-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
[quote name='AlfaLS']Ja malucha nie zazdroszczę bo wiem jakie to maleństwo upierdliwe potrafi być :evil_lol:. Ale o koteczkę się martwię, stara, chora i w schronie... :-([/QUOTE] Maluch jest absolutnie przerozkoszny. Teraz leży grzecznie na kolanach, mruczy i "miętosi ciasto", czyli robi mi masaż... Okropne było dla mnie wczorajsze wyjście ze schronu i widok biednej kotki w klateczce :-( Wolę nie myśleć o tym, co czuła, jak się bała...
-
[quote name='irysek'][URL]http://olx.pl/oferta/1-5-miesieczny-pregusek-szuka-domu-CID103-ID6c4rn.html[/URL] Ogłoszenie już ze zdjęciami, zedytowane. A teraz pozmniejszam zdjęcia psiej modelki i zaraz też zamieszczę. Mi też się Figuniu z Tobą super rozmawia. Mogłabym bez końca, jesteś super pozytywną osobą.[/QUOTE] No to miło mi bardzo...w końcu dwie Lwice jesteśmy...:lol:
-
Gapa - jej historia miała mieć szczęśliwe zakończenie...
Figunia replied to pumcia02's topic in Już w nowym domu
Ciocia Ewa zawołała, więc przybiegam. Kolejna Istotka tak skrzywdzona. Śliczna jest. Oby, oby, oby...trzymam kciuki, niestety tylko tyle mogę... -
[quote name='paula_t']Figuniu, ale Ci zazdroszczę tego malucha w domu! Małe kociaki, to jest po prostu chodząca słodycz:loveu: Jeśli dałybyście radę z irysek orientować się w sytuacji kotki i np. poprosić jakieś wolontariuszki z wrocławskiego schroniska o zdjęcia, to ja bym się zajęła ogłaszaniem kociczki, bo nie wyobrażam sobie 15-letniej kotki w schronisku, nie chciałabym, żeby została tam do końca:shake:[/QUOTE] Taaak, słodycz też. Ale tak mnie wystraszył...znienacka atakuje nogę (czy może kapcia), akurat, gdy ją stawiam. To są sekundy. Moment i nadepnęłabym na łapinę, bo rzuca się i obejmuje łapeczkami "oburącz" nie zważając na zagrożenie. Gdybym się zamyśliła, czy cos, to przygniotłabym jak nic...Już zrobił tak dwa razy. Kamikadze jakiś... Co do koteczki, bardzo się martwię o jej przyszłość, to nie jest kicia ani na podwórko, ani do schronu na resztę życia. Ale teraz bardziej niepokoi mnie jej stan zdrowia. Nich zatem najpierw wyzdrowieje...mam nadzieję, że Ciocie kotkowe nie zostawią jej tam...ale sama nie mam żadnego pomysłu, niestety... Dziękuję pięknie Paulinko, za oferowaną pomoc i serce dla kotusi. Będziemy o tym pamiętać!
-
To do wyżej wymienionych cech i zalet należy dodać "niezły niszczyciel", lub "pies na skórę"...;)
-
Śliczny mały wilczek kanapowo-łóżkowy :lol: a w niedługim czasie może i kolankowy...;)
-
Również życzę zdrówka i sił. Także Lilu...
-
Sylwester: 12-letni ONek za TM. Dziękuję wszystkim za pomoc!
Figunia replied to Zosia123's topic in Już w nowym domu
Kochane psisko! Jak dobrze, że może cieszyć się normalnym życiem i być z człowiekiem. Dobrym człowiekiem... Bardzo lubię Sylwusia... -
Wroclaw-psy w potrzebie.Watek informacyjny.
