Jump to content
Dogomania

maartaa_89

Members
  • Posts

    396
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by maartaa_89

  1. [quote name='aronia']Mam kundelka w wieku ok. 14 miesięcy. Pies zna podstawowe komendy. Nigdy na nas nawet nie warknął.Towarzyski do innych psów i ludzi. Z jednym wyjątkiem. Mamy sąsiadów z którymi odwiedzamy się bez zapowiadania wizyt. Kiedy jesteśmy w domu a pies na zewnątrz i kiedy sąsiad chce do nas przyjść bez zapowiedzenia, to psiak groźnie szczeka i szczerzy zęby. Nie pozwala podejść do drzwi. Poznaję to szczekanie i natychmiast biegnę do drzwi, żeby to przerwać. Słucha natychmiast. Jeśli pies jest w domu, to nawet nie zaszczeka na pukanie do drzwi i wszystkich przyjaźnie wita. Nie ma żadnych problemów, jeśli ktoś z nas jest w ogrodzie w zasięgu widzenia psa i sąsiad wchodzi. Pełne okazywanie przyjaźni z zaproszeniem do zabawy. Kiedy jesteśmy w innej części ogrodu a pies wyleguje się np. na tarasie i nas nie widzi i w takiej sytuacji przychodzi sąsiad, to groźnie szczeka z pokazywaniem zębów. Natychmiast przestaje jak zobaczy mnie lub męża. Kiedy pies nas widzi nie ma problemu z wpuszczeniem sąsiada. Kiedy my idziemy do sąsiadów i pies nam towarzyszy, to jest pełna radość bez jakiejkolwiek wrogości. Dodam, że niestety sąsiad ma zbyt surowe podejście do naszego psa. Tupanie i straszenie niby na żarty. Tłumaczyliśmy, że tak nie wolno i pies takich "żartów" nie rozumie a raczej rozumie je jako atak. Po zachowaniu psa widzimy, że chyba nie dotarło. Jeżeli jednak pies ugryzie, to wina będzie oczywiście nasza...[/QUOTE] Nie rozumiem zbytnio w czym problem. Pies wczuwa się w rolę stróża, gdy was nie ma i moim zdaniem to jest plus, skoro odpuszcza, gdy sie pojawiacie. To, że spoufala się z sąsiadami nie oznacza, że traktuje ich jako rodzinę-stado ;) Co do zabaw sąsiada- widocznie za mało asertywnie mu daliście do zrozumienia, że sobie nie życzycie takich zabaw. Znajdźcie więc w sobie siłę i postawcie sprawę jasno, bezkomrpomisowo bo inaczej to pies w końcu sam zajmie się załatwianiem problemu, niekoniecznie w sposób, który wam odpowiada
  2. [quote name='HopajSiupaj']Kiedy wychodzę na spacer z moim psem lub jest on puszczony na podwórku zawsze, ale to zawsze gdy widzi suczkę lub innego psa to szczeka. Najgorzej jest gdy jestem na boisku piesek sobie lata a tu nagle widzę że podbiega rozwścieczona suczka labradora do mojej i się gryzą. Albo Pusia wszczyna kłótnię, ostatnio sama podbiegła do 2 suk Husky. Innym razem pierwsza zaczęła szczekać na Bernardyna psa i na sukę Amstafa. Co mam zrobić żeby oduczyć jej tego?[/QUOTE] a co robisz jak startuje do innego psa? co robicie na spacerach? jak często wychodzicie i na jak długo?
  3. No na bank to jest oszust, dziwne, że w ogóle Ci przez myśl przeszło, że nie :D
  4. Czy ktoś z was jeździ często z psem większych rozmiarów? Takim ok 30 kg? Jak reagują ludzie, konduktorzy? Jaki pociąg lepiej wybierać, żeby było w miarę wygodnie i psu i pasażerom? Podróż ma trwać jakieś 5 godzin
  5. [quote name='Maron86']Właśnie dlatego przestaliśmy z rodzicami współpracować z organizacją 'pro-zwierzęcą'. Wolimy z prywatnymi ludźmi i schroniskiem dla zwierząt (właściwie wolontariuszami ze schroniska, bo w samym schronisku też jest taki 'burdel' że szkoda gadać'). Możliwe że właśnie dlatego jestem lekko cięta i ostrożna na organizacje...[/QUOTE] Ja tak samo. Chciałam działać w pewnej organizacji w mojej miejscowości- wytrzymałam miesiąc. W pobliskim schronisku poznałam bardzo miłe młode wolontariuszki, które wysyłają mi na tymczas najbardziej lękliwe szczeniaczki, żeby się u mnie socjalizowały. Kierownik schroniska mocno na to kręcił nosem, trochę czasu zajęło nam przekonanie go, że tak dla piesków będzie lepiej.
