-
Posts
1390 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dioranne
-
[B]Vectra [/B]widzę, że mamusi pewność siebie obniżasz. :evil_lol: [B] oldflameast [/B]piękna ciężarówka. Jeszcze w jaką ładną obróżkę przystrojona. I jeszcze tak na marginesie powiem, że macie piękną stronę internetową. :lol:
-
O meeeega trudnych imionach! :evil_lol:
- 405 replies
-
- berneńczyk
- berneński
-
(and 3 more)
Tagged with:
-
No mówię, że ja jestem. :evil_lol:
-
Ekipa z zielonego dżipa, czyli Avril, Iwan, Tekila i Kali :D
Dioranne replied to omry's topic in Foto Blogi
Kot ma ogon i cztery łapy - ma. Suczka też - też. Więc nie jest z nim źle. :lol: -
One Direction, Justin Bieber, ale i Nickelback czy Linkin Park. Ja jestem dość mocno rozciągnięta w tym temacie. :evil_lol:
-
[B]Aga*Lis [/B]mamy ten sam kolor norwegów i obroży od DS co Wy. Na rudym też się pięknie prezentuje. :loveu: Ps. Jaki groźny pieseł w tej obroży chodzi - tak się ząbkami chwali. :evil_lol:
-
Ja ściągać nie umiem. Zawsze się boję, że nauczyciel mnie przyłapie i klops. Jedynkę wolę załatwić sobie sprawiedliwie. :lol:
-
Jeśli pinczer to rasa o kruchych kościach... To nie mam pytań. :lol:
-
[B]Melissa [/B]dopytaj się hodowcy o jakie konkretnie szelki chodziło. Bo zazwyczaj ktoś mówiąc "szelki" ma na myśli właśnie step-iny. Natomiast norwegi i guardy są bezpieczne. ;)
-
[B]Wiki [/B]napisałam na fejsie. ;) [B]Pauliii [/B]biedny Setu. Ostatnio na fb widziałam post Magdy z grupy spacerowej - też ostatnio odjajczyła psisko. Jakaś nowa moda teraz zapanowała. :evil_lol:
-
O step-iny chodzi? Z tego co wiem to one ogólnie są tym najgorszym rodzajem szelek. Tak przynajmniej mi się o uszy obiło. ;)
-
Dużo zależy od rasy w jakiej wystawiasz, jakie towarzystwo napotkasz. Ja byłam z Młodym na jednej wystawie, więcej już nie będziemy, ale ta jedna wystawa zachęciła mnie, żeby kiedyś znów się na kilku pojawić z jakimś swoim przyszłym burkiem. Mimo, że planów hodowlanych nie mam. Spotkałam miłych ludzi, sama przeżyłam świetne momenty. To wkręca - niezależnie od tego czy chcesz mieć hodowlę czy też nie. ;) Świadomość, że coś ze swoim psem stworzyłaś i dało to takie, a takie efekty jest na prawdę fajna. Bo trochę jednak przed wystawą popracować trzeba: pozycja wystawowa, chodzenie na ringówce. Jakaś to jednak praca jest.
-
[B]Melissa [/B]na leszczyńskim młynie jeszcze nie byłam, ale planuję się tam pojawić na kilku meczach. Mam swoje ukochane miejsca na Smoku, gdzie zawsze siedziałam z tatą, wszystko z nich widać. Natomiast z młyna nie za dobrze widać start, a to jednak wtedy serce drży najbardziej. Wokół mnie sami kibice, którzy nawet ani jednej przyśpiewki nie wykrzyczą, bo wolą kiełbaskę jeść czy piwko pić. Jako jedna z niewielu zdzieram tam gardło i macham szalikiem. Może w tym roku będzie lepiej, bo i młyn ma być bardziej "aktywny" niż w sezonie 2013. Mam nadzieję, że cały stadion się rozrusza... Też Falubazów nie lubię, Torunia również (Miedzińskiego już szczególnie - cały czas pamiętam pożegnanie Leigh Adamsa, cały stadion go wygwizdał), a do Unii Tarnów. To nie jest takie uczucie jak do ZG czy Torunia, ale no coś mnie w nich "denerwuje": UT powstała po UL, a barwy takie same, pierwszy człon nazwy również. :roll: Jakoś mam wrażenie, że to marna kopia naszych Byków kochanych. Ja na razie nie byłam na żadnym meczu wyjazdowym, zapewne na takowy pojadę jako pełnoletnia dziewczyna dopiero. Marzy mi się wyjazd właśnie do ZG, jednak to jest coś niesamowitego. Mecze Unii z Falubazem to niemal takie emocje jak podczas derbów lubuskich. Na SGP czy DPŚ pomimo tego, że były w Lesznie - nie byłam. Do Bydzi tym bardziej nie pojadę. Jednak bilety są strasznie drogie, ale