Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. [quote name='Martika@Aischa']Figuniu on na dworze bez leczenia nie ma żadnych szans :( tak bardzo żałuję że jestem prawie 300 km od Ciebie :( Wierzę że ktoś się jednak znajdzie i pomoże kitusiowi :( biedaczek kochany nawet nie chce wiedziec jak cierpi :( Figuniu błagam nie poddawaj się i znajdź kogoś kto zawiezie Was do lecznicy :([/QUOTE] Martiko, dziękuję że Jesteś z nami... Oddzwoniła irysek:multi:, ma do mnie przyjechać i zawieźć kota do lecznicy - jeszcze nie wiemy gdzie... Niestety ma już kota na dt więc nie może tego zabrać, zwłaszcza że chory i boi się by nie zaraził Jej tymczasowicza. I tak jestem b. wdzięczna, że przyjedzie i pomoże. Ale nie wiem, co dalej...Może coś wymyślimy, jak już będzie... Oby go ktoś przygarnął... ale z kotami chyba jeszcze trudniej niż z psami, a już jak chory, to chyba w ogóle szanse bliskie zeru...
  2. [quote name='anica']Figuniu ja jestem w tej chwili w pracy i nie mam jak pomóc:-(! ale może sunia 2000 może napisz do niej?[/QUOTE] Dziękuję Kochana! Napisałam na wątku wrocławskim i zero odzewu. Myślę, że Sunia2000 jest w schronisku...Zresztą, krępuję się do kogoś dzwonić, prosić. Każdy ma jakieś plany, może też bać się o swoje zwierzaki... Nie wiem na co liczę, chyba na cud, bo to, że znajdzie się jakaś kotolubna osoba, gotowa wziąć go i leczyć, to chyba byłby cud. Wierzę jeszcze, że irysek pomoże, że ma wolny dt i nie przerazi Jej stan kota. Ale nie odbiera telefonu, przed chwilą znowu próbowałam... Będę musiała kota wynieść na dwór. Jest tak zimno...on chory. kto wie, może go już nie spotkam... Gdybym wiedziała, że w schronie go nie uśpią...ale i tak musieli by po niego przyjechać, bo go nie zawiozę... On tak prosi o ratunek, taki biedny... Lonia leży na tapczanie i powarkuje a kot przy moich nogach. Spał długo, widać tego było mu trzeba - ciepła...choc na podlodze
  3. [quote name='anica']Dziękuję Figuniu :oops: tutaj same takie prawdziwie oddane ciocie, trzeba przyznać że Lonia jeśli się ją pozna to potrafi chwycić za serducho :). biedny kociuniek:-(! przyznam się że nic nie wiem o kocich chorobach, ale z tego co piszesz to musowo lekarz powinien zobaczyć biedaka! ja nie wiedzieć czemu boję się kotów:roll:... tak po prostu ... wzięłaś chorego kota z ulicy? ... odważna jesteś ,podziwiam :kiss_2:[/QUOTE] Aniu, tez się bałam, ale nie chciałam by został na ulicy. Liczyłam, na to że irysek go zabierze a przynajmniej pomoże. On już wcześniej mógł być przez Nią zabrany, ale zniknął i nie widziałam go aż do dzisiaj. Dlatego nie mogłam ryzykować, że znowu gdzieś się zapodzieje. Tylko nie wiem, czy ta propozycja irysek będzie aktualne, skoro kot jest chory... Wtedy, tj, chyba 3 tyg. temu, jak go spotkałam i chciałam zabrać do domu, ogrzać, osuszyć, nakarmić (było tak zimno, 10 stopni i deszcze) nie dał sie wziąć na ręce, wyrwał i tyle. A mógł już być u irysek. I Loni jeszcze nie miałam...teraz też trochę się wyrywał, ale już nie zwracałam na to uwagi i jakoś doniosłam wraz z Lonią na to II piętro. Ale nie wiem, co dalej...
