Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Bede kibicowac slicznej i madrej Dziewuszce, az do jak najszybszego znalezienia najodpowiedniejszego Domku!
  2. Maluszku, zeby tylko nie amputacja!!!!!
  3. Zlaknionam fotek jak kania dzdzu...:)
  4. Lonia juz ponad miesiac grzeje doopke w SWOIM domku... Milo mi, ze wciaz Ciocie tutaj zagladaja, ale relacje Pana Jurka to potezny (jak widac) magnes, wiec sie wcale nie dziwie....:) Dzisiaj była pobudka o 3,30 przez Napusia ale teraz wszyscy ponownie śpią a ja mam komfort porannego pisania.Wczoraj pisałem ,że Nasza Kruszynka ,jak kładziemy się spać to zasypia mi na dłoni-kładzie główkę i zapada w głęboki sen.Takie Nasze kochane Maleństwo !Zapomniałem Ci dodać,że w niedzielę była z Nami na targowisku-oczywiście " za pazuchą ".Z tym swoim "języczkiem" podbijała serca przechodniów i na nikogo nie warczała,dawała się głaskać.Wczoraj też uczestniczyła w akcji "koks " i razem z Milenką i Napim biegała przy mnie.Ugotowałem im rosół mieszany wołowo-drobiowy z rostbefem i marcheweczką - ale im smakował z ryżem -wszystko powyjadały.
  5. Taaak, wspaniale się to czyta, bo wspaniale jest wiedzieć, ze są tacy niesamowici a właściwie to raczej - zupełnie normalni Ludzie.
  6. A oto dzisiejsze Pana Jurkowe wieści Wczoraj jedna Pani z Osiedla spytała się jak radzę sobie w przypadku śmierci moich ukochanych czworonogów ,bo Jej zmarł ukochany piesek i nie może się odnależć na tym świecie.Rozmawiałem z Nią ok .pół godziny,że niestety my wszyscy kiedyś umrzemy i jest to prawidłowość,a Jej ukochany bardzo chory piesio już biega teraz bez bólu " za Tęczowym Mostem" a następny biedny piesio wypatruje Jej przybycia do schroniska by go zabrała jeszcze przed zimą i ogrzała go swoją miłością !Stwierdziła,że faktycznie tak zrobi i adoptuje następnego pieska !Na koniec utwierdziłem Ją w przekonaniu,że na każdą utraconą miłość najlepsza jest nowa ,która spowoduje,że następne stworzenie będzie kochane ! To nie oznacza oczywiście "zdrady" uczuć do straconego przyjaciela -On będzie żył zawsze w Naszym sercu i wspomnieniach!Pożegnaliśmy się i widziałem,że odzyskała wolę tworzenia czegoś nowego w swoim życiu-i to najważniejsze !Wyobraż sobie ,że Nasza Kruszynka jest już tak pewna mojej miłości,że "broni" mnie jak ktoś na spacerze próbuje Ją pogłaskać jak siedzi za pazuchą i warczy jak kiedyś na mnie!A w domu Ona musi być zawsze pierwsza przed Milenką i Napim-taki sobie wypracowała status.Tłumaczę Mili i Napiemu ,że Ona malutka,chora ,po przejściach,głaszczę ich wszystkich i to rozumieją !Niunia wychodzi tylko raz w nocy jak wstaje Napi z reguły o 2,30 i wracamy do łóżka by o 5,30 -6,00 wstać .Jak nwidzisz wszystko się ułożyło.Lonia zabiera ze sobą do spania obowiązkowo piłeczkę i kaczuszkę i z nimi zasypia.A rano dosypia do 8,00 pod moim polarem,którego uwielbia,bo się zakopuje,że Jej nie widać.Jest ardzo skoczna i ruchliwa,biega po całym domu a szczególnie do kuchni zerkając czy czasami coś nie gotuję-taka mądrusia kochana!A jak po załatwianiu na ogródku biorę Ją na ręce i całuję,że jest taka dzielna i mądra to przytula główkę szczęśliwa jak by Jej ktoś dał "pół kurczaka" do zjedzenia -Hi hi hi !
  7. Cudowne jest to,ze mogę sobie ponarzekac, poplakac, ale wiem, ze tak naprawdę, to powinnam być spokojna i szczęśliwa. Cóż jednak maja powiedzieć osoby, które w dobrej wierze oddały zwierzaka, a potem okazuje się, ze te ręce nie takie dobre, jak sie wydawały...To jest dopiero tragedia, nie chciałabym nigdy musieć przez coś podobnego przechodzić, a przede wszystkim, by żadnego zwierzaka to nie spotkało.
  8. Wspaniale, ze Szczoteczka juz u Siebie!!! Najlepsiejszego zycia, Malutka! Wielkie uklony i gratulacje dla Niesamowitej Nutusi za 50 lub wiecej szczesliwych psich serduszek! :)
  9. Mysle nieraz, jak wygladalby swiat, gdyby wiekszosc ludzi byla taka, jak Pan Jurek. Bo oprocz tego, ze niesamowicie kocha zwierzeta, jest takze pozytywnie i serdecznie nastawiony do ludzi. A czy wiecie Ciocie, ze 2 dni temu (26.XI), minal pierwszy miesiac, jak Lonie oddalam w te dobre, najlepsze pod sloncem rece... Wiem, ze ma najwspanialszego Pana i Pania, ze moge byc zupelnie o nia spokojna, ale jednak przywiazalam sie do tego "batmanka" mocno, nieraz jeszcze i lza nawet sie w oku zakreci, bo tak tesknie za nia, tak chcialabym zlapac na rece, wycalowac, wypiescic a tu co...zastaly mi pluszaki i krwawiace serce...
  10. Zagladam do suniek z kciukami i zyczeniami najlepszego domku!
  11. Tez nadstawiam ucha na tylko dobre wiesci :)
  12. Jasne, jestem bardzo szczesliwa. O takim domku dla Loni nawet nie marzylam. Wlasciwie, to marzylam, ale od razu mowilam sobie, ze trzeba te marzenia skorygowac, bo wystarczy, by ktos Lonie zechcial, pokochal, juz bedzie wspaniale. A tu zjawil sie KTOS, kto psine i jego dobrostan stawia na I miejscu, jest przy tym madry, odpowiedzialny, niesamowicie czuly i serdeczny. Lonia trafila "szostke" w totolotku z najwieksza, mega kumulacja i tyle. :)
  13. Oto wiesci z wczoraj i dzisiaj. Jak tego Pana Jurka nie kochac, no jak???? Lonieczka teraz jest już spokojniejsza,wnocy jak wynoszę Napoleona na ogródek to tylko podniesie główkę z pod kołdry,popatrzy i śpi dalej.Napuś po tym wypadku dochodzi do siebie,ale jakieś zaburzenia wewnątrzustrojowe jednak są-ale mowiłem do żony ,że i tak dobrze z tego wyszedł a mnie nie przeszkadza nawet 10 razy w nocy wstawać by mu pomóc.Miłość do zwierząt możemy przede wszystkim okazać im odpowiedzialnym i bezgranicznym oddaniem dla Nich-pomocą w chwilach kiedy naprawdę jej potrzebują .Wtedy okazuje się kto jest zdolny do poświęceń i kto naprawdę kocha !Napek jak go znoszę po schodach i wnoszę to zawsze mnie liże po policzku a ja mu wtedy odpowiadam "Pancio też bardzo Cię kocha ".Ważyłem też kontrolnie Lonię i jest bez zmian tzn.ok 5 kg.Troszeczkę na zimę "ciałka" Jej przy mrozie na pewno pomoże ! A ile do całowania więcej -hi hi hi !A tak naprawdę to najlepsze są Jej wieczorne spacery po osiedlu-koniecznie chce z Napim i Milenką iść -zaraz za bramką się załatwia i od razu "słupek" i hop mi za pazuchę kurtki-ja już nawet nie zapinam tylko Ją opatulam,wystawi główkę i Ona już "idzie".Kiedyś napewno Ją jeszcze zobaczysz chociaż jestem 1000% pewny,że Ona Ciebie nie zapomni !Taka jest już psia natura !Dużo o tym czytałem publikacji dr.Sumińskiej ,którą zresztą bardzo lubię. Mam w Lonieczce prawdziwego "obrońcę",szczeka na wszystkich kto próbuje mną " zawłaszczyć " i Ona jest "najważniejsza ".Tylko podchodzi Mila albo Napi to Ona pcha się mi na kolanka bym tylko Ją tulił i pieścił.Muszę wykazywać dużo sprytu by pieścić przy tym wszystkie stworaczki -ale daję radę i żadne nie jest poszkodowane!Tłumaczę Mili i Napkowi ,że "batmanek" dużo w życiu przeszedł i,że jest taka maleńka i ,że Pancio wszystkich kocha równo - i Oni to rozumieją !
