Jump to content
Dogomania

Dioranne

Members
  • Posts

    1390
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Dioranne

  1. Na 99% tak, jutro odpowiem czy mogę czy nie. Jednak raczej tak, jak można pieseczkowi odmówić. W końcu znów będzie Lisę podrywać, ciekawe co zrobi Setu...? :lol: Holly nie ma, to ktoś musi leczyć złamane serduszko.
  2. [quote name='Angi']ahahaahaha, jaka mina tej wiewióry :evil_lol: [URL]https://lh4.googleusercontent.com/-0GkUEfC0An4/UgzwUG51EHI/AAAAAAAAF1c/quDdKvPGd1o/w640-h427-no/Lasti+i+Joy+15.08.13r+100.JPG[/URL][/QUOTE] "Weź się umyj!". :diabloti: My się witamy, bo chyba jesteśmy u Psychopaty pierwszy raz. Śliczności!
  3. Moja chrzestna ma kozę. Tyle, że w obróżkach nie chodzi. Raz mi bluzkę chciała wszamać. :evil_lol:
  4. [quote name='wiki4']Szłam z wymęczonym psem. Mijało nas jakieś rozbawione towarzystwo i jeden z facetów 'tittititi jaki słodki kotek na smyczy'. Tylko sie uśmiechnęłam z politowaniem, bo co innego mogłam zrobić :lol: Już spotkałam się, że ludzie na ozdóbki tak mówią, ale na jamnika? :evil_lol:[/QUOTE] Nico to jamnik, Lisa to kot... :lol: Na smyczy to ja już chyba wszystko widziałam. Raz na wakacjach, w mieście mniejszym trochę od Leszna, wyglądam przez okno i widzę... świnię w szelkach i smyczy. :-o
  5. [B]Kalunia[/B] trzymam kciuki. ;) Jak minęły wakacje w Mielnie? Taki jest system - w wakacje gada się o szkole, w trakcie roku o wakacjach. Ja tak robię od samego początku. :diabloti:
  6. Rano nie za bardzo mi pasuje... A wieczorem, około 18-nastej? Pasuje Tobie i Paulinie?
  7. Takie rady wolę znacznie bardziej niż rzucanie się, że olewam sytuację. Z resztą problem z agresją pojawił się w zeszłym tygodniu, a nie miesiąc temu. Więc takie silne, całkowicie "poważne" przewrócenie na plecy odbyło się dopiero wtedy. Wcześniej (gdy np. warczał przy wyjmowaniu jakiegoś świństwa z pysia) najpierw była korekta słowna, jeśli nie zadziałała - wtedy lekko przewracałam na bok, trzymałam kilka sekund, po czym była chwila spokoju - zero kontaktu itd. - po czym znowu razem się bawiliśmy, wykonywaliśmy sztuczki. Mimo, że jest mały to charakterek ma. Natomiast z każdym dniem coraz lepiej nam się żyje. Gdy wracamy z dworu, wchodzimy do werandy, Nico siada, czeka aż odepnę mu smycz, zdejmę buty. Otwieram drzwi, przepuszcza mnie i wchodzi za mną. Za trzymanie kciuków serdecznie dziękuję! Jestem dobrej myśli. Zdjęć na razie brak, bo jestem w Poznaniu na nie swoim komputerze. Także, jak wrócę (poniedziałkowe popołudnie - wtorek) postaram się wrzucić zaległe fotki znad morza i filmik na którym młody tworzy nowe dziury w plaży.
  8. [quote name='Obama']Sorry,ale w ten sposób z Tobą nie będę rozmawiać.Smutne,że zamiast pomyśleć korzystasz z najprostszej metody: wyparcia i agresji oraz typowo forumowych "dosrywań (nad wyraz często używanych na Dogo przy braku argumentów i przy bezsilności). Jeżeli chcesz się odnosić do postów to je czytaj,nie dawałam konkretnych rad odnośnie wychowania psa,zasugerowałam jedynie zdrowy rozsądek i pewne zmiany w postrzeganiu rzeczywistości. Do tego,nie muszę znać Twojego psa. W chwili gdy ktoś zachowuje się jak rozkapryszone dziecko,tracę chęć do rozmowy więc oczywiście nie zamierzam kontynuować "debaty". Dodam jedynie,że nie zleciałam się do Twojego wątku kierując się "zadymą",może nie zauważyłaś,ale odwiedzałam Twój temat,ba komentowałam i wcześniej. Powodzenia.[/QUOTE] Ten komentarz w najmniejszym stopniu nie dotyczył Ciebie, Obamo. Twój post najbardziej mi się z tych wszystkich postów spodobał i do mnie wpadł, bo nie przejawiał nie wiadomo jakich "mądrości", gdy nie znasz mojego psa. Dałaś proste rady, wsparłaś i to mi się podoba. [B]evel[/B] tyle, że tu nie chodzi o słuchanie czy też nie poleceń. Chodzi o to, że Nico gryzie nas - właścicieli. Poleceń słucha, ale tylko z moich ust (niezależnie od tego czy mam coś ciekawego czy nie). Natomiast mamę słucha w momencie, gdy ma coś do jedzenia. Pinczer to generalnie pies jednego właściciela, więc całkowicie rozumiem takie zachowanie. Tyle, że gryzienie już nie bardzo. Jakoś ludzie przez wiele lat wywracali psy na plecy, a teraz jest wielkie uwielbienie pozytywnego szkolenia. :cool3: Jak uczymy się sztuczek to klikam, ale w takim momencie nijak nie widzę rozwiązania z klikerem w dłoni. Aktualnie sytuacja jest unormowana, więc ze spokojem poczekamy na pierwsze zajęcia.
  9. Mi tylko raz zdarzyło się, że pies chciał wyjść przez nieszczelne ogrodzenie. Akurat szłam z agresywną suczką, a york był puszczony luzem, bez właścicieli. Psiak zaczął już wychodzić przez ogrodzenie, ale wtedy zjawił się właściciel (a właściwie tymczasowy opiekun) i go zabrał. Gdyby nie to mógłby być syf. Bo oba psy nie były nastawione przyjaźnie. Także mieliśmy szczęście. Natomiast znajoma mieszkająca na obrzeżach miasta szczęścia nie miała. Przechodziła obok domu z agresywnym bokserem, ze swoim ówczesnym psem - suczką wielkości jamnika, ważącą max 15kg. Wcześniej tamten pies po prostu obszczekiwał i próbował przeskoczyć przez ogrodzenie. Natomiast tamtego dnia przeskoczył przez nie, a następnie rzucił się na suczkę. Nic jej się nie stało, nie miała ran. Tyle miała "szczęścia w nieszczęściu". Była tylko dość mocno poturbowana, z tego co pamiętam później niezbyt pewnie przechodziła obok tego ogrodzenia. :roll:
  10. [quote name='Obama']Przyznam,że jestem zaskoczona problemami wychowawczymi z takimi maluchami,tutaj pinczer,w innym wątku oddano bordera bo dominujący.Zaczynam mieć niepokojące wrażenie,że im więcej o psach "wiemy" i koncentrujemy się na psiej "kulturze" (szkoleniowcy,psie sporty,firmy,biznesy,programy,portale,blogi itd) tych chyba gorzej sobie z nimi radzimy:shake: Niegdyś,kiedy jeszcze psy nie były biznesem ,ludzie sobie po prostu z nimi radzili.Dziś ludzie zapominają o predyspozycjach psów i także tym,że psy mimo