Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Kolejne dziś wyjście i jest ok. Szkoda, że nabiał trzeba wykluczyć, bo ona b. lubi serki, jogurty ...zostanie oblizywanie kubeczka i okruszki, bo takie ilości chyba nie zaszkodzą.
  2. Zaczynam podejrzewać, że Lonia nie toleruje nabiału. Konkretnie - białego sera. Nie będę jednak robić prób, tylko po prostu sera już nie dostanie i zobaczymy, jak będzie. Mam zamiar zrobić Loni badania krwi, jednak trzeba troszkę odczekać, bo niedawno jeszcze brała antybiotyk, no i żeby nie chodzić z nią w te piekielne upaly, czyli za kilka dni. Odrobaczana była całkiem niedawno. a co do chudości - to wydaje mi się, że jest już taka "w sam raz". Oczywiście pysio ma cienkie, jak mrówkojad i kończyny też, ale tam już raczej nie zgrubnie...:)
  3. Chyba nie przyśniło Ci się Aniu, bo ta myśl w mojej głowie też od czasu do czasu się kolebie...:) Wlaśnie wrociłyśmy ze spaceru i było tylko spore siku i kilka pomniejszych... A jaki apetycik ma Lonia...Dostala porcyjkę, dokladkę i nadal pełni straż przed miseczką. Z nadzieją, że może coś jeszcze wpadnie... Żołądeczek ma Lonia zdaje się tak długi i szeroki, jak i caly brzuszek...
  4. I ja też... Maluch taki śliczny i ujmujący, że mam nadzieję, że ten domek się szybko zjawi. Oby!!!
  5. Acha...to ja takie zwykłe kladłam, nie wiedzialam, że są magiczne...
  6. Dziękujemy za mizianka :) Przekażę, jak tylko Malucha się zbudzi. Ode mnie, dla Twoich Miśków także glaski i drapanko za uszkiem (jeśli lubią). No i zdrowia, bo to, wiadomo...podstawa szczęśliwości wszelkiej :)
  7. Miło mi bardzo Myszko, że do nas zaglądasz i śledzisz losy Loni :)
  8. Wcale Ci się Aniu nie dziwię...też tak reaguję. Okropne jest to, że coraz więcej niebezpieczeństw, zagrożeń w tym świecie na nas chyha. Paść się na trawie nie nada, kąpiel w rzece, czy stawie też grozi chorobą. A to przecież niedawno, takie normalne przyjemności były...zwłaszcza kąpiele , tak dla psów, jak i ludzi (pomijając skubanie trawy...:). Chociaż ...dzieckiem bedąc, czy podlotkiem, lubiłam zerwać źdźbło na łące i sobie je pożuć...czy "paść się" szczawiem...teraz już raczej bym się nie odważyła. Dzisiaj koopalek już w porządku. Lonusia wczoraj do jedzenia dostała jedynie świeżo ugotowany ryż... Ale ona jest tak kochana, że zjadła ze smakiem, jakby jaki rarytas... Na szczęście apetyt ma i wybredna nie jest. Przyjmuję, że to był jednorazowy wybryk i na razie weta odpuszczam. Ale pilnie obserwuję.
  9. I nich dalej będzie u Was ok :) Też okna zamykam, zasłaniam i jakoś żyjemy, ale noce są ciężkie, wszystko tak nagrzane... Muszę spróbować z tym mokrym ręcznikiem dla Loni. Mam uraz, bo przed laty tak moją Figunię schładzałam, że aż dostala zap. pęcherza...przynajmniej tak wydawało mi się, że to od leżenia na mokrym...może to jednak był przypadek... Wspaniale, że mrożenie jedzonka zdaje egzamin...Taki prosty "myk" i po kłopocie...Oby się to sprawdziło na dłuższą metę i Hana zapomniała o dokuczliwych uczuleniach a Jej Mamunka była przez to znacznie szczęśliwsza :)
  10. Straszne to, że tyle piesków jest okaleczonych, bez oka, bez nóżki i jeszcze porzucone... Trzymam za Kajunia, już bezpieczny, ale oby ze zdrowiem było ok.
  11. Zaglądam z kciukami za sunię i dobrą współpracę z dt. ...no i ten domek najlepszy :)
  12. Strasznie fajnie jest czytać, że gdzieś są normalni ludzie, z normalnym podejściem do zwierząt. Bo zazwyczaj słyszy się okropieństwa jakieś, horrory...
  13. I ja zaglądam do ślicznoty. Wygląda na zmęczoną, bidulka.
  14. Cudnie! Tylko ta ruchliwa ulica niepotrzebna...
  15. Zrobiłam Loni chłodną kąpiel, zmoczyłam łapki, całe futerko. Była grzeczna ale chyba niezbyt jej się to podobało. Na spacerze ok. 17 zrobila brzydką rzadziznę... Dalam węgiel. Ok. 19 dalej rzadzizna, tylko już w czarnym kolorze. Dałam ten proszek, który ponoć jest na biegunkę też. Mam nadzieję, że noc będzie spokojna...ale jutro trza znowu do doktora... Akurat tydzień temu miałyśmy ten horror z krwotocznym zap. jelit.
  16. Aż nie do wiary, że jednak są miejsca przyjazne kotom. Oby nikomu nie przeszkadzały, no i żeby kotom rownież spodobał się ten pomysł.
  17. Jak żyjecie Bgruniu kochana? U nas troszkę chłodniej i sporo chmur, można odetchnąć. Jak Maleńtasek - Miglanc burczący, kochany???
  18. Jak to imię do piesia pasuje! Czysta słodycz!
  19. Aniu, ja już bliska jestem paranoi, jak widzę Lonię wchodzącą na trawę, i gdy zaczyna ją obwąchiwać, mam ochotę zaraz stamtąd ją wyciągać. Już kombinuję, może kaganiec na pysio (i zero zabawy), może butki zakladać, bo liże łapki po spacerze. Koszmar jakiś. A szczury...najprostsza rada i w dodatku nieszkodliwa dla nikogo (prócz szczurow...) KOTY. Wolnożyjące, zadbane i zdrowe. O tej szczepionce nie slyszalam.
  20. Przyznam, że sama nie wiem już jak to z tym jest. Czy te wcześniejsze Loni zatrucia po zabawie nad Odrą i w parku były skutkiem sypania czegoś tam na tereny zielone (prawdopodobnie były to środki p/komarom, a faktycznie od kilku lat komary wieczorem już tak nie dokuczają, praktycznie w ogóle...). Jeżeli tak, to powinny chorować wszystkie psy, a tak chyba nie jest, choć wet mowił, że bardzo dużo osób przychodzi z psami mającymi takie objawy zatrucia, jak Lonia - czyli biegunki, brak apetytu,łaknienia.itp. Myślę, że gdyby na każdym trawniku, wszędzie tam, gdzie robią zabiegi p/komarom, wystawiono tablice z ostrzeżeniem np. Trucizna. Nie wpuszczać zwierząt - byłaby wielka draka. Bo jak to? Gdzie w takim razie wychodzić z psami, no i jeszcze dzieci się bawią, czy to bezpieczne dla ludzi itp. Słowem - same kłopoty. A tak - cichcem, robi się swoje a że psy cierpią, kogo to interesi... Zaznaczam - jest to moje gdybanie. Wydaje mi się, że ostatnia choroba Loni - krwotoczne zapalenie jelit, z poprzednimi zatruciami nie ma nic wspólnego. Tutaj przyczyną są wirusy. Tylko - czy naprawdę nie można znaleźć "winowajcy" (jak w tylu innych chorobach) i remedium na to cholerstwo? Chyba, nie, bo z wirusami to raczej ciężka sprawa. To takie rozważania laika, bo sama nad tym się zastanawiam.
  21. Lolusiątko, jak dobrze, że już po... Zębolki białe, cudne wszystkie - pozazdrościć...
  22. Także zaglądam do przepięknej Suni
  23. Meks, Meksio - taaak, podoba mi się :) Jedyne takie imię, unikalne, niepowtarzalne - jak ta Istota w pieskowym ciele. PUMI...dla mnie będzie Pumi (na mój prywatny użytek) :)
  24. Dziękuję b-b kochana :) Nigdy więcej nic tak przerażającego!
×
×
  • Create New...