-
Posts
396 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by maartaa_89
-
Hodowla Adea ;)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
maartaa_89 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='filodendron']Już napisałam dużo wcześniej, że to nie Ty wyraziłeś się tak in expresis verbis lecz zacytowałeś wyjęte z innego postu stwerdzenie o pladze luźno biegających dzieci potwierdzając je swoją historią ujętą - w moim odczuciu - w nieszczególnie kulturalny sposób (post 18526 - fajna pięciocyfrowa liczba, no nie? A to już drugi wielotysięczny wątek na temat chamstwa psiarzy. Jako początkującemu na dogo całkiem luźno i niezobowiązująco sugerowałabym próbę refleksji w tym temacie ;)). Nie podobało mi się ujęcie problemu w tamtym poście - też to pisałam wielokrotnie. Twoja słowna ocena opisanej sytuacji w trakcie dyskusji trochę ewoluuje na Twoją korzyść, co należy docenić, skoro takie wydarzenie spotyka Cię raz na tydzień - ta częstotliwość jest prawdziwie przerażająca. Chodzę z psem na spacery od ośmiu lat i palców jednej ręki wystarczyłoby mi z powodzeniem, żeby wyliczyć sytuacje z dziećmi i psem, które ewentualnie mogłyby mi się wymknąć spod kontroli, ewentualnie i hipotetycznie, bo nic naprawdę przykrego nigdy się nie zdarzyło, odpukać. Trudno mi uwierzyć, że mieszkam w aż tak fajnej dzielnicy z tak fajnymi dziećmi, szczególnie że czasem jednak wyjeżdżamy gdzie indziej. I wszędzie dzieci są mniej więcej takie same. Atakujące dziecko raz w tygodniu? Horror prawdziwie niewyimaginowany. Współczuję, o ile to jest faktycznie problem środowiskowy, a nie problem z psem. Ze szczeniakiem właściwie. Starcie dorosłego z dzieckiem w obronie szczeniaka raz w tygodniu - to jest plaga - przyznaję.[/QUOTE] Ja to mieszkam w fajnej okolicy :D 15 lat posiadania kilku psów i ani jednej przykrej akcji z dziećmi poza pogonieniem jednego chłopca który bawił się w drażnienie psa przez płot. Mało tego, zmieniałam miejsce zamieszkania 3 razy a mimo to w żadnym nie spotkałam się z dziwnymi akcjami ze strony dzieci. Jasne, często spotykam dzieci które chcą psa pogłaskać, ale [B]zawsze [/B]o to pytają. Jak się zdarzy jakieś które zechce pogłaskać samo z siebie to uprzejmie zwracam uwagę w stylu "a wiesz, że trzeba zapytac właściciela pieska czy można go pogłaskać?". Podobnie jak zawsze przed pozwoleniem na pogłaskanie pytam dziecko czy wie jak się psa powinno głaskać ;) na ogół pokazują że po głowie i wtedy uświadamiam że jednak najlepiej po klacie, bokach, nie pod włos, bez wpatrywania się w psa i pochylania do niego twarzy. I dzieci zadowolone i ja i moje psisko które jest prodziecięce ;) Ciekawe na ile to moje szczęście a na ile po prostu luz do życia i brak uprzedzeń do młodszych wiekiem ;-) [quote name='badmasi']Lato, jako małe dziecko spędzałam u babci. Tam było zawsze na stanie kilka psów, w tym jakieś znajdy leczone przez babcię oraz spora gromadka kotów. Jeśli chodzi o kopanie psow i w następstwie tego ugryzienie przez psa babcia stosowała prostą zasadę (jeśli tłumaczenie nie pomagało) "jak się nie przewróci to się nie nauczy". Wszystkie wnuki odwiedzające babcię a było nas sporo raz na zawsze wbiły sobie do głowy, że szanuje się psią przestrzeń, prawo do odpoczynku, jedzenia w spokoju etc. Oczywiście za niewłaściwy stosunek do zwierząt każdy dostawał porządny op co niektórym moim braciom posiadającym sadystyczne tendencje do nadeptywania kotkom na ogonki bardzo pomogło w życiu.[/QUOTE] No i ok- dla mnie to zrozumiałe. Rozumiem, że żaden z was nie stracił ręki, palców i nie skończył ze szwami? Ja też zostałam kilka razy ugryziona, przez niezrównoważonego jamnika mojej kuzynki. I moim zdaniem ten pies nie miał prawa gryźć, bo nic mu nie robiłam. Szybko się nauczyłam, że nie mogę się na niego patrzeć, nie mogę go w ogóle głaskać i wyciągać ręki w kierunku jego zabawek nawet jak mi je przynosił. No ale nigdy nie ugryzł mnie do krwi. Niemniej gdyby jakiś obcy pies rzucił się na moje dziecko bo koło niego przebiegło albo przejechało na rolkach to bym właściciela tak załatwiła że by od razu nauczył się nad swoim pupilem panować. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
maartaa_89 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Golson'] I w ten oto piękny sposób od "ryknięcia" do dziecka "stój!" doszliśmy do "gnojenia dzieci"... Zaiste niezbadane są ścieżki, którymi ta dyskusja podąża...[/quote] Nie pisałam przecież o twoim zachowaniu, pisałam ogólnie o tym jakie podejście króluje wśród wielu psiarzy [quote]Piszesz "dziecko to dziecko" a jednocześnie wymagasz od psa by zachowywał się właśnie jak robocik... Paranoja.