Jump to content
Dogomania

maartaa_89

Members
  • Posts

    396
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by maartaa_89

  1. [quote name='sabulina']Przeczytałam temat i....moja Saba nie pasuje do żadnej z tych dwóch klasyfikacji - nie jest ani lękliwa, ani nie próbuje dominować, określiłabym jej charakter raczej jako radosną zgodność :D Jest bardzo rezolutnym psiakiem, usłuchanym, ale też ma swój charakterek i czasem pokaże, co potrafi... :D Tyle, że Ona ma 14 miesięcy, więc pewnie jej charakter jeszcze w pełni się nie ukształtował.[/QUOTE] bo psy nie dzielą się jedynie na dominujące i lękliwe, jest masa różnych osobowości, z których najgorszy jest w moim ( i nie tylko moim) odczuciu pies dominująco-lękliwy
  2. [quote name='Aysel']Moja sytuacja wcale nie była inna. Mialam psa z problemami gdy wzięłam drugą. Druga suka z kolei była podrośniętym szczeniakiem, miala pewne zachowania które należało wyeliminować - swoje przyzwyczajenia. Sporo osób które znam ze środowiska chihuahua kupuje jedną chi i dwa - trzy miesiące później słyszę że kupił kolejną. I radzą sobie, ich psy są socjalizowane, szkolone i nie drą się w niebogłosy jak człowieka nie ma w domu tylko zajmują się sobą. Wiele osób, z którymi się kontaktuję i ktore znam stwierdza, że lęk separacyjny u ich psa znacznie się zmniejszył lub ustąpił gdy dołączył kolejny psiak. Nie słyszałam natomiast, by się pogłębił, no ale może taka inf po prostu do mnie nie dotarła, nie wiem ;) Tak czy inaczej droga Marto, to że Ty twierdzisz, że to jest 'poroniony pomysł' to jest Twoje własne zdanie. Jeśli Ci ludzie decydują się na dwa psy naraz to chyba mają świadomość zwiększonej liczby obowiązków. Znam jak już mówiłam ludzi którzy biorą do hodowli po kilka szczeniaków jeden po drugim, czasem nawet biorą np. dwa szczeniaki z hodowli. Czy to jest złe? Zapewniają im to, co potrzeba, wychowują je, może nie szkolą ich w kierunku sportowego obedience czy innego, ale nie każdy chyba musi. Druga sprawa to to, że te szczeniaki nie będą jak mówiła autorka tematu psami duzych gabarytów. Ja bym się bała wychowania dwóch dogów niemieckich naraz czy psów podobnych im gabarytów (choć też są ludzie którzy sobie z tym radzą), ale z mniejszymi psami, choć to może śmierdzi mitem - jest jednak o wiele łatwiej. Pozwólmy ludziom decydować za siebie. aka_nina nie jest jakimś totalnym laikiem, trochę w psach chyba 'siedzi'. Siłą rzeczy posiadając psa nasze zycie podporządkowuje się delikatnie pod niego. Ale może niektórzy to akceptują po prostu? Może niektórzy chcą właśnie żeby w ich życiu była taka (zwana przez niektórych ;)) 'przeszkoda'... Ja nie lubię ludziom takiego wpierania swoich poglądów. Nie odbierz tego do siebie, bo w tym momencie to moje refleksje, nie na Twój temat absolutnie ;) ja po prostu jak czytam dogomanię, to czasem mam wrażenie, że niektórzy ludzie żyją w jakiejś bajce... Perfekcyjny dogomaniak to taki który siedzi w domu całymi dniami, albo pracuje 4-5 godzin (to ja też chcę taką pracę :)), a potem nawet nie jedząc obiadu pędzi z pieskiem na szkolenie. Oczywiście do 'pozytywnej' szkoły, ale takiej prawdziwie bezstresowej. Oczywiście piesek zgodnie z zaleceniami wychodzi na wielogodzinne spacery, z rana minimum 1,5 godz - jak wyjdziesz na pół godziny to jesteś złym człowiekiem - po południu to już w ogóle 2 godz, a wieczorem następne 2. Plus szkolenie w bezstresowej szkole. Dogomaniak ma przez tydzień temperaturę 39? Co z tego! Pies musi się wybiegać te 4-5 GODZIN dziennie inaczej jesteś zły, nawet jak jesteś obłożnie chory. Pies musi być tak perfekcyjnie wyszkolony, że zna najtrudniejsze z komend. Inaczej jest NIEWYCHOWANY ;) ... i tak dalej ;) To tylko takie moje przemyślenia. I absolutnie w tym momencie nie dotyczą one Ciebie Marto ;) Wręcz uważam, że w wielu kwestiach mamy podobne poglądy, z tym, że ja jestem zdania, że człowiek sam się musi okreslić - czy da radę czy nie.