-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
[quote name='irysek']Wiem, wiem, jutro jak wpadnę to zabiorę. Widziałam ją, ale w tym całym pędzie z głowy mi wyleciało. Lonia ostatecznie rybki spróbowała? Żebym umiała to bym sobie banerek z nią wkleiła w podpis :roll:[/QUOTE] Wydaje mi się, że w ogóle nie spróbowała...Bardzo marnie dziś towarzystwo jadło, chyba przez ten gorąc...w sumie nic dziwnego...
-
[quote name='Martika@Aischa']Figuniu kochana:buzi::calus:doskonale wiem jakie rozstania są trudne ale to dla dobra tych puchatych ogonków :) główka do góry !!!!!!! :calus:[/QUOTE] Wiem Kochana, tak jest dobrze i właściwie.Dziękuję!!!:lol: Ręce mam całe poharatane, aż wstyd...ale słodki był paskud, przesłodki...
-
Jamniki i jamnikowate w potrzebie z całej Polski !!!!!!
Figunia replied to danka1234's topic in Już w nowym domu
Też nie mogę spokojnie patrzeć na tą suńkę :-( Oby ktoś ją zabrał, pokochał, wybawił... -
[quote name='irysek']a co tu taka cisza? figunia w żałobie po kotku ;) bo kociak już w nowym domku, w czwartek wizyta poadopcyjna i podpisanie umowy. bardzo fajni ludzie. kolejna bida uratowana, a figunia odzyskała spokój :D[/QUOTE] A żebyś wiedziała, w żałobie może nie, ale...na pewno gdybym mogła, miała warunki, itp, itd, to kociaczek byłby u mnie został, a jeszcze postarałabym się o kolegę lub koleżankę, coby było mu weselej i przyjemniej... Mam nadzieję, że przeczucia Cię nie mylą i że masz tak zwanego dobrego nosa do ludzi... Zapomniałam Ci dać jego książeczkę zdrowia, choć leżała przygotowana...ech, skleroza, no i emocje...
-
[quote name='anica']Pisz Figuniu jak najwięcej o kociaku i Loni:loveu: bardzo lubię czytać Twoje opowieści, są pełne ciepła, miłości i humoru!... wraca wiara w człowieka :) .... i zaraz mi lepiej! bo moja Jasia też ... pieszczoty i głaski tylko wtedy jak ona chce! nie zawsze lubi!... i tak teraz ,sama nieraz przychodzi na pieszczoty!... na początku... potrafiła piszczeć( jakby ktoś jej krzywdę robił) przy dotyku:shake:... ja podejrzewam.... że ona od człowieka nie zaznała nic dobrego, wcześniej!... zresztą do tej pory przy jakimś nagłym ruchu, kuli się jakby przestraszona.... demony przeszłości chyba pozostają na zawsze:-([/QUOTE] Już nie napiszę o tej parce i ich wyczynach...Kociaczek pojechał dziś do swego domku... Powinnam się cieszyć, a smutno mi. Jak już bedę na 100 % pewna, że go pokochali, że jest mu dobrze, to pewnie smutek zniknie... Oczywiście zupełnie inaczej dom wygląda, jest cicho, spokojnie, ale...czy mi się wydaje, że Lonia też jest smutna i patrzy na mnie z wyrzutem. Szukała go... wróciłyśmy ze spaceru i mówię: gdzie kotek, szukaj kotka, to pobiegła za tapczan, potem do kuwety, no i nic...nic nie skacze znienacka zza węgła, nie rozrabia, nie dokucza. Tak fajnie ostatnio się bawili, choć czasem jeszcze zabawa kończyła się zbyt mocną bijatyką...ale spali już obok siebie, pili wodę ze spodeczka i wykradali sobie zabawki, tj, Lonia nabrała ochoty na zabawę jego piłeczką (czego wcześniej nie robiła) i kradła mu też ptasie piórko, dumnie z nim paradowała przez długi czas i nie dawała sobie zabrać. Teraz znowu tylko spacer, jedzonko, spanko. Niewątpliwie kotek ją rozruszał, zmuszał do biegania, gonitwom nie było końca...od świtu do późnej nocy... Smutno mi...ale też cieszę się, bo przecież na tą chwilę czekałyśmy... Strasznie smutne to, co piszesz o zachowaniu Jasi. Lepiej nie wiedzieć, w jakich rękach była, czego doświadczyła. Chociaż takie zachowanie pokazuje wymownie, jak "dobre" były to ręce...Biduśka...teraz jest w Raju, ale wciąż pamięta, lęk pozostał. Nie dość, że ktoś skrzywdził w tamtym czasie, to jeszcze rzucił cień na przyszłość i tak okaleczył...