kiedyś na wielkiej imprezie będę choćby nie wiem co. Ja strasznie żałuję, że piro zostało na stadionach zakazane. W Lesznie były z piro cudowne, a przede wszystkim bezpieczne oprawy, a teraz pozostały "tylko" gardła, flagi, bębny i szaliki... Chociaż jak przypomnę sobie, gdy Torunianie rzucali racami w okolice bandy... I jeszcze odnośnie szelek - zapewne Twojemu hodowcy chodziło o najczęściej spotykany model szelek, tak zwane step-iny. Młody nosi norwegi, które łokci nie niszczą. Guardy także są bezpieczne pod tym względem. ;) [B]Pauliii [/B]jakoś od roku ten spacer jest planowany. :evil_lol: My poczekamy aż męskie hormonki u Młodego się wyciszą, bo nowego samca może obszczekać i wielce pokazywać jaki to z niego chojrak. Setu zapewne też chciał iść kibicować, a Ty go w domu zostawiłaś to odpowiednią nagrodę powinnaś otrzymać. Ostatnio na stadionie spotkałam swojego wuja, który zaczął do mnie krzyczeć dlaczego psa na stadion nie wzięłam.
-
Ja fizykę chcę po prostu zdać, trója mnie zadowoli. Dla mnie to czarna magia i koniec. W pierwszej klasie miałam czwórkę, bo fizyk nam na kartkówkach i sprawdzianach podpowiadał ("no przecież wiesz! to razy to daje to i tamto..."), a teraz już tego nie robi. Nie mówił nam całego wzoru, ale podawał wskazówki i jeśli ktoś cokolwiek w głowie miał - mógł dojść o jaki wzór chodzi, jak dane zadanie wyliczyć itp. ;) [B]Mani[/B], a co teraz macie? Ja się szczerze przyznam, że jeśli miałabym teraz pisać sprawdzian z pierwszej klasy - jedyneczka murowana. Ostatnio nas zaczęła z pierwiastków przepytywać, coś mi we łbie zostało i pamiętałam wartościowość. Szczęście miałam, niektórych pierwiastków nie pamiętam kompletnie. Postaraj się podejść do chemii inaczej, radośniej. Łatwiej wchodzi wtedy do głowy. Sama to przeszłam. Zawsze w środy, gdy miałam chemię cały brzuch mnie z nerwów bolał... Oceny też nie powalały. W drugiej stwierdziłam, że nie ma się czym przejmować (jak to mawiała moja wychowawczyni w klasach 1-3: "uczeń bez jedynki jest jak żołnierz bez karabinu") i poszło mi znacznie lepiej aniżeli w klasie pierwszej. Teraz znowu trochę podupadłam, bo olałam kartkówkę z roztworów wodnych (muszę ją w końcu poprawić...), ale na przyszłych kartkówkach mam nadzieję zdobyć czwórki i może trójkę lub czwórkę pani postawi. Trzeba myśleć pozytywnie. :grins: [B]Cytryna [/B]pięć z chemii? W życiu tyle nie będę mieć z tego przedmiotu. Mogę Was tak co po chwila pocieszać... W drugiej klasie ważne jest, żeby z chemii sobie nigdy nie odpuścić na sto procent. Wiadomo, dużo zależy od samego ucznia, ale takie "lekkie" popuszczanie sobie od razu nie przynosi jedynek. Ale ogólnie rzecz biorąc - my mamy do d.py nauczycielkę, która nijak nie potrafi wciągnąć nas w chemię, która przecież jest ciekawa. Jednak ona opowiada to tak, że to zwykłe nudy... A na drzwiach otwartych same doświadczenia, pani uśmiechnięta, no nic tylko wbijać do naszej szkoły. Zawiodą się pierwszaczki jak już tą chemię będą mieć. :evil_lol:
-
[B]wiki [/B]linkę mamy już długo, ale mądra Ania gdzieś ją zgubiła i dopiero teraz znalazła. :lol: Mama ostatnio z nim nie chodzi - do pracy już poszła. Więc prawdopodobnie ciocię widujesz. To już jest dorosły mężczyzna, ale niepełnowartościowy od niedawna. [B]klaki91 [/B]jak czekałyśmy, aż nam Młodego przyprowadzą to moja mama zobaczyła, że facet niesie karton - omal nie zemdlała. Ale później przyszedł pijany Młody, któremu omal dupcia od merdania ogonkiem nie odpadła. [B]Daria&Iga [/B]tak nam zalecono. Jednak jemu już kołnierz mocno nie przeszkadza - bez problemu wchodzi do klatki, śpi, przyzwyczaił się już. Dzisiaj się już próbował bawić. :loveu: [B]Vailet [/B]z tym szatanem