-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
Zaglądam i dzisiaj do Fenulka. Jak dobrze, że już nie trzeba zaciskać kciuków z wielką obawą...tylko tak... profilaktycznie...:lol: Oby wreszcie wszystkie kłopoty brzuszkowe poszły precz i piesio mógł pełną piersią korzystać z tego Raju, do którego los litościwy go rzucił. Po takiej poniewierce i nieszczęściu...
-
Bardzo, bardzo cieszę się, że Jerruś ma SWÓJ DOMEK!!!:lol: Szczęśliwego życia, już zawsze, piesku!!!:loveu:
-
Gapa - jej historia miała mieć szczęśliwe zakończenie...
Figunia replied to pumcia02's topic in Już w nowym domu
I ja trzymam kciuki za Gapcię i jej szczęśliwe życie.:lol: Vivaty zostawiam na nieco później...z nadzieją, że będą..:cool3: -
Tak, Lonia dostaje gotowane jedzonko, zazwyczaj kurczak lub jego podroby z ryżem i marchewką. Tak przez prawie 20 lat żywiłam Figę i jej wyniki w wieku 17,18 lat zadziwiały lekarzy - tak były dobre. Nie mam zaufania do karm gotowych, nawet tych z górnej półki, chyba że leczniczych, dla psów z jakimiś problemami - ale nigdy ich nie stosowałam, nie było potrzeby. Oczywiście jestem bardzo wdzięczna za oferowaną pomoc w postaci jedzonka :lol:
-
[quote name='Nikaragua']Z BIAŁO-CZARNEGO (z fantów Poker) bazarku uzbierało się [B]58zł.[/B] Czy mam wpłacić na SOS Jamnikom czy dać bezpośrednio Figuni?[/QUOTE] W tej kwestii nie zabieram głosu...niech wypowie się ana666 . Obu Kochanym Ciociom za fanty, pracę i serca pieknie wraz z Lonią dziękujemy :lol::multi::Rose::buzi:
-
[quote name='Poker']Mam nadzieje ,że dziś podam sweterek przez córkę, która mieszka na Kleczkowskiej. Jak Furagin nie pomógł, to raczej nie jest to infekcja. Być może ona ma bardzo mały pęcherz moczowy i dlatego opróżnia go często.[/QUOTE] Bardzo się cieszę ze sweterka. W te ostatnie chłodniejsze i deszczowe dni, Lonia trzęsła się na spacerkach aż przykro było patrzeć. Możliwe, że pęcherz ma mały, a pije dość często i dużo, ale czy to można jakoś stwierdzić? chyba usg...
-
Bajka w wymarzonym domu:) dziękujemy Wszystkim:)
Figunia replied to ocelot's topic in Już w nowym domu
Zaglądam do cudownej Bajeczki z głaskami i życzeniam zdrowia...:lol: -
Toguniu, nie dam rady, choć baaardzo bym chciała Cię zobaczyć i uściskać. Nie ukrywam, że Lolcio na drugim miejscu jest...choć słodki czort i kochany... Udanego ze wszech miar spotkania życzę Ciociom i Wujaszkom, Dzieciaczkom i piesikom też!!!
-
Agatka w domu stałym - Jacuś zwany Ciapusiem szuka domku.
Figunia replied to scarletto's topic in Już w nowym domu
Jacuś jeszcze nie w swoim domku???:crazyeye: To po prostu zakrawa na wielki skandal :mad: Cudowny, wesoły, młodziutki, zdrowy pieseczek, na pewno mądry i przekochany... Ten jego portrecik-zdjęcie na banerku przyciąga wzrok, łapie za serce...niesamowity jest! Nie do wiary, że jeszcze nikt się nie zakochał w Maluchu... -
Ciocie, już zwolniłam nieco miejsca :lol: Wczoraj po południu miałam silny komputerowstręt i to są efekty, od razu skrzynka zapchana... Anica - no właśnie, efekty raczej mizerne, może nawet żadne, bo przed furaginem też zdarzało jej się wytrzymać dłużej niż 2 godziny... Teraz odczekam z tydzień czasu i łapiemy śiuśki do badania. Przynajmniej będę się starała złapać...
-
[quote name='AgaG']Trzymam kciuki, by sunieczka wytrzymywała po leczeniu z tym sikaniem.. Figuniu, Fenomenek mój też tak robi, że po obudzeniu się (mimo iż w nocy zwykle koło 3-4 zawsze z nim idę na si ) wstaje i czasem nie wytrzymuje z si. Pielucha nas ratuje, zwłaszcza że psy pozostałe by natychmiast weszły w kałużę i musiałabym i sprzątać i myć im łapy. No więc ściągam mu tego zsikanego pampersa i biorę go na spacerek już bez pieluszuki. Zwykle i tak trawkę jeszcze podleje.:) Ale są dni, że wytrzymuje.. To samo z Pomidorcią.. Czasem pampers jest suchy :)[/QUOTE] Ogromnie współczuję tych przekochanych, ale "nieco" męczących pieluchowców... Z Lonią jednak jest ciut lepiej, bo jeśli ostatni spacer jest ok. 22 (na późniejsze nie mam juz siły, wstając o 4 czy 5), to do rana wytrzymuje. W ogóle to zauważyłam, że jeśli jest w cieple, pod kołderką, czy na kolanach, to wytrzyma nawet ponad 3 godziny.Ale musi mieć dupcię w ciepełku. Oczywiście, myślę już o pampersach...
-
[quote name='Martika@Aischa']Figuniu podaje link ...warto poczytac. [URL]http://www.vetopedia.pl/article118-1-Mocznica_-_Przewlekla_niewydolnosc_nerek.html[/URL][/QUOTE] Przeczytałam, straszna choroba, ale mam nadzieję, że jednak Loni nie dotyczy. Badania krwi miała robione również pod tym kątem, takie naprawdę rzetelne i nerki ma ok. Ale szukać trzeba nadal, bo problem wciąż jest...
-
[quote name='Martika@Aischa']Figuniu podaje link ...warto poczytac. [URL]http://www.vetopedia.pl/article118-1-Mocznica_-_Przewlekla_niewydolnosc_nerek.html[/URL][/QUOTE] Oby tylko nie były to te straszne choroby... Poczytam oczywiście ale dopiero jutro...dziś już trzeba iść spać, kto wie, o której znowu będziemy pędzić na trawkę...w dodatku jak się zdenerwuję i podłamię, to noc z głowy... Dziękuję za lekturę!!!
-
[quote name='anica']Figuniu pomyśl może o podjechaniu z moczem na kliniki, tam chyba miałabyś nawet dobry dojazd bo jakby udało się złapać rano w pojemniczek i zawieź do laboratorium, pracują chyba od 8rano to nawet później nie musisz odebrać wyników tylko możesz podać swojego mejla i przyślą :)[/QUOTE] I tak zrobię! Dziękuję! (znowu...:lol:) Choć pani doktor mówiła, że spokojnie mogę Loni mocz przetrzymać w lodówce i dostarczyć do nich na 15-tą, to niewątpliwie lepiej będzie zawieźć go od razu. Tylko o jakie badania prosić? Ogólne, mikrobiologia, czy jakieś specjalne???? I taki kubeczek jak dla ludzi będzie ok?
-
DUSZEK cieniusi jak kartka papieru. Waży 5 kg, powinien 10 kg. Pomocy !!!
Figunia replied to togaa's topic in Psy do adopcji
Też zaglądam z nadzieją... -
[B]Ciociu Anica - [/B]bardzo, bardzo jestem wdzięczna za cierpliwość, zrozumienie i wszelkie wsparcie :Rose::buzi:. Znamy się króciutko, ale widzę, że zawsze mogę na Ciebie liczyć...:lol: Antybiotyk - jak dla mnie to ostateczność...jeśli jednak będzie konieczny...ale najpierw, po odczekaniu przynajmniej tygodnia od Furaginu, będę się starała złapać jej mocz do badania i zobaczymy co wyjdzie. Dziś przed 4 nad ranem już byłyśmy na spacerze :lying: Wierciła się, kręciła, wcześniej dużo piła, więc nie chciałam ryzykować potopu w łóżku. Jak pomyślałam, że o 6 trzeba będzie iść znowu, to zrobiło mi się słabo...:mdleje:ale kolejne wyjście było dopiero o 9 !!!!Wytrzymała prawie 5 godzin!!!:loveu: A teraz, kolejny trzeci spacer był po 3,5 godzinach. Może jednak sam Furagin pomoże... [B]Togaa [/B]:lol:[B]- [/B]Oj, Ty Ciociu Najmilsza, przy tym, co Ty masz "na stanie", jakie chorowitki, pieluchowce itp., taka jedna Lonia to maleńka pesteczka. Aż wstyd żalić się i narzekać... [B]Ana666 [/B]:lol:[B]- [/B]no, akurat dziś noc była bardzo krótka .:shake:..chociaż, nawet jeśli liczyć od 22 do tej 4 rano, to i tak 6 godzin wytrzymała. A bywa, że wytrzymuje do 5 czy 6... Nie wiem o czym to świadczy, ale cieszę się bardzo, że może spać ze mną i raczej nie boję się katastrofy...Jednak - mogłoby już się to skończyć...:modla:
-
DUSZEK cieniusi jak kartka papieru. Waży 5 kg, powinien 10 kg. Pomocy !!!
Figunia replied to togaa's topic in Psy do adopcji
[quote name='togaa'][B]Figuniu [/B]kochana ! Jak by Tu Ciebie sklonować ????[/QUOTE] Basieńko, ja tylko potrafię płakać. Moja pomoc taka mini, że nie ma o czym mówić. Ale gdybym miała choćby marną chałupkę i spory wybieg (nawet nie ogródek) to takie największe bidy siedziałyby w każdym kącie... -
[quote name='anica']... Jasi badam mocz od trzech lat ... tak co 3-4m-ce! i dopiero teraz te dwa ostatnie badania( czyli gdzieś ostatnie pół roku) wyszły bez bakterii... współczuję Figuniu z tym bieganiem:glaszcze:[/QUOTE] Czyli kilkuletnie leczenie było nieskuteczne? I Furagin nie pomógł? Przepraszam, że tak pytam (jakby sama siebie), pewnie mi to mówiłaś...czasem do mnie trzeba i 3 razy - żeby dotarło...:oops: Dziś pobudka przed 5. Szybko sie ubieram, spinam włosy (bez czesania) chcę brać ją na ręce, a tu już w kuchni kaluża - nie wytrzymała...poszłyśmy i tak, bo wiem, że jeszcze coś tam zawsze ma "w zanadrzu"... Tobie i Jasi też ogromnie współczuję...