Jump to content
Dogomania

Figunia

Members
  • Posts

    13197
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    14

Everything posted by Figunia

  1. Oj...te uparte a kochane Ciocie...:) Ale, może jednak nie zrobisz Ciociu...bo: Zadzwoniła Isadora!!! Dziękuję Anusiu za pomoc (który to juz raz...) Mam zamieścić rachunki na stronie Dogomanii - i tu znowu będę Cię Anusiu męczyć...i otrzymam pomoc od Fundacji (jeszcze nie wiadomo, jak dużą). Isadora mówiła także, że przypilnuje, by odświeżyć i rozruszać wydarzenie Loni na Fb, żeby znowu pokazać nasze cudeńko, przypomnieć się ludziom...więc chyba będzie dobrze.
  2. Mądry Piesio, mądry i kochany. Panią Anię też kocham za to że pokochała i przygarnęła Skarba.
  3. Ewuniu dziękuję i wzajemnie - życzymy zdrowia i spokojnej nocy z deszczem i chłodem dla odpoczynku...
  4. Dzwoniłam, ale nic z tego... Isadora nie odbiera telefonów zastrzeżonych - taki usłyszałam komunikat... Napiszę maila, żeby nie myślała, że zapomniałam, czy co gorszego... Prosiłam Anusię (Anicę) o pomoc, ale też ma problemy... Zaraz piszę do Isadory maila i zaraz tez muszę jeszcze wyjść z Lonią przed spankiem i oczywiście martwię się, bo może akurat w tym czasie zadzwonić telefon.
  5. Właśnie aktywowałam Loni ogłoszenie na eszukam.pl
  6. Dobre wieści, choć... mam nadzieję, że Meksio nie przeżył chwil niepewności, że oto znowu gdzieś Go wiozą... Oby już poczuł, że jest w swoim domku, bezpieczny, na zawsze...
  7. To ja będę dzwonić do Isadory, po 20-tej... Zaraz potem zdam relację...
  8. Aż nie wiem, co napisać. Bo wszystko wyłożyłam już powyżej... Bardzo, bardzo dziękuję :)
  9. Wszystko już napisalam, zostaje mi jedynie przesłać Cioci Poker pozdrowienia :)
  10. Be-buniu, masz rację. Jak zwykle... Jak wiesz, już dzisiaj będę rozmawiać z Isadorą więc powinnam wiedzieć "na czym stoję", na co mogę liczyć. Wiem, na zwrot kasy czeka się dość długo...ale cóż, poczekam... I może nie trzeba będzie robić kolejnego bazarku (jestem chyba optymistką...), bo i tak robisz je Ciociu bez chwili wytchnienia...może się uda...
  11. Anulko - pięknie dziękuję. Jeszcze nie bylam na Loninym bazarku...wiec nic nie wiem. Ale...już aż jest mi głupio, bo akurat od Ciebie dostalam już tak wielką pomoc, że nie powinnam nic więcej dostac...
  12. Czyli Aniu, u Was było podobnie? też miala problemy z siuśkaniem po chlapanku???? Kiedyś czytałam Jasi wątek, ale prawie wszystko "pouciekało" - skleroza... Zła byłam wczoraj na siebie bardzo. Bo Lonia co chwilę kucała i na pewno "kropelkowała", męczyła się biedna, a ja myśłałam, że ma zaparcie, bo za dużo zjadła ryżu (po ostatnich kłopotach z jelitami). Ciemno, bo to już noc była...i kilka tych wyjść w nocy, dopiero rano zobaczyłam, że siusia krwią...Więc mogłam zareagować wcześniej, nie męczylaby się całą noc do rana...nie mówiąc o tym, że nie zalałaby tapczanu, kocyków, kołdry itd.... Dziękuję kochana za zrozumienie i wsparcie. Ja też przytulam... Jakoś wciąż nie mogę zebrać się i ruszyć do Ciebie...bo Lonia, bo upał...Ale jak tylko złapię oddech, no i upały zelżeją, to Cię Aniu odwiedzę :)
  13. Upały potworne i co gorsza, końca nie widać. Może to i nie z chlapania, ale tak miałam z Figą, kladłam jej mokry ręcznik, moczyłam i zaraz miała zap. pęcherza (jeden jedyny raz) i też wtedy siusiala z krwią...dlatego kojarzę te dwie sprawy. Ewuniu, dziękuję za słowa pociechy i bazarek :). Zaraz sprawdzę stan konta, bo jeszcze dziś tego nie robiłam i napiszę u Ciebie, jesli cos przyszło.
  14. Kochana Bogusik, dziękuję :), ale jeśli Fundacja zwróci za Loni lek i leczenie i dodatkowo dostanę pieniądze z bazarku Ewuni, to będzie OK. Wiem, że pomagasz wraz z Anulką wielu pieskom, kompletnym biedakom wyciąganym ze schronu, które nie mają nic. Im pomoc bardziej potrzebna. Na dniach już dostanę emeryturę i też już będę inaczej "śpiewać" :) Badania Loni zrobię oczywiście, tylko teraz jest na lekach, więc musimy odczekać. Za dużo pieniędzy nie mogę mieć...nie chciałabym wręcz mieć nawet o złotówkę więcej, niż wydałam. Coby mi się przypadkiem w głowie nie przewróciło :)..albo włączyła jaka pazerność...
  15. Mam odpowiedź od Isadory :)!!! Podała Swój nr telefonu, mam zadyndać po 20. Zaraz będę pisać ciąg dalszy odpowiedzi, ale muszę wyjść z Lonią. Była przed. 9, więc to już trzyma ok. 3,5 godz. a piła sporo. Wcześniej miałam przerwę w pisaniu, bo rozmawiałam z dziećmi przez skypa. Ale te najważniejsze wieści już przekazalam, że Isadora jest na "TAK" i że Loni lepiej...
  16. Może faktycznie nie przyczyniłam się do tej choroby...skoro tyle Cioć tak uważa... Dziękuję Myszko kochana!
  17. Lonia też bardzo lubi nabiał. A śmietankę...jednak po ostatnich sensacjach i moich podejrzeniach, bardzo jej te przysmaki ograniczyłam. Ciutkę jednak musi dostać, bylaby b. nieszczęśliwa...Ona wie, kiedy robię sobie poranną kawę i tak tańczy i cieszy się na widok śmietanki-kremówki, że tego nie byłabym w stanie jej odmówić. To jest niewielka ilość, symboliczna...ale musi przecie dostać.. Anulko - nie miałam żadnego telefonu o Lonię. Od Cioci Halszki Lonia miała wyróżnione ogłoszenia bodaj do 8 sierpnia. I nic. Jak chodzi o robienie ogłoszeń, to nie mam zielonego pojęcia i zdana jestem na pomoc Loninych Dobrych Duszków. Bardzo chętnie zapłacę komuś, kto znowu wyróżni jej ogłoszenia, tylko proszę podać nr konta. Badania planowalam robić, pisałam o tym wcześniej, ale wypadła choroba, antybiotyki, teraz Furagin - przynajmniej przez 5 dni. Jak już wreszcie uspokoi się z chorobami, odczekam z tydzień od podawania Furaginu i badania jej zrobię.
  18. Trzymam kciuki, by skutek nie dał długo na siebie czekać. A przede wszystkim za zdrowie kudlaczka.
  19. Bgruniu, ja ją na moment wsadziłam do miski, gdzie było troszkę wody, aby ją ochlapać, bo w mieszkaniu gorąc nie do wytrzymania. Ja się stale chlapię, a ona...Ta woda przecież nie zimna, jak ze studni, tylko taka prawie ciepła jak zupa. Pomoczyłam kark, główkę i pierś, brzusia już nie. Potem strasznie się otrząsała, jak po kąpieli a leżała na suchej poduszce lub podłodze. Więc skąd to zapalenie??? Rzeczywiście oba nasze chorowitki podobnie ostatnio dokazują... Przypominam sobie ubiegłoroczne lato i tak źle się nie działo...nie wiem, co jest... Dziękuję Wam kochane Kobietki za wsparcie i chęć pomocy. Rozumiem bardzo dobrze, że jest ona niemożliwa. Do Isadory ...jeszcze poczekam, bo może akurat odpowie mi na maila...odczekam więc,a potem "raz kozie..."
  20. Niedawno wypatrzony, już ma wątek, trochę grosza. Idzie ku dobremu Piesku. Sliczny taki jesteś. Ciotki nie spoczną, dokąd nie trafisz na kolana swego ludzia i swój tapczan :)
  21. B-b, napisałam ponownie do Isadory z pytaniem, czy mogę liczyć na pomoc Fundacji i zwrot kasy. W sumie to z tego roku mam jedynie rachunek za Prilium i tylko wypis z ostrego dyżuru. Wetka powiedziala, że fakturę wyślą mi pocztą - jeszcze nie dostałam. I nie mam też rachunku za leczenie Loni u mego weta. Kazał zaglądać po 10-tym. Może jutro podejdę, wszystko zależy od tego, w jakim stanie będzie Lonia i jak się bedę czuła. Odwlekam to dzwonienie, jak widzisz, jak mogę. Co ja poradzę na to, że tak strasznie tego nie lubię...pisać, to jeszcze, ale dzwonić, prosić...mam z tym problem.
  22. Zaglądam do Piesia. Wspaniale, że po takich przejściach nadal ufa człowiekowi, cieszy się życiem i jest tak pozytywny...
  23. No właśnie, tak lepiej, że aż nie chce mi się pisać. Wczorajszej nocy biegałam z nią co 2 godziny...co chwilkę kucała i...nic. Może jeden raz coś tam wypadło spod ogona. Caly czas z biciem serca patrzylam, czy to nie kolejna biegunka. Stwierdzilam w końcu, że odwrotnie - coś ją zatkalo, chce i nie może zrobić. I znowu pretensje do siebie, że chyba za dużo jej daję jeść...ciemno, więc nie widzialam co się dzieje. Obudził mnie potop, zlała się na tapczanie, musiala się wiercić, ale umęczona, nad ranem mocno zasnęłam...I dopiero jak zobaczyłam, że sika a na końcu leci krew, dotarło do mnie, co jest. A właśnie wczoraj pisałam, że przed laty tak chłodziłam wodą moją Figę, że az skończyło się zap. pęcherza...i że bardzo z tym teraz uważam. Widać uważałam za słabo. Choć wczoraj pomoczyłam jej tylko łapki, głowę, kark i pierś to wystarczyło. Albo czort wie, dlaczego się to zap. przyplątało... Nie mialam siły iść do weta. B. źle się dziś czuję, no i brak kasy. Wiem, posypią się na mnie gromy...jednak poczytałam w necie o tej chorobie i postanowilam dać Furagin i zakwaszać jej organizm...więc do wody kropelki soku z cytryny a do jedzenia żurawina - na szczęście mam tego trochę. I zobaczyć, czy to pomoże. Jak nie, to wet jest do 19, chyba nawet dłużej. I jest lepiej. Już tak nie leje co chwilę w mieszkaniu, wytrzymuje do spacerku i nie widzę krwi w moczu. Ostatni nasz spacer, ok. 17 - już szukala kamyka i bawiła się jak to ona. Teraz zjadła drugą cześć obiadu mocno naszpikowaną żurawiną i śpi. Ja się chyba nie nadaję na opiekuna psa... Albo Lonia jest strasznie delikatna i krucha. Byle co i choroba...i to taka, że zwala ją z nóg. A mnie też już sił brakuje. Jestem mocno podłamana, bo nie wiem, co dalej. Jesien i zima niebawem - czas leci szybko. Ona w moich warunkach nie wyjdzie z chorób albo się wykonczy...przepraszam, ale już tylko czarne mysli mam.
  24. Podpisuję się pod powyższym!!! :) Sawanko, dzielna dziewczynko, nie daj się chorobie, wyzdrowiej nam!
  25. I my się cieszymy z Cioci zaglądania :)
×
×
  • Create New...