[/quote] Na prawdę nie widzisz różnicy między dzieckiem a psem? Uważasz, że pies ma prawo użreć dziecko za to że koło niego przebiegło, potknęło się czy szurnęło butami? Uważasz, że w momencie gdy zostanie przez przechodzące obok niego dziecko dotknięty może je potraktować zębami i jak najbarzdziej uznasz to za prawidłowe zachowanie? Nie wymagam od psów żeby zachowywały się jak robociki. Jednak nie popadajmy ze skrajności w skrajność- stabilny psychicznie pies powinien moim zdaniem zareagować jedynie w sytuacji gdy rzeczywiście coś się wydarzy. Przebiegnięcie dziecka, przejazd na rowerze, deskorolce i rolkach to nie są zachowania które uzasadniałyby psi wybuch. Poza tym pies swoje niezadowolenie może ukazywać na wiele sposobów, jeśli czworonóg reaguje agresją w postaci rzucania się z zębami na dziecko które w sumie nic mu nie zrobiło to moim zdaniem nie kwalifikuje się na psa mogącego żyć w mieście bez zachowania przez jego właściciela odpowiednich środków bezpieczeństwa. A usprawiedliwienie nadwrażliwości swojego psa tym, że dziecko samo się prosiło bo go dotknęło,przeszło koło niego czy przebiegło jest moim zdaniem kompletnym nieporozumieniem [quote]Nie musisz wiedzieć. Ale zdrowy rozsądek podpowiada, że zanim spróbujesz wejść z nim w interakcję wypada zapytać czy tak zrobić możesz... Ale to już wymaga niestety zdroworozsądkowego myślenia. I właśnie w przypadku dzieci, które z definicji zdroworozsądkowo myśleć nie mogą, tę rolę przejmują opiekunowie.[/quote] Pisałam to w kontekście często powtarzanego w różnych skupiskach psich fanatyków zdania, że dziecko powinno wiedzieć, że koło psa nie należy przebiegać, krzyczeć, skakać, tupać, kopać piłki itd [quote]Parafrazując - to, że masz niewychowane dziecko nie oznacza, że reszta społeczeństwa ma się do Ciebie dostosować, zastanawiać czy panujesz nad nim, czy nie podbiegnie i nie kopnie psa, czy nie wskoczy nagle na ulicę czy zrobi to czy siamto.[/QUOTE] Ale to jest przecież oczywiste ;) Problem w tym, że nawet jeśli dziecko podbiegnie i kopnie Twojego psa to moim zdaniem dalej nie będzie uzasadniona jego reakcja w postaci rzucenia się na dziecko. Pies ma zęby którymi może dziecku wyrządzisz znacznie większą krzywdę niż małe dziecko kopnięciem. CO nie zmienia faktu, ze takie zachowanie dziecka zasługuje na kompletną dezaprobatę i naganę. -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
maartaa_89 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
Śmieszy mnie narzekanie na obecne dzieci czy młodzież. Że niewychowane, rozpuszczone, że "bachory". Przepraszam bardzo ale kto nowe pokolenia wychowuje jak nie my sami? Jak myślicie skąd się biorą te nowe modele wychowania, skąd się bierze wpływ mediów, kto to wszystko kształtuje i tworzy? Starsze pokolenia- te które potem najgłośniej się drą, że młodzież dzisiaj jest be i fe! Darcie ryja na dziecko nie pomoże. No może krótkofalowo. Ale jednocześnie nauczy dziecko że darcie ryja to nic złego. A stąd już prosta droga do tego aby dziecko samo zaczęło drzec ryja. I to z kolei prowadzi do jeszcze większego darcia ryja u tych co nigdy niby młodzi nie byli, nie robili nic głupiego, ba nawet nie zetknęli się z bulwersującymi zachowaniami ze strony swoich rówieśników. Błędne koło innymi słowy. I zgadzam się z jednym- jak ma się problem to się idzie do rodziców. Ja osobiście jestem pozbawiona szacunku do dorosłych osób, które wykorzystują swoją wyższość do gnojenia dziecka, nawet jeśli to dziecko wcześniej coś im zrobiło. Rozumiem zwrócenie uwagi typu "nie bij psa, bo go to boli i może ugryźć". Rozumiem złapanie dziecięcej rączki wędrującej w kierunku psa. Ale darcie mordy? Hitem jest dla mnie tłumaczenie właścicieli psów negatywnego zachowania swoich zwierzaków tym, ze "dziecko koło psa przebiegło", "dziecko koło psa przejechało na rowerku", "dziecko koło psa zaczęło szurać butami". Psa trzeba umieć wychować tak, żeby ignorował pewne zachowania. A jeśli nie umie się go tego nauczyć to należy zaopatrzyć się w odpowiednie środki zapewniające nad nim kontrolę. Dziecko to dziecko, nie wymagajcie żeby zachowywało się jak robocik, doskonale wiedziało jak należy odnosić się do psa do tego stopnia że musiałoby np. rezygnować z kopania piłki na podwórku bo akurat obok może przechodzić pani X z psem, którego drażni to że piłka przeleci koło niego. Ja na przykład nie wiem jak się należy zachowywać w obecności koni i gdyby konie łaziły po ulicy i coś w moim zachowaniu wywołało ich negatywną reakcję to autentycznie bym wybuchła smiechem gdyby ktoś mi zarzucił, że powinnam była wiedzieć, że tak nie należy robić. To że my mamy psy nie oznacza, że reszta społeczeństwa ma się do nas dostosowywać, uczyć psiej mowy ciała, przewidywać że pies może zrobić to czy siamto. Wydaje mi się że niejeden psiarz uważa się za nie wiadomo jak empatycznego człowieka a w rzeczywistości jest egoistą wpatrzonym tylko w koniec nosa swojego sierściucha. -
[quote name='colirya']Dla mnie wzięcie psa tuż przed rozpoczęciem studiów było decyzją idealną: studia dziennie + pies + praca + treningi - wszystko to da się połączyć. Ale kluczowa jest odpowiednia organizacja :). Jasne, czasami trzeba wstać wcześniej, niż by się chciało albo posiedzieć nieco dłużej wieczorem lub obrócić przejechać trasę uczelnia-mieszkanie-uczelnia w ciągu jednego "okienka", ale to wszystko jest całkowicie wykonalne. Nie wiem, może po prostu wyszłam z założenia, że skoro mam psa, to czas dla niego po prostu musi się znaleźć. + Nie ma lepszego odpoczynku, niż spacer z psem ;). Znalezienie mieszkania to też nie jest aż tak duży problem. W "sezonie" jest naprawdę mnóstwo ofert, więc i właściciele mieszkań muszą ze sobą w pewien sposób konkurować: chociażby poprzez wyrażenie zgody na psa w ich lokalu.[/QUOTE] a jakiego masz psa? :)