wzorców są żywymi organizmami,które reagują na bodźce w różnoraki sposób i nie zawsze działają zgodnie ze schematami.Kupują bordera i oczekują,że pies ma być dokładnie taki jak się przyjęło sądzić o rasie,gotowi są zabawiać się w frisbee,sporty,ale jak pies pokaże charakterek to już out."No tak,miałem psa szkolić do tańczenia na zawodach,a nie uczyć go tego,że ma nie podgryzać (uproszczenie,ale celowe)." Z drugiej strony,modnie jest chyba mieć psa problematycznego i potem pisać jak to się "wypracowało" problemy, niemal w co drugim wątku same "dominanty" nieprzekraczające 3kg. Rozumiem,że są pewne rasy,które mają naprawdę ciężkie charaktery, a do tego często są to psy niemałe (ttb,molosy). I nadal uważam,że w większości przypadków,problemy z tymi psami wynikają z nieświadomości,lenistwa czy głupoty ludzi,którzy biorą się za psy,o których nie mają pojęcia (w rezultacie,mnóstwo psów szuka domów). To są psy,które często mają ogromną potrzebę konfrontacji,nieodpowiednio prowadzone robią się coraz bardziej nabuzowane i w przypadku molosa czy bulteriera to już naprawdę może stanowić zagrożenie. Ale,maleńki,młody pinczer to jest materiał do wypracowania.Bez paniki.Zapomnij o wszystkich wielkich wątkach na dogo,programach o dominacji i skup się na samym psie.To jest może temperamentny zwierzak,ale nie krwiożercza bestia. Nie będę radzić,bo sama w relacjach z psami działam zwykle instynktownie ,w nosie mając literaturę,fora i blogi.Czasami są to metody siłowe,które tutaj na forum pewnie spowodowałyby zawał co najmniej kilkunastu nastolatek klilających borderom,czasami pozytywne- ot,zależy od aktualnej sytuacji i psa. Od wielu lat miałam styczność z bulterierami,pitbullami czy znajdami agresorami. Zyję,mam wszystkie kończyny i dotychczas nie zostałam pogryziona.I nie chodzi o chwalenie się,bo wiele błędów popełniam,ale obserwowanie psów,czytanie ich znaków,a nade wszystko myślenie. Uwierz mi,w naturze ludzkiej jest często potrzeba posiadania psa,moim zdaniem,większość z ludzi instynktownie potrafi znaleźć nic porozumienia z psem i sposób na jego wychowanie.Wszakże,psy towarzyszą nam od czasów kiedy nie było dogo,youtube i psich szkół na każdym kroku.Popatrz ile mieszańców jest świetnie wychowanych przez ludzi,którzy w życiu nie odpalili Google. Weźsię w garść. Nie unoś się dumą,nie obrażaj tylko działaj. Edit. Widziałam na forum jak niecierpliwie oczekujesz na psa,rozsądna z Ciebie dziewczyna więc jeśli faktycznie czujesz,że sama sobie z psem nie radzisz- skontaktuj się z hodowcą.Zapytaj.To naprawdę właściwa osoba.[/QUOTE] Pierwsze zajęcia mamy w przyszłym tygodniu, także nie wiele czasu już zostały. Nico nie zamierzam oddawać, to w całości MÓJ pies i MOJE problemy. A nie pół dogo. Ale jak widać tak musi być - ktoś ma problem to zaraz zlatują się wszystkowiedzący ludzie o wiedzy z książek i blogów. I o dziwo także mam taką wiedzę, tylko kurcze... W obecnej sytuacji wcale mi się nie przydaje. Bo wyobraźcie sobie, że każdy pies jest inny, a nie konkretnie taki, jaki opisują na blogu. Dodatkowo u mnie w mieście nie ma potopu szkoleniowców, z tego co wiem są tylko dwie szkoły. Na razie nie panikuję, bo wiem, że sytuacja po moim powrocie wróciła do normy i było OK. Staram się działać tak samo, jak Ty. Instynktownie. I jak możesz być tak złym właścicielem, żeby stosować metody siłowe! Pewnie Twój pies to agresor rzucający się na każde ruszające się stworzenie. :evil_lol: Ps. Kocham ludzi, którzy znają mojego psa tylko przez Internet i radzą mi, jak z nim postępować. Wirtualni znawcy rządzą! :loveu:
  11. Na początek powiem jedno - nie lekceważę problemu. Na odpowiedź psiej szkoły czekałam miesiąc, więc co niby miałam w tym czasie robić? Wszyscy na DGM najmądrzejsi, znają całą sytuację - normalka. :loveu:
  12. Tak, tak uważam. Czy jest tak na prawdę - stwierdzi szkoleniowiec. Pinczery to nie są maskotki, one mają dość trudny charakter. Wykorzystują w 100% to, że ktoś jest dla nich bardziej uległy. Wszystko zaczęło się, gdy wyjechałam z domu, Nico został sam z mamą, która na wiele sobie pozwala. Wtedy ją ugryzł. Gdy wróciłam ugryzł mnie, gdy sprowadzałam go do parteru, bo też zaczął na mnie warczeć przy wyjmowaniu jakiegoś świństwa z pyska. Dzisiaj warczał na moją mamę, gdy głaskała go podczas gryzienia smakołyka. Był agresywny wobec weta na ostatniej wizycie, gdy opowiedzieliśmy ostatnią sytuację z mamą, wetka stwierdziła to samo co ja. Tak, jak mówię - poczekam na opinię szkoleniowca. Cokolwiek to jest, wolę eliminować w zarodku, pod okiem specjalisty. Nigdy nie ugryzł mnie obcy pies, własny tym bardziej... Mimo, że mój pierwszy pies był strasznie agresywny, nawet do mnie. Warczała, ale nigdy nie ugryzła... :roll:
  13. Wszyscy śmiejemy się z biednego Lastiego... Jeszcze chłopak w depresję popadnie, że za duży czy coś. :lol:
  14. Niestety, ale II wojna światowa jest omawiana dopiero w liceum. :-( Generalnie nie przepadam za historią dotyczącą początków cywilizacji, dopiero Rzym, Słowianie i początki Polski mnie zainteresowały. Nie mogę się doczekać, aż będziemy omawiać I wojnę światową. Jednak przyjdzie mi na to jeszcze trochę poczekać, trudno. Chodzę do klasy regionalnej, w drugiej klasie mamy prawdopodobnie cztery godziny historii tygodniowo. :loveu: Na pewno jedna, czasami dwie lekcje zostaną poświęcone historii regionu, ale mimo wszystko... Pod koniec pierwszej klasy, przerabialiśmy już początkowe tematy z klasy drugiej, więc jesteśmy trochę do przodu, więc może i ta I WŚ szybko nadejdzie.
  15. Dokładnie tak. Nie lubię psów bez charakteru, tych wszystkich "miękkich kluch" - to nie dla mnie. Wystarczy, że po powrocie go obróciłam na plecy kilka razy i mnie nawet nie próbuje ugryźć. Wszystko da mi z pyska wyjąć, w większości przypadków się mnie słucha (czasami są według niego lepsze rzeczy do roboty). Natomiast wykaz jest taki: - mama - mało korekt, kar, dużo tulenia za nic praktycznie - ciocia - żeby tylko pieseczkowi krzywdy nie zrobić - babcia - hojnie karmiąca psa podczas posiłku, nic nie da jej się wmówić Ciocia także czasami jest atakowana i oczekuje, że szkolenie zmieni tu wszystko. Będę chodzić na nie tylko z mamą, bo babcia sama w domu zostać nie może na tak długi czas. Więc kurcze, jeśli ciocia nie raczy jasno mu pokazać kto jest kim, to szkolenie - owszem, pomoże - ale obawiam się, że ona po kilku miesiącach znów może zostać uznana za niższą w hierarchii. O babcię nie ma co się martwić, Nico praktycznie do niej nie podchodzi, ma ją generalnie gdzieś, więc tu mam spokój... ;)
  16. Właśnie wróciłam ze spacerku, którego o mało co nie przypłaciłam zawałem... Idę naszą podstawową trasą, mijam SkatePlazę. Widzę, że na jej terenie kręci się rodzina z goldenem, który nie jest zapięty. Mówię sobie, że będzie OK., bo Nico zazwyczaj na psy (które nie atakują, dziamgają itp.) olewa, przechodzi obok. Ewentualnie spojrzy, warknie i do widzenia. Przechodzimy obok nich, są od nas gdzieś 10 metrów. I wtedy widzę, jak facet od goldena wskazuje palcem na nas, coś mówi, a pies zaczyna na nas szarżować. Zatrzymuje się tak 4 metry przed nami, facet go odwołuje i każe warować. Gdy golden zaczął na nas szarżować to automatycznie Nico na ręce, bo bałam się, że w niego wpadnie i nie będzie wesoło. Odłożyłam go, gdy pies był przy właścicielu i poszliśmy dalej. Potem słyszę, jak facet krzyczy do nas: "on nic nie zrobi" (taka popularna kwestia...), mama odpowiedziała mu tylko "dobrze" z uśmiechem na twarzy. A ja ledwo powstrzymałam się od odpowiedzi, "ale mój zrobi"... I teraz zastanawiam się po cholerę facet taką scenkę odstawia. Żeby pokazać jakiego ma grzecznego i usłuchanego psa czy co? Jak to mówi pewna stronka na facebooku: Idiots. Idiots everywhere. :roll:
  17. Tak samo, jak [B]Victoria[/B] przy Lastim oplułam ekran. Natomiast Joy tonie w dużych Julkach. :lol:
  18. [quote name='motylek1007']dobrze robisz, ze działasz od razu[/QUOTE] Mam nadzieję, że rzeczywiście działam poprawnie i do tej pory niczego nie spaprałam. Jednego agresywnego psa już miałam, to stanowczo mi wystarczy. ;)
  19. Sytuacja sprzed kilku dni, akurat wpasowująca się w temat brania psów na ręce. Idę z młodym na codzienny, wieczorny spacer po okolicy. Taki, żeby mógł sobie powąchać, ominąć dziamgające psy, posłuchać różnych odgłosów itp. Jesteśmy na wąskim chodniku - z jednej strony ogrodzenie, z drugiej płot oddzielający od jezdni i trochę krzaków. Widzę, że z naprzeciwka idą jacyś tępi ludzie z upasionym beaglem na flexi. Oczywiście całą szerokością chodnika! :loveu: Nico szedł ładnie przy nodze, zbliżyliśmy się do tamtych, a oni nawet nie raczyli skrócić flexi... Beagle już wkurzony, prawie szarżuje na młodego. Musiałam go wziąć na ręce, bo inaczej beagle mógłby go staranować. Państwo smyczkę skrócili dopiero, jak okrągły niczym beczka beagle zaczął podchodzić do mojej nogi. Kiedy nas mijali nagle odkryli, jak skrócić smyczkę tak, by innym nie psuć nerwów. Szkoda, że tak późno, bo inaczej minęlibyśmy się spokojnie, Nico poćwiczyłby ignorowanie dziamgających i charczących piesków... Później, kiedy państwo byli już kilka metrów za nami, słyszę, jak pan karci pieseczka: "No co ty robisz? Co robisz?" i idą dalej, nadal całą szerokością chodnika. Miałam ochotę do niego podejść i też powiedzieć to samo: "No co ty robisz? Co robisz?". :evil_lol:
  20. I to jest minusem suczek - cieczki. Pamiętam, jak mieliśmy poprzedniego psa, właśnie suczkę. Makabra to była, szczególnie że kilka lat temu po całej dzielnicy luzem latało z pięć psów, więc przez pierwsze lata szło się w roli przewodnika i ochroniarza zarazem. Teraz już tak dużo psów nie biega, więc jest jako-taki spokój. ;) Planujesz może wystawiać naszą siostrzyczkę?
  21. Mam fajnego nauczyciela od fizyki, który podpowiada czasami na kartkówkach. Nie zdradza odpowiedzi, ale pomaga dojść do rozwiązania jeśli widzi, że wiesz o co chodzi, ale zapomniałaś np. wzoru na obliczenie. :loveu: Cały drugi semestr bez ani jednej lufy w dzienniku, jeśli chodzi o fizykę. Najniższą ocenę to chyba trójkę miałam, z tego co pamiętam. A na koniec pewna czwóra. Tak, jak mówię - nie bój się żadnego przedmiotu, bo później to się odbija na nauce. Gdy ja się jakiegoś przedmiotu bałam, to nie uczyłam się, bo wmawiałam sobie, że tak czy siak nie dam rady, bo to za trudne. I zepsułam sobie przez to cały rok. Nie mówię, że teraz do sali chemicznej będę wchodzić z uśmiechem na ustach (dwa razy w tygodniu chemia, ratunku ludzie!), ale nie będę już tak marudzić, że to trudny przedmiot, bo znowu zawalę... ;)
  22. [B]wiki4 [/B]to poczekam, aż się uda zgadać. Bo my cały czas na spacerki jesteśmy chętni. [B]Alise[/B] przede wszystkim agresja w stosunku do nas i obcych osób. Nie było mnie trzy dni, Nico został z mamą w domu. Wtedy zaczął dominować, ugryzł moją mamę, gdy próbowała mu wyjąć z pyska jakieś świństwo. Jak wróciłam i sprowadzałam go do parteru - też mnie ugryzł. I to nie jest lekkie, ostrzegawcze, ale do krwi. Teraz, gdy jestem w domu, jest spokojnie, ale gdy wyjadę to nie wiem co mu znowu do łba strzeli. :roll: Dlatego póki jest młody to udamy się do specjalisty, bo ja boję się przegiąć, a nikt inny z rodziny go nie naprostuje. Teoria teorią, ale wolę zobaczyć, jak to się robi poprawnie niż spaprać sprawę, bo coś tam źle zrobię. ;)
  23. Z roku na rok chemia z pewnością będzie trudniejsza, ale nie można nastawiać się na nią negatywnie na początku. Bo później ciężko się do niej przekonać. Mam nadzieję, że mi się w tym roku uda i na koniec na świadectwie będę miała czwórkę z chemii, a z biologii piątkę. Bo z lekka przerażający jest fakt iż pod uwagę (przy naborze do szkoły ponadgimnazjalnej) będzie brane świadectwo lub oceny z II semestru klasy drugiej. Także jak teraz zawalę to może być różnie. Oczywiście, że jest to na trzecim planie w rekrutacji, ale jeśli miałoby to zaważyć o tym czy się dostanę czy nie... :crazyeye: Teraz przepraszam idę oglądać mecz. Jestem zszokowana - strzeliliśmy gola w czwartej minucie. Cuda na tym świecie się zdarzają. :multi:
  24. [quote name='motyleqq']w związku z tym, należy coś z tymi rasami robić, żeby nie mieć życiowego frustrata na kanapie.[/QUOTE] Rozumiem to, ale post zabrzmiał tak, jakby tylko nieliczni mogli posiadać psy ras pracujących. Trzeba być ratownikiem, żeby posiadać niufa? ;) [B]Martens[/B] to co dzieje się obecnie z ONkami to istna kpina, wołająca o pomstę do nieba. Jednak zastanawia mnie fakt czy, aby posiadać ONa trzeba pracować w służbach mundurowych, malamuta - wyprowadzić się na Antarktydę i zamieszkać w igloo? [B]Okamia[/B] był poruszona także kwestia niufa, dlatego wyszło moje porównanie z ONem. Dla mnie z każdym psem trzeba pracować, głównie psychicznie, bez względu na rasę. Jak już mówiłam dla mnie ten post zabrzmiał tak, jakby każdy właściciel psa rasy pracującej musi robić i pracować tak, aby pies mógł spełniać wszystkie swoje popędy. Sorry, ale jak będę miała ONa to do służb mundurowych nie planuję się zapisać. ;)
  25. Młody śpi ze mną w łóżku od samego początku, tak się starał wskoczyć, że w końcu mu pomogłam. I teraz śpię z psem na głowie. :evil_lol: Nico też ma zawinięty ogon, więc rodzeństwo na 100%. Może tatuś młodego miał skok w bok z maltanką. Urocza jest. Najgorsze w rasach małych jest to, że tak szybko rosną. Mój już wygląda na dorosłego pina, myślę że podrośnie jeszcze góra 5-10cm, a później to przybieramy już tylko wszerz. :cool3:
×
×
  • Create New...