-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
DUSZEK cieniusi jak kartka papieru. Waży 5 kg, powinien 10 kg. Pomocy !!!
Figunia replied to togaa's topic in Psy do adopcji
to już czwarte stworzenie, które zabrałabym natychmiast. nie można bez ściśniętego gardła patrzeć na Niego :-( Jakby to stworzenie miało wydać sąd o naszym "człowieczeństwie" to powinna nas spotkać zagłada. -
Tak pięknie dla Nich prosicie... Tak chciałabym pomóc całej trójce...choć jednemu...
-
Jamniki i jamnikowate w potrzebie z całej Polski !!!!!!
Figunia replied to danka1234's topic in Już w nowym domu
O Boziu! Jak mama lub siostra Loni. Tylko łapki krótsze i jakby w lepszym stanie... Oby szybko opuściła schron...:modla::modla: -
Niskopodłogowe kudłacze tracą dt ! Co dalej ! Pomocy !
Figunia replied to grazia68's topic in Już w nowym domu
Kochane, cudne psiaki! Tak przykro, gdy nie można pomóc...a chciałoby się poratować wszystkie! -
[quote name='anica']Nie potrafię dokładnie odpowiedzieć ( były okresy lepsze i gorsze, ale chyba.... dwa lata?!)... a i teraz jak coś się dzieje! np jak byłam szpitalu to TZ i syn nie mogli sobie z Jasią poradzić! ... kałuże w domciu były codziennie:shake:![/QUOTE] No to...:shake: ... A co do rad, to podejrzewam że zostają jedynie te nieszczęsne (a może szczęsne) pampersy... Czy Jasia miała badany mocz? Pewnie tak. Lonia jeszcze nie, ale jak tylko uda mi się złapac po nocy śiuśki, to zaniosę do badania. Zazwyczaj pierwszy spacer jest ok. 5 rano i jestem totalnie nieprzytomna, mogłabym nawet pomylić pyszczek z ogonem:evil_lol:, a co dopiero wykonać taką skomplikowaną operację...Dziś biegłyśmy o jeszcze bardziej nieludzkiej porze, bo o 4.10 :mad: Do tej pory, zaliczyłam już 3 wyjścia...:shake:
-
[B]Isadora7- Malutka [/B]bardzo rada z Cioci odwiedzin :lol: Przyznam, że nie wiem, co to jest event:oops:...więc się nie ustosunkuję...choć podejrzewam, że to coś pozytywnego dla suni...:lol: [B]Anica[/B] - wiem kochana, że nie straszysz. Tylko tak napisałam, bo się martwię... Też czytam, że psiaki ze schronów mają często ten sam problem, potem na szczęście on zanika (o ile nie jest spowodowany chorobą). Mam więc nadzieję, że Lonia też z tego wyjdzie. A jak długo trwało to siuśkanie u Jasi? [B]AgaG[/B] - jeszcze nie myślę o pieluchach...ale kto wie...Zwłaszcza, gdy zdarzy się konieczność wyjścia na dłużej. Niedawno czytałam właśnie ową dokładną instrukcję zakładania pieluch na wątku Fenomenka, nie sądziłam wtedy, że wkrótce może być mi potrzebna... Dziękuję Aguniu za proponowaną pomoc, rady i kciuki - wszystko bezcenne :lol: [B]b-b i Martika @Aischa [/B]:lol:- myślę, że tak zawstydziłyście Ciocie moją suczynkę, że weźmie sobie to i owo do serca i nieco wyhamuje z bieganiem...:lol: [B]Ana666[/B] - oj tak Ciociu, mimo że to lato, w chłodniejszy dzień, Lonia trzęsie się niesamowicie na spacerze. Po powrocie do domu, od razu zagrzebuje pod kołdry, tak marznie i szuka ciepła. Fajny sweterek byłby wspaniałą sprawą a wdzięczność Loni nie miałaby granic...:lol:
-
[B]Poker - [/B]jakie manowce??? skądże by???:crazyeye: Lonia w nocy to uosobienie cnót wszelakich :roll: Śpi przytulona (czasem stara się wejść pod koszulę...:mad:) lub wędruje pod kołdrą starając się zakopać jak najgłębiej w poszukiwaniu ciepełka ...wytrzymuje, co ważne, do rana. Zazwyczaj do godziny 5 czasem 6 rano. Jeśli bym się grzebała, ociągała z wyjściem, to nie wytrzyma, ale to już nie jej wina... Proszę powiedzieć Iryskowej :lol:, że kocię zostało odrobaczone po raz trzeci. Ze chyba puści nas z torbami, bo żarłok z niego nieprzeciętny. Taka saszetka 100g to dla niego na 2 razy, a je co chwilę, Pobawi się, pośpi