-
Posts
2605 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by irenas
-
Dziś rano otworzyłam drzwi na taras i ... zapachniało jesienią! Już. Strasznie szybko to nasze króciutkie lato mija. Nie to, żeby w jesieni, zwłaszcza na początku, było coś złego, ale jednak... Co prawda wcale nie chciałabym żyć w kraju, gdzie wiecznie panuje jedna pora roku. Nawet ta najładniejsza. Co za nuda to musi być! Aczkolwiek niedroga nuda, bo nie trzeba wydawać na ogrzewanie i ciepłe ciuchy, ale zawsze nuda.
-
-
Goście właśnie pojechali. Psotka odzyskała pogodę ducha. Bardzo podobała się mojemu kuzynowi, który zalecał się do niej wytrwale, chcąc ja przekonać do siebie. Podejrzewam, że gdyby nie był niepełnosprawny i nie mieszkał na czwartym piętrze bez windy, to by mi ją zabrał. Ona to jakimś dziesiątym zmysłem wyczuwała. Dziś rano, kiedy wyjeżdżali przez bramę, profilaktycznie schowała się za mnie i wyszła dopiero, kiedy brama się zamknęła, a auto zniknęło za zakrętem. Potem skakała wokół mnie, jakby chciała podziękować, że jej nie wydałam i uspokoiła się dopiero wtedy, kiedy ją przytuliłam i powiedziałam, że jest moją kochaną Psotką. Psiak imają zdecydowanie bardziej skomplikowaną psychikę niż się ludziom wydaje.
-
Dawno mnie nie było, bo mam gości, którzy mieszkają w pokoju z komputerem. Tak więc pozwolę sobie wrócić do łąk i koszenia - oczywiście, że łąki nad Narwią koszą, bo - jak rozumiem - siano służy do karmienia zwierząt.A chwasty przystosowują się do narzuconego im rytmu: obserwuję z zachwytem, że przetacznik kłosowy (veronica spicata - moja ukochana nazwa łacińska!) przed koszeniem jest rośliną kwitnącą o wysokości mniej więcej 50 cm, a po koszeniu zakwita gdy osiągnie tych centymetrów ledwie 20! I na łące pojawiają się miniatury. Równie śliczne jak te pierwsze. Oraz inne rośliny które wyraźnie czekają na skoszenie trawy, żeby zakwitnąć. Swiat jest naprawdę fascynujący!
-
~Śliczna Majeczka, ZOSTAJE W NASZEJ RODZINIE :)
irenas replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Otóż to! -
~Śliczna Majeczka, ZOSTAJE W NASZEJ RODZINIE :)
irenas replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Ale czasami trafia się bezdomniak, który wygląda na bardzo zadowolonego ze swojego stanu. Wczoraj takiego spotkałam. Przyszedł za jakimś panem z małym pieskiem pod sklep mięsno-piekarniczo-cukierniczy (tak, tak jest taki w Różanie, choć mnie to połączenie wydaje się co najmniej dziwne), wyraźnie nie pierwszy raz, coś tam podjadał na parkingu (pracownice sklepów często coś takim bezpańskim zwierzakom podrzucają). Chciałam mu dać jedną z kostek kupionych dla mojej gadziny, ale spojrzał na mnie tylko wyniośle, machnął krótkim ogonem i niezwykle dziarsko, z podniesionym tymże i uszami na sztorc pobiegł w sobie tylko znanym kierunku, jakby miał coś ważnego do załatwienia. Nie był zabiedzony, ani brudny, nawet myślałam, że pan z małym pieskiem jest i jego opiekunem, ale powiedział mi, że to bezdomniak. Nie wiem, jak sobie radzi zimą, ale teraz w ogóle nie potrzebował żadnej pomocy. Był pewny siebie, spokojny i zadowolony, wolny i swobodny. No ale to pierwszy taki, którego w całym swoim życiu spotkałam. A świat zmierza do końca, o ile mi wiadomo. Przynajmniej świat każdego z nas. -
Przeczytałam ciekawy artykuł: http://innpoland.pl/135511,slusznie-klniesz-na-kosiarzy-koszenie-trawy-szkodzi-i-nie-ma-wiekszego-sensu?sgnt. To balsam na moje serce, ponieważ nie znoszę kosić trawy. A na nieskoszonych łąkach w tym roku po prostu szaleństwo kwiatów. Pamiętam kiedyś, dawno, dawno temu jak pewien Belg zazdrościł nam... chwastów! U nich podobno całkowicie je wypleniono z przestrzeni publicznej, co nie wyszło im na dobre. Myślę, że mój dawny sąsiad byłby bardzo niezadowolony, bo on z kolei uwielbia to robić i kosi co najmniej dwa razy na tydzień. Chwastów zero, angielski trawnik i te rzeczy. A tu się okazuje, że to nikomu nie służy!
-
Kolejna stówka dla Dżetty poszła. Życzę jej dużo zdrowia i radości, żeby już nigdy nie było jej źle.
-
Tak! Niedziela 13 sierpnia. A co o tym sądzą inni?
-
~Śliczna Majeczka, ZOSTAJE W NASZEJ RODZINIE :)
irenas replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Na pewno są, ale sama siebie katujesz. Nie zawsze trzeba być racjonalną do bólu. No, ale koniec końców to Twoja decyzja. Amen. -
~Śliczna Majeczka, ZOSTAJE W NASZEJ RODZINIE :)
irenas replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Oj, Malagos.... -
No, jak powiedziałam się dostosuję. Jako osoba, która ma wieczność przed sobą, dysponuję oceanem czasu (oprócz 2 sierpnia, zaznaczam!). Chyba żebym całkowicie rozmiękła od tego deszczu, wtedy będziecie musieli przyjechać i zebrać mnie łyżeczką od herbaty. Korki w Pułtusku można ominąć, jadąc przez Nasielsk (spytajcie Mazowszanki to Wam dokładnie wyjaśni, bo to od Niej właśnie wiem o tej trasie), a poza tym, jeśli umówimy się w środku długiego weekendu, a nie na początku, czy końcu, nie powinno być aż tak źle. Na pewno nie można jechać w piątek, bo wariacyi można dostać!!!
-
~Śliczna Majeczka, ZOSTAJE W NASZEJ RODZINIE :)
irenas replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Kupuj Waśćka, wesprę, jak się zobaczymy i na pewno nie ja jedna. -
Noo, drożdżowe chałeczki pieczone na patyku! - dla czegoś takiego ja na pewno nie mogę być konkurencją! To ja też chcę do Ciebie, Malagosku. Termin mi odpowiada w zasadzie każdy oprócz 2 sierpnia. Dostosuję się. Czekam więc na wiadomość kiedy i jak mam się dołożyć do uczty? Może jakaś surówka?
-
No i co z suniusią czarnusią Lusią? Zaadoptowała się do końca w nowym domu?
-
No, skorośmy młódki to do roboty. Telepatia jednak istnieje, mnie też od kilku dni chodzi po głowie jakieś ognisko, albo inny spęd znajomych. U mnie, między dołami wykopanymi przez Jukę i Psotkę, nadal czeka drewno ułożone w stosik, które miało witać wiosnę. To teraz może uczcić środek lata. Dziewczyny (i chłopcy, nie bądźmy rasistkami!) z Warszawy i z każdego innego miejsca na świecie będą bardzo mile widziane/ni. A jeśli jest propozycja w innym miejscu, tyż piknie, z chęcią się wybiorę i dołączę do świętowania.
-
Widzisz Grażynko, po prostu jesteśmy na innym etapie rozwoju i tyle! Kos znowu dziś przyleciał i coś musiał znaleźć bo dość długo buszował w krzakach. Nawet Psotka go specjalnie nie speszyła. W Dyszobabie tylko lało, coś tam burknęło raz czy dwa razy, ale nie było iluminacji. Taka burza się nie liczy. Ja byłam deszczowi bardzo wdzięczna za podlanie ogródka. No i powietrze jakieś takie bardziej oddychalne się zrobiło. Tych kilka ostatnich dni jest tak jakby ktoś całe powietrze wyssał i nic nie zostawił w zamian. Po prostu nie ma czym oddychać. A może to po prostu dolegliwość zwana SKS? Z innej beczki. Byłam dziś w Ostrołęce. Dla tych, którzy nigdy nie jechali tą drogą: wije się jak wąż, raz w dół, raz pod górkę. Tak że niemal cały czas jest podwójna ciągła. Dla tych co nie prowadzą = bezwzględny zakaz wyprzedzania. Tir jadący za mną oczywiście musiał mnie wyprzedzić, bo na tych zakrętach jechałam tylko 90 km/godz. Zrobił to na ostrym wirażu, w połowie wyprzedzania na przeciwnym pasie pojawiła się kawalkada samochodów, cudem nie doszło do zderzenia czołowego. Co mają w głowie faceci, którzy robią takie rzeczy? Zwykłam mawiać, że trzy komórki, do tego wyłącznie płciowe, ale w tym wypadku nawet tego nie jestem pewna.
-
No nie był bardzo szczęśliwy. Mam inne, wzbudzające mniejsze kontrowersje przygody "odzwierzęce": 1. Wczoraj "nawiedził" mnie kos. Byłam zdziwiona, bo sfrunął na trawnik w ogródku, psy akurat były za domem, ale ich obecność jest tak oczywista, że odwaga ptaszka mnie zdziwiła. Kos złożył mi wizytę w bardzo konkretnym celu: obżarł mi borówkę amerykańską z wszystkich dojrzałych owoców! Zostawił mi same jeszcze zielone. Cwana gapa. Dziś znowu przyleciał, tak samo usiadł na trawniku, poglądał na mnie bystrze, po czym podfrunął do krzaczka, po to tylko, żeby stwierdzić, że od wczoraj nic jeszcze nie zdążyło dojrzeć. I odleciał. Pewno wróci za jakiś czas, kiedy będzie co zjeść. 2. Dziś na spacerze Juka nagle usiłowała wspiąć się na drzewo, stojące za płotem jakiegoś ogródka. Patrzę, a na gałęzi siedzi wiewiórka i trzyma w pyszczku... małą wiewióreczkę! Czym prędzej przegoniłam psie towarzycho, bo wiewiórcza mamusia była strasznie zaniepokojona. Na szczęście zainteresowanie Juki szybko przeniosło się na krowę, którą usiłowała zaprosić do zabawy. Kiedy krowa podniosła głowę, Juka troszkę się przestraszyła i podbiegła do niej od "bezpieczniejszej" strony czyli... od tyłu. Bardzo była zdziwiona, że podniosłam wrzask. I takie mamy przygody w tej ślicznej Dyszobabie.
-
~Śliczna Majeczka, ZOSTAJE W NASZEJ RODZINIE :)
irenas replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Malagosie, jak zdrowie? Już wszystko dobrze? -
Wczoraj zupełnie niechcący uratowałam życie jednego leszcza. Sporego, do tego! Otóż wdałam się w rozmowę z sympatycznym wędkarzem rodem z Różana, mieszkającym w Warszawie. Rozmawialiśmy o wszystkim, dość długo, a kij się moczył w wodzie. W pewnym momencie ryba chwyciła haczyk, wędkarz ją wyciągnął, a ja go zaczęłam pytać, co z nią zrobi, czy ją od razu zabije, czy pozwoli jej się dusić na powietrzu. Okazało się, że obok ma zainstalowaną siatkę w wodzie, w której przechowuje złapane ryby, zanim pozbawi je życia. Czyli jest dość ludziki pan. Moje pytania tak go zdekoncentrowały, że nie trafił biednym leszczem do siatki. Mądra ryba skorzystała z okazji i dała nogę (no to taka licentia poetica!). I dobrze! Wcale nie jestem pewna, czy po wyjęciu tej siatki z wody nie pozwala rybom się udusić.
-
Ja też, tym bardziej, że robienie tych mat sprawia mi dużą przyjemność. Popytaj może wśród swoich znajomych, jeśli znajdziesz chętnych, będę je robiła dalej, a dług Dżetty dalej będzie się zmniejszał. Miłego dnia życzę Irena
-
Juka i Psotka podarły wczoraj paczkę z mydlarni 4 szpaki (zobaczcie, mają bardzo fajne mydło do mycia włosów, po którym moje przestały wypadać), przeznaczoną zresztą na prezent dla mojej "angielskiej" siostry. Kurier, nie pytając o zdanie, nie dzwoniąc, ani nie ujawniając się w żaden inny sposób, położył ją na psiej budzie i już. Kiedyś go o to prosiłam, ale to było wtedy, gdy przyjechał, a ja byłam na spacerze z psami. A on to potraktował jako constans! Dwa dni wcześniej zostawił tam bardzo kosztowny przedmiot. A skoro on sięga do budy zza płota, każdy może. Co to się porobiło z tym DPD? Kiedyś to była naprawdę dobra firma.
-
Słusznie i naukowo! Jedno panisko dla psa, drugie dla suki. Tak powinno być. A co do maty - skoro sprawdza się jako leże - tyż piknie! Dostałam zdjęcie, że kot zaanektował ją na posłanie. Ciekawe, czy pies w końcu odzyska swoją zabawkę. Chętne na maty. Będzie kolejna stówka dla Dżetty.
-
Malagosku, ja też przytulam i współczuję. Potwierdziło się, że nieszczęścia chodzą stadami. Ale teraz może być już tylko lepiej. Na łące między drogą na Ostrołękę a Dyszobabą ktoś zebrał przejrzałe już maślaki i rzucił je na kupę. Nie wygląda to apetycznie i znaczy, że więcej maślaków tam nie będzie. Nie lepiej było je zostawić dla ślimaków? Tylko pytam. Krysiu bardzo mi będzie miło Was widzieć! Będę w domu i zapraszam z całego serca. Pokażę Ci tę nowinę roku, o której ci mówiłam (mamy swoje tajemnice, a co?!)
-
Znalazły, czyli czekajcie na kolejną stówkę.