[/QUOTE] Doskonale rozumiem Twój punkt widzenia. Ja na przykład wykonuję wolny zawód, sama sobie reguluję godziny pracy, często biorę dużo roboty do domu. Nie zdecydowałabym się na psa gdybym wykonywała codziennie pracę przez 10 godzin, podobnie mój mąż- bo nie byłabym w stanie (i nie chciałabym) dostosowywać całego mojego życia pod psa, żeby rzeczywiście zapewnić mu odpowiednią socjalizację, wychowanie zeby nie generował potem problemów typu lęk separacyjny. Moja suczka mimo że jest mała i ma 6 miesięcy nie przejawiała ani gramu lęku separacyjnego dopóki nie byłam zmuszona przyjąć na ponad miesiąc pieska znajomej, która miała poważny wypadek i musiała spędzić miesiąc w szpitalu. Trafił do nas ten pies, notabene pies z lękiem separacyjnym. Nie minęły 2 tygodnie i do jego wycia dołączyła się moja suka. Do tego stopnia hałasowały (nie pomogła klatka) że sąsiedzi nasłali na mnie SM. Ja nie znam osobiście ani jednego przypadku, gdzie wychowywanie równocześnie dwóch szczeniąt w tym samym wieku przyniosło takie same, a nawet lepsze rezultaty jak wychowywanie pojedynczo każdego psa. Wręcz przeciwnie- u mnie znajomi tez stwierdzili, że dobrze by było wziąć drugiego psa bo ich pierwszy potrzebuje towarzystwa. Kupili więc drugiego szczeniaka, w tym samym wieku. I to jak się potem z nimi użerali to tylko oni wiedzą- bo wpadły na genialny pomysł stróżowania pod nieobecność ich właścicieli. Wystarczyło że ktos się przeszedł korytarzem, psy wpadały w amok- darły się przez kolejne 15 minut. Koniec końców jeden siedzi w klatce (ten z lękiem separacyjnym), drugi zamknięty jest w innym pokoju bo się nawzajem nakręcają.
  3. [quote name='Aysel']No to się odezwę. ;) Ja mam jako takie 'doświadczenie' z różnymi egzemplarzami swoich psów. Jakoś tak mi się trafiło, że mam i psa ze skłonnością do agresji wobec innych psów i psiaka totalnie zeschizowanego, jednak bojaźliwego - za to odważnego w grupie i psa (a dla sprecyzowania sukę) która w niewyjaśnionych dla mnie okolicznościach jest taką dziwną, bardzo zsocjalizowaną dominą, że potrafi być niemiła jedynie dla psów (nie wiem czy w ten sposób flirtuje czy co hahah ;)). Mam też psa który od małego był przyzwyczajany że ma być szczekaczem podwórkowym i gdy w końcu wzięłam się za jego wychowanie sprawiał ogromne problemy bo szczekał na wszystkich naokoło. Nie dało się go też puścić luzem - momentalnie łapał trop zwierzyny, bardzo silny ma instynkt łowiecki, choć jest mieszańcem. Utrudnieniem jest fakt, że pies nie jest już młody. Przez 4 miesiące wychowywałam tez i socjalizowałam szczeniaka mojej suki. Od zera tak na prawdę. Efekt jest taki, że pies w wieku 3,5 miesiąca biegał w klasie BABY wśród owczarków kaukaskich i bernardynów bez żadnych negatywnych reakcji, na ringu zachowywał się jak w domu - zero stresu, skoncentrowany - ludzie kręcili filmiki, bo byli w szoku, że mały szczeniak zachowuje się jak dorosly ułożony pies. W tym momencie jest dorosły i właścicielka twierdzi (a przynajmniej tak mówi ;)), że to pies o najlepszym charakterze i wychowaniu jakiego ma w swojej hodowli. A hodowlę ma sporą (bałam się o to jak się zaaklimatyzuje - bezproblemowo). I teraz co muszę powiedzieć (szykuje się długi monolog :D, ale może warto poczytać). Owszem, szkoliłam go - uczyłam czystości, podstawowych komend, ale nieporównywalnie więcej w jego wychowaniu dała obecność innych psów. A mogła przecież wpłynąć tez negatywnie, bo psy mam różne, skrajne w wielu kwestiach. Moje szkolenie dało dużo, ale dużo więcej dała nauka od malucha zachowań od innych psów. Dlatego zgodzę się - dobrze jest najpierw wychować jednego psa, a następnie gdy ten podrosnie - wziąć drugiego szczeniaka. Dobrze dla laika, dla kogoś kto pierwszy raz ma psa. Ale z drugiej strony nie zawsze jest tak ładnie i kolorowo, że psy się zaakceptują. Autorka tematu jak zrozumiałam miała już wcześniej psa/psy, wie jak wygląda ich wychowanie i byłaby w stanie zająć się obojgiem tak samo. Czy się da? Przy odpowiednich chęciach - pewnie, że tak. Wbrew pozorom da się szkolić równocześnie dwa psy. Teraz po moich psach zauważam, że większości zachowań nauczyły się nie w pojedynczych sesjach szkoleniowych (pojedynczo każdy pies) a właśnie w sesjach kiedy zabierałam je na łąkę, do lasu czy nad jezioro i obydwie ćwiczyły naraz. Nie wiem czy takie są jakieś moje jednostkowe spostrzeżenia, bo specem od szkoleń i wychowania nie jestem. Zauważyłam, że gdy jedna czegoś nie potrafiła - podpatrywała u drugiej. Mam psa z uszkodzonym mózgiem i móżdżkiem. Ona nie do końca wszystko szybko kojarzy, znacznie wolniej się uczy. Natomiast jeśli nauka przebiega