-
Posts
1390 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dioranne
-
U mnie na ulicy, ani jednego rasowca - albo typowe kundelki, albo pseudo-rasowce. ;) Osobiście mam zapas zeszytów na kilka dobrych lat, bo co roku od I klasy podstawówki było - "a ten ma taką ładną okładkę". Czekam tylko na podręczniki, które dostanę po siostrzeńcach. Miło się złożyło, bo podręczniki idą od najstarszego z nich, przeze mnie, do najmłodszego z nich. Różnice wieku są niewielkie, a przynajmniej nie trzeba tracić kasę na nowe czy też brzydkie, strasznie zniszczone podręczniki. Niestety coraz mniej gimnazjalistów przykłada wagę do wyglądu podręcznika, zeszytu itd. :roll:
-
Mam dla psa "trochę" mniejszego od Cesara (3kg żywej wagi) i jak dotąd spisuje się znakomicie. Jednak jest to "bezfirmówka", kupiona na leszczyńskiej wystawie. ;)
-
Grupa do zadań specjalnych czyli dwie jamnice i doberman ;)
Dioranne replied to Amber's topic in Foto Blogi
[quote name='FredziaFredzia']Stylowa derka :lol:[/QUOTE] Podkreśla kolor paczadełek. :eviltong: -
Nie denerwujcie mnie - 20-25 osób. Zazdroszczę niezmiernie. Przeprowadzam się do Łodzi. :evil_lol:
-
Też imię mi się podoba. Jednak do mojego idioty zupełnie nie pasuje. Aston takie poważne, a ten mój to do poważnych psów nie należy. Lekko mówiąc. :evil_lol: Opowiadaj, jak minęła podróż? Tak na marginesie - dokładnie za 28 dni początek roku szkolnego. A dopiero był koniec...
-
Widzę, że rosną tu nowe gwiazdy polskiego rapu. :lol:
-
Dziękuję za wszelkie komplementy w stronę mojego berbecia. :loveu: [B]Beardedo[/B], a Twój maluch wygląda, jak chomik i co. :eviltong: Jak ochłoniesz po odbiorze to koniecznie zakładaj wątek malucha. Chcę chomika pooglądać, rozumiemy się? UFO [B]riki[/B] i Twój chomik - zestaw doskonały. :lol: Zdjęcia postaram się wstawić jutro. Upały w Lesznie niesamowite, siedzimy, więc w domu i chłodzimy się na wszelkie możliwe sposoby. Czyli leniuchujemy sobie. I zdjęć nam się nie chce wstawiać, o! Tak na marginesie - Nico umie już [I]waruj[/I], a [I]siad[/I] robi nawet, kiedy nie mam smakołyka. :loveu: Wprawdzie przy [I]waruj[/I] najpierw położy się (albo inaczej - padnie) na ziemię, a potem obraca się na plecki i każe drapać po brzusiu. Musimy to dopracować, żeby [I]waruj[/I] nie wyglądało w naszym przypadku dość nietypowo. :evil_lol:
-
Grupa do zadań specjalnych czyli dwie jamnice i doberman ;)
Dioranne replied to Amber's topic in Foto Blogi
Tatuś mego berbecia. :loveu: Zdrowiej szybko Amber! Jari jest cudowny, jak doberman - to tylko kopiowany. Wersja BIO wygląda, jak gończy. :eviltong: -
Porównując wielkość ZG do wielkości Leszna. :evil_lol: U nas nawet psiego parku nie ma. Chyba, że skrawek trawy, wydzielony płotem, z jedną ławką, drzewem i śmietnikiem zasługuje na miano psiego parku to wtedy owszem - mamy park. :lol: Także Wy mi tu nie narzekajcie, bo w Waszych miastach są chociaż ciekawe miejsca, a u nas nie bardzo. Jeśli pies ma się wybiegać to zostają praktycznie tylko pola, bo często w parkach i skwerkach wszelakich ludzie się dziwnie patrzą, jak ktoś z psem przechodzi. A jakby szło pięć psów to dopiero, by było. Co ukrywać - w moim mieście większość ludzi wychodzi z psem 3 razy dziennie na spacer trwający 10 minut i polegający na tym, że psiak załatwi swoje potrzeby fizjologiczne i z powrotem na kanapę. :roll:
-
Mój kuzyn mieszkał w Genewie, byłam u niego w listopadzie zeszłego roku. Jeśli chodzi o zakupy - mniejsze (dodatki do obiadu, czy bułki) to kuzyn robił je w lokalnych sklepach. Natomiast duże, tygodniowe zakupy robił we francuskim Carfurze, bo wychodziło znacznie taniej. Właściwie we Francji (w porównaniu z cenami w samej Genewie) wszystko po przeliczeniu jest tańsze i bardziej opłaca tam się kupować. I rzeczywiście - Szwajcarzy stawiają na sery. Byłam w Genewie tydzień i nigdy nie widziałam szynki w sklepie. Nie pamiętam, jak wyglądało to we Francji. ;)
-
U mnie też kolorowo nie jest. Mam możliwość spacerów z pięcioma psami, z czego w psich znajomych dla Nicolasa mam tylko jednego faceta. Poza tym same babki, a wolałabym, żeby znał kilku jajcowatych. Nawet wszystkie myszoskoczki to baby. :evil_lol: Szkoda, że termin Ci się opóźnił - złośliwość rzeczy martwych. Może nawet dobrze i uda Wam się nie podróżować w upale? ;)
-
My także czekamy na offfieckowego bołdełka! :evil_lol:
-
Musiałam wstać o trzeciej rano z tego co pamiętam, by o 12 być na miejscu. A że jestem leniem, to wyobraźcie sobie moją minę. Jednak czego się nie robi dla wymarzonego pieseczka? :D Podróż do Lublina przebiegła mi szybko, być może dlatego, że miałam co robić: czytałam książki, podziwiałam widoczki za oknem itd. Spanie nie wchodziło w grę. Także polecam Ci zabrać książkę - najlepiej grubą i wciągającą. Myślę, że jak weźmiesz taką o psach (chociażby jakąś powieść) to czas będzie Ci się dłużył, bo już będziesz sobie wyobrażała Wasze wspólne życie itd. Przynajmniej tak na 100% byłoby u mnie. Dlatego zabrałam ze sobą książkę o Armii Podziemnej. :loveu: Na dworcu spotkała nas niemiła przygoda z konduktorem naszego pociągu, który nie znał przepisów. Kazał nam zapłacić za psa, mimo że był wieziony "w opakowaniu" (jak to mówią przepisy), poszłyśmy kupić, a tam babka z kasy interweniowała u "kogoś z góry" - zapomniałam nazwy funkcji - i zrobiła się mała afera, bo facet mógł wylecieć... Nieciekawie. Natomiast w drodze powrotnej droga nam się wydłużyła z winy PKP. Pociąg do Poznania się opóźnił przez co nie zdążyłyśmy na przesiadkę i musiałyśmy czekać 40 minut na następny. Ale poza tym wszystko było OK. W trakcie drogi zero problemów z maluchem, można rzec, że od razu przypadliśmy sobie do gustu. Wredna gadzina chciała spać tylko na moich kolanach, mamy byłe fe. :evil_lol: W swoim transporterze też spał, ale przecież nie ma to, jak na kolankach. Od tamtej pory łazi za mną wszędzie, pies ninja. Także myślę, że potajemny pakt przyjaźni złożyliśmy sobie już w pociągu. Miłe to były chwile, oj miłe...
-
[B]Angi[/B] aktualnie mam obrożę z Furkidza. Zatrzask jest ogromny (obroża 2cm), ale co do trwałości nie mogę się wypowiedzieć, bo mój pies na spacerze w niej był tylko raz, a w dodatku waży 3kg. ;)
-
Zafaflona Sintra i jej futrzaki czyli moje małe zoo
Dioranne replied to Franca81's topic in Foto Blogi
My pierwszy raz! :hand: Sintra jest boska, obejrzałam kilka jej zdjęć - te fochy chociażby są urocze. Osobiście mam ogromny sentyment do rasy, rodzice mieli takiego psa... Wprawdzie bez rodowodu, ale zarówno z charakteru, jak i z wyglądu - typowy bokser. Wieczne dziecko, a jednocześnie oddany człowiekowi przyjaciel. Znam go niestety tylko z opowiadań i kaset video, ale mimo to jest tam, gdzieś w moim sercu. Rodzice musieli go uśpić (nowotwór kości) na miesiąc przed moim urodzeniem się. Jak widzę boksera to zaraz mi serducho skacze. Jeszcze, jak ta ślinka im ścieka! :loveu: Gdy na leszczyńskiej wystawie byłam przy ringu bokserów myślałam, że się rozpłynę! -
Oczywiście, że każdy mógłby tak stwierdzić. Jednak rozmawiałam z tymi osobami, niektóre po prostu zna ktoś z mojej rodziny. Babcia właściwie od siódmej rano dyżuruje przy oknie i patrzy co, kto, gdzie i jak (taki jej urok, osiedlowy monitoring). Ludzie z mojej okolicy to raczej tacy 'dać żreć, wyprowadzić, położyć na kanapie'. ;) [B]a_niusia[/B] u mnie to samo. I kudłate ledwo wróci z wyjścia na ogród, zaraz nadrabia to co przed chwilą zostawił na trawce. :evil_lol:
-
My udaliśmy się do Sarbinowa (na trasie Kołobrzeg-Mielno). Mieszkaliśmy w pokojach gościnnych, którego właścicielem jest Pan od willi [I]Adria[/I] bodajże. Sami właściciele posiadają psa, zgadzają się na przyjazd z własnym czworonogiem. Na plaży, jak i w samym mieście było pełno psiarzy. Dużo psów pływało w morzu, nawet w godzinach plażowego szczytu i nikt nie miał o to pretensji. Dodatkowo nigdzie nie zauważyłam zakazu kąpieli psów - czy to na plaży strzeżonej, czy niestrzeżonej. ;)
-
W moim przypadku, psy które obserwuję zza okna, wychodzą na spacer około trzech razy dziennie, albo dwa. I zazwyczaj są to spacery [I]załatw swoje i idziemy do domu[/I]. Dotyczy to nie tylko małych psów, ale także i dużych - malamutów, w typie ONków itd. Niektóre nigdy nie wyszły poza rewir swojego podwórka. Osobiście uważam, że jeden spacer na około bloku nie wystarczy psu na cały dzień. Niezależnie czy to york czy husky. Oczywiście, że husky potrzebuje tego ruchu znacznie więcej w porównaniu z yorkiem. Jednak ten mały też musi się wyszaleć, a nie obejść naokoło blok i tyle z jego codziennego ruchu. Sama ze swoim psem nie wychodzę na spacery trzy razy dziennie. Dlaczego? Ponieważ załatwia się na ogrodzie, a w ogrodzie także ćwiczymy. Codziennie, gdy robi się chłodniej idziemy na spacer po okolicy, żeby zapoznawał się z czymś innym niż własny ogródek. Oprócz tego staram się organizować mu długi 2-godzinny spacer, wraz z innymi psami. Zapewniam, że po szaleniu na ogródku, spacerze po okolicy jest padnięty, wybiegany i zadowolony. ;)
-
Także odwiedzamy Tośkę! Pamiętam, jak odliczałaś dni do jej odbioru, a teraz jest już u Ciebie. Teraz odkryłam, że jest niewiele starsza od Nicolasa. A wydawało mi się, że młodsza. :crazyeye: Z resztą nieważne. Śliczna z niej panienka, na zdjęciach wygląda tak poważnie. W przeciwieństwie do mego kudłacza... [url]http://images35.fotosik.pl/1960/4caa839b685f53e5gen.jpg[/url] Widzę, że i Tobie koneser wiśni/czereśni się trafił. Nico odkąd zrozumiał, że na ziemi leży kilkadziesiąt wiśni to wpiernicza ile wlezie. A drzewek w sumie mamy pięć, plus gruszki, śliwki i papierówki. Orzechów nie liczę, bo mam nadzieję, że mój pies będzie na tyle inteligenty, aby ich nie jeść. :evil_lol:
-
Tylko nie ma co porównywać zaprzęgów do komend pokroju 'siad' czy 'waruj'. Bo husky zostały stworzone do pracy w zaprzęgu i to sprawia im frajdę, a więc z większą radością podchodzą do tej pracy. Natomiast przy wykonywaniu 'siad' itd., rozważy czy mu się to opłaca czy nie. ;)
-
[B]Yuki[/B], ale ja obecnie chodzę do innego weta tyle, że w tej samej klinice. I wiem, że ta wetka zna się na rzeczy, widzę jej stosunek do moich zwierząt. Nawet, gdybym pojechała do kliniki oddalonej o 300km bałabym się, że coś pójdzie nie tak. Są to dość świeże rany, bo suczka odeszła w styczniu zeszłego roku, nagle w wieku 6 lat. Było to dla nas ogromnym szokiem. I o ile byliśmy gotowi na kolejnego psa, tak osobiście ja nie jestem gotowa, aby znów dać swoje zwierzę na stół operacyjny...
-
Maja (mój poprzedni pies, w typie pina) podczas kastracji odeszła, bo prawdopodobnie lekarz podał za dużą dawkę narkozy. W trakcie operacji dwa razy ją reanimowano. Okazało się, że miała ropę na macicy, także i tak kastracja była potrzebna. Sam lekarz, który podawał narkozę był OK., na wcześniejszych wizytach wyglądał na takiego, który zna się na rzeczy. Jednak wyszło zupełnie co innego. :roll: Aktualnie chodzimy do tej samej lecznicy, ale do innego weta. Jest dobra, z powodzeniem leczy także moje myszoskoczki, widać że jest wetem, bo to kocha. Ale mimo to "lęk" pozostaje. Po odejściu Mai babcia wytknęła nam, że zawiozłyśmy psa do lecznicy, żeby go zabić. Bardzo przeżyła jej odejście, widzę że zaczyna przywiązywać się do Nico, więc nie chciałabym powtórki z "rozrywki"...
-
My witamy się po raz pierwszy w galerii! Berneńczyki to cudowne psiska, niespełniona miłość mojego wujostwa. Trzymamy mocno kciuki za szczeniaki, aby wszystko poszło gładko i bez komplikacji! :kciuki:
- 405 replies
-
- berneńczyk
- berneński
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
[B]Beardedo[/B] niech zgadnę - ta urocza czarno-biała kruszyna na twym avatarze to Twe maleństwo? Urocza. :loveu: [B]Pauliii[/B] ja sobie obiecywałam, że w wakacje przepiszę zeszyt od chemii, bo strasznie mam w nim nagryzdane (chemica za szybko nawija). Na razie zeszyty leżą nietknięte, a od długopisów i innych urządzeń piszących trzymam się z daleka. Komputer, pies i TV - tylko to zajmuje mi czas. :D [B]Kasia[/B] zazdroszczę, że jesteś już po egzaminie gimnazjalnym. Mi zostały tylko dwa lata, już się denerwuję. Ogólnie podchodzę do tego na luzie, ale nauczyciele robią taką 'spinę'. Na każdej lekcji słyszymy, że "to na pewno będzie na egzaminie!". Wychodzi na to, że muszę wkuć cały zeszyt z każdego przedmiotu, bo inaczej nie przejdę. :diabloti: Jak to mówił jeden obrazek na demotywatorach - "Polska szkoła. Tu całą praktykę poznasz wyłącznie w teorii.". [B]Yuki[/B] witaj! Nicolas to na razie pełnojajeczny samiec, nad kastracją na razie się zastanawiam (złe wspomnienia z poprzednim psem), więc boję się co z nim będzie po ewentualnym ciachnięciu. Wtedy zaczyna mieszkać na dworze, żeby domu w pył nie obrócił. Mówiłam już kiedyś, że mój pies zamiast mózgu ma orzeszek? Ostatnio mój geniusz szczekał na swoje odbicie w szafie, na plaży kopał mi piaskiem prosto w oczy, wpiernicza każdą napotkaną rzecz (nieważne czy jadalną czy nie)... Co z niego wyrośnie? :evil_lol:
-
Wreszcie coś się tu ruszyło! Lenie z Was. :evil_lol: [B]Beardedo[/B] gratuluję! A szczeniaczek jakiej rasy? Mam nadzieję, że trafi Ci się normalny czworonóg. Takiego, jak mój - nikomu nie życzę. Jest kochany, ale jak mu odpierniczy to ma szybkość rosyjskiego pocisku. :diabloti: Nie wiem czemu, ale chciałabym być starsza, najlepiej już po maturze. :eviltong: Nie wiem czemu. Czasami mam taki moment, że wyobrażam siebie za kilka lat, próbującą zrozumieć chemię, biologię i inne przedmioty na weterynarii. A potem przypominam sobie swoje oceny z wspomnianej chemii i biologi... I weterynaria tak troszkę odlatuje w sferę idiotycznych marzeń. Powtarzam to sobie od początku szkoły, nigdy nie wyszło... Ale w następnej klasie biorę się do roboty. :D