wolę nie ryzykować zdejmowaniem kołnierza. Jak już ma, to niech nosi. Zapewne po zdjęciu kołnierza bestia nie dałaby sobie go włożyć na nowo za żaden smaczek, więc poczekamy. Tym bardziej, że już ogromnie Młodemu tuba na głowie wielce nie przeszkadza. [B]Karoola [/B]żyje. :evil_lol: Dzisiaj byliśmy u weta, dzielnie zniósł zastrzyk. Klinika była tak wypchana, że wolałam z nim nie wchodzić, żeby go przed wizytą dodatkowo nie denerwować. Tym bardziej, że w środku były dwa szczyle, a Młody w kołnierzu, z szwami... Na pewno by szalał (albo ze szczylami, albo sam), więc zostaliśmy sobie na dworze ćwicząc ignorowanie innych piesków, albo świrów na rowerach. [B]Melissa [/B]żużel od 2007 roku to jedna z mych miłości na całe życie. Oczywiście kibicuję Unii Leszno (już w niedzielę początek sezonu z Częstochową :loveu:), wpadłam na maksa. Pamiętam jak jako 8-letnia dziewczynka machałam szalikiem i wrzeszczałam na cały stadion "Leigh, Leigh, Leigh Adams!", albo "Każdy to powie...". Kocham te klimaty stadionowe, kocham doping, na dłuższą metę bez tego nie wytrzymam. Mecze z Falubazem czy Toruniem... I się rozmarzyłam. ;) [video=youtube;-2Uj9aFM8xg]http://www.youtube.com/watch?v=-2Uj9aFM8xg[/video] Na powyższym filmiku kilka leszczyńskich przyśpiewek. :loveu: Strasznie poprawia humor zimą, kiedy żużla ni ma. Można sobie powrzeszczeć chociaż przed laptopem.
-
[B]Beatrx[/B] dlatego użyłam cudzysłowu przy słowie [I]sportowy[/I]. ;)
-
Generalnie [B]Martens [/B]zrozumiałam tak, że Honey nie tyle jest "użytkowa" (bo obecnie jako takiej użytkowości ttb nie ma), ale jest to bardziej typ "sportowy" - taki, który po 30 minutowym spacerze nie będzie na maksa zmęczony. Ma np. dłuższy pyszczek, a na wystawach preferowane są staffiki z pyszczkiem krótszym. ;)
-
[quote name='a_niusia']czyli jakbym rozmnozyla suke, ktora nawet nie wyszla z klasy mlodziezy, to bym byla hodowca mogacym wypowiadac sie w temacie?:))[/QUOTE] [quote name='a_niusia'] jak juz cos naprawde dobrego masz w domu, co zupelnie inaczej na pewne sprawy zaczynasz patrzec. sama pokrylas bardzo, bardzo mloda suke z zerowymi osiagnieciami.[/QUOTE] [quote name='a_niusia']Suka Martens urodzila pierwsze sczeniaki przed ukonczeniem drugiego roku zycia maja zerowe osiagniecia wystawowe-nawet takiej podstawy jak mlodziezowy championat nie dala rady wyjedzic. nie wiem czy kiedykolwiek udalo sie jej chociaz zdowbyc jeden wniosek. w kazdym razie na wystawach wypadala mocno srednio.[/QUOTE] Kilka cytatów z poprzednich stron. Bez przerwy wspominasz tylko i wyłącznie o osiągnięciach wystawowych Honey. Raz tam może o rtg wspominałaś. Z powyższych względów uważasz ją za psa przeciętnego. Więc użytkowe ONki również są przeciętne, bo wielkich sukcesów wystawowych u nich nie ma. [quote name='a_niusia']a gdzie w takim razie idea polepszania rasy? rozmnazajac przecietne psy tylko romnazamy, a nie hodujemy.[/QUOTE]
-
Honey Martens uważasz za psa przeciętnego, bo nie wyjeździła nawet "głupiego" Młodzieżowego Championa Polski, nie patrząc na to iż jest znacznie zdrowsza od większości staffików, które ten championat wyjeździły. Po prostu nie jest typem (ogólnie rzecz biorąc jest bardziej "sportowym" staffikiem, że tak to ujmę), który z łatwością tego championa wyjeździ na wystawach wysokiej rangi - międzynarodówkach, klubówkach itp. Na tej samej podstawie można użytkowe ONki uznać za psy przeciętne - bo w większości przypadków użytki championatu nie mają. Preferowane są psy-kaleki, które zadkiem sprzątają ziemię. A różnica w zdrowiu jest i to znaczna. Czyli osoby hodujące ONki użytki (z powodu swoich niskich osiągnięć wystawowych - psy "przeciętne") po prostu je rozmnażają? Nie polepszają rasy, mimo że użytek jest bardziej sprawny niż taki champion? Takie wnioski można wysnuć z Twojej oceny Honey - jest przeciętna, bo nie ma championatu. Co z tego, że zdrowa - championatu nie ma, nie można rozmnażać. ;)
-
Dla wszystkich, którzy do Leszna przyjadą autami - nie radzę korzystać z parkingu. Lepiej zaparkować w okolicznych uliczkach. W zeszłym roku przyjechałam z mamą za późno, wszystkie uliczki były już pozapychane i skusiłyśmy się na parking, który kosztował... 20zł. Parking trawiasty, a że wówczas u nas trochę padało - to i błotko co kawałek było. Plus w zeszłym roku toalety były płatne. Ja raczej będę jechała autobusem (prawdopodobnie trójką), więc będę mogła komuś pomóc nieść toboły. Jeszcze konkretnie nie wiem o której godzinie, bo rozkład jazdy autobusów może jeszcze się zmienić, ale jakby ktoś miał dużo sprzętu - chętnie pomogę. ;) Planuję być w oba dni. [B]Pysiu [/B]zgłoszenia są przyjmowane do 31 kwietnia, opłaty również. Przez Leszno dość dużo pociągów jeździ, bo jesteśmy pomiędzy Poznaniem, a Wrocławiem, więc może wybierzesz się kochanym PKP? :smile:
-
Czyli uważasz, że hodowanie ONów, które ledwo chodzą, ale mają same championaty jest polepszaniem rasy, a hodowanie ONów "przeciętnych", które na wystawach nie zdobywają po prostu nic (o użytkach to mówię), ale przynajmniej są sprawne to tylko rozmnażanie?
-
[B]Pysiu [/B]puli sędziuje Pan Jipping, przynajmniej taką odpowiedź dostałam od O/Leszno. Teraz tylko trzymać kciuki, żeby Wam nie zmienili sędziego. ;) Odnośnie [B]autobusów[/B]. Najbliżej lotniska zatrzymują się autobusy linii nr [B]2[/B] i [B]3[/B]. Jak tylko Młodemu wyjmą szwy to prawdopodobnie pojedziemy do Strzyżewic na szaleństwa, więc upewnię się czy przystanek rzeczywiście znajduje się tam, gdzie zaznaczyłam na mapce. Jednak znajoma, która owymi liniami jeździ codziennie podała takie, a nie inne info, więc powinno być dobrze. :smile: Jeśli ktoś chce ocenić odległość od przystanku do lotniska to polecam Google Maps i Street View. [IMG]http://i61.tinypic.com/zyfwix.jpg[/IMG]
-
Jak wyszłam to się okropnie trzęsłam, ale jestem już PO i to najważniejsze. Cieszę się, że w naszej szkole projekty zdajemy w drugiej klasie, a nie "tradycyjnie" w trzeciej - do egzaminu wypada się chociaż pouczyć. :lol: A tak oprócz egzaminu miałabym na głowie jeszcze projekt do ogarnięcia. W kwietniu idziemy tylko 11 dni do szkoły. My dodatkowo mamy jeszcze wyjazd do Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu (jedziemy w najbliższy wtorek). Mi osobiście niezbyt się to podoba, bo jesteśmy do tyłu z materiałem na chemii i fizyce, na wszelkie poprawy również zdecydowanie mniej czasu. W maju i czerwcu nauczycieli już często nie ma - wycieczki. Muszę patrzeć optymistycznie, że jakoś to wszystko ogarnę. ;) Z chemii chcę się na czwórkę wyciągnąć (obecnie mi dwója wychodzi, ale będziemy mieć jeszcze minimum trzy kartkówki, o ile dobrze liczę, więc będzie dobrze), a z biologii albo się utrzymać przy trójce, albo jakoś "zarobić" na czwórkę. Chciałabym się dostać do klasy biologiczno-chemicznej w LO, więc muszę się brać za siebie. A Wam jak pierwszoklasiści drodzy w gimnazjum? Chemia i fizyka się podobają? :evil_lol: Pocieszę, że jeśli o chemię chodzi - druga klasa jest cięższa. Pierwszy semestr jeszcze jest "łatwy" (bez problemów czwórkę miałam - u mnie to wyczyn), skupia się na obliczeniówce bardziej. Drugi to już kwasy, wodorotlenki, a co najgorsze - sole. My dopiero je zaczniemy, ale wiem że to najcięższy materiał w trakcie całego gimnazjum. Jak byłam na poprawach z chemii to klasa wypełniona po brzegi, zdecydowaną większość stanowili drugoklasiści poprawiający sole właśnie.
