Jump to content
Dogomania

Hope2

Members
  • Posts

    10073
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    9

Everything posted by Hope2

  1. łaaaaaaaaa! Kreśka, aleś Ty szczęściara! nie dość,że na fajnej ulicy mieszkasz, to jeszcze TAKIE sąsiedztwo! normalnie...zazdraszczam... ja dzisiaj mruczem z tym Panem https://www.youtube.com/watch?v=xlbhFAeHf10
  2. ech....pisałam i pisałam i wsiorbało....może i dobrze, że sie dogo wściekło-kto to widział jeden post pisać miesiąc? Ale o czym miało być? o czasie, przestrzeni, tym co było, jest, co będzie.... Już się zadomowiłam tu gdzie jestem. Pogodziłam się z tym, bo wiem,że Hopiak do mnie przylezie. I mam obiecane,że to ja po nią pójdę. A tymczasem mam pełne łapki roboty, normalnie nie mam czasu się po uszku poskrabać-albo lecę witać nowych, albo Sybi po zadku szczypię, co by ćwiczyła dzielnie, a to pilnuję chorych piesów, a to Hopiaka pilnuję (żebyście wiedzieli co to za goopek jest! wścieka się, warkoli, a i tak robi swoje. I leci jak w ogień i spala się i upada i wstaje i biegnie-jakby świat się miał za chwilę skończyć....i zmęczona jest...i czasu ciągle nie ma...jeszcze w lipcu się przewróciła, na dworze, serducho oszalało, a ten gooopek co? "to już czas?" i się uśmiecha jakby nie wiem co widziała!) Pilnujem-tabuletki je grzecznie. Ino....zanika....w tamtym roku jak stado słoni wygladała, 89 kg na wadze było-wczoraj 57,1.... i nie wiem co to-bo konia z kopytami zje i jeszcze lodówkę opróżni i czekolada poprawi....echhhh i jeszcze śpiewa na cały głos z tym Panem: https://www.youtube.com/watch?v=rSktfVJc_IM I ten czas....ktoś go pogania? batem albo czymś? jak to-prawie rok? rok jak tu jestem? a mnie sie wydaje,że jeszcze wczoraj byłam z Wami....po co tak gna? w jakim celu? toż ledwo wiosna była, a już za chwilkę będzie jesień....ech.... Gdyby tak można było go zatrzymać-nie szczekam,że cofnąć, ale zatrzymać choć na chwilkę....czy to byłaby krzywda dla kogoś?...no, pewnie tak, dla tych, co cierpią...co ich boli.... I wiecie co? czasami wydaje mi się,że jestem znów z Wami, że z Hopiakiem...zwłaszcza jak mogę do niej iść i wtulić się w nią, nosek w uszko wsadzić...jak mogę jej dotknać łapką, liznać leciutko...Ech...jak juz nadejdzie czas, to chyba ja z radości przewrócę...nie pogniewa się chyba? A teraz namawiam ją,żeby zwolniła trochę...wiem, znam tego wariata-nie ma szans,żeby odpoczywała. Ale...zwolnić to chyba może, co? I Was też Kochani-nie warto gnać...warto czasem wyjść w nocy na dwór i zwyczajnie pogapić się w niebo na gwiazdy, zachwycić się spadającym liściem, nosek na kropelki deszczu wystawić. I na słońce też. Warto oddychać całym sobą. Otaczać się dobrymi ludźmi. Warto się śmiać jak dziecko (o-to to ten goopek umi), zagapić się na jaskółkę, bociana, zadziwić światem.... Bo ten czas jest taki durny,że dzisiaj jesteście tu, a jutro możecie juz być ze mną...(nie to,że bym nie kciała...ale wiecie...z radością będę Was oglądała z chmurki :) ) Zoś zarobiona po uchi Ps. znów głosu nie mam-tym razem nie przez Szefa. Tym razem przez takich różniastych, co się na nich tak darłam,że zachrypłam.... A-Ciocia Sybisia-ja to mam nadzieję,że masz numer rejestracyjny tego kretyna, co to moją kochaną psiapsiółę skrzywdził. I że zrobisz z nim co trzeba. Taka kreatura nie powinna po świecie chodzić. Kary śmierci nie ma-ale inne som