-
Może Lolo się uśmiecha, a może pokazuje Toguni język...???:razz: I może wcale nie denerwuje się, że gdzieś znowu mu znika, tylko sprawdza, czy już jedzie do domu...:cool3:;) Tak więc wszystko zależy od interpretacji...najlepszej dla siebie, oczywiście :cool3::lol:
-
[quote name='AgaG']hi hi hi skąd ja to znam, jakbym o mojej Pomidorci czytała.. i pewnie Lolunia-Lalunia nie tylko dzielnie znosi, ale jest przeszczęśliwa.. :) a i my się cieszymy:)[/QUOTE] Tak naprawdę, to mam wrażenie, że jej te całuski nie są do szczęścia potrzebne...Figa - nieżyjąca już moja jamnisia szorstkowłosa wręcz nie lubiła obcałowywania i nieraz warczała ostrzegawczo, a nawet pokazywała mi wielkie zębole gdy się zbyt roznamiętniłam...:pSłowem - trzymała mnie dość krótko...:p Co inszego drapanko, no i głaski - tego nigdy dosyć... Lonia jest bardziej łaskawa i wyrozumiała, więc sobie używam do woli...;)
-
[quote name='irysek']Powróciłam, numerów nie miałam żadnych, ani neta, więc kontaktu brak. Na kotka są chętni ludzie. Mieszkają na Powstańców. Jutro chcą go zobaczyć, dzwonili w czwartek w jego sprawie. Nie ukrywam, że chętnie bym waszą trójcę ;) odwiedziła. Czy to możliwe? Odszukam w skrzynce Figuniu twój telefon i jutro przedzwonię.[/QUOTE] Cóż to za pytanie??? Cała trójka czeka z utęsknieniem na wypoczętą Ciocię, kotek nawet ponownie wyostrzył swoje niedawno obcięte pazurki...:evil_lol: Domek musi być super, bo i maluch jest nadzwyczajny. Łowny taki - pierwsza upolowana mucha nie wiedzieć jak wpadła w łapki, choć latała wysoko...taki zdolniacha :multi: Jak trzeba - przymilny, zwłaszcza, gdy szykuje się jedzonko... Ciekawy świata - od jakiegoś czasu tylko czyha, by otworzyć drzwi i już śmiga na korytarz... Jakie przybiera pozy jak śpi...ile ma wdzięku....Żeby móc sycić się jego widokiem z bliska, pozwalam się drapać, gryźć i kopać do woli...przepiękny jest. Ale charakterek to ma...jak na malucha- ostry jest. Jak idzie napuszony, bokiem, kolebiąc się na boki - przypomina napakowanego faceta typu macho, który idzie szukać zwady...:lol: No dobra, dosyć tych zachwytów, bo jeszcze Ciocie powiedzą, że skoro tak się zakochałam, to może go sobie zostawię ... a nr telefonu podałam na pw.
-
i ja też z zaproszenia. Tak mi przykro, że nie mam jak pomóc...
