-
Posts
10073 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
9
Everything posted by Hope2
-
wózek...hm...darmowa siłownia for me (się dowiedziałam,że w tylnej części ciała ładnie zwanej siedzeniem mam jakieś mięśnie, które bolą jak cholera)-Księciunio każe się ciągać, czyli służe za konia pociągowego, ku uciesze tubylców. Nawet zaczęłam się obawiać,że pożytku żadnego z wózka nie będzie (z wyjątkiem w/w siłowni), ale wczoraj był mały przełom-bawiłam się z Hadesem patykiem i nawet nie wiem kiedy Bulbo włączył się do zabawy-aportowanie, łapanie, dzika gonitwa...więc damy radę :) gorzej,że Księciunio próbował skakać za patykiem...się rzecz jasna nie udało, przód wystartował w górę, dół został=pikny widowiskowy orzeł.... Trochę się wystraszyłam, że orełek zniechęci zupełnie JWM-na szczęście nic takiego się nie stało-ufff A-podczas burzy powinnam mieć na rękach 3 psy-Hadesa, Tolusia i Bulbiątko (dlaczego te eee...mikruski???). Nie wykonalne, więc leżę plackiem na łóżku dokładnie ukryta już pod całą 5....
-
aallleee mamy tu zaległości! Po kolei-Księciunio zakropiony na kleszczory (kasa z bazarku kleszczowego+troszkę z bazarku sunia2000) Dotarły 2 worki karmy (został się jeden ;) ) Bulbiątko dostał też 24 puchy mięska od Cioci Anonimowej No i tabletki dotarły w samą porę Ogromnie dziękuję w imieniu Księciunia :* Że z łapkami nie wesoło, pisałam już. Bulbo łaskawie wstaje jak chce kota pogonić-i tylko i wyłącznie wtedy. Poza tym woli łapy albo podkurczyć, żeby wisiały w powietrzu, albo ciąga je za sobą (wrrr i oczywiście obciera je sobie głupek jeden) ulvhedinn przypadkiem weszła na wydarzenie Zakopiańskiego TOZ, gdzie był do oddania wózek dla psa (został po suni Tinie), wkleiła na wydarzeniu link do Bulbiątka. No i podała mi nr telefonu do właściciela wózka. W rozmowie zeszło (jak zwykle) na psy-Pan opowiadał o swojej suni, ja o Księciuniu. Jamnik się rozdarł, więc i o nim było i o Dziadku i o Zoś... Stanęło na tym,że Pan zapyta konstruktora wózka, czy da się go do Bulba dopasować. Nic nie pisałam,żeby nie robić próżnej nadziei. Wózek pasuje, od wczoraj jest do dyspozycji Księciunia. Na razie jest ogromny foch na wózek. Na resztę świata z resztą też. Spacer wygląda tak : zapinam Księcia (uważając na jego ząbki próbujące odgryźć mi ręce), dopinam smycz , ciągnę kloca jakieś 150-200 m od domu, pozwalam zawrócić, lecę za całkiem żwawym psem, pod domem odciągam jak wyżej-i tak kilka razy przy akompaniamencie JKM (repertuar "Wściekły Pan Pies Będzie Mordował Durnego Hopiaka" ) Zaraz przekleję zdjęcia z wczoraj
-
No właśnie-moje dziecko nie jest pierwszym ugryzionym. Gdyby nie długie spodnie pewnie było by gorzej. Jutro pewnie się nie wyrobię, ale pojutrze będę w Ratuszu, pogadam... paskudnie się czuję, bo to dla mnie donoszenie ;( A tak na marginesie...mogę prosić Skarbnika KWB o potwierdzenie wpłaty bazarkowej? nie pamiętam dokładnej daty, mogę poszukać, wpłacałam 61 zł z tego bazarku http://www.dogomania.com/forum/topic/145120-koniec-czekam-na-nr-kont-do-wp%C5%82atcegie%C5%82ki-%C5%BCycie-ratuj%C4%85ce-do-20022015/#entry16026443
-
Czy mogę poprosić skarbnika Maksia o potwierdzenie wpłaty na dawno zakończonym bazarku? http://www.dogomania.com/forum/topic/145120-koniec-czekam-na-nr-kont-do-wp%C5%82atcegie%C5%82ki-%C5%BCycie-ratuj%C4%85ce-do-20022015/#entry16026443
-
Dziękuję za przyjęcie do Klubu. Regulamin czytałam daawno temu, wieczorkiem poczytam jeszcze raz :) Państwo też wie, gdzie pies jest. Ale teraz mają yoreczka...więc...jamnika chyba już nie chcą. No i jamnik też chyba uznał,że u nas mu lepiej, bo nawet puszczony luzem nie ucieka (jeżeli już to biegnie do domu i jeśli wie,że ktoś jest w środku, to drapie po drzwiach, a jeśli nie ma nikogo, to grzecznie czeka aż przyjdę i otworzę drzwi). I tak zupełnie z innej beczki-macie pomysł jak dotrzeć do naprawdę zakutej głowy jednego faceta nie narażając jego psów na "uśpienie po wiejsku"? Ma 2 psy (czasem 3 jak wnuk swojego przywiezie) Psy