-
[quote name='asiak_kasia']A to po studiach człowiek leży do góry brzuchem i nie ma obowiązków?:cool3: Kurcze kończy się studia, idzie do pracy, gdzie najczesciej siedzi się 8h plus dojazdy. I raczej marna szanse na ferie/wakacje czy nawet w pełni wolne weekendy. Ze juz opcja tego, żeby się "urwać" na okienko w ogole nie wchodzi w grę:diabloti: Mało kto po studiach od razu ma własny kąt i zostaje cały czas kwestia wynajmu. Można wbrew pozorom znaleźc mieszkanie z psem, trzeba się tylko za to zabrać odpowiednio wcześniej. Dla mnie studia to idealny czas na psa, nawet szczeniaka- znam ludzi, którzy studiują bardzo wymagające kierunki i radzą sobie z psami, końmi i pracą dorywczą. Nie demonizowałabym tego studiowania z psem. Po prostu trzeba podejść do tego odpowiedzialnie (z resztą jak zawsze do decyzji o posiadaniu psa) Tu na dogo to panują jakieś absurdalne systemy wartosci względem posiadania psa -studiujesz-zapomnij nie masz swojej kasy, nie masz mieszkania, i co bedzie z pieskiem jak pojdziesz na impreze raz na jakiś czas- w koncu wiadomo, psiarze zyją psem i TYLKO psem :evil_lol: -masz dziecko?-nie wolno Ci posiadac psa- nie masz czasu, nie masz pieniedzy, na pewno cała rodzina się chce psa pozbyć, a w ogole to dziecko na pewno bedzie pieskowi robić kuku -pracujesz na pełen etat-zapomnij o psie, zaden pies nie wytrzymac 8-10h w domu. Umrze z samotnosci, i na pewno straszna krzywda mu się bedzie dziać. Nieważne, ze ten pies ma 6 lat i nie potrzebuje zbyt wiele ruchu. -nie pracujesz-jeszcze gorzej nie stac Cię na psa, na pewno dasz mu do żarcia czapi, a jak bedzie potrzebny wet to psa wywalisz do lasu bo Cię nie bedzie stac na wydatki! Słowem idealny własciciel psa ma swoj dom-z ogrodem, nie pracuje, albo pracuje 2-3h na dobę, zarabia miesiecznie min. 5tys, jest z wykształcenia wetem/szkoleniowcem, ma 3 samochody (na wypadek gdyby trzeba było do weta jechać, no i wiadomo spacerki poza miastem). Jest młody, ale nie za młody (zeby mu się nagle sytuacja zyciowa nie zmieniła). A w ogole to sra tęczą, pieniążkami i motylkami. ;)[/QUOTE] Zgadzam się w 100 % :) Moim zdaniem studia to najlepszy czas na przygarnięcie/zakup psa ale są dwie bardzo ważne kwestie: 1. Jeśli student utrzymuje się sam to musi się zastanowić czy da radę pogodzić pracę z uczelnią (zwłaszcza w okresie sesji) i zajmowaniem się psem. 2. Jeśli student jest na utrzymaniu rodziców musi z nim obgadać tą kwestię, zwłaszcza jeśli decyduje się na psa sporych rozmiarów. Pamiętać też trzeba o tym, że może zdarzyć się nam egzemplarz psa chorowitego i wtedy zaczyna się problem bo poza wydaniem miesięcznie tych 100 zł na żarcie trzeba będzie nagle wyłożyć o wiele większą sumę na utrzymanie psa. Na pewno łatwiej będzie znaleźć mieszkanie z psem niewielkich rozmiarów, do tego rasy nieliniejącej ;) z goldenem może być ciężej, bo to jednak kawał psa i strasznie też gubi sierść. Jeśli będziesz szukać lokum w fajnym miejscu to zarezerwuj sobie sporo czasu i weź poprawkę na to, że nowego, fajnie umeblowanego mieszkanka raczej nie znajdziesz, chociaż różnie się może zdarzyć ;) ale generalnie mało kto chce wynajmować nowiutkie mieszkanie osobie która ma psa, zwłaszcza jeśli pies jest duży. Takiego yorka czy maltańczyka właściciele bardzo często będą tolerować bo małe to, w dodatku jak się rozgadasz o tym, że nie gubi sierści to w ogóle wyjdzie mało kłopotliwy pies. A golden to golden- dużo kłaków, duzo psa no i czuć go też dość mocno psem w porównaniu do innych ras.
-
Sznupkowy Oddział Psychiatryczny vs Geriatria i koty... no i ja
maartaa_89 replied to malawaszka's topic in Foto Blogi
Trochę się wtrynie w wątek ale chciałam się zapytać osoby siedzące w adopcjach sznupów czy nie wiecie może czy jest gdzieś do adopcji sznaucer mini/średni sprawdzony do innych psów i dzieci? Moja sąsiadka musiała uśpić miesiąc temu swojego 14-letniego średniaka i jest na etapie szukania nowego psa, zaproponowałam jej że się podpytam czy gdzieś jakiegoś nie ma do adopcji :) musi być przyjacielsko nastawiony do innych psów bo sąsiadka ma jeszcze mini kundelka, bardzo przyjacielskiego ale dość żywiołowego no i dobrze by było gdyby nie przejawiał agresji wobec dzieci (moze być wobec nich obojętny, dzieci nie beda go zaczepiac jak cos- ale nie moze wykazywac agresji na ich piski itd) bo czasami do niej wpada jej siostra z małymi dziećmi :)- 49449 replies
-
- czarcie kopytko
- malawaszka
- (and 5 more)
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
