Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Mari kochana, przytulam mocno i serdecznie. Ty jedna widziałaś, że on się już żegna.
  2. Słodziaki do schrupania :)
  3. Niesamowite, jaki On podobny do Pimpusia (teraz Meksia), najmądrzejszego, przekochanego Pieska, którego uwielbiam... :) Tyle cudownych Istotek jest już bezpiecznych...ale tyle ich nadal czeka na ratunek, a też stale dochodzą nowe...Pomyśleć, że wystarczyłoby zmienić prawo i je egzekwować...Jak pomyślę, o tych pasożytach w rządach, ministerstwach o tym, jak te sprawy ignorują, zrzucając na barki wrażliwych, nierzadko dziesiątki razy biedniejszych Ludzi, to miałoby się ochotę życzyć im, by w kolejnym wcieleniu zaznali losu bezdomnego stworzenia, lub tego żyjącego całe życie na łańcuchu o kościach i suchym chlebie, jak też tych służących do okrutnych doświadczeń. Zawsze radości, że kolejna bieda znalazła dom, towarzyszy myśl, że na jej miejscu jest już 10 innych i że w prosty sposób można by temu zapobiec. Gdyby wszyscy ludzie, którym dobro zwierząt leży na sercu, zechcieli razem, zgodnie naciskać na rządzących pasożytów, pewnie dawno byłaby sprawa rozwiązana. Ale zawsze znajdą się kanalie, które ubrawszy maskę miłośnika zwierząt wolą robić zamęt i miast skierować energię w tym kierunku, by ukrócić i zniwelować ZŁO, tylko go dokładają, bardziej lub mniej świadomie stając po tej drugiej stronie.
  4. Jeszcze dodam, że kiedy zasugerowałam, by, skoro Lonia sika w domu, zrobić dla niej ciepłą budkę w ogrodzie i niech tam siedzi Paskuda (oczywiście na łańcuchu, żeby się do domku nie pchała), dostałam taką odpowiedź: Droga Pani Aniu ! Już biegnę budować domek dla niuni i siebie na ogródku -Hi Hi -dobry kawał ! Ale proszę się nie przejmować -wszystko jest kwestią czasu a "drobne "wpadki" to nic wielkiego- u nas panuje pełne zrozumienie dla wszystkiego co związane jest z opieką nad zwierzętami i drobnostkami się nie przejmujemy. !Pozdrowionka i miłego wieczoru !Oj -przypomniało mi się,że już zbudowałem dla Wnuczka domek na drzewie,którego tak pragnął do zabawy to myślę ,że się we trójkę tam zmieścimy -bo już schudłem prawie 9 kg
  5. O właśnie, nie pomyślałam o gruczołach. Podpowiem zaraz, zwłaszcza, że odkąd Lonia była u mnie, nigdy nie były czyszczone. Z tego co już wiem, Pan Jurek gotować lubi bardzo ale ponieważ jest teraz na diecie, gotuje najczęściej dania lekkie, warzywne, warzywno-mięsne, typu nadziewane papryka, czy cukinia, gołąbki itp. Może lepiej nie wiedzieć jakie jeszcze smakołyki Pan Jurek serwuje Rodzinie, bo u mnie już ślinianki wariują... W dzisiejszej porcji wiadomości, też sporo o sprawach kulinarnych...Pan Jurek nawet chyba nie wie, jak się nad nami znęca...;) Hurra!!!Dzisiaj mija 2 tygodnie jak Nunia jest z Nami- to chyba pomyślimy o jakiś prezenciku no i uroczystej kolacji!Jest cudowna a z tymi "wpadkami" to nie jest żle bo statystycznie 1 w tygodniu to i mnie się zdarza Hi hi hi,Tak więc naprawdę nie ma czym się martwić i o czym deliberować.Dzisiaj Nasza Kruszynka bardzo ładnie spała przy mnie na kołdrze przykryta swoim kocykiem/już wypranym/ od 21 do 3,00.Potem cała trójka poleciała na ogródek/Napiego i Niunię zniosłem bo najwięcej kalorii traci się po bieganiu po schodach/ i potem do spanka aż do 5,00-po prostu extra pora !Teraz po "przekąsce na przebudzenie" zasnęli wszyscy jak susły a ja mogę pisać. To ,że ja gotuję od 42 lat to nie dość,że są wszyscy zadowoleni ale przede wszystkim Ja bo jem to co lubię !!!.Za to żonka piecze wspaniałe torty i ciasta za którymi ja nie przepadam niestety ze względów dietetycznych. Nauczyłem się gotowania bo miałem do tego inklinację i robiłem to od "małego".także w Naszej Rodzinie-a jest ona dosyć duża -kultywowane były co 2-3 lata Zjazdy by wszystkie dzieci się poznały i polubiły.A w czasie zjazdów było wielkie wspólne gotowanie -kuzyni,kuzyneczki,wujkowie,ciocie i inne pociotki wszyscy byli zaangażowani w kuchni- dzięki temu nasza energia skierowana była na pomoc a nie na rozrabianie/co też oczywiście się zdarzało/Nie wiem czemu w mojej generacji powyższy rytuał zjazdowy zanikł-chyba było to związane z państwowymi trudnościami polityczni -zaopatrzeniowymi !!!Hi hi hi
  6. U mnie Lonia dość często wylizywała sobie łapki. Ogonka nigdy. Oby tylko nic jej nie bolało. Ogonek na łysy, niestety, jakoś w tym roku nie zarósł, tak jak w ubiegłym. Podpowiem radę z tym olejem, zawsze warto spróbować a co ważne, nie ma tu skutków ubocznych, więc się niczym nie ryzykuje.
