-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
[quote name='anica']... myślałam że pomyliłam Furaginum z Furosemidem?.... ale Furaginum 50mg wydawany jest tylko na receptę!(jest nawet napisane na opakowaniu) pewnie jest tak jak z Ranigastem ten słabsy można kupić bez recepty a ten mocniejszy, który był od zawsze ! tylko na receptę! Gdyby był faktecznie kamień na drogach moczowych to mam Spasmolinę 60mg( leczenie stanów skurczowych)i Buscolysin 20mg również znosi skurcze gdyby lekarz zalecił to jest tylko należałoby ustalić dawkowanie...[/QUOTE] Kochana Ciociu, pięknie dziękuję za proponowaną pomoc. Niestety, pani dr w schronisku nie przyjęła do wiadomości tego, że kotek robił czerwone siuśki i sugerowała Irysek (która go tam zawiozła), że musiałam pomylić siuśki z kupką. Ze wg niej robił kupki z krwią, a nie siusiu. A że przyczyną mogą być robaki, został powtórnie odrobaczony. W środę mam z nim przyjechać i odrobaczy go trzeci raz. Nawet nie chcę komentować powyższego, bo nie wiem, jak mogłabym pomylić się w tej kwestii... Widać, nie bardzo wie, co może być przyczyną tego stanu, a tym już się martwię. Bo jeśli kotek ma jakiś problem z układem moczowym, to w tej sytuacji skazany jest na swoje własne siły, nie jest leczony pod tym kątem... Chociaż...może nie jest tak źle. Dostał 4 zastrzyki, może akurat któryś lek mu pomoże.
-
[quote name='Maruda666']Bedzie na kilka chrupek ;) :) Figuniu, skoro płacze przy oddawaniu moczu, to go boli - ja bym mu podała odrobinę no-spy - wiem, ze kotom można dawać, bo mój Szeryf brał przy struwitach ( też płakał, bał się iść do kuwety ) - trochę go to rozkurczy. Może rzeczywiście jakiś piaseczek gdzieś go tam dziabie?[/QUOTE] Ciociu, nie mam w domu żadnych leków, a no-spy na pewno... Nie widzę, by cierpiał, żeby to było z bólu, ale zanim cos zrobi, to czasem miauknie ze 2 razy, a czasem nie...Bawi się zaraz potem, rozrabia, więc myślę, że go nie boli (i oby!). Parę chrupek - Ciociu kochana, to będzie prawie 2 kg skrzydełek albo innego żarełka...:lol:
-
[quote name='anica']No to ....chyba jest problem! Figuniu ,kochana jutro jadę do Milicza do lekarza więc nie mogę się umówić o której będę ale jak wrócę to napiszę bo ja mam chyba w domciu Furaginum( tego bez recepty nie kupisz) więc mogłabym dać dla kocinka :)[/QUOTE] Ciociu kochana, dziękuję serdecznie ale jutro siostra przywozi mi Furagin dla Loni. Kto wie, może również będzie i dla kociaka... Wiem już, że jutro rano Irysek zawiezie go do wetki. Oby było już jutro...
-
[quote name='anica']Po przyjeździe, nadrabiam zaległości u Loni .... niestety nie wiem o co chodzi z czerwonym moczem, ale jeśli nie nie bierze jakiś czerwonych leków, czy czegoś co może barwić mocz na czerwono... to najlepiej by było ,żeby te siuśki wet zobaczył[/QUOTE] Witamy Ciocię serdecznie! Kociak je tylko swoją specjalistyczną karmę od weta ze schronu (bo miał biegunkę), pije wodę i nic poza tym. Jak idzie do kuwety się załatwić (lub poza nią w kąciku :mad:), to miauczy...może go boli??? Wet dopiero jutro...
-
Jak tylko się obudzi, będę głaskac i głaskać, od Cioci Figuni:loveu:, tylko niech no ciocia nie przesadza z tymi komplementami:oops: Kochana, skromna Ciociu, to nie są komplementy. To obiektywny, rzeczowy, suchy i konkretny opis Twojej Osoby i działalności na rzecz tych pieluchowców i nie tylko...:Rose: - tu są wszystkie kwiaty świata dla Ciebie. A teraz napiszę komplement: oprócz tego, że jesteś osobą dobrą, wrażliwą, świetnie zorganizowaną, mądrą, empatyczną, to jeszcze w dodatku Jesteś śliczna...:lol:
-
[quote name='irysek']daj znać jak te kocie kupska, bo już nie wiem czy jest ok czy źle :) a wkrótce wybywam na dłużej, to, żeby nie było, że zostałaś z choruskiem.[/QUOTE] Kocie kupska lepsze, nie zwraca już (od piątku) ale zrobił dziś siusiu czerwone (krew?)!!! A weta nie było, choć mówił wczoraj, że będzie do 13-tej. Byłam po 12-tej z kotem i pocałowaliśmy klamkę... Po powrocie kociak znowu zrobił czerwone siuśki. Nie wiem, co robić.:shake:..HELP!!!
-
[quote name='ewa gonzales']Figuniu witam sie z Toba kochane serce sciskuniam za kocinka :calus::-( czy już lepiej maleństwu?:calus: milion pozdrowionek ciociu Tobie ,laluni i kotunkowi :thumbs:[/QUOTE] Witaj Ewuniu!:lol: Tak miło Cię widzieć :multi: Tak, kotek zdecydowanie dziś "lepszy" - tfu, tfu, odpukać. odpluć... Moje aniołki teraz śpią, ale już niebawem będzie pora na spacer Loni, a kociak zacznie swoje wieczorne harce... Dziękujemy za życzenia i pozdrowienia. Dla Ciebie od nas mruczanki, przytulanka,machania ogonkiem, uściski i moc serdeczności :lol: :buzi::iloveyou:
-
[quote name='Poker']Mimo dobrych wyników, podałabym jej Furagin przez parę dni. Ona jednak była w schronie, mogła się nabawić zapalenia dróg moczowych co w wykonanych badaniach wcale nie musi się ujawniać.[/QUOTE] Czy Furagin można dostać bez recepty? Dziękuję za radę, na pewno warto spróbować :lol:
-
[quote name='Romka']Figuniu,bo jak pisałam gdzieś wyzej na wątku,Misia zostaje u mnie.Jest tak do mnie przywiązana,że każda zmiana będzie dla niej trudna.Dla mnie zresztą też.Mam w domu trzy psiaki.Pako jest już psem specjalnej troski.Misia dostaje leki 2 razy dziennie.Jest też Misią-fisią.Trzeba jej bardzo pilnować bo jeszcze nie rozumie wielu rzeczy.Tylko Romka jest psem bezproblemowym.Pewnie gdyby Misia znalazła dom to i ja miałabym mniej problemów.Ale jakoś nie wyobrażam sobie teraz zmiany.Zobacz jej roześmiane pysio.Ufa mi.Nie wyobrażam sobie ,że zawiodę ją.[/QUOTE] Wspaniale że dałaś jej dom, choć rozumiem, że nie była to łatwa decyzja i podyktowało ją serce... Przyznaję, choć wydawało mi się, że czytam wątek w miarę na bieżąco, to jak się okazuje sporo mi umknęło, bo dopiero teraz czytam, że Misia też ma jakieś problemy... Mam nadzieję, że nie denerwują Cię takie posty "ni w pięć, ni w dziewięć" jak ten mój... Doskonale rozumiem Twoją decyzję zostawienia Misi i podziwiam Cię za to, choć wlaściwie nie powinno dziwić, że ktoś kto tak pomaga psom, ma wielkie serce. Będę miała podobny problem jak chodzi o oddanie, tzn. wiem, że zawiodę malutkie, kochane serduszko...ale nie mogę jej zostawić z powodu stałych corocznych wyjazdów na zimę do córki, za morze... Na szczęście moja Lonia pojedzie do Dogomanki, która ją właśnie wypatrzyła w schronie i zalożyła wątek, apelując o pomoc. To wspaniała, wrażliwa, niezwykla dziewczyna i bez lęku oddam Lonię w Jej ręce. Szkoda tylko, że nie da się zrobić tego tak, by malutka stopniowo przyzwyczajała się do nowej opiekunki i nowego domku. Wtedy byłoby jej łatwiej...a tak, będzie biedna tęsknić...Ona mi tak zaufała, od pierwszych chwil oddala mi serduszko, a ja ją porzucę...Choć do jesieni sporo czasu, to już mnie to b. martwi i podłamuje wręcz... Przepraszam, że piszę o tym na wątku Misi. Jak dobrze, że są Osoby takie jak Ty i Misia w swym nieszczęściu trafiła na Ciebie.
-
[quote name='irysek']SUPER, że wyniki takie super - nie ukrywam, że chyba pierwszy raz tak czekałam na wyniki badań psiaka z dogo :) będzie można sunię ciachnąć i ząbki naprawić, bo z pyszczka jej jedzie równo. a jak kociak? telefonów 0 w jego sprawie. :([/QUOTE] Ja też się cieszę ogromnie. Trzeba jeszcze malutką odkarmić, wzmocnić i można robić remont. Towarzystwo śpi. Pewnie niebawem skończy mi się laba, bo śpią już dość długo. Pierwsze będzie wyjście na spacerek, wiadomo... Kociaczek coraz bardziej rozrabia. Czepia się firanki i huśta. Poluje na moje nogi gdy chodzę, bardzo boję się by mu nie zrobić krzywdy, zwłaszcza, że chodzę szybko... Niesamowite jest to, że choć Lonia tak go goni, to on wcale nie ma dosyć jej towarzystwa. Widać wciąż wierzy, że się suczka opamięta i przygarnie sierotę... Często łazi za mną, jak pies...czego wcześniej nie robił. Gdzie się ruszę, już go mam przy sobie. A najlepiej jest pod spódnicą. Siedzę przed kompem, sunia śpi na kolanach a kociak śpi przykryty długą do ziemi spódnicą, przytulony do nogi. Tak było dziś już dwa razy... Telefony...co zrobić, czekamy cierpliwie. Jeszcze nie ma tygodnia jak jest u mnie. Szkoda tylko, bo niepotrzebnie się do nas przyzwyczaja, no i teraz maluch jest tak rozkoszny i słodki...
-
[quote name='Poker']Bardzo się cieszę z takich dobrych wiadomości. Wygląda na to ,że po poprawieniu hemoglobiny będzie można zębole naprawić. Figuniu , może syp jej na jedzonko raz dziennie szczyptę ostropestu[/QUOTE] Jasne, czytałam że ostropest jest wspaniały na problemy wątrobowe. Jutro po drodze do Gabinetu wstąpię do Herbapolu. Mam nadziejję, że Lonia nie będzie grymasić, jak go poczuje. Ile mogę jej podać - rozumiem, że sypię na jedzonko tak prosto z torebki? Właśnie doczytałam, że szczyptę. Zatem cofam pytanie i dziękuję pięknie za radę!!!:lol:
-
Urwany łańcuch u szyi,trzęsący się ze strachu..OD ROKU W HOTELIKU
Figunia replied to paula_t's topic in Już w nowym domu
Zaglądam do Baksika z głaskami, skoro taki łaskawy nawet dla obcych... Dwa pierwsze zdjęcia obrazują błogostan kanapowego psa... Życzę temu słodziakowi najlepszego domku, powiedzmy takiego, jaki trafił się Mariankowi. Oby jak najszybciej, bo nieco zasiedział się chłopak...:lol: -
Dodzwoniłam się nareszcie! Wieści są dobre. Pani doktor przyznała, że widząc w jakim stanie jest Lonia, nie spodziewała się dobrych wyników. Niepokojący jest jedynie obniżony poziom hemoglobiny i czerwonych krwinek a także nieco podwyższone enzymy wątrobowe. Nerki - wyniki super - cytuję słowa pani doktor, bo robiłam oczywiście zapiski... Zatem można znieczulać do ewent.zabiegu... Profilaktyka tarczycowa - w porządku, czyli wykluczona ewent. niedoczynność lub nadczynność tarczycy. Cholesterol - w normie. Nadczynność kory nadnerczy - nie ma potrzeby tego badać...- przepraszam za ewentualne przekręcenia, ale pisałam skrótami i mogę teraz pisać głupoty, choć ogólny wniosek jest taki, że badania wyszły nadzwyczaj dobrze i nie ma potrzeby robić już nic więcej. Te zmiany na skórze (grzybica) w tej sytuacji, mogą być wynikiem skrajnego niedożywienia - to znów cytat... Jutro mam podejść do gabinetu i dostanę preparat do robienia roztworu, w którym będę ją kąpać raz w tygodniu przez miesiąc. Możliwe też, że jest to łysienie zależne od estrogenów, które występuje u suczek niesterylizowanych, ale najpierw spróbujemy z kąpielami. Fajnie się przekazuje tak dobre wieści, pani doktor również nie kryła zadowolenia. Ale jak pomyślę o tym, co ta biedna istotka w swym zyciu przeszła, jak bardzo teraz rzuca się na jedzenie, jak błagalnie składa te łapinki i nimi wymachuje stojąc słupka dłuuugi czas, by coś wyżebrać, to serce pęka.