maartaa_89 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='spike1975']coś wam się chyba kompletnie pomyliło skoro uważacie że to ja mam być odpowiedzialny za to jak zareaguje wasz pies. to wy jesteście za to odpowiedzialni i jeżeli nie potraficie psa wychować to nie szukajcie wokół winnych. powtórzę po raz kolejny bo widocznie do was nie dociera: każdy jest odpowiedzialny za to aby jego zwierzę nie stanowiło zagrożenia dla innych. natomiast nikt nie może być odpowiedzialny za czyjeś irracjonalne lęki i urojone poczucie zagrożenia. jeżeli czyjś pies boi się np mężczyzn w kapturach to nie możecie żądać od nikogo żeby zdejmował kaptur jak się do was zbliża. możecie co najwyżej o to poprosić. i tak samo jest w wypadku chodzącego luzem psa. jeżeli nie stanowi zagrożenia to jest to wszystko co możecie wymagać. wam się wszystko kompletnie pomyliło i oczekujecie że ludzie wokół was będą postępowali zgodnie z waszymi zachciankami. ciągłe ubliżanie mi i wyzwiska wobec mnie dlatego że nie mam zamiaru respektować waszego "nie życzę sobie" świadczą tylko o tym jak bardzo jesteście oderwani od rzeczywistości. być może jesteście potomkami jakichś "jaśnie państwa" i do tej pory to co sobie "jaśnie państwo" zażyczyło to było spełniane więc w głowach wam się nie mieści że ktoś może uważać że ma takie same prawa jak i wy i nie ma się zamiaru podporządkowywać waszym "życzeniom". a ode mnie wymagasz żebym sie zastanawiał czy ten twój ma jakieś lęki czy ich nie ma. ja też tego nie mam zamiaru robić. jak sobie nie potrafisz poradzić z wychowaniem psa to sobie kup chomika.[/QUOTE] co z psami któe dopiero co zostały przygarnięte np. ze schroniska? niekażdy ma psa od szczeniaka -
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
maartaa_89 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Martens'] Ty jedziesz po "kółku wzajemnej adoracji" - a mi z Twoich postów wyłania się obraz facecika, który z psem wychodzi bezsmyczowo jako król osiedla, nawet nie mając tej smyczy pod ręką w razie czego, skoro musi jej szukać, i ma w d*pie komfort napotkanych ludzi, czy by się bali Twojego psa, czy mieli akurat chorego zwierzaka, czy psa po przejściach z problemami. Z niewiadomych przyczyn zamiast zachować podstawy wspomnianego psiego savoir-vivre spacerowego wymagasz, żeby to np. ludzie z problemowymi czy chorymi psami darli się przez megafon do każdej napotkanej osoby, żeby czasem nie puściła do nich jakiegoś bydlaka na poufałości. Serio nie widzisz w tym problemu? Bo ja domyślam się jednego - jest taka specjalna grupa piesków w folklorze spacerowym, które choćby właściciel sobie gardło zdarł, jak zobaczą innego pieska, MUSZĄ do niego pobiec, obwąchać, i dopiero po tej czynności łaskawie wrócą na wołanie - a ich właściciele twierdzą, że piesek się słucha ;) i często zamiast przywołać psa od razu zanim podbiegnie, wolą się nie błaźnić jego nieposłuszeństwem, tylko dorobić do tego zaczepiania śliczną niemal hipisowską ideologię, jak to pieski mają prawo się powąchać i jak to powinny pląsać po parku w wielkiej hordzie, w towarzystwie motylków i śpiewających słowików ;) a każdy, kogo pies nie pasuje do tego sielskiego obrazka, jest zjebem, który przenosi swoją agresję i lęki na psa, i w ogóle powinien chodzić na terapię, a pies nie wytykać nosa spoza mieszkania/posesji, bo jeszcze mu nerwy puszczą i uskubie jakiegoś zabawowego 50-kilowego labusia, który rozpoczął zabawę waląc mu się na grzbiet.[/QUOTE] Dokładnie mam te same odczucia czytając wypowiedzi spike1975. Również nie pozwalam moim psom podbiegać do innych i choć nie przeszkadzają mi psy podbiegające do nas to rozumiem niechęć niektórych użytkowników do tego typu sytuacji, bo sama miałam kiedyś psa który miał silną agresję lękową i każdy podbiegający do nas pies powodował u niego wzrost poziomu wkur*enia i strachu :) proporcjonalnie rosła moja irytacja do właścicieli którzy krzyczeli "on nic nie zrobi!" (ale mój mógł zrobić!), "tylko się przywitają!"(a ja nie chcę żeby się witały), "tylko go obwącha i już wraca!" (na moje "zabierz pan psa") i tak można wymieniać i wymieniać. Nie mam nic przeciwko podbiegaczom dopóki ich właściciele wykazują chociaż trochę szacunku do mojej osoby i moich psów. Rozumiem że komuś może nawiać pies, miec w dupie właściciela bo jeszcze nie wypracował z nim odpowiedniej relacji i posłuszeństwa. Jestem bardzo uprzejma dopóki ktoś jest wobec mnie grzeczny, przeprosi za ewentualną zadymę jaka wybuchła po podbiegnięciu jego psa, wytłumaczy że nad psem jeszcze nie panuje itd. Ale jak właściciel stoi jak kołek i to ja koniec końców odprowadzam do niego jego psa albo nie daj boże ma do mnie pretensje, że któryś z moich psów naskoczył na jego albo że jestem sztywna bo nie chcę pozwolić pieskom się pobawić to mnie krew zalewa. -
Mam takie samo zdanie jak Ty. Nie wiedziałam swoją drogą o tym teście dotyczącym labradorów o którym tu powstała taka dyskusja. Dlaczego hodowcy labradorów nie korzystają z niego, ktoś wie? Pewnie jacyś go robią, ale ja osobiście się z nim w ogóle nie zetknęłam a pomagałam kilka miesięcy temu znajomym znaleźć hodowlę labradorów.
-
[quote name='weronika7']orientuje się ktoś ile białka powinna mieć karma dla dorosłych psów ras mini? czy 28%to nie za dużo:roll:[/QUOTE] za duzo, wybierz te o zawartosci ok 24 %
-
[quote name='ulvhedinn']Podejrzewam, ze były przyczyny natury medycznej. Jedyne dwa psy z jakimi miałam bezpośrednio do czynienia, a jakie wykazywały agresję "nieuzasadnioną"- tzn nie mozna jej było przypisać logicznie, ani zaklasyfikować, to był mój ukochany Pałek - u niego po prostu trzeba było wypracować dużo rzeczy szkoleniowo, mechanicznie (nie ostrzegał, nie hamował gryzienia, rzucał się na inne psy w celu zabicia itd) miał padaczkę, a drugi to szczeniak, Falko, w sumie żałuję, ze nie nagrałam filmiku, JAK się wściekał- kiedy doszły objawy neurologiczne miał zrobiony MR- wodogłowie i nieprawidłowy rozwój m.in kory- został uśpiony. Jeśli wet "nie widzi podłoża medycznego", przy agresji tak patologicznej, to nie oznacza ze go nie ma, tylko np ten wet nie ma wystarczająco dobrego sprzętu diagnostycznego, albo nie wie, czego szukać. Natomiast najczęściej nie warczą psy, które warczenia oduczono, zazwyczaj "trzepnięciem po łbie". Ale to widać, pies ostrzega, tyle, że inaczej, można wyłapać spinę. I wypracować normalniejsze zachowania. Martens, ja rozumiem, masz traumę, ale nie interpretuj tego, że akurat Tobie trafił się rąbnięty pies, jako uogólnionej reguły, ok? Naprawdę ja mam do czynienia głównie z psami z odzysku, od wielu lat intensywnie i absolutna większość z nich to normalne, fajne psy, często o niebo fajniejsze niż szczeniaki ;) A trafiają się i prawdziwe perełki... [/QUOTE] Rodzice przyjaciółki zjeździli całą Francję żeby ktoś wreszcie zdiagnozował co psu dolega. To było 10 lat temu, więc pewnie nie były jeszcze tak rozwinięte metody ale nie uwierzę że gdyby to były proste przyczyny natury medycznej to nikt by niczego nie zauważył.... Bardzo możliwe że pies był wcześniej lany, stąd ten kompletny brak jakichkolwiek sygnałów. Ale agresja była w nim na prawdę przepotężna i do dzisiaj nie jestem w stanie zrozumiec dlaczego mnie zaatakował. Tak samo nie mogę pojąć jak mógł tak poszarpać małe szczenię- dla mnie taki pies kwalifikuje się do razu do uśpienia. I nie ma dla mnie znaczenia to, że jest chory psychicznie albo źle wychowany. Chodzi po prostu o ukazania drugiej strony medalu. O wiele częściej się mówi i pisze o tym jakie psy ze schroniska są wdzięczne, kochane, zapatrzone w człowieka i "kochające mocniej" (mocniej od kogo?!). Trzeba ludzi uświadamiać, mówić wprost że jasne- jest masa świetnych psów w schronisku, takich których nie trzeba w żaden sposób wyprowadzać na prostą. Ale są też takie które są popieprzone mówiąc krótko. Czy to z racji wcześniejszych doświadczeń czy z racji braku wychowania/błędnych metod wychowawczych. Dużej ilości osób wydaje się, że jak wezmą psa ze schroniska to on będzie im z różami w pysku codziennie dziękował za wyrwanie z piekła ;) a potem szok- wystarczy wejść na fora poświęcone wychowywaniu psów, co drugi temat dotyczy psa przygarniętego ze schroniska/wziętego z ulicy.
-
U mnie jest tez taki golden, ale znaleziony przez tych ludzi w lesie na spacerze. Widocznie ktoś nie radził sobie z jego agresją, zreszta obecni właściciele tez sobie nie radzą :roll: ma tatuaż w uchu ale hodowla już nie istnieje, a hodowca nie żyje
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Martens']U nas niestety nie było żadnej agresji terytorialnej czy jakiejś możliwej do logicznego wytłumaczenia. Pies nawet nie szczekał na osoby wchodzące do domu, nie miał za grosz instynktu stróża, nie atakował innych psów, pozwalał sobie grzebać w misce, wszystkie komendy wykonywał bez szemrania, na skarcenie płaszczył się na podłodze, zdarzało mu się nawet siknąć. Ktoś mógł wejść do domu bez żadnej reakcji psa, siedzieć i rozmawiać 2 godziny, wykonać jakiś gest milion razy bez reakcji psa, aż nagle na ten sam gest pies rzucał się z odległości kilku metrów, i to wcale nie na żarty. Nie warczał, nie szczekał. Warczeć zaczynał dopiero jak "w locie" go złapano, i wiedział, że już nie dosięgnie obiektu agresji.[/QUOTE] Ten też nie warczał...atakował i na spacerach i w domu, jak z nim wychodziłam to obowiązkowo kaganiec na mordę i oczy dookoła głowy. Na prawdę solidnie pogryzł małego szczeniaka który na spacerze uciekł swojej pani. Nie wiem co z nie tak musi mieć z psychą dorosły pies żeby rozwalić na kawałki 10-tygodniowe szczenię które po prostu do niego podbiegło i kompletnie nie reagować przy tym na wrzaski takiego malucha. Nienawidził też dzieci, bez wyjątku. Miał takie fazy że bez problemu witał gości, normalnie merdał ogonem, zero spiny i nagle po kilku godzinach nawet jak ktoś nic nie mówił, nie gestykulował przypuszczał atak. Nie żaden straszak, złapanie za kostke, reke- on skakał od razu do twarzy/gardła. A 20 kilogramów cielska to na prawde spory ciezar, jak nagle spadnie ci takie cos na klate to nie jestes w stanie zlapac oddechu :shake: ja na początku myślałam że pewnie mi przyjaciółka kit wciska, że pies źle wychowany, jakoś go prowokują- dopóki sama nie bylam swiadkiem tego typu ataku nie wierzyłam że ten pies ma nierówno pod sufitem
-
[quote name='zaczytana']Z tego co ja wiem z doświadczenia faktycznie labradory to psy które czasem się musza wyszaleć, ale nie zrobią krzywdy. Można tez takiego pieska posłać na szkolenie i wtedy będziemy mieć większą pewność co do pieska, ale 100% pewności nigdy nie ma.[/QUOTE] Rozumiem że mój sąsiad który ma labradora który chce zjesc nietylko moje psy ale tez mnie, innych sąsiadów i połowę ulicy tak na prawde nie chce nam zrobic krzywdy tylko musi sie wyszalec? :D