Figunia replied to monika083's topic in Już w nowym domu
Oby znalazł szybko...choć od powrotu ze schronu jest grzeczny i spokojny jak nie ten sam kociak. Chwilkę się pobawił a tak, cały czas śpi... Całkiem inny kociak, nie to wczorajsze półdiable...Czy to możliwe, że antybiotyk tak go wyciszył? Aż mnie to niepokoi. A może zbiera siły na nockę i da popalić jeszcze... -
[quote name='Martika@Aischa']Figuniu kochana trzymam zatem kciuki za całe psio - kocie towarzystwo !!!!!! zdrówka ogonki kochane :*:*:*[/QUOTE] Kochana Martiko, dziękuję za kciuki, bardzo potrzebne obu stworkom! Jutro z jamnisią biegnę do profesora... Nie mam pojęcia co z tym linkiem. Mnie otwiera się ogłoszenie naszego kotka. Jeszcze bez zdjęć ale tekst jest...
-
[quote name='Nikaragua']Ja zrozumiałam, nie wiem czy dobrze, że stara chora kotka została w schronisku na leczenia, a Figunia wzięła ze schroniska kociaczka na dt[/QUOTE] I tak właśnie sprawa się ma!!!! Przepraszam, że napisałam tak niejasno. Wczorajszy dzień był szalony i jak dla mnie dość męczący. Pisałam maile, rozmawiałam przez telefon, pisalam na wątku wrocławskim i pisząc tutaj wydawało mi się, że wyrażam się jasno i wszyscy wiedzą o co chodzi...A rzeczywiście, można było się pogubić. To teraz po kolei. Chora kotka została w schronie. Kociaczka wzięła irysek ale ponieważ zastanawiała się, jak przyjmie malucha jej tymczaska - dorosla kotka, zaproponowałam, że malucha wezmę. Wg irysek kocie maluchy w schronie mają niewielkie szanse na adpopcje, ponieważ mało ludzi wie, że tam są również maluchy i nie pyta o nie. Natomiast kociaczki ogłaszane, ze zdjęciami itd. znajdują domy bardzo szybko. Kwestia tygodnia, dwóch. Irysek założyła już mu wątek i dzisiaj wstawi zrobione również dzisiaj zdjęcia. Maluch ma biegunkę, kochana dziewczyna dziś znowu jechała z nim do weta, dostał odpowiednią karmę i antybiotyk, powinno już być dobrze. Mam nadzieję, że już wszystko jasne... Przepraszam, że dopiero teraz piszę, ale te zwierzaki są tak absorbujące...jak śpią (jak teraz) mogę cokolwiek zrobić, usiąść przy kompie. Jak nie śpią, to albo rozdzielam i pilnuję, albo karmię, albo biegam na spacer...albo opatruję rany...tak, polała się już krew. Na szczęście moja. Karmiłam kociaczka z ręki i chapnął mi palca z całej siły, bo myślał, że to kurczak... Poza tym strasznie fajnie mi się rozmawia z irysek...cieszę się, że poznałam tą Ciocię. Tutaj jest wątek srajdka, jakby ktoś chciał zajrzeć [url]http://olx.pl/oferta/1-5-miesieczny-pregusek-szuka-domu-CID103-ID6c4rn.html[/url]
-
[quote name='AlfaLS']A temu choremu kociakowi bedzie szukany jakiś dom? Będą jakieś fotki? Może jakieś ogłoszenia trzeba zrobić? Mam słabość do starych i chorych kotów dlatego tak dopytuję...[/QUOTE] Bardzo chciałabym, by miała dom. Zwłaszcza, że jest tak kochana, proludzka, mądra. Ale kto weźmie 15 letniego kota? Właściwie to buntuję się na ten wiek. To niemożliwe. Nie znam się na kotach, ale ona chyba nawet połowy może nie mieć. Tylko jest chora i zaniedbana. Są już zdjęcia Loni, cudna gwiazdeczka! Taki ciężki miała dziś dzień...
