-
Posts
2605 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by irenas
-
Zaraz, zaraz... Przecież na dogo same biedaki! Co w tym dziwnego? Powinnyśmy się już przyzwyczaić. Chociaż przyznam, do psiego nieszczęścia bardzo trudno przywyknąć. Malagosku, przecież jakby się trafił jakiś ds gotów wyedukować psicę, nie sprzeciwiłabyś się, prawda?
-
I ja w końcu trafiłam na własny wątek czarnulki. Też trzymam kciuki i oferuję pomoc, kiedy tylko będzie potrzebna. Co do DS to nie na wiele się zdam, jako że wszyscy moi znajomi albo mają po kilka psów, albo nie mają warunków, żeby mieć choć jednego (dyskutowałabym z tym twierdzeniem, uważam, że lepiej, kiedy pies siedzi nawet 10 godzin sam w domu niżby się miał szwendać po ulicy, no ale nikogo do niczego nie można zmusić, tym bardziej, że jak się coś robi z przymusu, to najczęściej źle).
-
U bocianów bez zmian.
-
Michaś za TM. Dzięki wam chociaż na koniec miał dom i był szczęśliwy.
irenas replied to magdaad's topic in Już w nowym domu
Trzymaj się dziewczyno! Będziesz potrzebowała jeszcze sił. A tak poza tym to jesteś wielka! Gratulacje za udaną akcję. Biedak ma anemię pewno z głodu i zarobaczenia. Trzymam z całej ziły kciuki, żeby udało się go odratować. -
I jak? Zdjęcia będą? Przepraszam, że tak się na nie napieram, ale jestem produktem cywilizacji obrazkowej - jak nie zobaczę, nie uwierzę!
-
Michaś za TM. Dzięki wam chociaż na koniec miał dom i był szczęśliwy.
irenas replied to magdaad's topic in Już w nowym domu
Po pierwsze, wydawało mi się, że na Dogo wszyscy są na "ty", czyli nie pani, po drugie, w takiej sytuacji (420 zł to barbarzyństwo!) powiedz mi tylko, gdzie i kiedy się umawiamy. Pamiętaj tylko, że ja na dojazd do Warszawy potrzebuję 2 godzin (rano może być więcej bo to droga wschód-zachód i dużo tirów). Tak więc czekam na wiadomość na priv podaję Ci mój numer telefonu, po prostu zadzwoń, to się umówimy. -
Michaś za TM. Dzięki wam chociaż na koniec miał dom i był szczęśliwy.
irenas replied to magdaad's topic in Już w nowym domu
Zaglądam. Jeśli nie znajdziecie nikogo bliżej (ja mam do Otwocka ponad 100 km), to jestem gotowa pojechać, tylko powiedzcie, kiedy i jak się umówimy. -
Devoner, kochana, co z matami na bazarku? Sprzedały się? Jeśli tak, podaj adresy, gdzie wysłać, dobrze? Dżetta istotnie śliczna, aż ręce świerzbią, żeby pogłaskać i przytulić! Żeby tylko zdrowiała. Trzymam wszystkie kciuki!
-
Przeczytałam to, co tam jest napisane. Jeśli nie odlecą do 10 września, trzeba się z nimi skontaktować. Numer telefonu jest i adres emaliowy też. Czyli na razie czekamy i obserwujemy. Dziś sytuacja bez zmian, tylko bocianie odchody jakby bardziej wonne, bo zarówno Psotka jak i Juka tarzały się z wyrazem ekstazy na pyszczydłach. Cholerne elegantki!
-
"Oj, obawiam się Irenko, że zimę spędzisz dokarmiając i dopajając bociany! " Na to wygląda! Dziś jednak zobaczyłam i się potwierdziło: dwa piszczące młodziaki i umęczony rodzic (płci nieznanej). Ratujcie informacją, gdzie się zwracać o pomoc, w razie gdyby moje obawy okazały się słuszne. Nie dam rady sama dokarmiać i dopajać. Nie mam pojęcia, jak.
-
Ale cwane gapy! Sąsiadów mi mało żal, bo wiem, że do wszystkiego się można przyzwyczaić. Kiedyś spałam z telewizorem za głową i po krótkim czasie w ogóle mi nie przeszkadzało, że rodzina coś ogląda, a ja śpię. A teraz już nie słyszę szczekania psów. No chyba, że jakiś kosmiczny rejwach trwa długo. Ale zwykłe obszczekiwanie przechodzącego obok płotu pijaczka już mnie nie rusza.