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Martens']U mnie niestety jedyny pies, jakiego przygarnęłam jako dorosłego (bezpośrednio z ulicy), pogryzł połowę rodziny, znajomych i mnie. W sumie przez pierwsze 2 czy 3 lata pies był u mojej rodziny - po tym kiedy ja go zabrałam, zębami na serio oberwał tylko mój ojciec i ja ;) reszta to były udaremnione wyskoki. Nienawidził dzieci, wpadał w szał na sam widok takich biegających i krzyczących, a pod opieką mojej dalszej rodziny pogryzł dwoje dzieci sąsiadów, jedno wylądowało na szyciu. Żadne go nie sprowokowało ani nie było z nim wtedy w bezpośrednim kontakcie. Panicznie bał się podłużnych przedmiotów trzymanych w rękach, do tego stopnia że wył i sikał pod siebie. Miał instynkt obrony mojej osoby tak wybujały, że uwiesił się mojemu ojcu zębami na brzuchu, bo machnął mi gazetą nad głową, kiedy leżałam na kanapie. Ostatni rok życia miał typowe objawy objawy agresji na tle padaczkowym, nie poznawał osób wchodzących do pomieszczenia, rzucał się z zębami, a potem cieszył się jakby nic się nie stało. Miałam podejrzenia, że niedowidzi albo niedosłyszy, ale wszystko było ok. Pies po prostu wpadał w trans, po chwili się wybudzał i dla niego nic nie zaszło. Atakował bez specjalnego ostrzeżenia, nie warczał, dopiero ja nauczyłam się wyłapywać, że czasami przed atakiem lekko drży mu warga. Jak osiągnęliśmy level, że psa rodzina kazała mi oddać albo uśpić, a jak nie to trzymać w swoim pokoju, po miesiącu poszedł pod igłe, bo wchodząc do siebie zastanawiałam się, czy dostanę zębami, czy pies przywita mnie z radością ;) Do tej pory mam ślad na ramieniu - a piesek był wielkości 8 kg, typ terierka/jamnika szorstkowłosego. Gdyby ten pies ważył 50 kilo, pewnie wysłałby kogoś na oiom albo do kostnicy. Nigdy nie miałam problemów tak niebezpiecznych i na taką skalę u suki kundelka, którą miałam od szczeniaka, i u psów z hodowli. Po psie w momencie przygarniania też nie było nic widać, to był typ podnóżka, który przeprasza, że żyje, do samego końca, poza momentami kiedy mu odwalało ;) Nie wyobrażam sobie, jak mogłaby się skończyć adopcja takiego psa w ciemno do rodziny z małym dzieckiem.[/QUOTE] Moja przyjaciółka miała takiego psa. Ja sie go strasznie bałam, normalnie się żadnego psa nigdy tak nie bałam ale ten był tak agresywny że to przechodziło ludzkie pojęcie. Mieszkali we Francji, psa przebadali zaraz po przygarnięciu jak wyszły te dziwne odchyły i NIC- zero jakiegokolwiek podłoża medycznego a pamiętam że nawet z nim jechali na drugi koniec kraju żeby zbadać u jakiegoś specjalisty. Pies był po prostu mówiąc krótko pieprznięty w łeb. DO tego dość spory (20 kg). Nie wiadomo co go w życiu spotkało, ale zapewne nic dobrego bo takiej agresji nie spotkałam nawet u psów maltretowanych, gryzionych przez inne psy czy nienawidzących dzieci. On po prostu miał klapki na oczach i rzucał się od razu jak mu ktoś nie podpasował. A pasowalo mu mało ludzi. Mnie zaatakował jak byłam u nich na wakacjach (miałam 15 lat). Normalnie z nim chodziłam na spacery, bawiłam się, byli w szoku że nie wykazywał wobec mnie żadnej agresji już na początku bo na ogół od razu łapał zębami, zwłaszcza młode osoby. No i niestety może to uśpiło czujność bo po 2 tygodniach wspólnego mieszkania wróciłam z nim ze spaceru i nagle bez żadnego wyraźnego powodu zaatakował mnie jak siedziałam na kanapie i oglądałam telewizję. Po prostu puściłam go jak zwykle ze smyczy, chwile pochodził po mieszkaniu i nagle bez żadnego ostrzeżenia się na mnie rzucił :shake: takiego strachu nigdy nie przeżyłam, odruchowo przyłożyłam mu z pięsci w łeb i to go zmyliło, w tym czasie doskoczył do niego ojciec mojej przyjaciółki i szybko go za obroże złapał. Do konca wyjazdu chodził juz w kagancu mimo że nie próbował drugi raz mnie ugryźć ale co sie wszyscy strachu najedliśmy to nasze. Wiem że go uśpili po 5 latach użerania się, ale nie dziwię im się
-
[quote name='ulvhedinn'] Z drugiej jak już pisałam, albo mam niebywały fart, albo co, ale przez tyle lat prowadzenia DT, dziesiątki psów, o większości NIC nie wiedziałam (albo właśnie słyszałam straszne rzeczy), ze schronu, z ulicy, z interwencji- i jakoś nie trafiają mi się potwory (no, nie liczę wybryków Kry, ale ona przecież nawet schronu na oczy nie widziała)....[/QUOTE] Ironia losu- ja zawsze miałam psy od szczeniaka malutkiego, o znanej przeszłości, niekoniecznie z hodowli. Wszystkie były IDEALNE. Owszem, jakieś problemy się zdarzały ale bez przesady, nie utrudniało nam to życia. Wzięłam psa ze schroniska i DRAMAT. Choćby mi ktoś miał dopłacić nie wzięłabym drugi raz psa ze schroniska.
-
Moja siostra ma corgi :) ale ona cardigana Swietny pies, przekochany :) uwielbia wszystkich ludzi, psy, szczeniaki. Ubóstwia dzieci i bieganie za piłką :) Jedyny minus to siersc- lata cały rok
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='Unbelievable']nic nie porównuję :grins: piszę tylko, że ja nawet szczeniaka dla bezpieczeństwa na lince miałam. Szczeniaka bordera. Szczeniaki mają naturalną tendencję do podążania za człowiekiem. Mniej uciekają. Łatwiej to wyegzekwować. Mam nadzieję, że nadążasz.[/QUOTE] wow no co ty,ale z ciebie Kolumb :grins: u mnie dla odmiany żaden pies nigdy na lince nie chodził, nawet mój szczylek hovawarta który jest dosc niezalezny i ktoremu zdazylo sie kilka dni temu pierwszy raz ogluchnac na wolanie a juz tym bardziej nie wyobrazam sobie wyprowadzac psa na linie przez 3 lata
-
[quote name='Unbelievable']widzę, że się nie zrozumiemy ;) wiem, że się chciałaś wygadać, ale na prawdę nie wiem, czemu byłaś wkurzona skoro to była ewidentnie twoja wina. Tak jakbym ja miała mieć pretensje do Grama, że zwiał bo była brama otwarta :grins: tak, według mnie KAŻDA psia ucieczka to wina przewodnika szczeniak też nie jest taką do końca czystą kartką, i też może mieć swoje za uchem, szczególnie, jeżeli się go zepsuje i trzeba jego nawyk później odkręcać.[/QUOTE] błagam nie porównuj spieprzającego szczeniaka do dorosłej suki której się nie prowadziło od początku ;) jak ktoś ma psa od szczeniaka i ten pies mu zwiewa po dorośnięciu to jak dla mnie jest do wyraźna wina przewodnika. Bo psa nie nauczył przywołania. ale jak ktoś przgarnia psa dorosłego to może sobie winić co chce za to że pies ma tendencję do zwiewania. Siebie to można winić jedynie o niezapewnienie odpowiedniego zabezpieczenia na wypadek psiej ucieczki i dopuszczenie do tego żeby pies dał nogę. I można być wkurzonym na psa, na siebie- czemu nie? I o to tu chodzi Agnes, przynajmniej ja ją tak zrozumiałam.
