-
Posts
13197 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
14
Everything posted by Figunia
-
Zaczynam podejrzewać, że Lonia nie toleruje nabiału. Konkretnie - białego sera. Nie będę jednak robić prób, tylko po prostu sera już nie dostanie i zobaczymy, jak będzie. Mam zamiar zrobić Loni badania krwi, jednak trzeba troszkę odczekać, bo niedawno jeszcze brała antybiotyk, no i żeby nie chodzić z nią w te piekielne upaly, czyli za kilka dni. Odrobaczana była całkiem niedawno. a co do chudości - to wydaje mi się, że jest już taka "w sam raz". Oczywiście pysio ma cienkie, jak mrówkojad i kończyny też, ale tam już raczej nie zgrubnie...:)
-
Chyba nie przyśniło Ci się Aniu, bo ta myśl w mojej głowie też od czasu do czasu się kolebie...:) Wlaśnie wrociłyśmy ze spaceru i było tylko spore siku i kilka pomniejszych... A jaki apetycik ma Lonia...Dostala porcyjkę, dokladkę i nadal pełni straż przed miseczką. Z nadzieją, że może coś jeszcze wpadnie... Żołądeczek ma Lonia zdaje się tak długi i szeroki, jak i caly brzuszek...
-
I ja też... Maluch taki śliczny i ujmujący, że mam nadzieję, że ten domek się szybko zjawi. Oby!!!
-
Acha...to ja takie zwykłe kladłam, nie wiedzialam, że są magiczne...
-
Wcale Ci się Aniu nie dziwię...też tak reaguję. Okropne jest to, że coraz więcej niebezpieczeństw, zagrożeń w tym świecie na nas chyha. Paść się na trawie nie nada, kąpiel w rzece, czy stawie też grozi chorobą. A to przecież niedawno, takie normalne przyjemności były...zwłaszcza kąpiele , tak dla psów, jak i ludzi (pomijając skubanie trawy...:). Chociaż ...dzieckiem bedąc, czy podlotkiem, lubiłam zerwać źdźbło na łące i sobie je pożuć...czy "paść się" szczawiem...teraz już raczej bym się nie odważyła. Dzisiaj koopalek już w porządku. Lonusia wczoraj do jedzenia dostała jedynie świeżo ugotowany ryż... Ale ona jest tak kochana, że zjadła ze smakiem, jakby jaki rarytas... Na szczęście apetyt ma i wybredna nie jest. Przyjmuję, że to był jednorazowy wybryk i na razie weta odpuszczam. Ale pilnie obserwuję.
-
I nich dalej będzie u Was ok :) Też okna zamykam, zasłaniam i jakoś żyjemy, ale noce są ciężkie, wszystko tak nagrzane... Muszę spróbować z tym mokrym ręcznikiem dla Loni. Mam uraz, bo przed laty tak moją Figunię schładzałam, że aż dostala zap. pęcherza...przynajmniej tak wydawało mi się, że to od leżenia na mokrym...może to jednak był przypadek... Wspaniale, że mrożenie jedzonka zdaje egzamin...Taki prosty "myk" i po kłopocie...Oby się to sprawdziło na dłuższą metę i Hana zapomniała o dokuczliwych uczuleniach a Jej Mamunka była przez to znacznie szczęśliwsza :)
-
Kaj w typie husky - szkielecik bez oczka i z naderwanym uszkiem.
Figunia replied to Gabi79's topic in Już w nowym domu
Straszne to, że tyle piesków jest okaleczonych, bez oka, bez nóżki i jeszcze porzucone... Trzymam za Kajunia, już bezpieczny, ale oby ze zdrowiem było ok. -
Proszę o zamknięcie wątku -sunia w typie Leonbergera ,14 m-cy,obecnie w BDT
Figunia replied to Bgra's topic in Leonberger
Zaglądam z kciukami za sunię i dobrą współpracę z dt. ...no i ten domek najlepszy :) -
I ja zaglądam do ślicznoty. Wygląda na zmęczoną, bidulka.
-
Zrobiłam Loni chłodną kąpiel, zmoczyłam łapki, całe futerko. Była grzeczna ale chyba niezbyt jej się to podobało. Na spacerze ok. 17 zrobila brzydką rzadziznę... Dalam węgiel. Ok. 19 dalej rzadzizna, tylko już w czarnym kolorze. Dałam ten proszek, który ponoć jest na biegunkę też. Mam nadzieję, że noc będzie spokojna...ale jutro trza znowu do doktora... Akurat tydzień temu miałyśmy ten horror z krwotocznym zap. jelit.
-
Jak żyjecie Bgruniu kochana? U nas troszkę chłodniej i sporo chmur, można odetchnąć. Jak Maleńtasek - Miglanc burczący, kochany???
-
Krabunio odszedl za Teczowy Mostek Domku Domeczku Krabusiowy-Dziekujemy sercem Klaniamy za Zycie Nowe! od 17 marca w wysnionym domku!3 lata w hoteliczku u papryczkow! Dziekuje wam Dogomaniacy za lata cale z Krabuniem! Sciskajmy ile sil za wszytko!
Figunia replied to Nadziejka's topic in Już w nowym domu
Kciuki za Krabula i wszystkie starszaczki w te straszne upały... -
Bieda z nędzą czyli Karmel już w najcudowniejszym DS.
Figunia replied to Poker's topic in Już w nowym domu
Jak to imię do piesia pasuje! Czysta słodycz! -
Aniu, ja już bliska jestem paranoi, jak widzę Lonię wchodzącą na trawę, i gdy zaczyna ją obwąchiwać, mam ochotę zaraz stamtąd ją wyciągać. Już kombinuję, może kaganiec na pysio (i zero zabawy), może butki zakladać, bo liże łapki po spacerze. Koszmar jakiś. A szczury...najprostsza rada i w dodatku nieszkodliwa dla nikogo (prócz szczurow...) KOTY. Wolnożyjące, zadbane i zdrowe. O tej szczepionce nie slyszalam.
-
Przyznam, że sama nie wiem już jak to z tym jest. Czy te wcześniejsze Loni zatrucia po zabawie nad Odrą i w parku były skutkiem sypania czegoś tam na tereny zielone (prawdopodobnie były to środki p/komarom, a faktycznie od kilku lat komary wieczorem już tak nie dokuczają, praktycznie w ogóle...). Jeżeli tak, to powinny chorować wszystkie psy, a tak chyba nie jest, choć wet mowił, że bardzo dużo osób przychodzi z psami mającymi takie objawy zatrucia, jak Lonia - czyli biegunki, brak apetytu,łaknienia.itp. Myślę, że gdyby na każdym trawniku, wszędzie tam, gdzie robią zabiegi p/komarom, wystawiono tablice z ostrzeżeniem np. Trucizna. Nie wpuszczać zwierząt - byłaby wielka draka. Bo jak to? Gdzie w takim razie wychodzić z psami, no i jeszcze dzieci się bawią, czy to bezpieczne dla ludzi itp. Słowem - same kłopoty. A tak - cichcem, robi się swoje a że psy cierpią, kogo to interesi... Zaznaczam - jest to moje gdybanie. Wydaje mi się, że ostatnia choroba Loni - krwotoczne zapalenie jelit, z poprzednimi zatruciami nie ma nic wspólnego. Tutaj przyczyną są wirusy. Tylko - czy naprawdę nie można znaleźć "winowajcy" (jak w tylu innych chorobach) i remedium na to cholerstwo? Chyba, nie, bo z wirusami to raczej ciężka sprawa. To takie rozważania laika, bo sama nad tym się zastanawiam.
-
Lolusiątko, jak dobrze, że już po... Zębolki białe, cudne wszystkie - pozazdrościć...
-
Proszę o zamknięcie wątku -sunia w typie Leonbergera ,14 m-cy,obecnie w BDT
Figunia replied to Bgra's topic in Leonberger
Także zaglądam do przepięknej Suni -
Meks, Meksio - taaak, podoba mi się :) Jedyne takie imię, unikalne, niepowtarzalne - jak ta Istota w pieskowym ciele. PUMI...dla mnie będzie Pumi (na mój prywatny użytek) :)