i już wędruje na szafkę, do swojej miseczki. Oszukuję go i sypię też suchą karmę (juniorkową), zmiata wszystko i ...rośnie. Bo albo kuweta zmalała, albo on zwiększył wymiary... jeszcze trochę i nie będzie się mógł w niej obrócić... [B]Anica - [/B]proszę, nie strasz mnie.:shake: Tak chcę wierzyć, że ten lek jej pomoże... A co według Ciebie jej dolega? Czemu nie wytrzymuje dłużej niż 2,3 godziny w dzień, choć w nocy wytrzymać potrafi 7 a nawet 8 godzin...męczące jest to stałe bieganie, nie powiem. Nie mówiąc już o tym, że nie mogę wyjść z domu na dłużej, bo inaczej - katastrofa. Pół biedy, jak się zleje na podłogę, gorzej jak na tapczan...
-
[quote name='AgaG']No to całe szczęście, że młódka z niej :) pod Twoją wspaniałą opieką szybko wróci do zdrowia. a jamnisie to takie delikatne istotki.Moja Pomidorcia ma tylko rozmiary jamnisiowate, a podczas deszczyku chce tylko na rączkach siedzieć, w zimie mam z nią istny cyrk. Zapiera się łapkami i w ogóle nie chce pójść dalej niż parę kroków za potrzebą:) Dziekuję za życzenia i wzajemnie:)[/QUOTE] Powiedzmy młódka w średnim wieku...;) Oby Twoje słowa Ciociu się spełniły i oby udało się Loni odzyskać siły i zdrowie. Pani doktor Lonię naprawdę polubiła i wierzę, że będzie w dobrych rękach. Moja Figa zachowywała się podobnie zimą, czy w deszczowe zimne dni. Jak była młoda, zdrowa oczywiście żaden mróz czy śnieg jej nie przeszkadzał. Ale jak już była staruszeczką niemal stuletnią (na ludzki wiek, bo dożyła niemal do 20 lat) to spacery były głównie na rączkach...
-
[quote name='Poker']Czyli dobrze widzę tę jędzowatą minę. Lonia jest z tych, jak ja to nazywam, słodkich choler :loveu:[/QUOTE] Na szczęście dla mnie ona bardziej słodka...więc zawsze będę jej bronić. Że miała trudne życie, że się nacierpiała... Przed chwilą wróciłyśmy z 2 minutowego spacerku. Siusiu i do domu! To żadna rewelacja, większość psów nie lubi chodzić w deszczu, ale ona tak się trzęsła...Teraz grzeje się na moich kolanach opatulona w ciepły ręcznik. Sierść byle jaka, mocno przerzedzona - ile to biedactwo się namarzło w schronie i przedtem... Niech sobie będzie cholerka, niech pokazuje ząbki...
-
Anica - dziękuję ślicznie za wklejenie wyników :lol: i fotki Loni. Nikaragua - co do wieku suni, to pani doktor mówiła, że może mieć 7, 8 lat na co wskazuje posiwiały pyszczek i ogólny wygląd, ale możliwe, że jest młodsza, tylko wyniszczona, zaniedbana... Ciocie Martika@Aischa oraz Maruda666 sobie raczą z nas żartować...:mad: Dama z łasiczką, czy jamniczką.:razz:..jakby nie było, jamnisia młodnieje (mam nadzieję) ale ta leciwa dama, to już nie powinna pokazywać się na fotkach...:-o Poker - ta mała zrzęda wczoraj chciała zjeść moją siostrę...żebrała o smaczki, a jakże, ale nie dała się pogłaskać i stojąc słupka przed nią, pokazywała ząbki i groźnie warczała...:lol:
-
[quote name='Poker']A jaki mocniejszy Furagin macie? Zawsze było 50 mg w tabletce. Lonia ma dostać 2 x dziennie po 12,5 mg.[/QUOTE] Mamy Furaginum Teva 50mg. Upewniłam się dziś u pani doktor, co do dawki i w ogóle, że zamierzam jej to dawać...nie bardzo widziała sens, mówiąc, że Lonia nie ma stanu zapalnego, ale...w końcu stwierdziła, że można spróbować. Tak jak Pokerku radziłaś, 1/4 tabletki, tylko gdy spytałam czy 2 x dziennie, to coś nam przeszkodziło i nie padła odpowiedź a potem zapomniałam spytać powtórnie. Najlepiej byłoby złapać jej siuśki i zbadać, ale będzie ciężko z tą malizną...jednak będę próbować, nóż się uda...Tylko, nie teraz, jakieś 7 dni po odstawieniu Furaginu. Dostałam dziś do ręki wyniki badań Loni i jedna kochana Ciocia :lol:jak tylko znajdzie chwilę czasu, to wieczorem je tutaj wklei.