-
[quote name='ewee']Hmmm .. w gruncie rzeczy pospolity przypadek , pojawiło się dziecko pies won z domu :( Następne "matczyne prawo " na pozbycie się psa to że dziecko "na pewno będzie miało alergię " Mnóstwo jest tego typu ogłoszeń w necie , i zwykle cała dogomania aż gotuje się z oburzenia . A tu pełna akceptacja na pozbycie się psa. Tylko że , tutaj nikt prawidłowo nie wprowadził do rodziny ani dziecka , ani synowej . Prawdopodobnie za jakiś czas kura wyprowadzi się , ale pies już nie wróci do tej rodziny. Ot, kolejny pies straci dom bo wiadomo "matczyne prawa "[/QUOTE] Rzeczywiście! Co tam możliwość zmasakrowania dziecku twarzy, najważniejszy jest biedny niewychowany piesek. Nie wiem w jakim świecie co niektórzy tu żyją, ale na prawdę nie spotykacie się z ludźmi którzy bagatelizują problemy i w gruncie rzeczy mają w dupie swojego psa? To nie jest pies autorki tematu i jak sama wspomniała- nie jest w stanie wymóc na rodzinie przestrzeganie okreslonych zasad. Osoby piszące że behawiorysta mógłby coś zadziałać grubo sie mylą. Bo niby co zadziała? Postraszy, da tuzin porad, może przez 2 tygodnie się do nich postosują a potem wrócą do dawnych nawyków. Zatrudnianie fachowca ma sens wtedy gdy cała rodzina chce coś zmienić. Nawet gdy pies w końcu wyrządzi krzywdę dziecku to ci ludzie nie skorzystają z pomocy szkoleniowca tylko psa oddadzą/uśpią. Wiem, że to się co niektórym w głowach nie mieści ale takie jest życie. To nie są osoby szaleńczo zainteresowane psami, szkoleniem i własnym czworonogiem. To ludzie, którzy może i lubią psy ale na zasadzie "fajnie że jest, jest co pogłaskać". [quote name='toyota'] Te zdjęcia co wkleiła Martens są straszne, ale dla mnie to jest nie do pojęcia, żeby pies tak poranił dziecko, z którym mieszka w jednym domu. Owszem są takie zdarzenia, że pies łańcuchowy czy 2 lub kilka psów biegających samopas zaatakuje przypadkowe dziecko, ale pies, który coś takiego by zrobił we własnym domu w stosunku do domownika kwalifikowałby się do eutanazji i miałby coś zdecydowanie z głową. To chyba są marginalne przypadki ??? [/QUOTE] Nie, to nie są marginalne przypadki. Codziennie dzieci (i dorośli) są gryzieni przez psy. Moja koleżanka pracuje w firmie ubezpieczeniowej i co namniej raz w tygodniu ma sprawę związaną z pogryzieniem przez psa. I nie- to nie są psy łańcuchowe czy kilka biegających samopas. Takie rzeczy się dzieją często na zwykłych spacerach, nie tak dawno w mojej miejscowości mały chłopiec (4 lata) skończył z wydartym policzkiem bo przebiegł koło pseudo labradora, który za dziećmi nie przepadał. Tak szarpnął mocno smyczą, że wyleciała ona z ręki właścicielowi a pies wbił się prosto w twarz dziecka. I przy całej mojej miłości do psów- jestem za usypianiem tego typu zwierząt. Guzik mnie obchodzi, że są rodziny bez dzieci, na odludziu, gdziekolwiek- dla mnie taki pies nie ma prawa chodzić po ulicy i stwarzać zagrożenie dla dziecka. Rozumiem szczekanie, warczenie, pokazywanie zębów. Ale gryzienie do krwi?
-
[quote name='filodendron']Pies atakował nie tylko dziecko, także autorkę postu, jest agresywny wobec psów, ludzi, wózków, samochodów - mniejsze od siebie "obiekty" atakuje z chęcią rozszarpania (post 1). Teściowa już raz została przez niego ugryziona, poza tym "fruwa" za nim po ulicy (post 1), z każdego spaceru wraca umęczona i obolała (post 3). Nie ma nikogo, kto mógłby się zająć szkoleniem, bo autorka wątku nie może ze względów zdrowotnych, teściowa nie przestrzega zasad (post 3) i uważa, że pies ma coś z głową (post 11), teść ma to gdzieś i zwala winę na dziecko, które ma ile? - 8, 9 miesięcy [!] (post 7) a mąż nie widzi żadnego zagrożenia (post 7). Kaganiec jest, ale boją się go psu założyć [sic!] (post 3) Jeśli opis jest prawdziwy to pies jest nieźle zwichrowany plus błędy popełnione przy wprowadzaniu dziecka do domu (post 11). A dziecko jest na progu wejścia w fazę raczkowania i za chwilę skończy się noszenie na rękach. Zrobi się cholernie niebezpiecznie, bo z psem nikt się nie chce/nie umie dogadać, a z dzieckiem przez jakiś czas jeszcze nie będzie się dało. Wyjścia są dwa - albo pies do nowego domu, albo autorka z dzieciakiem do nowego domu. Kastracja na cito - w każdym z rozwiązań może tylko pomóc. Bo na wdepnięcie w szkoleniową nirwanę teścia albo męża raczej bym nie liczyła. Na cud ozdrowienia fizycznego autorki też nie. Choć można w tych intencjach świeczkę zapalić. Byleby to nie był diabłu ogarek - dobrymi chęciami łatwo wybrukować cudze piekło, które potem ogląda się na oddziale traumatologii dziecięcej.[/QUOTE] Jezu, wreszcie kolejny głos rozsądku, już się zastanawiałam czy to ja jestem jakaś dziwna. Majkowska,toyota- nie wiem czy wy czytacie inny wątek? Majkowska-to że akutorka założyła temat nie oznacza że tak na prawdę psu chce pomóc. Może musi sie wygadać, może potrzebuje "kopa" do podjęcia trudnej decyzji o oddaniu psa? Serio,dla mnie tu nie ma w ogóle miejsca na zastanawianie się. Pies jest [B]niebezpieczny [/B]a to, dlaczego tak się stało nie ma najmniejszego znaczenia. Nie w sytuacji gdy w domu jest [B]MAŁE DZIECKO[/B]. To jest chwila, kilka sekund i dziecko może skończyć co najmniej mocno poturbowane i nastarszone. Nikt w tym domu nie da sobie rady z tym psem z jednego powodu- NIKOMU się nie chce.