  14. Pozdrowienia i uklony dla kochanej Pani Ani, glaski i wyrazy uwielbienia dla Najcudowniejszego Szorsciaczka :)
  15. Dziekuje kochane za te zyczenia! :) Robie, co w mej mocy, by wyzdrowiec i dzis juz jest znacznie lepiej. Nie pamietam, kiedy tak dlugo "slabowalam"... Teraz jednak, po takiej porcji witaminy M, wiem, ze szybko stane na nogi :) A Jurek dobrze juz wie, jak bardzo jestem Mu wdzieczna. Dzis to juz wrecz napisalam, ze Go uwielbiam za to, jak troszczy sie o Swoje zwierzaki i o Lonie oczywiscie. I jeszcze tylko drobna uwaga do Myszki: Myszko, masz piekna, kochana buzie, wiec prosze tak brzydko o Sobie nie pisac!!! :)
  16. Anusiu kochana, dziekuje pieknie za WSZYSTKO!!! Co z tymi rzeczami zrobisz, jaka decyzje podejmiesz, bedzie OK. Narobilam Ci klopotu...choc w dobrej wierze, ale jednak... Buziaki ogromne!!!
  17. Teraz jak jest Lonieczka to Milenka często wskakuje mi na kolana do pieszczenia- widzisz jak "konkurencja" wpływa na rozwój okazywania uczuć !Przedtem to tylko wskakiwała do żony a do mnie leciała głównie jak miała być micha! !Kruszynka wczoraj ostatni spacer o 18-stej po osiedlu spędziła prawie cały na rękach "za pazuchą" ,żeby było Jej ciepło !Koniecznie chciała być w towarzystwie więc Ją też zabrałem... już nie zdarza się Jej nawet szczekać i mruczeć na Napka czy Milenkę.Jedynie Pchełka jest jeszcze na tapecie ,ale jak Lonia do niej podbiega to już wogóle nie ucieka i wtedy Lonieczka też odchodzi. Zawsze twierdziłem,że trzeba optymistycznie patrzeć w przyszłość i masz tego prawdziwe dowody .Jeszcze miesiąc temu byłaś w wielkiej duchowej rozterce jak to będzie i czy wszystko w miarę chociaż się ułoży a teraz jak widzisz sama-jest bardzo dobrze a będzie jeszcze lepiej ! Jestęś z Dziećmi,spokojna i nie musisz martwić się o Kruszynkę czy Jej jest dobrze,czy jest kochana bo gdyby Ona czuła ,że nie jest to by się napewno tak ufnie nie zachowywała.Jak Ona mnie wita jak wracam z zakupów -biega w kólko,popiskuje ze szczęścia i pcha się od razu na ręce żeby Ją ciumkać !Tak należy podchodzić do każdej Damy i jak widzisz są efekty
  18. Dziekuje Anulko :) Wiesci od Pana Jurka sa w sumie od jakiegos czasu bardzo podobne. Ale i tak czyta sie je z przyjemnoscia, bo tego co dobre, nigdy dosc :)
  19. Zaczynam od tej najstarszej wiesci: Jeśli chodzi o Lonieczkę to Ona bawi się nie tylko piłeczką-ma też swoją ulubioną krówkę i liska do podgryzania na dole a jak idziemy spać to gryzie sobie prezent od mojej Synowej tj.poduszkę z" dużym biustem"-prezent znad morza. A to ,ze próbuje "postraszyć" kotkę to faktycznie może być odwet za przeszłość ale z tego wyrośnie Duża w tym zasługa Lonieczki,ponieważ pierwszy tydzień byłem tak przez prawie całą dobę zaangażowany w opiekę nad Nią i Jej przystosowanie,że spałem po 1,5 godziny i nawet mi się jeść nie chciało z przemęczenia -ale jak widać to już historia i trud włożony dał efekt w postaci miłości odwzajemnionej.Wczoraj po obiadku przydreptała z fotela do mnie,położyła się na mnie,przykryłem Ją moim cieniutkim polarkiem i zasnęlą jak suseł! A tak wogóle to u Nas jest ciepło i np. na górze to ona się odkrywa bo Jej gorąco ,to ja przykrywam Ją samą poszwą-wtedy trzymam Ją za łapkę albo położę na Niej rękę i bardzo spokojniutko śpi. Lonieczka ma taką krówkę do wybebeszania ale powiem Ci szczerze,że tak się bawiła również Sonia ,Józefinka i Milenka czyli dziewczyny tak mają ,Napoleon natomiast lubiał gryżć buty i też było fajnie jak powstawał "nowy fason" obuwia !Muszą one jakoś energię rozładować i się pobawić Jeśli chodzi o Napka to faktycznie "wyrósł" z gryzienia laczków ale pamiętam Kubusia-mieszańca setera szkockiego z pudlem/ale mix!/,który Nam zrobił niespodziankę i jak byliśmy w pracy to wygryzł część poduchy kanapowej! Pamiętam już chciałem wjeżdżać do garażu a okno się otworzyło i żona rzuciła hasło"jedziemy do tapicera!" Ale trudno jak się ma stworzenia to zawsze należy się liczyć ,że coś nabroją Lonia wczoraj zamiast ryżu z mięskiem to dostała białą kaszę gryczaną z mięskiem i marcheweczką-wylizała do ostatniej drobinki- nawet Napoleon był zdziwiony,ponieważ zawsze szybko zjadał swój przydział w pokoju i przybiegał do jadalni by wylizać miskę po Loni,bo Ona zawsze coś tam zostawiła - a tu niespodzianka -pusta micha,więc żeby go nie stresować to mu troszkę tam dołożyłem i już było ok !Popatrz Aniu -takie drobne gesty a jak cieszą!Dzisiaj Nasza Kruszynka bardzo ładnie spała-tylko raz o 1-wszej wstawaliśmy bo Napi chciał wyjść i teraz wszyscy śpią
  20. Ciocie drogie i kochane. Nie dalam rady wczoraj odpisac, nie moglam sie zalogowac. A chociaz podroz mialam bardzo dobra, to czulam sie okropnie zmeczona, bo w nocy nie spalam i do tego jeszcze nadal meczy mnie przeziebienie, wiec szybko odpuscilam walke z kompem. Nie wiem, jak Wyscie to zrobily, ale podroz mialam faktycznie bardzo szczesliwa. Nawet celnicy byli laskawi, przeszlam pierwszy raz przez bramke bez starannego obmacywania...bo zawsze moje metalowe wsuwki we wlosach wlaczaja alarm. Tym razem alarm sie nie wlaczyl, choc metalowych rzeczy na sobie mialam sporo. Do tego wnioslam na poklad samolotu 2 sztuki bagazu, zamiast dozwolonej jednej i tez nikt tego "nie widzial"... Zatem dziekuje pieknie za dobre zyczenia i mysli, bo to pewnie Wasza zasluga... Bgruniu - jak juz napisalam, nie zauwazylam zadnych obostrzen, ale niektorzy mieli gorzej... Widzialam - jak "przetrzepywana" byla para z dwojka malutkich dzieci (jedno to niemowlaczek), bo u Pana cos piskalo. Stale go zawracali, rozpirzyli im caly wozek i niezle przeszukali bagaze. Nie bede tego komentowac, bo chyba nie warto. Bardzo jestem szczesliwa, ze jestem juz z dziecmi. Zupelnie inaczej wyglada tu zycie, jak dla mnie... Tylko musze sie szybko wykurowac. I tak mi strasznie nieprzyjemnie, ze przyjechalam kaszlaca i zakatarzona. Mysl, ze moglabym Ich pozarazac jest bardzo przykra i dolujaca...Oby nie! A teraz na zyczenie Poker i jak sadze innych Cioc takze, powklejam zalegle wiesci o Loni, od P. Jurka.
  21. Dziękuję kochana, przydadzą się te wszystkie serdeczne życzenia, oj. bardzo...
  22. Ciocie - zapomnieć o Dogo??? To jest zwyczajnie niemożliwe... Kłopot tylko w tym, że tyle czasu na siedzenie przed kompem, jak u siebie w domu, to tam nie będę miała. Gonią mnie od kompa bezlitośnie te moje kochane dzieciaczki... Ale że nie mam umiaru, to inna sprawa... Dziękuję kochane raz jeszcze za życzenia. Będę z Wami!!! :)
  23. Dziękuję Kochane! I już zmykam, bo jeszcze wciąż nie wiem, o której godzinie mam autobusy...i co na siebie włożyć..;) Buziaki!!!:).
  24. Dziękuję Kochane!!! Aż się wzruszyłam, tak pięknie mnie żegnacie...:) Jutro o 10.15 start...już się trzęsę jak galareta. Gdybym mogła, to szła bym na piechotę, byle nie lecieć Jak wszystko pójdzie szczęśliwie, to może po południu zamelduję się na wątku... :)
×
×
  • Create New...