biegają gdzie chcą (facet nazywa to pilnowaniem terenu). Podwórko ma nieogrodzone, więc...na psy można się natknąć dosłownie wszędzie. Problemem jest to,że psy gryzą. Ostatnio mojego młodego jak szedł na autobus do szkoły, wcześniej inne dzieciaki, dorosłych rzadziej, ale jednak. Wezwać policję? można, ale po zapłaceniu mandatu psy pewnie wyparują :( Te sa małe, ale żona gościa powiedziała mi,że marzą mu się w typie ON, najlepiej dwa (bo czasy niepewne, bo duże lepiej chronią, bo...inni mają duże psy...). Kobieta ma przekichane jak w średniowieczu-przy nim nawet dzień dobry nie odpowie :( i oczy wybałuszyła jak jej powiedziałam,że moje podwórko też bez płotu,w domu 5 psów i żaden nie biega po wsi. "nie wypuszczasz ich????" nie, na smyczy wyprowadzam "aaaa, to moje obroży nawet nie maja, bo Stary nie pozwoli założyć" fakt-wiem,że innym psom kagańce ściąga i chowa... nie mam pomysłu, z facetem nawet rozmawiać się nie da, patrzy jak na kosmitę...Wczoraj jego żona obiecała,że psy będą wychodziły wcześnie rano i późnym wieczorem, dzisiaj facet dumnie jedzie traktorem a psy...no właśnie psy biegną za nim. On skręca na pole, a psy biegną gdzie chcą :(
-
Zoś...słyszałaś? jak Cię TZ wspominał? że jak kółka miałaś, to przy koszeniu trawy musiał Cię z wózka wyciągać? bo koniecznie przy nim być wtedy musiałaś? I jak tak sobie siedzieliśmy pod drzewami (wiesz którymi) i wspominaliśmy, jak jeszcze rok temu w maju pędziłaś z włosem rozwianym wśród mleczy...I jak się wściekałaś, jak kółka się o jakiś korzeń zatrzymały...
-
Gusia...kiedyś rzuciłam-na całe 4 lata. Fakt-odkryłam,że jedzenie inaczej pachnie...smakuje (wiesz o czym piszę :) ). Z różnych względów wróciłam do palenia. Ale już nie w domu-bo w przerwie prałam wszystko co się dało, bo...śmierdziało... No i...prawda-palacze też...fajkami jadą... Ale tak naprawdę bez fajek czułam się źle, chorowałam często. A w zasadzie prawie cały czas byłam chora-grypy i przeziębienia mnie nie opuszczały. Teraz...no, poza ostatnią wlekąca się długo, jest ok. Palę, bo lubię. Jak nie mam czasu,żeby wyjść-nie palę. Wiem,że może jeszcze teraz jest Ci ciężko-ale to minie. Mnie pomagała ogromnie paczka fajek za szybkową szafeczką (jakoś podświadomie chyba było mi łatwiej-no bo jakby mnie przypiliło, to fajki sa. A nie palę ich bo...zapalę za 5 minut, 10, godzinę...i tak mijał kolejny dzień. ) Trzymam mocno za Ciebie kciuki. I dumna jestem z Ciebie. Dasz radę, wiem o tym :)
-
Chyba takie czasy mamy, ciągle gdzieś pędzimy, coś mamy wiecznie zaległego do zrobienia...Ja nawet o Taksę zapomniałam zapytać... Blacky...no...jak to emeryt...ale chcę wierzyć,że będzie dobrze...nie dopuszczę myśli,że będzie inaczej... A, rozmawiałam z ulv, się wybiera do Ciebie, tylko...czasu ciągle brakuje...no i...pomoże Ci w Twojej sprawie (ale to już musicie same rozmawiać ;) ). Jutro (eee..dzisiaj ) na zawody jedzie, wróci pewnie wieczorem, albo w nocy. W niedzielę może uda Wam sie skontaktować? :D a Blacky dzisiaj w wannie ze mną siedział :) i się nie bojał :) znaczy się-chwilke, a później sobie w wodzie brodził z błogą minką-chłoooodek :) I śpi dzisiaj ze mną, bo Bulbo nadal ma focha i wyprowadził się na noc do Sebka...
-
Pewnie,że bym mogła :) link mi się zapodział tylko. Już lecę
-
A problemy na czym polegają? pies młodziutki, może da się ogarnąć?
-
Zapraszam na bazarek dla Dziadeczka :) Podrzucajcie, rozsyłajcie...przybywajcie :) http://www.dogomania.com/forum/topic/146847-cegie%C5%82kowy-dla-blackiego-do-20-05-godz-2000/
-
No...bo jak go nie rozpieszczać? takiego słodziaka? Tak, sterydy rozwalają wątrobę, niestety :( ja w końcu muszę dostarczyć Bulbiatego do weta, tylko jakoś nie wiem czemu nie uśmiecha mi się jazda autobusem z Księciuniem...a zwłaszcza powrót (bo do mnie autobus prawie nie jeździ i trzeba wracać spacerkiem 3 km...) aaa...Cioteczki, która ma książeczkę Księciunia? się by przydała, jak nie ma-wyrobię nową
-
MUFKA - mam nie tylko imię !!!!! Mam Przyjaciół !!!!!!
Hope2 replied to cancer43's topic in Już w nowym domu
zapraszam na bazarek-ewentualne 50 % dla Mufeczki :) chodźcie, podrzucajcie, zapraszajcie :) http://www.dogomania.com/forum/topic/146843-cegie%C5%82ki-skr%C4%99tka-i-mufki-do2005-godz-2000/ -
Blacky nie ma deklaracji, idę zaległy bazarek robic i jeszcze drugi-dla Dziadka. aaa, Aniu, dzisiaj do Ciebie zadzwonię wieczorkiem. Ostatnio nie odebrałam, bo nabrałam durnego zwyczaju nie zabierania telefonu ze sobą, a byłam na ogródku...no a TZ nie odebrał, bo...nie odbiera mojego telefonu...
-
No i tutaj-jamnik ze mną nie gada-bo czesania nie lubi. Chciał złapać ząbkami. Się wydarłam. Więc udaje,że mnie nie widzi, nie słyszy i nie zna. Blacky nie lubi i nie gada z Pania Doktor. Dzisiaj znów byliśmy na zastrzykach (2). I jaka zniewaga! On patrzył wzrokiem mordercy i ząbkami kłapał-a Pani Doktor palca mu w dziób wsadziła, żeby zobaczyć ząbki (się chwieją te co zostały). No i jakoś nie dawno musiał jednego zgubić. I tabletki na leczenie ...nie pamiętam dokładnie-ale o miejsca około zębowe chodzi. I w końcu musimy porządek z paszcza zrobić, więc jeszcze dzisiaj bazarek sklecę. A-właśnie. Zaraz po ząbkach jajo trzeba będzie usunąć (albo 2?) i na histpat wysłać, bo...jakoś dziwne się robi? Nie chcę o tym mysleć, martwić się będę, jak będą wyniki. Ale na badanie też pieniążki zebrać trzeba, bo Dziadek biedny jest (na dzisiaj leczenie to 110 zł, a w skarbonce na pewno tyle nie miał :( ) I na gwałt pracę muszę znaleźć, bo nie podołam wszystkiemu :(
-
Tak się zastanawiam od jakiegoś czasu...czy nadaję się do Waszego Klubu? Jestem domem tymczasowym. W założeniu były moje własne dwa pieseły+ 1 tymczasowicz. Się zrobiło 2+3. A w zasadzie to nad jamnikiem sie zastanawiam, bo wraca jak bumerang od swoich właścicieli i nawet przestałam go odprowadzać i ogłaszać na fb-no...bo jak nie pilnują? i przecież muszą wiedzieć, a choćby się domyślać,że pies od prawie pół roku jest w miejscu, z którego go 3 razy odbierali. Pocztą pantoflową szukam mu domu. Z kasą krucho, więc nie moge się zadeklarować. Mogę jakiś % z bazarków cegiełkowych przeznaczać na KWB. Jeśli zechcecie mnie przyjąć do Waszego grona, będę zaszczycona.
-
Księciunio ma focha. Focha jak stąd do wieczności. Bo jest słońce. Bo jest gorąco. Gorąco w domu. A na dworze bałwan zamiast w cieni sobie leżeć to się w pełnym słońcu kładzie. I jest bardzo gorąco. I wody nie chcę za nim nosić,żeby mógł sobie pić kiedy zechce. Tylko wodę stawiam w domu w jednym miejscu. I na dworze też jest-ale w cieniu. I Jego Książęca Mość musiałby ruszyć swoje żółte 4 litery-ale woli się na mnie wydzierać (no w końcu poddanych swoich ma, chłopów pańszczyźnianych, cholera jasna). No i w ogóle goopia jestem i się nie znam. Bo czeszę, a on tego ani nie lubi, ani nie potrzebuje. I wdzieram się jak mi w warzywa włazi (rosną w jakichś abstrakcyjnych kierunkach, bo ja mogę sobie je równiutko siać, a Bulbo i tak poprawi po swojemu). I goopia jestem, bo sałaty żałuję i kazę czekać aż choć trochę urośnie. A-i wredna jestem, bo jak się JKM wyperfumuje, albo chociaż w świeżo skopanej ziemi wytarza-to od razu do wanny zanoszę i piorę. I nie pozwalam polować na Dziadka. I na Hadesa. I wredna jestem, bo nie wyręczam-tylko każę chodzić. Chodzić w sumie to za dużo powiedziane-ale uprawiać spacer kolankowo-foczkowy. I po schodach nie chcę wnieść. I znieść. Więc Księciunio ma focha. I do domu nie chciał ze mną iść, tylko ogon pokazywał uparcie. I ma jeszcze większego focha-bo go zostawiłam (przez okno obserwowałam). I TZ jest super-bo wziął na rączki i do domu zaniósł. Ale i tak ma focha, bo gorąco...