-
Posts
396 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by maartaa_89
-
Czyli typowy zadziorny pin w wieku dojrzewania się załącza :diabloti: dobrze że działasz, takiemu maluchowi trzeba dosadnie pokazać że nie warto pokazywać rogów No i niestety tak to jest jak ma się rodzinę która ulega psu....miałam tymczasa przez pół roku, właśnie taki pinczerowaty był :) i ani mi ani TZ nie wlazł na głowę. Niestety ale musiałam go raz zostawić na tydzien u mojej mamy i tam Treek pokazał swoją prawdziwą zołzowatą naturę :angryy: mama po 3 dniach zadzwoniła że mamy psa zabierać bo jej nie pozwala wchodzić do kuchni i musi go odganiać miotłą :evil_lol: Zresztą z pierwszego DS też wyleciał na zbity pysk za kozaczenie w stosunku do dziadków tych państwa. Dwa miesiące starczyły i sterroryzował całą rodzinę. A dziadkowie własnie tacy spolegliwi, nie potrafili nawet go opieprzyć za wskakiwanie na stół czy wyrywanie z rąk jedzenia....
-
Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy?
maartaa_89 replied to Gosia>>>'s topic in Wszystko o psach
[quote name='Whisky1']..takie szybkie pytanie do właścicieli duzych ras a wiem że Was tu pełno:) : ile tak +/- wydajecie miesięcznie na swojego psiaka? Chodzi o psa 25-35kg, setera. Pytam o wydatki takie stałe:na karme, przysmaki i co tam jeszcze...Prosze nie ujmować w cenie zabiegu np zszywania łap czy operacji,przypadków losowych, choroby.. I też nie pisze o szczotkach, smyczasz, szamponach to co ma być w wyprawce:) Dziekuje za odpowiedzi w mojej sprawie:)[/QUOTE] Najlepiej zalożyć że worek 15 kg będzie starczał na miesiąc-półtora miesiąca. Teraz dużo zależy od karmy jaką psu chcesz fundować. Jeśli będzie karmiony BARFem to koszty niskie, ale dużo biegania, załatwiania mięcha i konieczność zbilansowania odpowiedniej diety ;) Jeśli worek z suchymi chrupkami to cena zależy od marki. Te droższe to koszt 200-300 zł. Przysmaków nie trzeba kupować, można zrobić samemu, ewentualnie skroić psu parówkę na cienkie plasterki albo stworzyć smakołyki z gotowanych kurzych wątróbek (bardzo tanie!) Ja kompletuję wyprawkę dla hovawarta, wagowo mniej więcej tyle samo co Twój planowany psiak no i póki co mam w planach miesięcznie przeznaczać na niego jakieś 200 zł. Zresztą gdzie nie poczytasz w różnych przekrojowych tematach choćby na forum goldenów czy labradorów to ludzie mówią że średnio na miesiąc wydają 150-200 zł. U mnie będzie więcej bo mam też bulteriera :) Pamiętaj o tym, że szczeniak to większy wydatek. Warto pomyśleć o odpowiednich suplementach na stawy a one wcale od tanich nie należą ;) -
[quote name='Fem']Wydaje mi się, że powinnaś popracować nad tym, w jaki sposób Twój pies wykorzystuje zapasy nagromadzonej energii. Dobrym rozwiązaniem mogłoby być kupno specjalnej bieżni dla psów i wstawienie jej do mieszkania, tak, aby pies przyzwyczaił się do aktywności w domu, nie tylko na zewnątrz. Dopiero kiedy Twój pupil zmęczy się bieganiem, zabierz go na spacer - powinien być spokojniejszy, a poziom jego agresji opadnie. Ważne jest również wypracowanie odpowiedniej hierarchii w rodzinie - jeśli nie dasz psu do zrozumienia, jaką pozycję zajmuje w waszym "stadzie", pupil będzie niespokojny i zdezorientowany, zacznie atakować dzieci, próbując zająć pozycję dominanta i obronić swoje terytorium. Zwróć uwagę również na to, jak członkowie Twojej rodziny i Twoi znajomi zachowują się w domu, a jak na dworze. Być może pies wyczuwa zmiany w Waszym zachowaniu i w pewnym stopniu próbuje Was naśladować. Grunt to pozytywna, spokojna energia, neutralne podejście do zwierzęcia - nie roztkliwiaj się nad psem, nie lituj się nad nim i nie okazuj niepokoju - Twój pupil to czuje i staje się niestabilny. Możesz również poszukać w sklepach dla zwierząt specjalnych zabawek, które zajmą Twojego psa na dłużej - np. gumowych piłeczek z ukrytą w środku niespodzianką, którą trzeba wydostać. Dobrym sposobem byłoby również wprowadzenie zwierzęcia do grupy dobrze ze sobą zgranych, zsocjalizowanych psów o spokojnym nastawieniu. Ich energia udzieliłaby się Twojemu pupilowi, pies poczułby się stabilnie i komfortowo. Jeśli to nie pomoże, być może warto byłoby wybrać się do weterynarza, który zapisze Twojemu psu odpowiednie środki uspakajające i przebada go pod kątem ewentualnych chorób psychicznych. Jeszcze jedno - uwaga na kamienie! Połknięcie grozi poważną operacją, a w najgorszym razie śmiercią zwierzaka! Pozdrawiam Was gorąco i życzę pomyślnego rozwiązania problemów ;-)[/QUOTE] Nie zgodzę się z tą bieżnią. Jeśli pies nie panuje nad emocjami to nic nie da załatwianie mu większej ilości ruchu. Trzeba go nauczyć panowania nad emocjami i samokontroli.
