-
Posts
2333 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Pani Profesor
-
[quote name='Sowroneczka']Ja z oddawaniem miałam problem, bo się naczytałam, że najlepiej nagradzać szarpaniem, a w wydaniu Pyzy szarpaniu nie było końca. W dodatku było jej dość obojętne czy szarpie zabawkę, czy moją rękę :( Ale doszłyśmy do ładu przy pomocy moich ciasteczek z wątróbki (które zasmradzają dom koncertowo, ale są zdaniem psa najpyszniejsze na świecie, w dodatku można je mrozić, więc robię rzadko, ale za to dużo).[/QUOTE] u mnie na szczęście odpadł ten problem, bo Patryk od razu ze schronu przywlókł ze sobą miłość do piłeczki - nie wiem, czy ktoś go uczył, czy po prostu 'tak ma', ale oddaje pod same nogi/do ręki i gapi się w oczy z rozdziawioną mordą na zasadzie NO RZUĆ, NO RZUĆ JESZCZE RAZ, tak więc u niego nagroda to kolejne miotnięcie piłki w krzaki :D i tak w kółko i w kółko, najlepiej 2 godziny :cool3:
-
a u nas aport był sam z siebie :diabloti: nigdy nie ma problemu z oddaniem, zawsze przynosi, oddaje sam z siebie i czeka, żeby rzucić znowu :) a Pyza jest PRZEPIĘKNA, jak taka mięciutka maskotka :loveu:
-
ooo, rękawiczka :loveu: ja czekam na folię aluminiową :loveu: bo TŻ rano wyszedł z chaty i nie zamknął śmietnika :angryy: myślałam, że go zatłukę, jak wstałam, a tu pies najedzony i syf po całej podłodze rozwleczony gdzie się da... nażarł się resztek ryby z kawałkami folii :loveu: i k@%*#@%@ mać parę miesięcy pracy w doopę, bo już daaaawno nie dolazł do śmieci.. a tu proszę - sprawa spartolona :angryy:
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
ale fajna zabawa! :D -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
ja już dawno nie zaliczyłam agresywnego podbiegacza, u mnie problem polega na tym, że lecą do nas miłe psy w ramach zapoznania się - gdyby Pat przeganiał agresywnych szczekaczy, to nie miałabym aż takiego dołka z tego tytułu, ale że to wygląda zupełnie odwrotnie (tj. biegnie golden machając nisko ogonem, wita się, wącha Patryka, on, pozornie wyluzowany, też wącha, a nagle jest ułamek sekundy napięcia i albo zdążę go zabrać, albo drugi pies dostanie ostrzegawcze KŁAP)... z agresywnymi podbiegaczami jest o tyle "lepiej", że wtedy można jakoś na chama usprawiedliwiać psa 'samoobroną', a w przypadku, kiedy pies leci z pozytywnymi zamiarami.. no litości :roll: najlepsze jest to, że ten golden (kiedy już wstał ze swojej histerii i wrócił do żywych :diabloti:) szedł nadal luzem, ja gadałam z jego właścicielką o swoich problemach z Patem, a Pat totalnie olewał tego psa, pomimo iż lazł równolegle w odległości kilku metrów.. -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
a Ciebie co tak bawi? :diabloti: -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
[quote name='Majkowska']Zauważyłam że jak jest brzydko to z kolei korzystają [B]ci co mają niereformowalne psy[/B] i suki z cieczkami. Więc sama nie wiem na co lepiej wpaść... [/QUOTE] czyli np. ja :bigcool: [quote name='Robokalipsa'] Parę metrów dalej stał dziadziuś z pinczerkiem ,Kasta do niego a on ja pogonił :D Głupia nie wiedziała co zrobić,uszy skuliła ,[B]kucnęła do zabawy a on na nią hrrr to uciekła :d[/B] Ale się z mojej ast'cipy dziadki śmiali :D Taki ot muuurrrder z Kastora jest ;) Że ją szczurek pogonił :D[/QUOTE] hahahhaa :grin: [quote name='Majkowska']Ta chyba miała całkowite zaćmienie mózgu... Ani tak ani śmak. Następnym razem puszczę psa i niech się żreją. Wkońcu muszę kiedyś zobaczyć walczącego pointera :diabloti: Ogólnie dzisiejszy dzień dał mi do myślenia żeby olać wszystko i znów zakładać psu kagan na ryjec i hulaj dusza. Po co się spinać że wbiegnie w krzaki kogoś obszczeka, że psa spotka i ktoś sobie nie będzie życzył żeby podbiegał, po co pracować ogólnie nad nim... Jedno jest najgorsze - nie potrafię tak.[/QUOTE] ja mam takie momenty, szczególnie jak Pat jest wyjątkowo paskudny, że wracając z długiego spaceru i mijając SETNEGO psa, na którego drze ryj, już nie mam ochoty ani siły go karcić... :roll: gówno - mam wrażenie, że on się nigdy nie nauczy, jeśli nie ma dystraktora w postaci piłki (o ile nie lezie zmęczony i lekko już nią znudzony) albo żarcia (piłka i tak lepiej działa), to mogę się pocałować w tak zwane poważanko. to JEST pies niereformowalny :diabloti: DOSKONALE wie, za co go karcę, udowodnił mi niejednokrotnie, że dobrze wie, o co mi chodzi, tylko wali głupa (np. "nie gap się jak jem" - no niby nic nie robi, gapi się dalej, ale jak wezmę kawałek smaka, to spierdziela na posłanie na zasadzie "oho, weszła do gry waluta, to lecę, zrobię coś dobrze") tak samo z innymi drobiazgami - komenda "trzepu" :diabloti: (stosowana do otrzepywania psa z wody/syfu w stosownych momentach + do wzbudzenia powszechnego poklasku :diabloti:) - nie lubi tego robić, bo po cóż ma się otrzepywać na komendę, udaje, że nie kuma o co chodzi i robi "wstydź się", siada, szczeka - żeby tylko się nie otrzepać... ..NO AAAAALE... jeśli w grę wejdzie coś pokroju kurzej nogi albo indyczej szyi, to pies się trzepie na komendę, jakby go stado pcheł oblazło... zabierz go ktoś na parę dni, bo uduszę :placz: -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
ja prawdę mówiąc też, chociaż to logiczne, że w ładną pogodę fajniej się łazi, ale wtedy magicznie pół Krakowa wpada na ten sam pomysł i to wszystko na dodatek lezie w MOJE okolice :cool3: skutek jest taki, że dziś Pat przywalił zębami dla goldena-podbiegacza (z pokojowymi zamiarami, no ale lazł za nami i lazł, aż się Pat zerwał) i wiecie co widziałam pierwszy raz w życiu? psa-hipochondryka! jestem w szoku - Pat kłapnął w tego goldena tak na zasadzie 'odwal się', nawet wydawało mi się, że go nie dotknął, tylko pogroził zębami jak to on, a golden padł na ziemię, wywalił brzuch i zaczął jazgotać, jakby umierał :crazyeye: przerażona szukam u niego przegryzionej tętnicy, na co nadchodząca właścicielka mi oznajmia - "pani oleje, on symuluje" :cool3: ale strachu się za swego buraka najadłam jak nigdy... -
[quote name='Majkowska'] Nutusiu - ja też "Pani Mario" :) I też nie wiem kto tym od mailingu powiedział że ja to ja.... [/QUOTE] a ja przez pół roku naszej spacerowej znajomości myślałam, że masz na imię MAJKA :crazyeye::crazyeye: :D :D prześlijcie tam buziaka w nos Nurce i niech się ktoś w końcu odezwie po nią, chyba że ciocia Amiga postanowi jednak ją sobie zostawić :cool3:
-
ja też kiedyś miałam powódź z pralki :loveu: w pierwszym mieszkaniu, sto lat temu, włączyliśmy pralkę, minęło kilkanaście minut, nagle patrzymy - co za cholera, bęben się nie kręci :roll: pranie stoi w miejscu, zaparowało pralkę, nie widać, czy i ile jest wody... ...więc TŻ podjął dzielną decyzję, że trzeba ratować szmaty, nim zgniją i otworzył bęben :cool3: tamdabadaaam - zgadnijcie, czy woda była w pralce? :cool3: i czy później zmywaliśmy podłogę parę godzin? :cool3: a powódź stulecia zaliczyła moja kochana babcia - wprowadziła się do mieszkania, które kiedyś wynajmowali menele (chyba, bo było mega zapuszczone, obleśne). wyremontowaliśmy je na igłę, wszystko super, babcia pomieszkała rok i przytkał się odpływ w zlewie - no to cóż, machniom miarkę kreta i spać... ... i o 5 nad ranem, w niedzielę :cool3: babcię obudził szum fal Dunaju - ze zlewu tryskała fontanna po sufit, zalewając kasetony na suficie, parkiet i wszystko POD parkietem, świeżo cyklinowanym :loveu: jedyny hydraulik, który przyjechał o tej porze w niedzielę (był z resztą na bani :cool3:) zawyrokował, że to wina nieprzepychanego zlewu (widocznie patole miały tam zsyp rzeczy wszelakich, a kreta nie widzieli na oczy), i po rozłożeniu na części pierwsze okazało się, że w kolanku zalega kilogramowa bryła tłuszczu twarda jak kamień - co kret przeżarł, to przeżarł, a reszta wywaliła pod ciśnieniem wraz z litrami wody - ale była makabra! :D (to tak na pocieszenie :eviltong:)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
a w moim rodzinnym mieście problem karmicieli został bardzo szybko 'rozwiązany' - koleżanka jeszcze z czasów podstawówki ma w domu zawsze milion kotów (odkąd pamiętam, przynajmniej 3-4 jednocześnie), niektóre są wychodzące, niektóre całkiem domowe - wraz z matką dokarmiały wszelkie okoliczne stwory, choć tego nie popieram w takiej formie, w jakiej to robiły - zamiast złapać kotki, które bez problemu dawały po czasie do siebie podejść, wysterylizować je albo znaleźć im domy, to po prostu wywalały jedzenie, głaskały te koty i 'zapewniały towarzystwo' + ewentualnie karton na zimę czy wpuszczenie do piwnicy, ale non stop płodziły się maluchy. część z nich ginęła gdzieś pod kołami, część ktoś sobie brał z ulicy, a część łaziła, rosła i dalej się rozmnażała... dzięki tym zabiegom na osiedlu kotów jest MILION (przynajmniej był, nie bywam tam od 5 lat więc nie dam głowy), na co sąsiedzi oczywiście ostro reagują (koty faktycznie zasikiwały piwnice w blokach, zdaję sobie sprawę, że mogło się to nie podobać). pewnego razu sąsiad tej znajomej z parteru (typowy DZIAD, choć robię co mogę, żeby uniknąć tego określenia - ale to po prostu dziad z krwi i kości, nie ze względu na wiek,bo nie jest mocno stary, a raczej na całokształt bytu - wredny pieniacz, roszczeniowy prymityw i bazarowy złodziej) oznajmił wszem i wobec "radzie staruszków na ławkach", że oto rozwiązał odwieczny problem i "pozbył się" kotów. znajoma z mamą chodziły, pytały - "nic ja nie powiem, nie ma kotów, spokój" :roll: odkrycia dokonały w momencie, kiedy odnalazła się uprzednio zgubiona jedna z "ichnich własnych" kotów (wychodząca), przyczołgała się pod blok, krew leciała jej z każdego otworu, natychmiast do weta - nie do odratowania, połamana miednica, żebra, kot w agonii - do uśpienia. co się okazało? znajoma przycisnęła wszystkie sąsiadki i oto okazało się, że nagle jedna się znalazła, co to widziała jak "....iński kopał tego kota, kot miauczał i wył, no ale co ja zrobię" :loveu: tak tak, to właśnie ten oto sąsiad - geniusz rozwiązał problem :loveu:można się więc domyślić, co się stało z resztą kotów... na policję zgłosiły, ale co z tego - świadków niet (sąsiadka też niezła sztuka, nie wmieszałaby się za żadne skarby), dowodów niet - sprawy niet. koty pojawiły się oczywiście znowu po kilku latach, sąsiad dalej kradnie warzywa ze straganów i ogólnie hulaj dusza hulajnoga... morał taki, że dokarmiając koty w złym otoczeniu można im zaszkodzić :roll:... -
ooo, z łóżkiem modły zupełnie jak kiedyś u nas :diabloti: tyle tylko, że patrykowe dziabanie w nogę było NIE dla zabawy :evil_lol: a z obrożą to patrz, bo u nas początkowo przesuwanie/przytrzymywanie za obrożę było na zasadzie "no weeeeź", a obecnie jest "gryzę, won, nie zatrzymuj mnie tak" :roll:
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Pani Profesor replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
ale super foty, jak zawsze :D ja też wczoraj byłam na skałkach ale z zupełnie innej strony - zaraz się też wybieram, ale na max godzinę, wybiegać gnoja za piłką, bo później z powrotem lazę na zajęcia.. kiedy my się spotkamy w końcu, ciociu? :-( a odnośnie gąbki i teściowej, to po prostu... :angryy: makabra, ja mam takiego jednego znajomego, któremu obojętnie, czy to ręcznik 'ludzki', czy przed chwilą wycierałam w niego psa :diabloti: i generalnie żarcie z owłosionej podłogi - super,czemu nie, a jak przetrzeć blat, to najlepiej ścierką, którą później wytrze sobie buzię :loveu: ma 26 lat a nieogar życiowy na poziomie 8-latka :loveu: -
dziwne :cool3: :evil_lol:
-
cześć, zdaję relację z życia mojej wszy - dziś w końcu u nas wiosennie, wytoczyłam się z chałupy w dresiku i polazłam z nim na skałki na piłkę - jestem dumna :loveu: biegał oczywiście luzem, skupiony na piłce na całego, byłam bez TŻ-ta, więc oczy naokoło głowy zawiodły i ... wyłoniła się ekipa ludzi z ogromnym psem bez smyczy, a Patryk puścił aport w połowie drogi:placz: to się nie zdarza :placz: była tylko jedna opcja - wydrzeć mordę :D ryknęłam STÓÓÓÓÓÓÓJ!! nie licząc w sumie, że zareaguje.. a stanął :multi: podeszłam, zapięłam smycz, pozwolił bez oporów - pies nas minął, tylko spojrzał na Pata, a on się nawet nie rozszczekał - gapił się na piłkę na zasadzie "no przepraszam, oddawaj to z powrotem" :loveu: później identyczna sytuacja ze staffikiem (którego wzięłam z daleka za szczyla labradora...), to była sucz, chciała się ewidentnie zapoznać, ale - jak mówiłam - unikam 'randek' z wszelkimi TTB, bo nigdy nie wiem jak zareagują na buractwo i kłapanie Patryka. o tyle, o ile z jakimś innym psem może dojść do małej spiny, tak z TTB boję się ewentualnego zakleszczenia i wojny na śmierć i życie... ...i ku mojemu zdziwieniu, znowu stanął na moje ryknięcie, dał się zapiąć i elegancko ominął suczkę :loveu: problem natomiast jest z wyłaniającymi się znienacka, zasmyczowanymi psami - zza aut wyskoczył mały west, Pat wyrwał na niego z furią, nie dał się uspokoić... wniosek taki, że w stresie nie panuje nad sobą, a jeśli pies nadchodzi z daleka, to ma czas na podjęcie jakiejś decyzji - dziś podjął takie, jakie mi pasowały :loveu: A FOTEK NIE MA, BO NIE :diabloti:
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
ja jestem zdania, że takie wychowanie nie zrobi trwałych krzywd o ile zdaje się sobie sprawę z lekkiego 'spaczenia' w dzieciństwie - ja sobie zdaję, i mój TŻ też, dlatego kiedy mu (albo psu) matkuję na zasadzie "a może lepiej nie", "uważaj" i tak dalej, to mi zwraca uwagę i szybko łapię, że to podświadomość, a nie moje rzeczywiste odczucia :diabloti: -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
widzicie, to jest kwestia relatywna - moi rodzice mieli np. podejście, które tak krytykujecie (czyli "pilnuj dziecka non stop, odprowadzaj do szkoły, uważaj, bo coś się stanie") i mnie to nieziemsko irytowało, dlatego jak miałam z 10 lat to się zaparłam na amen i tak zostało :diabloti: mama po kilku "UMIEM SAMA!" załapała, że warto mi dać swobodę, bo jak nie,to sobie wezmę sama - mimo chowania mnie w akwarium (bo po latach mogę stwierdzić, że miałam wychowanie z cyklu "czapka bo kwiecień" + "nie dotykaj piesków bo zjedzą") wyrosłam na samodzielną osobę i elegancko ogarniam autonomiczne życie, daję radę ze wszystkim, potrafię wszystko załatwić i nie jestem społecznie upośledzona ;) dużo więc zależy od dzieciaka, czy się w odpowiednim momencie "zbuntuje", czy będzie z takiego klosza zadowolony i zostanie w nim do 30-tki. a mamy - jak to mamy - mają różne podejście do tego, co dla dziecka najlepsze. ja swojemu dam więcej swobody, niż sama miałam w dzieciństwie, głównie po to, żeby nie wyrosło na takiego nastolatka, jakim ja byłam :diabloti: -
[quote name='gops']:evil_lol: my mieliśmy wczoraj taka sytuacje , mijając nas chłopczyk max 7lat pyta mamy "a co to jest ?" pokazując mojego psa . Nie wiem kto się bardziej zdziwił ja czy jego mama , ale od razu odpowiedziała "przecież to piesek " a dziecko "ale jakiś dziwny , nie jak nasz " . Także małe białe świniopodobne to nie sa pieski według dzieci :)[/QUOTE] i według mojej świętej pamięci babci :cool3: nie zapomnę nigdy, jak [I]każdy [/I]TTB był przez nią zwyzywany od świn, prosiaków i morderców - jak poznała mojego TŻ-ta i zobaczyła, że ma TEGO potwora to widziałam, jak walczy, żeby nie zbesztać od góry do dołu jednego i drugiego;) media jednak swoje robią, nie ma siły.
-
pewnie założyłaś pseudo i musisz się ukrywać... :-( (rezerwuję szczyla :diabloti:)
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Pani Profesor replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
zluzuj, żartuję. nie zmienia to faktu, że za długo siedzę w analizie słowa pisanego, żeby wyczaić, że coś tu nie gra ;) tacy ludzie "ze stereotypów" się w praktyce nie zdarzają, bo stereotyp (czyli stara, oczywiście gruba i wredna baba z zapasionym jamnikiem, na dodatek wygrażająca "złemu światu i tej młodzieży" aka "co to się porobiło") to wypadkowa wszystkich jednostek z pojedynczymi cechami. już nie wspomnę, że rolę 'złego, groźnego psa' gra dog niemiecki - bo największy, jaki przychodzi do głowy w pierwszej chwili. eot, nie chcę się pieklić, tak mi się tylko butnie wytknęło, bo lubię ten wątek i bardzo żałuję, jak nie ma czego poczytać :) proponuję założyć wątek/bloga swemu psu, to o wiele lepsze ujście dla grafomanii ;) -
a u nas skasztaniona pogoda na całego... psiury zachwycające jak zawsze :D Sagat nie wygląda wcale na staruszka!
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
ja nie rozumiem całej kłótni - kwestia co kto sobie będzie wyrzucał, czy to właściciel, że mógł zabezpieczyć bramę, czy rodzic, że mógł dziecko pilnować, zauważyć psa w porę, itd. takie sprawy są moim zdaniem bezdyskusyjne, a winą będą się obarczać strony przeciwne, bo taka jest ludzka natura, że się szuka winnych wszędzie, tylko nie w sobie - ktoś, kto jest obserwatorem z zewnątrz nie powinien się opowiadać po żadnej ze stron, tego wymaga zdrowy rozsądek, cynizm i racjonalne podejście do sytuacji. takie zadanie ma m.in. sędzia, czyli ktoś zobligowany do oceniania takich zdarzeń - nie ma wtedy społecznych uprzedzeń, lubienia/nielubienia psów/dzieci, są fakty i koniec. dziecko ma być pod opieką, pies ma być w zamknięciu - obie strony nie przestrzegały do końca obowiązków, a tragedia, która się zdarzyła, była wg. mnie przypadkiem (to mają do siebie wypadki i tragedie, stają się znienacka). -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Pani Profesor replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
[quote name='Diego i ja :)']My dziś na spacerze z Diego usłyszeliśmy ciekawy komentarz.. Idzie kobieta z Dogiem niemieckim, pies super ;) jak zawsze Diego ( 4 miesięczny ) pragnął się przywitać :) nagle wychodzi jakaś [B]stara baba z grubym jamnikiem i mówi : No proszę, toż się porobiło..[/B] Uważaj dziewczyno na tego pieska ( Diego ) bo ten wielkolud to jakiś morderca a nie pies !! My zignorowaliśmy tę babe i psy bawiły się dalej.. a babcia odchodząca ze swoim grubaskiem powiedziała : [B]co za nie wychowanie.. jakie właścicielki, takie psy.![/B]! Dodam, że ten Dog był bardzo dobrze wychowany..[/QUOTE] ktoś tu nie będzie powieściopisarzem :razz: -
Amerykański dżentelmen i biszkoptowy potwor, czyli Blues & Frodo :)
Pani Profesor replied to katasza1's topic in Foto Blogi
[quote name='katasza1'] Ja jestem przyzwyczajona do Froda, ktory jak chce wyjsc to traca mnie lapa, jedna, dwiema, zbliza pysk do twarzy, uderza lapa, nie da sie przegapic. Nie raz dostalam nad ranem liscia w twarz od Froda, bo jemu sie chce siku np. [/QUOTE] :diabloti: skąd my to znamy :diabloti: dodatkowo jęczenie, patrzenie w oczy i mina "do-myśl-się! do-myśl-się! siku!" :D -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
Pani Profesor replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Beatrx']może po prostu nie pokazuje po sobie, ze boli. z ludźmi też jest tak samo, jeden będzie jęczał i "umierał" z powodu kataru, a drugi nawet z migreną będzie mówił, ze wszystko jest w porządku. a to naprawdę nie trzeba się kłócić, wystarczy jedynie zrobić to co należy i odejść. a jakby baba dalej miała pretensje to można ją olać, ale brak jakiejkolwiek reakcji jest dla mnie niezrozumiały. to tak samo jakbyś nie zareagowała jak przechodzący ulicą facet klepnąłby Cię po tyłku. no na dobrą sprawę nie bolało i przecież się nic nie stało, a kłócić się nie będziesz...[/QUOTE] mam identyczne odczucia, ale ja jestem raczej nerwowa, więc w ogóle sobie nie wyobrażam jak można tak spokojnie do tego podejść. to fakt, że pewnie nic by nie dało, ale nie umiałabym 'na szybko' wymyślić, że to bez sensu, że to, że tamto - zadziałałby odruch i broniłabym swojego psa (pomijając fakt, że on na 90% by to dziecko dziabnął za trzepnięcie kijem). inna sprawa, że nawet jeśli - jak mówisz - nic by taka prelekcja (w moim wypadku - wiązanka) nie dała, to i tak jest jakiś mały procent szans, że dziecko się wystraszy/zawstydzi i więcej tak nie zrobi, a matkę postraszyłabym jakoś wyjątkowo obrazowo - urwanymi dziecięcymi rękami, latającymi głowami i innymi mordującymi znienacka psami, które tak reagują na bicie.