z jej towarzyszką - łapie pewne kwestie znacznie szybciej. Uzupełniają się. Nie wiem czy to jest jakaś dodatkowa motywacja, trudno to wyjaśnić. Zresztą historia z moimi chiłkami też była taka, że na początku kupiłam suczkę nakolankową, która była bardzo bojaźliwa (najniżej w stadzie u hodowcy). Miała dodatkowo problemy zdrowotne. W pewnym momencie zachowywała się jak kot - upodabniała się do niego, bo tylko jego się nie 'obawiała'. Zamknęła się, inaczej nie da sie tego opisać. Oczywiscie była stale szkolona, trenowana, socjalizowana. Największym problemem była jej nieśmiałość i bojaźliwość którą nie za bardzo dało się 'przeskoczyć' (do dziś nie do końca to wyeliminowałyśmy). Zaryzykowałam biorąc kolejną sukę, 6 mczną, gdy Desi (ta pierwsza) miała niespełna rok. Czyli przez pewien moment miałam dwa psy z 'problemami'. Jedna miała braki w podstawowych komendach i nie garnęła się do nauki, za to ogólnie rzecz biorąc była zsocjalizowana z innymi psami, druga nadal była jednak bojaźliwa i bardzo trudna w socjalizacji, ale umiała wiele komend. Połączenie ich obu w szkoleniu w mojej opinii okazało się być słuszne. Dlaczego? Bo podpatrywały u siebie pewne zachowania. Desi po pewnym czasie stała się jednak odważniejsza, co prawda na początku tylko w 'grupie' znanych jej psów ale jest juz znacznie lepiej niż było. Nadal nad nią pracujemy, mimo, że ma już 4,5 roku... I nie wynika to z tego, że 'źle' się nią zajmujemy, tylko z jej charakteru, który nie jest latwy. Dodatkowy pies okazał się tu nie przeszkodą, a pomocą - minimalną, a jednak. Dlatego ja sądzę, że wszystko zależy od tego, czy psy będą ze sobą w jakiś sposób współpracować, także w trakcie szkolenia. U mnie się jakoś 'zgrały' i wyszło znacznie lepiej niż gdy Desi była sama. Obecność drugiej suki Eniji, jej przeciwieństwa, znacznie ułatwiła mi z nią pracę. Mimo, że obie przecież tej pracy wymagały. Jeśli jest czas i chęci to się da. Ludzie w hodowlach niekiedy mają 3 kilkumiesięczne szczeniaki naraz, pracują zawodowo i dają radę - ich psy są zsocjalizowane i może nie nadają się do startu w obedience, ale podstawowe komendy i posłuszeństwo mają opanowane. Inna sprawa, że dla niektórych ludzi wystarczą właśnie podstawowe komendy i posłuszeństwo u ich psa, nie muszą sportowo ich trenować ;) To też trzeba zrozumiec i zaakceptować. Masa ludzi sama trenuje własne psy. Pewnie, że lepiej pójść do trenera. Kłopot w tym, że często trenerzy wpadają w jakiś dziwny schemat, starają się każdego psa szkolić tymi samymi, jedynie słusznymi metodami, nie uwzględniając jego potrzeb osobniczych. I takie szkolenie potrafi narobić niestety często więcej złego niż dobrego. Przynajmniej takie jest moje wrażenie.[/QUOTE] Dalej nie rozumiem [U][B]po co[/B][/U] brać na raz dwa SZCZENIAKI w TYM SAMYM wieku. Dla mnie to proszenie się o kłopoty. Co z tego, że np Ty dałas rade (choć Twoja sytuacja jest inna, nie miałas od samego początku na raz dwóch szczeniąt do ogarnięcia), ja znam 3 takie przypadki i nie mogę powiedzieć, żeby rzeczywiście się w jakis sposób "opłaciło" wzięcie dwóch szczeniąt na raz. Nie rozumiem jaki jest sens dorzucania sobie "problemu" w postaci drugiego szczeniaka jeśli spokojnie można odchować najpierw jednego a potem spełnić marzenie o drugim. I w wychowywaniu tego drugiego ten pierwszy może bardzo pomóc. No ale to jestem JA- i JA bym dwóch szczeniąt nie brała mimo że mam doświadczenie w kwestiach wychowania. No ale może po prostu wynika to z tego, że nie dostosowuję całego życia pod psa i często wolę spędzić czas w inny sposób niż na spacerze w błocie z psem ;) jeśli ktoś jest w stanie psu poświęcić odpowiednią ilość czasu mimo swojej nieobecności 50 godzin w tygodniu to pewnie patrzy na to inaczej