-
[quote name='Pauletta']Byliśmy nawet na takim szkoleniu, jak robic te masaże, jakie pozycje z psem przyjmowac zeby czuł się bezpiecznie. Niestety jest "niedotykalski". Nie lubi się przytulać, głaskac, dotykac. Po prostu nie potrzebuje tego. Teraz już jest i tak lepiej bo potrafie go przy sobie zatrzymac na drapanie pod brodą i czesanie. Lubi to ale przez 3 min i w domu. Nie ma możliwości zrobić tego na dworze. Nie wiem czy go na siłę socjalizować. Wiem ze przydałoby mu się "mądre" psie towarzystwo, ale każdego chce zdominować. Pokazać ze to on tu jest silny. Poza tym jak się na coś nastawi to koniec. Mam wrażenie że jak się rzuci na psa to nie przestanie póki nie zagryzie. Mieszkamy w Warszawie, na woli. Obecnie pracujemy z C.E.K. Zuzik. Braliśmy udział tez w szkoleniu organizowanych przez DogMasters. Może możecie polecić jeszcze jakiegoś dobrego behawiorystę?[/QUOTE] DogMasters odradzam. W ogóle odradzam szkoleniowców którzy organizują grupowe szkolenia bez wcześniejszego poznania swojego nowego ucznia. Szukaj kogoś kto z wami wyjdzie w plener, unikaj jak ognia szkoleniowców "placowych". Grupowe szkolenie to najgorsza rzecz jaką można takiemu psu zafundować dopóki nie nauczycie się nad nim odpowiednio panować. Jest tu dział poświęcony szkoleniu, na pewno ktoś Ci poleci kogoś dobrego z Warszawy Czym go karmicie? Czy stosujecie jakieś środki? (psie feromony, środki uspokajające itd)
-
[quote name='Pani Profesor']dzięki wielkie [B]KAT2707[/B]! w zasadzie to w Twoim opisie widzę idealnie swojego psa - włącznie z tym dobrym podejściem do nieco uległych, ale nie płaszczących się psów - taka właśnie jest Neska, którą akceptuje (tzn. tak się zachowała przy zapoznawaniu, bo teraz już harcują na całego z kłami na wierzchu). od jutra zaczynam to mijanie, bo widzę, że błędem jest moje czekanie na rozwój sytuacji :roll:... tzn. że kiedy się obwąchują, to ja, durna, czekam na finisz, z nadzieją, że tym razem będzie pokojowo. [B]Beatrx[/B] - to był psiur w typie yorka, trochę większy, może nawet coś a'la west, tyle że ubarwiony jak york - mój pies nie był dużo większy, więc babka trochę spanikowała, bo on nie atakuje super-agresywnie, a raczej "zaczepia i doprowadza do porządku". tak czy owak, nie popieram brania na ręce, bo z opowieści wielu doświadczonych psiarzy wiem, że w ten sposób hoduje się lękliwego psiaka. a odnośnie uwagi z kagańcem, to nie chodziło mi o to, czy pies rozpoznaje zagrożenie w aście, tylko że JA mam obawy ;) tzn. że ast bez kagańca może być uległy, ale może okazać się dominantem, a pańcia będzie jechała z rozerwanym na pół niby-sznaucerem do kliniki...:shake: dzięki, dziewczyny, od jutra twarde zasady :D[/QUOTE] Co do tego yorka. Niekoniecznie biorąc psa na ręce hoduje się psa lękliwego. Pozwalając na to żeby inny pies zmiótł Twojego możesz wywołać od razu agresję lękową. Socjalizacja nie ma polegać na pozwalaniu aby inne psy robiły z naszym co chcą dopóki nie widac krwi i pies nie piszczy. Nie- socjalizacja to przede wszystkim kontakt ze zrównoważonymi, stabilnymi psychicznie psami. Zachowania typu przecieranie innym psem ziemi na powitanie nie są mile widziane i żadnemu psu nie wolno na coś takiego pozwalać bo "tak sie ustawiają psy". Psy potrafią się "doprowadzić do porządku" bez pomiatania sobą nawzajem. Jakiekolwiek pomiatanie na wejście w ramach normalnego przywitania się z innym czworonogiem to po prostu przejaw braku psiej ogłady i kultury ;) podobnie jak pozwalanie psu aby innemu nachalnie wchodził mordą w tyłek. ja osobiście tez bym zmykała z moim psem gdyby Twój próbował mojego zaczepić i doprowadzić do porządku. Wiadomo, psy mają swoje sympatie i antypatie, zdarzają się małe kłótnie, docieranie- ale buractwo przy powitaniu powinno być zdecydowanie tępione. Nie bierz tego do siebie ale widzę że starasz się usprawiedliwiać zachowanie swojego psa i nadawać mu jakiś sens. Coś jak matka która jest zdziwiona tym, że inna matka nie chce aby jej dziecko kontaktowało się z synkiem tej pani bo maluch na powitanie zdziela drugie dziecko z pięści w nos.
- 68 replies
-
to słabo :| nie wiem czy będę was w takim razie odwiedzać :evil_lol:
-
masz dobermana w wersji mini :loveu:
-
Małe, białe i kudłate, czyli maltańczyk Tila i inni
maartaa_89 replied to Alise's topic in Foto Blogi
[quote name='Alise']Witamy wszystkich ;) Nic specjalnego - kąpiel co ok. 2 tyg, w zależności od potrzeby. Ona jest taka biała z natury, więc jeśli się nie pobrudzi to wygląda ładnie :) Tila jest jeszcze szczeniakiem, więc nie używamy żadnych szamponów wybielających, ale w przyszłości planuje coś takiego kupić, przy czym takie szampony stosuje się "od święta" co np. trzecie, czwarte mycie, żeby utrzymać ładną biel. Ogólnie pielęgnacja jest czasochłonna, ale jak się jest systematycznym to nie jest źle ;) Codziennie czesanie, przecieranie okolic oczu (zacieki) i raz na jakiś czas przycinanie kłaczków np przy łapkach. Ale zdarza się, że Tila wpadnie na cudowny pomysł wytarzania się w piasku. Wtedy nie jest biała, tylko szara: Zdjęcie tego nie oddaje, ale była calutka w kurzu :roll: [IMG]http://oi39.tinypic.com/hrfol4.jpg[/IMG] Wtedy pańcia wkracza do akcji i... [IMG]http://oi42.tinypic.com/2r77srk.jpg[/IMG] [IMG]http://oi42.tinypic.com/absar5.jpg[/IMG] Po czym psiaczek bije po oczach bielą, mięciutki, pachnący :loveu:: [IMG]http://oi41.tinypic.com/ejd2j5.jpg[/IMG] Niestety pańcia nie może się długo cieszyć tą bielą, bo psiurek lubi ją denerwować :diabloti::loveu: (dzień po kąpieli): [IMG]http://oi41.tinypic.com/f1ir9l.jpg[/IMG] "No heeej :razz:" :evil_lol:[/QUOTE] jak maskotka :) fajna psinka ale mnie by pewnie peilegnacja przerosla 8-D -
[quote name='Jetrel']Tyle osób na forum, a nikt nas nie odwiedza:( Nie jesteśmy ładnym rasowym pieskiem, bu :diabloti:[/QUOTE] ja odwiedzam! w ogóle piechu fajny, kojarzy mi się z jakimś dzikiem zwierzakiem ale nie pamiętam jakim :) jak sobie przypomnę to dam znać :)
-
jestem pierwsza!!!!!! :multi: rozkręcamy imprezę :mad::smokin:0X Podoba mi się mina a la lord, pies mojej babci robi identyczną jak go się mizia :) takie "głaskaj mnie podły człowieku i dziękuj za tą możliwość" :cool1:
-
[quote name='omry']A co klatka ma do więzi, bezradności czy socjalizacji, skoro I TAK NIE MA NAS WTEDY W DOMU? To brzmi strasznie głupio. Klatka może jedynie szczeniaka nauczyć, że w czasie nieobecności pańciostwa się śpi, a nie szuka sobie rozrywek na własną łapę + tak jak już wcześniej pisano może uratować mu życie, gdyby przypadkiem jakiś głupiutki pomysł wpadł do łba.[/QUOTE] ja to zrozumiałam raczej tak, że zostawianie szczeniaka samego na te 8 godzin to za duże obciążenie psychicznie dla malucha, bez znaczenia czy w klatce czy też poza nią ja po mojej suce nie widzę żeby miała jakieś problemy wywołane koniecznością samotnego zostawania 40 godzin w tygodniu od samego początku....no ale możeu niektórych to widać
-
[quote name='Sztudent'] Poranny spacer przed zajęciami ~30 minut, potem po zajęciach dłuższy - około godzinny spacer i jeszcze wieczorny spacer około 30 minut i w międzyczasie kilka krótszych (15 minut) spacerów na toaletę :) No i dłuższe spacery (po około 3 godziny) na weekendy.[/QUOTE] Zamiast rozbijać czas na kilka bzdurnych kilkunastominutowych spacerów lepiej wprowadzić system 3 spacerów w tym jeden porządny (ok 1,5- 2 h) dla zmęczenia. Poza tym spacer spacerowi nierówny. Co innego godzina luźnego biegania w towarzystwie innego psa czy gdzieś w lesie/po łąkach, a co innego spacer na flexi w parku. A cocker spaniel? Albo springer spaniel? ponoć springery są nieco mniej żywiołowe od cockerów
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
[quote name='aussie&husky']Jest różnica między cackaniem się,a zostawianiem od razu samemu na siedem godzin. Proszę czytać ze zrozumieniem moje posty i nie uprawiać generalizacji.[/QUOTE] napisałaś że tak długie (8h) zostawianie szczeniaka negatywnie odbija się na jego psychice jak to odbicie wygląda?bo może po prostu nie zauważyłam tego u mojej suki
-
Małe, białe i kudłate, czyli maltańczyk Tila i inni
maartaa_89 replied to Alise's topic in Foto Blogi
oo! napisz coś o pielęgnacji maltańczyka, zawsze mnie zastanawiało jak się taką biel u psa utrzymuje :) -
[quote name='aussie&husky']Otóż to.Moim zdaniem pies musi mieć CO NAJMNIEJ 6-8 MIESIĘCY,żeby wytrzymał taki kawał czasu w klatce-to jest jedna trzecia doby,nie oszukujmy się.Nie ważne ile czasu spędzimy z psiakiem po powrocie,on musi wytrzymać te osiem godzin bez nas i to jest dla małego (2-4 miesiące) szczeniaka na prawdę duże wyzwanie zarówno od strony fizycznej jak i psychicznej.Jeśli maluch nauczy się,że w klatce można siusiać,nie spełni ona swej roli w nauce czystości, a wytrzymanie bez załatwiania się przez te 8 h jest dla kilkumiesięcznego psa niewykonalne. (Jeśli nawet jakimś cudem uda się malcowi wytrzymać,będzie się to wiązało z dyskomfortem-to jest fakt,niezależnie czy osobom pracującym się to podoba czy nie.) Pominę fakt,że tak długie nieobecności właściciela we wczesnym szczenięctwie negatywnie odbijają się na psychice czworonoga. Nie chodzi o to,że osoba pracująca na pełen etat nie powinna mieć psa-w takiej sytuacji nie powinna zostawiać szczeniaka bez opieki na cały czas swojej nieobecności,powinna postarać się aby ktoś (członek rodziny,przyjaciel,znajomy,sąsiad,w ostateczności-petsiter) przychodził do malucha co jakiś czas.Jeśli nie ma takiej możliwości-trzeba,w imię dobra przyszłego zwierzaka,zrezygnować ze słodkiego szczenięcia i wziąć dorosłego,już wychowanego i nauczonego czystości psa. Natomiast jeśli zwierz jest dorosły,nauczony czystości,przyzwyczajony do klatki i lubiący ją-nie widzę problemu,aby spokojnie wytrzymał te osiem godzin.[/QUOTE] takie tam gadanie moja suka była ze mną od 2 miesiąca swoje życia i już dzień po przyjeździe musiała zostać sama na 7 godzin. I tak dzien w dzień aż do weekendu. Na psychę jej to w ogóle nie wjechało, przynajmniej nie musiałam się z nią cackać ze względu na lęk separacyjny który u większości (nie wszystkich) psów własciciele sami wywołują. Co prawda w klatce nie siedziała tylko w przedpokoju + miała jeszcze jeden pokój do dyspozycji ale raz dwa załapała że sikać może tylko na podkłady. W wieku 6 miesięcy zdarzało jej się narobić ale tak max 2 razy w tygodniu. A tak to na luzie wytrzymywała te 8 godzin. Wiadomo, nie ma co oczekiwać że szczeniaczek będzie miał pęcherz ze stali i niczego nie zasika. Ale nie popadałabym też w przesadę z jakims cudowaniem, psimi opiekunami i nie wiadomo czym. Choć jak ktoś chce to oczywiście niech próbuje ;) nie uważam jednak że osoby pracujące na pełen etat nie mogły mieć szczeniaka tylko były "skazane" na psa dorosłego czy psiego podrostka
-
a ja mam springer czy jak to się tam zwie ;) kupiłam jak byłam nastolatką, dopiero do Polski to dotarło :) bardzo się na niego napaliłam, niestety ale ś.p. czworonóg nie był zbytnim fanem rowerowych wycieczek ale trochę pojeździliśmy. I ostatnio odkryłam sprzet w piwnicy, TŻ podczepił mi do roweru i psisko biega że hej :evil_lol: o coś takiego to jest [url]http://www.owczarek.pl/forum/uploads/springer.jpg[/url]
-
bo Niemcy psy kochają ;) i zdają sobie sprawę z tego co dla nich jest bezpieczne a co nie. A większość Polaków dalej tkwi w ciemnogrodzie
-
a moja znajoma ma 3 psy i w stadzie prym wiedzie najmniejszy, jamnik ;) dwa wieksze to owczarek niemiecki i akita (na prawdę dominująca suka a suce jamnika ustępuje) więc sorry nie wiem dlaczego mniejszy ma się przed większym korzyć. Tu nie chodzi na dobrą sprawę o siłę fizyczną tylko osobowośc i psychikę danego psa ;) zbyt silne mieszanie się do psich relacji nie wychodzi na dobre.
-
[quote name='Majkowska']Ta dyskusja coraz bardziej zaczyna tracić sens... Przeszliśmy od zwykłego pytania do oskarżania wszystkich klatkowiczów o znęcanie się nad psem,aż doszło do porównywania do trzymania na łańcuchach i jakichś wyimaginowanych godzin więzienia psa... Ciekawa jestem czy założycielka wątku otrzymała już odpowiedź na swoje pytanie...[/QUOTE] Mnie to mocno zastanawia.... Sama klatki nie używałam i nie używam. Moja suka nigdy niczego nie zniszczyła, bo nie miała czego, a meble jej w ogóle nie interesowały. Zostawała sama w domu jako szczenię przez 8 godzin dziennie, raz dwa nauczyła się załatwiać swoje potrzeby podczas naszej nieobecności na podkładach. Ale już moja siostra która ma suczkę z tego samego miotu wprowadziła klatkę po tygodniu bo maluszek strasznie piszczał i marudził, sąsiedzi zaczynali się irytować, w dodatku zaczął się dobierać do cennych rzeczy w domu a nie było możliwości odizolowania jej w żaden inny sposób. No i nie wiem co będzie za ileś lat, nie wiem czy moja suczka na przykład na starość zacznie wykazywać lęk separacyjny z powodu upośledzenia wzroku, słuchu..... I wtedy klatka się na pewno przyda :) nie wiem skąd to demonizowanie, podejrzewam że po prostu z kompletnego braku znajomości tematu....co zresztą ci negatywnie wypowiadający się o klatce sami potwierdzają. Nie wiedzą co to trening klatkowy, klatka kojarzy im się z chomikiem i wysnuwają z tego kiepskie wnioski.