  4. Ciocie, siedzę i płaczę...boję się że kot może czymś zarazić Lonię i boję się o niego. Czytałam teraz trochę na forum miau i to może być koci katar. Nie je, bo ma zapchany nosek. Jak nie będzie leczony, to umrze... Są dyżury w lecznicach ale nie mam jak jechać, bez auta, bez kontenerka i jeszcze Lonia... Czy mam dzwonić do schroniska? Żebym wiedziala że go będą leczyć ale może go uśpią... Nie mogę go zatrzymać... Irysek była zainteresowana, mówiła, że ma miejsce na dt i chetnie weźmie, ale to było ze 3 tyg. temu no i nie wiedzialam, że jest tak chory. Widziałam go przez 2 dni, było ciemno... Nie wiem więc, czy teraz go weźmie, czy ma miejsce i zechce leczyć. Jeszcze do Niej zadzwonię, choc zostawiłam wiadomość. Boję się, że gdzieś wyjechala.
  5. Ciocie poradźcie, czy chory kot, którego wzięłam z ulicy nie zarazi Loni? Ma jakąś, pewnie typową, kocią chorobę. Cieknie mu z oczu ropa, wokół noska, na nosku i przy pysiu czarny nalot, rany???charczy przy oddychaniu, nosek pewnie zapchany.. Czekam na pomoc iryska, ale na razie nie oddzwania, nie wiem, czy bedzie mogła i chciala go zabrać, nie wiem co zrobić, jak pomóc temu kotu, bo nawet do weta nie dam rady z nim iść, nie mam kontenerka.
  6. Nawet nie wiedziałam, że odpisuję, cytując post Jary, sory.
  7. [quote name='Jara']Na klinikach liczą jak za zboże? Mi się zawsze wydawało, że tam są bardzo przystępne ceny.[/QUOTE] Proszę o pomoc dla chorego kota. To domowy kotek, łasi się i mruczy. Spotkałam go już kiedyś, dalam jeść ale nie widziałam w jakim jest stanie (albo jeszcze nie był w takim). Oczy zaklejone ropą, wokół noska i pysia jakby czarne rany???Charczy przy oddychaniu...nie chce jesć. Zabrałam go do domu ale boję się, czy mała chora jamnisia (na dt) czegoś nie złapie...w dodatku b,go atakuje...już dostała łapą i płakała... Nie wim, co zrobić. Z nim trzeba natychmiast do weta a ja nie mam jak, bo z jamnisią wychodzę co 2,3 godz, no i nawet nie mam kontenerka ... Obiecala pomóc przy kocie irysek, ale nie odpowiada na telefon - wprawdzie dzwoniłam pół godz. temu, ale boje się, że mogła wyjechać. Co mam zrobić, czy wynieść go na ulicę i liczyć na to, że jak już będzie możliwa pomoc, to się go znajdzie? On tak głośno miauczy, woła o pomoc...proszę!!!
  8. [quote name='anica']Figuniu, dziękuję Jasia teraz śpi opatulona cała, wszystko jest dobrze:loveu: (w piątek trzynastego to tylko mogłam profesorowi powierzyć moje ruderadości:)) przepraszam że tak najpierw na PW a później na wątku, przecież mogłam od razu zapytać na PW jestem po prostu zdenerwowana tym zabiegiem Jasi ,zostawiłam ją uśpioną na stole operacyjnym, przyleciałam do sklepu żeby napisać że wizyta jest możliwa w poniedziałek o 15( profesor przyjedzie specjalnie dla Loni, opowiedziałam pokrótce jaka jest skrajnie wychudzona i zaniedbana i że to tylko w jego ręce można oddać taki cud natury i że trzeba sunieczkę zobaczyć bo to jest wyjątkowa sunia i pomimo że jak najbardziej ufamy że pani doktor (jeszcze się okazało że byłaś u innej pani doktor),zajmie się Lonią jak należy! to jednak...i już nie trzeba było więcej nic mówić;) na PW napiszę nr tel do profesora w razie czego.... lecę do Jasi....[/QUOTE] Jeszcze i tutaj, jeszcze raz gorąco dziękuję, bo w takim stresie, pamiętałaś o Loni...Ta kruszynka tak wiele Ci już zawdzięcza, a czuję, że jeszcze niejedno dobro Ją od Ciebie spotka... Zdrowia dla Twojego Skarba, Twojej Radości i Miłości - Jasieńki !!!