  6. [quote name='cappucino']Witam serdecznie, moja suczka ma 2,5 roku, jest ze schroniska, teraz mam ją na stancji wczesniej byla dlugi czas z moją niepracującą mamą w domu przez co nabawila się leku separacyjnego. Przy wyjsciu z domu wyje, dyszy, biega nerwowo. Poza tym jest bardzo nerwowa na dźwięki, halasy, samochody. Trenuje z nia zostawianie, wychodzenie, zamykanie i otwieranie drzwi i są postepy ale np. potem MUSZĘ wyjsc na zajecia i znowu jest to samo a nie moge non stop z nią trenować :( Poswiecam na to kazdy wolny czas, ale potem dluzsze zostawienie powoduje cofnecie sie. Weterynarz zaproponowal terapie behawioralną+niska dawka luminalu Myslicie ze to dobry pomysl ??[/QUOTE] A trening klatkowy przeprowadzilyscie? Jak zachowujesz sie przed wyjściem na zajęcia i po powrocie z nich? Czy pies chodzi za tobą po całym mieszkaniu?
  7. I warto też zwrócić uwagę na to, że maltańczyki to często psy jednego pana, więc wcale takie fajne nie są ;) Shibę odradzam, to nie jest łatwa rasa. Pomeranian- czemu nie? O ile lubicie psy niezależne, mające tendencję do bycia szczekliwymi, średnio tolerujące obce osoby (szpice powinny być nieufne). Ja bym też proponowała bichon frise, coton de Tulear, bolończyka czy shih tzu. Ładne i puchate są też lhasa apso, takie shih tzu z dłuższą mordką, ale mają zupełnie inny charakter i temperament. Są raczej nieufne wobec obcych i zdarzają się egzemplarze mocno dominujące w stosunku do obcych psów.
  8. [quote name='bejasty']Nie panikujcie -nie straszcie.To nie jest w dniu sterylizacji żeby miała po podskoku mieć "flaki na wierzchu".Moje suki po przywiezieniu od weta kopały doły skakały do bramki ,wnocy były bez dozoru ,bez kołnierzy,faruszków itp .Po 10 dniach zdjete szwy .Mój wet zaleca smarowanie rany maścią Oxycort/działa przciwświadowo,z antybiotykiem i podobno gorzka zniecheca do wylizywania/[/QUOTE] Dla mnie takie postępowanie to przejaw braku odpowiedzialności. Nie rozumiem co to za filozofia przypilnować psa po takim zabiegu, czy zabezpieczyć go w odpowiedni sposób na czas naszej nieobecności w domu, zwłaszcza, że obecnie kołnierze są elastyczne i nie przeszkadzają tak jak kiedyś oraz jest możliwość kupienia/dostania od weterynarza specjalnego ubranka. Ciekawe co w sytuacji gdy pies jest po takiej operacji, po której nie może w ogóle chodzić i musi jak najwięcej odpoczywać. Wtedy też będzie mógł beztrosko skakać po meblach? Niektórzy chyba zapomnieli co to jest sterylizacja, to nie jest usunięcie małego guzka na skórze tylko prawdziwa operacja i usunięcie całych organów.
  9. [quote name='Karolinaa321']Suczka w klatce nie czuje się najlepiej, klatke już wcześniej przerabialiśmy i dostawała szału jak miała w niej być nawet weterynarz widział jej zachowanie w klatce i sam odradził bo mogła sobie krzywdę zrobić...[/QUOTE] a czy przyzwyczajałaś ją do tej klatki czy po prostu ją tam wsadziłaś? zapinaj małą na smycz i przyczep do kaloryfera/nogi od stołu bo serio puszczą szwy i zastaniesz na tapczanie psa z wnętrznościami na wierzchu :roll: krzywda jej się nie stanie jak przez te 10 dni będzie musiała część dnia spędzić w jednym miejscu na uwięzi
  10. Urośnie, chyba taki średniaczek z niej będzie :)
  11. [quote name='Pani Profesor']aha, miałam nadzieję, że mi odpiszecie co innego w ramach pocieszenia :grin: Marta, a jak odczulałaś psa na dotykanie ogona? dotykasz-smaczek? u nas przerabialiśmy to odczulanie milion razy, w końcu zaraz mija rok, jak mamy Patryka.. działało z klikerem, dopóki widział, że to jakieś ćwiczenie - można go wtedy podnosić, taczać, ciągnąć za łapy/ogon - wszystko. w 'realnej' sytuacji jest kicha, nie da też obejrzeć ogona jeśli stoi, a ja podejdę od tyłu. jeśli ogon, to tylko na leżąco. [/QUOTE] Zaczęłam od dotykania od pyska w kierunku ogona ;) zawsze robiłam tak, żeby suczka sie nie domyśliła, że coś przy sobie mam, często chodziłam ze smakołykami w kieszeniach pół dnia :D i wyglądało to tak, że na przykład podchodziłam do niej, chwilę miziałam po całym ciele omijając ogon, zagadywałam ("ale super psinkaaa! ślicznie blabla") i wtykałam jej do mordy smakołyk wykorzystując całe zamieszanie na wyciągnięcie go nagle z kieszeni tak, żeby się nie zorientowała :) w trakcie jedzenie smakołyka też ją tarmosiłam/głaskałam i tak kilkanaście razy dziennie, na spacerach, w domu itd. Raz dawałam coś dobrego raz nie ;) Potem stopniowo robiłam tak, że jak dawałam jej smakołyki to oprócz ogólnego tarmoszenia szybko dotykałam okolice ogona i od razu wpychałam jej do mordy kolejne :) po jakichś 3 tygodniach takich ćwiczeń zaczęła tolerować mocne naciskanie u nasady ogona, a nawet szarpanie za niego :) z tym, ze tylko niektóre osoby mogą to robić, obcej osobie bym nie pozwoliła jej dotykać po dupencji :cool1: Daję jej dalej żarełko jak ją wyczesuję w okolicach tyłka, kilka razy dziennie dotykam ogonka i głośno, wylewnie chwalę za grzeczne zachowanie, często dorzucam do tego coś smacznego do jedzenia ;)
  12. [quote name='Pani Profesor']...żeby nie było tak słodko to dodam, że kąsanie podczas wczorajszej zmiany opatrunku było okropne :cool3: czyli takie naprawdę w furii, chciał mnie serio przegonić, bo dotknęłam szwów maścią i musiało go okrutnie zaboleć, ale to nie było burackie "odejdź", tylko podszyte bólem i agresorem WON. ciekawe, czy to da jakieś długofalowe efekty, bo tak naprawdę w wielkim bólu próbuje przeganiać nawet tż-ta, którego przecież szanuje. z drugiej strony - nie sądzicie, że trudno oczekiwać od psa, że pozwoli sobie majstrować przy czymś,co go strasznie boli bez najmniejszej reakcji? Wasze psy poważnie poddają się każdym zabiegom bez oporów i nie ma sytuacji, w których musicie kagańcować "na wszelki wypadek", w razie się odwinie z bólu? kleszcza daje wyciągnąć na luzaku, bo przecież ostatnio wydłubałam dwie sztuki..[/QUOTE] Trochę jak z ludźmi :) ja na przykład nienawidzę jak ktoś mi sprawia ból. Dlatego oddałam od razu mojej suce jak mnie użarła w rękę, dlatego u dentysty kilka razy zdarzyło mi się go kopnąć albo szarpnąć, raz nawet prawie mu strzeliłam :oops: jak mi raz mój niemąż niechcący przytrzasnął palce drzwiami to też mu od razu oddałam :oops: nie mówiąc już o tym, że na ogół jak mnie coś zaboli i ktoś jest temu chociaż w pośredni sposób winny to potrafię rzucić "K*RWA! CO robisz?!". Więc jestem jak Twój Patryk :D [SIZE=1]Pomyślcie[SIZE=1] co ja będę odstawiać jak będę rodzić :D[/SIZE][/SIZE] U mnie psy, które miałam od malucha pozwolą sobie robić wszystko. Bullica to ciapa, hovek z kolei ma tendencje do histerii i piszczy jak mu np. wyciągam kleszcza z powieki. Ale nie warczą. Z kolei ta czarna zołza, którą mam od kilku miesięcy potrafi warknąć przy niektórych czynnościach, chociaż ja się tym nie przejmuje i robię swoje :) miała duży problem z dotykaniem okolic ogona, ale już ją na to odczuliłam smakołykami- wcześniej od razu odskakiwała i pokazywała wszystkie zęby :shake:
  13. Widzę, że znalazłaś te zgubione jaja :mad: :evil_lol: pamiętaj tylko o tym, żeby nie przegiąć i oczywiście tez wzmacniać pozytywnie każde mile widziane zachowanie, żeby nie wpaść w drugą ze skrajności tj. karcenie psa za złe zachowanie bez jednoczesnego wylewnego chwalenia za dobre :) To dziabnięcie w palucha wygląda jak typowe sznaucerowate "i tak JA wiem lepiej", ale w ostrzejszym wykonaniu :) sznaucer mojej kumpeli zawsze ma swoje zdanie i jak np. każe mu przestać szczekać to przestanie, ale jeszcze zrobi to swoje "BU!" raz na boku, z tym że ciszej :D albo raz jak mu kazała usunąć się z przejścia między pokojami to wstał, zrobił dosłownie pół kroku i położył się znowu, spojrzał na nią z tą swoją pogardą, po czym polazł na posłanie :D
  14. Fajna psinka! Rzeczywiście taki borderek, wiadomo jak wyglądali rodzice? :)
  15. Śliczności :loveu: ale ma uszyska
  16. Trening klatkowy+maksymalne zajęcie psu czasu. Nie współczuć, nie litować się. Błędem było doprowadzenie do uzależnienia psa od kogokolwiek ( u was- od babci)- pies jest przyzwyczajony do jej obecności i teraz ciężko mu pojąć dlaczego go zostawiła.
  17. [quote name='margherita']no jak zwał tak zwał ale własnie tak sobie myslałam, ze to taki problem :) A czy w takim przypadku może dobrze byłoby chodzic z psem na bardzo długiej lince zeby on sie nie czuł taki bardzo uwiązany?[/quote] W niektórych przypadkach zdaje to egzamin, w niektórych nie ;)
  18. [quote name='❦ Calypso ❦']Marta dziękuję ślicznie za informacje :) Gryf właśnie czytałam sporo opinii na ten temat,a myśl o tym że przez najbliższe 15 lat miałabym się użerać ze szczekliwym psem po prostu mnie dołuje :P[/QUOTE] Nie kupuj poma, z pudla będziesz bardziej zadowolona :cool1: wierz mi. Pomy są jednak mocno niezależne, nieufne- to szpice w koncu. A pudel ma w sobie to "will to please" więc życie z nim jest naprawdę bezproblemowe. Tyle, że trzeba go dobrze zsocjalizować, żeby nie było rozhisteryzowanej jazgotliwej kupki wełny ;) Nie sugeruj się cenami w ogłoszeniach- hodowcy często wrzucają np. cena:3000 zł, a tak naprawdę jest to cena za jedno/dwa szczenięta, a oprócz nich jest też jakieś np. za 1500 :)
  19. [quote name='❦ Calypso ❦']W takim razie brałabym pod uwagę pudla miniaturke i toyka,choć i tak jestem bardziej skłonna ku toykowi :) Agility tylko brałam pod uwagę,jeżeli toyek nie byłby do tego przystosowany,dałabym sobie spokój :) Kupno suni planuje w przyszłym roku,więc mam jeszcze troszkę czasu na przemyślenia i poszukanie odpowiedniej hodowli. Może ktoś orientuje się w jakim przedziale cenowym są toyki?Nigdzie nie doczytałam takiej informacji :/ Jak spojrzałam na cenę pomaraniana to złapałam się za głowę 5-8tys to niestety za drogo,jak na psa którego przyszłości nie wiąże się z hodowlą.[/QUOTE] Toyki i mini są najpopularniejsze :) znajdziesz pieska w cenie poniżej 2000 zł. Ogólnie ceny dość zróżnicowane- ja widziałam pudelki z rodowodem ZKwP od 1500 zł do 3000 zł :)
  20. [quote name='Cockermaniaczka']To zetnij podwozie i lapy....Uszy mozna skrocic... Po sterylce suka niestety prawdopodobnie zarosnie dosc mocno :cool1: A wtedy to albo mocne trymowanie albo maszynka...[/QUOTE] Lepiej trymować...mimo wszystko. Jak widzę co się dzieje z kłakami spanieli jechanych maszynką to chce mi sie plakac
  21. [quote name='szanelka']Racja, czytałam jedynie opinię i to zazwyczaj o wyglądzie, a nie o charakterze. Jak na razie poprosiłam hodowcę o zdjęcie matki. Zastanawia mnie ich budowa, czy są takie kiełbaskowate jak mopsy, takie beczułki, czy raczej chude i wysportowane. Sama zastanawiam się nad tą rasą, ale chyba pozostanę wierna mopsom, bo jakoś nie mogę się przekonać do Rassmo :'). Zresztą, odpowiada mi to, że mopsy są takie, jakie są: nie potrzebują dużo ruchu, co dla osoby uczącej się jest bomba, bo nie trzeba biegać z psem przez 2h, nadaje się do mieszkania, a na wakacje do ciepłych krajów mnie nie stać, więc mopsik nie będzie narażony na przegrzanie :D Tak czy siak, bardzo dobry pomysł by trochę "ulepszyć" tę rasę dla osób aktywnych :'). Choć nie jest ona chyba uznana jeszcze przez FCI, racja?[/QUOTE] Nie jest uznawana, bo to dopiero początek drogi ku "ulepszeniu" mopsów czy też "odtworzeniu" pierwotnego wyglądu mopsika :) z tego co wiem to mieszali mopsa z parsonem, tak? Wiem, że są różne typy w rassmo, póki co muszą sobie zrobić odpowiedni materiał by potem krzyżować już między samymi rassmo a nie mopsami/parsonami. Gdzieś mi się obiło o uszy, że można np. kupić szczenię w granicach- 25 %- 75% mopsa, ale nie wiem czy to prawda. Te co ja widziałam wyglądały jak coś w stylu mopsa ale ze znacznie większą kufą, bardziej jak u bostona :) Ja bym na mopsa się nie zdecydowała, bo to dla mnie psie kaleki, podobnie jak buldogi angielskie czy francuskie. Natomiast już taki boston terrier wydaje mi się fajną rasą, nie zniszczoną w taki stopniu jak te inne, choć z tego co widzę to niektóre psy na wystawach mają co raz krótsze kufy :shake:
  22. [quote name='Koszmaria']nie bierzesz pod uwagę,że to bardzo młoda PRACA nad rasą.Rassmo są na tyle nierówne fenotypowo i z charakteru,że ciężko je jeszcze nazwać rasą. ale cel jest szczytny i w ogóle pochwalam tworzenie zdrowszych odmian w obrębie danej rasy:)[/QUOTE] Znasz jakieś rassmo? :) jestem ciekawa tej nierówności pod względem charakteru, ja miałam okazję poznać trzy pieski tej "rasy" na wakacjach za granicą i byłam zauroczona ich pogodą ducha, towarzyskością i energią :) ta pani miała też w swojej gromadce mopsa i przy nich był chodzącym, wiecznie dyszącym klockiem. One fikały za piłką na plaży, on leżał w wykopanym specjalnie dla niego dołku i co chwile dolewali mu chłodniejszej wody, żeby sie biedak nie przegrzał. Te co ja poznałam były kompletnie pozbawione agresji, bardzo przyjacielsko nastawione do mojej bullicy i wszystkich ludzi dookoła. W sumie to gdybym teraz szukała jakiegoś małego pieska do mieszkania w bloku to po zobaczeniu tych cudaków bym poszła w tym kierunku :)
  23. [quote name='marie']Pozwolę sobie odświeżyć wątek. W moje ręce "z dobrodziejstwem inwentarza" trafiła spanielica rudo biała, niespecjalnie okłaczona, ale jednak. Pierwsze miesiące poświęcone na doprowadzenie suki do stanu używalności - ciąża (na moje szczęście urojka), szczepienia, wściekła alergia z gnojem w uszach na poziomie nieczęsto widywanym, sterylka itd. Teraz przyszedł czas na zajęcie się trochę bardziej sierściuchą, bo dotychczas to tylko paluszki strzyżone, żeby się błocko pomiędzy nie wpychało, uszy skracane i wycinane kołtuny, które mimo czesania zawsze się koło ucha i pod pachą znajdą, no i furminatorem zamiast trymera "po krótkim". Pytanie zasadnicze - piszecie o szkodliwości golenia, ale z tego co rozumiem rzecz dotyczy korpusu, krótkiej sierści - tnąc nożyczkami "frędzle" z łap, brzucha i strzygąc uszy na krócej nie zrobię psu krzywdy? Nie wchodźcie, proszę, w kwestie estetyczne "wyższości wyglądu spaniela z firanką nad bez firanki". Suka jest "spanielopodobna" więc żadnych wystaw. Mieszkamy w lesie ze swobodnym dostępem do wody chodzi więc wiecznie mokra. Mimo diety nadal okresowo reaguje alergią - skóra bywa podrażniona, uszy się zapalają (może ma uczulenie na mysinę, na którą uparcie poluje :/). Ma też tendencję do łojotoku, bardzo szybko po kąpieli robi się lepka. Przetestowane malaseb, manusan, najdelikatniejszy szampon dla szczeniąt i opinia weta... niektóre psy tak mają. Chodzi mi o to by tę jej skórę utrzymać w miarę "przewiewną" i suchą, co powinno nieco uprzyjemnić jej życie.[/QUOTE] Jak najbardziej możesz ciąć. Wycinaj wszystkie filce i regularnie ją trymuj. Za pomoca trymera można zrobić spanielowi fajną króciutką fryzurkę bez doprowadzania sierści psa do stanu kłębiącej się wełny
  24. [quote name='Majkowska']Wiesz, wydaje mi się że oduczanie psa ataku nie polega tylko na gnojeniu go przy ataku a na ogólnych zasadach. Można go nawet i skopać, a potem przeprosić i żałować , nie wiem jaki będzie efekt. To nie chodzi o to zeby do pieseczka tylko niuniać, ale właściwie skoro przykładowe rzucenie psa na plecy i złapanie za kark aż sie nie uspoki skutkuje to dlaczego tak cięzko wiele psów wyprowadzić z agresji? [/QUOTE] Nie odpowiedziałaś na moje pytanie ;) chodzi mi o to co KONKRETNIE trzeba robić, gdy MUSISZ wykonać jakąś czynność przy psie i a on ci się ciągle odwija. Co do reszty to mamy podobne zdanie- tak jak pisałam moim zdaniem zgnojenie Patryka może nie pomóc, jeśli zrobi to osoba niekonsekwentna, łatwo mu ulegająca i nie mająca w psie autorytetu. Może też pomóc jeśli PP zmieni swoje nastawienie i zacznie być wobec niego babą z jajami, która się nie cacka z pieskiem, gdy ten podskakuje. Szkoleniowca pies zaczął słuchać, bo widocznie ma facet w sobie siłę "alfy" i Patryk to wyczuł. Z kolei u PP wyczuwa wahanie, niepewność, utwierdził się już w przekonaniu, że może sobie fikać i ciężko będzie mu uświadomić, że jednak nie może. Dlatego ostrożnie z tym ciskaniem psem o ziemie, przygniataniem itd. Zresztą ja samego przygniatania nie popieram, nigdy nie próbowałam i mam nadzieję, że nie będę musiała. Owszem, zdarzyło mi się kilka razy szarpnąć moim dorastającym hovkiem za kłaki na karku, ale tylko w sytuacji, gdy stwierdził, że olewa moje polecenie i np. pobiegł gonić kota, zabrać piłkę dziecku, które się nią bawiło kilkanaście metrów dalej czy postanowił poujeżdżać moją siostrę :lol: wiedziałam jednak, że mogę sobie na to wobec niego pozwolić, bo to pies, który nie zamyka się wtedy w sobie. PP nie wie do końca jaki jest Patryk, ma wiele wątpliwości, waha się- niech lepiej nic sama nie próbuje tylko sprowadzi do domu szkoleniowca.
  25. [quote name='Majkowska'] Ja bym tu raczej budowała zaufanie, a nie dominowała i karała za to że inaczej się wyrazić nie potrafi.[/QUOTE] Można robić obie rzeczy naraz, choć może się to wydawać dziwne i samo sobie zaprzeczać ;) Jak wygląda to budowanie zaufania, w jaki sposób zająć się psem (np. gdy trzeba zmieniać opatrunki, gdy trzeba wyrwać kleszcza, wyciągnąć z sierści rzepy) gdy ten gryzie?
×
×
  • Create New...