  3. Zaglądam do Tomiego i Tomifanek z przyjemnością zostawiając moc dobrych myśli
  4. Cóż mogę napisać? Że Gandalf zaginął? że się nie odnalazł? że jego ogłoszenia nie są od dawna odnawiane? Napiszę co myślę-a myślę,że Gandalf jest ofiarą ludzkich kłótni. I nie ma tłumaczenia,że nie on pierwszy i nie ostatni. Zwyczajnie-ludzie przestali ze sobą rozmawiać. I kiedy Gandalf zaginął-zamiast osoba A dzwonić do kogo sie da-jeździła sama. Bo nie będzie nikogo prosić, bo duma.... Czy gdyby zadzwoniła i szukało by go więcej osób-czy by sie odnalazł? nie mam pojęcia. Mogę tylko mieć cień nadziei,że znalazł na swojej drodze jakiegoś dobrego człowieka, który go przygarnął, nakarmił i zadbał o niego na miarę swej wiedzy i możliwości. Ogłoszeń na mieście nie widziałam. Dwa razy w lokalnej prasie. Kiedy pytałam "dlaczego nie zadzwoniłaś" nie uzyskałam odpowiedzi. Kiedy dopytywałam, czy się znalazł-tylko,że nie. I że w koło sa lasy. Zapytam jutro raz jeszcze. I napiszę czego się dowiedziałam.
  5. Aniu, zwyczajna, najzwyczajniejsza wredota ze mnie jest :) kapię jak Bulbo po sobie sprząta (i na co było mi się wydzierać na sikanie w domu? teraz Książę sika i....wciera w całą powierzchnię głaskaniową....chociaż pewnie się nie znam, może to zdrowo?) Wody pod nos nie podstawiam jak się Książę nie wydrze-goopia jestem, on mi pewnie przed wrzaskiem przekaz myślowy wysyła "pić, kobieto, daj mi pić...". Nie doceniam chęci modru na Hadesie, Dziadku i kotach Ba! kota na głowie Bulbowi sadzam i zjeść nie daję, tylko każę siedzieć i ani drgnąć... cóż, efekt jest taki,że jak patrzę i stoję prawie na Księciu, to koty bezpieczne...a jak się odwrócę, to wiadomo-kot=twój wróg.... no i jeszcze oprócz pełnych misek nie chcę oddać całego swojego jedzenia. Z 2 kromek dostają 1,5...no, ale wiadomo,że 2 to więcej niz 1,5 i ślepy by widział,że ich oszukałam... Reasumując-goopia wredota oszukistka jestem
  6. ludwa, daj spokój, wrzuć w ignorowane, nie będziesz się denerwować :) mnie nawet się już czytać nie chce, ciągle w kółko to samo, wieczne odwracane kota ogonem. Jutro zrobię bazar na fb idź przeszukać dom w pogoni za fantami lepiej :D Chce Ci się? mnie się już znudziło. Za chwilę znów polecą raporty i miłosne epopeje do wszechwładnych. Wątek zniknie. Kolejny. Wydarzenie jest i będzie. I może dobrze,że jest? przynajmniej jest widoczne czarno na białym kto miał rację, kto kłamał, manipulował. Zostaw dyskusje na potem-w stosownym miejscu i czasie-czy jak to tam było. Bądź mądrzejsza, ustąp.
  7. Zaglądam i głaski-tulaski Tomiemu ślę :) u mnie można dziś śpiewać Deszczową Piosenkę i o jesieni śpiewać też można śmiało :)
  8. uff... sytuacja opanowana :) wszystko wróciło do normy (nawet za bardzo, bo się chłopaki kłócą, pyskują, gonią...) Nawet dzisiaj upału niet, więc chłopakom dużo lepiej-apetyty powróciły, chęć do psot, zabawy, biegania, przeciągania.... Zdecydowanie wolę zwyczajny hałas, warkoty, niż sapanie, dyszenie i marudzenie :) Bulbiątko chce na kółka, na kółkach potrzebuje Hadesa-i szaleją, biegają, przeciągają się, w piłeczkę grają, próbują nawiać...kałuże podziwiają....normalnie-przyjaciele, prawie bracia. Ale tylko na dworze. W domu nadal aktualne hasło "Hades-twój wróg! zabij!"...
  9. hm...nie mogę na nudę narzekać-jak się nie biją, nie wydzierają na siebie, nie kłócą, nie szaleją i nie okradają (zgodnie!) mnie z jedzenia to....jakby tu? znacie powiedzenie "jak nie urok, to s.....a" ? no właśnie, więc nie urok mamy, tylko to drugie. Znaczy się nie ja, tylko Książę...wiem, moja wina, nie zwróciłam uwagi,że karmy się różnią, worki w zasadzie takie same...a Książe jakoś tak ma,że każdą zmianę przyjmuje obstrukcją...wieczorem nasypałam mu pełną michę, zjadł, w nocy wrzask-MUSZĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘ-więc szybciusio maleństwo na rączki i biegiem na dwór....zrobił co musiał, ciemno było, nie widziałam kooo....w końcu znów na rączki i w górę....pod drzwiami się biedactwu nie udało wstrzymać-ech...co Wam będę pisać jak wygladałam ja, drzwi, korytarz....zaniosłam do pokoju, poszłam się umyć, posprzątać, wchodze do pokoju (wyśpię się, choć się zdrzemnę, mam jeszcze pół godz do pobudki jamnikowej, oczka chwilke odpoczną) i...no cóż....idę z powrotem po mopa, wiadro, sprzątam....Książę przespał może z 2-3 godz i znów-MUSZĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘ....i już wie,że jak sie w domu wypsnie, to bać się nie trzeba, więc....siedzi (kurczę-siedzi-jak człowiek), patrzy w oczka, uszka opuszczone i ten uśmiech-taki kołtuński, niby przepraszam, a jednak....ech... dzisiaj mu wymieszam tej co zawsze z nową, pooglądam efekty....dobra strona tej sytuacji-s....a kiedyś się skończy. Zmieni się w rzadsze kooo, a w końcu będzie znów normalnie :) A żebyście słyszeli, jak on się wydziera, bo pewnie już się opróżnił i chce jeść....nic z tego, do wieczora musi poczekać....właśnie się obraził i schował za kanapą....normalnie-iście królewskie maniery....
  10. Hej Tomi :) kochany, szkoda czasu i energii na darcie japki u weta-i tak kłujnie :) moja Zośka nie dała-gryzła, wierzgała (kurna-niepełnosprawna!) trzymałam ją ja i Pan Doktor, a Pani Doktor ja kłujała-i co? my mokrusieńcy i krew...wszędzie (na szczęście tam gdzie trzeba tyż :) )... Blacky tez się nie drze-on się szarpie jak goopek i gryzie (na szczęście-mnie) i wykonuje taniec elektrycznego węgorza-w obu przypadkach-foch pokłujanowy jak stąd do wieczności. W obu-łatwo wtargać do weta pod pachą-Zoś w najlepszych czasach ważyła 12 kg (sznaucer mini mix), Dziadek-6 kg...ale Bulbo...ech-się zapiera, podniesiony-w tył zwrot biegiem naprzód marsz (tyż sprawny inaczej ok 40 kg) i...na rączkach trzeba niesć mocno trzymając-najlepiej we 2 osoby....a gaduła z niego,że ho-ho :) Więc jak widzisz-nie ma sensu, lepiej jak Tolek spokojnie stać i czekać aż skończą się człowieki wydurniać i krzywdę pieseczkowi robić. Bo moze na to nie wygląda na pierwszy rzut ślepka-ale oni to Tomiśku dla Twojego dobra robią :)
  11. Ewcia, jakie spokojnie? jak się dzieje, jak pyskuja, fochają się i obrażają-wiemy,że żyjemy :) Książę obrażony od wczorajszej nocy, bo dowiedział się,że nie ma sprawiedliwości na świecie,że nie może robić tego co chce,że nie dam mu wszystkiego co chce,a zwłaszcza kota, bo kot jest mój i zeżreć go nie dam. I za każdym razem jak paszczę otwierał (żeby wątpliwości nie było-po to by zamordować), odpychałam go niezbyt subtelnie z komendą "zostaw!" chyba z godzinę trwało,zanim na śmierć się nie obraził, i tylko ślinka mu leciała jak się na koty lampił i złym okiem na mnie spoglądał, jakby mówił "a weź wy....j do domu, ja ty z kotami se pogadam"...
  12. :) dziękuję ;) i aż mnie się wspomniało,że dzisiaj ino kilka śliweczek i jabłuszko wszamałam...idę coś na ząb wrzucić, bo mi się brzusio odzywa...
  13. Tomusiu, aż ciekawość mnie zżera-będzie u Ciebie dzisiaj deszczyk, czy nie będzie? lubisz? a burzę? bo ja nie bardzo...ale spacer po burzy wart każdych pieniążków :)
  14. Do mnie fanty na bazarek dla ulv i czarnej andy polecą jutro
  15. sem z doskoku, nadrobiłam zaległosci, bo z miesiąc nie zaglądałam do Tomiego :( ale już jestem i tulę słodziznę i cmokam w nosek cudny-cmok, cmok cmoook
  16. Nie, do tych 2 worków nawet paragonu nie ma :( Ale za to zagadka 2 woków karmy rozwiązana-dziękuję w imieniu Księciunia (bo on ma focha, bo upał....)
  17. Tak Zosiu, wiem,że jedna karma jest z fundacji, mam rachunek, tylko w te upały na pocztę sie nie dowlokę (rower mi tylko został, reszta się spsuła). Nie z moim durnym sercem...mogę skan wrzucić, mogę zdjęcie faktury wstawić, oryginał wyślę jak sie ochłodzi na tyle,żebym nie padła gdzieś po drodze. Czy pozostałe 2 worki też są z fundacji? przy nich rachunku nie było-ani faktury, ani paragonu...jak coś, to dzwon na numer 609-107-604
  18. Pozdrawiamy i my :) upały wróciły, cieszy się chyba tylko Hades (no i ja, bo lubię nieprzytomnie). Tolo nadal preferuje kanape, przenosi się tylko na czas zaglądania słonka w okno (choc zasłonięte i tak grzeje), a wieczorkiem-wraca na posterunek...nie wygłupiamy się i od 11 do 18 nawet Hades ukryty w domu (szybkie siusiu stadnie i myk do domu)...za to rano i juz po zmroku-chodzimy, na dworze siedzimy (i nawet komary nas nie nawiedzają :D )
  19. nie wiem komu dziękować...czekam na przesyłki bazarkowe, kurier dzwoni, za chwilkę dojedzie...ufff ciężka ta przesyłka...otwieram i oczka przecieram-caluśkie 2 worki karmy! bosch premium...nadawcy niet...i komu dziękować? może nadawca się przyzna?
  20. właśnie-karma...wiedziałam,że coś miałam wczoraj jeszcze napisac...i zapomniałam....zasnęłam przy lapku...ech, doba zdecydowanie jest za krótka.... Pięknie dziękuję w imieniu głodomora. Chwilowo karma jest zabunkrowana w szafie, dociśnięta kanapą (czy to dobry pomysł okaże się na dniach ;) ), na razie je zakupioną w lipcu. Tak czy inaczej-mam genialną szajkę złodziejską-chyba najzdolniejszy jest Hades-otwiera lodówkę i wyciąga kolegom z półek wszystko, potrafi też zniknąć obiad z kuchenki....Bulbo mu dzielnie kibicuje-wczoraj miał kółka w domu (on sobie chodził, a ja na kartce konieczne przeróbki i przesunięcia mebli notowałam), ale jego mina pt "no idź już sobie! mam plan!" była genialna. Oczywiście na celowniku jedzonko ze stołu-z kółkami da się je zwędzić przecież ;) Za to na dworze uczę go pracować noskiem-chowam smaczki w różne miejsca i każę szukać-musimy być wtedy sami,żeby Hades go nie okradł ... no i nie ułatwiam chłopakowi życia-a to trzeba się wyciągnąc,żeby zjeść ciacho ukryte w pęknięciu pnia, a to pokombinować jak z plastikowej butelki je wyciągnąć...krzyku co nie miara, ale niech się uczy myślenia, na dobre mu to wyjdzie ;) Sebek dzisiaj polazł z nim na spacer-szybko wrócili, pytam, co się stało-może Ksiaże znudził się kółkami?niee-ludzie się gapią! i palcami ich pokazują! a on się nie zgadza! poszli jak się ludzie rozeszli...
  21. i tu od kilku dni zbieram się napisac...i ciągle niedoczas... pięknie dziękuję-po pierwsze za dobre myśli i wszystkie kciuki zaciśnięte za Tolusia. Nie wiem, co by było, gdyby...nie będę gdybać-jest dobrze, to tylko cysta była :D już jej nie ma. Wyniki krwi-genialnie idealne, książkowe-juppi! jak młody psiak :D Pani Doktor powiedziała (chyba nigdy nie zapomnę) "nie mam pojęcia co tym psom robisz, ale czas się im u ciebie zatrzymuje, a śmiem twierdzić,że się cofa" :D paszcza nówka-glans, jeden zabek się gibał, już go niet, reszta bialuśka,że hej! Miłość moja największa-Tolo Pierwszy Wspaniały I za życzenia, za pamięć-ach! jak mi miło! dziękuję <3 sybi...jak się ogarnę, zadzwonię. Byle o ludzkiej porze...bo z reguły za tel łapię w środku nocy... Ale jak potrzebujesz pogadać-dzwoń kochana o każdej porze dnia i nocy
  22. Serduszko moje już zdrowiuśkie jak rybeńka :D z całego serca dziękuję za kciuki, dobre myśli... wiem,że zdjęcia Tola trochę monotematyczne-ale co ja poradzę na to,że on kanapę ubóstwia? I ząbki już czyściuchne, jeden się gibał-więc już go nie ma...i bieluchne te zabeńki,że hej! a bałam się...ech, było-minęło. oby nie wróciło i jak tu nie oszaleć na punkcie Kurczaczka Malusiego?
  23. i znów wracam, bo zapomniałam podziękować za zyczenia...cóż starość nie radość ;) Pięknie dziękuję za pamięć <3
  24. i tylko pokurcze dzisiaj nieszczęśliwe-bo nie mogą się z chłopakami bawić. Bo bulbo i subtelność, to wykluczające się pojęcia. Jak zamiast piłki złapał moją nogę, to mi sie gwiazdki w oczkach objawiły. Jamnik jak jamnik-od chłopaków z daleka, ale Dziadek? on będzie biegał. będzie piłkę zabierał (nie ważne,że nijak nie da rady), on będzie ich bił! będzie się na nich wydzierał! o ile jeszcze z Hadesem może się ganiać, o tyle z Bulbem żartów nie ma :( tyle już razy potelepał Dziadkiem-tyle razy bure obaj dostali i co? psińco! się Wrocławiaki bić będą i koniec! więc na czas dzikich harców Dziadek musi być w domu, jamnik sam sie ewakuuje, Tolusiowi to rybka co szczyle robią....ale i tak woli kanapę od gonitw i wrzasków... za to Bulbo jest w końcu kompanem do zabawy dla Hadesa- gabarytowo podobni, zawziętością-bliźniacy, szybkością...no, wytrwałościa Bulbo nadrabia, a i co raz szybszy jest na kółkach....zwinność musi poprawić (znaczy się-zakumać gabaryty wózka)...aż miło patrzeć jak się ganiają, przekrzykują, nawołują, jak się autentycznie śmieją do siebie... i ok, pochwalę się-serce rośnie jak widze, jak mój Hades pilnuje,żeby Bulbiak się nie przewrócił, jak łapie zębami za wózek, jak się kólka zahaczą, jak piłke oddaje, kiedy Bulbo dłuższy czas nie może go dogonić....ech...co by tu mówić-kocham to moje stadko futrzaste nad zycie :D
×
×
  • Create New...