-
[quote name='toyota']To co proponujesz, uśpić go, bo autorka tematu urodziła dziecko, a pies naszczekał na kojec, a reszta rodzina znudziła się wychodzeniem z nim na spacery po 7 latach jego życia ? [/quote] Zacytuj gdzie zasugerowałam że psa należy uspić. [quote]Bo ja proponuję zatrudnić behawiorystę, który oceni czy pies nie zagraża dziecku, pokaże jak postępować, by pies dziecko zaakceptował, ba nawet polubił. Ponadto "pogonić" męża czy teścia, którzy z tego co zrozumiałam, są jego właścicielami, do spacerów z psem. [/quote] Śmiało,jak byś ich pogoniła? Tupnęła nóżką i powiedziała że koniec z piwem do kolacji? [quote] A tu mój Miodek, agresor w stosunku do dzieci, daje "buzi" mojej córce. Pies naprawdę potrafił ugryźć i nie musiałam zamykać drzwi na klucz, bo bo był nieustraszony i atakował nie na żarty. Dzieci nienawidził z tego powodu, że po pierwsze nie miał z nimi styczności do swojego 4 r. życia i zdarzyło się, że był przez dzieci sąsiadów drażniony i kłuty kijami zza płota. Po jego śmierci 6-cio letnia wówczas córka zapytała czy można by zrobić taką długą drabinę do nieba, aby go odwiedzić. Nie miałam własnego podwórka, mieszkaliśmy na terenie firmy w części domu (2 pokoje) i pies bardzo rzadko mógł przebywać na zewnątrz, w niedzielę i święta jak nie było pracowników. Wychodził na spacery tak jak w bloku. Na tak małej przestrzeni nie było możliwości izolacji. [/QUOTE] Dla mnie to nie jest nic nadzwyczajnego. Gdybym jednak zamieszkała z moimi teściami i ich pies zaatakowałby moje dziecko które NIC mu nie zrobiło tylko się bawiło to postawiłabym sprawe jasno: albo ja się wynoszę z ich ukochaną wnuczką albo szukają domu dla psa. I nic by mnie nie obchodziło w tym momencie kto dał ciała w wychowywaniu zwierzaka. Z tym że ja mam inne podejście do tematu niz wy ;) dla mnie pies nie ma prawa rzucić się na człowieka ktory nic mu nie robi tylko stoi/siedzi. Taki pies dla mnie jest od razu do "odstrzału". Rozumiem warczenie,kłapanie zębami czy ich szczerzenie. Rozumiem szczekanie. Ale realny atak? W zyciu nie ryzykowalabym zdrowiem mojego dziecka bo ktos sobie nie poradził w wychowaniu psa. Ba- nawet gdyby to mój pies się tak zachował to bym poważnie rozwazyła opcję oddania go.
-
[quote name='toyota']Nie była taka znów inna, byłam sama z dzieckiem i psem 60 kg bez własnego podwórka. Pies maił 4 lata i nie lubił bardzo dzieci, był w stosunku do dzieci agresywny, ale umiejętne wprowadzenie dziecka do domu pozwoliły na zupełnie pokojowe egzystowanie a z czasem na można powiedzieć miłość psa do dziecka i odwrotnie. W przypadku założycielki wątku, tak naprawdę trudno powiedzieć czym ten pies "zawinił", poza tym, że jest niewychowany i niewybiegany. To że szczekał na kojec z dzieckiem, nie przesądza o jego agresji, może to była po prostu ekscytacja, niektóre psy są tak pobudliwe, to nie świadczy od razu o morderczych zapędach. Autorka wątku, bez obrazy, wydaje się nie mieć za dużej wiedzy na temat psów. Zatrudnieni szkoleniowcy byli głupi, o czym świadczą udzielane rady. Już jednego labka ratowaliśmy od eutanazji, też oddany na szkolenie do idioty i ' złamany". Po szkoleniu zaczął warczeć na dzieciaka 14 - letniego, tak że ten bał się matce otworzyć drzwi i musiał rzucać klucze do mieszkania przez okno. Na szczęście Karin trafił pod skrzydła ludzi od labradorów do domowego DT i już jest od pół roku w DS i nie ma z nim problemów. Ten pies żył w tym domu 7 lat i chyba nie stwarzał zagrożenia dla domowników i otoczenia ? Myślę, że dobry behawiorysta powinien pokazać Wam jak należy postępować z tym psem i jak należy zapoznać go z dzieckiem i ocenić czy pies jest niebezpieczny. Za chwilę pewnie się wyprowadzicie "na swoje", a pies straci życie, bo Wam się nie chciało zasięgnąć profesjonalnej rady, albo chociaż porobić mu ogłoszeń i spróbować poszukać innego domu. Niestety trzeba stawić czoła problemom , a jak się bierze psa to jest się za niego odpowiedzialnym. Już lepszym rozwiązaniem w tej sytuacji jest zrobienie psu kojca na podwórku lub miejsca w garażu (o ile mieszkacie w domu) i wychodzenie z nim na spacery, żeby nie skazywać go tylko na wegetację.[/QUOTE] napiszę jeszcze raz:to [B]NIE JEST [/B]pies autorki tematu sama sobie nie poradzi a reszta rodziny nie jest skłonna do pomocy,ewentualnie ja jestem pesymistycznie nastawiona