-
Rad nie udzielę niestety, bo zawsze miałam psiaki z wielkim apetytem i kłopot w drugą stronę... Okropna jest taka bezsilność. Bo widać wetom pomysły już się kończą, badania w miarę dobre, a pacjent wciąż ma jedzonkowy problem... Wspaniale, że Fenuś ma Was i swoj domek! Wielkie dzięki i szacunek za tą decyzję!!! Oby Fenomenek zechciał wyraziś swą radość z tego powodu i zaczął normalnie jeść!
-
[B]b-b - [/B]:lol:Dziękuję serdecznie za kolejny prezent dla Lonusi :lol: Śliczny banerek! W wolnej chwili pobawię się we wstawienie, bo jak dotąd jeszcze tego nie robiłam...mam nadzieję, że wystarczy zwyczajnie zrobić "kopiuj" i "wklej"... [B]AgaG -[/B]myślę, że Lonia nie jest jeszcze "leciwa"...tylko wychudzona i zaniedbana. Wielką nadzieję pokładam w tym Furaginie, czy słusznie - pokażą najbliższe dni... Dwa miesiące siedziała w schronisku - marzec i kwiecień. Kto wie, może wczesniej się tułała, przemarzła na pewno nie raz :shake: Zauważyłam, że jak tylko pada deszcz, czy jest mokro i wychodzi na spacer, to wprost wpada w panikę. Raz kucnie i już do domu...na dalsze chodzenie trzeba ją niemal ciągnąć, nieść...chce do domu. Ogonek pod brzuszkiem i taka jakaś przerażona wtedy jest. Kiedy zdarzyło się to kolejny raz, pomyślałam, że albo wyrzucił ją ktoś w taki zimny, deszczowy czas, albo właśnie przypomina jej się straszny czas tułaczki - zimna i głodu... Nie byłoby to więc wcale dziwne, gdyby miała przeziębiony pęcherz... Zdrowia dla Twojej kochanej gromadki!!!!:lol: [B]Anica[/B] - jeszcze raz wyjdę z Lonią i pędzę do Was :lol:... Wiesz, nawet nie myślałyśmy z Irysek o badaniach, tylko, żeby doktórka zobaczyła jego siuśki. No i szkoda, że nie zobaczyła, bo nie mówiłaby, że to ...co inszego...:crazyeye: [B]Poker [/B]- mam nauczkę na przyszłość. Ale i nadzieję, że to się już nie powtórzy...:lol:
-
[quote name='Anula']Jeżeli mogę doradzić to wyszedł nowy lek o nazwie Urointima FuragiActiwe (bez recepty).Jest to lek o składzie Furaginum 50mg a tym samym o takim samym składzie jak Urofuraginum (bez recepty),czy Furaginum na receptę.Nowy lek jak napisałam wyżej - 30tabl.kosztuje 13,90zł a więc jest tańszy od pozostałych. Cieszę się,że Lusia ma dobre wyniki,a za koteczka trzymam kciuki,biedny malutki,skąd ten czerwony mocz?[/QUOTE] Dopiero teraz odpowiadam - przepraszam :lol: Jak Ciocia już zapewne wie, Lonia dostała Furagin, zobaczymy czy będzie poprawa. Dziś dopiero drugi dzień, za wcześnie na ocenę. Zamierzam przy okazji spytać wetkę o jej zdanie odnośnie Furaginu i jeszcze upewnić się co do dawki, bo mamy akurat ten mocniejszy... Dziękuję pięknie za tą radę!!!:lol:
-
Maleńki okruszek uratowany przed śmiercią na ulicy....