  9. [quote name='Dogo07']Wolontariuszka o SKoczku mówi że on jest jeszcze bardzo żwawy, ale oczy ma już takie błękitne -możliwe, że częściowo nie widzi :(.[/QUOTE] Żeby jeszcze zdążyć pokazać Mu raj, ten ziemski...żeby był szczęśliwy...
  10. [quote name='b-b']Chciałam zrobić małej banerek ale nie mam pomysłu na tekst :roll: może pomożecie?:)[/QUOTE] Kochana, mnie przychodzi jedynie do głowy coś w stylu "maleńka jamnisia a choroby ogromne" ale dokąd nie ma rzetelnej diagnozy, jest to trochę na wyrost, bo może okazać się - i OBY!!!!, że nie jest tak źle...Może "maleńka jamnisia a potrzeby ogromniaste''' - bo tak raczej będzie... Myślę, że niejedna Ciocia podrzuci tu Swoją propozycję i będzie z czego wybrać. Dziękuję najpiękniej wraz z Lonią, za Cioci pracę dla niej i serce...:lol:
  11. [quote name='anica']Figuniu czy możesz być w poniedziałek o 15 u profesora?[/QUOTE] Tak, na szczęście mogę. Ok. 12.30 -13.00 ma być w kamienicy przegląd instalacji gazowych i mam nadzieję, że panowie będą punktualni. Kochana! Bardzo Ci dziękuję za to, że tak szybko Lonia wpadnie w ręce Pana Profesora. Zwłaszcza, że zauważyłam jeszcze jeden niepokojący objaw, mianowicie Lonia na spacerkach bardzo często się jakby potyka. Tak, jakby nagle nóżka wpadała w jakiś dołek. Na początku myślałam, że właśnie potknęła się, lub to wina nierównego podłoża, ale powtarza się to już zbyt często, nawet na chodniku. Kilka razy upadła na pysia...podniosła się w oka mgnieniu, bo jest szybka jak iskierka, no ale zauważyłam to już kilka razy i jestem zatrwożona...Od bodaj dwóch dni bardzo wylizuje sobie łapkę, właśnie chyba tą lewą, która tak ją zawodzi podczas chodzenia...może na zmianę pogody, którą mamy akurat również od 2 dni nasiliły się tam zmiany reumatyczne... nie będę gdybać, trzeba ją przebadać solidnie i mam nadzieję, że nastąpi to już wkrótce. Jeszcze raz pięknie dziękuję za pamięć o Loni, Ciekawa jestem jak Jasi zębolki, czy wszystko poszło dobrze... Pewnie będziesz o tym pisać na wątku (który stale podczytuję...:cool3:), więc zaraz tam zajrzę...
  12. [quote name='Martika@Aischa']Figuniu ja jestem pewna ....a raczej wiem na pewno że maleńka przejdzie u Ciebie prawdziwą metamorfozę :)[/QUOTE] Kochana :lol: oby tak było. Dziękuję :lol:. Na pewno dobre jedzonko zrobi swoje. Ale byłoby wspaniale, żeby wyzdrowiała, a to już może być nie takie proste...
  13. [quote name='Isadora7']jedna tabletka dziennie , pora dnia nie ma znaczenia, i to czy przed cy po jedzeniu tez nie jest istotne.[/QUOTE] Dziękuję :lol:, właśnie o to, czy przed jedzeniem, czy po mi chodziło, bo czasem jest to ważne...
  14. [quote name='paula_t']Boziu, dopiero na tych zdjęciach widać, jaka z jamnisi kruszynka:loveu: Kwota badań spora, ale już nie takie pieniążki udało się zebrać, więc myślę, że wspólnymi siłami, jak zawsze, damy radę :)[/QUOTE] Również wierzę, że się uda, choć ogrom piesków w potrzebie przeraża... A Lonia już się nieco zaokrągliła...tak mi się wydaje. Patrząc z góry na jej wcięcie, które było równie cienkie jak szyjka, oceniam, że jest lepiej :lol: Biorąc na ręce też czuję różnicę :lol:
  15. Ależ się cieszę!!!! Taka wiadomość przed snem! Czesterku - wspaniałego życia Ci życzę! Żebyś już zawsze był kochany, szanowany, zaopiekowany i szczęśliwy. Cudowna, niezapomniana mordeczka!!!!
  16. [quote name='Nikaragua']Bikini dla małego psa: :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: [IMG]http://j.luxlux.pl/l1778/2a1baac00004049e4672f33a[/IMG] albo same gatki: [IMG]http://www.ubraniadlapsow.com/files/sklep/majtki-dla-psa-na-cieczke-rozowe-120.jpg[/IMG][/QUOTE] :loveu::loveu::loveu::loveu::loveu: - Cudne!!!! Mało nie spadłam z fotela :lol: Już widzę filigranową dupinkę Loni w tych majtusiach...i jak drobi na tych swoich nózinkach-patyczkach...:lol:
  17. [quote name='Nikaragua']To trzeba już pomyśleć o różowej sukience :D[/QUOTE] Albo bikini w kolorze pink...;)
  18. Isadora7 - Zapewne 1 tabletka/dzień. Po jedzeniu, czy pora bez znaczenia? Dziękuję za pomoc już i tą w przyszłości :lol: Yunona - Dziękujemy za pokazywanie Loni, to ogromna szansa dla bidusi :lol: Poker - taka mała Gwiazdeczka...gdyby do tych fotek dodać jeszcze jej głosik, jak się cieszy, gada, czy szczeka - byłby to prawdziwy hit Internetu...:lol:
  19. agat21 - bardzo mi miło, że podobają Ci się moje wpisy:lol:, dziękuję! Mnie zaś podobają się krótkie, rzeczowe relacje, ale nie mam pojęcia, jak się to robi...:cool3:. Zwłaszcza, gdy jest do przekazania kilka wiadomości, jak np. z wizyty u weta...z góry wiem, że będzie to elaborat...i martwię się już tym naprzód...dlatego właśnie prosiłam panią dr. o zapisanie najważniejszych spraw na kartce. Pomyślałam, że to się wklei i wystarczy, bo wsio będzie jasne. Jednak bez długaśnych wpisów się nie obeszło...:razz:
  20. [quote name='Martika@Aischa']cały czas zaglądam do kruszynki trzymając kciuki za jej zdrówko :*[/QUOTE] Ciociu Martiko :iloveyou::buzi: dziękujemy! Musi być dobrze!!!!
  21. [quote name='anica'].... Ojej! a ja myślałam że ona... jużCiTwoja:roll: Figuniu, nie wiem jaka jest przyczyna nieprzyjemnego zapachu z pycholka?... ale ja się nauczyłam od Isadory że w takim przypadku, należy podawać vit Bcomplex, przez parę dni (Jasia ma bardzo brzydkie zięby, niestety sunia ma chyba z 17lat ,właśnie musi mieć czyszczone bo ma jakieś bakterie, które źle działają na serce ale z pycholka nie czuć! buziolki to sama przyjemność! nauczyła się cmokać całusy! może kiedyś to zobaczysz:loveu:) ponieważ Lonia( ciągle się gubię? Lonia czy Lunia?) nie jest jeszcze zdiagnozowana to ja spytam czy można jej podawać?[/QUOTE] Aniu kochana, moja Ci ona, moja!!! Już pierwszego dnia, kiedy kładąc się do spanka wtulała się we mnie albo pchała na kolana, kiedy tak szybko mi zaufała - przyszła myśl "nie oddam Jej nikomu"!!!! A po chwili - tylko jedynie ana666 - Jej tak choć też będzie nielekko. U Anetki będzie miała raj. A ja będę mogła znowu jakąś bidę poratować... Na razie nie wybiegam daleko w przyszłość i cieszę się z tego, że TERAZ jest ze mną. Jest moja... [B]LONIA[/B] :lol: ma mieć czyszczone ząbki, pewnie kamień jest przyczyną tego zapachu a jeszcze ta przetoka... Oczywiście, spytaj o tą witaminkę, będziemy b. wdzięczne.
  22. [quote name='Isadora7']A mozę sie wstrzymaj jak dasz rade kupie i podeśle szampon firmy bayer.[/QUOTE] Dziękuję! Pewnie, że wytrzymam, w końcu nie muszę jej wąchać...:lol: Z dzioba Loni capi okrutnie, a ona z tych, co to lubią dawać buziaki, no i jakoś to znoszę, choć przyznam się bez bicia, że akurat za takimi pieszczotami nie przepadam, więc uchylam się jak mogę, za to rąk już jej nie żałuję, skoro tak tego pragnie... :lol:
  23. [quote name='Poker']Czy ja coś przegapiłam? Czy ana666 ma ochotę dać DS sunieczce?[/QUOTE] Jak wiesz Pokerku :lol:, jesienią znowu opuszczę kraj. Nie mogę mieć zwierzaczka, nawet kwiatków... jeśli Lonia nie znajdzie do tego czasu ds, to jest taki plan awaryjny, że pojedzie do ana666.
  24. [quote name='Bogusik']Jak najbardziej skonsultuj kochana to z p.doktor.Jamnisie z tego co czytałam na forum,mają dość delikatną i wrażliwą skórę.Więc lepiej to skonstultować z fachowcem.Może też ciocia Isadora od jamników coś doradzi,bo ma z nimi dużo styczności i zapewne,nie jedną konsultację u weta :smile: A schroniskowego zapaszku trzeba się koniecznie pozbyć,bo i przy tym Luni ciałko będzie lepiej oddychać :smile:[/QUOTE] I tak zrobimy :lol: Nie mam jeszcze pewności, co do pcheł. Ona trochę się drapie, ale głównie tam, gdzie są szeleczki na pleckach, nie wygląda na to, by miała pchły ale też w książeczce nie ma wpisu o odpchleniu...
  25. [quote name='ana666']Czesto psy na zewnątrz gonia koty a w domu jest ok. Instynkt pogoni uruchamia sie kiedy kot ucieka. Az tak sie nie martwie, bo moja Zuzia nie da sobie w kasze dmuchać, bys widziala jaka jest nie raz oburzona jak leze na jej połowie łóżka i chociaz nie umie mówić to jej mowa ciała i wyraz pyszczka wyraznie daja do zrozumienia ze mam sie odsunąc:evil_lol: Bałabym sie gdyby sunia była duza i mogła mi zagryzc koty,a tak myśle ze sie dogadają ;) bardziej bede sie martwic lekiem separacyjnym i szczekaniem podczas mojej nieobecności...[/QUOTE] Ale się uśmiałam z Twojej kotki. Fajna artystka musie być z niej! A ten kotek siedział spokojnie przy samochodzie, kucnęłam zakiciałam i może by podszedł, ale ta malucha wyskoczyła z pyszczydłem...no i schował się pod auto. Pewnie masz rację, w domu będzie inaczej. W ogóle to ja bardziej bałabym się o nią, niż o kota... Jej szczekanie nie jest głośne czy donośne. Mnie strasznie rozczula...jakby dziecko się żaliło, szkoda, że nie mogę tego nagrać...Nie sądzę, by komukolwiek mogło przeszkadzać, zwłaszcza, że ona długo nie szczeka...będę nad tym pracować, może sie uda i przestanie w ogóle popiskiwac...
×
×
  • Create New...