Jump to content
Dogomania

irenas

Members
  • Posts

    2605
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by irenas

  1. Może to są odmiany tego samego gatunku? Ciekawa jestem jak się będzie dalej rozwijał.
  2. Co tam panie u Majeczki?
  3. Muszę odszczekać wszystko złe, co powiedziałam na temat jabłonki. Nie zmarzła i kwitnie jak szalona: .picasa.ini
  4. Znowu stoczyłam walkę o miejsce na łóżku. Tym razem przegraną, cała jestem połamana. Ale zimą dodatkowe źródło ciepła jest nieocenione nawet za cenę lekkiego przykurczu w nogach. Grażynko, na szczęście my znamy całe masy babsztyli, które są dobrymi ludźmi i tak trzymać. Na pozostałe nie należy zwracać uwagi. Niech się kitwaszą we własnym sosie!
  5. Przyjrzałam się mojemu. Już jest prawie zielony, a na początku był cały brązowo miedziany. Poza tym teraz jest przysypany betonowym pyłem z kostki brukowej, którą zatrudniony przez myśliwego brukarz ciął pod samym moim płotem. Musiałam zrobić raban, żeby przyszło mu do głowy, że może to niedobre miejsce. Ale zdążył już zapylić mi cały dom i ogródek. Nie mówiąc już o tym, że trwało to do 22.30. W wiecie jaki to jest wizg, kiedy piłuje się beton. Nie wiem, czy grujecznik pachniał czy nie, bo zapomniałam sprawdzić! Ot, skleroza.
  6. Nie brązowi?
  7. Nawet nie wiesz jak dobrze Cię rozumiem! Dziś w nocy spędziłam pewien czas usiłując zepchnąć Jukę na bok, właśnie żebym mogła wyprostować nogi. Ona najchętniej kładzie się w poprzek (jak wszystkie zresztą znane mi psy. Czy ktoś zna psychologiczne wyjaśnienie tego zjawiska?), co skuteczni zmusza mnie do spania z podkulonymi nogami, czyli kończy się bólem wyżej wymienionych. Ale ja się przestałam szczypać, odpycham ją na bok, chociaż czasami wymaga to sporej siły - w końcu z Juki można by lekko wykroić z 10 Majuś. Dziś skończyło się to całkowitym sukcesem. Kiedy się obudziłam, Juka leżała obok mnie wyciągnięta na całą swoją dość imponującą długość, a nie w poprzek łóżka. Mam nadzieję, że dojdziemy do takiego stanu, kiedy w ogóle nie będę musiała walczyć o przestrzeń życiową.
  8. Dobry pomysł z tym deptaniem! Też mam obawy o całość pralki. Co do chowania, nie mam zdania (ale mi się rymnęło!). Devoner, Ty masz większe doświadczenie w tej dziedzinie. Możesz coś na ten temat napisać? Jak na razie maty bez chrupek nie budzą w ogóle zainteresowania, nie muszę więc ich chować. Dopiero jak biorę je do ręki, a tak naprawdę, jak wkładam rękę do paczki z chrupkami, psiaki lecą na złamanie karku. Po starannym wybraniu wszystkich zgraja znowu traci zainteresowanie matami. Zanim je zastosowałam myślałam, że będą szarpać za kawałki polaru, ale nie, taki pomysł w ogóle im nie przyszedł do głowy. No, ale wszystko przed nami.
  9. Wspaniale! Ale Ci się trafił tymczas! Wygląda na to, że po kłopotach zdrowotnych ani śladu i zero problemu. Wszyscy, którym pokazuję zdjęcie Majusi, zachwycają się jej urodą, jeśli więc jednak zdecydujesz się ją oddać (buuuu!), raczej nie powinno być problemu ze znalezieniem dobrego domu. Zwłaszcza, że - jak piszesz - jest całkowicie ucywilizowana. PS A Tomek bardzo zmęczony emocjami podróży?
  10. Ja też się cieszę, że mi to doradziłaś i dziękuję. Dobrze, że jest jakiś sposób na okiełznanie, choćby chwilowe, bujnego temperamentu Juki, która tak poza tym jest bardzo kochana, czuła i spragniona czułości. Wzrusza mnie, kiedy podtyka łeb, żeby ją pocałować między oczami. To taki nasz tajemny rytuał. Co do prania - wycieraczka jest "100% guma", co raczej chyba nie powinno przeszkadzać w jej wypraniu w pralce, szkopuł jednak w tym, że jest dość gruba i ciężka. Ale spróbuję, mam nadzieję, że mi urządzenia nie rozwali. Na razie jeszcze poczekam, używana dopiero dwa dni jeszcze przetrwa kilka dodatkowych.