  7. Wczoraj odważyłam się spytać o dość istotną sprawę i taką dostałam odpowiedź: Serdecznie witam przy niedzieli i uprzejmię donoszę -hi hi hi- dzisiaj były 3 pobudki a le za to wstaliśmy dopiero o 5,30 -rewelacja -odespałem prawie cały tydzień ! Niunia faktycznie nawet w środku dnia jak wyjdzie na chwilę na ogródek to zaraz biegnie do domku -taka delikatna natura - i dobrze !Martwi się Pani Aniu o Lonię jak z siusianiem więc odpowiem jak zwykle z humorem " zdarzają się drobne wpadki" ale czy starszym ludziom się nie zdarzają? też i już ma Pani odpowiedż- a tak naprawdę to nie ma żadnego problemu!Przy założeniu ,że Naszej Kruszynce wszystko wolno i to ,że moja żonka uwielbia pranie Hi hi hi to przyjęliśmy zasadę,że co 2-3 godzinki wynoszę nasz skarbuś na ogródek,zrobi co swoje,pobawi się kamyczkami ,pogoni Pchełkę i wraca do domku i od razu biegnie do kuchni patrząc na mnie czy będę coś gotował.Zauważyliśmy z żoną,że jak w kuchni włączam radio CD i płytę z melodiami Naszej młodości typu "Tango noturno" ,Apasionata" czy "Całuję Twoją dłoń madame" to to Niunia kladzie się w jadalni,wycisza się i mnie obserwuje-czuje,że zanosi się na dłuższy pobyt i gotowanie-jaka mądrusia kochana ! A wogóle to żona mi mówi ,że ją oczarowałem albo zaczarowałem bo jak tylko zobaczy,że się kładę na leżankę lub siadam na niej to od razu pcha się na kolana,albo kładzie się przy mnie przytulona do nogi.Zauważyłem też ,że liże sobie ogonek,pomimo ,że dostaje "zdrowe" jedzenie bez soli i żadnych przypraw.Może brakuje Jej jakiś witamin?Nie jest to częste i długotrwałe to lizanko ale tak myślę co to może być.Napi i Mila też nieraz się liżą po łapkach i też dosyć krótko . Lonia już nie zaczepia piesków tylko z okrzykiem indiańskim biegnie do Pchełki ale ona odbiega kawałek,siada i patrzy na "batmanka"! Pozdrawiam więc serdecznie,niech Pani Anulka nie martwi się czy Lonia siusia czy nie bo ma siusiać i basta Hi Hi Hi !Buziaczki od wszystkich i "głowa do góry" !
  8. Tęsknię za tym szkrabkiem kochanym i przemiłym, tulę ją i wycałowywuję w myślach, ale jak czytam kolejne wieści z pobytu w nowym domku, to jestem bardzo szczęśliwa i też cała w uśmiechach. Byłam przekonana, że będę za nią długo płakać, smutkowi i wszelkim obawom nie będzie końca, a zupełnie mi nie w głowie jakieś smutki...jak to życie potrafi zaskoczyć...:) Ale, czy można martwić się, czytając takie kolejne relacje??? Kruszynka mnie rano zaskoczyła bo po porannej przekąsce położyłem Ją jak zwykle na fotelu obok a ona chwilę poleżała i przeskoczyła do mnie,przytuliła się do mnie,więc przykryłem Ją moim polarem i teraz smacznie śpi.Staram się nie poruszyć,żeby spokojnie podrzemała do "ogólnej pobudki ".Ona jest łakomczuszkiem -to prawda ale ,którz z nas nie jest Hi Hi.,żartuję teraz ale pilnuję Ją i Pani metodą wolę dać Jej częściej ale mniej.Zauważyłem ,że ogląda się za chrupkami więc kupiłem Jej francuskie miękkie i daję jak już naprawdę "kręci" się koło Napoleona.Mam ich cały czas na oku,ponieważ wszystkie pieski mają swoje lata i każde z nich ugruntowane nawyki,dlatego sztuką jest tak do nich przemawiać by ze sobą nie rywalizowały o miłość,jedzenie czy zainteresowanie.Wiem na co stać Napka i Milę a już powoli rozszyfrowałem Lonieczkę i jest dobrze !Wczoraj dużo spacerowała ale w kubraczku bo jak jest poniżej 10 stopni to obowiązkowo mojego "serdelka-batmanka" ubieram.Najważniejsze żeby była zdrowa,to reszta będzie funkcjonować
  9. No to zaraz zakończę ogłoszeniową epopeję Loni... Jakie to wspaniałe uczucie...wszystkim dt i pieskom życzę :)
  10. Jakie Lolusiątko zmęczone na czwartym zdjęciu. Kto to tak bidusia męczy... Kociaczku - zdrowiej...
  11. Chcę wierzyć, że to było takie preludium, przed właściwym domkiem dla Sawanki. Podobnie, jak Pani Basia Anuli, wielką nadzieję zrobiła mi Pani Kasia, a Jej domek wydawał się najlepszy na świecie... I także przez chorobę (co prawda nie Swoją) musiała się wycofać. Wydawało mi się, że tak dobrego domku Lonia już nie znajdzie, zresztą telefon zamilkł, a jednak po ok. 2 miesiącach zjawił się Pan Jurek i co dalej...Ciocie wiecie... Oby tak było i u Sawanki! Trzymam kciuki za śliczną Misiunię, jej zdrowie i szczęśliwe życie!
  12. Dostałam powiadomienie z OLX o konieczności odświeżenia ogłoszenia Loni. Chyba mogę już sprawę zakończyć, jak myślicie Ciocie?
  13. Wieści raczej dobre, a że tym, co dobre trzeba się dzielić, więc zaraz z przyjemnością będę robić "kopiuj-wklej" :) Lonieczka znalazła sobie nową zabawę-pod stołem w Jadalni leżała pilka do tenisa i Ona się teraz z nią nie rozstaje-kula,gryzie,mruczy,przenosi na swój fotel i pilnuje ją.Poza tym dogadała się z Milą i wspólnie obszczekują pieska sąsiada.Pchelka-nasza koteczka próbuje nawiązać z Lonią kontakt jaki ma z Napoleonem tzn .ocierają się o siebie,ale Lonia na te amory reaguje "lekkim podgryzankiem" Pchełki ,ale takim delikatniejszym,bez zbytniej agresji- kotka spokojnie odchodzi jakby ignorując to "maleństwo" - i dobrze bo to są pierwsze koty za płoty.Dzisiaj spała od 21 do 3,30 i wyszła spod kołdry więc wziąlem Ją na ręce i zaniosłem do picia w łazience ale Ona skierowała się na schody-aha myślę sobie Ty chcesz na spacerek,więc Ją ubrałem i Milą ,która też wstała poszliśmy na ogródek.Po powrocie położyliśmy się dalej ale obudził się Napi i zaczął mówić,że On też chce więc wstałem i wyniosłem Napiego i po 15 minutach wróciliśmy na górę. Patrzę a Niunia siedzi pod kołdrą ale łepek jej wystaje i kontroluje co się dzieje- no to mówię koniec spania idziemy pisać list do Pani Ani/bo już była póżna pora tj.4 -ta !Ale najpierw toaleta poranna,potem zniosłem N. i L. na dół,zrobiłem im "przekąskę" na ciepło jak zwylke zresztą -zjadły i już 1,5 godziny śpią obok mnie.Bardzo grzeczne stworzonka ,takie kochane -dbają bym doznał jak najwięcej życiowych wzruszeń od niepełnego świtu do póżnej nocy -hi,hi,hi !Dzisiaj będę gotował moim zwierzaczkom wątróbkę drobiową z ryżem - mam nadzieję,ze im będzie smakować !Wczoraj byliśmy z żonką blisko na badaniach, ale na zmianę - najpierw ja a po moim powrocie żonka.Jak mnie nie było to Lonieczka urzędowała w moim lóżku.Cieszę się,że się zaadoptowała,że czuje Naszą miłość i opiekę i jestem przekonany,że w Jej serduszku napewno pozostało miejsce zarezerwowane TYLKO dla Panci Ani !! I jeszcze wieści z dzisiaj: Dzisiaj obudziła nas Milenka- a teraz wszyscy ponownie śpią- oczywiście po małym śniadanku. Lonieczka dzisiaj odtańczyła "taniec godowy" przed Napoleonem -on był bardzo zdziwiony co się dzieje,Lonieczka ślicznie postawiła uszka a potem capnęła Napkowi jedną chrupkę z miski i uciekła - hi hi ale podstęp dziewczyny !I -wczoraj ugotowałem Jej wątróbkę drobiową z ryżem ,marcheweczką młodą - jak ona z apetytem zjadła i oczywiście prosiła o więcej.Serce mi się kraje jak muszę Jej odmówić ale to dla Jej zdrowia ! Przy kolacji mojej /psiaczki dostają zawsze pierwsi,żeby miały pełne brzuszki / Niunia siada pod stołem po mojej lewej stronie przy nogach a Napi z Milenką po prawej i czekają co im wpadnie do dzioba.Wczoraj Niuni wpadło trochę jajeczka na twardo bo Napek z Milą wolą coś konkretniejszego/są do tego przyzwyczajeni / i po rzuceniu hasła " Nic już nie ma " wszyscy odchodzą !Takie to porządne stworaczki-sama radość !
