę, czy wyżełkę?
  19. NIE CHCĘ!! :D :D mój TŻ akurat się puka w łeb jak zaczynam 'psio-anatomiczne dyskusje' i uważa, że 90% rzeczy, które robię Patrykowi, jest obrzydliwe, jakby on wytrzymał z niemowlakiem? :cool3:
  20. to te gruczoły się czyści ekhym, zewnętrznie? bo moja wetka wepchała palucha do tyłka i pogmerała, sądziłam, że są w środku psiej dupy, a nie tak na zewnątrz :roll: (ale coś mnie nie korci za mocno, żeby pójść i sprawdzić :diabloti:)
  21. makabra byłaby straszna, jakby zapylił - jeszcze jakby to była suka pretendująca na hodowlankę :crazyeye: wtedy ani ciąć, ani czekać na szczeniaki...
  22. haha, mój czasem też pyta "z czego tam ryjesz", jak podczytuję dogo :D :D
  23. bo to, Magda, bardzo do niego pasuje :diabloti: jak jest w kuchni "nie wolno na białym", to gnój dokładnie wie, o co chodzi i kładzie się na podłodze tak, że tylko koniuszkami łap dotyka kafelków, no bo to w końcu już nie teren kuchni, a wciąż doskonałe miejsce do tęsknego wypatrywania, co tam trzeszczy w garach :D :D
  24. [quote name='agutka']jak można, jak można jak dróżka zarośnięta trawami była a na zakręcie menel ;) a na chodniku jakoś tak wyszło że Leda szła po innym boku deptaka i nagle skręciła , ale gdybyś zobaczyła jaką frajdę jej to zrobiło, chciała zawrócić i raz jeszcze przelecieć po pijaku. Kumasz że menel ani jeden ani drugi nawet nie drgnęli:D[/QUOTE] płaczę :grin::grin::grin:
  25. [quote name='rashelek']Ja w ogóle tego długopisu nie ogarniam, zawsze złapię za płytko i wyciągam samą dupę... A coś muszę mieć do wyciągania tego syfu, bo w ręke tego w życiu nie chwycę... :lol:[/QUOTE] a bo to taki trik, że wyciągnie tyle, ile złapie w szczypce - ja to wręcz 'wciskam' w psa (na rozwartych szczękach, wgniatam w skórę naokoło kleszcza) i dopiero wtedy puszczam, żeby się zacisnęło - dwa,trzy obroty i nie ma gnoja. (te wbijanie nie kaleczy psa, nigdy nie została ranka od tego)
×
×
  • Create New...