-
Posts
4292 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Everything posted by Majkowska
-
I telefon odpada! Dobra. Śliczne foteczki. Oj niu niu niu jakie piękne ;)
-
Nie postów tylko ilości literek w nich oraz ogólny rozrachunek czasu. Dogo nie jest od ppitolenia ani pisania esejów. 'Cześć. Śliczne focie. I żegnam' i tyle,resztę świadomy psiarz poświęca swojemu pieskowi,inaczej jest zerem tak jak Ja. ;) Dodam że najbardziej cenne są długie spacery w śnoegu,gradzie i deszczu.
-
Zupełnie nie. Zamiast ten czas poświęcić psu... To może ja tak siedzę strasznie w wyżłach,w weimarach szczefólnoe :p A swoją drogą jest pointerka do adopcji,jakby kto reflektował...
-
Oj,przepraszam :( nie chciałam. Już idę z psem w pole polować na biedronki :) Ej jezu laski serio nie kojarzycie odebranego weimara zagłodzonego championa? Było na dogo fb i wszędzie. Ostatni raz widziałam jego foty nienaturalnie upasionego,stąd mi się przypomniał. Swoją drogą ciekawe co z nim?
-
Tylko uważaj na.długość postów! Pamiętaj -to świadczy o dobrym lub złym gospodarowaniu własnym czasem. Weimara championa nie kojarzysz?
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Skąd go mają to dokładnie nie wiem,pseudo,alegratka jakaś czy coś. Niestety to pseudo po nim widać zdrowotnie. Ma praktycznie wszystko czego prawdziwa hodowla chce uniknąć. A ja go wypożyczam od ciotki tżta ;) -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Tzn jak skąd? W sensie pochodzenia czy skąd go wytrzasnęłam? -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
bydlaki na flexuniach Obserwacje skaczącego w trawie yorka i wracamy do domu -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Majówkowe picie w terenie ;) i wylegiwanie się wtrawie -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Dzisiejszy wypad z Franklinem Nie wiem czy napisać że było fajnie czy też że przez tydzień nie chcę widzieć na oczy piesków... Dobra, inaczej. Pozytywne było to że jednak choć jeden dzień weekendu majowego się udał i poszliśmy na piękny spacer - ja, Kinia z tż, Wald i Franek. Zaczęło się tak że pod blokiem ciotka przekazała nam Franka, tż dał mi drugą smycz z Waldkiem na końcu i cyk, Frank już wisi na smyczy. I ni hu hu go odczepić, a już nie chciałam startować na niego z gębą i łapami, bo na załączonym obrazku widać że go to jeszcze bardziej przekonuje żeby tym mocniej trzymać... Piłka nie, smaczek nie, uparte trzymanie w górze i różne inne mniej przyjemne praktyki - nie. Tak więc szliśmy, w jednej ręce flexi, na flexi Franek, w drugiej ręce druga smycz przypięta do trzeciej smyczy do której jednej strony przypięty był Waldek , a drugi koniec tarmosił w pysku Frank. Puścił dopiero kiedy wymagała tego sytuacja czyli spodziewał się że na łąkach zostanie odpięty i pójdzie biegać. I puścił, pochwaliłam i juz nie złapał. Za to wkrętka była inna,bo pod wózkiem jechało tyyyyle różnych fajnych rzeczy - 2 piłeczki , piłka Kini, dwie kurteczki i dwie butle z wodą. Do tego smycze które w zasadzie też mozna by dopaść i nie oddać. I tak też robił, więc toczyliśmy równą walkę pt "nie" " zostaw" "odejdź" itd itd, ale pozytyw z tego taki że zaczął reagować na moją rozłożoną zatrzymującą go dłoń i już nie rzuca się jak debil żeby porwać i zwiać. Ludzi tłumy, rowerzystów jeden na drugim, wszędzie matki z dziećmi lub babki z kijkami,więc lekko niesprzyjająco do biegania psom. W dodatku Frank charczący jak motocykl wzbudzał wyraźny postrach. Ale nawet dziś obyło się bez specjalnych uwag że psy przeszkadzają itd. Wald jak Wald, pobiegał, Frank trochę za nim i już był nieprzytomny ze zmęczenia i zacharany do granic, więc szybko przerzucił zainteresowanie na ten wózek. Usiedliśmy więc po przebieżce w cieniu i nawet trochę poćwiczyliśmy oddawanie zdobyczy. Powiedzmy że na 10 razy oddaje jakieś 6. Wyraźnie spodobało mu się to że jak odda to dostaje piłkę spowrotem, trochę się bawimy a potem znowu trzeba wypluć i grzecznie poczekać jak ją wezmę. Załapał nawet "zostaw" czyli fakt że piłka leży mu pod łapami a on musi siedzieć i czekać aż pozwolę wziąć czy też rzucę. Dodatkowo ma plus za pracę w rozproszeniu, bo koło nas co chwila ktoś siadał (teoretycznie zajęliśmy ławkę w cieniu ale tż bez przerwy gonił za Kinią) i albo ciamkał, albo się patrzył co ja wyprawiam, a to nieukrywam krępujące.Chwilę siedziała starsza pani,ale wyraźnie zbulwersowana charkotem Franka wstała i poszła, a potem siadła koło nas jakaś namiętna parka więc tym razem ja wstałam,wzięlam 2 psy + wózek i poszłam, bo nie cierpię widoków jak laska pakuje wśród publiki facetowi rękę do spodni czy język do gardła... W każdym razie Frank może coś załapał, bo widać było że już dostrzega w oddawaniu piłki jakąś zabawę.Wiem że to nie koniec i jeszcze wiele rzeczy zniszczy i śrub połknie,ale zawsze drobny postęp. W zasadzie jest mi go szkoda. To taki fajny pies, a nawet nie można z nim się normalnie pobawić bo zaraz chara z fioletowym jęzorem. Gdyby tylko był mój to podejrzewam że operowałabym mu gardło, bo to mu zupełnie uniemożliwia normalne życie. Ciągłe zastanawianie się czy po 15 minutowym spacerze, gdzie jest wesoły i radośnie podkskakuje, nie padnie trupem na serce, jest lekko uciążliwe. I nie dla "nas" bo akurat w jego sytuacji to i lepiej że nie może być aktywny, bo kto by z nim "aktywił" jak ma starszych niezbyt sprawnych właścicieli, ale ja np widzę w nim wielkie nadzieje szkoleniowe gdyby dało się robić coś np za rzucenie piłki. W każdym razie nasz spacer więcej polegał na siedzeniu w miejscu i ćwiczeniach typu skupienie i posłuszeństwo , niż na wariackim gonieniu. Pointer jednak nie ucierpiał, bo też przyjął tą wersję jakby wiedząc że i tak pobiega. W domu padł jak trup, o dziwo :D Ale i tak w trupieniu nie przebije Franka, bo ten omalże się nie wykończył, choć bardzo często były postoje, picie wody ( mój błąd, bo wzięlam butelkę, a on pić z niej nie potrafi, więc załapał się na kałużę w której też leżał), a nawet pewien kawałek osiedla niosłam go na rękach... -
Teraz też byłam tydzień na wsi i miałam podobną sytuację. Wyjeżdzaliśmy do sklepu, pies miał zostać. Moja mama nalega żeby puścić go luzem na posesji, ja natomiast uparcie tłumaczę że nie bo (xset powodów w tym że zwieje i poleci za nami, albo ktoś mu coś może zrobić)... i on jest nauczony przecież zostawania w domu, szczególnie jak ma klatkę to się tam dobrze czuje. Od razu mamy obserwatorów z sąsiedztwa.Wreszcie pada na moje i mówię " zamknijże te drzwi za nim i zostaw go w domu!". I słyszę głosy oburzenia zza płotu " w domu!? Przecież wam całe mieszkanie zniszczy!po co go stresować, na podwórku go zostawić niech biega i pilnuje".
-
Ale to nie chodzi o wtrynianie się z moim poglądem tylko jak kogoś pies się toczy to zawsze jednak temat wyjdzie i niekoniecznie z moich ust. I teź nie robię tego 'ojej ale pani pies gruby,musi pani go odchudzić,koniecznie tą karmą co ja mówię'. Ja np bywam wdzięczna czasem że ktoś na coś zwróci mi uwagę. Nie jestem jakaś urazowa,pod warunkiem że ktoś nie jest natrętny jak np sąsiadka z codziennym tekstem 'ale musisz coś zrobić,zwiększ mu porcje,on nie może tak wyglądać'.
-
No dokładnie. Tam była afera taka że klękajcie narody. Ja kapuję że gdyby się rzucił czy coś ale to był fajny stateczny.pies,a i suki miały ochote się witać. Mnie raz gość próbował psa ustawiać łapiąc go za uszko to skończył z pokiereszowaną rączką.
-
Ha,dawno temu spacerowałam w parku i spotkałam panią z haszczakiem. Pies spokojny,babka bardzo fajna,widać że doświadczenie ma i psa wychowała jak należy. Pies szedł bez smyczy w kagańcu tuż przed nami,widac było że z.psami nie ma žadnych problemów i jest stateczny. Z bocznej alejki wyszedł facet z dwoma sukami -jedną olbrzymią i kudłata a drugą mikro,obie bez smyczy i kagańca. Haszcz podszedł zupełnie na luzie się przywitać,a facet... wyjął z kieszeni smycz łańcuszkową i z impetem zdzielił nią psa. Jak potem stwierdził to było skarcenie za odejście od właścicielki i zaczął wygłaszać jakieś szalone teorie o wychowaniu. Pies natomiast zawył z bólu i padł na ziemię z pręgą na grzbiecie..
-
A ja się odzywam. Nie chamsko. Zwyczajnie,że piesek dłużej żyć będzie jak nie będzie miał 40kg nadwagi. Ludzie są święcie przekonani że jak dadzą psu miche zupy i 20 kotletów to ojejku jaki zadbany. Niestety. Ja mam dzień w dzień propozycje badania psu wątroby,podawania mu korpusów i smalcu. Nie przejmuję się ale to drażni,bo ile można się tłumaczyć jak zbrodniarz że to taki typ i zje tyle ile będzie chciał karmy energetycznej a i tak zgoni wsystko. Dostałam już nawet kilka razy w słoiczku dla niego jakieś domowe rosołkogulaszobreje. Raz nawet sąsiadka chciała mi wepchnąć witaminy. Kilka dni temu jedna pani na jego widok jęknęła 'bieeedny'
-
I tak dalej piękna :)
- 1417 replies
-
Apropos otłuszczonych psów.. A widziałyście jak upaśli w krótkim czasie wyżła znanego ze sprawy zagłodzenia? Po co ja się pytam? Czemu ludzie nadal myślą że gruby pies to szczęśliwy pies a miłość się okazuje jedzeniem. Położyć na kanapie,że niby królewskie życie, gotowane jedzonko,codzień inne danko i zupka,mało ruchu żeby się nie przemęczał i ojoj jaki szczęśliwy. Sama patrzę na mojego kota z obrzydzeniem,ale mój tata musi rozpieszczac go śmietanką i 5 rodzajami karmy. Czasem patrze na Walda i aż mi głypio że on w.takiej formie...
-
Gdzieś u mnie na wątku dawałam foto obciętego kota,to zapraszam. Wiele ludzi nie rozumie całej idei hodowlaności i ocenia na oko,ładnie wygląda to rasowy. A jeszcze cała nakrętka rr tworzy klimat obsesyjny że ludzie wolá kupić psa na giełdzie i mieç swięty spokój... Tylko potem takie psy weterynaryjnie 50 razy więcej.kosztują...
-
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Cisza aż dudni ;) No i majówka,deszcz leje jak fix i wszyscy zdrowi i szczęśliwi. Udało nam się wbić między jedną ulewę a drugą,pointeritum wylatane a o Franku nie zapomnieliśmy. Bardzo lubię to połączenie pt młoda i bulwa,znacznie lepsze to niż 'mamuniu słodzina musi biegać' i 'dzidziuś chce do piachnicy!'. Frank bardzo się ucieszył ze spacerku,wyskakał i zglucił wszystkich pomimo naszego oporu,a potem poleciał się napić do stawu i... wpadł pyskiem prosto do wody omal się nie topiąc. W parku nikt nie miał nic przeciwko temu żeby biegał bez smyczy charcząc,nawet jak złapał piłkę dzieciakowi... Trochę to nie fair,bo ja już wczoraj zdążyłam usłyszeć epitet o moim piesku,który się nie ruszał nawet od wąchania siurów,no ale był bez smyczy. A odnośnie łapania rzeczy... Frank dziś mnie ciężko zszokował : po spacerze odwiedziliśmy ich i postanowił zakosić leżące w przedpokoju rzeczy młodej. Najpierw złapał jej apaszkę i konsumował pod stołem.Dopiero po długiej walce i bestialskim okładaniu go gazetą przez pańcia udało mi się oodzyskać już strzęp,który wywaliłam do kosza. Nie minęły 2 sekundy a juź miał w pysku czapkę małej. Stwierdziłam że mu nie odpuszczę, i po gonitwe (a dodam że w 3 osoby nie mogliśmy go dopaść) na klęczkach wczołgałam się pod stół i wyciągnęłam za fraki wbijając go w panele. Ni hu hu nie puścił mimo że nie oszczędziłam mu czułości i dawałam wyraźnie do zrozumienia że albo odzyskam albo jedno z nas zginie. I wtedy wkroczyła ciotka z gazetą i tak huknęła dwa razy że aż na mnie zrobiła wrażenie. Nie pomogło,za to przy kolejnym strzale czapka sama wypadła a on zamiast spokornieć to zrobił potężny skok na ciotkę i z wyrkotem skoczył z zębami,a gdy ona się cofnęła to zrobił to raz jeszcze. Dopiero mój ryk na niego przyhamował go. Miałam szczerą ochotę go wtedy dorwać i solidnie przetrzepać mu futro ale nim to zrobiłam to już 'dostał karę' i ciocia wyrzuciła go do pokoju. Koszmar! A już szczyciłam się że mi tak ładnie oddawał zdobycz na spacerach... Mam jakieś foty tylko czy jakaś dobra dusza mi powie czy przez tel obsłużę picase? Mój tż dobił laptopa,więc i z fotkami trochę martwo. -
***Waldemarowy obłęd w ciapki czyli - Popyrtany Pointer Gallery ***
Majkowska replied to Majkowska's topic in Foto Blogi
Melduję się krakowsko. I znów szara rzeczywistość... Znów trzeba pracować, znów trzymać psa na smyczy, znów użerać się z westem i organizować pieskowi czas. Wczoraj odchorowywałam - dostałam takiej migreny że nie wiedziałam kto ja jestem. Za to dziś wstałam tak rześka że poświęciłam psu całe 2 h i od 5 do 7 spacerowaliśmy romantycznie. Drażni mnie konieczność trzymania go na smyczy, on jest taki fajnie grzeczny po tej wiosce. Poza smyczą... Z newsów dodam że mój kotek działkowy ma się świetnie, ładnie wygląda i już zdrowy, a rany mu zarastają. Za to nie mam możliwości go odwiedzać bo mój genialny tż zgubił klucz na działkę... Oj syf jest wszędzie.W najgłębszym zakamarku lasu,nawet w polu można być uraczonym widokiem pralki czy innych szpejów. Zawsze zaskakuje mnie jedno - komu się to chciało przywozić skoro domów nawet nigdzie blisko nie ma... Tam niestety odkąd zrobiła się miejscowość turystyczna i urosło wszystko atrakcyjnie to jest więcej ludzi a co za tym idzie więcej syfu. Normą są śmigające po lasach na dziko crossy czy quady, niszczące teren i wypędzające zwierzynę na wioskę gdzie potem ginie wieszając się na płotach albo w paszczach psów... W lesie jest więcej szkła niż drzew. Dziennie zbieram po reklamówce,śmiałam się do ojca nawet że latem grzyby,a po sezonie obfite zbiory szkła. A psy to już oddzielna bajka. -
Szkoda że nie wpadłam wcześniej jak dałaś foto kocich kłaków,dałabym swoje, zwaliłoby Cię z nóg. Jedno pełne wiadro po farbie. Ale ja ją strzygłam, bo nie było juz odwrotu. Za to druga też zakłaczona, ale się słabo daje wyczesać...