-
[quote name='Poker']Widziałam moją chrzestną córunię.Jest jak okruszek, śliczna.Ale chciała mnie na początku zjeść :mad:.Śmiesznie marszczyła nosek i pokazywała ząbki.Po chwili już nie było propblemu z głaskaniem. Ogonek ma jak chudy wykrzyknik, łapki grubaśne ja moje 2 palce , uszki łysawe. Ogólne wrażenie - przesłodka. Widać ,że już przywiązała się do Figuni. Figuniu, musisz dać jeść kleszczowi, bo zginie z głodu.Nie ma wyjścia,daj mu się napić Twojej krwi :evil_lol:[/QUOTE] Naprawdę byłam w szoku. Ona taka nie jest! Odkąd kotka przyniosłam do domu, najpierw dużego, potem była z nami w schronie a następnie dzieliła moje kolana z kociaczkiem - ma tyle emocji, chyba zbyt wiele jak na malutka, schorowaną, ledwo co dochodzącą do siebie, sunię. Dlatego nie była sobą... To jest naprawdę mądrzutkie stworzonko. Stale zapewniam ją, że choć jest kotek, to w naszych relacjach nic się nie zmieni...głasków, pieszczot, jedzonka jej nie zabraknie...i od razu widzę, jak stres jej mija. Pokerku, ja taka anemiczna jestem...ale mam dwa zwierzaki, to jakoś kleszczyk przeżyje...raz na kocie raz na psie... Bazarki tylko proszę robić, żebym mogła dobrze karmić psa i kota...dla kleszczyka oczywiście ;)
-
Czester wreszcie w swoim domu i na swojej prywatnej kanapie :)
Figunia replied to majuska's topic in Już w nowym domu
Po burzy słońce...:lol: -
Wroclaw-psy w potrzebie.Watek informacyjny.
Figunia replied to monika083's topic in Już w nowym domu
[quote name='sunia2000']Figuniu to możes chcesz jeszcze dwa?:) JEdna z dzikich kotek na podwórku się okociła, dwa szkraby mają ok2 mc, tylko jest problem z ich wyciągnięciem - mamusia i 2 ciotki zażarcie pilnują małych. Kilka dni temu w trójkę rzuciły się na moją sukę, dobrze że ta ma kondycję charta i zwiała bez uszczerbku na zdrowiu. Ale trzeba by wymyślić jak te kociaki zabrać - ja na kotach nie znam się kompletnie, zwłaszcza dzikich:([/QUOTE] Pati, w schronie też jest ich masa, czarne, bure, jakie chcesz. Mamusia (dzikuska) z dwoma maluchami też jest... Obawiam się, że gdyby u mnie te kociaki się "rozmnożyły", to biedna Lonia przepłaciłaby to ciężką nerwicą, a chorób ma raczej dość... A i ja chodzę dziś jak błędna. Śniadanie jadłam dopiero po powrocie ze schronu, ok. 16...nie mam zrobionych zakupów (TRUSKAWKI!!!!-jak bez nich przeżyję jutro???), bo nie poszłam na targ...Ten biedny kot, a raczej kotka zburzył mi wszystkie dzisiejsze plany. Ale cieszę się, że będzie dostawał leki i mam nadzieję, że go wyleczą... U mnie też aż roi się od kotów. Niektóre takie wychudzone szkielety...co będzie zimą? Ale to dzikuski są, uciekają... Gdyby psiak był przyjazny kotom, to bym wzięła...choć pojęcia nie mam jak się wychowuje dzikuski... Moje skarby śpią. O Boże, jak dobrze, że te stworki potrzebują snu...ale niedługo pewnie znowu zacznie sie zabawa... -
Wroclaw-psy w potrzebie.Watek informacyjny.