Figunia replied to ewu's topic in Już w nowym domu
[quote name='salibinka']Pozwole sobie wstawić tu jedna fotkę zrobiona przy okazji dzisiajszej wizyty. Ten uśmiech jest wart 1000$ :): [IMG]https://lh4.googleusercontent.com/-Y1jktkwocHU/U4oDuUFh8EI/AAAAAAAAKN8/FK6gd3ygzxg/w838-h559-no/2014-05-31_13-52.JPG[/IMG][/QUOTE] Popatrzeć na to cudowne pysio i wszystkie troski, smutki idą precz!!!!:lol: TERAPEUTKA!!!:multi: -
[quote name='Maruda666']Figuniu, nie dałabyś rady złapać mu trochę tego moczu i zrobić badanie? To trochę dziwne, aby taki młodziutki kotek miał już problemy z drogami moczowymi, dobrze było by to jednak zdiagnozować. On jeszcze kastrowany nie był? Koty, które mają problemy tego rodzaju ( np struwity) często posikują po kątach, bo kuweta kojarzy im się z bólem. Pisałam na pw, ale masz pełną skrzynkę ;) - dostawa jest już do odbioru u Aniki w sklepie.[/QUOTE] Jeśli tylko powtórzy się takie sikanie na czerwono, to już nie dam się zbyć. Miałam w kieliszku zlane te jego czerwone siuśki, jednak, gdy na drugi dzień Irysek jechała z nim do weta, siuśki zmieniły kolor z czerwonego na brunatny i stwierdziłam, że nie ma sensu tego pokazywać...a szkoda... Dziękuję za fanty!!!!:lol: W skrzynce już zrobiłam trochę miejsca...nie wyrabiam się ostatnio...:p
-
[quote name='anica']Figuniu, skoro tak się wszystkie zabrałyśmy za leczenie kociątka to może kontynuując:eviltong: zasugeruję jeszcze ,że należałoby przy podawaniu Furaginum, podawać np Rutinoscorbin( podobno w kwaśnym środowisku, bakterie są skuteczniej wydalane!)[/QUOTE] Ciociu, Furagin dostaje Lonia, nie kotek. Choć może też powinien...Oba stworki mają problemy z susianiem. Kociak wczoraj dostał serię zastrzyków (biedny maluch, przecież te wszystkie antybiotyki mają działania uboczne...) i jest na razie ok z wszystkimi wydalinami... Dziękuję za tą podpowiedź odnośnie Furaginu. Nie mam tabletek, ale myślę, że własnoręcznie ukiszona kapusta będzie również ok. A Lonia b. lubi kiszonki (tak jak ja :lol:). Nie będzie więc problemu z aplikowaniem... Między 15 a 16 zaglądnę dziś do Ciebie, do sklepu...:lol:
-
Ciocie, dziękuję pięknie za troskę o Lonię i kociaka. Rankiem siostra przywiozła mi Furagin i Lonia wzięła już ćwiarteczkę, jak radziła Poker. Wieczorem podam drugi raz. Może jutro będzie już lepiej, bo nadal nie jest dobrze. Potrafi wytrzymać 3 godz. (jak śpi), jak też zsikać się po godzinie od spaceru... Przyznam, że cały czas biegam z jak nie z Lonią na spacery, to za kotem, by zobaczyć co robi, jakie, no i sprzątnąć, bo bardzo spodobały mu sie kąty jako toaleta, zwłaszcza do siuśkania. Ale to i dobrze, bo przynajmniej widzę kolor. Jak sika w kuwecie, nie sposób tego rozpoznać. Kociak ma spory apetyt i je zachłannie. Ponieważ wczoraj wieczorem skończyła mu się specjalistyczna sucha karma, daję mu (za zgodą p. doktor) saszetki Whiskas. Od wczoraj wieczorem poszły juz prawie 3 szt. To chyba dużo... Mam nadzieję, że ten dobry apetyt jest oznaką dobrego stanu zdrowia, pomimo tych ostatnich zawirowań...