-
Jesteśmy już po! Na całe szczęście wszystko poszło gładko... Młody ma nowego przyjaciela o wdzięcznym imieniu Kołnierz. Niezbyt się z Młodym polubili, ale cóż - będą musieli ze sobą wytrzymać dwa tygodnie. Jutro i w poniedziałek mamy kontrolę, Pan Pinczer dostanie jeszcze leki przeciwbólowe i wszystko pójdzie już z górki. Byłam przy usypianiu go - myślałam, że na zawał zejdę. Jak sobie pomyślałam, że mogę go już nigdy nie zobaczyć, brr... Ale wszystko jest dobrze, piesek nie jest już pijany po narkozie. :loveu: Prawdopodobnie do zdjęcia szwów (jeszcze się upewnimy) nie będzie mógł za bardzo szaleć. Chałupę nam chłopisko rozniesie. :evil_lol: [B]Vailet [/B]i jak tu go nie kochać? Same uszy rozczulają. Teraz biedne gacusie się w kołnierzu średnio mieszczą... [B]Sawmj [/B]czyli jakichś tam wielbicieli mamy! :D Witamy się również. W tej galerii można śmiecić do woli, nic innego się tu nie dzieje. Jutro o godzinie 7:04 pierwsze Grand Prix żużlowe. Nareszcie. :loveu: W zeszłym roku i dwa lata temu wstawałam o 4:00, żeby oglądać na żywo, a nie powtórki. Więc w tym roku nie jest najgorzej. Wczesna godzina jest spowodowana tym, że zawody są na końcu świata - w Auckland, w Nowej Zelandii.
-
[B]motyleqq [/B]dzisiaj miałam "fazę" na oglądanie programów o zwierzętach. Z rana oglądałam [I]Słodkie dzieciństwo[/I], akurat o kota była. Rozpłynęłam się na scenie, kiedy sunia ON podeszła do małych radgolli. I jeden z maluszków do niej podszedł, a sunia go wywróciła na plecki (lizała go, ale z lekka za mocno) i zaczęła wylizywać brzuszek. A później maluszek zasnął przytulony do psiej łapki. :loveu: [B] klaki [/B]w domu jest za cicho, po prostu. Nie ma stukotu pazurków, nikt nie szaleje z piłką i nie wali nią o wszystko co możliwe. Dzisiaj mama mi zapowiedziała, że jeśli z Młodym coś się (tfu, tfu) stanie to w życiu na nowego psa się nie zgodzi. Nie chcę nic mówić, ale tak samo mówiła po odejściu Majki. Ona też, pomimo tego wszystkiego, chce mieć w domu psa. Może mi mówić co chce, ja i tak ją znam. ;) [B] Daria&Iga [/B]trzy lata skończyła, a i tak się do pralki mieści. :diabloti: Planuję w końcu zacząć coś z nim robić, ale na ten moment za dużo o tym nie myślę. Mamy ważniejsze rzeczy na głowie - jak chociażby jutrzejsza kastracja. [CENTER] Wspomnieniowo: [IMG]http://zalacznik.wp.pl/0/d615/outside 105.jpg?tsn=1396554967822&zalf=Nowe&wid=13867&p=12&o2=318639&t=IMAGE&st=JPEG&ct=QkFTRTY0[/IMG] Od małego lubił sznureczki. [IMG]http://zalacznik.wp.pl/0/d615/outside 204.jpg?tsn=1396554967825&zalf=Nowe&wid=13867&p=14&o2=323976&t=IMAGE&st=JPEG&ct=QkFTRTY0[/IMG] Jak menel potrafi siedzieć do dziś. :evil_lol:[/CENTER]