-
[quote name='xxxx52']przeciez jest dobrze jak pies sobie klatke z otwartymi drzwiczkami lub bude z materialu wybierze czy kanapke ,czy legowisko na korytarzu.wazne jest ze moze sie wyprostowac przemiescic ,pochodzic,podskoczyc i poczekac na opiekuna i przywitac go z wielka radoscia.ja tez mam w aucie klatke ,ale moje psy wola siedziec na siedzeniu przymocowane pasami bezpieczenstwa i obserwowac co sie dzieje w okolicy[/QUOTE] a są psy które zamiast kanapy czy fotela wybiorą klatkę klatka to ma być "nora", jeden pies się będzie lepiej czuł w takiej w której może się obrócić, wyprostować, a drugi jak będzie w niej miał ścisk, ciemno i cicho [quote name='xxxx52']a jakie ty masz argumenty ,zeby psa wiezic w metalowych drucianych klatach,czy tylko to zeby brudnych lapek na podlodze nie bylo widac,albo pantofel nie byl zjedzony?Lepiej wsadz go na lancuch ,ale nie zapomnij ze moze tylko na nim wisiec 13 godzin widzisz posiadanie psy zmusza do porzadkow w mieszkaniu, to jedno ,a nauczenie dobrych manier psa to podstawa.jezeli nie wiesz co z czym sie je"to albo nie nalezy psa do swego domu sprowadzac ,albo sie szuka porady u "dobrych psich psychologow"Ona naucza podstaw jak sie psa dobrze wychowa ,zeby pantofelka czy kanapy nie zniszczyl bo nie wierze ze doradzaja dobrzy psycholodzy pakowac do drucianych klat na 8 godzin poczawszy od 3 miesiecznego szczeniaka.taki psi psycholog powinien sie doszkolic.[/QUOTE]strasznie mało wiesz o psiej psychice
-
Ah sami wielcy groomerzy :razz: nikt nie pomoże, w końcu biznes musi się kręcić :evil_lol:
-
[quote name='WEIMAR']to twoje zdanie - szanuje ale sie z nim nie zgadzam intuicyjnie czuje ze klatce daleko do idealnych warunkow jakie powinien miec pies i nic mnie nie przekona ze jest inaczej[/QUOTE] Intuicyjnie to sobie możesz czuć co chcesz tak na dobrą sprawę ;) Intuicyjnie to wiele osób potrafi czuć takie herezje że szkoda gadać. Nauka i specjaliści od psiej psychiki mówią co innego i nie spotkałam jeszcze nikogo fachowo zajmującego się kwestią psich zachowań kto twierdziłby że klatka jest zbędna we wszystkich przypadkach bo nie stanowi idealnych warunków. Zresztą jakie to są idealne warunki? Pies biegający od jednego końca płotu do drugiego drący się na każdego kto przechodzi koło działki czy może mający luz w mieszkaniu w bloku Burek który histerią reaguje na jakikolwiek odgłos na klatce?
-
[quote name='WEIMAR']osoba która rozpoczeła watek nic nie wspominala o problemach z psem pisala tylko ze zamyka psa w klatce na 8 godzin i pytala czy to znecanie sie czy nieja wyrazilem swoje zdanie ze jesli pies nie sprawia problemow to po co go zamykac i w takim wypadku moim zdaniem to jest znecanie siea jesli to szczeniak to 8 godzin to stanowczo za duzo i tyle mam prawo do swojego zdania[/QUOTE] no pewnie ze masz prawo do swojego zdania problem w tym ze Twoje zdanie nie ma zadnego potwierdzenia w badaniach i praktyce tylko jest Twoim widzimisie
-
WEIMAR pogadamy jak wreszcie trafi do Ciebie pies z problemami ;) Gdybyś choć odrobinę zgłębił temat i psią psychikę, współczesny poziom psiej psychologii i innych tego typu nauk to byś wiedział o czym tutaj piszemy.
-
[quote name='WEIMAR']wiekszosc psów na poczatku historii z klatka buntuje sie dopiero potem widza ze nic nie wskuraja tym buntowaniem skad wiec to buntowanie sie przed klatka na poczatku oswajania skoro to takie komfortowe miejsce? komfort na siłe...[/QUOTE] Nie posłuchałeś mnie i nie poczytałeś (aś?) o treningu klatkowym. Stąd te herezje dalej wygłaszasz Pies to nie chomik, nie wystarczy po prostu go zamknąć w klatce i problemy się magicznie rozpłyną. Przyzwyczajanie do klatki do dłuższy proces, u jednego psa wstarczą 2 dni u innych 2 tygodnie a jeszcze u innego (z bardzo silnym lękiem separacyjnym) miesiąc. U niektórych może też nie zadziałać. Prawidłowy trening klatkowy nie polega na zachęceniu psa do wejścia do klatki, zamknięcia drzwiczek i wyjścia z domu z bananem na twarzy pt "ha! teraz nie będzie sików w całym domu" ;)