Jump to content
Dogomania

Dioranne

Members
  • Posts

    1390
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Dioranne

  1. Kiedyś widziałam panią z świnią w szelkach i na smyczy, raz moja mama widziała koguta wyprowadzanego na spacer. :cool3: Teraz tylko czekam na widok krowy w szelkach.
  2. Jako, że nie było mnie przez tydzień, pieseczek tęsknił to trzeba mu to jakoś wynagrodzić (marne usprawiedliwienie :evil_lol:). O ile finanse pozwolą to oprócz zabawek zakupię mu jakieś obroże/szelki... Zastanawiam się nad Hurttą bądź ROGZem z nitką. Muszę mojego psa przemalować na rudo, bo tak to wszystko do niego pasuje. :mad: Jeśli ktoś poluje na przecenione szelki Hurtta - na prodogu są przecenione, w zależności od rozmiaru. Najniżej widziałam czerwone, rozmiar 35 bodajże za 75zł. ;)
  3. Galeria jest tu: [URL]https://www.facebook.com/media/set/?set=oa.734046986619312&type=1[/URL] Niekoniecznie zdjęcia i opisy trzeba przesyłać mi, równie dobrze można wstawiać je samemu. ;) Jak dotąd nikt nic mi nie wysłał, ani sam nie wstawił, trochę szkoda. [B]Macia[/B] silny facet z Nico jest, przetrwałby. Gdy chodził do psiego przedszkola miał w grupie suczkę labradora. Wprawdzie wiekowo byli blisko siebie, ale wielkością... Abi całą głowę Młodego mieliła sobie w pysku, leżała na nim, a on cały i zdrowy z tych wspólnych zabaw wyszedł. Tyle, że był trochę obśliniony... :evil_lol:
  4. Dziękuję bardzo. :loveu:
  5. Na szybko znalazłam aukcję na allegro z KONG Safestix Small. Zdjęcie Twojego tollera [B]dance[/B] widziałam, ale szczerze mówiąc - za dużo mi to nie da. Musiałabym tego KONGa "obmacać" w realu, ale niestety nie mam takiej możliwości. Według opisu na aukcji ten rozmiar nadaje się dla psów małych i średnich... Ostatnio Młody dostał około 30cm sznur bawełniany i świetnie daje sobie z nim radę, więc może z Safestixem również sobie poradzi. Jak wrócę do domu to będzie narada rodzinna i zobaczę czy Młodemu sprezentuję taką zabawkę. ;) W każdym bądź razie dziękuję wszystkim za pomoc. [B]kataszo[/B], a taka "profesjonalna" nazwa tej wersji KONGa brzmi...? Bo na określenie patyk zapewne niewiele znajdę. :lol:
  6. Nico wyznaje zasadę, że im więcej wariatów tym lepiej, więc zapraszamy. :p Skoro tyle osób do tej pory się zapisało to myślę, że wkrótce będzie można zorganizować jakiś większy spacer. Postaram się to wszystko ogarnąć najpóźniej w poniedziałek (teraz jestem poza Lesznem, internet do najszybszych tu nie należy) tak, żeby jakoś ustalić datę tego większego spaceru i kto byłby tam chętny. Młody się już na grupie zaprezentował, teraz czekam tylko na innych. ;)
  7. Teraz internet mi mocno puli, więc do pierwszego postu dopiszę Was jutro. Zapraszam Was również na facebookową grupę, która liczy już ponad 20 członków! Jestem bardzo zdziwiona, że aż tyle osób w tym naszym małym Lesznie jest chętnych. ;) Jeszcze odnośnie grupy - tworzymy album naszych psów, które będą brały udział w spacerach z opisami charakterów. Tak, żeby każdy uczestnik danego spaceru wiedział na co się pisze.
  8. Olśni mnie ktoś jak się "profesjonalnie" nazywa [B]KONG "patyk"[/B]? Bo Nico dawno żadnej zabawki nie dostał, a taki patyk mógłby się nam przydać bardziej niż Bounzer.
  9. Wszystko zależy od psa. Do Nico raz trzeba wrzeszczeć, a raz wręcz piszczeć. ;) Zależy kto z nim jest. Jeśli jestem ja, wystarczy, że powiem coś stanowczym bądź radosnym tonem i pies się ogarnia, wykonuje polecenie. Natomiast przy mojej mamie czy cioci sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Ogólnie one mają "miększe" charaktery ode mnie, a pies potrafi to wykorzystać. I one już bardziej muszą się natrudzić, żeby pies zrobił np. siad (chyba, że mają w ręku coś smacznego - wtedy Młody komendy robi niemal automatycznie). Trochę mnie denerwuje zachowanie mamy czy cioci, bo momentami pozwalają mu na za dużo. Ale ja mówię jedno (na co one stwierdzają, że się "wymądrzam"), a one robią drugie. Teraz zmienię taktykę, może się mi poprawią. ;)
  10. Kiedyś, gdzieś mignął mi leszczyński wątek spacerowy, ale teraz nijak nie mogę go znaleźć. W każdym bądź razie - nawet jeśli istnieje to ten będzie nju. :evil_lol: Razem z moim popierniczonym psem jesteśmy chętni na spacery. Teraz, w zimowo-wiosennym czasie nie zapuszczamy się nigdzie daleko - spacerujemy głównie po polach za Zatorzem. Mamy już kilku znajomych, jednak nie wszyscy są na Dogo. Stwierdziłam, że warto założyć wątek ze spisem wszystkich, ewentualnych, chętnych. Dobrze, by było gdybyście podawali, kiedy Was nie będzie - wówczas łatwiej będzie skombinować jakiś większy spacer (który, nawiasem mówiąc, jest tak planowany od pół roku :diabloti:). [B]LESZCZYŃSCY SPACEROWICZE:[/B] Ania ([I]Dioranne[/I]) + Nico - [I]nie ma mnie do 10.02[/I] Agata (brak na Dogo) + Perła/Sara Weronika (brak na Dogo) + Lady Viktoria (brak na Dogo) + Teea [B]GRUPA NA FACEBOOK'U: [/B][url]https://www.facebook.com/groups/733931793297498/[/url]
  11. Ciężko to nazwać wybiegiem... :lol: Mój przydomowy ogród jest większy. Ogólnie odnoszę wrażenie, że na takim "wybiegu" zdecydowanie łatwiej o jakąś niemiłą sytuację. Na polach to jednak łatwiej się wyminąć, teren większy. Ryzyko spotkania jakiegoś agresora bez smyczy i kagańca jest praktycznie tak samo możliwe, jak na tym naszym, pożal się Boże wybiegu. Taka wada Leszna - mało sensownych terenów spacerowych. W Poznaniu jest i Cytadela, Lasek Marceliński (chyba tak to się nazywa...), tereny nad Wartą. A u nas wybieg, gdzie nawet pinczer miniaturowy porządnie kości nie rozprostuje. :roll:
  12. Wystawa w dniu urodzin Młodego... Urodzinowo będziemy trzymać za wszystkich dogomaniaków kciuki! :lol:
  13. Tak, jak teraz analizuję wszystkie psy, które w moich okolicach spotkałam, to przeważają psy średnie i duże. Nigdy jeszcze takiego typowego ujadacza nie spotkałam, na całe szczęście. Ciężko mi przewidzieć, jak wówczas Młody, by się zachował, bo czasami sam "pyskuje" do innych psów. Obecnie to pyskowanie mu przeszło, ale gdyby jakiś inny burek do niego wyleciał z mordą... Na całe szczęście jeszcze takiego nie spotkaliśmy. ;) Najgorsze wspomnienia spacerowe mam przez ONka, goldena i znacznie mniej - TTB. Mnie żadna przykra sytuacja związana z TTB nie spotkała, ale suczka w typie gordona mojej znajomej ledwo uszła z życiem po ataku amstaffa. Dość długo dochodziła do siebie, bo agresor omal nie przegryzł jej tętnicy. :shake: Z tego co wiem koleżanka z rodziną, nie usłyszała nawet głupiego "przepraszam"... Ja z Nico też chodzę na te pola, gdzie suczka została zaatakowana, bo to najlepsze tereny spacerowe praktycznie w całym mieście. Jeśli idę sama to czasami po prostu boję się zapuszczać gdzieś daleko, bo nic na temat dalszych losów amstaffa nie wiem. [B]Macia[/B], a w jakiej części miasta mieszkasz? Ja dobki w Lesznie widziałam tylko na wystawach, a i tak nie za często. Współczuję psich sąsiadów... Obok nas mieszkała suczka, kundelek (niestety w styczniu musiała zostać uśpiona, miała powyżej 20 lat), psi anioł, a jeszcze za nią pomieszkuje psisko w typie shih. Też bardzo pozytywnie nastawiony. O jeszcze jeden dom dalej jest pies w typie ON, który mimo ciągłego życia za płotem, braku spacerów i socjalki też jest pozytywnie nastawiony do innych psów, ludzi. Przynajmniej z Młodym ma dobry kontakt. Właśnie Nico ma dużo kolegów "za płotem" w naszej okolicy, co mnie bardzo cieszy. Przeważają jednak ujadacze. ;)
  14. Ktoś tu o yorkach i yorkopodobnych psach wspominał... Przypomniała mi się taka dość śmieszna sytuacja, związana właśnie z yorkopodobnym. Razem z Nico, koleżanką i jej psem wracaliśmy z pól. Szliśmy małą uliczką, nasze psy na smyczach, zajęte sobą. Nagle z jednego podwórka wylatuje na nas "york". Nico na widok nowego psa - ogon w ruch, ogólnie zero agresji. Podleciał lekko do "yorka", żeby się przywitać, a tamten spierdzielił za płot. Później tak na nas patrzył z przerażeniem. :evil_lol: Na prawdę to wyglądało przezabawnie. Wyleciał na nas taki chojrak, bojowo nastawiony, a spierniczył przed czteromiesięcznym szczylem, który chciał się zapoznać, pobawić. Aktualnie jestem w Świnoujściu, przedwczoraj byłam w Międzyzdrojach. Czekałam na autobus powrotny do Świnoujścia, aż widzę babkę spacerującą z "yorkiem" i "shih-tzu" (nie wiem jak to się pisze, więc za ewentualny błąd przepraszam), które mogły ważyć tak z 10-15kg. :lol: Ogólnie to były zdecydowanie większe od Nico, po prostu giganty. Pewnie to nowa rasa - york oraz shih-tzu królewskie... Jeszcze przypomniała mi się sytuacja ze stycznia. Kwestowałam na WOŚP i widzę faceta z psem, luzem. Facet nawet smyczy w rękach nie miał. Pies - coś w typie wyżła - wąchał sobie trawę. Obok nich przechodziła babka z psem w typie shih, na smyczy. Wyżeł zwrócił uwagę na shih, podszedł do niego. Facet nawet na to uwagi nie zwrócił. Psy się na spokojnie powąchały, a potem wyżłowaty bez żadnego ostrzeżenia rzucił się na shih. Jego właściciel babki nawet nie przeprosił, nie popatrzył tylko zabrał smycz i to wszystko. Shih nic wielkiego się nie stało, ale kurcze - zachowanie faceta czysto chamskie. Co do labradorów, ONków i ich zachowań... Cóż są to rasy niezmiernie popularne od wielu lat, dużo ludzi je kupuje, bo sąsiadka ma, a oni nie mogą być gorsi. Nie mówię, że jest tak w każdym przypadku, ale są tacy ludzie. Sama w sobie popularność rasy wabi wielu kupców. A później okazuje się, że to nie są same z siebie takie słodkie, grzeczne pieski, jak w TV. U mnie przeważają ONkowate psy, labradorów jest mniej. Dużo jest jeszcze "yorków". W Lesznie w życiu nie widziałam, przykładowo, dobermana. ;) Ktoś tu się pytał o ONki użytkowe. W Polsce znam hodowlę [B]Fide Canem[/B], mają jedną suczkę hodowlaną, z tego co pamiętam sprowadzoną z Czech. W hodowli jest jeszcze syn owej suczki.
  15. [quote name='Sowroneczka']zbył mnie śmiechem i komentarzem, że przecież nikt się na takiego szczeniaczka złościł nie będzie...[/QUOTE] Najwyraźniej pan nie zdaje sobie sprawy, że piesek szczenięciem nie będzie wiecznie...
  16. Prawdopodobnie pojawię się jako widz. ;)
  17. Link do wątku został przez Ciebie [B]isabelle[/B] podany, każdy z nas może dyskusję z BS przeczytać. Neavia mogła wkleić tu link do wątku na BS - z tym mogę się zgodzić. Ale wklejanie tu wszystkich rad, które na BS zostały jej udzielone? Według mnie to zupełnie niepotrzebne. Pamiętajcie, że istnieją psi alergicy bądź też niejadki. Jeśli suczka okaże się jednym lub drugim (czego absolutnie jej NIE życzę)? Wówczas chyba lepiej będzie jeśli Neavia, gdzieś w zanadrzu będzie posiadać inne przepisy, a nie na szybko szukać rad i pomocy. Gdy w suczkę będzie trzeba "wciskać" jedzenie, nie przekonacie jej, że ma jeść to co ma w misce, bo to wyreguluje jej wyniki. ;)
  18. Bywa, że policja i człowiekowi nie pomaga, więc co dopiero czworonogom. :shake: Mieszkam na ulicy przylegającej do SkatePlazy. Latem przyjeżdżają deskorolkowcy itd. zza granicy. I śpią w namiotach, wanach, urządzają sobie imprezy do trzeciej w nocy. Policja była wzywana kilka razy, ale to nic pomagało. Piętnaście minut po wizycie policjantów znów muzyczka na full, światła... Musimy mieć okna pootwierane, inaczej się udusić idzie, a przy tej muzyce, światłach po prostu zasnąć nie idzie. A na następny dzień moja mama musi wstać około 6-7, żeby iść do pracy. :roll:
  19. Czyli jeśli ktoś otrzyma kilka rad to nie może już szukać dalej? A nuż znajdzie się coś, co suni będzie bardziej odpowiadać niż menu zaproponowane na BS... :roll:
  20. A nie ma jakiegoś forum (z prawdziwego zdarzenia), gdzie można porozmawiać z innymi właścicielami, dowiedzieć się wszystkiego, swobodnie przejrzeć hodowlę? ;) Nie siedzę w środowisku "jaszczurzym", więc bladego pojęcia nie mam czy takie forum w ogóle istnieje, ale zazwyczaj jest to bardzo pomocna sprawa. U mnie na wiosnę/lato będzie remont, jest szansa, że wówczas powstaną terra-regały dla myszoskoczków... Może powolutku coś się ruszy w sprawie mojej hodowli. Prawdopodobnie będę zmuszona "ściągać" ogonki zza granicy, bo w Polsce aktualnie miotów nie ma. A jakiegoś polskiego maluszka z chęcią bym wzięła. Jednak sprowadzanie zza granicy to dość duże przedsięwzięcie, dogadanie się z hodowcą. Dżizas. :evil_lol:
  21. Śliczna Grażynka. :loveu: Leży jak istna królowa...
  22. [B]maryg[/B] szczeniaczki są suodkie, ale często mają pusto w główce. :evil_lol: [B]Wiktoria[/B] nam pasuje jedynie w drugim tygodniu ferii. W pierwszym w ogóle nie ma mnie w Lesznie. ;) Więc, jak w drugim, by Wam pasowało, a mrozy, by trochę ustąpiły - to my jesteśmy chętni. Pani postanowiła zamówić fizjologa... I kurcze nie wiem czy dobry rozmiar wybrałam. Wiem, że fizjolog wizualnie wydaje się za duży, ale kurcze. Mniejszego rozmiaru Młody nie mógłby mieć, bo wówczas kaganiec byłby za krótki. :roll:
  23. Jestem tu najstarsza, dziwne uczucie. :lol: Na żadnym obozie psim nie byłam, aczkolwiek myślałam, aby się na jakimś pojawić. Raczej w tym roku nam to nie wyjdzie, ale mam nadzieję, że w przyszłym i ja, i Nico będziemy na to gotowi. Na lato będę miała remont pokoju (wreszcie...), więc zamiast uczyć się fizyki przeglądam różne strony w poszukiwaniu ciekawych mebli. Jakiś zarys pokoju mi się w głowie "maluje", ale kompletnie nie wiem jak go przenieść w rzeczywistość. Ten pokój jest za mały, nie pomieści wszystkiego co chciałabym w nim umieścić... Trzeba będzie wyburzyć łazienkę. :evil_lol:
  24. Może plagi "bachorów" jeszcze nie ma, ale zdarzają się sytuacje, z dzieciakami gdy po prostu ręce opadają. Raz szłam z Nico na nasz krótki spacer. Idziemy sobie spokojnie chodnikiem, w pewnym momencie widzę, że zza rogu wychodzi jakaś babcia z na oko 5-letnim chłopcem. Zaczął krzyczeć [I]patrz babcia, piesek, piesek, piesek![/I], więc w obawie, że do nas podleci z łapskami przeszłam na drugą stronę ulicy. Myślałam, że już mamy spokój, a tu babcia z wnuczkiem postanowiła iść za nami. Dzieliła nas gdzieś cała długość ulicy, więc cały czas wmawiałam sobie, że będzie OK. Cały czas, jak ten chłopiec szedł to krzyczał [I]chodź piesku do mnie, chodź! No chodź do mnie, chodź piesku![/I] Skręcam na rogu, mając ogromną nadzieję, że w końcu dadzą nam spokój. I wtedy usłyszałam, że ktoś biegnie. Obracam głowę i co widzę? Dzieciak [B]biegnie[/B] za nami. A jego babcia kompletnie, zero reakcji. Na całe szczęście jeszcze tylko jedną ulicę musiałam przejść z wołaniem za plecami [I]chodź piesku do mnie, chodź! [/I]Jak wróciłam z tego spaceru to byłam cała wkurzona. Unikam kontaktu, pies przy nodze, idziemy szybkim krokiem - czy tak trudno zrozumieć, że nie chcę kontaktu na linii dziecko-pies? :roll: Ta babcia kompletnie zero reakcji, dreptała sobie gdzieś z tyłu. Poza tym trochę dziwne jest dla mnie sam fakt, że dziecko wołało obcego psa. Nigdy się z czymś takim nie spotkałam, po prostu szok. Jak ja byłam w tym wieku, chciałam pogłaskać jakiegoś psa, to podchodziłam do właściciela czworonoga i pytałam o zgodę. A nie takie cyrki. Dla mnie to nie jest normalne, tyle. Mi rodzice czy osoba w danym momencie za mnie odpowiedzialna po prostu nie pozwoliłaby na takie zachowanie. Ale ja byłam wychowywana według staroświeckich metod, to pewnie dlatego. :evil_lol:
  25. Od wczoraj cieszymy się z naszych pierwszych norwegów. O dziwo dobrze je wymierzyłam, a przynajmniej tak mi się wydaje. Nico ma je na sobie od wczorajszego popołudnia, był w nich na czterech spacerach i uważam, że jest OK. ;) Oprócz tego w przesyłce od DS dostaliśmy smycz plecioną (świetnie się sprawdza, jak na razie!) i obrożę, a w bonusie - ciasteczko. Strasznie się cieszę, że wszystko jest już u nas, bo bardzo się martwiłam czy aby na pewno dobrze Młodego wymierzyłam...
×
×
  • Create New...