Figunia replied to monika083's topic in Już w nowym domu
Odpowiem Ciocie hurtem :lol: - nie planowałam kolejnego tymczaska. Tak wyszło. Irysek jest pewna, że kociaczek dom znajdzie szybciutko. Mało ludzi wie, że w schronie są takie maluchy i one mają tam nikłe szanse. A z dt schodzą szybko, jak te świeże bułeczki. Gdyby nie Lonia, to mogłabym brać jednego po drugim...ale widzę, że ona za bardzo się denerwuje i też mi jej szkoda. A maluch jest przeslodki, przerozkoszny rozrabiaka. Zaczepia, podgryza, wcale sie nie przejmuje niedobrą psica i wciąż staje jej na drodze... Załatwił się do kuwety!!!! Niestety ma biegunkę. Jutro irysek ma podjechać z nim do lekarza, do schronu. Zapowiada mi się ciekawa noc. Szczególnie boję się o rozmaite przewody, bo kociak sie nimi bardzo interesuje i bezczelnie na moich oczach w nie wgryza. Jak zostanę bez telefonu i internetu, to zbyt szczęśliwa nie będę... -
oj dzieje sie. pisze 1 reka, bo trzymam druga na jamnisi. do jej pupy przytulil sie kociaczek, śpi słodko, ale ona nie jest tym zachwycona... chory kot został w schronie. bedzie leczony, potem szczepiony i chyba wroci na ulicę, skąd go wzięłam. Acha, wet powiedział, że to kotka i ma 15 lat... No więc mam drugiego tymczaska. Maleńkiego kocurka. Zapomniałam o kleszczu...ciekawe czy jeszcze żyje w tym słoiku...jak wylazł i gdzieś się schował, to będzie fajnie... Maćku, skoro kleszcz u mnie w domu, to przecie tymczas, nie inaczej. Zdjęcia będą robione jutro, powinien sie załapać... A tak poważnie, to czeka mnie super fajne zadanie pozbycia się go...a tak chciałam być jak buddystka, nie zabijać nic żywego, nie krzywdzić...:shake:
-
Wroclaw-psy w potrzebie.Watek informacyjny.
Figunia replied to monika083's topic in Już w nowym domu
[quote name='Korenia']Zadzwoń do schroniska, żeby po niego przyjechali. Bez problemu go tam wyleczą, a przy okazji będzie bezpieczny. Koty mają u nas dobrą opiekę w schronisku :)[/QUOTE] Kotek już w schronisku. Będzie leczony, uff. Pomogła irysek ale...jak to było: zamienił stryjek... wróciłyśmy ze schronu z maleńkim kociaczkiem i teraz mam 2 tymczasy... Irysek będzie jutro robić mu zdjęcia, szukać domku. Wszystko ok tylko jamnisia się denerwuje na malucha. Widzę, że krzywdy mu nie zrobi, tylko straszy, odgania, ale cala się trzęsie, przezywa. Miała trudny dzień, bo była z nami długi czas w schronie, słyszała pieski i pewnie bała się, że ją zostawię...a teraz łazi po domu ten szkrab, zaczepia ją, co gorsze dostaje jedzonko i jest b.nieszczęśliwa. Kotek wreszcie padł. Wydawało się, że jest niezmordowany, tyle godzin szalał. Dziękuję Korenia za rady. Bałam się, że wezmą go (o ile przyjadą) i uśpią. Teraz już wiem co robić w razie czego. -
[quote name='Martika@Aischa']Figuniu a jakiś sąsiad by Was nie zawiózł ??? Kociak z pewnością będzie musiał zostac kilka dni w lecznicy. Oby tylko przeżył i miał szanse :( koci katar zabija kociaki niestety :( Jak daleko jest czynna w weekendy lecznica od Ciebie ??? Figuniu jaki był by koszt gdybyś wzięła taxi ??? myślę że wspólnymi siłami uzbieramy pieniążki na pokrycie kosztów.[/QUOTE] Irysek mówiła, że podzwoni po lecznicach i spyta też Mamy. Więc myślę, że jak tylko przyjedzie, to juz prosto do weta. Będziemy radzić, co dalej z kotem. Dziękuję i Tobie za namiary na Marudę666 i wszelką chęć pomocy :iloveyou::Rose::buzi:
-
[quote name='Maciek777']A może [B]Maruda666[/B] lub [B]Sonek666[/B] lub [B]happy animals[/B] by pojechały? Ja wiem, że nie są stricte z Wrocławia, ale może akurat...[/QUOTE] Maćku, dziękuję za zainteresowanie i podpowiedź. Jak napisałam, irysek niebawem przyjedzie z kontenerkiem i pojedzie n nim do weta. A co dalej, będziemy myśleć. Byłam z Lonią na króciutkim spacerku, wróciłam, kotek dalej spał. Potem wstał pomiałczał, napił się odrobinke wody i dalej poszedł lulać. A tam gdzie stał - patrzę, coś lezie, duże opite - kleszczysko :-( Mam go w słoiku i nie wiem, co zrobić... Trzeci zwierzak w domu, chyba się zastrzelę :shake: