Jump to content
Dogomania

Pani Profesor

Members
  • Posts

    2333
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Pani Profesor

  1. [quote name='Saththa']Kurde mi się wydaje, ze omry ostatnio coś do mnie pisała o sznupku kolezanki który ponoć tez ma taki/podobny problem chyba hmmmm[/QUOTE] [quote name='WATACHA']A od kiedy ma te "zaskórniaki"?[/QUOTE] [quote name='marako']A co miał sznupek Pink? (bo jak pamiętam też śmierdział i miał zmiany skórne)[/QUOTE] [quote name='ania0112']maławaszka wyczyść skrzynkę! hipo miał zapalenie całej skóry chyba i łupiez tez ale on chyba nie miał zaskórników...[/QUOTE] słuchajcie, to się nazywa SYNDROM ZASKÓRNIKÓW, ale nie ma nic wspólnego z 'zaskórniakami', tj. pies nie ma żadnych wągrów/pryszczy, to taka nazwa po prostu, związana z blokowaniem gruczołów łojowych, może to akurat to, o czym piszecie, że znajome sznupy miały...? macie jakieś namiary na właścicieli sznupów z takim problemem? (smród, łupież, łojotok, drapanie, przyczyna nie do zlokalizowania)
  2. [quote name='Obama'][URL]https://lh6.googleusercontent.com/-uIN6aWoifl4/Uw5N0xpEQzI/AAAAAAAAVZ8/zm5xhyc2VZE/s576/023 323.jpg[/URL] tam po lewej prawie stoję w oknie i macham! :razz: to też nasza trasa spacerowa:loveu:[/QUOTE] nie mów, że tam mieszkasz :roll:... to moja wymarzona krakowska lokalizacja...
  3. [quote name='Majkowska'] Jeszcze jedno mam zasłyszane - że kastracja chemiczna psa obniża jego hormony i potem pies może mieć problemy jako reproduktor, a nawet może dawać kiepskie mioty... Tak jak zresztą suki (i kobiety) po antykoncepcji... [/QUOTE] wiem, że nie do tematu, ale sprostuję :cool3: z tego, co wiem (mogę się mylić, oczywiście, ale takie źródła do mnie docierają od zawsze), kobieta po odstawieniu hormonów ma hiper-pracę jajników i jest 'wiatropylna' :cool3:, bo jajnik odzyskuje 'pałera' po blokowaniu hormonami i daje czadu w postaci nadprodukcji komórek - duża część ciąż po odstawieniu piguł to ciąże bliźniacze ;)
  4. tak, tam :) czekam aż TŻ naprawi furę, jak nie ogarnie do przyszłego poniedziałku to się potłuczemy komunikacją miejską, choć z Patem to nic przyjemnego ;) i zrobię w końcu te badania... ...dziś już jest ok, nie daję mu painkillerów, chociaż ma zapisane, ale nie widać, żeby z tą łapą było [I]cokolwiek, [/I]więc nie ma sensu go faszerować bez potrzeby. śpią z Neską na posłaniach, którymi się zamieniły i stykają się noskami :loveu:
  5. on ma i łupież, i łojotok, i jakieś pseudo-grzybiczne zmiany, cholera już mnie bierze, no ale poluję na kogoś, kto miał sznupa z tą zaskórnikową chorobą..
  6. identycznie się mój pies i mój 'tymczas' bawią, caaaały dzień :D
  7. mięso je, bo jest na BARF-ie, więc warzywa też, a marchew w hurtowej ilości, ale dzięki za jakiś trop tak czy siak :) zostawiam ślad na forum o tym syndromie zaskórników, bo może ktoś będzie szukał i się wymienimy doświadczeniami. podobno głównie dotyka to sznupy, więc tu mam większe szanse..
  8. oho, czyli DT u motylqqa oficjalnie otwarty :evil_lol:
  9. ok. wyślę TŻ-ta albo Izkę do apteki :diabloti: bo ja zaraz wydupczam na zajęcia, do 19... a miałam na 8 :roll: kto układa te plany z okienkami, nie idzie pracować na etat za-cho-le-rę..
  10. dobra,to mu trzasnę saszetkę na próbę, przecież nie umrze - jak będzie się gorzej drapał, to powtórzę kąpiel, tym razem w specjalistycznym sebo-coś-tam, wetka ma mi to przywieźć w czwartek, podobno jeszcze lepszy od hexodermu (który znakomicie łagodził mu skórę)
  11. matko, kiedy ja będę miała czas i sposobność tam pojechać... :roll: dziękuję bardzo za namiar, zaraz ją znajdę w necie i spróbuję przedzwonić - mogę powiedzieć, że mi ją poleciłaś? spróbuję Pata zasuplementować na własną rękę witaminą A, choć on zżera bardzo dużo marchewki, trudno mi sobie wyobrazić akurat taki niedorób :cool3: ale dzięki wielkie!
  12. z Krakowa - tarczyca wykluczona, 2 badania, norma jak cholera, może z maleńkim ochyłem w stronę plus, ale dostawał euthyrox w dawce dermatologicznej. awitaminoza witaminy A... to już jakiś trop, może to akurat w tą stronę? pies ma czarne 'kropeczki' na podwoziu wyglądające jak odchody pcheł (ale to nie pchły), od dołu rzadki włos i czerwoną skórę (jak bullterrier), ogólnie drapie się i cuchnie notorycznie, na grzbiecie ma czarne, suche, łuszczące się zmiany, takie placki, ale to prawdopodobnie nawracająca grzybica wtórna. dzięki za tą radę z witaminą A, a te badanie mieszków włosowych przeprowadza wet dermatolog? moja jest wetem ogólnym, ale w stronę dermatologii, chyba jest w trakcie robienia takiej właśnie specjalizacji - poza tym to dobra weterynarz, jej ufam - poprzedni diagnozowali mi durnoty w stylu łuszczycy, faszerowali go sterydami, antybiotykami, które oczywiście guzik dały. teraz jadę do instytutu weterynarii wziąć raz jeszcze zeskrobinę i obejrzeć pod kątem mykologicznym, pasożytniczym - tak na wszelki wypadek,bo może coś przeoczono. szkoda, że o tym syndromie zaskórników NIKT nic nie wie :placz: bo objawy pasują dosyć mocno, a to choroba sznaucerów i sznauceropodobnych głównie... dzięki tak czy siak :loveu:
  13. Cześć, dostałam link do Waszego wątku od JankiBezZiemi, piszę z wielką prośbą, bo jestem w desperacji :-( czy któraś z Was z którymkolwiek sznaucerem/sznupopodobnym miała do czynienia z SYNDROMEM ZASKÓRNIKÓW? moja wetka podejrzewa tę rzadką chorobę u mojego niby-sznupa, mam związane ręce - nie wiemy do końca, czy to to, walczymy z wiatrakami odkąd adoptowałam tego psa. wykluczyliśmy alergię pokarmową, łuszczycę, nużycę, wszelkie choroby 'powierzchniowe' - pies ma łojotokowe zapalenie skóry, jest non stop tłusty i bardzo śmierdzi, nawet dzień-dwa po kąpieli - nie znamy jednak PRZYCZYNY tego łojotoku... hormony wykluczone, tarczyca i nadnercza w normie :placz: ciotki, ratujcie - ktoś miał coś takiego u sznauceropodobnego?
  14. dziękuję, cioteczki :loveu: wetka mi mówi, że nizoral podrażnia chorą skórę czasem, poza tym on ma ludzkie, a nie psie PH (a Pat jest kąpany często, ludzkie PH 'zedrze' mu warstwę ochronną, co spowoduje atak łojotoku, tak jak kosmetyki wysuszające powodują trądzik u nastolatek) mam ochotę jednak zaryzykować, skoro mi tak polecacie, więc kupię dla lipy saszetkę i zobaczymy... ...Janka, dzięki, zaraz napiszę w wątku sznupowym :) a Pat się czuje znakomicie, łapa odpuściła już w nocy, dziś elegancko chodzi, nie kuleje - dałam mu przeciwbólowca rano i nic się nie dzieje, ale ma podrażnioną skórę, więc wetka trafiła, że to raczej hot-spot, niż uszkodzenie mechaniczne :roll: znoooowu go coś podrażniło, a w diecie wczoraj było to co zawsze, drób, podroby, warzywka, smaczki te co zawsze. przynajmniej humory są znakomite ;) bawią się od rana głupole.
  15. faktycznie, to jest myśl - na forum od sznupów jest bodajże Malawaszka..? (poprawcie mnie, albo poproszę grzecznie o sugestie :) ) moja wetka zna tę chorobę z sympozjów dermatologicznych, większość artykułów jest po angielsku (po wpisaniu choroby po łacinie), z resztą Pat to nie sznaucer, ma jedynie bródkę i część sznupowego charakterku, to kundel... czyżby przejął po rodzicach/dziadkach takie genetyczne obciążenie?
  16. nie sądzę, to był stepowy, nie do końca wyrośnięty, miał DOPIERO 10 lat, a takie żółwisko dobrze chowane potrafi żyć i 50... mój TŻ dostał na 18-tkę bojownika (oczywiście w kulce :roll: zero warunków na rybkę, ale to durny żywy prezent) i TŻ ma nawyk spania przy otwartym oknie, nawet w zimie, zawija się w 10 kołder i otwiera okno - bojownik ze swoją szklaną kulką stał na parapecie, przykryła go zasłonka, TŻ nawet się nie zorientował, że tam jest.. otworzył balkon na noc, zima... zgadnij co zastał o poranku :roll:
  17. no litości :roll: Ty chociaż wiedziałaś, że Leda ma grzyba, a u nas była malasezja (wyleczona - NIBY), ale przyczyn nie znamy, dodatkowo łojotok (pies kąpany niecały tydzień temu, już się świeci jak tłusty łeb u nastolatka)... już pominę kwestię finansową, bo mam 'fundusz patrykowy' (który był 'funduszem laptopowym' bądź 'funduszem lustrzankowym', obecnie na wyczerpaniu :roll:), ale sam fakt wiecznego smrodu, prania posłania, szmat, kocyków, czyszczenia po psie wszystkiego, na czym usiądzie niewykąpany.. chęć ulżenia mu w intensywnym drapaniu (bo czasem ma napady drapania się w ciągu dnia, kilkakrotnie) i ogólna dezorientacja... a wetką mam naprawdę kompetentną, ufam jej jak cholera, dziś mi pożyczyła książkę o wychowywaniu psów (bo wie, że mam problemy, choć pewnie książka się nie przyda, bo wszystko chłonę z sieci jak gąbka :D) i ogólnie babeczka jest zaangażowana, nie olewa sprawy tylko traktuje jako 'zawodowe wyzwanie'... no i nadal kiszka :-(
  18. nie jest, to fotki sprzed pół roku ;) ganiał, ale z drugiej strony - on gania piłkę nawet kiedy z łapy leje się strumień krwi, bo urwał opuszek... bodźce spacerowe są silniejsze od bólu, więc się nie dziwię - jak wróciłam z uczelni, to też podleciał mnie witać pod drzwiami, mimo tego, że łapę miał w powietrzu i nie dał jej dotknąć. cholera wie co to jest z tą łapą, dostał leki przeciwbólowe na 2 dni do przodu, jak się nie poprawi, to znaczy że coś stawowo-kostnego, ale nie sądzę, bo już jest lepiej, chyba że to zastrzyk tak działa. tak czy siak, ma tam jakiś odczyn, wygląda to jakby go uwaliła pszczoła (w domu? niemożliwe, nijak), więc wetka obstawia kolejny hot-spot... ... nie wyrobię z tą jego skórą, non stop weterynarz i problemy :placz:
  19. proszę Cię, ten chomik żarł wszystko :roll: to była taka gruba bulwa, ruda z czerwonymi oczami :diabloti:, ale ja byłam dzieckiem i w zasadzie rodzice też nie mieli pojęcia, jak mnie 'poprowadzić' z tym chomikiem, więc dostawał czekoladę, coś z obiadu, co popadnie - bo zjada, więc chyba mu smakuje :roll: i tak żył długo jak na chomika u dziecka, chyba z 3 lata :diabloti: biedna Bożenka, pochowałam go/ją pod ławką w parku :evil_lol: miałam też żółwia, którego z mamą niechcący zabiłyśmy... żółw żył z 10 lat, odkąd pamiętam, to był w domu - nigdy nie zasypiał, bo było u nas mega ciepło, aż pewnej zimy postanowił jednak, że zaśnie, a my nie spodziewałyśmy się tego i dostał normalnie jeść (podobno żółwia się ileś tam czasu nie karmi przed zapadnięciem w sen zimowy, bo mu później gnije w brzuchu :roll:)... no i biedny Aleksander zasnął i się nie obudził :roll:
  20. a właśnie, my z Izą przed zajęciami byłyśmy na 'naszej' polance i rzucałyśmy piłkę, podbiegł do nas jakiś flacik - nie widziałam nigdy takiego psiurka w okolicy, były z nim dwie osoby (na pewno jedna babeczka) i mieli drugiego psa, husky...? aussie...? nie wiem, w każdym razie Pat był tak zaaferowany piłką, że flat (który podszedł pod SAM PYSK Pata) dostał tylko kły na wierzchu + szczek na zasadzie "odwal się, won, pracuję", a później lekkie dziabnięcie w doopinę :loveu: a był luzem! więc to i tak sukces, że tylko buracko odegnał intruza, a nie rzucił się na niego z agresją, bo zignorował, a później flat i tak podchodził do wspólnej zabawy, zanim odwołała go babeczka... może to ten sam?
  21. ehh.. po rzucaniu się w kagańcu na podłodze przez pół godziny udało się względnie określić, co to może być :roll:... wetka uważa, że albo to nadwyrężenie (dostał zastrzyk przeciwzapalny domięśniowo, pomógł, teraz był na spacerze i idzie w miarę normalnie), albo to nowy hot-spot :-(:placz: bo ma takie rozlizane placki zaczerwienione na 'podeszwie'... nie mam już siły z tą jego skórą :placz: wetka mówi, że jedyna opcja to ten syndrom zaskórników (mega rzadka choroba, głównie u sznaucerów)... ...jedziemy na dniach do instytutu weterynarii (nie pamiętam jak się ta jednostka nazywa, państwowy inspektorat... coś tam) na badania ogólne z zeskrobiny ze skóry - mykologiczne, pasożytnicze, wszystko - musimy raz jeszcze wykluczyć zaawansowaną grzybicę, łuszczycę, nużeńca - od nowa. jeśli to nie to, to testy alergiczne od podstaw - na wszystko.... ...a jeśli to nic nie da i to nie jest syndrom zaskórników, to wetka obawia się, że nie dojdziemy, co to za cholerstwo :shake: Pat pod koniec badania dostał katatonii, leżał i gapił się przed siebie jak w narkozie, ale już mu przeszło, poganiał Neskę na nocnym spacerze ;)
  22. TO jest ta Jaga? :D (widzę ją na spacerze z Waldem :cool3: pokazać Ci, gdzie kupić rozdzielnik? :cool3:)
  23. [quote name='motyleqq']Fado się odnalazł i... wrócił do swojego właściciela, a rodzice Piotra właśnie adoptowali Freję :loveu::loveu:[/QUOTE] :multi::multi::multi::multi:
  24. ej, u nas jak zwykle jakiś problem :-( wróciłyśmy z zajęć,a tu Pat kuleje na przednią łapkę - nosi ją w powietrzu, oczywiście nie da obejrzeć (zęby w ruch, jemu jak coś dolega, to się robi niedotykalski i unika ludzi, jakby się bał) :( na szczęście dziś przyjeżdża nasza zaufana wetka szczepić Neskę, więc obejrzy tę łapę - jak wychodziłyśmy, to było dobrze, a one raczej się nie bawią pod naszą nieobecność, więc sama nie wiem, co to za usterka...
×
×
  • Create New...