-
Posts
4292 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Majkowska
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Nic nie odpuść, pogoda jest taka że nie ma odpuszczania ;) A żeby smutno nie było to przyniosłam jedną fotkę Walda o wielkiej nieforemnej głowie : Znów biedny więziony bez biegania, tym razem w samochodzie. Ale nie chodzi o to żeby dobrze się czuł, wystarczy że dobrze wygląda ;) Więcej fotek będzie jak dosiądę do obrabiania, bo komórka ma to do siebie że trzeba je poprawiać... Póki co zajmuję się głównie fotami młodej i kota, a Wald jest w następnej kolejności. No i brak mi czasu,do wszystkiego doszedł jeszcze kocur i regularnie podawanie mu antybiotyku żeby nie charczał i nie chodził zaklejony własnymi glutami. A kot... lubię go coraz bardziej i coraz mocniej się z nim zżywam i ekscytuję się tym że się lepiej czuje. Niebezpiecznie zanika między nami dystans, wreszcie go pogłaskam i okaże się że jednak mogę mieć kota w domu... -
Heheh Wald też uwielbia bańki, chociaż teraz już mu przeszła ekstaza na ich widok, ale dawniej brykał jak Er. Teraz tylko się marszczy :D
-
Świetny ten biały! Tak jak go opisałaś to trochę Waldek :D
-
Heheh ubrany jak na wojnę - dobre określenie :D A w łańcuszku mi się podoba. Trochę zazdroszczę, bo na Walda łańcuszka se nie założę :( Choć zdaję sobie sprawę że to nie o wygląd chodzi ;P
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Z kotem już trochę lepiej. Byłam u niego ostatnio i już całkiem inaczej : wyszedł do nas z krzaków i przeszedł się przed nami dumnie. Już nie pokurczony, czołgający się i zataczający, teraz widać że to piekny kot, tylko strasznie chudy i z bardzo brzydkim tłustym futrem pozdobionym ranami i strupami. Natomiast pysk lepiej - "wyschnięty" tzn nie jest zalany katarem i nie chodzi z otwartym pyszczkiem charcząc. Ogólnie cały wygląda jak inny kot - taki młody, z nutką orientalną, urzeka mnie coraz bardziej, nie powiem. Mam zdjęcia, więc dodam jak tylko podłączę telefon , plus mam coś w zanadrzu z naszych biegań. A u nas nadal kiszka. Młoda się pochorowała. Jednak mamy wirus grypy żołądkowej, bo zaraz po mnie zachorował tż, prawie że od razu Kiśka, a wczoraj mieli jechać na wieś i dziadek odwołał bo dzis przyszedł do nas też chory... Jadą jutro jak się podkurują. Płakać mi się chce że spędzę cały tydzień bez mojego dziecka, ale... zaplanowałam sobie już ten czas, wstyd się przyznać, ale piesek na tym skorzysta. Piesek zresztą korzysta cały czas. Bestia. Dziś dla przykładu gonił sobie po osiedlu bez smyczy bo zawiesiłam rozum i przyzwoitość i dobrze chyba zrobiłam, bo aż dwa pieski na niego skoczyły ... Paranoja, biorę go za obrożę i omijamy a kundel leci za nami i się przyczaja, wreszcie skoczył z zębami, więc puściłam Walda, a on zamiast pokazać swoje oblicze pełne mordu odsunął się i poleciał w krzaki siurać... Poklaskuję mu na to i pokazuję że jestem zadowolona z takiego rozwiązania, ale szczerze trochę te pieseczki przeginają. Wald ostatnio pokojowy, bardzo mnie to cieszy, choć to nie do końca taki pokój, a raczej umiejętnośc wybrnięcia z bagna które się narobiło :D Ze 2 dni temu byliśmy odkrywać nowy wybieg - wpadliśmy na parkę haszczaków. Suka dominująca więc od razu dała Waldowi lekcję, natomiast z psem sobie burczały ustępując sobie wzajemnie, ale po tym nastapił całkowity sojusz i nawet goniły się z jeszcze dwoma samcami. Fajnie, Wald w nowym terenie nawet poszalał, nie to co na znanych wybiegach. Nawet zachował sie dobrze w stosunku do rottka, który przyszedł z dość dziwnymi ludźmi (zero odezwania sie, poprostu otwarli bramkę nie pytając o nic i poszli siedzieć z psem na ławce) patrzącymi z siekierą w oczach i szemrających sobie na ucho o psach, pomimo że był tam punkt zapalny w postaci patyka (kazałam go Waldkowi zostawić żeby nie było spięć, a dziewczynka go wzięła i rzuciła swojemu psu w naszą stronę...). Ogólnie uwielbiam rzucanie czegoś swojemu psu w stadzie jednocześnie nie zycząc sobie żeby inne psy po to biegły. A natomiast dzień wcześniej kolejne ekscesy - napadł nas jakiś wiejski łańcuchowiec i gonił za Waldem po polu próbując go złapać. Teoretycznie miał kaganiec, jakiś kawałek ceratki, w którym uchylał pysk, ale samo to że wypadła na nas wielka czarna masa i szykowała się do ataku, było lekko niepokojące. Wolałam więc zachować się brzydko i puścić psa zamiast poczekać aż babeczka gnająca hen z daleka go złapie na sznur... Jeszcze bardziej mnie utwierdziło to że właściwie ta babeczka go nie była w stanie złapać a jej podejście powodowało że atakował i uciekał jeszcze dalej, więc darła się w niebogłosy, a ja z nią przyspieszając Walda i nadając mu kierunek :D Wygonił się chyba biedaczek jak nigdy. Wald za to niewygoniony, choć nadużywamy lekko pogody i ciągle gdzieś jesteśmy. Wczoraj dał ciała na lotnisku i żeby sobie pobiegać wpitolił się za siatkę na zaorane pole... Nie wiem kiedy to zrobił, ale odwołałam , więc natychmiast się odwrócił i... strzelił radośnie w siatkę. Zamiast się nawrócić i poczekać to zrobił to raz jeszcze z miną " oooo nie muszę się stąd wydostać, może się przerwie", więc tak się miotał aż nie wskazałam mu tego miejsca którym przelazł. Kurde, czemu wszystkie inne pieski się przemieszczają jakoś normalnie , tak że wiadomo gdzie są, a ten 2 sekundy i już 30 km dalej :D Potem jeszcze zatrzymaliśmy się na dysk i byłoby cudownie gdyby mój tz nie szedł na nockę do pracy, więc jak tylko spojrzałam na zegarek to do domu lecieliśmy z wywieszonymi jęzorami. W sumie natchnęło mnie to na nowo do biegania (nieee, spokojnie, nie będę biegać :P) i właśnie sobie marzę o nowych szelkach... -
A co to za wpis odstraszający na fejsiku zamieściłaś? :D
-
Ja widzę trochę inną rzecz ale tez na zasadzie "psiarze kontra dzieci" : uprawnienia do robienia wszystkiego. Przykład - odbijanie piłeczki np w temacie zbierania kup po psach . " aaa ja nie zbieram bo prosze popatrzeć ile dzieci sraaa na placykach". albo "Mój pies może ujadać jak zwariowany w domu /na balkonie/ ludziom pod oknami .... zakłócając spokój bo dzieciaki też krzyczą" " no taaak, bo kundle ....(robią cośtam) i przeszkadzają dzieciom " - " aaa bo dzieciaki ....i przeszkadzają psom" itd itd. Różne są gadki, ale w sumie czemu psiarze i dzieciarze się tak ścierają kurcze? Ja się bardzo odcinam ze wszystkiego i staram się nie iść w żadną stronę : pies ma swoje psie miejsca, dziecko ma swoje dziecięce, ale zdarza mi się gdzieś dzielić teren z dziećmi tak że one przychodzą tam gdzie jest pies, albo to ja przychodzę z psem (choć to drugie rzadziej) i nie widzę potrzeby do stałego ścierania się i licytowania kto komu bardziej przeszkadza... A to o czym napisałyście też doświadczam. Notorycznie "macie dziecko, po co wam ten pies, nie można go oddać?"i każdy wszystko o nas wie mimo że nas widzi pierwszy raz na oczy. Jakby mogli to by tego psa wpakowali do schroniska, a dzieciaka do domu dziecka :D
-
W takich sytuacjach zawsze najbardziej mi szkoda obroży :P:P
-
Co jeden wasz psi kompan to fajniejszy :):) Tym razem moim faworytem zostaje to kudłate dereszowate. Spanie na pleckach jest mega ! Boże jaki on jest żabawny :D A ta wasza kura... głowę bym se dała uciąć że on ma maskotkę żółwia :P
-
Mam jednego czarnego jakbyś chciała. Stary chory i dziki - skusisz się?
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
No to w takim układzie Wald nie jest taki najgorszy pod tym względem ;) A dzięki dzięki i wzajemnie ( haha, to dopiero opóźnienie). U mnie niestety ostatnio najlepszego nie ma nic. Jakby odwrotnie... W sobotę wróciłam z pracy z łamiącym kręgosłupem, położyłam się i już nie wstałam z łóżka. 2 dni wycięte z życiorysu, jakieś makabryczne boleści żołądka, a prócz węgla nie zjadłam żadnej innej potrawy świątecznej... Nie wiem co ale podejrzewam znów że to stres (kto czyta ten pamięta że miałam różne tego typu ekscesy i badania na to wskazujące), bo chciałam za szybko rzucić się i nadrobić to co niemozliwe. I przepadło. Walda przez 2 dni spacerował mój tż i choć zadowolona byłam że poszedł na lotnisko to jest druga strona medalu : mój tż nie spuści psa ze smyczy. Nie wiem co on tak zdziczał, bo przecież zawsze go puszczał i podniecał się że on tak nad psem panuje i pies mu chodzi przy nodze, a teraz nie bo nie i nie, pies mu zwieje, ucieknie , nie słucha itd. Do psiarzy też nie pójdzie na wieczorne spotkanie na łąki, bo się nie będzie błaźnił - nie wiem czym , więc łazi z tym psem jak obłąkany i trzyma go przy nodze różne hece wyczyniając. W efekcie Wald wczoraj dał popisik swoich umiejętności pt " muszę się uwolnić",aleśmy to ogarnęli w stopniu zadowalającym i dotarli w eleganckie towarzystwo. Na widok swojego boksiego kumpla dostał rozmiękczenia umysłu i rozpętał radosny wyścig, aż do momentu kiedy nie wpadł na swojego znienawidzonego labka. Nie mam pojęcia co się tak na tego psa uwziął, ale prześladuje go maniakalnie i bezsensownie. Za to więc dostał ode mnie kagańczyk i kilka metrów sznurka i tak sobie gonił, w efekcie czego zeszło mu trochę powietrze więc leżał cierpiętniczo obok nas i już mu nawet było obojętnie że tamten goni mu nad głową. Reszta biegania była już normalna, nawet pomimo że przyszedł nowy gończy i szukał wrażeń ale na tle tego labka wypadł blado więc co to za atrakcja. W sumie jak dotąd bilans waldcynego wiosennego pobudzenia wychodzi dobrze, znów się powtórzę, ale chyba jednak faktycznie on się zestarzał :D Tak samo jak i ja, bo zamiast witalności czuję się jak stare zdechłe próchno albo i gorzej. To jest ten piękny czas kiedy z miłości do pracy trzeba wziąć urlop, więc decyzja już podjęta - tydzień na wsi jeszcze nikomu nie zaszkodził. Interesuje mnie tylko który kierowca weźmie do autobusu Walducha i ile znów kursów będę musiała przepuścić na gadkę : -" weźmie pan psa? Szczepiony, zdrowy, ułożony , spokojny, z rodowodem i ksiązeczką zdrowia, zapłacę za niego ile będzie trzeba" -" NIE!" No. I nadal szukam dla kociska tymczasu i co gorsze nie mogę go znaleźć. Cholera, obpisałam wszelkie możliwe osoby z organizacjami włącznie i nic... To nie będzie proste , bo to dzikun, a nie słodki kociak któremu się poszuka nowego domku. Ostatnio widzieliśmy go z daleka i wygląda jakby lepiej, ale znów mój tata zmartwił mnie że on ma na karku jakieś wygryzienia, że jest łysy i pogryziony... Kurde. Serio nikt nie chce starego dzikiego kotka? -
Jak on mi się podoba... ;)
-
Heheh ona jest świetna :D I te oczka skośne :D Swoją drogą jest zaskakująco cierpliwa na tle tej ekstazy którą widziałam na spacerze :P:P
-
A cóż on taki zasapany :D Zmęczyły go te święta? ;)
-
hehehe moi znajomi wrzeszczą 'bierz go' żeby sprowokować psy do zabawy i naprowadzają psy na siebie żeby sie tarmosiły wiec wiem jak to wygląda :D
-
Hehe super obrazek :)
-
Wesołych i od nas
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Witojcie :) Po pierwsiejsze to WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO z okazji Świąt (tylko do końca nie wiem jakkich, bo u nas naprzemiennie śnieg z deszczem ) Pisałam o tym kilka postów wcześniej, ale się powtórzę. Półżartem pół serio, ale zaskoczę Cię że w CENTRUM miasta miał się lepiej niż teraz (tu gdzie mieszkamy), bo mieszkaliśmy w takim terenie że pod blokiem od razu pola z bażantami na życzenie ;) Tu można nazwać to obrzeżami ,a prawda taka że jest kicha, ale w takich układach w pole trzeba się pokwapić na zasadzie wpisania w harmonogramy wyjazdów trochę dalej. Więc nie takie zło skończone jak się wielu wydaje ( a przeważnie są to tacy co w życiu nie mieli styczności z pointerem i mają różne swoje teorie na temat tego co pointer ma robić i jak szybko i często biegać), ale trzeba w to włożyć trochę czasu i pracy i się da. Całkiem sporo znanych mi osób czy nawet hodowców mieszka w mieście i z psami zwyczajnie dojeżdża i multum osób nie robi tego 24/24 tylko dajmy na to raz w tygodniu czy tam dwa nie robiąc przy tym krzywdy psom - więc wcale z tyłu tak nie zostaję hehe :D To w takim razie medal dla mnie, bo mam ostatnio jedną wielką kichę. Cały tydzień w pracy, zrobione zero, za to awaria za awarią i porażka za porażką. Wieczorami z Waldkiem podróżujemy na lotnisko i to jedyne moje wytchnienie w tym dniu, a i tak goni mnie sumienie że wszystko zostaje nieporobione a ja sobie poszłam... Tu muszę podziękować ogromnie cioteczce za przepiękne ozdoby świąteczne i dodam że zlało nas śnieżysko mokre jak diabli, więc podróż była udana i przyjemna. Melduję też że Warchlina zdrowa zarówno na żołądku jak i na umyśle, choć z tym drugim nie chcę krakać, ale ostatnimi czasy nie mamy ekscesów, więc stwierdziłam że echo echa już minęło ;) Wczoraj tradycyjnie zakopywał się na lotnisku w asyscie biegających koleżanek, a jedyna mysz jaka wykopał uciekła mu między nogami. Za to zające robią wysyp i pchają się morderczo w pyski psów - dziennie mamy jednego lub dwa wypadające spod biegających psich pysków , wczoraj był jeden i w najlepsze siedząc obok gapił się na to co psy wyprawiają, a przedwczoraj natomiast Wald nagonił jakiegoś samobójcę na stadko młodych piesków, co by stało się tak jak się ma stać, bo skoro on nie może to niech inni pogonią. I tu oklaski bo nie puszcza się za nimi wcale nawet jesli inne pieski polecą, ale ja nadal w jego niegonienie nie wierzę, bo wiem że jak stwierdzę triumf to mi przyjdzie wrzeszczeć i gwizdać do zdarcia płuc. Natomiast na wiosnę sensacją stały się koty jakby nie wiadome było że od nich dostaje się po pysku za samo istnienie, więc wypada się zbyt w nie nie wpatrywać. Aaaa i jeszcze ważne i satysfakcjonujące - wczoraj znowu pięknie biegaliśmy w towarzystwie dzieci. Tu ukłony w stronę matki że pozwoliła psa puścić i poinstruowała dziewczynki co mają robić gdyby je oszczekał, a także co robić żeby pieska nie irytowały. Było dobrze, Wald zachował się super , biegał grzecznie między nimi pomimo ich dzikich pisków, walk na patyki, wpadania na siebie , podskakiwania itd. Cieszy mnie to bo już obawiałam się że po tym jak oszczekał dziewczynkę na rolkach może zacząć znowu to robić, ale uznajmy to za eksces celem odreagowania echa ;) A jak już o dzieciach... nie chce ktoś uroczej małej dziewczynki ? Oddam i dopłacę. Kiśka ostatnio jest nieznośna. Wykończy mnie to diablisko. Wygaduje do mnie takie rzeczy że muszę się mocno gryźć w język żeby nie zostało mi zwrócone w najodpowiedniejszym momencie. Umie walczyć o swoje i jest cholernie uparta. ZAczyna się wiek wielkiego nie - a ja myślałam że to legendka i jak była grzeczna to tak będzie. Guzik! Na spacerach nie będzie chodzić za rękę, a jakbym tak złapała to nóżki robią się z gumy i siły ludzkiej nie ma żeby stanęła i poszła. Siada sobie na chodniku i nie boi się być zostawiona, a jakby podszedł kto obcy to czaruje i już z nim lezie wrzeszcząc "dziendobly!". Wszystko złapie, zbiera z ziemi, a jakby tak jej kazać oddać to pakuje do buzi i ucieka - a ja się śmiałam z mojej mamy jak mówiła że jej wiałam i nie mogła mnie dogonić... Powtarza jak papuga ale swoje robi i przechytrza wszystkich. Jest niesamowita. Wczoraj u babci porwała jakiegoś ozdobnego świątecznego farfocla i żeby jej nie odebrali wpakowała sobie do majtek... Wszystko dobrze tylko to coś było na kształt waty szklanej i nie minęła chwilka a już był płacz, zmiana ubranka i mycie. Powinno nas być 40 osób żeby każdy zdążył odpocząć... -
A ja wywalę się trochę z innej beczki , ale wyjaśnijcie mi wlaściwie fenomen glebowania... Bo szczerze mówiąc średnio rozumiem jak tak patrzę na to co teraz się dzieje, ja wiem że milany i inne, ale dominowanie psa żeby się uspokoił, no kurde, złoty środek czy co? To pozytywne jest czy nie? Inaczej - jestem ostatnio na wybiegu. Ktoś genialnie wymyślił i rzuca patyk jednemu ze stada, psy się gryzą bo okazało się że wszyscy jednak chcą mieć ten patyk i każdy o niego zawalczy, na szczęście mojego psa powstrzymałam w porę i jako nieliczny został przy nodze. Wszyscy własciciele łapią swoje psy za skórę i przewracają na plecy, przytrzymując psy żeby nie mogły wstać i robi mi się trochę głupio, bo mój zamiast leżeć to siedzi obok bez smyczy i czeka jak się cyrk skończy. Potem dowiaduję się że właśnie zniszczyłam psa, bo powinnam go przewracać za każdym razem kiedy się emocjonuje bo to doskonale wycisza... Sytuacja nr 2 - bawią się suki, wkręcają się, gryzą się coraz mocniej i mocniej, aż poszło i jest walka. Obydwie padają na glebę, za karczycho, ogony na brzuchach, puszczają je dopiero kiedy psy stają się "luźne". Znowu się gryzą, znowu jest gleba. I znowu... i znowu... To działa?
-
Dogo Canario i Amstaff - Hunter i Sanhez zapraszają
Majkowska replied to YxNinaxY's topic in Foto Blogi
No ale tak sprawdzać ciągle i za każdym razem dostawać łomot ? :P A jakie one są do innych psów?- 852 replies
-
- dog
- dogo canario
-
(and 8 more)
Tagged with:
-
Psy pilnujące pola to takie prymitywne i starożytne, a jednak coraz więcej takich akcji... Szok... A badałaś mu kiedyś serce? Sory że straszę, ale mnie to od razu przypomina Amorka , który tył mimo diety, własnie puchł, żebra na wierzchu a pies jak beka...a my zamiast go zbadać czekaliśmy na niewiadmo co . Choć po tym co piszesz o babci to faktycznie pewnie przez dokarmianie. Tylko wyjaśnij mi jak ona dokarmia notorycznie psa biegającego po podwórku? Bo w sumie to kłopot ciągle sprawdzać czy ma żarcie w misce.Choć dla chcącego nie ma nic trudnego - wiem jak jest z moim ojcem, jak karmi koty... A nie możesz pochować misek i karmy? Ja tez wiele razy robiłam w domu armagiedon jak mi przekarmiali Amora - ja zamawiałam wór lighta a ojciec kupował mu chappi. Specjalnie wyrzucałam na jego oczach ta karmę do kibla wielokrotnie go zatykając i manifestując " zobacz, marnuję twoje pieniądze". Wetka mówi mu wprost " pana kot, pies, ma jeszcze rok z taką wagą, on umrze", a ojciec wtedy wychodzi ze łzami w oczach z gabinetu i nie chce już wchodzić, a potem w domu jest i tak 5 miseczek (bo jednak jest dla Amy dietetyczna a 4 dla Inki, tylko leżą obok wszystkie razem i każdy chrupie co chce).