  4. [quote name='Beatrx']przecież prawidłowa socjalizacja nie równa się chodzenie na szkolenie. już pomijam to, że można spokojnie zapisać się na zajęcia w soboty czy niedziele, tak żeby nie trzeba było iść na szkolenie po pracy.[/QUOTE] Skrót myślowy, nie uwazam żeby socjalizacja polegała jedynie na uczestniczeniu w szkoleniu. Podobnie jak nie polega na zapewnianiu psu kontaktu z róznymi sytuacjami jedynie w weekendy. Psy mają sie pojawić za 7 miesięcy- to jest październik. Zaczyna się robić zimno, nieprzyjemnie. Spacer zapewne rano, przed 7 gdy każdy sie spieszy, jest ciemno- idealne warunki na rozpoczęcie socjalizacji nie ma co. Kolejny dopiero koło 17- jak nie później bo w końcu życie nie opiera się wyłącznie na pracy i spacerach z psem. Trzeba mieć czas na zrobienie obiadu, ogarnięcie chaty (a będzie co do ogarniania przy dwójce szczeniaków). Co w sytuacji gdy jeden ze szczeniaków będzie wymagał zdecydowanie bardziej uwaznej socjalizacji? Oba będą zapoznawane tak samo z róznymi sytuacjami? A jeśli jeden będzie np. lękliwy i będzie wymagał stopniowania mu wrażeń, umiejętnego prowadzenia żeby nie wyrósł na psa z agresją lękową? Dla mnie pomysł idiotyczny, jak się bierze szczeniaka to trzeba mieć dla niego mase czasu żeby go odpowiednio zsocjalizować, wyrobić sobie z nim więź. Nie mówię tu o konieczności rzucenia pracy, uczelni czy co kto tam robi, ale branie dwójki szczeniaków równocześnie nie jest moim zdaniem dobrym pomysłem. Co innego wzięcie jednego choc ja bym nie brała gdyby codziennie poza weekendami nie było w domu nikogo przez 10 godzin (rozumiem że to już czas z dojazdem z pracy do domu tak?).
  5. [quote name='Culineo']nie będę tworzyć nowego wątku :D powiedzcie mi do czego to szczenię jest podobne :) ma 3 msc , wielkie łapy, bardzo szybko rośnie ( ok.4kg w 2,5 tyg) :) 3 tyg temu: teraz: :) Jak dla mnie ma coś z molosów. Trochę tosa inu w wersji mniej masywnej?
  6. [quote name='Aysel']TTB a Ty rozumiem jesteś z psem 24 h/ dobę nie pracujesz/nie uczysz się i jesteś idealnym właścicielem psa? To nie na tym rzecz polega żeby siedziec z psem calymi dniami. Tylko na tym, żeby zapewnić mu odpowiednią dawkę ruchu, zabawy, szkolenia i socjalizacji. [B]Psy we dwójkę, trójkę czy czwórkę są znacznie bardziej zajęte same sobą i zdecydowanie dłużej potrafią wytrzymać bez właściciela w mieszkaniu. [/B] Pomysł z kuwetą jest rozsądny i normalny jak się PRACUJE a nie siedzi całymi dniami w domu. Jak pies ma do niej dostęp to jest mu łatwiej i prościej, bo na bieżąco jest w stanie załatwić swoją potrzebę, a nie musi 'dusić' pęcherz przez 5-8 godzin. Ludzie PRACUJĄ/UCZĄ SIĘ i mają psy, koty i inne zwierzęta. Nie czyni ich to tragicznymi ich właścicielami. Ocenianie tego jak ktoś zajmuje się zwierzęciem wyłącznie na podstawie tego jak długo bywa poza domem jest z lekka dziwne. Można mieć własne zdanie ale trzeba najpierw je w jakiś sposób zweryfikować. Śmiem stwierdzić, że zdanie o kuwecie jest wytrzaśnięte z kosmosu, niczym niepotwierdzone, tak dla dogomaniackiej zasady ;)[/QUOTE] Co do kuwety- uważam że pomysł jak najbardziej OK. Ale branie dwóch szczeniaków na raz uważam za poroniony pomysł. Raz, że ciężej jest wychować dwójkę brzdąców tak żeby oba przede wszystkim w człowieku widziały "boga" i nie miały go głęboko w du.pie na spacerach czy nawet w domu, dwa- psy się nawzajem nakręcają. W momencie gdy jeden zacznie sprawiać jakieś problemy typu darcie mordy na osoby chodzące po klatce schodowej to bardzo prawdopodobne że drugi też zacznie to robić. A już najgorsze co można zrobić to brać dwa psy naraz licząc na to, że się zajmą same sobą i w związku z tym nie będą przeżywać nieobecności właściciela. W najgorszym przypadku mamy podwójny problem z lękiem separacyjnym- w dodatku każdy drugiego podkręca do głośniejszego wycia/siania spustoszenia w mieszkaniu. Nie wiem tez jakby miała przebiegać socjalizacja dwójki szczeniaków naraz, niezbyt to sobie wyobrażam żeby się ludziom chciało po 10 godzinach pracy lecieć jeszcze na zajęcia ze szkolenia (a zimą/jesienią już ciemno o tej porze i rzadko się zajęcia odbywają + ciemno gdy się wychodzi na poranny spacer). Jak dla mnie idealna recepta na wychowanie sobie dwójki rozwydrzonych niezsocjalizowanych sierściuchów. No chyba że wyprowadzacie się do domku a nie do mieszkania w bloku i w sumie to Wam wsio czy psy będą generowały problemy (choćby to wycie) czy nie bo i tak się sąsiedzi nie przyczepią ;) To oczywiście wersja która może być uznana za pesymistyczną, ale jak najbardziej jest realna. O wiele lepszym rozwiązaniem jest najpierw odchowanie jednego szczyla i gdy będziemy mieć już psa względnie ułożonego, zsocjalizowanego, posłusznego- brać kolejnego. Taki odchowany młody, ułożony pies to super materiał na "starszego brata/siostrę" dla szczeniaka.
  7. [quote name='Magdalena2309']Ja mimo wszystko uważam, że takie ogłaszanie się na portalach typu allegro wygląda mega nieprofesjonalnie. Ja np. już bym omijała takie ogłoszenia szerokim łukiem. Gdybym chciała kupić psa to szukałabym poprzez strony www. hodowli i to strony wyglądające i prowadzone profesjonalnie. Jak widzę byle jakie strony a niestety w internecie jest przewaga właśnie takich to od razu mnie odrzuca. Strona musi być porządna, profesjonalna, aktualizowana, bo jest wizytówką hodowcy. Uważam, że szanującemu się hodowcy, który ma renomę porządna strona www. w zupełności wystarczy.[/QUOTE] Jest masa hodowli które nie mają profesjonalnie zrobionych stron, a są na prawdę dobre jeśli chodzi o dbanie o psy, socjalizację szczeniąt, badania genetyczne itd.
  8. U mnie najbardziej się sprawdziło drzewko, do tego równolegle stosowałam metodę polegającą na lekkim szarpnięciu smyczą (raz/dwa razy+ głośne "źle!") i natychmiastowym jej poluźnieniu (bez przyciągania do siebie psa- musiałby ci ktoś pokazać, bo większość ludzi nie łapie o co chodzi- ja też podświadomie psa do nogi przyciagałam, a nie o to chodzi, w dodatku trzeba w odpowiednim momencie to wykonać, bo jednak większość ludzi reaguje za późno i guzik ta metoda da). Opanowałyśmy też komendę "do nogi"- pies musiał mnie okrążyć i znaleźć się przy lewej nodze i usiąść. Tą komendę też wykorzystywałam gdy się za bardzo nakręcał i wszystko wskazywało na to że zaraz napnie smycz. My akurat ćwiczyliśmy tylko na szelkach. Teraz chodzi na luźnej i w ogóle jej nie napina, a ma 6 miesięcy :)
  9. A do takich wymagań i warunków: 1. Dom jednorodzinny, średnich rozmiarów ogród, wieś, obok las, łąki, morze 2. [B]Pies dużych rozmiarów[/B] 3. Przebywałby głównie na dworze (miałby tam ustawioną budę), ale miałby też wstęp do domu 4. Rasa stosunkowo zdrowa jak na psy duże/olbrzymie 5. Pielęgnacja może być dość wymagająca (ale nie więcej niż szczotkowanie raz w tygodniu + okazjonalnie fryzjer) 6. Teraz najważniejsze:[B] w domu są dzieci, maluchy[/B]- wymagana rasa uchodząca za spokojną i opanowaną 7. Niekoniecznie rasa stróżująca-jak sobie szczeknie kilka razy to nie zaszkodzi, ale żaden furiat co będzie próbował przejąć rządy na podwórku i wygryzie właściciela w kwestii uznawania kogo może wpuścić a kogo nie ;) 8. W domu jest już inny pies- suczka rasy cavalier, bardzo miła psinka 9. Właściciele mają jakieś doświadczenie, nie byłby to ich pierwszy pies, chcą brać udział w zajęciach szkoleniowych z młodym pieskiem żeby mocno zadbać o socjal 10. Oczekiwania co do psa- opanowany, raczej spokojny (oczywiście po szalonych latach młodości ;)), przyjazny/obojętny w stosunku do obcych psów, niezbyt nakręcający się, raczej typ psa-filozofa, który chętnie się wybierze na długi spacer, popływa sobie w morzu i nie będzie chciał zjeść dzieci ;)
  10. kot już jest :D co prawda nie MC ale scotish fold czy jak to sie tam pisze- ten z oklapnietymi uszkami
  11. A co byście doradzili w tym przypadku: a) rasa mała rozmiarowo (do 10-12 kg) b) raczej zdrowa c) pielęgnacja może być wymagająca (ale najlepiej rasa, która można po prostu w razie czego opitolić raz na jakiś czas)- najlepiej rasa mało liniejąca d) niepobudliwa e) nadająca się do wychowanych dzieci (ale weźcie poprawkę na to że dzieci biegają, piszczą- niektóre psy, zwłaszcza te pobudliwe mogą się niepotrzebnie nakręcać) f) wymagająca przeciętnej ilości ruchu g) własciciele mają doświadczenie w wychowywaniu psów h) przyjazna ludziom i innym zwierzętom wiadomo- pudel :evil_lol: ale oprócz niego?
  12. [quote name='Klaudia M.']Kot w końcu się schował, wbiegł za ogrodzenie. A ja w między czasie cały czas do niej mówiłam (krzyczałam żeby nie tykała kotka, bo to i tamto) ;) Póki co chodzi w kagańcu albo na smyczy, nie jestem w stanie opanowac jej popędu.[/QUOTE] Nie Ty jedna masz ten problem :D
  13. [quote name='Klaudia M.']Moja suczka na widok kota cała się trzęsie, kilka miesięcy temu zaatakowała moją kotkę tj. o mało ją nie rozszarpała z innym psem. Dostała za to po pupie, ale nadal czuje pociąg do kotów. Ostatnio uciekła mi na spacerze i gdy ją odnalazłam stała jak wryta i trzęsła się bo widziała kota stojącego w połowie drogi do mnie. Czy to jest strach czy może agresja która w niej tak narasta że aż się trzęsie. Czy to możliwe?[/QUOTE] Nie wiem jak to wyglada, ale ja bym obstawiala silna ekscytacje, na pewno odrzuciła strach. Czekala pewnie na reakcje kota, jakby zaczal zwiewac to by go zaczela gonic. Do bólu ćwicz przywolanie awaryjne
  14. Nie no oczywiście że się zgadzam, że akurat wielkość mieszkania nie ma znaczenia gdy się ma psa, no oczywiście z pewnymi wyjątkami jeśli chodzi o rasy ;) grunt to zapewnić odpowiednią opiekę, wybiegać psa, znaleźć mu zajęcie i tyle. Mi chodzi jedynie o uwzględnienie pewnych problemów, które pojawiają się przy większym psie, a które w przypadku małych nie występują jak choćby wspomniana narkoza, nagła choroba, problemy ze stawami. Nie wiem jak pachnie akita, wiem że gubi tone wiecej klakow niz york :D coś za cośjak zwykle :)
  15. [quote name='Czekunia']Mam dwa średnie psy, bo wyżły i myślę, że w powyższej kwestii bardzo byś się zdziwiła;). Moje mieszkanie ma jakieś 50m2, ale jest czystsze niż niejedno niezapsione. Ostatnio odwiedziła mnie osoba, która miłością do psów nie pała, ale sama z wielkim zdziwieniem przyznała, że w ogóle nie czuć psami. Także nie oceniaj z góry, bo często nie jest to zgodne z prawda.[/QUOTE] To co mówię jest oparte na moich doświadczeniach. Na 10 znajomych posiadających w bloku psy dużych rozmiarów u każdego czuć było psem. Zapach może nie pochodził od samego psa,bo zwierzaki zadbane, ale np. od legowiska, dywanu na którym często pies się kładł itd. Kogo ja oceniłam z góry? Moim zdaniem w takich mieszkaniach czuć psem i tyle. Może jak trafię na mieszkanie kogoś kto potrafi magicznie sprawić, że nie czuć psiego lokatora to zmienię zdanie. Póki co mam jakie mam. Śmierdzi też w mieszkaniach niezapsionych, przecież nigdzie nie napisałam, że jak ktoś ma psa dużej rasy w bloku to jest syfiarzem, a u tego kto nie ma roznosi się zapach fiołków :roll: Jak ktoś chce mieć dużego psa w bloku to niech ma, JA bym mieć nie chciała.
  16. [quote name='Marta__']Witam, rok temu przygarneliśmy ze schroniska owaczarka niemieckiego,ma ok.3 lata.Na początku było ciężko bo pies zmieniał się co jakiś czas o 180 stopni. Raz radosny, a po chwili kulił się i sikał ze strachu na samo zawołanie go.Teraz już jest super,stał się ufny i radosny, jednak zaczął szczekać pod naszą nieobecność. W domu jest sam ok.6-7h. Sąsiedzi bardzo się skarżą. Gdy jestem z nim w domu to nie szczeka,tylko czasami i chwilkę jak ktoś jest na naszym piętrze-ale to normalne.Włączaliśmy mu radio, kupowaliśmy zabawki,kości...nie żegnaliśmy się z nim,nie witaliśmy.Walczymy z tym już od około 2 miesięcy.Ostatnio pewien weterynarz poradził nam przygarnięcie jakiejś miejszej suczki dla towarzystwa. Jak myślicie czy to pomaga w praktyce? Pozdrawiam[/QUOTE] Niektorym pomaga inni maja 2 razy gorzej bo drugi pies dolacza sie do wycia. Albo oba znajduja sobie rozrywke w postaci oszczekiwania drzwi gdy ktos chodzi po klatce. O wiele lepsze rezultaty daje trening z klatką
  17. [quote name='sisi910531']dziękuje :) tez wolałabym żeby pobyła z mamą chociaz do 8 tyg , bo niestety reszta malcow jest juz wydawana w ten weekend ;/ czyli beda miały po 6 i pół tygodnia :( jak dla mnie to uwazam ze troche za wczesnie..[/QUOTE] To bierz sie od razu za porzadny socjal suczki, zeby nie wyrosla z niej lekliwa/czy lekliwo-agresywna panna ;)
  18. [quote name='Amber']Ja tam nie widzę większej różnicy... W domu z ogrodem trzeba odkurzać codziennie pomieszczenia gdzie pies przebywa, tak samo jak mieszkanie w przypadku dużego psa. Mieszkałam z 3 psami na 38m2 i było spoko :lol:[/QUOTE] [quote name='Kateczka']ja mam dwie akity i trzy koty na 50m2 :smile: a czasem to i kilka maluchow kocich do adopcji :P problem jest tylko kiedy psiska niewyszalane i wariują w domu ...na szczęście nie za czesto :P młoda ma juz z 17 kg wiec mam co tachac na pierwsze pietro majać w drugiej ręce 40kg :P ale z windy nie korzystamy :smile: i akurat York śmierdzi bardziej niz mój duży pies :P mimo, że ten pierwszy jest mniejszy ;-)[/QUOTE] Co kto woli ;) Ja mam porównanie jeśli chodzi o brudzenie i psi zapach bo mam sporo zapsionych znajomych i szczerze mówiąc [U]mi[/U] by przeszkadzało gdybym miała w bloku psa dużej rasy. Nie spotkałam jeszcze takiego co by go było czuć psem mniej niż yorka czy inne maleństwo. Wręcz powiedziałabym że gdy wchodzi się do mieszkania osoby mającej dużego psa na wejściu już czuć, że w domu jest pies, natomiast gdy odwiedzi się kogoś kto ma małego psa to dowiaduje sie o nim dopiero gdy sie pojawi. Przynajmniej ja tak mam :razz:
  19. [quote name='Amber']Haha nie wyobrażasz sobie jak duży pies syfi w domu z ogrodem ;). Mam dobermana. Na co dzień mieszkam w bloku, ale czasem też odwiedzam dom z ogrodem... Po 5 min. podłoga jest cała w piachu i ziemi. Co jest logiczne, bo pies wchodzi i wychodzi cały czas... W bloku szczególnie po schodach pies ma czas, żeby strzepać trochę brudu z łap przed wejściem do mieszkania. Tak więc ten argument jest zupełnie nie trafiony.[/QUOTE] Dlatego u mnie w domu pies nie miałby wstępu do wielu pomieszczeń. W bloku gdybym mu tak wygrodzila to nie byloby dla niego miejsca. Psu zawsze towarzyszy wiekszy lub mniejszy syf, taki urok posiadania zwierzaka. Niemniej większy pies to dla mnie większy syf i dlatego w zyciu bym sie nie zdecydowala na duzego psa w obecnej sytuacji mieszkaniowej. Wiem ile syfu znosi pies w domu z ogrodem bo w takowym sie wychowywalam ;) i moja suka nie mogla sobie wlazic do nas na pietro, zostawal jej parter bez kuchni i lazienki.
  20. [quote name='omry'][B]maartaa_89[/B], chodzi o to, że to psu jest obojętne. A czy Ty się na to piszesz, czy nie, to już Twoja sprawa :razz:[/QUOTE] A ktoś napisał, że nie jest to psu obojętne? Zauważyłam jedynie tekst o tym ze lepszym wyborem do mieszkania jest york niz owczarek. Ja sie z tym zgadzam z wymienionych juz przeze mnie powodów. Nie uważam, że jak taki pies mieszka w bloku to dzieje mu się krzywda. Choć mam wątpliwości co do szczęścia podhalana mojej sąsiadki, no ale jej wybór, mam wrażenie że już szczęśliwszy jest podhalan mojej ciotki, który ma do pilnowania kilku hektarową działkę, wolny wstęp do domu i codzienne długie spacery. Sporo zależy od rasy, są psy wybitnie stróżujące i moim zdaniem wciskanie na siłę takiego psa do bloku mija sie z celem, zwłaszcza że z tego co widzę to właściciele tych psów niewiele się różnią od włascicieli małych wypierdków- ta sama długość spacerów (czyli max godzina dziennie), zawsze na smyczy. Nic dziwnego że same agresywne owczarki u mnie widuję.
  21. Ja też sobie nie wyobrażam mieć w bloku psa dużej/olbrzymiej rasy. A raczej zebym ja miala miec, bo inni to niech sobie trzymaja co chca dopoki nie jest to uciazliwe dla reszty mieszkancow. Nie mam windy, a co gdyby pies zachorował i trzeba by go było znosic na rekach na spacery? Nie mowiac juz o noszeniu w okresie wzrostu. Malego po spacerze w jesienna pluche po prostu wrzucisz do wanny i opluczesz, z duzym jest wiecej zachodu pod tym względem, a pozwolenie psu na wyschniecie i wykruszenie brudu mnie nie przekonuje. Lezenie dla duzego psa zajmuje duzo miejsca, ja nie wiem gdzie bym je miala wcisnac, a gdyby konieczny okazal sie zakup klatki? Nie wyobrazam sobie postawienia u mnie tego żelastwa, zwlaszcza ze tak duza klatka zmiescilaby sie w sypialni zagracajac nam kompletnie przestrzeń. Nie mowiac juz o tym ze jej wartosc stylistyczna jest zerowa dla mnie, paskudztwo to straszne choć przydatne, a ja przywiązuję duża wage do wygladu miejsca w ktorym mieszkam. Poza tym dużym psem mocniej czuć, wala się wiecej klakow chyba ze rasa nieliniejaca. Ja mam skłonności pedantyczne, więc na pewno nie miałabym u siebie w mieszkaniu psa rasy dużej, do tego mocno liniejącej, śliniacej sie czy wydzielającej bardzo intensywny psi zapach. Co innego gdybym miala domek za miastem, z ogrodem, pies mialby wstep do domu ale z pominieciem sypialni i lazienki.
  22. [quote name='MarlenaZG']Witam, z moim byłym chłopakiem adoptowaliśmy psa. Nie mieszkamy już ze sobą więc pies jest raz u mnie raz u niego. Jest to młoda suczka, dogaduję się z moim drugim psem i z psem w drugim domu również. Plusem jest to że mieszkamy blisko siebie(3minuty drogi). Chciałabym otrzymać od was obiektywne opinie co do tego czy waszym zdaniem pies przez to głupieje. Jeden tydzień jest w jednym domu, kolejny w drugim. Dobrze się czuje i tu i tu, wszyscy ją uwielbiamy i dbamy o nią więc nie chcemy żeby to zmienianie co jakiś czas miejsca na nią źle wpłynęło. Będę wdzięczna za odpowiedzi, pozdrawiam:)[/QUOTE] Wszystko zalezy od psa. Są takie, które silnie potrzebują stabilności, okreslonych zasad i ich przestrzegania, są takie które wszedzie czuja sie dobrze i nie sprawiaja problemow. Niemniej mówi sie ze pies powinien miec jedno stale miejsce, terazz moze jest OK, ale za rok czy za dwa lata moga sie pojawic problemy.
  23. Skoro suczka jest pod nadzorem weterynarza to co masz robić więcej? Suczkę należy obserwować, weterynarz powinien stwierdzić czy jest sens powtarzać odrobaczanie czy nie. Dobrze by było, gdyby suczka pobyła z rodzeństwem i mamą jeszcze z 2 tygodnie, wyjdzie jej to tylko na dobre :)
  24. [quote name='Karolajna123']co sądzicie o chihuahua, york ?[/QUOTE] Że to dwie zupełnie różne rasy. Mają natomiast wspólną cechę: zakup tylko u bardzo dobrego hodowcy, bo są popularne i mają zrytą psychę często. Tyle, że u takiego małego psa rzucanie się na wszystko, lękliwość czy jakieś odchyły na tle psychicznym wyglądają dla większości ludzi "śmiesznie" i rozmnażane są psy które w życiu nie powinny mieć potomstwa. Nie mówiąc już o badaniach genetycznych obu ras, bo tych zwłaszcza u yorków raczej nie uświadczysz w większości hodowli :shake:
  25. [quote name='Arabiya']Witam wszystkich, Wiem, że post jest podobny do innych ale zależy mi na tym aby uzyskać indywidualną odpowiedź. 20 listopada wprowadziłam się do nowego mieszkania (w bloku), dodam, że mieszkanie nabyłam drogą kupna. Razem ze mną przeprowadziły się moje dwie pociechy, które mają dwa lata i są dość żywiołowe przy jednoczesnym dobrym ułożeniu. W poniedziałek tj 21 list. po powrocie z pracy miałam uprzejmą karteczkę na drzwiach, że psy szczekały, że mam je uciszyć bo sąsiedzi wezwą "odpowiednie" władze. Tak się tym przejęłam, że wzięłam dzień wolny i szukałam rozwiązania....a więc: kupiłam tabletki uspokajające, kupiłam mnóstwo kości, ćwiczę z chłopakami regularnie zgodnie z radami behawiorysty, kupiłam antyszczekacz, przesunęłam ich kojec, zasłoniłam i zamknęłam okna, przed wyjściem z pracy długo biegamy i poświęcam im sporo czasu... mimo to za dwa tygodnie była kolejna uprzejma kartka... Aha i jeszcze sama napisałam list do sąsiadów który umieściłam na drzwiach do klatki (swoją drogą za tydzień ktoś mi go powiesił na drzwiach). Powiedzcie mi co mam robić, kończą mi się pomysły a w szczególności kasa...nie wiem co mogą mi zrobić sąsiedzi ale pewne jest, że psy nie szczekają cały dzień tylko jak ktoś przechodzi (a robią to głośno), blok jest nowy i ma cienkie ściany...słyszę każdy odgłos w bloku i też mnie to drażni ale jestem wyrozumiała... Nagrywam psy na dyktafon i widzę, że to nie jest szczekanie bez sensu. Proszę o rady co robić :(((( Boję się wracać do domu bo nie wiem co zastanę :([/QUOTE] No i co z tego, że wezwą odpowiednie władze? Władze przyjadą, Ty przeprosisz, psy nie drą się non stop w końcu. Mandatu też Ci nie wpiszą od razu, a jak będą chcieli to powiedz ze nie przyjmiesz bo niby na jakiej podstawie? To sąsiedzi powinni wykazać,że psy spędzają cały dzien na darciu się, a z tego co piszesz wynika, że tak nie jest. Co innego gdyby to była cisza nocna albo rzeczywiście uporczywe szczekanie z uwagi na lęk separacyjny. Jak szybko psy się uspokajają po takim "wybuchu"? Myślałaś odizolowaniu ich od drzwi? Może gdyby nie miały możliwości siedzenia przy drzwiach to by się nie darły? Może osobne kennel klatki dla każdego?
×
×
  • Create New...