Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Tego ogłoszenia nie widziałam wcześniej. Jakieś inne stale aktywuję... Halszko - wielkie dzięki Kochana Ciociu :) za czuwanie nad losem Loninych ogłoszeń, za nie także, a nawet przede wszystkim :) Zdjęcia w nim zamieszczone były robione przez Poker, Anusię (Anicę) i moją córcię...tyle Osób zaangażowało się w pomoc w znalezienie domku tej małej paskudzie...Oby cos w końcu sie z tego wyklarowało, czas najwyższy..
  2. Byłoby wspaniale :) Tak niechcąco, bezboleśnie i od ręki stworzyć tekst do ogłoszenia...Jednak wydaje mi się, że to i owo trzeba w nim zmienić, tak na bardziej poważny...choć osnowa już jest. Wczoraj nie mogłam się zalogować na Dogo, cały czas mnie "wyrzucało", aż się zeźliłam i poszłam spać.
  3. Czego jak czego, ale zakochanych Pań Ań, to Lordowi Pimpusiowi nie brakuje...:) Mógłby w nich przebierać jak w ulęgałkach...:)
  4. Chyba wezmę malunią Lonię pod pachę i pojadę do Krakowa. Może uda mi sie zobaczyć Pimpula tarzającego się na Błoniach... :) albo i nie tarzającego sie...
  5. Bogusik, zgadza się, Kochana Halszka zaproponowała już Swoją pomoc w ogłaszaniu Loni, odnalazła tez jej stare ogłoszenia, tylko zdałoby się napisać nowy tekst. I tu usmiecham się ładnie, do Cioć...skoro moje nie przyniosło Loni domku, to może takie spod innej ręki, go przyniesie... Wszystkie info o Loni w razie czego podam. Wiek najważniejszy, ale trudno akurat go określic. Może mieć 10 i więcej lat a może i 8...No i jak miałabym określić jej charakter??? Dla mnie jest przesłodka, wdzięczna i kochana, a dla innych potrafi być zołzą...ALE - dokąd także tego kogoś nie pozna, nie zaufa mu, nie pokocha. A nie wierzę w to, że jeśli byłaby dobrze traktowana, z czułością i sercem, do tego miseczka i ciepełko które uwielbia - to nadal będzie nieufna...to niemożliwe! Pokocha tak samo! Własnie przed chwilą aktywowałam Loni ogłoszenia na OLX
  6. AlfaLS, naczytałam się i nasłuchałam tylu rozmaitych historii, o tym własnie, jak dany zwierzak zmienił się po zabraniu czy to z hotelika, czy dt, że wniosek jest taki, że nie ma reguły. Zawsze może być niespodziewanie dobrze lub też odwrotnie... Dlatego naprawde nie wiem, jak napisać ogłoszenie. Najlepiej byłoby napisać dwa albo trzy...i odpowiednio w nich Lonię przedstawić, raz tak, raz inaczej, bo wszystko jest możliwe. Oczywiście, żartuję, choc wcale do śmiechu mi nie jest...:( Ze piesa można nauczyć, by nie ruszył ptaszka, to jeszcze w miarę rozumiem, ale kota...??? Toż to gwałt na kociej naturze...jak mniemam... Ale wierzę Ci, zwłaszcza, że w sieci jest masa filmów, gdzie pokazana jest przyjaźń kocio-ptasia. Szalenie lubię oglądać takie filmiki, zwierzęta są cudowne...
  7. Cudowne wieści, nawet lepsze niż się spodziewałam...i pewnie nie tylko ja... :) Powiem Wam na ucho,. że imię Pimpuś tak jakoś mi do Niego nie bardzo pasuje...Przypomina mi sie wierszyk z dzieciństwa: Pimpuś sadełko...itd...:) Jakiś maluch, to jeszcze, ale taki niesamowity, poważny, przystojny, mądry, odpowiedzialny, rozważny, ujmujący, cudowny, jedyny na świecie Facet i...Pimpuś :( Mam nadzieję, że nikogo a zwłaszcza Osobę, która Go tak ochrzciła, tym nie urażę...:) Pewnie już sie przyzwyczaił do tego imienia i Pani nie będzie go zmieniać, ale jednak taką miałam nadzieję...:)
  8. Masz rację, Bogusik, też tak myślę i mam nadzieję, że Pani Kasia nie weźmie nam (mi) tego za złe. Gdyby była inna sytuacja, czekałabym cierpliwie do skutku. Jednak bardzo zależy mi na tym, by zimę spędzić z dziećmi. Czy może któraś z Cioć spróbowałaby napisać nowy tekst dla Loni? Bo mam wrażenie, że ja uparcie będę się trzymać starego i w sumie będzie b. podobny...pięknie proszę :) Zdjęć nowych trochę jest na wątku, tylko muszę je wyszukać. Oby cos z nich się nadało. Te w pościeli są takie dość ładne...
  9. Jeśli nawet nie wszystko jest w ogłoszeniu zawarte (bo nie sposób tego uczynić), to zawsze jest jeszcze rozmowa i ewent. spotkanie, kiedy można omówić najbardziej istotne sprawy. Tak jak podczas rozmowy z Panią, niczego nie tając, odpowiedziałam na wszystkie Pani pytania. Gdybym pisała że Lonia nie toleruje kotów, nie toleruje innych psów, ludzi itp. - odebrałabym jej szansę na dom. I to nie jest tak, że coś chcę zataić, byłoby to głupie, bo kłamstwo wyszłoby bardzo szybko i sobie i psu zrobiłabym tym krzywdę...tylko nie sposób przewidzieć, jak pies zachowa się w innym domu, tak do ludzi jak i do zwierząt. W ub. roku były w domu koty (kociaczki) i to ją musiałam bronić przed maluchem. Po kilku dniach zgodnie spały wtulone w siebie i szalały w zabawach. Więc choć Lonia na ulicy goni koty, to jest spora szansa, że w domu żyłaby z nimi w zgodzie. Dlatego wydaje mi się, nie ma sensu pisać o tym w ogłoszeniu, nie każdy zresztą ma koty, a tak wypunktowywać ewentualne Lonine wady, to tak jakby odbierać jej zupełnie szansę na ds. Jesli widzi Pani jakieś rażące błędy czy przekłamania w ogłoszeniu (bo mogłam o czymś nie pomyśleć) to proszę to napisać, będę wdzięczna. Tak się "czepiłam" stosunku Loni do kotów :), ale może Pani dostrzegła inną nieścisłość, więc proszę o tym napisać. Pozdrawiam Panią :)
  10. Maluszku, też trzymam kciukasy za Twoje szczęśliwe i dobre zycie!!! :) Niech to będzie TEN domek!!!
  11. Tak właśnie myślałam, szkoda wielka, ale cóż...dobro futerek Pani Wilmy jest równie ważne, jak Loni i każdego innego zwierzaczka. Dziękuję Anulko bardzo gorąco za to, że pamiętasz o Loni i tak jak tylko możesz, starasz się zawsze pomóc. A masz przecież Swoją Sawankę i jeszcze kilka innych podopiecznych, które wymagają starań, opieki a także realnego działania.
  12. Mądre, cudowne Psiątko!!! Głaszczę kochaną łepetynkę :)
  13. Anusiu, nie przepraszaj, bo naprawdę nie masz za co... Ale, teraz to już znowu zupełnie się pogubiłam, bo skoro piszesz, że Pani Kasia jednak z Loni nie rezygnuje...tylko nie wiadomo, kiedy będzie mogła ją do Siebie zabrać, to całkowicie zmienia to postać rzeczy... Jednak, faktycznie taka sytuacja może trwać długo (oczywiście życzyć można, tak tej starszej Pani, jak i Jej Rodzinie, by wyzdrowiała) ale wiadomo, jaką ja mam sytuację, do jesieni chciałabym juz Lonię widziec w swoim domku, by móc planować wyjazd. I tutaj zdane jesteśmy na to, co los przyniesie, bo niczego nie można przewidzieć. Nie wiem naprawdę już nie wiem, czy "odpuścić" Pani Kasi, czy jednak czekać, aż bedzie mogła Lonię zaadoptować.
  14. Ten diabełek na końcu zdania baaardzo akuratny. Bo Misiaczek na tym zdjęciu własnie wygląda jak małe lubieżne półdiable...:)
  15. Taka sama zołza, jak Lonia. Będę z uwagą śledzić wątek Ignacka, bo może wyczytam jaką pomocną radę w tym temacie (atakowania i kąsania), bo wierzę, że kikou znajdzie na to sposób.
  16. Jasne. Pani też, ale gdyby nie Wasze serca i starania, nie byłoby tego, co jest :)
  17. Właśnie tak! Ja już się czuję niekomfortowo. jak pomyślę o przebiegu takiej rozmowy... Dziękuję za zrozumienie i te kciuki wraz z nadzieją... Sciskam najserdeczniej! :)
  18. Napisałam w końcu Ciociu... Napisałam do Isadory najpierw PW, a potem przypomniałam sobie, że lepiej (jak mówiła) wysłać Jej maila, no więc wysłałam też wiadomość mailową. Jak dotąd nie mam odpowiedzi, ale może Ciocia Isadora jest na wakacjach...
  19. Niestety w tym nie pomogę, bo raz, że nigdy jeszcze takiej wizyty nie przeprowadzałam, a dwa (co bardziej istotne), z racji charakteru zupełnie nie nadaję się do tego. Jestem zbyt ufna i (niestety) łatwo mnie oszukać. I jeszcze ten brak śmiałości, który nie pozwala na zadawanie tzw. trudniejszych, kłopotliwych pytań... Strasznie żałuję, bo wiem, jak ważne są te wizyty i jak trudno czasem kogoś znaleźć...
  20. Anusiu, chcę wierzyć, że Pani Kasia nie wycofała się ot tak sobie, bo nagle stwierdziła, że w sumie to Lonia jest stara, brzydka, do tego szczeka na Jej sunię, więc po co jej taki kłopot.. Chcę wierzyć, że naprawdę jest to niemożliwe. W tej sytuacji zupełnie nie zależy mi na tym, by mi to udowadniała, uwiarygodniała...itp. Bo to niczego i tak już nie zmieni.
  21. Halszko, kochana, ja też odnawiałam ogłoszenia. Jak tylko miałam w mailu wiadomość, że ogłoszenie niebawem wygaśnie, to je aktywowałam. Dziękuję pięknie, że także już myślisz o pomocy w szukaniu Loninego domku :)
  22. Czytam ze łazami w oczach. Ten cudowny Psiaczek strasznie jakoś zapadł mi w serce. Już tylko szczęśliwego życia Pimpusiu! W zdrowiu!!!!
  23. Niefajnie się narobiło... Jeszcze dodam, że pomimo wszystko rozumiem i szanuję decyzję Pani Kasi. Jedynie mogę mieć żal o to, że nie zdecydowała się wcześniej, bo prawdopodobnie Lonia mogła już mieć swój DS. Poznałam Panią Kasię na tyle, że domyślam się, że naprawdę musiala się wycofać. Nasz pech, że potencjalny drugi domek (myślę oczywiście o Pani Wilmie) w tym czasie Loni uciekł...
  24. Anulko, myślę że Pani Wilma jest na bieżąco z tym, co dzieje się u Loni. Pisała, że będzie tu zaglądać. Dziękuję Ci bardzo, bo może jednak coś dobrego dla Loni z tego wyniknie...kto wie. Ja jakoś straciłam nadzieję, a przez to, że byłam tak pewna co do Pani Kasi, nie brałam już innych domków pod uwagę, a teraz jak widać, był to błąd. Przez to również nie miałabym śmiałości TERAZ proponować Lonię Pani Wilmie...
  25. B-b ślicznie dziękuję raz jeszcze Tobie i Synkowi za pomoc :) Na filmiku widać tą opisywaną wielokrotnie zabawę Loni z kamyczkiem. Ona potrafi tak "tańcować" godzinami...Czasem przerywa zabawę, patrzy na mnie spode łba...groźnie warczy, potem szczeka i nigdy nie wiem, o co jej chodzi. Chyba tylko o to, by ją podziwiać, bo kamyczka za chiny nie pozwoli sobie zabrać...
×
×
  • Create New...