-
Ja dziś jeszcze nie byłam pod martwiącym mnie gniazdem, nie wiem więc, jak się sprawy mają, ale młodziaki wyglądały na naprawdę nieporadne. Mam nadzieję, że się mylę. Wracając do informacji, którą zamieściłaś na fejsie (a ja dodałam swoje 3 grosze) - dlaczego nikt nie mówi o edukacji? Uczy się dzieci , jak zachowywać się na drodze, ale nikt nigdzie nie uczy nikogo (chodzi mi o oficjalne instytucje, nie prywatnych zapaleńców) jak obchodzić się ze zwierzętami. Przecież ludzie odnoszą się okrutnie nie tylko do psów i kotów, ale także do zwierząt, które przynoszą im zysk, czyli powinny być traktowane ze szczególnym szacunkiem.
-
Rozrzutność i okrucieństwo przyrody porażają.
-
Dziś znowu widziałam tylko jednego rodzica. Martwię się.
-
Dwa młodziaki siedzą w gnieździe i smutno popiskują, stary ( tylko jeden. Co się stało z drugim?) poluje na łąkach. Może niepotrzebnie panikuję, może drugi też gdzieś zbiera jedzenie. Trochę mnie niepokoi nieporadność dwójki młodych - czy to nie czas zbierać się do odlotu?
-
http://kobieta.onet.pl/dom/fragment-ksiazki-jak-wytresowac-kota-czesc-2-techniki-zaawansowane/k94qlk8 To co prawda o kotach, ale zabawne.
-
U nas też w gnieżdzie dwa samotne bociany, a po łące chodzi jeden. też się obawiam, że to młode, które nie zdążyły się nauczyć porządnie latać. Muszę je obserwować. Ale co zrobić, jak się okaże, że istotnie nie odlatują? Przecież jak temperatura spadnie, to po prostu zamarzną.
-
Dobra wiadomość dla warszawiaków. Miejmy nadzieję, że i nam się uda przekonać nasze gminy do tego programu. Tym bardziej, że jest wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego. https://warszawa.onet.pl/warszawa-sfinansuje-sterylizacje-psow-i-kotow-decyzja-nsa/9zpzvzp
-
~Śliczna Majeczka, ZOSTAJE W NASZEJ RODZINIE :)
irenas replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Malagosku, daję te dżinsy, co to chciałaś przerabiać, może ktoś lubi szerokie i nie jest grubas. Mogę też zrobić kilka mat, jeśli jeszcze jest jakieś zainteresowanie (w Kielcach było), ale muszę znaleźć kocyki polarowe, a z tym ostatnio kiepsko w tanich Armanich. A może któraś ma w domu nieużywane, które może oddać w zbożnym celu?. Macie jeszcze jakieś inne fanty? -
Aaaa, to ja przepraszam!
-
Krysiu, czytaj uważnie, co piszę: "Zdziwiłam się, bo na ogół ślimaki bez skorupy, które można spotkać w Dyszobabie, mają ostry ceglasty kolor, a ten tu jakiś taki stonowany, za to w rzucik. Ale już wiem - to pomrów wielki gatunek INWAZYJNY! Czy to znaczy, że powinnam go była utłuc? Chyba bym nie umiała."
-
O mamo! Podałam je już 2 razy, zdaje się że e-mail poszedł "w przyodę". No więc: 30 x 40 cm.
-
~Śliczna Majeczka, ZOSTAJE W NASZEJ RODZINIE :)
irenas replied to malagos's topic in Już w nowym domu
Ja je przenoszę do picasy 3 i tam eksportuję do pliku, którego nazwa mi się pojawia a z niebytu (najczęściej nazwą jest data). Podczas tej operacji rozmiary zdjęć są zmniejszane do wielkości akceptowanej przez dogo. Może spróbuj tak? Trochę zachodu, ale działa. -
Oj, Malagosku! Czarna dziura w mojej głowie! Bardzo chciałabym pomóc, ale naprawdę nie wiem jak. Wczoraj poznałam przemiłą dziewczynę, zwierzolubkę, jej mama też, co z tego mają już dwa psy i jakieś koty. Będę jeszcze myśleć, może mi się ktoś przypomni. A czy na fejsie (ale jestem moderna, co?) o tym pisałaś? O ile nie ogarniam tego zjawiska, o tyle wiem, że w różnych akcjach jest bardzo skuteczne.