Jump to content
Dogomania

maartaa_89

Members
  • Posts

    396
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by maartaa_89

  1. Ja spotkałam się z weterynarzami którzy widząc stan psa i brak środków właściciela godzili się psa uśpić za free.
  2. [quote name='Sowroneczka']Springery są super psami dla dzieci, ale są baaardzo wylewne wobec ludzi (kochają wszystkich i chociaż da się nauczyć, żeby tej miłości nie wylewały na każdą spotkaną osobę, to i tak kochają cały świat). I na 1000% nie są psami obronnymi czy pilnującymi domu. No i nie są kluchami :evil_lol: Potrzebują dużo ruchu i zajęć, bo inaczej jest korba :diabloti:[/QUOTE] Zależy co kto rozumie pod pojęciem klucha :D dla mnie springery to takie rozciapane kluski, pies żywiołowy, mocno energiczny ale jednocześnie w tym wszystkim taki kluskowaty :D podobne zdanie mam na przyklad o cockerach, goldenach i labradorach :) Ja poznałam raczej zdystansowane do ludzi springery, dwa mnie nawet obszczekały na powitanie (ale szybko się zaprzyjaźniłam) choc może to wynika z tego że moja bulterierka jest mega wylewna do ludzi i springery przy niej wydaja sie zdecydowanie bardziej nieufne choc na pewno nie jest to nieufnosc takich sznaucerow czy gordonów Żaden z poznanych przeze mnie springerów nie był tak aktywny jak setery, wydaje mi sie ze sa od nich spokojniejsze, choc wiadomo- kwestia osobnicza
  3. [quote name='czarnykapturek']Witam jako nowa uzytkowniczka. Jestem Miaukowiczka :cool1:,zarejestrowalam sie na dogomanii, zebyscie poradzili mi, jaki pies (i dlaczego) pasuje do naszej rodziny. Jak na razie jest to rodzina kocio/ludzka (mamy 3 koty, wspaniale dachowce), dziecko lat 7, ale juz niedlugo zmieniamy mieszkanie i pomyslelismy o psie. Nie musi byc rasowy, bo bardziej zalezy nam na daniu domu jakiejs bidzie, ale ze wzgledu na kocie towarzystwo, i dzieciece (ludzkie), myslimy o szczeniaku, zeby go ulozyc po swojemu. Obydwoje (ja i "prawie maz") mielismy wczesniej psy, wiec wiemy jak byc przywodca stada, ale....No wlasnie! Obojgu podabaja sie psy duzych ras, wilczury, husky, goldeny. Moga byc mieszance roznych ras (wtedy bedziemy brac pod uwage, ktora rasa przewaza w psie). Obydwoje lubimy spacery, "prawie maz" bieganie, wiec szukamy psa, ktory lubi ruch, ale bylby tez lagodny do innych zwierzat, i dzieci. Pies nie zostawal by w domu duzo czasu sam, bo pracujemy czesciowo w mieszkaniu, lub jedno z nas dotrzymaloby mu towarzystwa. No i zeby byl w miare posluszny:cool3: O koty sie nie martwie, bo nasz kocur podporzadkowal sobie chwilowa towarzyszke, suczke husky, i wiem, ze on nie czuje strachu przed psami, ale wolelibysmy, zeby pies w razie czego nie rzucal sie na kotostwo. Jakies pomysly? (w miedzy czasie wertuje forum :)[/QUOTE] A co powiecie na springer spaniela angielskiego? :) rasa nie jest zbyt popularna, lubi ruch, sprawdza się świetnie jako towarzysz rodziny. Mówią że nie jest bardzo wylewny wobec obcych loudzi, ostrzeże jak ktoś się będzie kręcił wokół mieszkania a jednocześnie jest taką pocieszną kluchą i ma dobry kontakt z dziećmi (oczywiście jeśli zostanie dobrze wychowany! ale to dotyczy wszystkich psów ;)) Nie jest mały, ale nie jest też za duży, myślę że jako psi towarzysz dla rodziny z dzieckiem byłby to dobry wybór :) w Polsce jest kilka fajnych hodowli tych psów, warto podzwonić- większośc tych hodowców ma dzieci i doskonale wie jak rasa wypada w interakcji z nimi
  4. [quote name='adria0606']Witam, Jestem w szoku. Nic nie zapowiadało tego, że dzisiejsze krótkie ale miło spędzone popołudnie w odwiedzinach u mojej mamy okaże się jednak bardzo smutnym dniem, ponieważ jej ukochana 10-letnia suczka (mieszana rasa przypominająca trochę owczarka), piękna, smukła, czarno-krótkowłosa i pełna wigoru Wera, zakończyła nagle, niespodziewanie swoje życie na podwórzu w przestronnym kojcu. O około godz. 15.00 jak wchodziliśmy na posesję mojej mamy Wercia szczekała i była pełna energii. Po około godzinie (ok 16.20 jak wychodziliśmy z domu mamy, to już nie przypominam sobie byśmy słyszeli jej szczekanie i odjechaliśmy z mężem do naszego domu (kompletnie nic nie przeczuwając, by z Werą coś złego się zadziało). Po kilkunastu minutach moja mama zadzwoniła do mnie przerażona i powiedziała, że zajrzała do Wery bo dziwło ją to, że nie słychać było jej szczekania i zauważyła, że Wercia leży na boku, w kojcu, na ziemi, z otwartymi oczkami i wyciągniętym językiem. Wera nie oddychała i nie ruszała się - nie żyła:( Nogi mi się ugięły i strasznie mnie przejęła wiadomość od mojej mamy. Nie mogłam w to uwierzyć i czułam się taka bezradna. Chciałam pomóc ale byłam z mężem już dość daleko, za daleko by wrócić i podjąć próbę reanimowania Wery. Czy Wercia mogła mieć zawał serca? Czy 10-letnia suczka, pełna wigoru i w świetnej kondycji fizycznej, kochana przez swoich domowników, mająca zapewnione dobre warunki życia, świetne wyżywienie, opiekę i okazaną miłość każdego dnia, może tak nagle umrzeć? Ja tego nie mogę pojąć! Może ktoś z Was potrafi mi to jakoś wytłumaczyć, co się stało? Z góry dziękuję za wszelkie sugestie. Pogrążona w smutku, Adria[/QUOTE] Bardzo współczuję, wiem jak boli strata przyjaciela :( Przyczyn może być naprawdę dużo- jedyna opcja żeby się dowiedziec to sekcja zwłok. Moja poprzednia suczka też nagle odeszła, nie spodziewaliśmy się tego zupełnie. Okazało się że przestało jej po prostu nagle pracować serce :( bolało okrutnie, ale z drugiej strony teraz po czasie cieszę sie, że odeszła spokojnie, do końca była zadowolona z życia i nie musieliśmy patrzeć jak cierpi wyniszczana na przykład przez nowotwór....nie postawiła nas tez przed koniecznością odebrania jej życia u weterynarza, za co do dzisiaj jestem wdzięczna losowi bo podjęcie decyzji o uśpieniu psa jest straszne
  5. [quote name='Yink']Mam problem ze swoją dalmatynką. Jako szczeniak była bardzo potulna, dom zawsze był pełen ludzi i czuła się w nim i z nimi bardzo dobrze, była w centrum uwagi i wszyscy (oczywiście jak to szczeniakowi) słodzili do upadłego. Otóż odkąd skończyła 2 lata okazywała lekkie zawahania nastrojów co do ludzi i innych psów. Widać że nie była już tak ufna jak wcześniej, a mieszkając w bloku, nawet jazda windą stawała się horrorem,mało miejsca"agresywny pies" i ten ogólny strach ludzi który to wszystko pobudzał. Pomyślałam, że może kiedyś ktoś ją skrzywdził i niestety jako 12/13-latka olałam sprawę. Na spacery wychodził z nią tata(ja tylko od święta ponieważ była silniejsza ode mnie i tak zawsze dochodziło do bójki między nią a innymi psami.Ma wiele wrogów na osiedlu-.-), który z doświadczenia z poprzednimi psami, był stanowczy. Problem się pogłębiał, nikt już nie przychodził w gości ponieważ było na tyle źle że psa trzeba było zamykać w kuchni, aby ktokolwiek mógł dostać się do mieszkania. Co jest utrapieniem dla nas jak i dla Gai. Napisałam 'jest' ponieważ ten problem trwa nadal. Gaja ma ok 8 lat i pojawia się kolejny problem-inny mężczyzna na jej terenie.:roll: Niedawno okazało się, iż czeka mnie przeprowadzka i Gaja będzie mieszkać ze mną i z moim chłopakiem. Od ponad 2 lat Gaja nie potrafi się przyzwyczaić(chociażby do tonu jego głosu). Problem polega na tym, że ona lata sobie po mieszkaniu, a my z chłopakiem siedzimy zamknięci w jednym pokoju jak w więzieniu, bo mój pies nienawidzi obcych ludzi. Bardzo Was proszę o jakąkolwiek pomoc, ponieważ już opadają mi ręce a sama bez doświadczenia boję się ich (chłopaka z psem) skonfrontować ze sobą. I jak tu mieszkać razem?! Ona nikogo nie wpuszcza do mieszkania! :shake: Pewnie ciężko czyta się tak długiego posta, ale chciałam abyście mieli wgląd na całą sytuacje. Pozdrawiam i bardzo proszę o pomoc.[/QUOTE] A co ona dokładnie robi gdy ktoś wchodzi do mieszkania/dzwoni dzwonek? Czy gryzie? Warczy? Szczeka? Czy zna komendę "na miejsce"? Czy próbowałaś ją przekonać do chłopaka jedzeniem?
  6. [quote name='Pysiunia']Witam Chciałabym wiedzieć od jakiego wieku mogę biegać z moim Alaskanem Malmute.W tej chwili ma 2 miesiące.[/QUOTE] Po zakonczeniu okresu wzrostu, ja bym poczekała aż pies skończy 1,5-2 lata
  7. [quote name='dog193'] Temperament w tym przypadku ma takie znaczenie, że jak sama piszesz z cavalierem można zrobić wszystko i pies nie pokaże, że coś mu się nie podoba. No, [B]u terierów to tak nie działa[/B].[/quote] Własnie dla tego cavaliery dla mnie są bardziej miziaste od terierów ;) co to za miziasty pies którego nie można wytulić bo on sobie nie życzy dotyku w określonych partiach ciała [quote]Ja osobiście cavaliera znam tylko jednego i owszem, jest przychlastem, jest to na zasadzie "cześć cześc cześc, pogłaszcz mnie pogłaszcz mnie pogłaszcz mnie, taaaak cię kocham!", kiedy terier zawinie się w kłębek gdzieś koło ciebie, żeby chociaż pazurem cię dotykać (z braku laku ;)) i pójdzie spać ;)[/QUOTE] Cavaliery które znam też sie zwijają w kłębek obok swojego pana tak żeby być jak najbliżej, nie jest tak że są nachalne do granic (ludzkiej) możliwości :)
  8. [quote name='dog193']To też nie jest niczym nadzwyczajnym ;) Ciekawe, czy ma tak od szczenięcia, czy coś na to wpłynęło?[/QUOTE] Na jakimś etapie jej życia zaczęło jej to przeszkadzać, znajomi sami nie wiedzą dlaczego ;) [quote]Tak jak pisałam - nie ma co porównywać cavisiów do terierów i temperament jak najbardziej ma tu wiele do rzeczy ;) Ale nadal jestem zdania, że teriery to na ogół mamisynki.[/quote] Wiesz dla mnie mamisynkiem jest też mój hovawart czy kaukaz mojego sąsiada- jednak nic się nie umywa dla mnie do cavalierów i na prawdę mało mnie interesuje temperament w tym przypadku :) no chyba że mówimy o rasach które mają w sobie łączyć temperament i miziastość, wtedy ok- cavaliery do temperamentnych ras nie należą :)
  9. [quote name='dog193']Nooo, tylko ja o czymś innym pisałam, to o czym mówisz to jest terierzy temperament ;) Co do pogrubionego - czyli jednak lubi być miziana, skoro dla niej to jest coś, czego należy bronić ;) [/quote] Nie do końca- w kolejnym zdaniu napisałam że toleruje tylko konkretny sposób głaskania ;) [quote]Nie ma co porównywać cavisia do teriera, no bądźmy poważni :) Nie ten temperament, nie ten sposób myślenia. Zupełnie nie chodziło mi o to, że z teriera można zrobić laleczkę. [/quote] dla mnie cavaliery są bardziej miziaste od terierów, przynajmniej w oparciu o moje doświadczenia to mówię :) i nie chodzi mi tu zupełnie o temperament tylko o chęć do bycia głaskanym, przytulanym i mizianym zarówno przez rodzinę jak i obcych ludzi mam bulteriera w domu i mimo że suczka jest na prawdę miziasta to cavalierki znajomej biją rekordy w byciu przytulakami i w życiu nie poznałam jeszcze bardziej kochanych psów, moja się do nich nie umywa chociaż też się pcha na kolana tym swoim cielskiem :cool1:
  10. [quote name='Unbelievable']Ja znam "trochę" JRT i PRT, i bardzo zależy, mój jest przytulakiem i od razu pakuje się na kolana, a jego siostra na przykład zachowuje sporą rezerwę do ludzi. Powiedziałabym, że raczej populacja ;) jest mniej-więcej pół na pól, bardzo osobnicza[/QUOTE] Ja w sumie znam tylko 4 i tylko 1 z nich ma jakieś "ale" w stosunku do ludzi :) jest dość nieufny i potrzebuje czasu żeby się przekonać. Na przykład ja mogę go tarmosić a mój facet mimo że zna tego psa dłużej ode mnie nie może go w ogóle dotykać bo zaraz pokazuje zęby...
  11. [quote name='dog193']Terierów nieobarczonych żadną niepewną przeszłością? Niedotykalskich w ogóle, czy tylko wobec osób, których nie znają, albo może dotykalskich tylko na ich zasadach? Bo "przewinęło przez moje zycie" brzmi, jakby to nie były twoje psy, tylko jakieś tymczasy czy coś. Ja kojarzę bardzo mało terierów, które nie lubią pieszczot, czy siedzenia na kolanach (mam tu na myśli teriery, które od papisia są u jednego właściciela). I to się tyczy zarówno TTB, jak i reszty.[/QUOTE] U znajomych, rodziny, lokatorów itp :) tymczasów nie miałam żadnych, jedynie znajomi raz na jakiś czas przysyłają do mnie swojego erdela i foksa. Erdel jest przekochany, wszystko można z nim zrobić, natomiast foks to zołza straszna, zazdrośnica, trzeba wyłapywać momenty w których jej skacze ciśnienie i ją temperować bo inaczej sie uwiesi na innym psie za to że śmiał przejść koło niej jak jest miziana. Do tego nienawidzi głaskania pod mordą, za to jak najbardziej można ją po głowie i uszach i mocno przytulać :) W sumie to te które znam jak są niedotykalskie to zwłaszcza wobec obcych osób. No i plus te 2 które dotykane mogły być tylko w określony sposób. Natomiast wszystkim znanym mi cavalierom można było robić wszystko bez obawy że się zostanie dziabniętym bo się np. za mocno nacisnęło gdzieś na któryś bok. Nie znam żadnego cairna, opieram to tylko na foksach szorstkowłosych, airedale, jagdterierze i JRT.
  12. [quote name='Szura']Niby tak, ale są takie rasy, gdzie niemalże 100% to przytulaki. ;)[/QUOTE] Cavaliery na przykład :) ja osobiście nie znam ani jednego cavisia który nie byłby psią przylepą, ale już niedotykalskich terierów trochę się przewinęło przez moje życie :)
  13. [quote name='ailema']Kiedyś czytałam fajny artykuł gdzie się wypowiadały osoby które w dzieciństwie zostały pogryzione przez psy na 5 przypadków to 4 spowodowały właśnie to pogryzienie .Był tam przypadek bodajże dobermana (rasa jest mało ważna ) pies lubiał dzieci była jakaś uroczystostość rodzinna i zbierało się na burze .Ta suka strasznie się jej bała dziecko zobaczyło ją trzęsąca się na posłaniu i po prostu chciało ją pocieszyć i ją przytuliło pies zaatakował ..(co było do przewidzenia ).....Jestem wstanie obronić tego zwierzaka stres itp ... Podam inny przykład który widziałam nie tak dawno .Pies kundel uwiązany pod apteką (sit ) wychodzi matka z dzieckiem .Maluch do mamy o piesek i pcha do niego łapy przytula się itp matka nie reaguje bo po co .Na szczęście pies był oazą spokoju (moja by zaatakowała ) .Trzeba zrozumieć że nie które psy mają prawo nie lubić obcych osób aby je głaskały tuliły itp niektóre są po przejściach ... Gdyby ludzie mieli jakąkolwiek wyobraźnie to naprawdę było by mniej pogryzień i to działa w dwie strony głownie chodzi mi o rodziców dzieci i właścicieli psów przecież to przewidzenia jest to że pies który jest nakierowany na pracę z człowiekiem np owczarek niemiecki zamknięty na podwórku zwariuje i wreście może kogoś zaatakować . Przypomniałam sobie jeszcze o jednym przypadku .Pies ,dziecko i rodzice .Maluch został ugryziony przez zwierzaka .Rodzice zaprosili do domu behawiorystę on obserwował okazało się że pies pomimo ugryzienia zachowywał się normalnie .Pierwsza sprawa pies nie miał własnego miasta gdzie mógł odpocząć tam gdzie się położył podchodziło dziecko i mu nie świadomie przeszkadzało .rodzice nie reagowali .Pies zaczynał od uników ,później od sygnałów uspokajających ostrzegających itp ...nawet najcierpliwsze zwierze by nie wytrzymało Zaznaczam że jestem za usypianiem agresywnych zwierząt ..ale po ich sprawdzeniu przez behawiorystów.Nie każde ugryzienie oznacza że pies jest "zły "[/QUOTE] Jasne- pies ma jak najbardziej prawo się wkurzyć i ugryźć. Ale czym inne jest ostrzegawcze złapanie zębami bez przebijania sie przez skórę czy nawet lekkie zadrapanie a czym innym rozdarcie reki i spowodowanie poważnej rany. Psy przynajmniej w teorii mają możliwość posługiwania się taką ilością sygnałów, że na prawdę ugryzienie powinno być ostatecznością, przynajmniej w przypadku zrównoważonego psychicznie zwierzaka. Pies może szczekać, może wrzasnąć na osobę która mu nie lezy, może pokazać całe uzębienie, głosno warczeć,może kłapać zębami czy nawet lekko złapać. Ale moim zdaniem nie ma prawa ugryźć człowieka (dziecka) w taki sposób że konieczne jest zakładanie szwów. Oczywiście mówię o normalnych sytuacjach które się na co dzień zdarzają, nie o jakichs skrajnych drastycznych wydarzeniach. Poza tym to właściciel powinien dbać o to żeby inni ludzie się psu nie naprzykrzali. Nie zostawiac pod sklepem, nie zabierac bez kaganca w miejsca gdzie jest tlum ludzi jesli istnieje chociaz cien przypuszczenia ze pies po przejechaniu mu po łbie obcą ręką spróbuje odgryzc komus palec. W większosci przypadkow na prawde idzie przewidziec co ma zamiar zrobic dziecko czy dorosły, jest wystarczająco dużo czasu żeby zareagować.
  14. [quote name='NightQueen']A jakbym chciała usłyszeć porady to napisałabym w innym wątku, a nawet na innym forum beaglowym, wiec nie rozumie potrzeby jaka w was powstała aby dawać mi rady dotyczące mojego psa, skoro o nie nie prosiłam [/QUOTE] Ale co ty sobie uroiłaś, ja ci żadnych rad nie daję i nie mam najmniejszego zamiaru :cool1: wysunęłam po prostu z twojego postu takie a nie inne wnioski i je napisałam, żeby [B]umberto_eco [/B]przypadkiem nie przekazała tej dziewczynie, że na beagla niech się nie decyduje bo duze szanse są na to że bedzie wiecznie pobudzony. A kwestia pobudzenia to tak na prawdę kwestia nauczenia psa wyciszania się. Jasne, są rasy które potrzebują większego nacisku na to, bo czesciej sie trafiaja tam psy które mają z tym problemy, są i takie których wyciszać nie trzeba.
  15. [quote name='NightQueen'] Beagle ma iść za śladem np. królika bo do tego jest był wyhodowany, a nie polujący, nie przyuczony do biegania za konkretnym zapachem beagle, pójdzie za każdym śladem i to nie jest jakaś tajemnica, tylko oczywista sprawa. Psy nie mające nic wspólnego z polowaniami idą po zapachu np. moja druga suka - kundel, a Dora po polujących rodzicach nie pójdzie? Mówimy tu o psach które polować nie będą, a będą raczej kanapowcami, ale nie zmieni to jednak faktu, że beagl jest psem gończym i ma duże predyspozycję żeby pójść w długą.[/QUOTE] Jasne, rozumiem to, ale napisałaś, że [quote]pójdzie za każdym śladem, bo do takiej pracy były wyhodowane[/quote] i z tym się absolutnie nie mogę zgodzić ;) [quote]Mam wrażenie że albo bierzesz wszystko zbyt dosłownie, po za tym jeszcze tego nie było na dogo żeby ktoś zarzucił mi że za dużo czasu psu poświęcam :evil_lol: Zaraz będę tym złym człowiekiem który sprawił sobie użytka a teraz nie potrafi go ogarnąć... Dora nie ma nawet jeszcze roku ! Po za tym nie sądzę bym miała problemy wychowawcze z nią, zresztą nie inne niż każdy właściciel szczeniaka, z tym że nieco bardziej intensywne, nie przyszłam tutaj po porady, więc nie potrzebuje ani ich ani oceniania mojej pracy z psem, bo to nie ten wątek.[/quote] Wypowiadasz się w wątku dotyczącym wyboru rasy i sugerujesz ludziom, że sobie nie poradzą skoro się boją ;) przytaczasz własne doświadczenia i nie dziw się że ktoś je skomentuje, zwłaszcza jeśli ma zupełnie inne doświadczenia ;) Jeśli nie chcesz byc komentowana to po prostu nic nie pisz. Nikt ci w końcu rad nie daje, tylko są stwierdzane fakty
  16. [quote name='NightQueen']Nie obrażę się bo nie mam powodu. Dora jest zajęta cały czas, jak nie praca fizyczna to umysłowa, cały czas jest ktoś w domu i nie zostaje dłużej sama niż 3 h więc nie jest to kwestia tego że pies nie jest zajęty czy się nudzi. W ogródku jest odwoływalna, na terenie otwartym już nie, a nie rzucę się z psem na głęboką wodę i nie spuszczę jej ot tak żeby sprawdzić czy nie ucieknie bo dom stoi pomiędzy lasami, rzeką a polami, terenie bardzo bogatym w dziką zwierzynę. A kto tu tłumaczy brak posłuszeństwa użytkowością? bo nie ja... pisałam że my nad tym pracujemy, tyle że Dora to jeszcze dzieciak i daleka droga przed nią. Jeśli chodzi o jego pracę to bealge są bardzo samodzielne i mają ogromną samowole, pójdzie za każdym śladem, bo do takiej pracy były wyhodowane to nie jest wyżeł czy seter, inaczej pracuje, to jest rasa gończa i nie mówię że się nie da, bo się da ale wymaga to znacznie więcej czasu niż w przypadku innych ras, ale na pewno nie będę polecać rasy każdemu bo prosta w obsłudze nie jest, więc wolę omówić wszystko z tej gorszej strony, niż tylko ach i och[/QUOTE] Trochę brzmi jakbyście jej gwarantowali aż za dużo wrażeń i niekoniecznie uczyli że w trakcie doby powinna też odpoczywać. Oczywiście mogę się mylić, taki tylko wniosek wysnułam z tego co piszesz- a napisałaś że ma codziennie możliwość ganiania po dużej działce, ma długie spacery, non stop ktoś jest i jest zajęta cały czas. Beagle nie został wyhodowany żeby chodzić za każdym śladem, to jedna z większych bzdur głoszonych przez osoby które z beaglami nie polują :)
  17. [quote name='Kyu']Jaki gończy?[/QUOTE] Chyba chodzi ogólnie o psy z grupy gończych? Może basset? Zawsze mi sie wydawalo ze nie potrzebuja az tak duzo ruchu jak np beagle, ale moze sie myle.. Slyszalam ze dosc latwo sie nawiazuje porozumienie z posokowcami bawarskimi i rzeczywiscie je na spacerach spotykam na ogol w wersji bez smyczy czy linki, a juz takie beagle zawsze albo na flexi albo na lince
  18. [quote name='Mozartino'][B]FredziaFredzia[/B], czy ja wiem czy za duzy, suczka laba uzytkowego to jest cos kolo 15-20kg, wysokosc to mniej wiecej 50cm ;) no chyba, ze o jeszcze mniejszego psa chodzi[/QUOTE] w jakiej hodowli hodują takie labki?
  19. [quote name='a_niusia']nie wiem, ile znacie psow mysliwskich pracujacych i naprawde posiadojacych wyszkolenie potwierdzone dyplomem z konkursow. ja troche znam. i wiem, ze nawet takim psom zdarza sie pogonic sarne, jesli spotaja ja w lowisku, bo [B]pies to nie maszyna[/B]. stad tez bardzo, bardzo wiele psow na polowanie chadza w teletaktach, bo po prostu emocje sa tak duze, ze bez obrozy eletrycznej ciezo czasem sie przez nie przebic.[/QUOTE] Myślę, że to właściwie wyczerpuje temat
  20. [quote name='Parysek']Golson tutaj właśnie jest tak napisane. Ze beagiel dający się odwołać jest upośledzony. Czyli wynika że może ganiać wszystko i wszystkich a gdy już mój pies w typie spaniela przegoni ptaki to jest be. Czegoś tutaj nie rozumiem. Jest zakwalifikowany do grupy płochaczy a jednak nie może ganiać i wykonywać swojej pracy a beagle powinien trzymać się tropu i podążać za wszystkim. Wybaczcie ale brak mi logiki w tym rozumowaniu bo jeśli jest gańczy to niech tropi. Mój jest płochacz, więc niech pracuje :D[/QUOTE] Nie ;) tu jest napisane dokładnie to: [quote name='Golson'] Wynika z tego, że beagle, jako specyficzna rasa psa pracującego pomimo najszczerszych chęci i niejednokrotnie wielu lat wytężonej pracy opiekuna nad nauką odwołania zwyczajnie odwołać nie zawsze się da gdyż czasem instynkt bierze górę i kolokwialnie rzecz ujmując "choćby skały srały" pies pójdzie tropem czy się to opiekunowi podoba czy też nie. Jednakowoż fakt, że tak robi nie oznacza (nie mam pojęcia skąd taki wniosek), że robić tak powinien. I właśnie dlatego większość świadomych posiadaczy psów tej rasy na spacery do lasu, gdzie można spotkać świeży trop dzikiej zwierzyny chodzi np. z 20m linką, na której on biega by w sytuacji krytycznej gdy odwołanie zawiedzie móc psa zatrzymać.[/QUOTE] plus radzę sie przyjrzeć zdaniu w którym użyłam słów "bez problemu". [quote name='Berek']E, są też inne sposoby... :lol: Generalnie: nie demonizujmy - niektóre psy nauczyć przywołania łatwiej, inne trudniej, ale da się, da. Przy użyciu [I]hi-tech [/I]albo takietam. :cool1: [B]Generalnie, niestety, wielu właścicieli zbyt uparcie zasłania się rasą psa żeby wytłumaczyć jakieś tam usterki w [I]porozumieniu [/I]z nim - i to jest chyba takie wątpliwe, nie zaś sam "goły" fakt że ktoś ma psa wkręcającego się w węszenie albo lubiącego walczyć albo maniakalnie lubiącego wodę. [/B] Wracając do dyskusji głównej: właśnie, zastanawiam się jak ludziska uczą swoje psy rozróżniania gatunku ptaka. [I]Bzidkie [/I]gołąbki w parku można gonić, kaczek już niekoniecznie, a już dzikich gatunków, zwłaszcza w porze lęgowej, to w ogóle nie wolno... i tak dalej.[/QUOTE] Z tym się zgodzę ;) to że ktoś ma psa rasy gończej nie powinno być pretekstem do olewania kwestii przywołania, a wręcz przeciwnie- trzeba się za to zabrać jak najszybciej i piłować ile się da [quote name='dog193']Szczerze mówiąc, to nigdy nie słyszałam, żeby ktoś zdołał odwołać od pogoni charta. A poza tym, to kojarzę odwoływalne psy myśliwskie z każdej grupy. Myśliwi naprawdę mają posłuszne psy.[/QUOTE] Pewnie zależy od charta. Ponoć niektóre whippety się odwołują, moja koleżanka która w nich siedzi tak twierdzi ale już odwołanie borzoja, charta polskiego i afgana graniczy jej zdaniem z cudem. Ja w rodzinie mam myśliwych i każdy zgodnie twierdzi, że są rasy które jak pójdą tropem to nie odwołasz [B]od razu bez problemu[/B]. Jasne- może być tak że na Twój znak oleje trop po minucie, dwóch, kilkunastu, zrezygnuje z tropienia po ilus metrach, ale nie znaja ani jednego użytkowego psa gończego który na gwizdnięcie pana oleje trop po którym wcześniej pozwolono mu pójść. Ale właśnie to jest ich plus, są tak układane żeby szły konkretnym tropem a nie jak większość obecnych towarzysko-gończych psów latały z nosem za każdym silniejszym zapachem ;) Może dlatego psy myśliwych są posłuszne- bo pozwala im się robić to do czego zostały stworzone. I uczy się je samokontroli i wykorzystywania tego instynktu w odpowiedni sposób, a nie na zasadzie "o ja cie! tędy kicał zając, a tu szła sarna, chwila a tam czuje dzika!"->dzida [quote name='Czekunia']A ja dostrzegam i to duży :smile: ale skoro uważasz odwoływalnego gończego za upośledzonego, to ja nie mam ochoty tłumaczyć Ci podstaw, w których faktycznie masz braki. Podsumowując: skoro nie powinno się odwoływać gończego jak podejmie trop (a tak właśnie napisałaś), to idąc tym tokiem rozumowania ja też nie powinnam przeszkadzać moim psom w pracy.[/QUOTE] Bzdury piszesz straszne :) nie napisałam NIGDZIE że nie powinno się odwoływać gończego jak podejmie trop, ale może zarzuć cytatem z którego to będzie wynikało to zwrócę honor :) Setery nie pracowały(i nie pracują) jako psy ganiające gołębie na osiedlu czy mewy nad morzem ;)
  21. [quote name='motyleqq']o, czyli jak piesek przegania ptaszki to źle, ale jak leci nie wiadomo dokąd za tropem, to spoko, bo do tego został stworzony :loveu:[/QUOTE] proszę zacytować gdzie napisałam, że jak pogna za tropem to spoko :) poserdukszujemy sobie razem :) [quote name='Czekunia']Się wie[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/love.gif[/IMG] W takim razie chowam gwizdek do szuflady i pozwalam moich wyżłom na wszystko, do czego zostały STWORZONE. Jaka ja głupia byłam[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/smilies/evil_lol.gif[/IMG].[/QUOTE] napisz mi do czego zostały stworzone wyżły proszę :) bo chyba nie dostrzegam żadnego związku między ich pracą a praca gończych, ale z chęcią nadrobię braki!
  22. [quote name='Golson']Odwołanie gończych? Od pogonienia gołąbków może i tak... ale jak złapie trop życia to i święty boże nie pomoże...[/QUOTE] Bo do tego w końcu zostały stworzone :) ludzie o tym zapominają. Śmieszne jest to jak nagle cecha, która była bardzo u tych psów pożądana zamienia się w największą wadę w obecnych czasach... No i mało kto z osób twierdzących że nawet beagle można zawrócić z tropu i nauczyć biegania luzem po lesie i łakach pamięta o tym, że te psy normalnie luzem nie latały- tylko na czas polowania je ten zaszczyt spotykał ;) Ja nawet posunęsię do dość śmiałego stwierdzenia- jeśli ktoś ma psa rasy gończej który po wpadnięciu na trop bez problemu daje się z niego odwołać to ma psa upośledzonego. Ta rasa nie powinna odrywać się od tropu jak już go złapie, nie do tego zostałą stworzona.
  23. [quote name='motyleqq']po nic ;) ja za to nie widzę sensu w tłumaczeniu się z tego, na co pozwalam, a na co nie, więc eot :evil_lol:[/QUOTE] czyli jak zwykle masa merytorycznych argumentów
  24. [quote name='motyleqq']nie wiem, czy ta sama. moje psy mogą ganiać ptaszki, za to kotków, zajączków, sarenek nie. i żaden nie ma czyjegoś życia na sumieniu.[/QUOTE] A u mnie żaden z moich psów nie ma mojego pozwolenia na ganianie kogokolwiek i czegokolwiek poza piłką, frisbee czy szarpakiem :) młodziak próbuje swoich sił ale bardzo ładnie już wie że ptaki można obserwować, ale gonić ich nie wypada. A starsza suczka doskonale ignoruje wszystko co ucieka czy chodzi koło niej :) nie widzę za bardzo sensu pozwalania psu ganiania ptaków- po co? :roll: i dziwi mnie podejście "ptaki ganiać mogą ale już kotów to nie". Zaraz padnie argument "bo ptak odleci". A kot na drzewo nie ucieknie?
  25. [quote name='Zosia-Samosia']Tak,ale pies przez ostatnie miesiace byl pod opieka trenera i behawiorysty. Obydwaj wydali bardzo pozytywna opinie,ktorej Sad w ogole nie wzial pod uwage.[/QUOTE] skad wiesz ze nie wzial pod uwage? moze argumenty przemawiajace za uspieniem byly solidniejsze, mialy mocniejszepodstawy niz opinia behawiorystow?
×
×
  • Create New...