  11. Co to za cisza w eterze? Wszystko dobrze u Maji? Bardzo proszę choćby o kilka słów.
  12. Mój grujecznik ma się świetnie, gęsto pokryty miedziano brązowymi liśćmi, wygląda na to, że przymrozki nie zrobiły na nim żadnego wrażenia. mam nadzieję, Konfirmie, że Twój podobnie. Zrobiłam już 3 maty zapachowe. Na czwartą zabrakło mi polaru, bo potrzeba go dość dużo, jako, że dziury w wycieraczce są dość duże, a chrupki raczej chyba nie powinny wysypywać się na podłogę,m czyli "tkać" trzeba gęsto. Może jutro wybiorę się do mojego makowskiego Diora (wiecie, że w Serocku jest sklep z tania odzieżą o nazwie "Tani Armani". Bardzo minie ta nazwa rozbawiła.) Okazało się, że pomysł jest naprawdę świetny - wszyscy chcą się dostać do maty i poszperać! Oczywiście trzeba pilnować Juki, żeby, pożarłszy w tempie błyskawicznym swoje chrupki, nie wyżerała innym. Ale w tej dziedzinie jeszcze lepsza okazała się Dziunia. Wystarczy że krzywo spojrzy i warknie, a wszystkie maty jej! Zastanawiam się tylko, jak to to czyścić. Przecież raczej prędzej niż później ten polar się zabrudzi i dobrze by go było uprać. Ktoś ma pomysł? Przecież nie wsadzę wycieraczki do pralki! W każdym razie polecam to rozwiązanie. Juka, po trzykrotnym uzupełnieniu "nadzienia" , padła wyczerpana i spała całe popołudnie i wieczór. Rzeczywiście to psa wycisza i uspokaja. Zdumiewające!
  13. Mari23 zgadzam się co do Twojej opinii o gminach, tyle, że malagosowa gmina jakaś wyjątkowa. Poznałam nawet wójta - taki sam psiarz jak cała nasza zgraja i wygląda na to, że nie tylko w słowach, ale i w czynach. Przecież po Almę-Szejnę przywiązaną sznurkiem do przystanku w Budach Prywatnych (strasznie mnie cieszy ta nazwa!) pojechali pracownicy gminy. Moja gmina na telefon o błąkającym się psie podobno najpierw upewnia się czy duży i agresywny, a jak nie - bujaj się Fela! Wszystko sprowadza się do ludzi, po prostu jedni są fajni inni nie.
  14. Wygląda na to, że Twoje obawy są słuszne! Oglądałam dziś rano śnieżycę w Gdańsku. Na żywo! W tzw. czasie rzeczywistym. Coś się w człowieku skręca na taki widok! Piszesz, że zimni ogrodnicy przyszli wcześniej. Wygląda na to że pośpieszyli się o dobrych kilka tygodni! Ja - co samą mnie dziwi - wykazałam się w tym roku niezwykłą przezornością i wczoraj wieczorem schowałam do domu świeżo kupione niecierpki oraz oleander, tak że wielkich strat nie mam żadnych. Moja jabłonka w tym roku w ogóle nie kwitnie. Może mądralińska przewidziała, że nie warto się wysilać. Jedyne co chyba ucierpiało to azalia, pokryta ogromną liczbą pąków, które jakość ściemniały po ostatniej nocy. No ale zobaczymy, może i jej udało się oprzeć atakowi zimy. Oby!
  15. Moje kochane dogomaniaczki! Kiedy człowiek czyta te Wasze wpisy to po prostu serce rośnie. Jesteście CUDOWNE!
  16. Niech mi ktoś powie - co myśmy przyrodzie takiego zrobili, że się na nas tak okrutnie mści? Czy prawdziwej, ciepłej wiosny już w ogóle nie będzie? I jak przebłagać ten gniew natury?
  17. Nie trzeba, Malagosku, nie trzeba. Twoje suczynki stareńkie, lada dzień zostaniesz bez nich (przepraszam za brutalność, ale tak się jakoś dziwnie składa, że tzw. prawda na ogół bywa nieprzyjemna), tylko z Dianką, a wtedy i Tobie i Diance przyda się towarzystwo. Majeczka jest przeurocza, wdzięczna i grzeczniutka, już Cię pokochała (a Ty chyba ją) czyli los sam zdecydował... Myślę, że Konfirm ma rację - jak powiesz o kosztach, to taki ktoś zmyje się jak niepyszny. Przecież gdyby mu zależało na psie, to by go jakoś szukał, prawda? Poza tym nie masz obowiązku zajmować się absolutnie każdym porzuconym czy znalezionym psem. Jest od tego także gmina, która ma ustawowe wręcz obowiązki w tej kwestii. Całego świata w pojedynkę nie naprawisz, natomiast Tobie też się coś od życia należy! Poker, zrozumie, zrozumie! Kiedy oddawałam papużki faliste, które mi się rozmnożyły, mało mi serce nie pękło. A w końcu kontakt z takim ptaszkiem jest o wiele mniej serdeczny niż z psem. A jak myślisz, dlaczego mam cztery psy? Psotkę przecież nawet zawiozłam do ewentualnego ds-a i przez całą rozmowę w duchu modliłam się, żeby się nie spodobała!
  18. Co słychać u Maji? Jak zdrowie?
  19. No właśnie. Na szczęście kanapa jest tak duża, że jeden gość jeszcze się mieści. Niezbyt gruby, oczywiście. Dzisiaj przeczytałam pozytywną wiadomość w Onecie: http://warszawa.onet.pl/warszawa-dokarmi-i-wysterylizuje-wolno-zyjace-koty/s3477vm Przy czym jedno mnie nieco zastanowiło. Miasto badało przez rok czy dokarmianie jest zgodne z przepisami. Przez rok?!!! Szybciej się nie dało? Ech, te urzędasy...
  20. A Majeczkę o uszach jak skrzydła motyla już odwiedziłaś?
  21. Malagos, cała przyjemność po mojej stronie! O ile oczywiście można mówić o przyjemności w związku z chorobą (a właściwie chorobami) Majeczki. Ja, tak jak wszyscy, mam nadzieję, że wszystko się skończy dobrze, mała wyzdrowieje i będzie miała bardzo udane życie. Bez względu na to w jakim mieście czy jakiej wsi. Byle trafiła na dobrego człowieka, takiego jak Ty, Malagosku!
  22. Ale śliczności! Uszy niemal jak u papillona. Aż ręce świerzbią, żeby ją przytulić! Widzisz Malagosku, skarżyłaś się, że Diana nie ma się z kim bawić, to teraz będzie miała. Chyba, że też komuś nawiała przez płot. Jeśli tak, oby ten ktoś szybko się znalazł. Jak się okazuje, los słucha nas uważnie i spełnia nawet te nie do końca uświadamiane życzenia. MarysiuO. Istotnie jest , że na Targówku. Ja po prostu nie czytam nagłówków "starych" wątków, od razu przechodzę do treści. Wygląda na to, że muszę ten obyczaj zmienić.
  23. Już wiem. COfnęłam się wstecz (tylko mnie nie poprawiajcie - to taki żarcik!) i zobaczyłam, że w telefon był z Warszawy. A skąd wiadomo, że to park Brudnowski?
  24. A ja myślałam, że Alma - Szejna mieszka teraz w Ostrołęce. A jeśli chodzi o naszą dyskusję, uważam, że należy być ostrożnym, ale nie trzeba zamartwiać się tym, co by było, gdyby... Jest wystarczająco dużo problemów, które się zdarzyły, żeby zamartwiać się tym, co mogło się zdarzyć, ale szczęśliwie się nie zdarzyło. Pies może uciec i wpaść pod samochód, podobnie dziecko czy nawet dorosły, cegła może spaść na głowę albo drzewo, kiedy wieje itd. itp. Takie rzeczy, a nawet bardziej niewyobrażalne, zdarzają się codziennie, co nie znaczy, że musimy tylko na nie czekać i się ich obawiać. Inaczej w ogóle nie powinnyśmy z domu wychodzić, co ja mówię - w domu też nie jest bezpiecznie! Czyli co - usiąść w kątku i czekać na śmierć? Przecież nikt nie jest pewien dnia ani godziny. Takie jest nasze życie i każdy jakoś sobie z tym musi poradzić.
×
×
  • Create New...