  14. Toguniu, jak kocio?
  15. Ależ tym futrzakom u Poker jest dobrze... Pannice miny mają niesamowite, Loczka wygląda tak, jakby wyrwana ze snu, nie wiedziała gdzie jest i co się dzieje...:) Dolarek - król haremu - wyluzowany :)
  16. Dobrej nocy Maleńtasku smutny. Obyś już niedługo był sprawnym, szczęśliwym pieskiem!
  17. No właśnie, to nowe Dogo...albo błąd, albo dubel...wrrrr...
  18. O Matulu, ależ tu się dzieje... Pierwsza moja myśl: jaka szkoda, że nie mieszkam w Katowicach...nawet nie pomyślałam o tym, że wyjeżdżam... Byłabym skłonna pomagać nawet i bez zapłaty... Trzymam kciuki, by sprawy potoczyły się z dobrym, nawet najlepszym kierunku. Dla Sawanki i Anulki oczywiście!
  19. Też tak myślę, niestety. Musiałby wydarzyć się cud i to taki na kosmiczną skalę.
  20. Aż skopiuję sobie tą buźkę A pluszaki to zostały mi dwa (od Cioci Poker), nie dałam ich, bo Lonia je trochę sponiewierała. Zabawki - część jest od mojej córci (pies z wielką głową, smok), a część od życzliwych sąsiadów, jak też szkło, ciuchy...
  21. Wieści o Loni coraz lepsze, aż strach pomyśleć, co będzie dalej... ;) !Wczoraj przy grabieniu liści miałem cały czas Ją na "oku" i jak z Milenką i Napim odchodzili na zwiedzanie terenu ,to po zawołaniu zaraz przybiegała.Jak przychodzi Wnuczek ze szkoły to biegnie do Niego merdając ogonkiem!On też pamięta o Niej i przynosi Jej kamyki.Wogóle to Lonieczka mruczy jajak tylko jak za bardzo pieszczę Milę czy Napka i od razu mała zazdrośnica przybiega mi na kolana-tak samo zachowuje się Milenka-ale to normalne -każdy chce być kochany ! Kupeczki się już unormowały,Dzisiaj Napi zrobił pobudkę o 3,45 to potem po goleniu zeszliśmy już na dół i teraz oni śpią a ja piszę. Kończę więc i pragnę przekazać,że jak wczoraj Niunia spała na boczku przytulona do mnie to całowałem Jej pysio mówiąc po cichu ,że to całuski od Pani- a Ona nawet nie otworzyła oczków tylko smacznie spała !Takie Nasze maleństwo kochane !Nie wyobrażam sobie już bez Niej życia - naszego małego "batmanka" jak to mówi Wnuczek.
  22. Jaki piękny byłby świat, prawda? Bez nienawiści, bez wojen, bez tego ogromu cierpienia ludzi i zwierząt...
  23. Późno dziś, ale też zaglądam do Kruszynka... Jakie on ma spojrzenie...niesamowity Maluch. Niechże się ktoś zakocha i weźmie go takim, jaki jest...już!
  24. Pan Jurek raczej jest "fejsbukowy". Czy się ukrywał? W domu chyba zawsze były psy, koty i inne takie... Półtora roku temu, zabrał Milenkę z naszego schronu. Szalenie pozytywny Człowiek! Gdyby takich było więcej...ech, marzenie... Co do tych nocnych spacerków, to również podziwiam i cieszę się, że moje psiaki jakoś mi tego oszczędziły (z wyjątkiem, gdy były chore). Konieczność wstawania każdej nocy, wychodzenia nawet, by tylko wypuścić za drzwi (a Pan Jurek je znosi i wnosi), byłaby czymś koszmarnym i nie do przyjęcia. Myślę, że Lonia niebawem nie będzie Panu już tak dokuczać, bo nigdy tego nie robiła. Jeśli wstawała (i mnie budziła), to po to, by iść się napić wody. Choć o jednego futrzaka byłoby do noszenia mniej...
×
×
  • Create New...