-
Zaglądam z nadzieją na choćby maleńką fotorelację ze spotkania. Tak myślę, że nie chciałabym być w skórze Lolcia. Bo jak tu szaleć z radości na widok Togunii, by Oneczce nie było przykro...i vice versa - przy odwrotnej sytuacji... I co Lolcio rzekł na widok puszka-okruszka??? Kij był w robocie????:evil_lol: ([SIZE=1]ciekawe na kogo ten kijaszek...) [/SIZE] :crazyeye:
-
DUSZEK cieniusi jak kartka papieru. Waży 5 kg, powinien 10 kg. Pomocy !!!
Figunia replied to togaa's topic in Psy do adopcji
Oczywiście stale zaglądam do Duszka. Cieszą dobre rokowania, psiaczek naprawdę ocalony w ostatniej chwili... -
Widzę poprawę od kilku dni. Dziś np. pierwszy spacer był o 5 (jak one to robią, że albo Lonia albo kotecek punkt 5 rano robią mi pobudkę???:angryy::mad::crazyeye: ), a drugi o 10!!!:loveu:. Trzeci spacer zaliczyłyśmy o 13 - po 3 godzinach. Poprawa więc jest spora, a nawet jeśli jeszcze zdarzy się konieczność wyjścia po 2 godz. to nie tak często, jak w pierwszych tygodniach. Dziś po raz 4 moczenie Loni w leczniczym roztworze. Zostanie ostatnia strzykawka na czwartek i będziemy wyglądać nowych włosków...co daj Boziu. Amen.:modla:
-
[quote name='anica']Dziękuję Figuniu:oops:... to ja już wolę porozmawiać o psach ... niż o tym w co wyposażyła nas natura:p .. wpisy u Figuni i Loni to sama przyjemność:loveu:... a jeśli obopulna to jest superowo;) ciekawa jestem czy Lonia dobrze czuje się w te upały?[/QUOTE] Oj tam, Ciociu, nie przesadzaj! Najważniejsze i tak jest zdrowie i dobre samopoczucie...:lol: Mam nadzieję, że na tym wątku będzie zawsze miło i normalnie, choć trudno to akurat przewidzieć...wszystko w naszych rękach i głowach... A Lonia, jak pisałam powyżej jest psicą ciepłolubną bardzo. Namarzło się chyba biedactwo w życiu...poza tym co ją miało grzać zimą czy wiosną , skóra bez grama tłuszczyku i przerzedzone, miejscami łyse futerko??? Skarbek mój już się nieco odpasł...ciężka się robi, nie daję rady długo jej nieść i na schodach już też mi ciężko...ale cieszę się, że są efekty dobrego (staram się) jedzonka. A sierść ma tak miła, gładziutką, jak atłas...tylko jeszcze chyba nic nie zarasta. Jeszcze za wcześnie. Jeszcze 2 razy będę ją kąpać w roztworze od pani doktor i może po miesiącu coś w Loninej sierści wreszcie drgnie...:lol:
-
[quote name='Poker']Wpisy są bardzo potrzebne, bo dają poczucie ,że nie jest się samemu na tym pieskim świecie.Rady też są potrzebne. Nadeszły upały ,więc mała chyba już nie będzie marzła w dupkę.[/QUOTE] Sama prawda, jak chodzi o te wpisy...:lol: Mała trzęsidupka wreszcie się nie trzęsie...widzę, że uwielbia słoneczko, ciepełko. I tak sobie dreptamy, ja szukam cienia, chowam się przed słońcem, a ona wręcz przeciwnie... W nocy zaś obowiązkowo zagrzebuje się głęboko pod kołdrę i często nawet noska nie wyściubi do rana...Ale to jamiczka (w dodatku po przejściach), więc nic dziwnego...
-
Czester wreszcie w swoim domu i na swojej prywatnej kanapie :)
Figunia replied to majuska's topic in Już w nowym domu
Najpiękniejszy Gryfionek Świata...:multi: -
[B]Poker - [/B]mierzę Lonię i mierzę i wychodzi 32 cm.:lol: [B]Anica - [/B]8 lipca będziem świętować miesiąc, jak Lonia została wrocławianką :lol: Na pewno sam fakt, że opuściła schronisko sprawia, że sunia czuje się coraz lepiej i pewniej. Nabiera też ciałka, niewątpliwie...czuję to bardzo dobrze...już muszę użyć obu rąk, gdy niosę ją dłużej. Oby jeszcze wszystkie sprawy zdrowotne unormowały się...ale na to jeszcze troszkę musimy poczekać... A co do boczków, Ty Ciociu Jesteś wysoką, ładnie zbudowaną kobietką i Tobie dodatkowe kilogramy nie grożą katastrofą! Zaś ja mam fatalną budowę i ten nadmiar ciała lokuje się w dolnej, zawsze zbyt grubaśnej części...:p [B]Martika@Aischa - [/B]miłe odwiedziny zawsze nas cieszą... :lol: [B]Agat21 - [/B]O właśnie, tego mi trzeba - kijaszka małego.:evil_lol: bo czasem głupieję i zbaczam z tej jedynej słusznej drogi kasz, warzyw, owoców i orzechów. Teraz zaś mamy tą cudną porę roku, kiedy wszystkiego co najlepsze, w bród, więc myślę że jeszcze jakieś pieski po Loni także będą miały ze mnie pożytek...:cool3: [B]Paulinka - [/B]dziękuję za kciuki koteckowe:lol: I wiem jak to jest z tymi wątkami...ja też czytam, kibicuję, ale odzywam się rzadko. Jednak teraz, kiedy mam psiaczka i wątek, widzę, jak bardzo cieszą każde odwiedziny, jak miło jest wiedzieć, że ta mała (czy wielka...) psinka jest dla wielu Osób ważna, jak każdy chce pomóc radą, coś dać od Siebie, a i te kciuki są wzruszającym dowodem na sympatię i tak bardzo cieszą... Przynajmniej dzięki temu wyleczę się chyba z przeświadczenia, że te moje wpisy o słaniu dobrych myśli, kciukach itp. są takie bez sensu, bo nieraz tak myślałam ...
-
[B]Poker -[/B] oj, to będzie problem,:cool3: bo od jakiegoś czasu wzięłam rozbrat ze zdrowym jedzeniem i podjadam więcej, co gorsza słodkości i już są efekty, co poniektóre ciuszki przyciasne...:razz: Wymiary podam jutro, Lonia jeszcze śpi, co wykorzystuję na odpisanie Ciociom, jak się zbudzi, biegniemy na ostatni spacerek...Cieszę się, bo była o 19, więc to już ponad 3 godziny temu... Może faktycznie tak dużo piła i sikała ze stresu, bidusia... [B]Nikaragua - [/B]pięknie dziękuję! [B]Anica - [/B]Ciociu, będzie dobrze! Musi być!!! [B]Poker - koteczek [/B]broi tak i rozrabia (jak nie śpi lub nie je) że powinien mieć na imię Domolek albo podobnie...Co najważniejsze, jest zdrowy (tfu, tfu...), wesoły. Dokucza Loni smarkacz nadal, ale też często zgodnie sobie obok polegują, śpią jedno na drugim - widok przesłodki...Tak żałuję, że nie mogę robić im zdjęć... Od jakiegoś czasu wciąż myślę o tym, jakie życie go czeka, gdzie trafi. Tak bym chciała, by miał szczęśliwe, dobre życie. Był kochany i szanowany, choć bestyjka jest dokuczliwa. Czasem podejrzewam, że to ryś lub mały tygrys...Tylko by gryzł, drapał, polował itp. Miałam kiedyś w domu dwie maleńkie koteczki, i one jedynie drapały, gdy robiłam jedzenie a one wspinały się po nogach - więc tak niechcący... Może dlatego nie byłam pogryziona i podrapana jak przy tym zbóju, że miały siebie i bawiły się ze sobą. Przyznam, że odetchnę z ulgą, jak kociak powędruje do swego domku (oby!!!), bo z samą Lonią jest dość ciężko... [B]Anula - [/B]na pewno nie jest to głupie pytanie...Nie solę jedzonka, bo nawet dla siebie mocno sól ograniczam i wiele potraw jem nie posolonych. Moja Figunia miała zakaz jedzenia soli, doktor Kanzawa powiedział stanowczo "zero" soli. ani ociupinki. I tak już sobie zakodowałam, więc niczego nie solę. Co prawda, przed przyjazdem Loni, na przywitanie kupiłam kilka parówek, pasztet, a to wiadomo, jest słone. Jednak po kilku dniach jadła już ładnie moje gotowane potrawy, bez soli. No chyba że czasem poczęstuję ją bułką, czy chlebkiem, jak jem, bo prosi. A tak , to soli nie zjada. Dziękuję za to pytanie, bo mogłam tego nie wiedzieć, nie kojarzyć, że ta nieduża nawet ilość soli, może mieć wpływ na wzmożone pragnienie. Co do witamin, to wetka Loni zaproponowała, bym podawała jej witaminę AD3+E, by poprawić stan jej skóry. Tak myślę, że z tych pieniążków, które dostanę kupię Loni te witaminy, może na zmianę z tymi, które polecasz...skoro są sprawdzone i dobre. Bardzo więc dziękuję za tą radę!:lol:
-
[B]Poker - sweterek [/B]cudownie opatula to, co najważniejsze...chociaż ta łysa dupinka też pewnie marznie, ale coś pokombinuję i może jakoś przedłużę tylną część. Ciociu, oczywiście podam zaraz nr konta ale tak się zastanawiam, jak ja się z tych pieniążków przed Wami rozliczę? Jak to zrobić, byście wraz z Nikaraguą miały pewność, że to idzie na żarełko dla Loni??? [B]Anica - [/B]nie zauważyłam, by w syt. stresowych piła więcej. Ona pije dość dużo i dużo siusia ale...właśnie od wczoraj jest jakby ciut lepiej (aż boję się, by nie zapeszyć). Pije już nie tak dużo, wcześniej miałam wrażenie, że ile razy bym nie napełniła miseczki, to wszystko wypije i dalej czeka...Pije i zostawia !!!! a jak dolewam, nie jest już wcale zainteresowana. Chodzę z nią nadal co 2, 2,5 godziny ale dziś rano po raz pierwszy pobudka i spacer był o 6.30 a nie o 5 lub wcześniej!!! Tak jakby pomalutku coś tam się normalizowało...choć to jeszcze za wcześnie wyrokować cokolwiek no i cieszyć się. Jednak jestem dobrej myśli. [B]Nikaragua - [/B]może być przez Poker, oczywiście...tak jak Ciociu będzie Ci najwygodniej. Mam też w przyszłym tyg. widzieć się z Sunią2000 - może tak będzie jeszcze wygodniej...?
-
Chyba lepiej o tym nie myśleć...Z takim bezmiarem cierpienia, jakiego doświadczają zwierzęta, najczęściej z winy człowieka, trudno się pogodzić. A świadomość, że tylko część z nich doczeka wyzwolenia, ratunku też jest potworna. Cieszy każde ocalone Istnienie, ale nie opuszcza myśl - ile innych tego wybawienia nie doczeka... Już nie modlę się o to, by człowiek się opamiętał, coś zrozumiał... Modlę się, by jesli to stworzenie ma umrzeć, niech to się stanie jak najszybciej...
-
Ok, dam znać oczywiście i już teraz dziękuję za pomoc!:multi: Jeszcze dodam, że Lonia otrzymała pięknisty, czerwony sweterek od Cioci Poker - Chrzestnej Mamusi...:lol: . Już zimna się nie boimy.:loveu: Jest troszkę za krótki, ale nie szkodzi. Nie naciągam go, by przełożyć ogonek przez otworek nań przeznaczony i jest ok. Dziękujemy ślicznie za troskę o tą chudą doopinkę!!!!:multi::buzi::Rose: